Wywiad: J. Carroll
Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Rzeka szaleństwa

Autor:

więcej informacji
seria/cykl wydawniczy: Seria Autorska
wydawnictwo: SOL
data wydania: lipiec 2010
ISBN: 978-83-62405-12-1
liczba stron: 336
słowa kluczowe: literatura polska
język: polski
typ: papier
dodał: Ag2S
6.14 (36 ocen i 17 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 29,10 zł

Michał Marlowski - współczesny człowiek-nikt, jako pracownik firmy spedycyjnej bierze udział w nietypowym dla siebie przedsięwzięciu - przetransportowaniu barką ze Szczecina do Sieradza kilkudz... Michał Marlowski - współczesny człowiek-nikt, jako pracownik firmy spedycyjnej bierze udział w nietypowym dla siebie przedsięwzięciu - przetransportowaniu barką ze Szczecina do Sieradza kilkudziesięciometrowej, bazaltowej rzeźby. Podczas rejsu dochodzi do serii dziwnych zdarzeń, sensu których Marlowski nie potrafi zrozumieć.
Odbiorcą ładunku okazuje się niezwykła kobieta; przedziwna Kirke, niszcząca ludzi, jednocześnie wydobywająca ich z osobistych piekieł.
To powieść o psychomanipulacji, która jednocześnie leczy, i jednocześnie patroszy ludzi, zmieniając ich w uzależnione od „Pani“ roboty. To historia romansu kobiety i młodszego od niej mężczyzny; miłości i poszukiwania swego miejsca w świecie. To w końcu opowieść o kobiecie, która chciała zmienić świat, choćby za wszelką cenę.
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (4)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: grudzień, 2011

„Rzeka szaleństwa” to debiutancka powieść Marka P. Wiśniewskiego, która zwróciła moją uwagę dzięki intrygującej okładce i tytułowi. Zachęcające opinie na blogach i forach książkowych również nie były bez znaczenia. Kiedy więc lektura wpadła w moje ręce, pozostało mi się zmierzyć z tą książka i osobiście sprawdzić, czy pochlebne opinie rzeczywiście były słuszne.

Główny bohater, Michał Marlowski, to zwyczajny, niczym się nie wyróżniający mężczyzna. Podczas starania się o prace dostaje pewną propozycję od Kurtza, właściciela firmy spedycyjnej. Ma za zadanie przetransportować barką rzeczną dziwny pakunek. W zamian otrzyma sowite wynagrodzenie, około pięciu tysięcy złotych. Dla chłopaka to ważny argument, więc decyduje się na tę wyprawę. Jak się szybko okaże, on i pozostali członkowie załogi zapamiętają tę wodną podróż na zawsze. Dziwne i niepokojące zdarzenia, wizje i niepewność to zaledwie początek a droga do celu kręta i długa. Mnożą się tajemnice a jeden z uczestników zaczyna wspominać o przerażającym rejsie sprzed wielu lat… O co w tym wszystkim chodzi i co jeszcze czeka naszych bohaterów? Koniecznie musicie przeczytać!!

Mimo, że jest to debiut, to podczas lektury zupełnie nie było to widoczne. Autor umiejętnie i bardzo pomysłowo skonstruował fabułę, która kryje wiele zaskakujących sytuacji. Świat realny, rzeczywisty miesza się z wytworami umysłu, jawa i sen zaczynają się ze sobą przeplatać a bohaterowie coraz bardziej popadają w szaleństwo i obłęd. Napięcie rośnie i rośnie a klimat jest mroczny i złowrogi. Na dodatek akcja jest żwawa i wartka, więc książkę czyta się szybko. Język jest specyficzny, sporo w nim przekleństw, ale akurat pasują one do rozgrywających się wydarzeń. Będą tu delikatne odniesienia do „Jądra ciemności” Josepha Conrada, co mi akurat bardzo odpowiadało.

„Rzeka szaleństwa” to thriller psychologiczny, który dzięki swej oryginalności pobudzi wyobraźnię, zmusi do przemyśleń nad technikami manipulowania i będzie swoistą wędrówką po meandrach ludzkiego umysłu. Polecam wszystkim ceniącym nietuzinkowe książki.

Moja ocena: 5/6


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 marca, 2011

Rzeka od zawsze fascynuje i zarazem przeraża człowieka. Spokojny nurt współgrał od wieków z wieloma osadami ludzkimi, pozwalając na przeżycie. Za to ciemna, rwąca toń wciągała w swoje głębiny licznych śmiałków, chcących przeciwstawić się złowrogiemu żywiołowi. Według różnych podań i legend w wodach rzek można spotkać potwory albo dusze topielców czekające na nieostrożnych pływaków. Rzeka w nocy na pewno nie kojarzy się ze spokojem i bezpieczeństwem, za to straszy ruchem szuwar w bezwietrzny czas.

Bohaterem „Rzeki szaleństwa” jest Michał Marlowski, logistyk i specjalista od transportu śródlądowego, mający za sobą także etap nauczania historii w liceum. Pewnego dnia dostaje ofertę dopilnowania transportu pewnego towaru na trasie Szczecin-Sieradz za niewiarygodnie duże pieniądze. Jednym „ale” jest środek transportu, jakim jest barka i wodna trasa, która wydaje się nie do pokonania. Skuszony dużymi pieniędzmi, nowymi możliwościami i chęcią odcięcia się od przeszłości szybko się zgadza na dziwną propozycję. Sam rejs także nie należy do zwyczajnych, pozostali członkowie załogi coś ukrywają i powoli wciągają Marlowskiego w swoją grę. Szalony i nerwowy kapitan oraz często pijany bosman nie są najlepszym towarzystwem na barce, gdy nad rzeką zapada noc. Rozpoczyna się niepokojąca podróż, pełna przerażających sytuacji i niepewności, czy to właśnie o dostarczenie towaru tak naprawdę chodzi. Bo sama podróż to dopiero początek historii…

Książka zafascynowała mnie okładką, tajemniczą i wzbudzającą niepokój. Jest świetnie dobrana do treści. Sama historia ma w sobie coś z szaleńczych wynurzeń. Czytelnik nie wie już komu wierzyć, a autor nie ułatwia tego wprowadzając kolejne postacie, burzące powoli tworzony w myślach porządek. Z każdą kolejną stroną można poczuć jak autor bawi się z odbiorcami, nie pisząc niczego wprost. Książka jest zdecydowanie męska, czuć to w języku, prostocie stylu i braku zbędnych opisów. Dzięki temu dostajemy dawkę mocnej i pełnej szaleństwa przygody, nie otoczonej zbędnymi dodatkami. W świecie mężczyzn nie zabraknie także kobiet, silnych i przebiegłych, których w głębi serca boi się każdy facet.

Nie zapytam autora czemu tak późno zdecydował się na debiut. Za to pochwalę go za decyzję, bo czuję że gdyby chciał tą historię opisać wcześniej, straciłaby na pewno wiele ze swego obecnego kształtu. Z przyjemnością czekam na kolejne książki pana Marka. A wszystki zainteresowanych zapraszam do udziału w rejsie tytułową "Rzeką szaleństwa".


Przeczytana: 19 lipca, 2011

Do sięgnięcia po debiutancką powieść Marka P. Wiśniewskiego zachęciły mnie opinie czytelników; różniły się one od siebie tak diametralnie, budziły albo zachwyt i entuzjazm, albo rozczarowanie i niedosyt, że zaintrygowana rozpiętością poglądów postanowiłam sama przekonać się, co jest takiego w książce, że budzi tak ambiwalentne odczucia.
Nic jednak nie przygotowało mnie na niesamowitą atmosferę wyczuwalną w powieści, przesyconą tak potężną dawką grozy, że nieuświadomiony niepokój nie opuszcza czytelnika do ostatniej strony, po czym kulminuje i wybucha w spektakularnym zakończeniu.
Pojęcie "parapsychologicznych manipulacji ludzkimi osobowościami", które tak hipnotyzowało i kusiło mnie w opisie, nawet w najmniejszym stopniu nie sygnalizowało kompletnej dezorientacji i totalnego prania mózgu, jakiemu podlega czytelnik niemalże na równi z głównym bohaterem.
Nic nie wskazywało też na to, że mam przed sobą książkę, która nie wiadomo jak i kiedy wciąga czytelnika w obezwładniający i mroczny świat z sennego koszmaru, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje i który nie pozwala wyrwać się z tej matni ani na chwilę.
Autor po mistrzowsku kieruje - żeby nie powiedzieć manipuluje - uczuciami, emocjami i wyobraźnią czytelnika; przyciąga uwagę sugestywnym, hipnotycznym wręcz stylem, zaskakuje niespodziewanymi zwrotami akcji i umiejętnie budowanym napięciem, prowadzi fabułę sobie tylko znanymi ścieżkami nie stroniąc od nieprzeniknionych, pełnych tajemnic zakamarków ludzkiej duszy, kusi mrocznym, niepokojącym klimatem, który sprawia, że czytelnik bezwolnie podąża w ślad za nim.
Pełen niewymuszonej wirtuozerii sposób, w jaki autor prowadzi przez meandry powieści oraz bezwiedna zgoda czytelnika na to, by dać się ponieść nurtowi "Rzeki szaleństwa" dodatkowo przydają realizmu wydarzeniom opisywanym w książce. I właśnie to prawdopodobieństwo oraz niewygodne i niejasne przeczucie, że psychologiczna manipulacja mieści się w granicach ludzkich możliwości oraz że każdy z nas może paść jej nieświadomą ofiarą, wywołuje w nas jakiś pierwotny, nienazwany lęk o własną tożsamość, jestestwo, osobowość, o to, co czyni nas tym, czym jesteśmy.

Michał Marlowski, młody logistyk zatrudnia się jako agent handlowy u niejakiego Kurtza. Zadziwiająco dobrze płatna praca ma polegać na dopilnowaniu pewnego ponadgabarytowego ładunku płynącego barką śródlądową ze Szczecina do Sieradza oraz jego rozładunku na miejscu przeznaczenia.
Michał długo się nie zastanawia nad ofertą, gdyż warunki finansowe są dla niego wyjątkowo korzystne. Jednak już w szczecińskim porcie pewne drobiazgi nie dają mu spokoju, zaś w czasie rejsu dziwne incydenty zaczynają się mnożyć. Marlowski jest świadkiem niewytłumaczalnych i dziwacznych zachowań współzałogantów, często też zdarzają mu się tajemnicze przywidzenia w przedziwny sposób powiązane z jego przeszłością. Atmosfera coraz bardziej gęstnieje; Michał czuje, że kapitan i bosman coś przed nim ukrywają, zaś ich opowieści wzmagają jego niepokój i dezorientują go.
Niesamowita podróż niebawem dobiega końca; bazaltowa rzeźba przewożona barką trafia na miejsce przeznaczenia - do pałacowego parku, gdzie mieści się ośrodek terapeutyczny. Michał poznaje Elżbietę, tajemniczą, nieprzeniknioną i pewną siebie kobietę, która realizuje w tym miejscu cel swojego życia. Jednak jej prawdziwe plany pozostają sekretem aż do szokującego, niespodziewanego finału.

"Rzeka szaleństwa" to genialnie skonstruowany thriller psychologiczny, który wnosi trwogę i zamęt w psychikę czytelnika. Drażni zmysły, porusza wyobraźnię, generuje wrażenia, których trudno się pozbyć nawet po zakończeniu lektury. Mętlik w głowie, jaki wywołuje książka nierozerwalnie wiąże się z całym mnóstwem równie prawdopodobnych i wiarygodnych, ale najczęściej wykluczających się lub nie przystających do siebie wersji zdarzeń, wątków, opowieści. Chaos ten potęguje zagubienie czytelnika, który traci rozeznanie w tym, co jest prawdą, a co urojeniem; gubi się w domysłach, szuka drogowskazów, ale ich nie znajduje błądząc po omacku niczym dziecko we mgle.
Jeszcze nie spotkałam się z podobnym zabiegiem na tak wielka skalę. Efekt jest naprawdę porażający.

"Rzeka szaleństwa" to rewelacyjna powieść generująca moc pytań z pogranicza etyki, filozofii, psychologii i parapsychologii.
Porusza kwestie związane z moralnymi i etycznymi aspektami psychoterapii polegającej na "ulepszaniu" niedoskonałej osobowości; ukazuje, jak cienka granica motywacji oddziela chęć niesienia pomocy od manipulacji ludzką psychiką. Uświadamia niebezpieczeństwo płynące z chorobliwego, paranoidalnego przekonania o własnej wszechmocy, które osoba o odpowiedniej charyzmie jest w stanie narzucić innym. Pokazuje, jakie mogą być konsekwencje zabawy w Boga, zmieniania świata i ludzi wedle własnych wyobrażeń, wywierania wpływu na decyzje, wybory i czyny innych, planowanie czyjegoś życia w najbardziej przerażającym znaczeniu tego słowa. Każe zastanowić się nad prawdopodobieństwem tej idei i jej dalekosiężnymi konsekwencjami.

Gorąco polecam tę powieść miłośnikom mocnych thrillerów psychologicznych, którym niestraszna jest chwilowa utrata kontroli nad własnym życiem, bo takie wrażenia wywołuje ta lektura.
Zawiedzie Was ona w otchłanie ludzkiego szaleństwa, pokaże różne jego oblicza, wciągnie w nadzwyczaj realny koszmar psychomanipulacji okraszony nie mniej realną kwestią wędrówki dusz.
Przekonacie się, że będzie to niezapomniane i fascynujące doświadczenie.

Opublikowane na moim blogu:
zwiedzamwszechswiat.blogspot.com


Przeczytana: 22 grudnia, 2010

Pierwsze spotkanie z panem Markiem Wiśniewskim, szczerze mówiąc ogromnie się bałam. Wzięłam książkę do ręki, obejrzałam. Sama okładka jest jakaś tajemnicza, a zarazem fascynująca, zapowiadająca coś niesamowitego, ekstremalnego i niebezpiecznego. Takie były moje pierwsze odczucia i skojarzenia gdy zobaczyłam tę aksamitną , czarną, ale urozmaiconą krwisto czerwonym tytułem. Gdy już się napatrzyłam , na dotykałam literek tytułu, dokładnie takich jak lubię - wypukłych , postanowiłam przejść do rzeczy, mianowicie do zagłębienia się w ten debiucik....


Głównym bohaterem książki jest młody historyk, który "łapie " zlecenie. Zlecenie wydaje się być prostym zadaniem za bardzo duże pieniądze. Zgadzając się na pracę Michał Marlowski wypływa barką po rzece. Ma dostarczyć towar (bazaltowa ogromna rzeźba) ze Szczecina w okolice Sieradza. Podczas rejsu dochodzi do dziwnych, niewytłumaczalnych zdarzeń , przewidzeń i historii. Podróżuje z kapitanem Listkiewiczem i bosmanem Hryciukiem.
Po dopłynięciu na miejsce, trafia do pałacu, w którym mieści się ośrodek terapeutyczny, poznaje starszą kobietę ,z którą nawiązuje romans....
Jego pobyt się przedłuża, odkrywa tez niesamowite historie i wydarzenia, ale nie chcę tu za dużo zdradzić by nie popsuć efektu całej powieści.

Trudno mi zebrać myśli.
Książka zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, po okładce spodziewałam się wiele , ale autor zaskoczył mnie jeszcze bardziej. Do końca, do ostatnich kartek nie szło nic wywnioskować , gdy już byłam pewna swojej interpretacji, zostałam znowu brutalnie ustawiona w inna stronę , moja wyobraźnia szalała, a pan Wiśniewski i tak robił swoje...
Nie wiem ile p. Wiśniewski ma wspólnego z psychologią , ale mnie przekonał i ujął, podporządkował tak ,ze nie mogłam się oderwać od książki . Nie wiem ile w tym manipulacji i przenikania do wyobraźni, a ile mej ciekawości, ?? Ujął mnie stylem pisania, tematyką, niewyobrażalną wyobraźnią i umiejętnością przekonania zwykłego czytelnika. "Rzeka szaleństwa" to świetny debiut, który nam pokazuje jak łatwo można manipulować drugą osobą, jak wpływać na jego decyzję i postępowanie.


Z niecierpliwością będę czekała na inne książki p. Marka !!!! byle za długo nie kazał mi czekać. "Rzeka szaleństwa" dała mi możliwość odskoczni od tego co czytam zazwyczaj. Jestem bardzo zadowolona,że mogłam te książkę przeczytać . Oczywiście polecam tym, którzy lubią dreszczyk emocji, wątki psychologiczne. Powieść zawiera wulgaryzmy, które w sumie mi nie przeszkadzały, ale może są osoby, które nie tolerują ich w książkach. p. Marka Wiśniewskiego z czystym sumieniem dodaję do ulubionych autorów.
http://sabinkat1.blogspot.com/2010/12/rzeka-szalenstwa-marek-p-wisniewski.html


Przeczytana: 25 sierpnia, 2010

Mam w ostatnim czasie wielkie szczęście mając możliwość przeczytania książkę, którą czyta się z zapartym tchem i absolutnie nie odkłada na bok. Można powiedzieć, że była to książka na jedną noc. Dziś wobec tego nie za bardzo jestem wyspana. Już sama oprawa graficzna może intrygować, a co dopiero treść.


Młody logistyk Michał Marlowski zostaje wynajęty przez przedsiębiorcę Kurtza jako mającego dopilnować dotarcie ze Szczecina do Sieradza „towaru”. Za dwa tygodnie pracodawca płacił pięć tysięcy, tyle, że droga przewozu była wyjątkowa – rzeka. Ładunek miał popłynąć barką, a jedynym zadaniem wynajętego mężczyzny było przypilnowanie, aby „towar” dotarł do klienta. Marlowskiemu miał towarzyszyć bosman Hryciuk i kapitan Listkiewicz. Podczas samego rejsu zaczynają dziać się dziwne rzeczy, które niepokoją Marlowskiego. Z opowiadań Hryciuka dowiaduje się, co nieco o ponurym kapitanie. Po dopłynięciu docierają do pałacu, a Marlowski poznaje intrygującą, acz chłodną Joannę. Kobieta należy do tych z gruntu tajemniczych, ale mającą swoje plany. Pragnie ofiarować ludziom nowe życie.


„Rzeka szaleństwa” to udany debiut Marka P. Wiśniewskiego. Uwierzcie mi, nie można tak łatwo odczytać intencji autora związanej z fabułą książki. Autor wspaniale stopniuje napięcie, a sama treść ma wiele niespodziewanych zwrotów akcji. Powoduje to z kolei pobudzenie ciekawości i zainteresowania dalszą treścią. Mamy tu również bardzo dobre charakterystyki osób. Czytelnik poznaje nie tylko zachowania, ale również zwrócona jest uwaga na ubiór bohaterów. Język jest przychylny dla czytelnika, mimo że znajdziemy tu także wulgaryzmy. Po za tym nadwagę zasługują wątki wprowadzające czytelnika w świat ludzkiej duszy. Doskonałe ujęcia psychologiczne tematu manipulacji ludzkimi osobowościami.


Warto!

http://slowemmalowane.blogspot.com/


Przeczytana: 18 marca, 2011

„Rzeka szaleństwa” to powieść pana Marka P. Wiśniewskiego, która trafiła do mnie jako książka wędrowna. Od samego początku zainteresowałam się okładką, dostrzegając na niej zdjęcie krajobrazu wodnej przestrzeni, na której tle występuje łódź. Wprowadza ona czytelnika w zaciekawienie, jak i ukazuje, że w tej książce nie zabraknie tajemnic i niezapomnianych wydarzeń. Autor tejże lektury jest debiutantem, który doskonale ukazał wartość szaleństwa i wprowadził mnie do zupełnie innej rzeczywistości, gdzie wszystko jest możliwe.

Głównego bohatera, Michała Marlowskiego, poznajemy, gdy otrzymuje zatrudnienie w firmie Kurtz Spedycja spółka z.o.o. jako agent handlowy. Jego pierwszy zadaniem jest podróż ze Szczecina do Sieradza barką i dostarczenie towaru do wyznaczonego miejsca. Michał, który dotychczas pracował w nieco innej branży, nie jest do końca przekonany do nowej pracy, jednak decyduje się wsiąść na pokład statku, gdzie poznaje rezolutną postać bosmana Hryciuka i kapitana Listkiewicza, którzy nie pałają do siebie pozytywnymi uczuciami. Podczas rejsu dzieje się wiele dziwnych i niewyjaśnionych zdarzeń, a handlowiec poznaje historię wyprawy, która odmieniła resztę załogi barki. W końcu, po kilku niezapomnianych przygodach, trafia do obranego celu, do pałacu, gdzie mieści się ośrodek terapeutyczny. Tam poznaje Eli – kobietę, którą spowija cienka nić tajemnicy. Michał pozostaje w tym niezwykłym budynku i poznaje okolicę, próbując zrozumieć niektóre wydarzenia. Jednak jak się okazuje, prawda to pojęcie względne i niełatwo odnaleźć sens w nicości.

W wir „Rzeki szaleństwa” wciągnęłam się od pierwszych stron, gdy zainteresowałam się głównym bohaterem i jego prostym, aczkolwiek niesamowitym, tokiem myślenia. Bardzo polubiłam jego rozważania i próby wyjaśnienia zjawisk, które wydawały być się dla niego czymś niemożliwym. Taki ot, zwyczajny człowiek, którego życie nagle staje do góry nogami, a on sam dokładnie nie ma pojęcia, co się wokół niego dzieje. Marek P. Wiśniewski stworzył naprawdę godną uwagi postać, która swoją chaotycznością i lekkim wariactwem nadaje tej powieści niezapomniany element, który przynajmniej mi utknie w pamięci.

Skupiając się na samym autorze „Rzeki szaleństwa”, muszę przyznać, że polubiłam styl pana Wiśniewskiego. Pisarz posiada w swoim piórze lekkość, która sprawiła, że niekiedy ze zdziwieniem patrzyłam, jak szybko pochłaniałam kolejne strony tejże lektury. Niebanalni bohaterowie, a przede wszystkim Hryciuk, który stał się moim ulubieńcem i najbardziej barwną postacią w całej książce, oraz ciekawa, przemyślana fabuła to kolejne atuty tejże powieści, które wprowadzają czytelnika do magicznego świata, gdzie, jak już wspomniałam, wszystko może być możliwe. Szczególnie wydarzenia z barki najbardziej utkwiły mi w pamięci, bowiem dialogi Michała z Hryciukiem moim zdaniem to mistrzostwo. Co prawda, w „Rzece szaleństwa” występują liczne przekleństwa, jednak oddają one jeszcze bardziej klimat tej lektury, co mi osobiście odpowiada. Wydarzenia opisane pana Marka Wiśniewskiego nie nudzą, a pozytywnie powodują chaos w głowie czytelników.

Najbardziej w całej książce zaskoczyło mnie zakończenie. Nie sądziłam, że całość okaże się być aż tak zagmatwana, a prawda przesycona psychologicznymi wydarzeniami. Sama postać Eli, kochanki Marka, tchnęła w tą powieść życie, jak i na końcu tą egzystencję zabrała.

„Rzeka szaleństwa” powinna w dalszym ciągu wędrować wśród spragnionych niezapomnianej akcji czytelników. Pan Marek P. Wiśniewski spowodował, że zaczęłam inaczej postrzegać niektóre sprawy. Z przyjemnością popłynęłam tytułową „Rzeką szaleństwa”, widząc, że nurt sprowadził mnie do krainy, która przed moimi oczami wciąż jest żywa.


Książka z akcji Włóczykijka przekazana przez Wydawnictwo Sol.


Na półkach: Przeczytane

Z założenia przy książkach debiutantów odczuwamy pewien lęk – czy sprosta postawionym przez nas oczekiwaniom, czy mi się spodoba, czy się rozczaruje. To jest normalne, bo w danym momencie nie znamy stylu danego pisarza i zdecydowanie nie wiemy, czego możemy się spodziewać. Pewnie dlatego też trudniej jest ocenić książkę debiutanta. Z prozą Marka Wiśniewskiego spotykam się właśnie po raz pierwszy, ale owego spotkania nie żałuję.

Bohater powieści to Michał Marlowski, młody mężczyzna i świeżo zatrudniony agent handlowy w firmie spedycyjnej. Jego zadaniem jest dostarczenie towaru ze Szczecina do Sieradza. Z pewną dozą niepewności decyduje się na pracę, zachęcony najbardziej gotówką. Na pokładzie barki poznaje ciekawą postać – bosmana Hryciuka, który na samym początku nie wzbudził mojej sympatii oraz kapitana Listkiewicza – osobnika zgoła dziwnego. Czas podróży zapowiada się nie wesoło, biorąc pod uwagę brak zgodności między załogą, ale nikt z nich nie spodziewał się, jak bardzo owa podróż na nich wpłynie, ile niepokojących zdarzeń ich czeka.

Nigdy nie można być pewnym – niczego. O tym dowiadują się bohaterowie. Tajemnica miesza się z prawdą, fikcja z rzeczywistością, wspomnienia z teraźniejszością i nic nie jest tym, na co wygląda. Bohaterowie muszą stawić czoła wszystkiemu, co przyniesie im rzeka. Co czeka na nich na końcu podróży?

Szczerze powiedziawszy byłam mile zszokowana. Początkowo do książki przyciągnęła mnie okładka. Tytuł skojarzył mi się trochę ze starożytnym panta rei, ale skojarzenie okazało się nie trafne. Tutaj może i wszystko płynie, ale nie w taki sposób, jak byśmy chcieli. Rzeka sama w sobie jest przerażająca i pociągająca – każdy żywioł niesie ze sobą pewne wartości i strach, a woda chyba w szczególności napawa nas dziwną bojaźnią. Z jednej strony bez niej nie zdołalibyśmy przeżyć, zaś z drugiej w jednej chwili może zabrać nam wszystko.

Marek Wiśniewski snuje opowieść psychologiczną, każe zagłębić nam się w psychikę bohaterów, skłania nas do zastanowienia się nad tym, co jest prawdą i co jeszcze możemy odkryć, gdybyśmy tylko chcieli wejść głębiej. Autor dawkuje napięcie, które z kartki na kartkę rośnie, wplata się w pewien mroczny klimat powieści i dodatkowo potęguję nasze nerwy. Niesamowicie umiejętnie pokazuje nam szaleństwo – jak wcześniej wspominałam trudno jest dojść do tego, co jest prawdą a co tylko wymysłem wyobraźni. Czytelnik staje się świadkiem owego szaleństwa i w pewnym momencie popada w nie.

Główny bohater zasługuje na brawa. Zwyczajny, prosty człowiek, jakim jest każdy z nas, staje przed wydarzeniami, których nie potrafi do końca pojąć. Jego życie staje się chaotyczne, wywrócone do góry nogami. Dodajmy do tego kochankę Eli i już wiadomo, że nie będzie prosto.

„Rzeka szaleństwa” jest pozycją ciekawą i godną uwagi nie tylko ze względu na styl i niebanalną powieść. Autor zaskakuje. Jego lekkość pióra sprawia, że książkę się pochłania, chcąc więcej i więcej. Jednak jeśli komuś przeszkadzają przekleństwa, będzie musiał je tutaj zdzierżyć, ponieważ jest ich spora ilość. Jednakże biorąc pod uwagę miejsce dziejącej się akcji oraz bohaterów owe przekleństwa są całkowicie na miejscu i dodają utworowi naturalności.

Książkę polecam tym, którzy chcą poobcować z dobrą, polską literaturą, w której wszystko jest możliwe. Bo nigdy nie wiesz czy to nie ty oszalejesz.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 maja, 2011

Lubię polskie debiuty, są niejednokrotnie ciekawsze, niż książki uznanych już autorów, taka jest też ta książka.
Czyta się świetnie, zgrabnie zbudowana akcja, nie można przewidzieć zakończenia, co motywuje do kontynuowania lektury, wartki styl, ładny język.
Nie opowiadam tu treści, ani nie zdradzam kto był spiritus movens całej intrygi - jeśli lubicie thrillery z mroczną psychologią, metempsychozą, zmianą osobowości, manipulacją psychologiczną w tle - to jest to książka dla was. Mnie może się to mniej podobało, ale czytałam nawet ze sporym zainteresowaniem, głównie dzięki świetnej stronie językowej i konstrukcyjnej tego thrillera.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 26 sierpnia, 2010

Książka od pierwszych zdań wciaga.Wydarzenia zaskakują.Czytając czułam niepokój.W jednej chwili zanosiłam się od smiechu,a już za moment czułam się jak w thrillerze.Mimo poczatkowej niechęci autor mnie kupił.Nie chciałam wypuszczać książki z rąk do ostatniej strony.Gratuluję tak udanego debiutu.Czekam na kolejne pozycje.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 lipca, 2011

Czytanie niektórych pozycji literackich nie jest takie łatwe. Jedne lektury oczekują od potencjalnego czytelnika wiele zaangażowania oraz cierpliwości, ponieważ akcja w niej wcale nie jest wartka, ani bardzo wciągająca. Jednak takie zabiegi autorów, nie zawsze przyczyniają się na niekorzyść książki, wręcz przeciwnie, działają na plus, dodając jej wiele tajemniczości i intrygi wyjętej spod pióra pisarza. „Rzeka szaleństwa” Marka Wiśniewskiego jest bardzo specyficzną książką, do której szczerze powiedziawszy nie umiałam się przekonać. Początkowe strony czytałam z lekką obojętnością, jednak, kiedy było już za mną te kilkadziesiąt stronic, zaczęłam się bardziej interesować tym, co autor postanowił zaprezentować odbiorcom w swojej powieści.

Głównego bohatera, Michała Marlowskiego czytelnik poznaje, kiedy jest na rozmowie o pracę. Mariusz Kurtz zatrudnia go, stawiając jeden warunek - już jutro musi wypłynąć z portu, aby dostarczyć przesyłkę w wyznaczone przez niego miejsce. Zdziwiła go ta propozycja, gdyż spodziewał się całkiem innej oferty, jednak zgodził się, bo przecież:

„Pięć tysięcy zrobiło swoje, pytań nie było. (…) Dwa tygodnie na wodzie, pięć kół do łapy.”

Michał Marlowski, jak się później dowiadujemy, wcześniej był nauczycielem historii, pracował również jako logistyk w nieznanej nam firmie. Autor zaprezentował tę postać, jako prostego człowieka uzależnionego od papierosów, o niezbyt wygórowanych wymogach, który szybko zadomowił się w barce. Towarzysze głównego bohatera kapitan Listkiewicz oraz bosman Hryciuk, to mężczyźni, którzy, jak można z ich postawy oraz opowiadań się domyślić, nie mało już przeżyli podczas swoich rejsów. Są to bohaterowie skrywający wiele tajemnic, które czytelnik ma ochotę poznać. Podczas ich wyprawy, dzieją się dziwne dla Michała Marlowskiego rzeczy, jednak dla jego kolegów z łodzi, zobaczenie topielca, czy nagłe zniknięcie kapitana i atak, były na porządku dziennym. Nie wiem czy to zaleta, a może i wada tej powieści, ale momentami część „Rzeka” przypominała mi powieść Ernesta Hemingway'a „Stary człowiek i morze”. Ta część lektury trochę mi się ciągnęła, ciężko było mi przez nią przebrnąć, gdyż akcja nie była wartka i nie zawsze zaskakująca. Jednak pisarz stworzył naprawdę realny świat i poprzez pierwszoosobową narrację szczerze wierzyłam, że główny bohater rzeczywiście przeżywa opisywany rejs po Warcie. Czasami traciłam pogląd na całą tę wyprawę. Wydawało mi się, że Michał Marlowski zaczyna szaleć na pokładzie statku, a to wszystko było spowodowane niektórymi retrospekcjami z jego życia.

„Mam zwidy. Sny na jawie. Papierochy, kawa i nocne afery na każdym przystanku, zabierając sen, doprowadziły do tego, że zaczynam świrować.”

Michał Marlowski dostarcza przesyłkę w wyznaczone miejsce, do ośrodka psychoterapeutycznego, gdzie poznaje Elżbietę Krzywobłocką, a także niedostępną i podchodzącą do wszystkich z rezerwą, Joannę. Od tej chwili w powieści, nic już nie jest normalne oraz przewidywalne. W swoim debiucie, pisarz serwuje swojemu czytelnikowi historię pełną zaskoczenia i niedowierzania. Akcja w książce ciągle zmienia swój tor, przez co momentami nie nadążałam za psychologiczną układanką autora. Pan Marek Wiśniewski w swojej powieści „Rzeka szaleństwa” zabiera czytelnika do świata pełnego spisków i podstępów, gdzie nie wiadomo kto jest kim, komu warto ufać a komu już nie. Stworzył inteligentnego głównego bohatera, oraz niebanalną fabułę swojej powieści. Spodobał mi się styl tego pisarza. Wykreował naprawdę ciekawy świat, do którego warto wejść i zapoznać z panującymi regułami gry. Zaprezentował on postaci, które prezentowały różne nurty filozoficzne, jednak tym, który najbardziej przykuł moją uwagę był ten prezentowany przez kapitana Listkiewicza. Filozofia Heraklita głosząca panta rhei – wszystko płynie jest swoistą radą życiową wypowiadaną w dialogach prostego człowieka.

„Ciekawe jednak było to, w jaki sposób zawód – tu prowadzenie barko po w praktyce nieuregulowanej rzece – wpływa na widzenie rzeczywistości i pośrednio samego siebie. Wszystko było płynne, zmienne i właściwie tymczasowe. Wszystko się działo.”

Samo zakończenie powieści sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno ono mnie satysfakcjonuje. Na pewno muszę przyznać jedno, tego się nie spodziewałam. Do przeczytania lektury autorstwa Marka Wiśniewskiego zachęcam każdego, kto lubi w książkach wiele zaskakujących momentów i dużo niewiadomych zarówno postaci jak i sytuacji z nimi związanych. Książka „Rzeka szaleństwa” jest warta uwagi i chwili zadumy nad treścią w niej zawartą.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2011 rok

Debiuty prozaików nie zawsze spełniają oczekiwania miłośników dobrej literatury. Pierwsza książka Marka P. Wiśniewskiego to jednak wyjątek. Jest też dowodem na to, że współczesna polska powieść ma się całkiem dobrze.

Rzeka szaleństwa zaczyna się sceną dziwnej rozmowy kwalifikacyjnej głównego bohatera – Michała Marlowskiego – z szefem pewnej firmy spedycyjnej, niejakim Kurtzem. Praca ma polegać na dostarczeniu tajemniczego ładunku do bliżej nieznanego ośrodka terapeutycznego. Na dodatek kontener z tajemniczym obeliskiem w środku spławić trzeba barką rzeczną. W czasie rejsu nasz bohater oraz reszta załogi, doświadczają dziwnych wizji. Ich środek transportu i ładunek jaki wiozą dziwnym trafem staje się czymś w rodzaju totemu. Spotyka ich coraz więcej niepokojących wydarzeń, od zniknięcia kapitana i znalezienia pod kilem martwej kobiety, po prześladowanie ze strony psychicznie chorego znajomego niektórych członków załogi. Na dodatek jeden z nich zaczyna snuć przedziwną i straszną opowieść o rejsie z sprzed lat, tajemniczej wyspie i niebezpiecznej magii. Po dotarciu do celu kalejdoskop wydarzeń zaczyna kręcić się coraz szybciej.

Jak pewnie zauważyliście pewne nazwiska i elementy fabuły opisane przeze mnie mogą nasuwać konotacje z Jądrem ciemności Josepha Conrada. Owszem, są pewne zbieżności fabularne, ale to – jak twierdził autor w wywiadzie udzielonym mi dla Radia Egida – jedynie prowokacja. Cóż, pisarz swoje, a czytelnik swoje, autora Lorda Jima już zostawmy.

Rzeka szaleństwa to przede wszystkim ciekawa powieść obyczajowa z elementami thrillera i kryminału. Momentami naprawdę można się przestraszyć. Zgrabna narracja, doskonale wykreowane postaci i umiejętnie budowane napięcie sprawiają, że książkę ta czyta się naprawdę przyjemnie, mimo iż język autora, nie do końca jest jeszcze giętki i gładki. To jednak kosmetyka. Wiśniewski – choć uważa swą powieść za kompletną grafomanię – zaczął całkiem nieźle.

Interesującym pomysłem było wplecenie z fabułę motywu psychomanipulacji, który stopniowo staje się wątkiem nadrzędnym. Akcja drugiej części książki rozgrywa się w dziwnym ośrodku terapeutycznym. Tam główny bohater z zainteresowaniem i przerażeniem obserwuje procesy jakim poddawani są kuracjusze, a po części…on sam. Nasz debiutant stworzył jednak nie tylko świetną i pełną nagłych zwrotów akcji powieść fabularną. Przedstawił także studium psychiki ludzi ogarniętych pewną manią, zainfekowanych dziwna mocą. Opisał zachowania jednostki ze wszech stron osaczonej.

Fabuła Rzeki szaleństwa to także obszar konfrontacji dwóch różnych ideologii. Z jednej strony konsumpcjonizmu, z drugiej dążenia do stworzenia utopijnego świata, bez ogólnoświatowego wyścigu szczurów. Żadna jednak nie zdobywa przewagi, i jedna i druga pragnie bowiem z ludzi uczynić marionetki.

Te i inne rzeczy można by wyłuskiwać z treści debiutanckiej powieści Marka Wiśniewskiego. On sam pewnie wszystko co napisałem wywaliłby do śmieci. Jak każdy autor ma swoje zdanie. To co tu zamieściłem to tylko sugestie, Rzeka pełna jest bowiem niedomówień, półsłówek i gry świateł. Ja sam pewnie za miesiąc dodam tu coś jeszcze, ale jednego jestem pewien: do kawał niezłej prozy.

Tytuł: Rzeka szaleństwa
Autor: Marek P. Wiśniewski
Wydawnictwo: Sol, seria autorska
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 336



Literacka Kanciapa

http://literacka-kanciapa.blogspot.com/2011/10/recenzja-iii-rzeka-szalenstwa-marek-p.html


Przeczytana: 29 października, 2011

Długo ślęczałam nad recenzją tej książki. Nawet miałam jej nie pisać, bo po co, jak nie ma nic do powiedzenia. Koniec końców, jak miliard ludzi mnie pytało o nią, coś tam powiedzieć musiałam i tak z tych wszystkich wypowiedzi coś udało mi się sklecić. Jak ktoś zaskoczy cię pytaniem, zazwyczaj odpowiadasz mechanicznie, całą prawdę, bo nie ma czasu na myślenie i upiększanie wypowiedzi.

Pierwsze sto stron przypomina współcześniejsza wersję "Jądra Ciemności". Narrator używa tego stwierdzenia dwukrotnie, przywołując ten klasyk chyba celowo. Chyba, bo w sumie po przywołaniu takiego wzoru, odechciewa się czytać jakiejś taniej próby odtworzenia tej ponadczasowej historii. Niestety nic lepszego do roboty w pracy nie miałam, innych książek sobie nie wzięłam, więc czytałam dalej. Bieg wydarzeń rozwijał się, z czasem już niczym nie przypominał podróży z książki Josepha Conrada. Główny bohater to Michał (czyżby autor się utożsamiał?). I co by o nim nie powiedzieć, desperacja przemawia się z niego od pierwszych stron, łapie się niebezpiecznej, podejrzanej roboty, zgadza się na rejs na jakimś wraku, a w dodatku w nieprzyjemnym towarzystwie, tylko dlatego, że właściwie nie ma innej opcji. Jego rówieśnicy dawno już pchają wózki z potomstwem, mają żony, pewne posady i wyśmienite życie bez wyskoków. A on? Nie dość, że wziął udział w wyprawie naszpikowanej dziwnymi historiami i wydarzeniami to jeszcze nie powrócił z niej - został w jeszcze dziwniejszym miejscu.

Debiut Pana Wiśniewskiego wyróżnia się doskonałymi opisami, które sprawiają, że obraz wyskakuje nam w głowie od razu oraz mistrzowskie prowadzenie akcji, ale... No tak zawsze jest jakieś ale... W życiu codziennym używamy wiele makaronizmów. Rozumiem, jeśli w książce w dialogach pojawiają się. Tylko na litość boską, dlaczego postać czuje się 'gut', a nie 'good'? Przez chwilę myślałam, że przewidziało mi się, ale przy drugim takim błędzie już nie mogłam tego tak łatwo przeoczyć. Opisy postaci niestety nie są tak dobre, jak opisy krajobrazu. Właściwie nie wiem, jak to jest być 'dalece podobnym do kogoś' - czyli no jest się podobnym, czy nie jest? Co właściwie ma się podobnego?

Książka ma coś w sobie, skoro ludzie pamiętali, że ją czytałam, pamiętali tytuł i pamiętali, by o nią zapytać. To albo aura rodzimego autora, albo okładka i tytuł. Jak opowiadałam (w sumie spoilowałam) fabułę ktoś doszukał się podobieństwo do Solarisu Lema. Możliwe, że autor się klasykami inspirował, nie jest to zabronione, wręcz czasem pożądane.

Po przeczytaniu książki wrażenia miałam ... no nie miałam. Książka, jak książka, ani uczucia grozy, ani strachu. Przez chwilę doszukiwałam się czegoś więcej w tej opisach, jakiejś analogii do PRL, komuny? Pasowało by w sumie polski autor. Na szukaniu się skończyło, migło mi tylko jakieś dziwne przeczucie czegoś więcej. Mam nadzieję natomiast, że ten debiut jest zapowiedzią nadejścia następnego dobrego polskiego pisarza. Początek niezły, a co może być dalej? Byle by się na debiucie nie skończyło!


Przeczytana: kwiecień, 2011

Trzy gwiazdki tylko i ze względu na początek książki. Wciągnęłam się w nią od pierwszej strony, natomiast doczytałam już tylko z chęci potwierdzenia swoich przypuszczeń i by mieć ją już za sobą. Początek mnie zachęcił, zakończenie rozczarowało. Po recenzjach spodziewałam się czegoś więcej.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 kwietnia, 2011

Czytając po raz pierwszy opis książki "Rzeka Szaleństwa" miałam pewne obawy co do treści. Mężczyzna wypływający na rzekę z celem przetransportowania ładunku. Jakieś dziwne zdażenia w czasie rejsu, a później niezwykła kobieta. Cóż... chyba każdy miałby wątpliwości czy to wszystko może się dobrze udać. Jednak to co znalazłam w środku, jest całkowicie sprzeczne z moimi wyobrazeniami.
Książka jest pełna tajemniczości, mroczności i innych podobnych cech, które piękne współgrają z okładką. Czytając, nie mogłam oderwać się od niej na dłuższy czas, ponieważ moja ciekawość była większa niż można przypuszczać. Autor doskonale wiedział co pisze i jak jego dzieło podziała na człowieka. Charakterystyczne postacie, ciągłe zwroty akcji były tak świetnie opisane, że czułam się jakbym sama brała udział w tej historii. Jeśli chodzi o język, gdzie znajdują się wulgaryzmy, z którymi ja osobiście nie miałam większego kłopotu, ponieważ są one tak sprytnie umieszczone i dodają niektórym wypowiedziom specyficznego charakteru, jest on prosty i chociaż w książce znajdziemy również elementy psychologiczne, nie stanowią one żadnego problemu w odczycie lektury.
Z wielką przyjemnością polecam tę książke i zachęcam do przeczytania. Każdy kto to zrobi z pewnością się nie zawiedzie.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 kwietnia, 2011

Sięgnęłam po książkę "Rzeka szaleństwa" z czystego przypadku. Po prostu byłam w bibliotece, pogoda była okropna, nie chciało mi się specjalnie szukać jakiegoś znanego tytułu. Miałam ochotę być już w domu i napić się kawy. Wzięłam pierwszą lepszą powieść o chwytliwym tytule i wyszłam. Nigdy więcej nie popełnię takiego błędu, nawet jeśli będę się spieszyła lub będą mnie wyganiać z biblioteki!

Miałam olbrzymią ochotę przerwać lekturę i wysłać tę książkę do diabła. Nie mając zwyczaju przerywania w trakcie czytania, skończyłam, lecz z wielkim wysiłkiem.

Pierwsze 100 stron wymagało ode mnie nie lada wysiłku. Kolejne 150 już nieco lepiej, ale zakończenie kompletnie rujnuje tę książkę. Wzięte z kosmosu i tak kompletnie nierealistyczne, że nie mam ochoty sięgać nigdy więcej po powieści Marka Wiśniewskiego.

Jedynym plusem dla autora jest jego naprawdę dobry język, sprawia wrażenie bardzo oczytanej i wykształconej osoby. Niestety, ale całość utworu sprawia, iż nie polecam tej książki i ostrzegam, nie łudźcie się pozytywnymi komentarzami z tyłu!


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 02 września, 2010

Książkę przeczytałam jednym tchem. "Rzekę szaleństwa" polecam wszystkim w wieku 18+ (tylko dlatego dla pełnoletnich, że w książce jest wiele "dosadnego" języka. Jest on jednak ze wszech miar uzasadniony - tak mówią marynarze). Niesamowita książka rzeki, pełna świetnie przedstawionych postaci, niespodziewanych projekcji z przeszłości, w końcu książka o manipulacji ludzką inteligencją, gra na emocjach, zarówno bohaterów jak i czytelnika. Thriller po polsku! Polecam!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 września, 2010

Dobrze zawiązana i prowadzona intryga, i znacznie słabsze zakończenie. Niestety...


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 13 czerwca, 2011

Na półkach: Przeczytane, Włóczykijka
Przeczytana: 28 marca, 2012