Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Cytrynowy stolik

Tłumaczenie: Joanna Puchalska
Wydawnictwo: Świat Książki
6,99 (157 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
17
8
32
7
52
6
33
5
8
4
4
3
3
2
0
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lemon Table
data wydania
ISBN
978-83-7799-567-9
liczba stron
224
słowa kluczowe
opowiadania
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Subtelne, mądre i pięknie napisane opowiadania o wieku dojrzałym. Bohaterowie opowiadań Juliana Barnesa starzeją się - niektórzy z goryczą, inni z rezygnacją, jeszcze inni stawiają gniewny opór. Realia ich życia są różne, od dziewiętnastowiecznej Szwecji i Rosji do współczesnego "fryzjera" na londyńskim przedmieściu, gdzie bohater podczas kolejnych wizyt rozmyśla nad swoim życiem. Postacie...

Subtelne, mądre i pięknie napisane opowiadania o wieku dojrzałym.
Bohaterowie opowiadań Juliana Barnesa starzeją się - niektórzy z goryczą, inni z rezygnacją, jeszcze inni stawiają gniewny opór. Realia ich życia są różne, od dziewiętnastowiecznej Szwecji i Rosji do współczesnego "fryzjera" na londyńskim przedmieściu, gdzie bohater podczas kolejnych wizyt rozmyśla nad swoim życiem. Postacie Barnesa wiedzą, że ich czas dobiega końca, i tym silniejsze stają się ich namiętności i tęsknoty…

 

źródło opisu: http://www.swiatksiazki.pl/

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/cytrynowy-stolik-julian...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 931

Smak cytryny

W samotności myśli krążą po zakamarkach umysłu. Rozmyśla się o moralności, zagadnieniach filozoficznych i intelektualnych, przyszłości, przeszłości, sensie życia, o śmierci… Jeśli błąkamy się samotnie po mieście, jakże wielką ulgą być może dosiedzenie się do cytrynowego stolika. Tutaj rozmowa o śmierci jest dozwolona – wręcz obowiązkowa – pisze Julian Barnes w ostatnim opowiadaniu ze swojego najnowszego zbioru. Czym jest ów cytrynowy stolik? To miejsce w Helsinkach, w hotelu Kamp, gdzie artyści i intelektualiści zbierali się od 1910 roku, by porozmawiać na różne tematy. W gruncie rzeczy, w kontekście opowiadań Barnesa, to po prostu miejsce lub przestrzeń, w której możemy rozwinąć i wypowiadać te trudne myśli, które mącą nam w głowie, te, których boimy się wypowiadać na głos – dotyczące przemijania, starości i śmierci. Dla Chińczyków symbolem śmierci jest właśnie cytryna. Dlaczego akurat ona? Bo kwaśna? Bo trudna do przełknięcia bez skrzywionego grymasu na twarzy? Wyciskana do ostatniej kropli. Podobno w połączeniu z herbatą może powodować Alzheimera na starość…

W zbiorcze opowiadań Juliana Barnesa śmierć pojawia się rzadko. Na plan pierwszy wychodzi zagadnienie przemijania i starości. I choć bohaterowie opowiadają o śmierci i zmarłych, jak dwie kobiety o swych zmarłych mężach w „Rzeczy, o których wiemy” lub jesteśmy jej świadkami, jak w opowiadaniach „Higiena” czy „Znajomość francuskiego”, to Barnes pisze głównie o tych, którzy żyją i mają widmo Ponurego Żniwiarza jeszcze...

W samotności myśli krążą po zakamarkach umysłu. Rozmyśla się o moralności, zagadnieniach filozoficznych i intelektualnych, przyszłości, przeszłości, sensie życia, o śmierci… Jeśli błąkamy się samotnie po mieście, jakże wielką ulgą być może dosiedzenie się do cytrynowego stolika. Tutaj rozmowa o śmierci jest dozwolona – wręcz obowiązkowa – pisze Julian Barnes w ostatnim opowiadaniu ze swojego najnowszego zbioru. Czym jest ów cytrynowy stolik? To miejsce w Helsinkach, w hotelu Kamp, gdzie artyści i intelektualiści zbierali się od 1910 roku, by porozmawiać na różne tematy. W gruncie rzeczy, w kontekście opowiadań Barnesa, to po prostu miejsce lub przestrzeń, w której możemy rozwinąć i wypowiadać te trudne myśli, które mącą nam w głowie, te, których boimy się wypowiadać na głos – dotyczące przemijania, starości i śmierci. Dla Chińczyków symbolem śmierci jest właśnie cytryna. Dlaczego akurat ona? Bo kwaśna? Bo trudna do przełknięcia bez skrzywionego grymasu na twarzy? Wyciskana do ostatniej kropli. Podobno w połączeniu z herbatą może powodować Alzheimera na starość…

W zbiorcze opowiadań Juliana Barnesa śmierć pojawia się rzadko. Na plan pierwszy wychodzi zagadnienie przemijania i starości. I choć bohaterowie opowiadają o śmierci i zmarłych, jak dwie kobiety o swych zmarłych mężach w „Rzeczy, o których wiemy” lub jesteśmy jej świadkami, jak w opowiadaniach „Higiena” czy „Znajomość francuskiego”, to Barnes pisze głównie o tych, którzy żyją i mają widmo Ponurego Żniwiarza jeszcze nad sobą.

Rozpoczyna się wybornie. „Krótka historia fryzjerstwa” jest opowiadaniem pełnym angielskiego humoru, wydobytego z irytacji, zrzędliwości, a nawet smutku. Typowy angielski chłopiec, który z niechęcią idzie do fryzjera, powraca na fotel golibrody jako dorosły i starszy mężczyzna. Podobne nawyki, podobne rozmyślania podczas strzyżenia, a jednak irytację i niechęć chłopca coraz bardziej zastępuje melancholia i smutek z powodu przemijania. Pierwsze opowiadanie daje nam przedsmak kwaśnej cytryny. Introdukcja ta jednak bawi nas, rozśmiesza, rozwesela, a nawet pozwala tryskać humorem. Angielski humor wychodzi Barnesowi znakomicie. Podążając więc wzrokiem ku drugiemu opowiadaniu, mamy wrażenie, że robi się naprawdę ciekawie i czeka nas kolejnych prawie dwieście stron setnej lektury.

Niestety dalej można odczuć niedosyt. Barnes porzuca angielski humor. W kolejnych opowiadaniach jest go jak na lekarstwo. Nic dziwnego, skoro akcja dzieje się w tak różnych miejscach i o różnym czasie, a bohaterowie z naszym zaprzyjaźnionym Gregorym nie mają już zbyt wiele wspólnego. Smutek i melancholia przeciągają czytelnikowi opowiadania, stają się rozwlekłe, męczące. Dopiero po zakończonej lekturze każdego z nich, po chwili zadumy i analizie, jesteśmy w stanie przyznać, że konstrukcje były ciekawe, a opowiadania poruszały naprawdę nietuzinkowe tematy. Gdyż przy cytrynowym stoliku można rozmawiać o tak wielu rzeczach, a jednocześnie wciąż być w temacie starości i nieuchronnego końca. Wspomnienia zmarłych („Rzeczy, o których wiemy”), które niekiedy stają się kłamliwe lub wypierają te złe zdarzenia i właściwości utraconych ludzi. Bo czy większe znaczenie ma jacy byli mężowie bohaterek opowiadania? Zmarłych wspominamy dobrze. O reszcie rzeczy wiemy, ale nie wypowiadamy na głos. Bo i po co?

Starość wzmaga w ludziach irytację, frustrację na innych. Wszystko zaczyna przeszkadzać, jak w opowiadaniu „Czujność”. Zmienia się nasz charakter, a opieka staje się coraz trudniejsza. Dwoje kochających się ludzi pozostaje z sobą może nawet tylko już z przyzwyczajenia i poczucia obowiązku. Można powiedzieć, że bohaterka „Apetytu” utknęła ze swoim mężem, a opiekę wynagradzają tylko te małe, krótkie przebłyski, kiedy w nim coś zaskakuje i coś, choć jest to tylko kulinarny przepis, sobie przypomina. Wtedy, jak twierdzi, jest przez moment szczęśliwa.

Bohaterowie Barnesa są różni. Należą do różnych klas, różnych krajów i realiów. Starzeją się na wiele sposobów, a każdy z tą starością robi coś innego. Niektórzy przyjmują swoją dolę, inni stawiają opór, jeszcze innych przepełnia wielki żal. Nic nie dzieje się tak szybko jak kiedyś… Prawda. – oświadcza bohater „Ciszy”, ostatniego opowiadania ze zbioru. - Ale czemuż by się spodziewać, że finalne momenty to będzie rondo allegro? (…) Finalna część mogłaby się tak zacząć - moja Pierwsza symfonia tak się zaczęła. Ale w życiu to nie prowadzi do allegro molto z dyrygentem smagającym orkiestrę, aby grała coraz prędzej i głośniej. Nie, życie na swoje ostatnie chwile dostaje się pod batutę pijaka, starca, który nie poznaje własnej muzyki, durnia, który nie odróżnia próby od koncertu. To jest właśnie ta smutna i gorzka prawda, która wypływa z każdego z opowiadań „Cytrynowego stolika”, a jednak każdy z bohaterów potulnie lub nie, na końcu staje się gotowy, by wziąć swoją nieuchronną cytrynę.

Monika Samitowska-Adamczyk

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (495)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1420
PABLOPAN | 2015-05-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 maja 2015

Spotkanie z Barnes'em jak zawsze wyśmienite. Kolejny raz tematem przewodnim jest starość i związane z nią przemijanie. Szeroki wachlarz postaci przedstawionych w opowiadaniach nigdy nie pozostawia czytelnika obojętnym. Bohaterowie kreowani przez pana Juliana budzą sympatię lub antypatię, kochamy ich lub nienawidzimy, ale nigdy nie są letni, nigdy nie są byle jacy. Na kartach "Cytrynowego stolika" czytamy o człowieku, który porzuca żonę, by choć przed śmiercią zaznać miłości. Poznajemy też pana, którego celem jest przeżyć określoną grupę ludzi, by samemu móc spokojnie odejść. Spotkamy tu i upierdliwego starca zatruwającego życie wszystkim dookoła i słodką staruszkę, wzór babci idealnej. To właśnie owa pani, Sylwia Winstanley, najbardziej przypadła mi do gustu. Pełna wigoru i niepoddająca się ograniczeniom fizycznym i mentalnym, które dotykają ją coraz bardziej, optymistycznie stwierdza, że więcej jest powodów by żyć, niż by umierać. Mimo, że "niesprawność i piernikowatość,...

książek: 0
| 2014-05-29
Przeczytana: 29 maja 2014

Jedenaście opowiadań,w których pan Barnes ukazuje różne odcienie starości.
Trudno zazwyczaj oceniać opowiadania jako jeden tom,ponieważ przeważnie są zróżnicowane,jednak tu zadanie mam łatwe - wszystkie są na wysokim poziomie,mają piękny styl,i mimo tej samej tematyki,w każdym z opowiadań autor zwraca uwagę na inne aspekty.
Warto się zapoznać z tym czasami oryginalnym spojrzeniem na to,co dla większości z nas nieuchronne i choć na pewno czasami myślę sobie,że ja taka nie będę,to kto wie...

książek: 498
Siostra_Kopciuszka | 2017-05-26

'' Nie ma tu z kim pogadać o śmierci . To niezdrowe , rozumie Pan ? , i niemiłe .(...) Tymczasem jest to mój osobisty wkład w walkę z traktowaniem śmierci jak tabu - podobnie strachu przed śmiercią - oraz protest przeciwko staraniom dzisiejszej medycyny , aby umierający nie umierali , niemowlęta urodzone bez mózgu przeżywały , a bezpłodne kobiety rodziły sztuczne dzieci . ''

Barnes wkłada w usta swoich bohaterów , może nie do końca i nie zawsze subtelne i delikatne słowa , za to do bólu prawdziwe i bezkompromisowe . Jedenaście opowiadań w zbiorze , wszystkie traktują o przemijaniu i starości . O zmianach jakie wtedy w człowieku zachodzą . Tych fizycznych i tych psychicznych i emocjonalnych . O tym jak różnie rzeczywistość i świat postrzegają ludzie starsi , a jak młodzi i jakie konsekwencje z tego wynikają . Tutaj bardzo polecam opowiadanie '' Czujność '' , o tym jak należy zachować się na koncercie :) Bardzo mi się ono spodobało . O rozliczeniu z życiem i ze sobą samym , o...

książek: 2922
Anna | 2014-11-05
Przeczytana: 05 listopada 2014

"Cytrynowy stolik" to zbiór jedenastu opowiadań, które - wg opisu na okładce - mają stanowić *subtelne, mądre i pięknie napisane opowiadania o wieku dojrzałym*.
Przeczytałam trzy pierwsze z nich i niczego szczególnego się nie dopatrzyłam ani nie doczytałam.Być może to książka dla osób z bardziej wysublimowanym czytelniczym smakiem, może dla tych, którzy czują się już ludźmi w wieku dojrzałym. Ja się tak jak na razie nie czuję, mimo że inni mają prawo mnie tak postrzegać.
Po raz pierwszy nie przyznaję gwiazdek, bo nie chcę oceniać książki bez jej przeczytania. Ale szczerze przyznam, że nie mogłam pokonać oporu przed czytaniem kolejnych opowiadań.

książek: 1135
oliwa | 2014-11-13
Na półkach: Przeczytane

„Cytrynowy stolik” to zbiór opowiadań na temat przemijania, przewartościowań u kresu życia, fiaska ostatnich planów i pragnień. Świetna to proza, muszę stwierdzić, chociaż nie przepadam za opowiadaniami, a i sama tematyka nie należy do porywających. Nie ma u Barnesa fabularnych fajerwerków, chociaż nie można mu zarzucić braku pomysłów. Każde opowiadanie wprowadza czytelnika w inny świat. Ostatnia miłość Turgieniewa, ostatnia symfonia Sibeliusa, opowieść o życiu z perspektywy wizyt u fryzjera, korespondencja starszej pani z wyższych sfer z pisarzem (samym Barnesem) itd., itd. W każdej z tych odsłon Barnes jest wiarygodny, portretując swoich bohaterów z wyczuciem i melancholijnym humorem. Jest też erudytą najwyższej klasy (o ile ktoś, kto erudytą nie jest, może to ocenić:)) - zdecydowanie nie należy do tych autorów, którzy odbijają sobie na czytelniku wysiłek włożony w edukację, dowodząc na każdym kroku, co też w życiu przeczytali. Barnes to znawca i wielbiciel kultury francuskiej,...

książek: 1286
Besia | 2013-11-09
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 09 listopada 2013

Zbiór opowiadań w których tematem wiodącym jest przemijanie, bliskość śmierci, a w niektórych po prostu starość. Autor ma styl intelektualny, lekko ironizujący, na pewno pisze z dużym dystansem.
Zachwyciło mnie pierwsze opowiadanie "Krótka historia fryzjerstwa"- niesamowicie błyskotliwe. Można je streścić : zmiana poglądu na fryzjera w zależności od wieku.
Opowiadanie "Historia Mata Izraelsona" - wzruszyło mnie i zastanowiło - dwieczne złudzenia i niewypowiedziane słowa, które uniemożliwiają zrealizowanie się w pełni - w życiu i w uczuciach.
"Rzeczy, o których wiemy" - przezabawne opowiadanie o przyjaciółkach, które mają zupełnie odmienny obraz swoich zmarłych mężów, ale nawzajem się o tym nie informują.
I jeszcze "Higiena" - o uczuciu które nie powinno mieć miejsca.

Pozostałe opowiadania zdecydowanie mnie rozczarowały. Przerost formy nad treścią.

książek: 106
MontyP | 2016-02-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 lutego 2016

Piękna opowieść o życiu, miłości, przemijaniu. Opowieść podzielona na kilka opowiadań, ale jednak dość spójna w przekazie. I kto powiedział, że opowiadania nie mogą być dobre? Mogą być świetne i te właśnie takie są. Gdyby z nich zrobić książki, byłyby zbyt długie i nudne, a tak mamy dokładnie tyle tekstu ile trzeba. Piękne, dające do myślenia opowiadania. Brawa dla autora! W kategorii zbiór opowiadań, chyba nie czytałem nic lepszego.

książek: 240
krack | 2013-11-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 listopada 2013

To miłe przeczytać coś, co jest po prostu bardzo dobre.
Każde opowiadanie to mała uczta, jest subtelny humor, nostalgia i doświadczenie.
Moje pierwsze spotkanie z tym autorem, na pewno nie ostatnie. Piękna okładka - niby nieistotne, ale nie da się o tym nie wspomnieć.

książek: 275
KamiVV | 2015-03-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2015 rok

Barnes wie jak pisać. Pięknie, plastycznie. Z postaci przebija dociekliwość autora w zrozumieniu wszystkiego co ludzkie na tle jednego mianownika wspólnego, który nas łączy - czasu i naszego z nim przemijania. Cytrynowy stolik to zbiór opowiadań o ludziach z różnych warstw społecznych. Takich, z którymi byśmy nigdy nie chcieli zawrzeć znajomości i takimi którzy kiedyś mogli być pociągający jako towarzysze spędzanego życia czy czasu, ale ten ostatni zmienił ich perspektywę bycia na tyle że stali się ...starzy? Starość i starzenie się - to trudny temat, z którym każdemu (naprawdę i niestety!) przyjdzie się mierzyć. Barnes w delikatny sposób, bez nadmiernego melodramatyzmu pokazuje jak może zmienić się widzenie świata tej samej osoby kiedy jest młoda a potem dojrzała. Wartości i zachowania to nie tylko efekt pochodzenia, wychowania, przeżywanych wydarzeń i ludzi, których spotykamy na co dzień, ale także czasu, przypominającego o sobie w fizyczny i mentalny sposób. Ten czas mówi do...

książek: 310
cynaderki | 2013-05-29
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Erudycja i głęboka refleksja ukryta w drobiazgach.
Wnikliwe obserwacje i szczypta angielskiego humoru.
Literatura piękna - i mądra.

zobacz kolejne z 485 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd