Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Okładka książki Tak sobie myślę...

Tak sobie myślę...

Autor:
szczegółowe informacje
wydawnictwo
Wydawnictwo Literackie
data wydania
ISBN
978-83-08-04958-7
słowa kluczowe
dziennik, aktor, Jerzy Stuhr
język
polski
typ
papier
dodała
malineczka74
6,87 (1026 ocen i 178 opinii)

Opis książki

Jerzy Stuhr znów pisze! Wydawnictwo towarzyszy znanemu aktorowi w kontynuowaniu pracy literackiej. Po historiach rodzinnych – wyznania osobiste, z trudnego czasu dla aktora. Od października 2011 roku powstaje dziennik pt. Tak sobie myślę… – refleksja, humor, oburzenie, krytyka i gwałtowna irytacja, niezliczone anegdoty. A wszystko razem pokazuje nowe oblicze Jerzego Stuhra – pełnego pa...

Jerzy Stuhr znów pisze!

Wydawnictwo towarzyszy znanemu aktorowi w kontynuowaniu pracy literackiej. Po historiach rodzinnych – wyznania osobiste, z trudnego czasu dla aktora.

Od października 2011 roku powstaje dziennik pt. Tak sobie myślę… – refleksja, humor, oburzenie, krytyka i gwałtowna irytacja, niezliczone anegdoty. A wszystko razem pokazuje nowe oblicze Jerzego Stuhra – pełnego pasji aktora, czułego taty, wrażliwego człowieka.


Znakomicie się czyta!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Polecamy

Oficjalna recenzja
malineczka74 książek: 3875

Z pamiętnika chorego

Życie jest pełne niespodzianek. Są te miłe, ale i te przykre, które mają moc zwalania z nóg. Do takich należy choroba. To bardzo trudny przeciwnik, zwłaszcza wtedy, gdy rokowania są niezbyt optymistyczne, a przegrana walka to śmierć. Wielu z nas buntuje się wtedy, szuka przyczyn i odpowiedzi na pytanie - dlaczego ja? Dlaczego mnie spotyka cierpienie, a inni cieszą się pełnią życia i zdrowia ? Czasem bardzo trudno jest zebrać siły do walki z tak ciężkim przeciwnikiem. Są jednak ludzie, którzy przyjmują wyroki w lekarskich gabinetach ze stoickim spokojem i postanawiają - pewnie tylko pozornie bez emocji,gdyż mocno je ukrywają - walczyć dzień po dniu, by odnieść zwycięstwo.

Do takich osób należy bardzo znany i uwielbiany przez rzesze fanów aktor i reżyser, Jerzy Stuhr. W 2011 roku poczuł się gorzej, myślał, że to tylko z przemęczenia i że pomogą mu wakacje. Niestety badania wykazały, że dopadł go nowotwór. Na samym początku rokowania nie były pomyślne – 70 % szans i pewnie ze cztery miesiące życia. Ale On zawziął się w sobie i rozpoczął walkę. Równocześnie zaczął pisać dziennik – niezwykle osobisty pamiętnik, który miał być przeznaczony tylko dla najbliższych mu osób. Na szczęście pracownicom Wydawnictwa Literackiego udało się przekonać pana Jerzego, by książka ukazała się drukiem. Dziś znajduje się ona już na księgarskich półkach, a media donoszą, że jeden z polskich aktorów, którego najbardziej lubię, najgorsze ma już za sobą. Pewnie już na całego szykuje się do powrotu na scenę, który to zaplanował na tegoroczne lato.

„Tak sobie myślę...” to książka niezwykła. Pewnie zapytacie dlaczego? Z kilku powodów. Po pierwsze, bardzo zaimponowała mi postawa pana Stuhra, który trudną i bolesną wiadomość przyjął z pokorą. Postanowił nie dać się i nie poddawać, a równocześnie, jak sam pisze, z aktywnego uczestnika życia stał się bardziej jego obserwatorem. Prowadzony od 10 października 2011 roku pamiętnik jest bardzo, bardzo osobisty. Jego autor pozwala czytelnikowi zajrzeć głęboko w swoją duszę i serce. Stuhr pisze o przeróżnych rzeczach. Wspomina wydarzenia ze swojej jakże bogatej kariery, przyjaciół, współpracowników i kolegów, z którymi przyszło mu pracować. Pisze o codzienności i tej współczesnej, i tej sprzed lat, kiedy w Polsce było zdecydowanie inaczej. Stuhr ocenia, porównuje i dokonuje podsumowań. Dużo miejsca w swoich zapiskach poświęca teatrowi i kinu. Ale opisuje też doświadczenia związane z chorobą, pobytami w szpitalu, leczeniem, które przy wdrożeniu chemioterapii jest dla pacjenta bardzo uciążliwe. Pan Jerzy dzielnie walczy, a sił dodaje mu rodzina, żona i dzieci oraz fakt, że jego córka spodziewa się pierwszego dziecka. Przyszły dziadek chce koniecznie dożyć chwili, by wziąć maleństwo w ramiona. Dzięki Bogu to mu się udaje. Zdjęcie aktora z malutką Lenką w ramionach zamieszczone pod koniec książki bardzo mnie wzruszyło.

Czytałam ten dziennik bardzo powoli, rozkoszowałam się zawartymi w nim przemyśleniami, które są dowodem na to, że Jerzy Stuhr to nie tylko wspaniały aktor i reżyser, ale to także intelektualista i mądry „życiowo” człowiek o dobrym i wrażliwym sercu. Te refleksje, te celne spostrzeżenia, te piękne przemyślenia na temat wartości życia, śmierci czy przemijania są po prostu wspaniałe. Mądre i pełne prawdy.

O książce bardzo wiele mówi okładka. Tu wydawcy należą się słowa uznania za idealne jej dobranie. Zdjęcie pokazuje człowieka zmienionego po chemioterapii, widać, że zmagającego się z chorobą, który bardzo ciekawskim, a zarazem zamyślonym wzrokiem spogląda w przyszłość, która jawi mu się jako jedna wielka niewiadoma. W ręku trzyma książkę lub zeszyt, w którym zapisuje kolejne notatki i ten przedmiot staje się jakby pomostem między nim a jutrem. Tytuł jest również bardzo trafiony. Choroba zmusza niejako autora książki „Tak sobie myślę...” do wielu podsumowań, refleksji nad tym, co było i nad tym, jak żyć, gdy walka skończy się zwycięstwem. Z lektury biją nadzieja i optymizm, spokój i siła, dlatego naprawdę gorąco polecam ją tym, którzy chorują, walczą i opadają z sił. Z pewnością będzie jak cudowna kroplówka, która poprawi kondycję i doda wigoru. Zachęcam też do lektury wszystkich miłośników polskiego kina, teatru i osoby będące fanami pana Jerzego. To naprawdę piękny portret Mistrza wyrysowany piórem trzymanym w Jego ręce.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników
książek: 5193
allison | 2012-08-23
Przeczytana: 23 sierpnia 2012

Sięgając po tę książkę, trochę obawiałam się długich opowieści o walce z chorobą autora. Okazało się jednak, że to przede wszystkim zapis mądrych refleksji pana Stuhra na temat otaczającej go (i nas) rzeczywistości: polityki, filmu, literatury, spraw społecznych i obyczajowych...

Autor w sposób prosty, ale i elokwentny, dowcipny, a niekiedy wzruszający dzieli się z czytelnikiem swoimi poglądami oraz spostrzeżeniami. Przyznam, że są mi one bardzo bliskie, gdyż - tak wybitny aktor i reżyser - jestem zniesmaczona zalewającym nas dyletanctwem, zakłamaniem i bezczelnością polityków, upadkiem mediów, które jeszcze całkiem niedawno uchodziły za opiniotwórcze, nijakością świata artystycznego, w którym myli się takie pojęcia jak celebryta i artysta czy gwiazda, estrada i scena, popularność i sława...

Dostaje się w tej książce określonym środowiskom i konkretnym osobom, które czasem autor wymienia z nazwiska, częściej jednak je pomija, chociaż daje do zrozumienia, kogo ma na myśli.
Jest tu...

książek: 1073

Do przeczytania książki skłoniła mnie sama postać autora.
Bardzo cenię i lubię Jerzego Stuhra , a także jego syna Macieja. Obaj są wspaniałymi aktorami , a do tego pan Stuhr to bardzo dobry reżyser.Zarówno ojciec , jak i syn są normalnymi , fajnymi ludźmi , bez zadęcia i "gwiazdorzenia".
Wracając do książki to są to ciekawie napisane spostrzeżenia autora w czasie ciężkiej choroby na temat spraw kulturalnych , politycznych.Wspomina też lata swojej młodości , znane osoby , z którymi się przyjaźnił , a także wyraża swoje poglądy na różne sprawy. Również przewija się tu wątek rodzinny i w niewielkim zakresie czas choroby i pobyt w szpitalach.

Książka jest warta przeczytania. Skłania do refleksji. Polecam !!!

książek: 4991
Witold | 2014-02-20
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 20 lutego 2014

Muszę przyznać,iż pierwsza książka pana Sthura -Historie rodzinne podobała mi się i to nawet bardzo,wiec niemal z chciwością rzuciłem się na tę i powoli zdumienie przerodziło się w zdziwienie,a czasami wręcz w obrzydzenie .
Gdyby autor ograniczył się w książce tylko do tematu choroby ,swoich odczuć podczas walki z nią i opisu świata aktorskiego byłaby to pozycja nawet całkiem do przyjęcia,a tak powstał taki sobie bełkocik.

Sthur zapragnął odnieść się do całego społeczeństwa, codzienności,oraz świata mediów i polityki.
Ba on podejmuje się roli mentora nauczającego Polaków co to patriotyzm i jak należy go okazywać.
I co?
No i dał pełen popis,erudycji, inteligencji i trysnął erupcją błyskotliwych myśli
Dał w całej rozciągłości w pełnej krasie popis doskonałego przykładu absurdu logicznego i zidiocienia intelektualnego.

Z jednej strony narzeka na wychowanie młodzieży (nie ustępują miejsca w tramwajach ,klną na każdym kroku,nie kłaniają się na ulicy) z drugiej popiera hasło "...

książek: 2541
jjon | 2012-06-21
Na półkach: Przeczytane, Własne, Ulubione, 2012
Przeczytana: 21 czerwca 2012

Książka Tak sobie myślę jest pamiętnikiem, który powstał z potrzeby serca z czasu, kiedy autor toczył walkę o swój dalszy los. Mimo że w większości są to zapiski powstałe w trakcie pobytu w różnych szpitalach, nie są bezpośrednio związane z walką z chorobą. Absolutnie nie ma tu miejsca na użalanie się nad sobą i swoją sytuacją. Mimo doświadczanej bezradności, upokarzających sytuacji, fizycznej bezsilności. Choroba jest gdzieś w tle. Autor skupia się na tym, co go porusza w bieżącym życiu politycznym i kulturalnym, co zaobserwował, co uznał za warte skomentowania, co chce przekazać następnym pokoleniom, wnuczce, na którą bardzo czeka. Jest to więc pokaźny zestaw bystrych obserwacji doświadczonego człowieka o niezwykłej inteligencji, która pozwala mu niejednokrotnie na uszczypliwą ironię wobec bezsensu i głupoty rzeczywistości, z jaką niejednokrotnie stykamy się na co dzień.

Genialny aktor promuje coraz mniej popularne wartości – rodzinę, przyjaźń, uczciwość, prawdę, szacunek do innych...

książek: 1306
Monka | 2013-09-27
Przeczytana: 27 września 2013

"Tak sobie myślę..." to bardzo interesujący dziennik... Dziennik pełen szczerości... Jerzy Stuhr pisze o swoich najbliższych, o tym, co dzieje się w naszej rzeczywistości oraz o swojej chorobie... Pisze bardzo emocjonalnie... Pisze też piękną polszczyzną... Czytając ten dziennik ma się wrażenie, że obcuje się z inteligentem - człowiekiem mądrym, wyważonym w swoich sądach i opiniach, pełnym pokory i zdecydowanie honorowym... "Tak sobie myślę...", jak pisze Tadeusz Nyczek, jest bardzo Stuhrowe... Budzi w czytelniku podziw, wzruszenie oraz onieśmiela życiową mądrością...Jest to lektura, którą zdecydowanie polecam...

książek: 1277
Marysieńka | 2014-10-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 października 2014

Pan Jerzy Stuhr towarzyszy mi przez większą część mojego życia. Pamiętam go jako rewelacyjnego prowadzącego kabaretowy program tv "Spotkanie z balladą" w latach 70tych ub.wieku. Wraz z Bogusławem Sobczukiem stworzyli bardzo dobry duet konferansjerski. Widywałam go też w przedstawieniach Teatru Tv. Dla przykładu rewelacyjna rola w "Skizie" Gabrieli Zapolskiej w przedstawieniu z 1977r. Ale nie mejsce tu na ocenę jego aktorskiego kunsztu. Tym razem przyszło mi ocenić jego słowo pisane. Przyznaję, że czytając słyszałam samego Jerzego Stuhra, tak jakbym słuchała jego opowieści, jego monologu. Książka "Tak sobie myślę" nie była początkowo przewidziana dla szerszego grona. Sam autor mówi, że miały to być jego luźne i niczym nie skrępowane przemyślenia na różne tematy. I mamy tu do czynienia właśnie z takim zapisem. Jerzy Stuhr niemal codziennie komentował wydarzenia z kraju i ze świata, bieżącą politykę, wspominał swoją rodzinę, karierę zawodową, wypowiadał się n...

książek: 389
PrzyAromacieKawy | 2012-07-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 18 lipca 2012

Pokładałam w tej książce ogromne nadzieje. Dla niewtajemniczonych są to osobiste zapiski Jerzego Stuhra z czasu choroby. Bardzo chciałam mieć swój egzemplarz, bo byłam przekonana, że znajdzie się w nim wiele moich notatek na marginesie, wiele fragmentów zostanie podkreślonych, zapisanych w notesie. Niestety rozczarowałam się. Nie zakładałam, że książka będzie jedynie o przemyśleniach na temat choroby i że będzie to pewnego rodzaju poradnik, jak poradzić sobie w chwili, kiedy człowiek zmaga się jedną z najpopularniejszych współcześnie chorób. Zakładałam jednak wiele mądrych wartościowych myśli i spostrzeżeń. No i się przeliczyłam.
Zacznę może od tego, że twórczości pana Jerzego Stuhra nie znam tak wnikliwie, jak moi bliscy, ale na pewno moja wiedza nie kończy się na Maksiu i Seksmisji. Nie utożsamiam także Stuhra z najbardziej znanym w naszym kraju osiołkiem. Jest to dla mnie postać, która już na zawsze pozostanie w kartach naszej historii społecznej i kulturalnej, bo wiele - z racji w...

książek: 391
Fioletowy8 | 2014-06-04
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 04 czerwca 2014

"Tak sobie myślę" to dziennik Jerzego Stuhra. To jego pamiętnik czasu choroby, bowiem w latach 2011 - 2012 zmagał się z nowotworem.
Autor zawziął się - chciał pokonać chorobę w rok. Metą były narodziny wnuczki Heleny. Meta była zarazem startem - przeżyciem, życiem, powrotem.
Jerzy Stuhr, co sam zresztą stwierdza, czuje się jak obserwator. Nie skupia się na sobie. Pisze o sztuce, polityce, wspomnieniach, planach na przyszłość. Ujmuje różnice między starym, a nowym, młodym pokoleniem.
W pamiętniku można znaleźć porady nie tylko na czas choroby, ale też na całe życie. Aktor mówi o wierze, o wsparciu, które miał w rodzinie, przyjaciołach. Często znajdował je u obcych ludzi. Mówi też o tym, jak ważne jest, żeby nauczyć się pokory.Żeby nie załamać się, walczyć.
Aktor w bardzo ciekawy sposób opisuje swoje przemyślenia. Nie skupia się na chorobie. Trzyma się rzeczy istotnych dla jego życia. I to pozwoliło mu wyzdrowieć.
Na końcu pamiętnika można przeczytać odpowiedzi na pytania, sweg...

książek: 1752
Karmel | 2012-11-24
Przeczytana: 24 listopada 2012

Doskonała !!! Książka dla każdego, jeśli nawet teatr to nie Twoją miłością to pięknie autor przypomina, jakie są prawidłowe standardy zachowań, zwłaszcza teraz w Polsce kiedy większość już dawno się pogubiła, a pozostali nie wiedzą z kogo brać przykład. Jest to piękna i bardzo mądra lektura. Dziękuję Panu, Panie Jerzy i dużo, dużo zdrowia życzę !!!!!!!!!!!

książek: 717
almos | 2013-11-07
Na półkach: Przeczytane, Audiobook
Przeczytana: marzec 2013

Jest to dziennik czasu choroby ale na szczęście choroby w nim mało, za to są wynurzenia autora na temat bieżących wydarzeń, głownie ze świata polityki i kultury z przełomu 2011 i 2012 roku. Przesłuchałem tej książki jako audiobooka, bardzo lubię głos Stuhra, dla tego głosu jestem w stanie wysłuchać nawet książek za którymi nie przepadam. Autor jest typem inteligenta starej daty, który zżyma się na schamienie życia publicznego obecnie. Podaje w tej książce dekalog inteligenta, ale nie wiem czy inteligent to już nie jest przeżytek, inteligencja to była za komuny, a teraz.... Mamy tu trochę narzekań: pretensje do młodych aktorów o udział w filmie ‘Kac Wawa’, Stuhr twierdzi że są oni głosem pokolenia, i winni dbać o swój wizerunek. Nie podoba mu się że w dzisiejszych czasach ocenia się aktora po słupkach oglądalności i stawce za dzień zdjęciowy. Ale są to trochę narzekania starszego pana, aktor bowiem też musi zarobić na życie, a uczestnictwo w telenowelach nie musi się kłócić się z napra...


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie
  • Carlo Collodi
    188. rocznica
    urodzin
    - I co dalej? - spytał Pinokio.
    - Nic - westchnął Gepetto z rezygnacją. - Jesteśmy zgubieni..
    - Zgubieni? Dlaczego zgubieni? - zaprotestował Pinokio. - Daj mi, tato, rękę i uważaj, żebyś się nie poślizgnął.
    - Dokąd mnie teraz prowadzisz?
    - Spróbujemy raz jeszcze. Chodź i nic się nie bój.
  • Dale Carnegie
    126. rocznica
    urodzin
    Wszyscy na świecie szukają szczęścia, a jest jeden tylko sposób, aby je znaleźć. Trzeba kontrolować swoje myśli. Szczęście nie przychodzi z zewnątrz. Zależy od tego, co jest w nas samych.
  • Michele Fitoussi
    60. rocznica
    urodzin
    Nienawiść zżera, paraliżuje i przeszkadza żyć
  • Frances Hodgson Burnett
    165. rocznica
    urodzin
    To takie smutne, gdy książka się kończy
  • Laurence Sterne
    301. rocznica
    urodzin
    Miłość jest niczym bez sentymentu. A sentyment jest jeszcze mniej wart bez miłości.
  • Bartosz Łapiński
    40. rocznica
    urodzin
    ... słowo "kurwa" jest w naszym kraju rodzajem mantry. Indyjscy mnisi całymi dniami powtarzają różne mantry, na przykład OMM... OMM... albo TAU... TAU... czy coś w tym rodzaju. Natomiast u nas prawie cały naród nieświadomie stosuje jako mantrę wyżej wspomniane słowo. Jego układ liter, a zwłaszcza mo... pokaż więcej
  • Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
    123. rocznica
    urodzin
    Nie widziałam Cię już od miesiąca.
    I nic. Jestem może bledsza,
    trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca.
    Lecz widać można żyć bez powietrza.
  • Arundhati Roy
    53. rocznica
    urodzin
    Kiedy kogoś zranisz, zaczyna cię mniej kochać. Taki skutek mają nieostrożne słowa. Ludzie zaczynają cię mniej kochać.
  • Karol Bunsch
    27. rocznica
    śmierci
    Ja walczę z takim bogiem, którego względy kupić, a usługi wynająć można!
  • Ferdynand Goetel
    54. rocznica
    śmierci
    ...górale, ludność podtatrzańska. Ci, są takim samym fenomenem etnicznym, jak Tatry przyrodzonym. Nieodgadłe zmieszanie typów etnicznych, jakie się tu kiedyś dokonało, wyodrębniło ich nie tylko z reszty polskiego ludu, ale chyba i z ludów Europy. Wywodzono rodowód ich od Rzymian, nordyków, czerwonos... pokaż więcej
  • Arthur Hailey
    10. rocznica
    śmierci

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd