R.I.P.

Cykl: Marcin Hłasko (tom 2)
Wydawnictwo: Albatros
6,53 (203 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
5
9
11
8
28
7
58
6
60
5
31
4
4
3
5
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378855903
liczba stron
400
język
polski
dodał
Kominek

Marcin Hłasko – ekspert w sprawach poszukiwań zaginionych i bezpieczeństwa w firmach – dostaje intratną propozycję: ma odnaleźć siostrzenicę wpływowej pani mecenas, Magdę Wolską. Ostatni ślad prowadził na Mazury, do Starych Kiejkut. Hłasko odrzuca ofertę, natrafia natomiast na nowy trop dotyczący zaginionego przed ćwierćwieczem ojca. Zaginięcie dziewczyny i Hłaski-seniora zdają się łączyć z tą...

Marcin Hłasko – ekspert w sprawach poszukiwań zaginionych i bezpieczeństwa w firmach – dostaje intratną propozycję: ma odnaleźć siostrzenicę wpływowej pani mecenas, Magdę Wolską. Ostatni ślad prowadził na Mazury, do Starych Kiejkut. Hłasko odrzuca ofertę, natrafia natomiast na nowy trop dotyczący zaginionego przed ćwierćwieczem ojca. Zaginięcie dziewczyny i Hłaski-seniora zdają się łączyć z tą samą osobą. Do Starych Kiejkut przybywa jednak ktoś jeszcze, by szukać odwetu za dawne występki.

 

źródło opisu: www.wydawnictwoalbatros.com

źródło okładki: www.wydawnictwoalbatros.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Ewa-Książkówka książek: 663

Bardzo dzikie Mazury

Wyobraź sobie proszę pustynne tereny rozwiewane wszędobylskim wiatrem i opatulone kurzem. Gdzieś tam w tle stoi saloon, w którym alkohol leje się strumieniami, ale nie dziś. Dziś wszyscy jego klienci wylegli na zewnątrz, by zobaczyć widowisko. Oto po środku placu stoją dwaj mężczyźni w kapeluszach. Obaj trzymają ręce na schowanych w kabury broniach. Już za chwilę padną strzały.

Tak wygląda scena z typowego, amerykańskiego westernu – kojarzysz ją, prawda? A co jeśli chcieć by przenieść ów western do Polski? Dałoby się to zrobić? Naturalnie, tylko trzeba go mocno uwspółcześnić, osadzić na Mazurach a napisanie scenariusza zlecić Mariuszowi Czubajowi. Zaraz, zaraz! Przecież on już go stworzył. Nic nie wiem na temat jego ekranizacji, ale wiem doskonale, że w zeszłym roku światło dzienne ujrzała książkowa wersja najprawdziwszego, polskiego westernu, będącego zarazem czarnym kryminałem. „R.I.P.”, bo taki nosi tytuł, jest odzwierciedleniem miłości autora do klasyki gatunku (w zasadzie i jednego i drugiego, o których wcześniej wspomniałam). Czytając blurb byłam bardzo ciekawa od której strony Czubaj „ugryzie” temat i jak zrealizuje swój pomysł. Odpowiedź przyszła szybko…

Marcin Hłasko, znany czytelnikom książek autora, powraca na karty kolejnej powieści. Nie kryję, że mocno mnie to ucieszyło, bo bardzo polubiłam tego specyficznego, ironicznego w stylu wypowiedzi faceta. Mimo że Hłasko to były policjant nie pracujący już w zawodzie to na brak zajęć narzekać nie może. Jako specjalista...

Wyobraź sobie proszę pustynne tereny rozwiewane wszędobylskim wiatrem i opatulone kurzem. Gdzieś tam w tle stoi saloon, w którym alkohol leje się strumieniami, ale nie dziś. Dziś wszyscy jego klienci wylegli na zewnątrz, by zobaczyć widowisko. Oto po środku placu stoją dwaj mężczyźni w kapeluszach. Obaj trzymają ręce na schowanych w kabury broniach. Już za chwilę padną strzały.

Tak wygląda scena z typowego, amerykańskiego westernu – kojarzysz ją, prawda? A co jeśli chcieć by przenieść ów western do Polski? Dałoby się to zrobić? Naturalnie, tylko trzeba go mocno uwspółcześnić, osadzić na Mazurach a napisanie scenariusza zlecić Mariuszowi Czubajowi. Zaraz, zaraz! Przecież on już go stworzył. Nic nie wiem na temat jego ekranizacji, ale wiem doskonale, że w zeszłym roku światło dzienne ujrzała książkowa wersja najprawdziwszego, polskiego westernu, będącego zarazem czarnym kryminałem. „R.I.P.”, bo taki nosi tytuł, jest odzwierciedleniem miłości autora do klasyki gatunku (w zasadzie i jednego i drugiego, o których wcześniej wspomniałam). Czytając blurb byłam bardzo ciekawa od której strony Czubaj „ugryzie” temat i jak zrealizuje swój pomysł. Odpowiedź przyszła szybko…

Marcin Hłasko, znany czytelnikom książek autora, powraca na karty kolejnej powieści. Nie kryję, że mocno mnie to ucieszyło, bo bardzo polubiłam tego specyficznego, ironicznego w stylu wypowiedzi faceta. Mimo że Hłasko to były policjant nie pracujący już w zawodzie to na brak zajęć narzekać nie może. Jako specjalista od odnajdywania zaginionych znów dostał okazję do urozmaicenia sobie życia – co prawda po drodze natknie się na kilka trupów, pozna kilku mało przyjaznych typów, kilka razy oberwie po gębie, ale ostatecznie chyba nie uzna tego czasu za stracony. Zwłaszcza, że zagadka zaginięcia dziewczyny, której rozwikłanie zostanie mu zlecone najpewniej może wiązać się z zaginięciem jego ojca. Początkowo niechętny do poszukiwań zaginionej, decyduje się ruszyć do Starych Kiejkut i podążać tropem historii, poszukiwaczy skarbów i fanów mistycznych uniesień.

Śledząc przebieg poszukiwań miałam znane mi już uczucie, że spędzam czas ze starym dobrym znajomym – nie da się ukryć, że bohater Czubaja, Marcin Hłasko to człowiek, którego nie sposób nie polubić, mimo że nie należy do ludzi, którzy robią dobre pierwsze wrażenie. Zwyczajnie, kto lubi ironię, sarkazm i intelekt schowany w jednej postaci literackiej siłą rzeczy musi go polubić. I to on sprawia, że każdą historię, w której jest osadzony czyta się szybko, lekko i łatwo.

Jedyne co nie do końca mi się spodobało w toku akcji to żółta żarówka. Jaka żółta żarówka zapytacie? Ano taka, która zapala się bohaterom filmów animowanych, gdy wpadną na jakiś pomysł, rozwikłają trudne zagadnienie itd. Hłasko też takowa się zapala w toku fabuły – akcja biegnie sobie swoim torem, coś już wiadomo jednak niezbyt wiele, aż tu nagle wszystko staje się jasne jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – pyk i jest! Zupełnie jak dr House, który nagle wpada na pomysł z jakim schorzeniem ma do czynienia u danego pacjenta (kto oglądał, ten pewnie wie o czym mówię).

Nie zmienia to jednak faktu, że książki wychodzące spod pióra Czubaja czyta się dobrze i zawsze chętnie do nich wraca (w końcu to już mój trzeci tytuł tego autora, który przeczytałam). Na pewno tez nie odmówię sobie kolejnego tomu z zapisem przygód pana Hłasko. A nuż czymś mnie zaskoczy – czego i wam życzę podczas lektury „R.I.P.”.

Ewa Szczepańska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (501)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1332
Heisenberg | 2018-07-15
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Ostatnio, po lekturze „Dziewczynki z zapalniczką” stwierdziłem że Mariusz Czubaj (obok Wojciecha Chmielarza) to absolutny numer jeden polskiego kryminału pisanego. Po lekturze „R.I.P.” podtrzymuję to jeszcze bardziej. Doskonały kryminał, choć sam Autor nazywa to połączeniem tego gatunku z westernem. W jakimś stopniu ma rację. Tyle tylko że w westernach zazwyczaj dochodzi do walki dobra ze złem; w tym przypadku Autor stwierdza że jest to powieść o walce zła ze złem, i nie sposób nie przyznać mu racji.
Bardzo mi się spodobała jedna rzecz, mianowicie całkiem odmienny styl pisania aniżeli w przypadku książek z cyklu ‘Polski psychopata’. Gdybym nie wiedział, pomyślałbym że to dwóch rożnych autorów, jednakowo wyśmienitych. Smaczkiem w tej powieści są cięte riposty Hłaski, zazwyczaj ironiczne ale niezwykle trafne!
Biorąc pod uwagę że nie wszystkie wątki zostały w "R.I.P." wyjaśnione, liczę na kontynuację, Panie Mariuszu…
Polecam!

książek: 528
Marzena | 2017-03-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 14 marca 2017

Mój entuzjazm nie słabnie!
Nastawiona na przygodę, dostałam nawet trochę ponad to czego oczekiwałam.
Przyznam, że pierwsza część cyklu "Martwe popołudnie" to niezły wstęp do tego co autor szykuje, bo w to, że po "R.I.P." ciąg dalszy nastąpi nie wątpię, ale!!!
Co tu się działo!?!
Hłasko przechodzi na ciemną stronę mocy, podejmując się rzeczy, po dokonaniu których nie ma powrotu...
Jednak trzeba sobie otwarcie powiedzieć: są sprawy, które wymagają poświęceń; są takie, które trzeba wyjaśnić; są wydarzenia, których nie sposób zapomnieć i osoby, które trzeba pomścić. Kropka.
Więc nie ma co filozofować, trzeba działać, ryzykować, sprawić żeby przeciwnik grał na naszych zasadach...i zwyciężyć.

Dodaję jedną gwiazdkę za styl autora, który mi nieprawdopodobnie odpowiada, za niezrównany humor, za każdą z mnóstwa sytuacji, w których uśmiech zamieniał się w gromki rechot, i za cięty język jakim autor ukazuje otaczającą nas rzeczywistość.

książek: 2054
jamczyk | 2016-12-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 grudnia 2016

Akcja dość żwawo porusza się do przodu, dużo się dzieje, Mazury, lokalny-globalny kacyk z pokręconą rodzinką,nawiedzony artysta i krąg jego wyznawców, powinno być dobrze, a jest tak sobie. Jedynie ironiczne spojrzenie głównego bohatera broni odrobinę przed bylejakością. Polski western - chyba, nie do końca zamysł się udał.

książek: 241

"Po wielu latach oduczyłem się dawania ludziom nadziei.
Od tego jest ksiądz. Albo psycholog.
Więc milczę, aż znajdę zaginionego. Żywego lub martwego.
W zdrowiu lub w stanie zlewnym."

"R.I.P." to kryminał bardzo nietypowy i idealnie nadający się na duszne letnie popołudnia.
Marcin Hłasko szuka zaginionej dziewczyny i próbuje rozwikłać tajemnicę sprzed lat. Na drodze staje mu miejscowy watażka na miarę mazurskich możliwości i jego dwóch urodziwych synów o wszystko mówiących ksywkach - Jaszczur i Burger. Prawdziwa Dynastia spod ciemnej gwiazdy. Jest się z czego pośmiać, a i (liczne) zgony urozmaicają senny mazurski krajobraz.
Nie wiem, skąd autor wytrzasnął pomysł, żeby na miejsce akcji wybrać sławetne Stare Kiejkuty, ale doceniam jego poczucie humoru :)

książek: 2163
emindflow | 2018-03-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 marca 2018

Po dość przeciętnym „Martwym popołudniu” wydawało się, że dalej może być tylko lepiej. I rzeczywiście, tylko się wydawało.
Tym razem autor postanowił poeksperymentować z formą powieści, którą sam określił jako połączenie westernu z czarnym kryminałem. Wyszło tak sobie – żaden tam western, a tym bardziej żaden kryminał. Ot, jeszcze jedno zgrabne czytadło, o którym zapomina się natychmiast po odłożeniu. Czy naprawdę to wystarczy, żeby zaspokoić ambicje autora o tak ogromnych możliwościach?
Zadziwiająco duża, jak na Czubaja, jest w „R.I.P” ilość mankamentów. Mocno naciągana fabuła, karykaturalne postaci, niewiarygodne i pozbawione logiki sytuacje i wydarzenia, finałowe rozwiązania wyciągnięte z kapelusza – to tylko niektóre z nich. Zresztą sam autor chyba się w tym wszystkim pogubił, bo nijak nie udało mu się wyjaśnić i uzasadnić obecności jednej z najważniejszych postaci (!!!).
To już kolejna powieść tego autora sprawiająca wrażenie nie do końca przemyślanej, niedopracowanej, w...

książek: 1167
Bożena | 2017-04-24
Przeczytana: 13 kwietnia 2017

Po przeczytaniu pierwszej części miałam nadzieję, że Hłasko, a wraz z nim autor się rozwinie, ale niestety się zawiodłam. Teraz zamiast polityki miał być polski western, ale chyba nie do końca wyszedł. W ogóle za dużo wrzucone do jednego wora: kacyk trzęsący okolicą, samotny zabójca, guru quasi-religijny i do tego przeszłość bohatera, a właściwie jego ojca i zemsta, która lepiej "smakuje na zimno".
Na dokładkę zdjęcie p. Czubaja umieszczone na skrzydełku nałożyło mi się na moje wyobrażenie o Hłasce i prześladowało mnie podczas czytania powieści. Wyjątkowo mi się nie podoba, jakoś tak pogardliwie na mnie spogląda, choć oczu nie widać, a może właśnie dlatego?!

książek: 746
Melocotón | 2016-10-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 października 2016

Książki Czubaja powinno się dodawać do biletów PKP, same zalety: czytelnictwo by wzrosło, autor by zarobił, ludzie nie nudziliby się podczas podróży i nie naparzali tyle przez komórki.
A czemu? A bo to literatura właśnie taka gazetowa. To jest zaleta oczywiście, bo to oznacza, że jest bardzo dobrze napisana, bez błędów, ma ciekawą, wartką akcję, sympatycznego bohatera, jest tajemnica, historia, trupy, psychopata itp. czyli wszystko co kryminał powinien mieć. Czyta się lekko i przyjemnie, nic nie zgrzyta, mózg praktycznie się nie wysila.
Ameryki Czubaj tym pisaniem swoim nie odkrył, ale po stokroć wolę taką literaturę niż przerost formy nad treścią jak u ostatniej Bondy.

książek: 1378
Sandra Jasona | 2016-12-25
Przeczytana: 25 grudnia 2016

Początek był niezły, napięcie rosło, tajemnica, niezły bohater, niestety końcówka zawiodła, dlatego odjęłam gwiazdkę. Miał być dobry polski kryminał, wyszedł amerykański sensacyjny banał. Autor napisał, że taki był jego zamysł, niestety mnie nie uwiódł, jak chcę poczytać o herosach amerykańskich to biorę do ręki literaturę z za oceanu. Nieścisłości, bzdury na końcu aż przerażają, bohater po wydaniu wyroku idzie ku zachodowi słońca - jestem ciekawa jakim cudem go nasz policja nie zgarnia :-/

książek: 103
Rudolfina | 2016-11-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 listopada 2016

DAJCIE MI GŁOWĘ MARIUSZA CZUBAJA
Syd Field, guru amerykańskich scenarzystów na jednym z wykładów w Warszawie powiedział kiedyś, że jeśli przez pierwsze dziesięć minut filmu nie zorientujesz się, o co w nim chodzi, możesz przestać go oglądać. Mariusz Czubaj zapewne nie słyszał nigdy tego zalecenia, bo przez cały prolog robi wszystko, żeby zniechęcić czytelnika do dalszego czytania (i proszę mi tutaj nie protestować, że film i książka, to nie to samo). Cały ten wstęp służyć ma, jak się domyślam, „zagęszczaniu atmosfery zagrożenia”, ale wywołuje zupełnie odwrotne skutki. Skoro przez cały czas nie wiemy ani o kogo chodzi, ani co się dzieje, ani dlaczego, opowiadana historia w ogóle nas nie obchodzi. Jak mam się wciągnąć w akcję, kiedy przez cały czas zastanawiam się, co autor chciał powiedzieć? Dlatego, jeśli sięgniecie po tę książkę, radzę ominąć prolog (albo przewinąć na szybkich obrotach, jeśli mi nie ufacie), bo nie ma w nim nic, bez czego nie można by się obejść i co nie zostałoby...

książek: 521
Skylla | 2016-10-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 października 2016

Kryminał, który zgodnie zresztą z zapowiedzią autora, zmienia się w "polski" western. Sama zmiana gatunku mogłaby być, bo odbywa się dość gładko i przekonująco, gdyby nie to, że dokładnie w tym momencie spada poziom opowieści. Powieść od początku wciąga i zaciekawia, ciekawie buduje tajemnice, obiecuje wiele, by w drugiej części pójść na łatwiznę i zaserwować czytelnikowi po prostu słabe pomysły i ich rozwiązania. Wszystko psuje się, gdy policjant zabiera naszego bohatera na przejażdżkę. Od tego momentu uśmiech na mojej twarzy zaczął blednąć, bo fabuła stała się nagle zupełnie niewiarygodna. Na tyle, że autor sam nie potrafił wymyślić uzasadnienia postępowania jednej z głównych postaci (z bródką). Jest to jednak nieźle napisana książka, więc po wahaniu daję 6 gwiazdek z poczuciem,że mogłoby ich być znacznie więcej.

zobacz kolejne z 491 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
7. Nadmorski Plener Czytelniczy w Gdyni

Zapraszamy na wakacyjne spotkania z pisarzami i dobrą literaturą! Już po raz siódmy we współpracy z włodarzami Gdyni organizujemy Nadmorski Plener Czytelniczy. W programie spotkania z lubianymi i znanymi autorami, bogata oferta książek przygotowana przez blisko 70 wydawnictw oraz liczne atrakcje dla całych rodzin. Zapraszamy od 10 do 12 sierpnia!


więcej
Książki nagrodzone w 2017 roku

Jak wybieracie książki, które chcecie przeczytać? Czytacie recenzje, pytacie znajomych, snujecie się po księgarni? A może zerkacie na najróżniejsze rankingi, których prawdziwy wysyp następuje pod koniec roku. My przygotowaliśmy dla was zestawienie książek, które w ciągu ostatnich 12 miesięcy zostały wyróżnione najważniejszymi polskimi i zagranicznymi nagrodami literackimi.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd