Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Naga

Autor:

więcej informacji
wydawnictwo: Wydawnictwo AMEA
data wydania: marzec 2010
ISBN: 978-83-929229-1-9
liczba stron: 156
słowa kluczowe: kobieta, kobiecość,
język: polski
typ: papier
dodał: Ewa
6.1 (49 ocen i 16 opinii)

Naga to literacka esencja kobiecości. Izabela Szolc, wyciągając z języka codziennego słowa takie, jak: matka, córka, kochanka, ale też: samotna, naga czy zgwałcona, stworzyła galerie postaci, które... Naga to literacka esencja kobiecości. Izabela Szolc, wyciągając z języka codziennego słowa takie, jak: matka, córka, kochanka, ale też: samotna, naga czy zgwałcona, stworzyła galerie postaci, które opowiadają o swoich próbach poszukiwania siebie, o wysiłku w zrozumieniu niuansów tych ledwo nazwanych uczuć, jakie pojawiają się między dwojgiem ludzi. Czasem chodzi o miłość, czasem o nienawiść. Choć tu akurat okazuje się, że te dwa bez siebie nie mogą istnieć. Izabela Szolc pisze również o tęsknocie, pożądaniu i samotności, którą można przeżywać, niekoniecznie będąc w pojedynkę.

Bohaterki Szolc mają swoje pragnienia. Niektóre rezygnują z nich. Jednakże to, co wyparte, nie zostaje wcale zapomniane. Tłumione potrzeby budzą się ze zdwojoną siłą. Rezultat takich przebudzeń może być nieprzewidywalny.

Naga to książka drapieżna i poruszająca. Wsysa emocjami, choć nie brak w niej leniwych marzeń i lepkich snów.
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (7)

Opinie czytelników
Przeczytana: lipiec, 2011

Nie mogę się przekonać do opowiadań, ale od czasu do czasu, prowadzona ciekawością i chęcią przeczytania czegoś innego niż proza, po nie sięgam. Tak też było z książką Izabeli Szolc o intrygującym tytule „Naga”. Czy przypadła mi do gustu? Sami oceńcie:)

Mimo, że tytuł sugeruje nagość cielesną, nie o nią w tej książce chodzi. Oczywiście będzie poruszona ta kwestia, ale autorka w tej małej lekturze zmieściła znacznie więcej. Spróbowała dociec czym tak naprawdę jest kobiecość. Trudne zadanie? Oj zdecydowanie. Na swoje bohaterki Szolc obrała kobiety różniące się wiekiem, wykształceniem i sposobem postrzegania świata. Każda z nich jest w innej sytuacji życiowej, zmaga się z różnymi kłopotami. Mamy tu kobietę o skłonnościach homoseksualnych, zdradzoną żonę a także wdowę, nienawidząca swojej rodzicielki dziewczynę czy narkomankę. Jednak to nie wszyscy. Wszechstronnie i z każdej strony zajrzymy w umysł i przypatrzymy się codziennemu życiu tych osób. Jak się czuje zgwałcona kobieta? Co odczuwa dziewczyna, która nie czuje instynktu macierzyńskiego?

Autorka nie pokazuje nam wyidealizowanego świata. Nie ma tu sielanki i idylli. Jest za to życie, które często nas nie rozpieszcza oraz problemy, które czasami nas przerastają. I to właśnie starała się pokazać moim zdaniem Izabela Szolc. Odcienie kobiecości w zetknięciu z brutalnym i nieprzewidywalnym światem oraz bogactwo uczuć i emocji, jakie w nas różne sytuacje wzbudzają.

Co do technicznych wad i zalet, to poziom opowiadań jest nierówny. Jedne są lepsze, inne nieco mniej. Podobał mi się jednak język i styl, choć czasami dało się zauważyć schematyczność. Mimo tego książka warta poznania, ale nie polecam jej na wakacje czy jako lekturę dla relaksu. To pozycja, która zmusza do pewnych przemyśleń i opisuje niełatwe sytuacje życiowe, więc potrzeba do jej czytania choć trochę skupienia.

„Naga” to książka o kobietach i dla kobiet. Myślę jednak, że może i mężczyzna powinien ją przeczytać. Tak dla lepszego wglądu w skomplikowany świat kobiecej duszy i psychiki, pełen zależności, emocji, licznych problemów, które często dla płci przeciwnej są niewidoczne. Polecam i pozdrawiam:)

Moja ocena: 4/6


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 czerwca, 2011

Pomimo, że nie przepadam za opowiadaniami chciałabym napisać parę słów o zbiorze opowiadań właśnie. Co więcej chciałabym bardzo Was zachęcić do sięgnięcia po ten właśnie zbiór, którego autorką jest Izabela Szolc - pisarka, nauczycielka kreatywnego pisania w szkole "Pasja Pisania", współpracująca z magazynem literackim "Bluszcz" gdzie zamieszcza swoje opowiadania i felietony.


Książka, którą mam przed sobą nosi tytuł "Naga" - nie chodzi tu jednak o nagość fizyczną, chociaż w tekście są do niej nawiązania. Moim zdaniem teksty obnażają kobiecą duszę i psychikę. Bohaterki opowiadań znajdują się w różnych sytuacjach życiowych, są w różnym wieku, mają różne doświadczenia. Inspiracją dla autorki były postacie historyczne (np. Maria Skłodowska-Curie, św. Teresa z Avila) jak również bohaterki literackie ( Alicja czy Rapunzel, bardziej znana jako Roszpunka) ale pokazała je jako zwykłe dziewczyny, kobiety - takie jakie spotykamy codziennie w szkole, pracy, na ulicy, takie jakimi same jesteśmy. Nie spotkamy tu plastikowych laleczek Barbie, którymi bombardują nas reklamy, nie ma też wzorowych matek-Polek znanych z telewizyjnych tasiemców. Bohaterki książki przedstawione są realistycznie a nawet wręcz naturalistycznie - lesbijka, ofiara gwałtu, narkomanka na głodzie, córka ponad wszystko nienawidząca własnej matki, zrozpaczona wdowa, kobieta zdradzona przez męża czy wreszcie mężczyzna, który psychicznie czuje się kobietą. Towarzyszymy im w mało komfortowych sytuacjach - w gabinecie ginekologicznym, na sali porodowej, w głuchej ciszy samotnego mieszkania czy w czasie spotkania ze "sponsorem". Widzimy ich emocje - smutek, rozpacz, rezygnację ale też radość i bardzo kruche i ulotne szczęście.
Ważną rolę w tych tekstach spełnia język - prosty, bez nadmiernej ilości środków stylistycznych. Sprawia, że bohaterki wydają nam się jeszcze bliższe i bardziej realne.

Książki, pomimo, że nie ma zbyt dużych rozmiarów, nie da się przeczytać w jedno popołudnie. Ja właściwie po każdym opowiadaniu musiałam sobie ułożyć w głowie swoje emocje, co więcej szukałam w swoim życiu podobnych sytuacji, wyborów czy przeżyć lub zastanawiałam się jak postąpiłabym gdym znalazła się na miejscu bohaterek.

Na koniec dodam, że książka o kobietach siłą niejako rozpędu skierowana jest do kobiet, jednak wydaje mi się, że jest to również lektura dla mężczyzn. Nie wymagam, broń Boże, żeby utożsamiali się z bohaterkami tych opowiadań, ale wydaje mi się, że może po lekturze uda im się lepiej rozumieć nas kobiety oraz nasze decyzje i zachowania, które według nich są często całkowicie irracjonalne.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

"Pewna kobieta zjadała prochy swojego męża, by z siebie zrobić żywą urnę. Nie znałam jej. Tak jak ona jestem wdową. Wdowa – nowe słowo, które trzeba, należy oswoić." (65)

Cytat ten pochodzi z jednego z opowiadań-szkiców Izabeli Szolc. Gdybym miała w kilku słowach opisać motyw przewodni tego zbioru, sparafrazowałabym po prostu autorkę: Kobieta – słowo, które trzeba oswoić. To właśnie Szolc próbuje zrobić: oswoić nas z różnymi aspektami kobiecości, przedstawiając całą galerię bohaterek: neurotyczkę, lesbijkę, świętą i wiele, wiele innych. Wizerunki poszczególnych kobiet nie muszą być ( i rzeczywiście nie są) do końca przekonujące, bo nie o kobiety jako jednostki autorce idzie. Chodzi jej raczej o kobietę w ogóle, o „istotę” kobiecości, o ile takowa istnieje.

Krótko mówiąc, chodzi o kobietę nagą, zarówno w sensie fizycznym, jak i psychicznym, bo autorka nie boi się poruszać tematów tabu. Naturalistycznie, nawet brutalnie pisze o seksie i fizjologii. Jej bohaterki, odbiegają od schematów znanych z polukrowanej rzeczywistości reklam. Nie pomykają w białych minispódniczkach i na szpilkach, jak w reklamach podpasek ze skrzydełkami, nie uśmiechają bezmyślnie do gaworzących bobasków, nie pieką kurczaka według jedynego słusznego przepisu, i nie podają mężowi Etopiryny. Zamiast tego Szolc pisze o wizycie u ginekologa, o porodzie w którym biologia miesza się z mistyką, o gwałcie, o kobiecie w ciele mężczyzny, który dziwnym trafem staje się ojcem. Nie po to, by szokować, raczej by ukazać okruchy codzienności przeróżnych kobiet, ich przeżycia i emocje, o których nie zawsze wypada głośno mówić. Pisze więc Szolc o miłości mieszającej się często z nienawiścią, o trudnych relacjach z matką, o depresji, neurotycznych lękach i narkotykach, o śmierci i strachu przed utratą partnera lub partnerki, o bezdzietności, o bólu i o poszukiwaniu siebie. Za to właśnie tę prozę cenię, za szczerość i odwagę, za próbę oddania kobietom ich sfery cielesnej (innej niż ta prezentowana w kulturze masowej) i duchowej (znów innej niż w popkulturze).

A jednak nie są to kobiety do końca przekonujące, choć być może o to właśnie autorce chodziło: o pokazanie pewnych archetypicznych postaw, zarysowanie problemów. Z jednej strony zaintrygowały mnie te bohaterki, a tematyka poruszana przez Szolc czasem bolała. Z drugiej nie zapamiętam ich chyba na dłużej (szczerze mówiąc już nie pamiętam ich imion). Może dlatego, że wybierając krótką formę i szkicując tak wiele sylwetek trudno nie otrzeć się o schemat. Szczerze mówiąc, nie jestem fanką opowiadań, tęsknię do powieści z głębiej zarysowaną fabułą, w której zafascynowałoby mnie tło społeczne, intryga, losy bohaterek. Zamiast okruchów codzienności chciałabym ją dostać w postaci dania głównego. Zamiast studium kobiecości, w którym postaci kobiece ilustrują pewne psychologiczne schematy, wolałabym otrzymać prawdziwą historię, powieść o kobiecie lub kobietach (innych niż u Grocholi), żyjących w przekonujących mnie realiach. Gdyby Izabela Szolc postanowiła taką powieść napisać, na pewno bym po nią sięgnęła. Nie odmawiam autorce zmysłu obserwacji i zrozumienia wielu aspektów kobiecości, wręcz przeciwnie bardzo mnie tym zainteresowała i może właśnie dlatego mam apetyt na dłuższą formę w jej wykonaniu.

Nieco irytowała mnie również zbyt oczywista intertekstualność, cytowanie innych tekstów literackich, które zainspirowały autorkę. Przez karty zbioru przewijają się i Sylwia Plath, i Marie Curie Skłodowska, i Alicja, która za wszelką cenę chciała dowiedzieć się, co jest po drugiej stronie lustra, i Rapunzel, co na księcia czekała, i Marylin Monroe – ikoniczne postaci, które Szolc czasami po prostu przywołuje, kiedy indziej przetwarza na potrzeby własnego tekstu. Nie neguję tego zabiegu samego w sobie, ale trochę tego za dużo i trochę za sztucznie. Mam wrażenie, że w poszukiwaniu istoty kobiecości, kobieta z krwi i kości trochę Izabeli Szolc umyka.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 maja, 2011

Izabela Szolc- autorka przede wszystkim literatury fantastycznej. Debiutowała w styczniu 1997 opowiadaniem Watykan opublikowanym na łamach czasopisma Nowy Talizman. Swoje felietony i opowiadania publikuje w magazynie literackim Bluszcz. Jest nauczycielką kreatywnego pisania w szkole Pasja pisania.

Przyznaję, że rzadko czytam opowiadania. Jak dla mnie, zawsze za szybko się kończą. Wolę raczej powieści. Są większe objętościowo i dzięki temu mam możliwość dokładnie poznać bohaterów, razem z nimi przeżywać ich losy, cieszyć się i płakać. W opowiadaniach jednak, przynajmniej według mnie, chodzi o coś zupełnie innego. Nie są tu najważniejsi bohaterowie czy porywająca akcja, ale uczucia i emocje. Naga jest zbiorem takich właśnie opowiadań. Każda historia jest inna i w każdej poznajemy zupełnie nową postać. Bohaterkami są tu kobiety- matki, żony, kochanki, wdowy. Dzięki tak wielu portretom możemy oglądać kobiecość za każdym razem z innej perspektywy. Na chwilę widzimy świat oczami kobiet samotnych, zgwałconych, nieszczęśliwych, czy oszukanych. Ich emocje są miejscami niemal namacalne.

Okładka i tytuł książki wydają się niemniej ważnym elementem niż sama treść. Okładka, choć nie przypadła mi do gustu, w doskonały sposób odzwierciedla sens opowiadań. Postać nagiej kobiety z aureolą oraz różne przedmioty „pchające się” do jej głowy podkreślają dualizm kobiecej natury i wielość jej odcieni. Nie ma sensu opisywać każdej z historii po kolei- każda z nich dotyczy innej kobiety. Każda z tych kobiet odgrywa w życiu jednocześnie kilka ról, które rodzą nowe emocje i odczucia. Tytułu- Naga nie można interpretować dosłownie. Nie chodzi tu o nagość fizyczną, ale duchową. W każdym opowiadaniu bohaterki obnażają swoją duszę, próbują wyrazić co czują i odkrywają przed nami jakąś cząstkę siebie.

Ciężko mi ocenić tę książkę. Podoba mi się język pisarki. Duże wrażenie zrobiły na mnie niektóre opowiadania, szczególnie te początkowe, natomiast im dalej, tym miałam większy niedosyt. Fabuła wydawała mi się miejscami zbytnio odsunięta na dalszy plan. Autorka, choć z początku wzbudziła we mnie zachwyt, później zawiodła. Niektóre historie wydały mi się trochę niewiarygodne, a wręcz wymuszone. Kobiecość, choć postrzegana z różnych perspektyw, jest zbyt jednostronna. Chciałabym odkryć bohaterki, nie patrząc na nie przez pryzmat stereotypów. Jednym słowem książka jest całkiem dobra, ale… Czegoś mi w niej zabrakło i poszukam tego na pewno w innych pracach tej autorki.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa AMEA za co bardzo dziękuję.


Przeczytana: 26 czerwca, 2011

„Naga” to jedna z takich książek, o których zupełnie nie wiem co napisać. Jest to bowiem pozycja niekonwencjonalna i pod każdym względem bardzo oryginalna. Stanowi zbiór opowiadań, które łączy jeden wspólny czynnik – wszystkie dotyczą kobiet. Jednak jak powszechnie wiadomo, każda kobieta jest inna – może być matką, kochanką, córką, żoną. Opisywać je może także wiele różnorodnych przymiotników, takich jak naga, samotna, smutna czy zgwałcona. Izabela Szolc w swojej książce pisze właśnie o takich kobietach, pokazuje jak różnorodna potrafi być płeć żeńska. Każde opowiadanie to inna postać, a w książce przedstawiona jest ich cała galeria. Jednak te kobiety, oczywiście oprócz przynależności do jednej płci, łączy jeszcze jedna rzecz – wszystkie są zagubione, poszukują samej siebie, swojej osobowości i tożsamości. Usiłują odnaleźć swoje miejsce we współczesnym świecie, potrzebują miłości i akceptacji. „Naga” to pełna emocji książka, w której uczucia wypełniają niemalże każdą stronę.

„Naga”, mimo swej niewielkiej objętości, zdecydowanie nie należy do książek, które można pochłonąć w kilka godzin i jeszcze szybciej o nich zapomnieć. To pozycja która wymaga od czytelnika chwili zastanowienia i refleksji. Wywołuje silne emocje i pozostawia po sobie ślad na dłużej. Niektóre opowiadania podobały mi się bardziej, inne nieco mniej. Jedne mną poruszyły, niektórych chyba nie zrozumiałam. Sądzę jednak, że warto przeczytać tę książkę. Bardzo polecam ją wszystkim kobietom, ale także, a może zwłaszcza, mężczyznom. Jest szansa, że dzięki lekturze tej książki lepiej zrozumieją naszą zawiłą, kobiecą naturę. :)


Na półkach: Przeczytane

"Kobieta jest organizmem ultradoskonałym."



Ko-bie-ta. Wymawiając to słowo możemy przeprowadzić zabieg podobny do tego uwiecznionego w "Lolicie". Twarde "k" szybko przeistacza się w rozwierające szczęki (wargi) "o", by po chwili stać się miękkim "b". Krótkie "i", lekko wydłużone dźwiękiem "e", które milknie szybko pozwalając wydać ostatnie tchnienie opadającemu "t", wreszcie kończąc dosadnym "a".

Kobieta.

Kim właściwie jest? Kim jest kobieta? Kobieta z krwi i kości?

Co łączy wszystkie osoby jednej płci?

Co sprawia, że jest ona określana najważniejszą postacią w świecie?

Czym obdarzyła ją matka natura? Matka czyli kobieta. Będąc zatem kobietą jesteśmy połączone więzem z naturą, która wyposażyła nas w... No właśnie. W co?

Na te i inne pytania odpowiadać stara się Izabela Szolc w swojej książce pt. "Naga", książce, w której liczba mankamentów jest na umiarkowanym poziomie toteż skłania do refleksji, ale bez szewskiej pasji.

Naga tj. obdarta ze wszystkiego. Naturalna. Na pytanie: Co łączy kobiety? Odpowiem cytatem Bette Davis (swoją drogą: znakomitej aktorki) rozpoczynającym dzieło pani Szolc:

"To, co łączy wszystkie kobiety, to bycie kobietą."

Kobieta to dorosła dziewczyna, dziewczyna to starsza dziewczynka, dziewczynka to niemowlę, które osiągnęło już odpowiedni wiek.

Kiedy więc stajemy się kobietami? Czy z tym się rodzimy? Czy to zostaje nam podarowane dopiero w odpowiednim momencie życia?

Szolc pokazuje nam różne kobiety. Kobietę matkę, córkę, kobietę zgwałconą czy (tajemniczą) Alicję.

Kobieta to (pokuszę się o takie stwierdzenie) istota wrażliwsza, czulsza, obdarzona swoją własną intuicją.

Kobieta to jednak nie tylko dusza, to również ciało. Ciała kobiet to te najpiękniejsza na świecie, a tak przez nas besztane, niedoceniane, poprawiane.

"Tańczę. Sama z sobą. Sama dla siebie. Może nawet (jeszcze nie zdecydowałam) sama dla innych."

Każda kobieta jest inna, ale ta inność łączy ją zarówno z kobietą stojącą obok, jak i tą na drugim końcu globu.

Nie wiem czy jestem w stanie opisać to wszystko, nie wiem czy moje tysiące pytań bez jednoznacznych odpowiedzi na coś się zdadzą, nie wiem czy pani Szolc czytając je odkryłaby coś nowego, z pewnością nie, ale wiem jedno: Jestem kobietą.

"Kodeks produkcji filmowej nie pozwala pokazywać pępka. Myślę, że nawet pomarańcze nie mają takiego prawa."



Kolejno zastosowane cytaty: Katarzyna Nosowska ( w tytule), Bette Davis, Izabela Szolc "Naga", Marilyn Monroe.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 maja, 2011

Nigdy nie czytałam książek tej autorki, ale może czas to zmienić? Zbiór opowiadań "Naga" na pewno do tego zachęca. Pani Iza pokazuje tutaj, że ma niesamowite oko i ogromną wrażliwość do odbierania i opisywania uczuć, przeróżnych. Bohaterkami opowiadań zebranych w tym zbiorze są kobiety. Spotykamy je na różnych etapach ich życia, borykające się z bardziej i mniej typowymi problemami.
Matki, żony, córki, kochanki... każda z tych kobiet definiuje samą siebie poprzez społeczną rolę jaką odegrywa. I to jest tutaj najbardziej kobiece. Czytając kolejne opowiadania coraz bardziej zastanawiałam się, czy mężczyzna mógłby być autorem takiego zbioru i uznałam, że raczej nie. Opowiadania napisane przez mężczyzn nosiłyby pewnie inne tytuły: 'kierowca', 'lekarz', może byłyby to imiona. Kobieta, jak wynika z tej małej książeczki (i nie tylko), widzi siebie przez pryzmat tego, kim jest dla innych. Mężczyzna raczej się zachwala.
Szolc pokazuje, że bycie kobietą nie zawsze jest proste, ale może być piękne i są tacy, którzy o tym marzą. Wnikliwie rozpatrując rozmaite sytuacje wskazuje ich zarówno mocne jak i słabe strony. I mimo, że poszczególne opowiadania bardzo się od siebie różnią - jedne łagodne, stonowane, inne bardziej brutalne, to łączy je jeden wspólny mianownik - różnorodność kobiecej natury. Te króciutkie opowiadania mogą naprawdę pomóc w zrozumieniu kobiecości. Dlatego można je polecić również mężczyznom :)


Na półkach: Przeczytane

Każda z nas ma takie dni, gdy wstaję z łóżka z obolałą duszą. Obrysowuję usta konturówką, wargi przykrywa szminką. Maluję starannie rzęsy. Pędzlem przykrywa każdy skrawek twarzy na którym odrysowały się jakiekolwiek emocje. Potrafimy grać silne wojowniczki. Zamykamy w sobie frustrację, lęki, pragnienia. Na dnie serca kryjemy małą obolałą istotę, której istnienie ukrywamy. Często nawet przed sobą. Zwinnie nakładamy wysokie szpilki. Umiejętnie przybieramy kolejną pozę, zmysłowo przenosimy ciężar ciała z jednej nogi na drugą. W końcu potrafimy wyzbyć się uczuć, a sztukę kamuflażu opanowałyśmy do perfekcji.

Książka ,,Naga,, Izabelli Szolc jest studium kobiecej duszy.Już sama okładka przyciąga uwagę. Wykonana na wzór szablonu. Prosta, minimalistyczna, a zarazem bardzo wymowna. Przedstawia postać kobiety obarczonej swoją kobiecością. Obnażoną. Rozumiejącą biologiczne narzuconą przynależność do swojej płci.
(Oczywiście moja interpretacja może być nadinterpretacją:)
Książka ta w swojej konstrukcji jest zbiorem 10 opowiadań. Tytuł każdego z nich jest bezpośrednim nawiązaniem do problemów z którym boryka się jego bohaterka. Nie będę streszczać treści poszczególnych opowiadań , gdyż uczynione to już było wielokrotnie na innych blogach.Zresztą nie widzę takiej potrzeby.
Muszę przyznać, że pierwsze pięć opowiadań przeczytałam z ogromną ciekawością. Były bardzo plastyczne językowo, a bohaterki pomimo dość prostego przekroju psychologicznego były interesujące. Niestety resztę czytałam bez większej przyjemności. Po prostu mnie nudziły. Szkoda, gdyż taka parabola tekstu wpływa bardzo niekorzystnie na jego odbiór.
Wielkie wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie ,,Pępek,,. Zresztą już początkowe zdanie jest szokujące:

,,Mamo, w dniu Twojego święta chciałabym powiedzieć, jak bardzo Cię nienawidzę!,,

Ten przejmujący monolog pełen nienawiści, a jednak ciągłego usprawiedliwiania matki pozostanie na długo w mojej pamięci.
Zresztą każda z bohaterek tej książki ma swój mały lub większy dramat. Są zdradzane przez mężów, ich homoseksualna miłość jest niezaakceptowana przez najbliższych, boją się macierzyństwa, samotności,śmierci.
Na tle innych wyróżnia się również opowiadanie ,,Wdowa,,. W całości poświęcone jest pogodzeniu się z śmiercią ukochanego. Opowiada o przeżywaniu żałoby i powolnym wracaniu do normalnego życia. Tytułowa wdowa odwzorowana jest na postaci Marii Curie-Skłodowskiej. Autorka tworząc to opowiadanie opierała się na autentycznym dzienniku żałobnym tej znanej noblistki.
Wszystkie z tych kobiet, w moim odczuciu, łączą się w archetyp kobiety brutalnie skrzywdzonej przez życie. Niestety jak dla mnie ich sylwetki są za mało zarysowane. Szkoda, że autorka nie podjęła się napisania dłuższej formy prozatorskiej. W tym wypadku są to tylko przypadkowe, anonimowe historię, które dość szybko zapomnę.
Słownik pwn, w definicji słowa nagi podaję: «zawierający najistotniejszą treść czegoś, bez dodatków i upiększeń» ; «pozbawiony ozdób»
Proza pani Szolc pokrywa się całkowicie z tą definicją. Jest wręcz jej odzwierciedleniem. Jest to zdecydowanie jej atut. Sposób pisania autorki jest momentami brutalny, cierpki, twardy. Zdecydowanie komponuję się z tematyką utworu jakim jest ,,Naga,,.
Cóż mogę powiedzieć. Nie łatwo jest pisać o naszych kompleksach, lękach, obawach, fobiach. Pani Szolc nawet się udało. Polubiłam jej styl pisania . Mam jednak nadzieję, że sięgając po jej kolejną książkę, dostanę coś więcej niż jednostronny punkt widzenia. Więcej wnikliwości i więcej dopracowania.


Przeczytana: 05 czerwca, 2011

Naga Izabeli Szolc to zbiór dziesięciu opowiadań o kobietach, z których każda doświadcza głębokich doznań związanych z kobiecością. Bohaterki kilku opowiadań cieszą się miłością o różnych odcieniach. Pozostałe przeżywają swój osobisty dramat. Jest wśród nich homoseksualna kochanka, pragnąca dziecka żona, która dowiaduje się, że mężczyzna, którego poślubiła zataił przed nią fakt, że ma dziecko z inną kobietą, narkomanka, córka, która deklaruje nienawiść do swojej matki, świeżo upieczona mama, kobieta, która czuje się mężczyzną, kobieta, która niespodziewanie zostaje wdową. Jedno z opowiadań pokazuje, co czuje kobieta, która padła ofiarą gwałtu, inne zaś odsłania uczucia kobiety, która zachodzi w niepożądaną ciążę. Izabela Szolc uczyniła bohaterkami niektórych opowiadań konkretne postacie znane z rzeczywistości lub literatury - Alicję, która znalazła się po drugiej stronie lustra, Sylvię Plath, Świętą Teresę z Avila oraz Marię Skłodowską-Curie, i przypisała je konkretnym sytuacjom życiowym i ubrała je w uczucia. Najbardziej przypadło mi do gustu opowiadanie Wdowa o znanej polskie noblistce, która straciła męża w wypadku.

Izabela Szolc w trafny sposób obnaża najgłębsze tajniki kobiecej psychiki. Opisane przez nią odczucia wydają się bardzo realne w odniesieniu do kobiet w przedstawionych sytuacjach. Mam wrażenie, że opisy sięgają tak głęboko w sferę kobiecych emocji i uczuć, że nie pozostaje już nic do dodania - kobiety te zostają doszczętnie obnażone. Nienawiść, strach, wstyd, głód, rozpacz, samotność - oto z czym się mierzą. A jednocześnie mają pragnienia - pragną szczęścia i wołają o miłość.

Dla mnie najmniej trafnym elementem książki jest okładka. Na czarnym tle mocno wyróżnia się wyraziście różowy zarys kobiecej postaci oraz seria 'gadżetów', które mają coś symbolizować. Nie będę pisać jakie to 'gadżety', bo nie chcę odbierać następnym czytelniczkom zabawy w zgadywankę, jednak według mnie dobór tych elementów nie jest trafny.

Naga to nie typowa lekka lektura na wakacje. Czas nad nią spędzony daleki jest od relaksu. To jedna z książek, które skłaniają do przemyśleń. Nad tymi opowiadaniami trzeba się zatrzymać, w przeciwnym razie trudno będzie skorzystać z tego przewodnika po trudnej kobiecości.

http://bukowniczek.blogspot.com/2011/06/obnazona-przewodnik-po-trudnej.html


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: maj, 2011

Izabela Szolc, jako kobieta, może pochwalić się doskonałą znajomością psychiki kobiecej i emocji nimi targających. W zbiorze opowiadań Naga przedstawia kobiety jakich wiele, anonimowe, które zazwyczaj mija się na ulicy, nie zastanawiając nawet kim są i jaka jest ich historia.

Matki, córki, żony, kochanki, kobiety sukcesu, kury domowe, wdowy, nawet święta, każda z tych kobiet opowiada nam swoją historię, czasami jest to historia życia, czasami tylko króciutki w niej epizod. Jednak za każdym razem jest to moment przełomowy, który zostawia po sobie trwały ślad. Opowiadania wręcz kipią od emocji, niestety, w głównej mierze tych negatywnych. Smutek, rozpacz, nienawiść, to wszystko aż wylewa się ze stron utworu. Czytając czułam ból tych kobiet, miałam wrażenie jakbym to ja przeżywała wszystkie rozterki nimi targające.

Autorka nie unika tematów kontrowersyjnych. Poznajemy dziewczynę zgwałconą, którą rodzice zawsze trzymali pod kloszem by uniknęła losu swojej prababki, również zgwałconej. Narkomankę wdającą się w romans z dużo starszym od siebie wykładowcą uniwersyteckim. Lesbijkę obawiającą się o życie swojej partnerki, która właśnie wybiera się w niebezpieczną podróż. Transwestytę marzącego o tym by być kobietą. Dziewczynkę nad którą matka znęcała się psychicznie i fizycznie. Kobietę, która zamierza poddać się aborcji.

Niektóre bohaterki irytowały mnie, nie rozumiałam wyborów jakie podejmowały, inne wzbudzały moją sympatię, jeszcze inne współczucie. Żadna z postaci nie pozostała mi obojętna, żadna historia nie umknęła mojej uwadze, wszystkie wydają się równie ważne, każda na długo zostaje w pamięci.

Naga to zbiór opowiadań o kobietach, napisany przez kobietę, przeznaczony nie tylko dla kobiet. Moim skromnym zdaniem powinien zapoznać się z nimi każdy facet, może wtedy emocje targające przedstawicielkami płci pięknej staną się dla nich ciut jaśniejsze ;)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 września, 2011

W tej niepozornej książeczce autorka opisała kilka historii. Historii kobiet. Każda z nich boryka się z innym problemem, jest inną osobowością. To matki, kochanki, transwestyci czy też narkomanki a nawet kobiety uduchowione. Styl pani Izabeli jest wyjątkowy. Bardzo wyrazisty, dosadny, chyba mogę powiedzieć, że czasami brutalny. W swoim opowiadaniach nawiązuje do kultowych postaci, takich jak Maria Skłodowska-Curie, legendarna Marilyn Monroe a nawet Sylvia Plath. Pomimo wyraźnych różnic w osobowościach tych wszystkich postaci, jedno je łączy - są kobietami.

Ich historie są niedopowiedziane. Urywają się w najmniej oczekiwanym punkcie. Brakowało mi czegoś. A może tak bardzo spodobał mi się styl pisarki, że po prostu chciałabym więcej?

Bo czym jest kobiecość i jakie są przedstawicielki tej płci? A świadomość kobiecości? Można jej nie mieć?

Książka naprawdę bardzo dobra! Nie czyta się jej łatwo. Nie jest to typowa pozycja do czytania podczas podróży pociągiem. Zmusza nas do refleksji i myślenia. Jednym minusem jest wręcz ohydna okładka! Jest na niej dosłownie wszystko, a całość tworzy paskudny efekt. Mój mąż jest nią przerażony. Chociaż kiedyś widziałam jeszcze gorszą. Był na niej prosiak, kiełbasa, jakiś krzyż i kościół lub cerkiew w tle:)

Poza okładką, dostrzegam same plusy i polecam tę lekturę każdej kobiecie.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: czerwiec, 2011

Jestem kobietą – tylko i aż tyle, to mówi wszystko i zarazem nic. Co tak naprawdę oznacza bycie kobietą? Czy istnieje coś takiego jak „kobiecość”, czy może to tylko kulturowy wymysł na potrzeby określenia siebie? Próbę wyłożenia tematu podjęła Izabela Szolc w swoim zbiorze opowiadań „Naga”, nie ma tu erotyki jak mógłby, co niektórym insynuować tytuł, chodzi tu jedynie o obnażenie uczuć bohaterek. Widać jak na dłoni, że wszystkie kobiety pełnią jednocześnie wiele ról, niejednokrotnie sprzecznych ze sobą. Jest kobieta zgwałcona, której odebrano wszystko, co cenne. W jednej chwili runął jej cały świat, w tym samym czasie musi żyć w równoległej rzeczywistości jako córka, przykładna studentka. Jest lesbijka, której jedynym pragnieniem jest budzić się przy ukochanej osobie, lecz ta przywdziewa rolę mężczyzny, który niczym marynarz skazuje na czekanie i zmartwienia. Znajdziemy tu także historię Marii Curie-Skłodowskiej przedstawioną z perspektywy kobiety-wdowy. Dla mnie było to duże i na swój sposób miłe zaskoczenie. Panią Skłodowską zazwyczaj zna się hasłowo, bo kiedyś ktoś powiedział, że tak wypada. Potrzeba egalitaryzmu nie dotarła jeszcze do szkół stąd godzinami uczymy się o czynach wielkich, którzy w rzeczywistości byli malutcy, o tych, którzy zapewne byliby jeszcze mniejsi gdyby nie kobiety. Mężczyźnie wystarczy wyjść z domu i nie wrócić by być pamiętanym przez wieki. W przypadku kobiety zdobycie nagrody Nobla to za mało, więc co zatem musiałaby zrobić? Nie wiem. Na szczęście są jeszcze na tym świecie osoby, które chcą odkurzać zakamarki historii, ludzie tacy jak Iza Szolc.
Po przeczytaniu opowiadań dochodzi się do wniosku, że kobiecość to temat do wielogodzinnych dyskusji, gdzie nie ma złych pytań i odpowiedzi. Dlatego też nie dziwi fakt, że czytelnicy (a w szczególności kobiety) mogą odczuć niedosyt, niekiedy brak istotnego elementu wynikający z innego spojrzenia i doświadczeń. „Naga” to ważny głos w debacie, której będziemy (mam nadzieję) świadkiem za jakiś czas. Możemy się nie zgadzać z zachowaniem bohaterek, możemy uważać, że same postąpiłybyśmy inaczej, ale na pewno nie przejdziemy obojętnie obok ich losu.
Czytając recenzje na innych blogach często spotykałam się z opinią, że z tą lekturą powinni zapoznać się również mężczyźni. Ok. Zgoda, ale tylko pod warunkiem, że My jako ich żony, matki, kochanki, przyjaciółki i przede wszystkim partnerki zdobędziemy się na szczerą rozmowę nie tylko o bohaterkach, ale przede wszystkim o Nas samych.

Podsumowując:
Izabela Szolc stworzyła kawał dobrej, polskiej, kobiecej literatury. Jej opowiadania mają równy poziom i widać w nich wcześniejsze doświadczenia literackie autorki, z którymi sama mam nadzieję się zapoznać w niedługiej przyszłości. Pisze tu śmiało i jednocześnie z taktem, gdy tego potrzeba. Nie boi się podnosić rękawicy i stawać do ringu z trudnymi tematami. Polecam.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 czerwca, 2011

Kobieta – piękna, powabna, niewinna, delikatna, zaradna. Jedno proste słowo, a budzi tyle skojarzeń – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Temat ten jest studnią bez dna, dlatego też autorzy tak chętnie opowiadają w swoich książkach o kobietach. Nie inaczej spawa wygląda z Izabelą Szolc. Wybrała ona pewne pojęcia, które tak chętnie używamy na co dzień, jednak nie zawsze zastanawiamy się nad ich znaczeniem, i opowiedziała nam o każdym z nich. Opowiadania te stały się podstawą książki „Naga” tejże autorki.

Bohaterki „Nagiej” są kobietami z krwi i kości. Z jednej strony przedstawiają czytelnikowi swoje historie – matki, żony, wdowy. Autorka w swojej książce stara się zrozumieć kobiecość oraz to, co na nią wpływa i ją kształtuje. W sposób wręcz naturalistyczny zarysowuje obraz kobiety – nie stroni od silnych emocji i trudnych tematów. Gwałt, zdrada, kobieta w ciele mężczyzny, związki homoseksualne – nie ma tu miejsca na piękne i głupiutkie niewiasty tak dobrze znane z reklam oraz innych tworów popkultury. W swoich szkicach Izabela Szolc stara się przedstawić to drugie, mniej znane oblicze kobiety, które jednocześnie bliższe jest prawdy. Z drugiej strony, autorka pozbawia świętości kobiety znane, o których mówiono i pisano już wiele. Nie wynosi ich na piedestały, a pokazuje ludzkie, zwyczajne, często cierpiące oblicze.

Mimo ciekawego pomysłu i bardzo dobrego wykonania niejednokrotnie czegoś mi brakowało. Opowiadania są formą krótką, pełną niedopowiedzeń, otwartych wątków. Pozostawiają po sobie wrażenie nieuchwytności. I takie też są szkice Izabeli Szolc. Jednakże wiele z nich skupia się jedynie na zarysowaniu pewnego problemu, bez zagłębiania się w psychikę bohaterek. Dlatego też niektóre z postaci są zbyt przerysowane, nierealne. Nie stanowią one wzorca, według którego można by oceniać daną grupę. Ich wybory niejednokrotnie są dziwne i nieprzemyślane, lecz w końcu taka jest właśnie natura wielu kobiet kierujących się emocjami.

Podsumowując, „Naga” jest zbiorem opowiadań napisanych przez kobietę dla kobiet i o kobietach. Choć szkice te stanowią pewien zbiór rozważań nad psychologią kobiet, wątpię, aby spodobał się on mężczyznom. „Naga” jest także idealnym punktem wyjścia do napisania książki o współczesnych kobietach. Zasygnalizowane tu wątki mogłyby zostać bardziej pogłębione i urealnione. Gdyby Izabela Szolc stworzyła taką książkę, z pewnością bym po nią sięgnęła.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Akcja 52
Przeczytana: 21 sierpnia, 2011

W stosie książek zapodziała mi się gdzieś „Naga”. Tylko przypomnienie z Wydawnictwa mnie zdyscyplinowało i wzięłam się za lekturę. Spać nie mogłam, więc zaczęłam czytać. I byłam zła na siebie, że tak długo ta książka na mnie czekała.
Książka to zbiór opowiadań. I chociaż do znudzenia powtarzam, że za opowiadaniami nie przepadam, te ogromnie mi przypadły do gustu. To historie różnych kobiet dotkniętych jakimś wydarzeniem, mającym położyć piętno na całym ich życiu. Wydarzenie, sytuacja, które sprawiają, że czują się nagie. Autorka w sposób umiejętny odmalowuje uczucia, czyli to w niesamowicie przejmujący sposób, że nie sposób od książki się oderwać. Wprawdzie czytając tak intymne przeżycia, czułam się jakbym podglądała kogoś przez dziurkę od klucza, tak realistyczną atmosferę stworzyła autorka.
Osobiście moim opowiadaniem ulubionym jest „Wdowa” czyli świat przeżyć Marii Curie. Autorka wykorzystała już powstałe o Skłodowskiej książki, jednak od siebie również sporo dodała, co sprawia, że cały ten dramat staje się tak prawdziwy, to cierpienie jest tak realistyczne, że niemalże można usłyszeć szloch. Naprawdę jestem pod wrażeniem!
Tak jak wspominałam, są to opowiadania a wiem, że wiele osób również czuje do nich awersję, jednak chciałabym uspokoić. Opowiadania były jedyną formą, która mogła to tak dobrze wyrazić. Zapadające w pamięć fragmenty. Każda kobieta może odnaleźć cząstkę siebie, swoich uczuć w tych opowiadaniach. Dlatego tym goręcej zachęcam do lektury!


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 listopada, 2010

Zapowiada się świetnie, a kończy się jak zwykle. Dla mnie słeba i niedojrzała literatura.


Na półkach: Przeczytane

Bardzo refleksyjna i delikatna forma opowiadań o kobietach.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 2011 rok

Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: styczeń, 2012

Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 lutego, 2012