Recenzja
Powieść ikoniczna, która z każdej strony zaskakuje. Z techniczno-edycyjnej strony zaskakuje woluminem, 5-cio częściowa, każda część opatrzona kompleksowym tytułem ( Fantyna, Kozeta, Mariusz, Przy ulicy Pumet i Saint Deins, Jan Valjean ). Z kolei każda część rozbita jest na księgi również opatrzone tytułem, a każda księga zdywersyfikowana jest rozdziałami znowuż z nagłówkiem tytułu zazwyczaj rozpisanym długą sentencją.
Co więcej, części podzielono na 10 tomów całkiem zbytecznie wprowadzając chaotyzację.
Aby nie doszło do czytelniczego zniechęcenia, toż to w zależności od druku 1200 albo 1900 stron, niektóre wydawnictwa poszły na skróty i powieść zminimalizowano do wersji dwutomowej, opierając treść na wiodącej osnowie fabularnej, losu protagonisty Jana Valjeana.
Epika zaskakuje wyłamaniem się z kanonu prozy. Przyzwyczajono się do prozy stricto fabularnej gdzie ciąg wydarzeń jest określonym kontinuum, chronologią następstw aż do zakończenia.
Wiktor Hogo przeplata fabułę intermezzami-przerywnikami z pełną świadomością zakłócenia ciągu fabularnego skutkującego znużeniem. Ale górę bierze pokusa dzielenia się zasobem wiedzy, poglądami i potrzeba eksplikacji warunków historyczno- socjologicznych, zanim dojdzie do następnej sekwencji fabularnej.
Sporo jest eseistyki, deklaracji filozoficznych, rozważań historiozoficznych,diagnozy życia, analizy politycznej i socjologicznej tych czasów , autointerpretacji, padają maksymy, złote myśli, aforyzmy.
Autor jest admiratorem postępu, analizuje jego genezę, prawo do naturalnego biegu jako prawo ludzkości. Według Hugo ludzkość zawsze ma ideały i iluzje, aby tylko zmienić świat na względnie lepszy. Stąd natura ludzka zmienna w priorytetach i żądzach wyścieliła bieg historii walkami, dziejowymi bitwami.
I tak oto jest :
-opis roku 1817 w Paryżu, kiedy zamiast Woltera czytało się Byrona a na Sekwanie pojawił się statek parowy,
-analiza klęski Waterloo z punktu widzenia historiozoficznego (historiozofia- dziedzina wychwytująca zasady i prawa historii, w danym przypadku - każdy imperializm ma swój kres ) i z punktu widzenia historii dziejowej, klinczu politycznego rojalizm czy demokracja,
-jest o klasztorach paryskich ich ascetycznej dyscyplinie i surowej regule – reguła milczenia,
-jest o języku żargonowym ulic paryskich,
- o społeczności przestępczej, zorganizowanej bezdomnej żyjącej trybem nietoperza,
-jest o genezie i zasadach zrywów powstańczych, rokoszach,
-jest o warunkach egzystencjalno – higienicznych Paryża pierwszej połowie XIX wieku, kiedy zasady higieny i obawa przed plagami (cholera) wymuszały ciągłe kanalizowanie Paryża, inspekcje i dezynfekcje kanałów ściekowych,
-jest o paryskich ulicznych dzieciach- włóczęgach brudnych, obdartych, prowadzących cygański tryb życia, co jest aurą i rysem tego miasta,
-jest o samym Paryżu, który jest obliczem świata, ma w sobie dziedzictwo Rzymu, Aten Jerozolimy, inspiruje świat filozofią, doktrynami, rewolucjami społecznymi, o jego dystryktach szczególnie o przedmieściu Św. Antoniego jako miejsce zawsze inicjujące ferment rewolucji
Nie można przeoczyć wyraz dezaprobaty i protestu pisarza wobec rozbioru Polski w jego mniemaniu politycznej zbrodni z wymazaniem narodu. Jego „zatopione ojczyzny wypływają na powierzchnię” insynuuje jak wiele w tym literackim przekazie etyki i obiektywizmu, i wrażliwości ma krzywdę nie tylko jednostki ale całych nacji.
Zaskakuje galeria wykreowanych postaci, ale nie z racji ich liczności z racji pociągnięcia ich rysem fatum i tragizmu : Valjean, Javert, Fantyna, Mabeuf, Gavroshe, Enjolar, Courfeyrac, Eponina,… Zaledwie dwie Kozeta, Mariusz niechby trzy Thenardiere osiągają wreszcie status stabilnego bytu.
Co więcej każda postać wydaje się wnikliwe scharakteryzowana, na podstawie intuicji i życiowych autopsji pisarza.. Aczkolwiek w kontekście psychologicznym nie zawsze zgodna z normatywem natury ludzkiej. Postać budowana jest od antenatu po działania.
W opisie postaci nieraz jest niewiarygodność w aspekcie współczesnej interpretacji. Aczkolwiek można by uznać, że na owe czasy jej konstrukt był słuszny podpierając się argumentacją, że nikt lepiej nie zna profilu osobowości i mentalu kształtowanych w danych warunkach społeczno-historycznych od tego kto w nich żyje, a Wiktor Hugo w takich tworzył. Wszak wtedy, w okresie 1814-1832 ( czas akcji powieści ) były inne motywacje, priorytety, pragnienia, inaczej pojmowane oddanie dla idei, fanatyzm dla demokracji, inny był sprzeciw społeczny wobec ucisku i rojalistycznego pseudo-reżimu, inaczej pojmowany honor i patriotyzm, inne wymagania od życia całkiem małostkowe.
Ale zasadniczo wynika to z zabiegu pisarskiego, bo fabuła poniekąd dotyka schematu przypowieści o walce dobra ze złem, a postacie są kreacjami nowej epoki w literaturze, która przyzwała na ich mityzowanie, dla impresji i efektu odbiorczego.
Zaskakuje finał fabuły w kontekście kreacji postaci Valjena i Javerta. Rzekłoby się alogiczna, nierzeczywista mając na uwadze naturę ludzką, która dąży do szczęścia i żądzy życia i ciągle ma apetyt na niego, jakiekolwiek by nie było, wykluczając dewiacje wynikające z niedyspozycji psychicznej. Wszak samobójstwo jest wynikiem przesilenia depresji psychicznej, ale nagły poryw na niego na podstawie myślowego klinczu: wyrzut sumienia za okazanie łaski darowania życia wobec lojalności dla służby i prawa zakrawa na naiwność.
I interpretację tego wątku, zresztą niełatwą dla współczesnego czytelnika, Hugo kładzie na barki czytelnika. Czytelnik tamtej epoki, z mniejszą świadomością niż stan obecny, opierał się na innej hierarchii wartości, miał inną percepcję rzeczywistości: honor ponad wszystko, lepsza śmierć niż wstyd, śmierć dla idei.
Albo kontekst postaci Valjeana.
Na Valjeanie ciąży czyn karny, wydawałoby się o niskiej sankcji, zaledwie skradziony chleb, który posyła go na galery. Zatem nasuwa się konkluzja jakież wtedy było to prawo karne, nad wyraz skorumpowane i odbiegające od adekwatności popełnionego czynu. Nie to jest kuriozalne, kuriozum jest zejście tej postaci w finalnej części fabuły. Wtedy przed nim rysowało się klarowne bezpieczne, pełne miłości życie, w bliskości kochanej osoby - adoptowanej Kozety, w latach niezbyt sędziwych, autor z jakby niezbyt realnych powodów pozbawia go do niego prawa.
Snuje się sugestia, iż jest to bohater typowo romantyczny, który z istoty jest uwikłany w emocje, cierpiący i samotny, i suma summarum tragiczny.
Desperacja, rozpacz, nadwrażliwość, że los odbiera obiekt miłości, w której skupiony był każdy jej wariant ( nie miał kochanki, żony, przyjaciela… ) mylna świadomość że było się nikim, że spełniło się misję życia i teraz kolej na odejście, obsesyjny wyrzut sumienia z racji galerniczej przeszłości to wszystko wespół łamie psychikę (na pozór twardą ).
Zaskakuje, specyficzny klimat epoki osiemnastowiecznej. Jest w tym rola języka, jego stylizacji, czuje się w nim aurę i ducha tamtych czasów. Po zmęczonym racjonalizmie oświecenia, w kanon języka weszła specyfika romantyzmu: liryka, nasycenie sentymentalizmem, emocjami, patosem, mistyką.
Metafora jakby nieswojska, alegorie do odniesień antycznych, łańcuchy słów bliskoznacznych, jakby wkradł się idiomatyzm powiązany z obyczajem tamtych czasów, to lingwistyka tej prozy.
Tak marginalnie jest to świadectwem jak szybko ewoluuje język, jak wiernie potrafi zaadoptować się pod klimat każdej generacji.
Ponadto stylizacja Hugo wynika z jego uprawianej poezji i dramaturgii, w niektórych miejscach proza zbacza z normy wręcz stając się prozą poetycką nasyconą językiem emocjonalnym, porywczym. Hugo używa w nadmiarze bliskoznaczności jednego znaczenia, parafrazy, alternatywy dla wzmocnienia przekazu. Konstrukcja narracji jest zmienna jakby to był przekaz autora i to co ludzie mówią. Fabularyzm jest składny, zwarty i wymyślny, wątki sprytnie i lekko wplatają się jeden w drugi, powieść jest syntezą wielu gatunków: obyczajowa, psychologiczna, historyczna, realistyczna, sensacyjno-kryminalna, thriller…
Aby uzyskać zbliżenie do tamtych czasów, należy wniknąć w historię.
Pierwsze dekady XVIII wieku były pokłosiem obalenia monarchii, systemu ancien regime i zaprowadzenie republiki w latach 1789-1799. Nagle weszły nowe prerogatywy polityczno-społeczne: przywileje, legitymizacje, prawa dla ludu. Chciano wymazać obraz znienawidzonego absolutyzmu Bourbonów.
Z drugiej strony rojalizm ze strukturą zarzadzania: Rada Królewska ( ciało ustawodawcze ),komisje ( propozycje uchwał ),ministrowie, intendenci ( realizujący uchwały ) - administracyjnie był przejrzysty, oszczędny. Francja wtedy nie była biedna: prowincje miały względy, przemysł, rolnictwo, handel wewnętrzny i zagraniczny sięgnęły szczytu, rozwijał się rynek kapitałowy, mieszczaństwo się bogaciło, w kręgu wiejskim dawno zniesiono pańszczyznę i feudalizm, chłopstwo nabywało grunty na własność… był zarys dobrobytu.
Pragnęło się więcej, eksperymentalnych zmian wymyślonych przez elity intelektualne i sprawdzone na rynku amerykańskim.
Raz wprowadzone w życie nowe przywileje i legislacje; prawo do wolności, równości i braterstwa wszystkich bez wyjątku, nie wyszły z umysłów pomimo zamętu, który niosła niewiadoma przyszłości. Aczkolwiek frakcja zwolenników rojalizmu nie zaginęła, dalej istniała, i aby być, zdolna była pójść na każdy konsensus, nawet ten z przewagą ustępstw.
Bonapartyzm 1799-1815 skreślił klasyczny republikanizm, poszedł na kompromis, trochę swobód trochę autorytaryzmu. Rządy Ludwika XVIII po abdykacji Napoleona lata 1814-1824 określane jako restauracja monarchii konstytucyjnej zapewniały gwarancje: prawa obywatelskie i schemat władzy ustawodawczej- parlament dwuizbowy. Powrót monarchii nie oznaczał powrotu do absolutyzmu, nadrzędne prawa ludu raz wywalczone były wydawało się już nienaruszalne. A jednak historia okazała się nieprzewidywalna i złośliwa.
Śmierć Ludwika XVIII zakończyły rządy liberalne, następca jego brat Karol X ostatni z pierwszej linii Bourbonów, przywódca frakcji ultrasów ( arystokracji )zamarzył o powrocie do absolutyzmu, z wpływem arystokracji i kleru, ograniczając prawa ludu i zaostrzając prawa wyborcze szlachty i majętnej burżuazji.. Nie zdawał sobie sprawy, że rojalizm do jakiego dąży nie ma racji bytu, i jest kwestią czasu, kiedy dotknie go detronizacja.
Tak tez się stało, w rozruchach określanych jako rewolucja lipcowa w 1830 roku, nastąpiła abdykacja Karola X, i koniec panowania Burbonów. W jego miejsce intronizowano Ludwika Filipa I z dynastii Orleanów, z innym trybem elekcji : nie po linii sukcesji czy królewskiego mariażu, a wskazanie kandydatury przez parlament. Aczkolwiek nowemu władcy nie dano wszystkich prerogatyw ze sprawowanego urzędu, bardziej przydając funkcje reprezentacyjne.
Jego monarchia sprawowana do 1848, kiedy proklamowano republikę, miała charakter polityki „złotego środka” balansowała miedzy republikanami a rojalistami. Frustracja społeczna, roszczenia, wizja egzystencjalna nie zostały wymazane w kręgach republikańskich, stąd w 1832 zainicjowano bunt podczas konduktu pogrzebowego generała Lamarquea, co opisuje Wiktor Hugo.
W świetle kompendium historycznego, zarysowuje się kształt środowiska społecznego podzielonego na sympatyków rojalizmu i zwolenników idei republikańskich. Jak to bywa w naturze postępu, większość wyrosła w idei konserwatyzmu dąży do zmian na rzecz tego co niesie novum.
W danym przypadku Mariusz wychowywany i wykształcony w duchu rojalistycznym, przechodzi na stronę opozycji, w której dostrzega większy sens, prawdę i praworządność.
Inicjacja sprzeciwu wobec status-quo zazwyczaj szła z ogólnego społecznego niezadowolenia szczególnie od warstw najniższych. Nędza i głód, brak edukacji, opieki lekarskiej, higieny, brak standardu życia dotykała wielu.
Wiktor Hugo z niezwykłą wnikliwością wizualizuje hierarchie społeczne ludu. I nie bez racji sympatyzuje warstwie najniższej, skrzywdzonej przez los, przez złe prawo i brak świadczeń socjalnych. W tym źródle upatruje desperacje społeczeństwa.
Ulice Paryża wypełniają włóczędzy, chuliganeria, bose dzieci -uliczniki odrzucone przez rodzinę i z braku przytułku. Dzieci od małego wrzucane są w jarzmo ciężkiej pracy (Kozeta ),bez ludzkiej empatii, która jest tylko iluzją.
Kobiety z braku pracy wpadają w nierząd, w akcie beznadziei sprzedają to co stanowi wartość ich ciała, (Fantyna sprzedaje włosy i zęby ) tracąc urodę.
Dzielnice marnieją urbanistycznie, przechodzą w slumsy bez minimum infrastruktury z fetorem rynsztoku z infekcjami i zarazami, w pijackich szynkach wybrzmiewają gorycz i knowania, pragnienia lepszego jutra.
Wiktor Hugo polityk, obserwator życia, nie gromił z trybun jak demagog. Sam przeszedł metamorfozę orientacji politycznej, od rojalizmu do radykalnego republikanizmu. Nie zgadzając się na cesarski autorytaryzm Ludwika Bonapartego od 1852 roku, podjął w proteście życie na emigracji, gdzie pisał Nędzników, jako świadectwo solidaryzmu z tymi, których dotknął moralny i fizyczny upadek w każdym aspekcie.
Nędznicy to warstwa społeczna, twór koniunkturalny wygenerowany przez taki a nie inny stan stosunków społecznych i system władzy.
Wykorzystując swoje narzędzie wytyka ludzką obojętność, marazm, społeczną niesprawiedliwość, defetyzm władzy (rojalizmu ),W Nędznikach metodą antytezy ( ulubiony środek stylistyczny Hugo),kontrastu, podstawia sugestywne obrazy aktów filantropii ( wspieranie datkami biednych przez Valjeana ),czy akty altruizmu ( biskup Myriel )
Arystokracja zakreślona jest wystarczająco dla jej ilustracji w kontekście roli społecznej i politycznej. Stojąca murem za rojalizmem, dający jej wpływy, trwałość statusu, tytuły, majętność i prawa.
Dziadek Mariusza Gillenormand arystokrata gardzi ojcem Mariusza, republikaninem, który w jego mniemaniu psim swędem wetknął się do rodu. Nieletniego Mariusza oprowadza po salonach, uczy etykiety, próżności i pozorów. Nalega na korzystanie z życia, zapewnia mu kapitał łatwy, bez trudu pracy. I co więcej daje przykład indyferentyzmu na nędzę i niesprawiedliwość.
Nie akceptuje Mariusza gdy dostrzega jego przemianę w przekonaniach, potem jego relacje z Kozetą, niewiadomego pochodzenia - niearystokratycznego. Jest apodyktyczny, egoistyczny, wyalienowany od realiów życia społecznego.
To nie jedyny przykład wizerunku bogatej kasty. Ich swawolność, nieodpowiedzialność, pokazuje na przykładzie czworga młodych ludzi, studenterii, korzystających z prawa młodości. Jeden z nich zauroczony urodą Fantyny, obiecuje miłość, która apriori nie rokuje mariażu z racji mezaliansu.
Burżuazyjne mieszczaństwo, to populacja rosnąca w siłę w miarę rozwoju kapitalizmu. Jako że kapitalizm w tych czasach jest rudymentarny, Hugo wszystko powiązane z nim traktuje powierzchownie. Burżuazja to parweniuszostwo, ambiwalentna w aspekcie egotyzmu ( Jan Valjean -filantrop) i reakcji na nędzę. Filantropia Valjeana, jest hugowskim wskazem, dla tych wszystkich, którzy dokonali awansu społecznego, aby nie zapominać o humanitarnej powinności, dzielenia się z tymi, którzy doświadczają ubóstwa.
Na przykładzie Thenardiera unaocznia surowe prawa kapitalizmu, w którym nie łatwo o bankructwo i zejście na niziny społeczne. Posiadanie źródła kapitału, nie jest wieczne, skok materialny zawsze może być incydentalny, i nawet ten który kiedyś żył dostatnio może doświadczyć biedy. Jest to pokaz, w tych czasach ciągłej niepewności egzystencjalnej, uwarunkowanej eksperymentowaniem prerogatyw konstytucji, niedopracowanej, wymagającej rewizji. Co więcej w tej rewizji, przeszkadza scentralizowany rojalizm, wrosły konserwatyzm, dla ochrony wygodnej i bogatej kasty.
Jeżeli kapitalizm to proletariat, któremu oferuje się dostęp do pracy, ale pracy bez świadczeń socjalnych i z nadmiernym wyzyskiem.
Brak świadczeń: dostępu do edukacji, opieki lekarskiej, dofinansowania… uruchamia bunt i złe nastroje, i tęsknotę za systemem republikańskim, w którym głos mieliby wszyscy i w którym tkwiła wizja innego jutra dla wszystkich bez wyjątku.
Poniekąd to było powodem frustracyjnego rokoszu w 1832 roku, wprawdzie bezskutecznego ale nie daremnego, bo echo protestów doprowadziło do rewolucji lutowej w 1848 roku (Wiosna Ludów ),potem na trwale od 1870 roku proklamacji republiki, jeszcze za życia Wiktora Hugo. Akurat wtedy kiedy wszedł równolegle okres Belle Epoque z intensyfikacją kapitalizmu i przetasowania w hierarchii warstw społecznych: upadek arystokracji na rzecz burżuazji.
Bulwersuje aspekt przemiany dwóch dominujących postaci Jana Valjeana i Jeana Javerta. W kreacji tych postaci dokonuje się radykalna wręcz odrealniona wewnętrzna rehabilitacja ( odkupienie często używane słowa- zbyt na wyrost) jako konsekwencja okazania ludzkiego miłosierdzia.
Jan Valjean po galerach, wyniszczony i nienawistny, doznaje odruchu ludzkiego serca od biskupa Myriela, który jako jeden otwiera mu drzwi swojego domu, pobłaża kradzież, w imię altruistycznej miłości do człowieka wykluczonego. Ten akt miłości, akceptacji prowokuje do zmiany patrzenia na wszystko inaczej, zwrotnego rewanżu za okazaną łaskę. losu.
Ale śmierć Valjeana jest co najmniej kontrowersyjna, wbrew przeciwstawnej opinii. Jest ciągły spór w interpretacji. Niby symboliczna, niby mistyczna, niby w aspekcie teologicznym ma wymiar przejścia do lepszego świata po spełnionej misji na ziemi.
Ten fakt nagłego odejścia stawia na osobowość sprzeczną. Wszak Valjean nakreślony na osobę nieugiętą, po wyboistej przeszłości, uodpornioną na traumy życia, potrafiącą sprostać każdej sytuacji życiowej, akurat w tej, kiedy los pozbawia ją jedynej emocji- miłości, jest bezsilna. Dziełem Valjeana był związek Kozety i Mariusza, wbrew sobie, przeciw swojemu szczęściu jakby opatrzność musiała zagrać nie inaczej jak ironią.
Wyrzut sumienia doprowadza go do zwierzenia prawdy przed Mariuszem i do samooceny.
Argumentacja Valjeana wydaje się alogiczna na aktualne czasy. Ale wtedy fatalizm losu ludzkiego był na porządku dziennym, nędza, kary niewspółmierne, pogarda, ale i honor i uczciwość, i świadomość przynależności nieodwracalnej ( prośba o pochówek na ustroniu bez nazwiska ) do miejsca z którego się wyszło.
Ale nade wszystko to zasługa romantyzmu w literaturze, który odbiegał od przedstawiania realizmu a stawiał na irracjonalizm, emocje, wzniosłe ideały jak i nihilizm. ( w polskiej literaturze mesjanizm jako rekcja na brak utratę niepodległości ).Romantyzm akurat w czasach przed darwinowskich dopuszczał mityzację spraw ludzkich, bez logicznej wykładni związków przyczynowo skutkowych oblekał wszystko w tajemnicę, w manipulację boskiej ręki.
Na usprawiedliwienie jest to kreacja stypizowana romantyzmem, buntownicza, słaba w jednej emocji przypomina postać Wokulskiego.
Póki co są to wszystko spekulacje, a zamysł autora wydaje się autorskim widzimisię.
Podobnie jest z postacią Javerta, dla którego prawo stanowi najwyższy aksjomat i kodeks postępowania. Galernik, przestępca daruje funkcjonariuszowi życie.
Javert wreszcie dostrzega aspekt łaski: litość zamiast zemsty, okazanie dobra mimo wyrządzonego zła. Stawia go w wewnętrzny konflikt, w dylemat wyboru co ważniejsze prawo czy akt miłosierdzia.
Chwieje się jego tożsamość, nie jest w stanie dokonać w sobie metamorfozy, zbyt silnie zakorzeniona w nim wizja filozoficzna spostrzegania świata nie ustępuje innej racji. Aczkolwiek ten finał mało w realiach wiarygodny, ale jako literacki zabieg jest zgodny z regułami mody literackiej, prymatu serca nad rozumem.
Autor był prekursorem i propagatorem romantyzmu we Francji, nurtu idącego z Anglii i Niemiec. Jego odautorska przedmowa do dramatu Cromwell to deklaracja nowego kursu w literaturze.. Zatem powieść Nędznicy nie może być gatunkiem jak tylko stricto z literackiej koniunktury - romantyzmu.
Aczkolwiek znaczna część była pisana wtedy kiedy romantyzm wygasał a w przestrzenni rysował się zarys epoki zgoła innej: epoki realizmu i pozytywizmu. W czasach przesuwającej się mody, kiedy empiria i wiedza zacierały wszelkie symptomaty mijającej epoki.
Jest w niej jeden niuans w kontekście charakterologii romantyzmu: wątek miłości Kozety i Mariusza. W romantyzmie miłość zazwyczaj był nacechowana tragizmem, mirażem finału. W danym przypadku jest przeciwieństwem kanonu, jest spełniona i szczęśliwa.
Opisana w typowo romantyczny sposób, zaczynająca się niewinnie, szczenięco przechodzi kolejne stadia subtelnego rozwoju, aż pojawia się widmo jej utraty. Mariusz wtedy porywa się na czyny desperackie, bez wiary w sens czegokolwiek, i o mały włos a więź skończyłaby się zgodnie z regułą romantyzmu.
Ale autor sprzeniewierza się regule, jakby dotknięty świeżością nowego zbliżającego się trendu, bez żadnej mistyfikacji. Wszak popierał z determinacją postęp każdego rodzaju, i kto wie czy ta postawa nie przełożyła się na literacką fikcje akurat w tym ujęciu.
W kontrapunkcie miłość Eponiny do Mariusza platoniczna, bezinteresowna jest już typowym atrybutem tego nurtu. Jest nieodwzajemniana i ma wymiar tragiczny, Eponina ratuje życie Mariusza własną piersią, umierając pragnie tylko dotknięcia jego ust.
O ile nie najważniejszym to ważnym w kontekście zaznaczenia dziejów historycznych w „Nędznikach’’ jest opis czerwcowego rokoszu w 1832 roku. Sukces rewolucji lipcowej w 1830 roku był niewystarczający. Wprawdzie przywrócono monarchię konstytucyjną (liberalną ),wzrosło znaczenie burżuazji z większym prawem do elekcji poprzez obniżenie cenzusu majątkowego wyborców, zdezawuowana władza królewska przeszła na parlament… ale brakowało pełni praw i konsensusu - radykalnej republiki.
Według Hugo rokosz to nie wariant powstania to „słomiany zapał”, wzniecony niepełną agitacją, i skazany na fiasko. Wypływa z materializmu a nie z moralności jak powstanie.
Zamysł buntu wyszedł ze środowiska inteligenckiego ( studenckiego ),najbardziej newralgicznego i mającego możliwości protestu przez wiece i demagogiczne publiczne oracje na niezadowolenie społeczne. A niezadowolenie wynikało z promocji burżuazji przez władze, a pozostawienie warstwy najbiedniejsze samej sobie.
Walczono; o wolność, równość, tolerancję, wspólne prawo, równe nauczanie i o wizję przyszłości. Wizję bez głodu, wyzysku, prostytucji, bezrobocia, bez gilotyny i miecza.
Idea buntu rozniosła się na Paryż, wystarczył tylko zapalny incydent. Takim był pogrzeb generała zwolennika republiki, zwarty manifestacyjny kondukt, laudacja La Fayetta. Wtedy tłum zwarł się z orężem, mimo wstępnych sukcesów bez szans.
I w tym kontekście, wydarzenia w opisie są powleczone rysem romantyzmu. Kult ofiary za idee. Lider Enjolras wraz z całą kliką towarzystwa ABC : Courfeyrac, Combeferre, Jean Prouvaire, Feuilly, Bahorel, Lesgle (zwany Bossuetem),Joly, stają na barykadach z pełną świadomością oddania życia dla symboliki. Grantaire bez ostatecznego przekonania staje u boku Eljorasa podczas egzekucji solidaryzując idei. Gavroche dzieciak najbardziej niesłuszna ofiara, ale jakże mocno z racji niedojrzałości i podłego bytu wyraża sens buntu.
Usprawiedliwieniem są szczytne idee, bez racjonalizmu. Przekonanie mistyczne, że cierpienie, oddana śmierć wznieci, uruchomi świat podług scenariusza, o który się zabiega. Zabieg ten powtarza się notorycznie w literaturze romantycznej ( np. Kordian Słowackiego -ofiara jednostki za naród ).
Historia pokazuje jak wiele przetoczyło się podobnych precedensów, nieracjonalnych, nieprzemyślanych, dla usprawiedliwienia i zadośćuczynienia historycznie obrosłe w symbolikę i zostały zaznaczone przez pamięć, ot chociażby 82 lat wstecz. Ale wystarczy tylko pamięć, która ma w sobie moc wyzwalania następnych równorzędnych przypadków, jeżeli zajdzie taka potrzeba.
Opinie i dyskusje o książce Hrabia Monte Christo
Planowałem tę zaległą lekturę z mojego literackiego bucket-list od dawna. Trochę obawiałem się, że upływ czasu sprawi, że powieść będzie mało zjadliwa ale była warta poświęcenia czasu (sporo, bo dłuuuga). Szkoda, że brakuje dzisiaj wielowątkowych książek na tak wysokim poziomie.
Planowałem tę zaległą lekturę z mojego literackiego bucket-list od dawna. Trochę obawiałem się, że upływ czasu sprawi, że powieść będzie mało zjadliwa ale była warta poświęcenia czasu (sporo, bo dłuuuga). Szkoda, że brakuje dzisiaj wielowątkowych książek na tak wysokim poziomie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała powieść, polecam serdecznie
Wspaniała powieść, polecam serdecznie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z książek, do których wracam. Wybitna.
Jedna z książek, do których wracam. Wybitna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga część wciągnęła mnie jeszcze bardziej (o ile w ogóle się dało!). Zemsta hrabiego rozwija się coraz bardziej, natomiast wyobrażałem sobie ją o wiele inaczej niż opisał to Autor. I było to zaskoczenie jak najbardziej pozytywne! Zemsta jest wyszukana, elegancka i różna dla każdego z ofiar. Bardzo podobała mi się również kolejna przemiana hrabiego. Śmiało mogę powiedzieć, że to jedna z najlepszych książek jakie czytałem.
Druga część wciągnęła mnie jeszcze bardziej (o ile w ogóle się dało!). Zemsta hrabiego rozwija się coraz bardziej, natomiast wyobrażałem sobie ją o wiele inaczej niż opisał to Autor. I było to zaskoczenie jak najbardziej pozytywne! Zemsta jest wyszukana, elegancka i różna dla każdego z ofiar. Bardzo podobała mi się również kolejna przemiana hrabiego. Śmiało mogę powiedzieć,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNuda straszna, nie polecam nikomu.
Nuda straszna, nie polecam nikomu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Hrabia Monte Christo" to być może moja ulubiona książka na ten moment, choć nie sądziłam, że kiedykolwiek będę umiała takową wybrać. To zdecydowane arcydzieło, literacki majstersztyk. Nie jest pozbawiona patosu, a ego głównego bohatera i jego filozofia nawet na moment nie dają o sobie zapomnieć. Jest to jednak postać jak najbardziej trójwymiarowa, niejednoznaczna, fascynująca i zmienna. W tej książce nie ma zresztą bohaterów i wątków przypadkowych. Możnaby czytać ją jako lekturę duchową, wciąż odnajdując w niej nowe, wartościowe treści. Już po pierwszym przeczytaniu widzę jej trzy przesłania, a niektóre sceny zostaną ze mną na zawsze. Nie wchodząc w szczegóły, żeby nie spojlerować, jest to dzieło warte przeczytania, polecenia i przedyskutowania z kimś wielokrotnie podczas długich wieczorów. :)
"Hrabia Monte Christo" to być może moja ulubiona książka na ten moment, choć nie sądziłam, że kiedykolwiek będę umiała takową wybrać. To zdecydowane arcydzieło, literacki majstersztyk. Nie jest pozbawiona patosu, a ego głównego bohatera i jego filozofia nawet na moment nie dają o sobie zapomnieć. Jest to jednak postać jak najbardziej trójwymiarowa, niejednoznaczna,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo pierwszych czterech rozdziałach mój entuzjazm opadł. Okazało się, że to wina tłumaczenia, zmieniłem książkę na egzemplarz w tłumaczeniu Rogozińskiego i całkowicie wsiąkłem. (Niestety i tu nie brak fatalnych błędów rzeczowych w kwestii żeglarstwa. Za pomocą AI odkryłem, że to nie błędy Dumasa, lecz tłumaczy)
Fabuła jest bardzo misternie skomponowana. Odnosiłem wrażenie, że nie ma w niej postaci przypadkowych, że każda spełnia rolę w intrydze, a tytułowy hrabia delikatnie pociągając za sznurki dokładnie przewiduje bieg wypadków i bezbłędnie kreuje przyszłość. Otóż okazuje się, że było to błędne wrażenie, bo w swoim geniuszu nie przewidział wszystkiego. Z pozoru bezwzględny okazał się człowiekiem, którym kierowała nie tylko nienawiść, gdyż zszedł z wyznaczonego przez nią kursu.
Ta powieść głęboko mnie poruszyła, zasmuciła i uradowała zarazem.
Po pierwszych czterech rozdziałach mój entuzjazm opadł. Okazało się, że to wina tłumaczenia, zmieniłem książkę na egzemplarz w tłumaczeniu Rogozińskiego i całkowicie wsiąkłem. (Niestety i tu nie brak fatalnych błędów rzeczowych w kwestii żeglarstwa. Za pomocą AI odkryłem, że to nie błędy Dumasa, lecz tłumaczy)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła jest bardzo misternie skomponowana. Odnosiłem wrażenie,...
Był to maraton ale chyba najlepszy w jakim brałem udział.
Był to maraton ale chyba najlepszy w jakim brałem udział.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja ocena pod drugim tomem dotyczy w rzeczywistości całości. Ogólnie ta historia mi się podobała, porwała mnie, uwierzyłam jej i szybciutko zleciało tych ponad 1200 stron.
W mojej ocenie jest to klasyczna przygodówka/obyczajówka. Trzyma w napięciu, są momenty, że ta akcja trochę zwalnia, natomiast mam swoje ulubione fragmenty.
Trochę za bardzo rozwleczony jest ten wątek obyczajów wyższych sfer, to rozdrobnienie niby buduje klimat i historię, ale z drugiej strony, rozwleka fabułę i powoduje, że główny motyw ucieka sprzed oczu.
Zabrakło mi mocno jednej rzeczy: głębi głównego bohatera. Wszystko dzieje się poza nim, obok niego. Brakuje choć jednej wewnętrznej rozterki, zajrzenia w głąb jego serca i umysłu. Pod koniec trochę się tego pojawia, ale w środku książki zdecydowanie brakuje tego procesu przemiany z Dantesa w Hrabiego. Do tego stopnia, że długo nie mogłam się przegryźć z tym, że to jedna i ta sama osoba.
Ogólnie polecam przeczytać, warto znać taką klasykę :)
Moja ocena pod drugim tomem dotyczy w rzeczywistości całości. Ogólnie ta historia mi się podobała, porwała mnie, uwierzyłam jej i szybciutko zleciało tych ponad 1200 stron.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW mojej ocenie jest to klasyczna przygodówka/obyczajówka. Trzyma w napięciu, są momenty, że ta akcja trochę zwalnia, natomiast mam swoje ulubione fragmenty.
Trochę za bardzo rozwleczony jest ten wątek...
Arcydzieło ! Pokochałam tę powieść tak bardzo, że po jej przeczytaniu czuję ogromną pustkę, której nie da się narazie zapełnić żadną inną powieścią.. Mogę tylko dodać jedno - czytajcie Hrabiego Monte Christo ❤️🩹 To książka mojego życia! ❤️🔥
Arcydzieło ! Pokochałam tę powieść tak bardzo, że po jej przeczytaniu czuję ogromną pustkę, której nie da się narazie zapełnić żadną inną powieścią.. Mogę tylko dodać jedno - czytajcie Hrabiego Monte Christo ❤️🩹 To książka mojego życia! ❤️🔥
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to