Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi

Tłumaczenie: Jolanta Kozak
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Wydawnictwo: W.A.B.
7,15 (449 ocen i 57 opinii) Zobacz oceny
10
31
9
71
8
107
7
100
6
75
5
31
4
14
3
10
2
3
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Brief Interviews with Hideous Men
data wydania
ISBN
9788328020986
liczba stron
416
słowa kluczowe
Jolanta Kozak
język
polski
dodał
Nimmo

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Ludzka dynamika psychologiczna jest fascynująca, a dla Davida Fostera Wallace’a nie ma tematów tabu… Oto niezwykły zbiór opowiadań pisarza, który za życia stał się legendą – pierwsza na polskim rynku książka ikony amerykańskiego postmodernizmu, w wybitnym tłumaczeniu Jolanty Kozak. Dzięki tej...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna.

Ludzka dynamika psychologiczna jest fascynująca, a dla Davida Fostera Wallace’a nie ma tematów tabu… Oto niezwykły zbiór opowiadań pisarza, który za życia stał się legendą – pierwsza na polskim rynku książka ikony amerykańskiego postmodernizmu, w wybitnym tłumaczeniu Jolanty Kozak.

Dzięki tej zdumiewającej książce polski czytelnik może wreszcie poznać twórczość jednego z najwybitniejszych pisarzy naszych czasów: prozę, która wymyka się wszelkim opisom, porównaniom i jakiemukolwiek zaszufladkowaniu do tego stopnia, że… sam autor „Krótkich wywiadów” miał z tym problem.

David Foster Wallace pisze: "Próbujesz stworzyć cykl bardzo krótkich utworów beletrystycznych, utworów, które jednak nie będą ani contes philosophiques, ani skeczami, ani scenariuszami, ani alegoriami, ani bajkami, w ścisłym sensie, chociaż nie kwalifikują się też właściwie jako „opowiadania”. Na czym właściwie miałyby polegać, to trudno objaśnić. Może powiedzmy, że mają jakimś sposobem wzbudzić swoisty stan „kwestionowania” u czytającej je osoby – tzn. stan badania palpacyjnego, sięgania subtelnymi czułkami w szczeliny poczucia czegoś, etc… chociaż czym jest owo „coś”, to pozostaje szaleńczo trudne do uchwycenia, nawet dla ciebie gdy pracujesz nad tymi utworami…".

Pewnemu mężczyźnie śni się, że jest ślepy i wówczas okropnie płacze: dlaczego? Inny – kowboj sześciopak pistolet, najpospolitsza świnia – próbuje zadowolić damę. Dziewiętnastolatek przypomina sobie, że w dzieciństwie ojciec wymachiwał do niego swym kutasem: czy wstrząśnięty tatuś nie pamięta, czy nie chce tego pamiętać? Artysta-malarz po kursach psychologicznych i doradca prawny odwiedzają ludzi, którzy nie radzą sobie w życiu: czy pomoże im sztuka? Inny ojciec na łożu śmierci wyznaje Bogu, że zawsze nienawidził syna, bo zabrał mu żonę, swoją matkę, która zajęła się tylko dzieckiem, burzącym wszelki dotychczasowy porządek…W tej książce wiele jest takich historii, prowadzących do zupełnie innych wniosków niż z początku nam się zdaje. Wallace analizuje w nich ludzką naturę od pozornie nic nie znaczących śmiesznostek po nasze najmroczniejsze upodobania i fobie. Jak groźne są skutki zbyt wyśrubowanych standardów, nakładanych przez doskonałą matkę na syna? Skąd bierze się potrzeba masochizmu? Dlaczego masturbacja bywa wspanialsza niż sam seks? Czego chcą nowoczesne kobiety, będące zlepkiem sprzeczności, którymi się same faszerują i od których dostają bzika?

Wallace wprzęga w swe analizy m.in. psychologię, filozofię i logikę matematyczną, socjologię i psychiatrię. No i jak to jest zrobione! A za każdym razem inaczej. Teatralne monologi (doczekały się brawurowych adaptacji scenicznych), iście filmowe dialogi (powstał film), olśniewające pastisze (np. w manierze science-fiction), niby marginalne zapiski, a nawet… plan opowieści zamiast niej samej. Na osobną wzmiankę zasługuje tekst „Osoba w depresji”, usiłująca opisać jakie to bolesne i przerażające nie móc wyartykułować rozdzierającego bólu chronicznej depresji i musieć się w zamian uciekać do prezentowania przykładów, które, co zawsze starannie podkreślała, na pewno robią z niej mazgaja, który użala się nad sobą. Sam pisarz cierpiał na depresję, która doprowadziła go do samobójstwa w 2008 roku w wieku zaledwie 46 lat.

David Foster Wallace – geniusz pióra, gejzer nieposkromionego intelektu i legenda literatury postmodernistycznej – zaskakuje nas, śmieszy i wzbudza współczucie, przeraża i drażni, wyciągając na dzienne światło to, czego sami nie umielibyśmy nazwać, a co także, a może przede wszystkim, jest naszym życiem.

 

źródło opisu: http://www.grupawydawniczafoksal.pl

źródło okładki: http://www.grupawydawniczafoksal.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Punnuf książek: 106

Krytyczna i Objaśniająca Ocena Dorobku Postżywego DFW

Jedno jest pewne, David Foster Wallace nie kpił z psychologów i psychoterapii. Nie tylko dlatego, że sam przez ponad 20 lat zmagał się z depresją i zdążył doskonale poznać jej mechanizmy, ale przede wszystkim z powodów, które, z braku lepszego określenia, można nazwać filozoficzno-literackimi. Pokusa wyciągania łatwych wniosków nigdy DFW’a nie dotyczyła. Jego odkrycia są o wiele ciekawsze – podczas, gdy tylu współczesnych mu pisarzy prześlizgiwało się po powierzchni zdarzeń, internalizując dogmaty o gównianych czasach, on drążył głębiej. Jego dary (znakomicie pisze o nich Zadie Smith w tomie Jak zmieniałam zdanie), jego trudne, piękne i męczące dary obnażają pułapki naszych czasów, o których nie mieliśmy i często nadal nie chcemy mieć pojęcia.

DFW doszedł do wniosku, że samopoznanie, wyostrzona samoświadomość czy pozorna znajomość międzyludzkich gierek nie uratowały nas przed ohydą – wręcz przeciwnie, traktujemy te nowe zabawki z lepką satysfakcją rozpuszczonego dzieciaka wycierającego tłuste palce w futro matki. Według pisarza wyostrzona samoświadomość końca XX wieku okazała się najprostszą drogą do biernej postawy wobec własnego egoizmu. Dzięki wydawnictwu W.A.B. i tłumaczce, Jolancie Kozak, wreszcie możemy się o tym przekonać po polsku. Mam nadzieję, że będzie to pierwszy z wielu przekładów DFW’a, tak dobrze brzmiącego w naszym języku.

Proza DFW’a kojarzy mi się z piosenkami Björk: ze wszelkich sił stara się nie być ładna i łatwa w odbiorze; autor rozciąga zdania,...

Jedno jest pewne, David Foster Wallace nie kpił z psychologów i psychoterapii. Nie tylko dlatego, że sam przez ponad 20 lat zmagał się z depresją i zdążył doskonale poznać jej mechanizmy, ale przede wszystkim z powodów, które, z braku lepszego określenia, można nazwać filozoficzno-literackimi. Pokusa wyciągania łatwych wniosków nigdy DFW’a nie dotyczyła. Jego odkrycia są o wiele ciekawsze – podczas, gdy tylu współczesnych mu pisarzy prześlizgiwało się po powierzchni zdarzeń, internalizując dogmaty o gównianych czasach, on drążył głębiej. Jego dary (znakomicie pisze o nich Zadie Smith w tomie Jak zmieniałam zdanie), jego trudne, piękne i męczące dary obnażają pułapki naszych czasów, o których nie mieliśmy i często nadal nie chcemy mieć pojęcia.

DFW doszedł do wniosku, że samopoznanie, wyostrzona samoświadomość czy pozorna znajomość międzyludzkich gierek nie uratowały nas przed ohydą – wręcz przeciwnie, traktujemy te nowe zabawki z lepką satysfakcją rozpuszczonego dzieciaka wycierającego tłuste palce w futro matki. Według pisarza wyostrzona samoświadomość końca XX wieku okazała się najprostszą drogą do biernej postawy wobec własnego egoizmu. Dzięki wydawnictwu W.A.B. i tłumaczce, Jolancie Kozak, wreszcie możemy się o tym przekonać po polsku. Mam nadzieję, że będzie to pierwszy z wielu przekładów DFW’a, tak dobrze brzmiącego w naszym języku.

Proza DFW’a kojarzy mi się z piosenkami Björk: ze wszelkich sił stara się nie być ładna i łatwa w odbiorze; autor rozciąga zdania, zaburza rytm, dekonstruuje na naszych oczach tekst, nie po to, aby pochwalić się umiejętnościami (podobno w Ameryce na DFW’a podrywało się studentki o mistycznych spojrzeniach), ale abyśmy stali się ciężsi – wzbogaceni o doświadczenie fizyczności literatury przeżyli coś na kształt hiperodczuwania mokrego kamienia, jego gładkości na ciepłym, nieco wilgotnym i chropowatym zagłębieniu dłoni, podczas gdy ziemiste powietrze wokoło powoli schnie a deszcz ustaje. Niezakłóconą świadomość istnienia skierowaną na zewnątrz. Bez problemu można uznać takie podejście za rozwalanie mostu łączącego autora z odbiorcami. DFW’a nie czyta się łatwo, bo nie da się czytać łatwo tekstu, który ma produkować efekt wejścia do obcej głowy. To nie żarty, Wallace jest jednym z najbardziej hojnych pisarzy od czasów Nabokova. Zaufajcie mu.

Weźmy na przykład opowiadanie o Osobie w depresji. Ten prawie czterdziestostronicowy opis zapętlającego się w sobie strumienia myśli bohaterki składa się z rekurencyjnych zdań, niekończących się przypisów i przypisów do tychże przypisów. Po paru minutach czujemy się zmęczeni, po kilkunastu górę bierze frustracja. Egoizm osoby w depresji jest oczywisty, nie chcemy o niej czytać, wiemy, że jest pusta w środku, zamknięta w dusznym więzieniu własnego umysłu nie potrafi uciec i wyrazić ciągłego, nieustającego, niekończącego się piekła każdej bezlitośnie tykającej sekundy jej życia. Łatwo przestać czytać albo oskarżyć DFW’a o postmodernistyczny bełkot. Jednak kiedy damy mu szansę, to być może wyobraźnia dokona przeskoku i zdamy sobie sprawę, że obecne podczas czytania zmęczenie i frustracja to codzienność do potęgi osoby w depresji, która ugrzęzła w narracji swojego umysłu na dobre. Jeżeli nie wyrzucimy Krótkich wywiadów… i przetrwamy do końca, jest szansa, że uruchomimy współodczuwanie – w ułamku sekundy bogactwo nieuchronności cierpienia osoby w depresji eksploduje w naszej świadomości.

Niestety zdarzają się w książce także momenty zupełnie innej frustracji, związanej bardziej z tendencją DFW’a do nadużywania geekowskich nazw oraz gagów, które naprawdę nie są śmieszne; te wszystkie Autoryzowane Szpitalne Pojemniki na Odpady, Produkty DVD (niech żyją lata 90.) 600gb Zawierające 1.6gb Hiperdostępnego Gorącego Tekstu z Odniesieniami do 11.2gb Kontekstualnych… no nie, po prostu nie. Ale trzeba przyznać, że wykręcona w K. Dickowskim stylu wersja historii o Tristanie i Izoldzie połączona z mitem o Narcyzie jest najśmieszniejszym tekstem w całym zbiorze. Zdarza się też, że ambicje DFW’a zżerają tekst od środka: skończone opowiadanie o niedojrzałej żonie mogło mieć wielką moc.

Kiedy byłem dzieciakiem, pytałem czasami ojca, co uważa za swoją największą wadę. Zawsze odpowiadał tak samo: że za bardzo ufa ludziom. Wkurzałem się strasznie, ale brakowało mi śmiałości, żeby zanegować głos swojego boga, nawet jeśli czułem, że powinienem. W opowiadaniu Kościół nie ludzką ręką uczyniony widzimy księdza modlącego się do obrazu, na którym on sam się modli. Wspaniały chwyt. Zadie Smith uważa, że jest to scena oddająca istotę pisarstwa DFW’a: pragnienie, aby wydawać się dobrym, co prowadzi do ślepoty na innych. Stąd tylu niedowidzących bohaterów w książce: ślepy jest umierający ojciec, rozpoznający zło w swoim synu, a nie potrafiący znaleźć tego samego wirusa w sobie, ślepa na innych jest osoba w depresji, niedojrzała żona z obsesją na punkcie penisa męża i poeta amerykański czytający Newsweeka w płóciennym leżaku. Wszyscy oni wpadli w pułapkę nadświadomości, wiedzą o sobie wszystko, wiedzą też jak to nazwać; używając skomplikowanych słów, potrafią w nieskończoność objaśniać, przytaczać, grać w życie będąc świadomymi, że są świadomi swojej świadomości. To czyni ich niezdatnymi do prawdziwego, znaczącego połączenia się z drugim człowiekiem jako celem samym w sobie. Pełne samoświadomości wyjaśnienia nie są w stanie przebić krat, ponieważ skierowane są na lustra, którymi się otoczyli; promienie ich słońc padają wyłącznie do środka, odbijając się w nieskończoną nieskończoność. Jak trafnie zauważa Zadie Smith, DFW najbardziej bał się niemożliwości zaistnienia prawdziwej relacji między ludźmi – jego piekłem był solipsyzm. Krótkie wywiady… są próbą wyrwania się na powierzchnię, stąd wszystkie te sztuczki, skomplikowane machiny i męcząca narracja burząca zautomatyzowany rytm myśli czytelników – DFW chce, żebyśmy poczuli, co to znaczy być pieprzonym człowiekiem, innym człowiekiem.

Muszę przyznać, że czytanie DFW’a bez cienia ironii jest zadaniem trudnym. Niestety coraz mniej ufamy prostym i szczerym wyznaniom, podejrzewając w skrytości, że ktoś nas nabierze, że wydamy się śmieszni – nabierzemy się na kolejny fejkowy news z sieci. Z podobnych powodów bardzo trudno jest zaufać pisarzowi, który na poważnie pisze o gwałconej przez psychopatę hispterce pokonującej jego zło siłą własnej miłości. Powaga. To historia opowiedziana w jednym z wywiadów przez ohydnego mężczyznę przekonanego, że poderwał ową hipsterkę na szybki numerek, ponieważ jej ciało wydało mu się atrakcyjne. W postkoitalnej atmosferze dochodzi do inicjacji intymnych zwierzeń. DFW chce, żeby współczesny czytelnik przyjął wyznania bohaterki na serio; z pudełka nie wyskoczy narrator-kpiarz, nie będzie postmetakomentarza autora – mamy uwierzyć w historię o współczuciu i odczuwaniu drugiej osoby na tak głębokim poziomie, że oprawca zmienia się w ofiarę i nie potrafi zabić. Czy może być większe wyzwanie dla ludzi wychowanych na grze z konwencją i robieniu wszystkiego dla beki? Szczerość Wallace’a aż prosi się o krzyknięcie: ściema! i nazwanie całej sytuacji literacką grą z czytelnikiem. Jednak sam Wallace odsłania się (w naszych czasach okazywanie prawdziwych uczuć tak się nazywa) całkowicie w Oktecie, gdzie pragnie zapytać czytelniczkę wprost i bez ogródek, czy odbiera tekst choć trochę podobnie jak ty. Haczykiem tego rozwiązania jest konieczność stuprocentowej uczciwości z twojej strony. Czyli nie tylko nagość, ale wręcz szczerość. Gorzej niż nagość – raczej nieuzbrojenie. Bezbronność. „Czuję coś takiego, czego nie umiem nazwać wprost, ale jest ważne, czy ty też to czujesz?” – bezpośrednie pytanie tego rodzaju nie jest dla mięczaków. Po pierwsze, lokuje się niebezpiecznie blisko „Lubisz mnie? Proszę, lub mnie”, a wiesz przecież, że 99 procent międzyludzkich manipulacji i lawiranckich gierek odbywa się tylko dlatego, że powiedzenie tego otwarcie uchodzi za swoiście obsceniczne. Właściwie jednym z ostatnich międzyludzkich tabu, jakie nam zostały, jest to obscenicznie nagie pytanie/apel do drugiej osoby. Sprawia wrażenie żałosne i desperackie. Takie też sprawi na czytelniczce. Musi. W czasach, gdy większość z nas zachowuje się jak przerażeni życiem gimnazjaliści demonstrujący agresywny tumiwisizm (trochę za bardzo agresywny i to nas zdradza), DFW zdobywa się na odważną próbę (wiedząc, że my wiemy, że on wie, że to wygląda jak manipulacja) wyjścia poza Ja. Ohydny mężczyzna z opowiadania o hipsterce zostaje rozbrojony w ten sam sposób co psychopata; naturalna szczerość dziewczyny zmusza go do konfrontacji z jałowością dotychczasowych podbojów seksualnych i kruchością dwuwymiarowego postrzegania zaliczanych dziewczyn. Zakochuje się po prostu.

Długo myślałem, jak zakończyć ten tekst; chciałem go tak podsumować, żeby wywołać przyjemny dreszcz u osoby czytającej i pokazać jej, jak ważne są dla mnie Krótkie wywiady… DFW’a; chciałem też skopiować chociaż cień swoich uczuć na matrycę umysłu czytelnika, a potem dotarło do mnie, że nie cierpię zwrotu ‘długo myślałem, jak zakończyć ten tekst’, bo kojarzy mi się z tanimi sztuczkami recenzenckimi, używanymi w celu wywołania w czytelniku poczucia dogłębności zrozumienia przez recenzenta recenzowanego tekstu, a ja wcale nie chcę wyjść na dogłębnego myśliciela czy fajnego gościa, chciałbym tylko przekonać was, że warto dać DFW’owi szansę, bo być może poczujecie to, co ja poczułem, co być może było tym, co on poczuł, kiedy to pisał. Rozumiecie?

Rafał Łukasik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1958)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 307
Defenestracja | 2017-04-27
Na półkach: Przeczytane

Etykietka pisarza postmodernistycznego to dziś prawdziwy amulet. Pozwala bezczelnie zrzynać z innych, używać brzydkich wyrazów i nie zwracać uwagi na styl. Pozwala też na uzyskanie od poczytnych magazynów górnolotnych tytułów w rodzaju tego, który jest cytowany na obwolucie „Krótkich wywiadów”.
Ta sama obwoluta przynosi informację, iż Wallace, cierpiący przez dwadzieścia lat na depresję, wyśmiewa w swej książce współczesną kulturę terapeutyczną. Widać w tym klasyczny przypadek przeniesienia; niezdolny do zmierzenia się własną traumą człowiek kpi z mierzenia się z traumą w ogóle. Ten typowy dla psychopatycznej struktury charakteru mechanizm przyniósł zresztą typowy dla niej skutek, czyli samobójstwo. Walka z depresją przez ośmieszenie to najwyraźniej strategia o ograniczonej skuteczności.
W obserwacji, porządkowaniu i rozumieniu zjawisk przydatnym narzędziem okazuje się zmysł krytyczny. Nie sprowadza się on, wbrew dość rozpowszechnionemu mniemaniu, do totalnej negacji, lecz ujmuje...

książek: 771
Na półkach: Przeczytane

Oto kolejna książka, o której głośno zrobiło się w ostatnich latach. Bo jakże mogłoby być cicho, jeżeli to pierwsze w Polsce tłumaczenie owianego sławą na amerykańskim rynku czytelniczym pisarza, którego zwykło porównywać się do Nabokova czy Pynchona. Wydawnictwo W.A.B. zrobiło nie lada prezent czytelnikom, wreszcie w języku ojczystym możemy przeczytać obecnie już kilka książek jednej z ikon literackiego postmodernizmu.
David Foster Wallace żył w latach 1962-2008. Przez ponad 20 lat cierpiał na depresję, co poskutkowało samobójstwem przez powieszenie. Jego stan psychiczny znajduje silne odzwierciedlenie w twórczości. W „Krótkich wywiadach..” autor łączy różnorodne style literackie – od wywiadów bez zadanych pytań, przez eseje, aż po marzenia, dramat i wizje. Wraz ze zmianą trybu opowieści, korekcie ulega język użytkowy. Są miniatury literackie, w których jedno zdanie ciągnie się przez trzy strony i przypisano do niego trzy lub cztery odnośniki zajmujące kolejne pięć stron, a są też...

książek: 158
Ahsan | 2017-02-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty 2017

Geniusz. Ni mniej, ni więcej, a geniusz. Doskonale portretuje współczesnych mu Amerykanów i Amerykę z przełomu XX i XXI wieku. Cudownie oddaje cocacolowo-telewizyjną rzeczywistość, płytkość i popęd seksualny swoich bohaterów, którzy nie potrafią tworzyć niczego trwałego między ludźmi na dłuższą metę. Porady psychologiczne i psychologizowanie wszystkiego cierpko ironizuje, rozwija formę wypowiedzi literackiej.
Jest w Fosterze Wallacie coś takiego, co odpycha i przyciąga jednocześnie. Wydaje mi się, że tym czymś jest właśnie jego, wspomniany na początku, dziesięciogwiazdkowy geniusz.

książek: 100
LunaSowa | 2017-02-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Książka przeznaczona jest dla dorosłych, dojrzałych czytelników. Trudna w czytaniu, trudna w odbiorze, trudna tematycznie.
Wywiad to pytania i odpowiedzi. Tu tak nie ma. Zamiast pytań mamy puste miejsca. Są tylko odpowiedzi, z kontekstu których domyślamy się, jakich informacji chciał zasięgnąć pytający. Osoba ta (lub osoby) znajduje się poza kadrem, nie jest przedstawiona. Nie odgrywa w książce żadnej właściwie roli. Bohaterami są odpowiadający. Często także i oni nie są przedstawieni.
Wallace skupił się całkowicie na ukazaniu wewnętrznego świata człowieka. Bohaterowie opowiadają o swoich uczynkach, różnych posunięciach i działaniach wobec siebie samych i innych. Opowiadają bardzo chętnie, bez zahamowań, jakby od dawna czekali na kogoś, kto zechce tych wynurzeń wysłuchać. Obnażają swoje wnętrza bez zażenowania, często z chełpliwością i pogardą dla reszty świata, niekiedy z niemą prośbą o zrozumienie, wybaczenie.
"Wywiady" dotyczą aspołecznych zachowań bohaterów wobec...

książek: 601
avuca | 2015-07-11
Przeczytana: 11 lipca 2015

Literackie wyzwanie dla prawdziwych twardzieli.

Od razu uprzedzam – nie będzie lekko. To zbiór tekstów, ale trudno je wszystkie nazwać opowiadaniami. Poszczególne utwory bardzo się od siebie różnią – stylem, gatunkiem, typem narracji. Ponadto Wallace odważnie eksperymentuje z językiem i formą. Prawie cały czas gra z czytelnikiem, prowokuje go. Podaje odpowiedzi, ale nie przytacza zadawanych pytań. Czasami urywa w najciekawszym momencie. Ma nad czytelnikiem pełną władzę i skrzętnie z niej korzysta.

Wallace jest uważany w Stanach za jednego z mistrzów postmodernizmu. Jego błyskotliwą karierę literacką przerwała przedwczesna samobójcza śmierć w 2008 r. (wiele lat walczył z depresją). O wydaniu nad Wisłą jego najważniejszego dzieła - powieści „Infinite Jest” na razie cisza (na czytanie jej w oryginale na pewno się nie porwę, bo nawet po polsku mam czasem problem ze zrozumieniem tekstu). Dlatego bardzo dobrze, że dzięki "Krótkim wywiadom..." mamy wreszcie szansę zapoznać się z...

książek: 5495

Pierwszy raz o książce Wallace'a usłyszałam w 2016 roku. Trafiłam przypadkiem na dobrą recenzję, obiło się o uszy, że dziwna, że trudno się czyta, że to literatura "z górnej półki". Jako że do książek określanych przez te słowa mam słabość, stwierdziłam, że przeczytam książkę w tym roku. I wpadłam jak śliwka w kompot.

Wallace stworzył zbiór opowiadań, spośród których jedne są króciutkie, na ogół trzy stronicowe, inne zaś liczą po trzydzieści - czterdzieści stron z kawałkiem. Każde z nich różni się od siebie; część znacząco, część niewiele (mam tu przede wszystkim na myśli te mające taki sam tytuł).

Ogromna większość z nich traktuje o kondycji ludzkiej, o tym jacy jesteśmy, co w przypadku tego Autora będzie opowiadaniem głównie o naszych wadach, w niewielkim stopniu o cechach neutralnych. Zauważalną zaletę u głównego bohatera znalazłam jedną, a ta swoją drogą nie doprowadziła do niczego dobrego...

Jacy jesteśmy w oczach Wallace'a? Grający na emocjach innych, wykorzystujący...

książek: 514
mellon_collie | 2015-08-13
Przeczytana: 13 sierpnia 2015

Są tu rzeczy naprawdę genialne. Szkoda, że sąsiadują z napuszonym, pseudo-artystowskim bełkotem, wymuszoną postmodernistyczną ironią i och-tak-bardzo-inteligentnym burzeniem czwartej ściany.

książek: 302
Marta sans-H | 2016-04-25
Na półkach: Przeczytane, NAJWYŻSZA, Mam!
Przeczytana: 25 kwietnia 2016

Z największym ukontentowaniem donoszę, iż zawartość książki (fragmentami niełatwej w lekturze [przypis jako wyzwanie], lecz całkowicie rozkosznej [mimo zrostu rozczarowania i rozpaczy nad rasą ludzką, z jakiego musiała powstać]) da się podsumować ulubionym i nierzadko nadużywanym cytatem z wiersza e.e. w tłum. Stasia: „Ludzkości, kocham Cię, bo chowasz sekret życia w gaciach; zapominasz i siadasz na nim”. Jeśli taka rekapitulacja nie wystarcza, odsyłam do książki, strona bodaj 173, w której DFW rozlicza sam siebie ze swojego pisania, zwracając się do czytelnika, będącego nim samym, choć w rzeczywistości to MY, a jednak ON.

książek: 0
| 2015-07-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Niech was nie zmyli beznadziejna okładka - to naprawdę niezła książka.

książek: 1374
anamorphosee | 2017-05-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Czytanie może boleć. Książka Davida Fostera Wallace'a poruszyła we mnie ogromne pokłady emocji. Nie była ani łatwa ani przyjemna, ale niewątpliwie należy do tych, które na długo zapadają w pamięć. Autor w niesamowity sposób oddziaływuje na czytelnika, dając coś więcej niż literaturę, on dzieli się swoim bólem wnikając w naszą świadomość, wprowadza nas w stany, w których niekoniecznie chcemy się znajdować, przekracza granice, odsłania to, co zwykle ukryte.

zobacz kolejne z 1948 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
15 powieści, na które czekamy tej jesieni

Knausgård, Despontes, Strout, Mendoza, Oates, Twardoch – te nazwiska znów będą częściej na ustach czytelników, bo w najbliższych miesiącach ukażą się kolejne książki tych pisarzy. To jednak nie koniec książkowych emocji. Na księgarskich półkach pojawią się również polskie wydania powieści, o których było w tym roku głośno na świecie. Jest na co czekać.


więcej
Znamy nominacje do 11. Nagrody Literackiej GDYNIA

Kapituła 11. edycji Nagrody Literackiej GDYNIA wyłoniła nominowanych w czterech kategoriach do Gdyńskich Kostek Literackich. Do Nagrody zgłoszono ponad 400 tytułów, z których wyróżniono dwadzieścia. Nominacje zostały ogłoszone podczas pierwszego dnia Warszawskich Targów Książki. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd