Śmierć bogów. Księga Hagena.

Tłumaczenie: Ewa Skórska
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Kroniki Hjörwardu". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,05 (116 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
13
8
21
7
30
6
18
5
10
4
4
3
5
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Gibel' bogov
data wydania
ISBN
83-7469-106-9
liczba stron
548
język
polski
dodał
Michał

W świecie Hjörvardu w imieniu Światła rządzili Młodzi Bogowie. Władza ich była absolutna, i tylko jeden mag Rakot ośmielił się zbuntować, za co zresztą od razu został ogłoszony wcieleniem Zła. Rakota przezwano Władcą Mroku; skoro tak tego wszyscy pragną, to on takim właśnie będzie! Przyjąwszy na swe barki owe brzemię, poniósł je z godnością. W czysto moralnym sensie Buntownik stał jednak o...

W świecie Hjörvardu w imieniu Światła rządzili Młodzi Bogowie. Władza ich była absolutna, i tylko jeden mag Rakot ośmielił się zbuntować, za co zresztą od razu został ogłoszony wcieleniem Zła. Rakota przezwano Władcą Mroku; skoro tak tego wszyscy pragną, to on takim właśnie będzie! Przyjąwszy na swe barki owe brzemię, poniósł je z godnością. W czysto moralnym sensie Buntownik stał jednak o wiele ponad Młodymi Bogami. Nieobce mu było poświęcenie. Rzucił wyzwanie niepokonanej, zdawałoby się, sile, która swym absolutyzmem wyjałowiła świat.

* * *

Śmierć bogów jest jednym z elementów układanki o nazwie Uporiadocziennoje, czyli Uporządkowane. To powołane do istnienia przez Pierumowa całe multiuniwersum, w którym toczy się akcja większości jego utworów. Można w nim znaleźć i naszą Ziemię, i tolkienowską Ardę, i narodzone w wyobraźni Pierumowa fragmenty rzeczywistości.

Wszystko zaczęło się z woli Twórcy, który wypełnił swą rolę i... znikł. Potem zaczęła się era Starych Bogów. Na Ziemi bogowie ci znani byli między innymi jako Odyn i Loki. Po nich przyszli Młodzi Bogowie; było ich siedmiu pod wodzą Jamerta. Młodzi pokonali w zażartych bojach Starych Bogów, prawie całkowicie ścierając ich z oblicza świata. Przeżył tylko Odyn, ale stracił większość mocy i zaczął pędzić życie pustelnicze. Zdobywcy przynieśli światu pokój i porządek – był to jednak ich pokój i ich porządek.

Prócz nich można w Uporządkowaniu spotkać Wielkiego Orlangura, przejaw idealnej neutralności, spieszącego pomocą pod postacią złotego smoka, mniej lub bardziej lokalnych bogów (na przykład Zbawiciela, czczonego na kilku co najmniej planetach; wiara w niego łudząco przypomina znane nam chrześcijaństwo) czy też wcielenie Chaosu, czyli magów z wyspy Brandej.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 299
Koval | 2012-12-23
Przeczytana: 23 grudnia 2012

„Wielki Hjorward zamieszkują ludzie, elfy, krasnoludy, trolle oraz inne, pokrewne im rasy, a ich życie nadzorują Młodzi Bogowie, dzieląc się między sobą strefy wpływów. Życie płynie w miarę spokojnie, utartymi koleinami. Pewnego dnia ta pozorna sielanka zostaje zakłócona – z wygnania powraca jeden z Magów Pokolenia, Hedin („Ten, który poznał ciemność”) i zyskuje prawo wyboru Ucznia. Wychowuje ludzkie dziecko, na ponad 20 lat staje się dla niego opiekunem i nauczycielem aż wreszcie we dwóch mogą wyruszyć na podbój świata”. Tyle opis z okładki.

Książka Pierumowa początkowo rozwija się jak typowe, niczym niewyróżniające się fantasy, których na rynku jest cała masa i niekiedy trudno odróżnić jedno od drugiego. Nie ma się czemu dziwić, gdyż lata temu utworzono pewien kanon, powstały archetypy ras i postaci, tajemniczych miejsc i mocy, które obecnie stanowią podstawę i punkt wyjścia do właściwie każdej powieści z tego gatunku. Taki literacki fast food.

O ile jednak powyższe zarzuty można przypisać „Śmierci bogów”, to liczba plusów zdecydowanie dominuje, czyniąc tą część Kronik Hjorwardu pozycją wielce atrakcyjną. Poznawane losy maga Hedina i jego ucznia Hagena nie wciągają od samego początku, ale stopniowo budują naszą ciekawość sprawiając, że po pierwszych stu stronach pojawiają się problemy z oderwaniem od lektury. Czasami narracja dzielona jest na dwa równolegle prowadzone wątki i dotyczy to sytuacji, kiedy obie główne postacie się rozstają i każda realizuje swoje cele. Autor posługuje się tu znanym zabiegiem kończenia rozdziałów tuż przed scenami kulminacyjnymi, co ma wzbudzić w czytelniku chęć jeszcze poważniejszego zagłębienia się w fabułę; chwyt może niezbyt oryginalny, ale cóż – działa. Przejrzysty język sprawia, że łatwo przychodzi nam wchłonięcie się w przedstawiany świat, który co prawda jest przeciętnym światem fantasy, ale zawiera nowatorskie elementy, które nadają mu niepowtarzalności. Całość zaś przypomina mozaikę z wielu dotychczasowych rozwiązań. Rozległe opisy, sceny batalistyczne, pewien realizm (bohaterowie rzeczywiście się męczą, są ranieni, niedomagają), stosunkowo krwiste postacie (zwłaszcza główne) oraz nie taka oczywista sieć intryg usposabiają nas korzystnie w stosunku do autora. To, na co warto zwrócić uwagę, to sposób przedstawienia magii, który uważam za niesamowity i co nadaje powieści nowego wymiaru.

Z racji tego, że każdy twórca swojego fantastycznego świata ma pełne prawo sięgać po wszelkie dostępne rozwiązania, Pierumow uczynił podobnie. System magii kojarzyć się może z tym użytym w systemie Earthdawn i pojęciem przestrzeni astralnej. Zasadniczo jest to po prostu inny wymiar naszego świata. Istnieje ona na innej płaszczyźnie niż przestrzeń fizyczna, w której żyjemy, ale obie są ze sobą nierozerwalnie związane. W rzeczywistości są zależne, bowiem przestrzeń astralna nie może istnieć bez naszego świata, a nasz świat bez niej. Ponadto nasz świat wygląda zupełnie inaczej, jeśli patrzy się na niego z przestrzeni astralnej. Robiąc to dostrzegamy blask emanujący ze wszystkich żywych istot – blask, który reprezentuje ich życiową energię. Żywe istoty to nie tylko Dawcy Imion (byty zdolne nadawać imiona, czyli w pewnym sensie „tworzyć egzystencję”) i zwierzęta, ale również rośliny, żywioły (w świecie Pierumowa istnieją cztery podstawowe: woda, ogień, powietrze i ziemia), a także magiczna energia świata.
Obecny wysoki poziom magii w świecie sprawia, że korzystające z niej istoty mają dostęp do niemal nieograniczonych zasobów energii; szkopuł w tym, że można z niej korzystać tylko za pośrednictwem przestrzeni astralnej. Dawcy Imion i istoty władające magią, sprowadzają więc energię do fizycznego świata. Samo postrzeganie astralne i natura przestrzeni astralnej nie są dokładnie opisane w tym tomie „Śmierci bogów”.
Energię magiczną można kształtować tylko dzięki astralnemu postrzeganiu co oznacza, że najpierw trzeba ją zobaczyć (za pomocą odpowiednich talentów albo wrodzonych zdolności), a dopiero później modelować i kierować wedle własnych upodobań.
Cały smaczek polega na tym, że w Kronikach Hjorwardu takich przestrzeni astralnych jest nieskończenie wiele i wszystkie opisane działania dotyczą każdej z nich. Jest to atrakcyjne dlatego, że w Księdze Hagena magia to czynność niezwykle specyficzna, przypominająca analityczne i drobiazgowe opracowywanie zaklęć, których efekty i tak nie do końca można przewidzieć (a przynajmniej nie wszystkich). Odpowiada to kondycji magów, gdyż lata (ba, nawet stulecia) spędzone nad księgami i w bibliotekach lub przy zwojach po to, aby zbadać wątki zaklęć i poznać ich strukturę bardziej przypominają matematykę niż jakąś moc związaną z uczuciami. Ma to o wiele większy sens i do mnie osobiście bardziej przemawia. Magia to nauka, a nie emocje.

Mamy tu wszystko, czego oczekuje się od porządnej powieści fantasy. Bohaterowie nie są byle pachołkami, a istotami stworzonymi do wielkich czynów, czego może trochę brakuje we współczesnej literaturze gatunku. Bogactwo inwentarza przejawia się w występujących artefaktach: Biała Klinga Nocnej Amazonki, błękitne ostrze Hagena, złoty miecz Ojca Drużyn Hropta, dysk Jamerta, czara ognia czy pręty Skrzydlatego Giganta, które posyłają trafionego w niebyt, ale również w najróżniejszych siłach ścierających się ze sobą w taki sposób, że aż do końca nie wiemy ile jest tak naprawdę stron konfliktu, kto kogo wspiera i dlaczego. Nie mówiąc już o Pozbawionych Ciał, Czytających, Odległych Mocach tudzież Wielkim Orlangurze, Demogorgonie czy Avalonie – siedzibie Wielkiego Maga. Nie sposób wymienić wszystkie występujące wątki, co sprawia, że świat „Śmierci bogów” jest bardzo atrakcyjny i godny podziwu.

Zastrzeżenia mam tylko dwa i to niezbyt poważne. Po pierwsze system magiczny (przytoczony przeze mnie tylko w skrócie) jest dosyć skomplikowany i zrozumienie go może zająć dłuższą chwilę trwającą nawet 200-300 stron. Nie mówiąc o tych, których on zniechęci choć warto się zmobilizować i zrozumieć jak działają Harfy, którymi wygrywana jest melodia kształtująca nitki wszelkiej magii, ponieważ dzięki temu łatwiej docenimy kilka wybitnych i niesamowicie smakowitych opisów czarów, jakie przygotował autor (np. te rzucane podczas uwalniania przez Hedina Rakota, Władcy Ciemności z jego tysiącletniego lochu – pisarski majstersztyk i uczta dla wyobraźni). Drugim niedociągnięciem jest pewna wtórność niektórych rozwiązań i sytuacji, ale to już zmora każdej fantasy (występuje nawet Merlin, a wiele nazw ma dziwnie skandynawsko brzmiącą wymowę) i można na to przymknąć oko.

Generalnie powieść na plus, a zachęcony tym tomem z pewnością w przyszłości sięgnę po pozostałe części Kronic Hjorwardu nawet jeśli nie stanowią literacko zamkniętej całości tak jak „Śmierć bogów: księga Hagena”.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pan samochodzik i zagadki Fromborka

Rewelacyjna część, wchłonąłem ja z przyjemnością. Jak zawsze interesująca przygoda, ciekawostki historyczne i przede wszystkim dżentelmeneński język p...

zgłoś błąd zgłoś błąd