Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Okładka książki Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian

Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian

Autor:
Książka jest przypisana do serii/cyklu "prozatorska". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
szczegółowe informacje
wydawnictwo
ha!art
data wydania
ISBN
9788362574940
liczba stron
222
język
polski
typ
papier
dodała
Gaba Buńczuk
7.43 (360 ocen i 51 opinii)

Opis książki

Przyjdzie Mordor i nas zje Ziemowita Szczerka to opowieść o polskich „plecakowcach” wyjeżdżających na Wschód w poszukiwaniu „hardkoru” i przygody. Głównym celem ich wędrówek jest Ukraina, którą przemierzają pociągami, rozklekotanymi autobusami i marszrutkami, magazynując historie, które sprzedają następnie – po odpowiednim „podrasowaniu” – żądnym podobnych treści rodakom. Przyjdzie Mordor i nas z...

Przyjdzie Mordor i nas zje Ziemowita Szczerka to opowieść o polskich „plecakowcach” wyjeżdżających na Wschód w poszukiwaniu „hardkoru” i przygody. Głównym celem ich wędrówek jest Ukraina, którą przemierzają pociągami, rozklekotanymi autobusami i marszrutkami, magazynując historie, które sprzedają następnie – po odpowiednim „podrasowaniu” – żądnym podobnych treści rodakom.

Przyjdzie Mordor i nas zje jest narracją o odrzuceniu i fascynacji, o potrzebie ekstensyfikacji w osobie Innego tego, czego próbujemy nie zauważać u nas samych. Przedstawia jednocześnie Ukrainę jako przestrzeń wypartego w – świadomie prozachodniej – mentalności Polaków.

Przy tym wszystkim jednak, utwór da się rozpatrywać także jako apologia polskiej ruchliwości i ciekawości świata, którą we współczesnej Europie Środkowowschodniej uznać można za coś wyjątkowego.

 

źródło opisu: http://www.ha.art.pl/

źródło okładki: http://www.ha.art.pl/

pokaż więcej

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Polecamy

Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1456

Podróż na Dziki Wschód

Od czasów Mickiewicza minęło sporo czasu, a my, Polacy, ciągle chcemy podróżować na Wschód, nad Dniestr, na Krym. Ciągnie nas też ten polski Lwów, który polski nie jest od pół wieku z górą. Ciągnie nas Rosja zimna i biała. Ale dlaczego nas ciągnie? Odpowiedzi na to pytanie poszukuje Ziemowit Szczerek w książce „Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian” wydanej przez Ha!art, w której opisuje swoje podróże po Ukrainie.

Po co jeździmy na ten „Dziki Wschód”? Jakich odpowiedzi oczekujemy od wschodniego człowieka? Z jednej strony zapatrzeni w model zachodni, modlący się do niego, a z drugiej niepewni kim właściwie jesteśmy. Stasiuk zaczął ten cały „taniec z demoludami”, dochodząc do wniosku, że na co mu się tłuc po Afrykach, jak może swoim stuningowanym trabantem zwiedzić państwa byłego Układu Warszawskiego, opisać cały ten syf i się nim poetycko pozachwycać. Ech, duszo słowiańska – nie dość ci śródziemnomorskiego ładu, niemieckiego ordnungu, kultury wysokiej i uformowanej. Musisz ty brnąć przez te śmieciowe wysypiska i umowy, przez te krainy wschodniego bezprawia, by dać jeść swym słowiańskim trzewiom.

Uważam, że autorowi o wdzięcznym, słowiańskim imieniu Ziemowit udało się wdzięcznie i po słowiańsku rozprawić z mitem nostalgii, który od jakiegoś czasu funkcjonuje w naszej kulturowej zagrodzie, a mitowi owemu czapkują tacy pisarze jak Stasiuk, czy Rylski. Mit to zresztą, jak to mit, do cna fałszywy, bowiem podszyty poczuciem wyższości, że się jest Europejczykiem, członkiem Unii, jakby było to przepustką do jakiegoś ekskluzywnego grona wniebowziętych. Szczerek wszystkim takim westchnieniom pokazuje reporterski środkowy palec i nie pozostawia złudzeń – mentalnie bliżej nam do separatystycznej republiki Naddniestrza, niż do niemieckiego porządku.

Uderzyło mnie to już parę lat temu. W czasie lektury książki niemieckiego reportera Wolfganga Buschera „Berlin-Moskwa. Podróż na piechotę” zobaczyłem jak autor, przekraczając granicę niemiecko-polską, wkracza w krainę syfu, który najlepiej uwidacznia zdjęcie na okładce – porozjeżdżane błocko, które udaje drogę, a na horyzoncie smętne i bez ładu porozrzucane chałupy. Polska prowincja, ruska prowincja, ukraińska prowincja? Jeden czort, jeden Mordor. I taki anty-sielski obraz szczerzy kły z książki „Przyjdzie Mordor i nas zje”. Oj, zje nas niechybnie! A może już zjadł? Pól wieku post-komuny płynie w naszej krwi i o ile takim Węgrom czy Czechom transfuzja się powiodła, o tyle porządny słowiański typ unika lekarza jak diabeł święconej wody.

„Sławianie, my lubim sielanki”, szydził ojciec wszystkich poetów. Ta „sielanka” ulepiona z błocka, pleśni i psiej kupy - zdaje się mówić Szczerek - z mentalności samodierżawia i pogardy, gdzie garstka oligarchów bawi się ze społeczeństwem w grę pozorów. Ta sielanka to iluzja samozadowolenia, ze dobrze nam w tej brei, bo ona nasza, polska, słowiańska. I nikt nam jej nie odbierze!

Sławomir Domański

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników
książek: 156
Herbi | 2014-02-07
Przeczytana: 05 lutego 2014

To trzeba przeczytać. Nie dlatego, że Paszport Polityki. Nie dlatego, że Ukraina na fali, bo rewolucja, bo niemalże wojna domowa. Ta książka po prostu mocno daje po głowie.

Ale żeby to zrozumieć trzeba doczytać do samiutkiego końca. Bo dopóki się nie doczyta, książka będzie wydawać się nieco groteskowym, prześmiewczym ni to reportażem, ni to powieścią.
Ostrą oceną postsowieckiego pierdolnika z punktu widzenia nieco zadufanego w sobie polskiego dziennikarza-turysty, który i na Polakach odwiedzających Ukrainę suchej nitki nie zostawia.

I jeśli ktoś przerwałby lekturę przed końcem - lekko zniechęcony postawą narratora i jednostajnością opisów syfu, biedy, rozpadu, bylejakości i antyestetyki, aczkolwiek pokazywanych z różnych perspektyw - ominąłby najważniejsze.

Bo koniec to totalna dekonstrukcja, absolutna zmiana perspektywy, która zadowolonego z siebie czytelnika - mogącego na Ukrainę pojechać jako obserwator dziwów nie z tej ziemi, ale przecież w gruncie rzeczy szczęśliwego, że nie m...

książek: 1925

To, co widzimy zależy bardzo od tego, z jakiej perspektywy patrzymy. Perspektywa Ziemowita Szczerka jest dla mnie równie egzotyczna, jak świat przez niego opisywany. I niech żyje literatura - te tajemnicze okulary, przez które możemy obejrzeć to, czego naszymi oczami nie widać. Bo ja też włóczyłam się po Ukrainie. Mam wrażenie, że pan Szczerek mnie nawet zauważył - to ja jestem tą polonistką, która jeździła po Krymie z "Sonetami krymskimi" pod pachą. Z tym szlochaniem już autor przesadził, tak, jak z wieloma sprawami, ale to jego prawo, by rzeczywistość uczynić barwniejszą. Poprawię się i następnym razem zaszlocham. Dlatego ważna jest dla mnie ta książka, bo zadaje pytanie - co mnie tam ciągnie, dlaczego tam jeżdżę. Ziemowit Szczerek odpowiada, że po to, by zobaczyć jeszcze większy rozpierdolnik niż u nas i w ten sposób pogłaskać się po ego. Przy okazji snucia refleksji na temat "Białej gorączki" Hugo-Badera odpowiadałam na to pytanie nieco inaczej. Mam wrażenie, że...

książek: 1119
Visenna | 2014-03-16
Przeczytana: 01 marca 2014

Po książkę sięgnęłam zaintrygowana oryginalnym tytułem: Mordor i jeszcze „tajna historia Słowian”?! Z jakimże to pokrętnym kontekstem literackim przyjdzie się zmierzyć czytelnikowi?
Zmierzyłam się i nie żałuję podróży, którą zaserwował mi Szczerek. Łyknęłam z lubością kilka pierwszych tekstów, podbudowały mi one narodowe ego i podniosły morale. My, Polacy, wielki kraj w samym środku Europy, prawdziwie zielona wyspa dobrobytu na tle mniej przedsiębiorczej słowiańskiej braci z byłego bloku wschodniego!...
Jakże trudno kolejny raz uświadomić sobie, że dla przeciętnego człowieka z zachodu słowiański Mordor zaczyna się właśnie tuż po przekroczeniu granicy z Polską, że to już tu cały ten syf, badziewie i demolud.
„Polski nie pojmiesz rozumem” – można jedynie powtórzyć za narratorem odpowiedź na jakże logiczne pytania Niemki, która – odnosząc się do naszego rozsądku, zmusza nas do przyznania, że przecież u nas jest tak samo jak w krajach, które pokazuje nam - bądź co bądź w krzywym zwierciadl...

książek: 2824
Snoopy | 2014-02-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 lutego 2014

Powaliła mnie ta książka na łopatki i mocno dała po głowie. Absolutnie genialna! Śmieszna i smutna, odrażająca i piękna, wzruszająca i gorzka. I naprawdę mądra - za to zupełnie bez namaszczenia i patosu, w przeciwieństwie do tej mojej nieporadnej notki. Przeczytałem jednym tchem i od razu miałem ochotę zacząć jeszcze raz, od początku. Lektura obowiązkowa!

książek: 2053
Katarzyna | 2014-01-22
Przeczytana: 22 stycznia 2014

Nie jest problemem to jak tu jest przedstawiona Polska i Polacy leczący swoje kompleksy Ukrainą. Problemem jest to, że w tej książce jest za dużo wódki, jarania, hardkoru, Wigoru, kurwienia i gonzo. I generalnie to można stracić wątek w natłoku tego zeszmacenia gdyby nie polsko - ukraińskie rozważania o tym kim my Słowianie jesteśmy. A że jesteśmy jak mieszkańcy Mordoru to mogę się zgodzić bez zastrzeżeń. Tu nie tylko kompleksy wyłażą wszystkimi stronami, ale i nasz największy narodowy nałóg również. Nawet Pilch może się schować.

książek: 264
tuska1990 | 2014-01-08
Na półkach: 2014, Przeczytane
Przeczytana: 08 stycznia 2014

Czytając pierwszy rozdział byłam zła i miałam ochotę zamknąć książkę. Myślałam "znów to samo, Polaczki pojechały na Ukrainę i teraz będą wciskać ciężką ściemę jaka to na tym wschodzie dzicz nie panuje". Na szczęście przesłanie autora jest zupełnie odwrotne. Czytając kolejne strony odbiorca sam zauważa stopniowe zmiany jakie zachodzą w postrzeganiu i rozumieniu Ukrainy przez bohatera. Ciekawie napisana książka. Szybko się czyta, ciężko się oderwać, z pięknym zakończeniem.

książek: 234
skiatos | 2014-01-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 06 stycznia 2014

Książka wciąga od pierwszego zdania. Wchodzi łatwo jak wóda i wali obuchem, jednak ta pozorna prostota doprowadza do trudnych przemyśleń. I chociaż "Przyjdzie Mordor..." opowiada o Ukrainie, to tak naprawdę mówi o Polsce, o Polakach, o naszej mentalności, i o tym jak patrzymy i jak traktujemy naszych braci Słowian.

książek: 65
Darek | 2013-10-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 października 2013

Jeżeli balsam Wigor kopie tak, jak książka - to poproszę zgrzewkę. Dobra książka z mądrym zakończeniem. Polecam

książek: 2113
Michał | 2014-02-07
Przeczytana: 07 lutego 2014

Przyszedł i zjadł!

Rewelacyjna książka, w której zamiast kartek mogły być lusterka. Przewodnik o tym, jak nie zachowywać się w gościach w krajach dawnego bloku wschodniego, zwłaszcza z tej części na wschód od Bugu.

Czy Polacy mają kompleksy względem Europy Zachodniej? Kto ma ten ma, ale grunt to być sobą. I pamiętać, aby w każdym dostrzegać człowieka, a nie przelotną zabawkę, która za chwilę nam się znudzi. Bo jeśli nas drażni protekcjonalne traktowanie przez zachodnich turystów, to tym bardziej nie leczmy tych kompleksów na tych niby gorszych od nas.

Dobrze się bawiłem z tą książką, odnotowałem kilka ciekawych spostrzeżeń, a najważniejsze z nich to utwierdzenie w fakcie, że my, Polacy, cokolwiek by robić, jesteśmy ze Wschodu. Sama próba udowodnienia wszystkim, że żyjemy na Zachodzie jest tego najlepszym dowodem. Nie ma co spinać, im szybciej pogodzimy się z losem, tym większa szansa, że przestanie nam odbijać. Nie znaczy to, że mamy tkwić w naszym Mordorze. Po prostu nie wypierajmy...

książek: 52
Gracjan | 2013-10-30
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 30 października 2013

Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian...
Druga cześć tytułu, po przecinku – nawiązuje jak się zdaje do Tajnej historii Mongołów... i chyba faktycznie quasi-reportaż (jak mniemam pozlepiany z prawdziwych przeżyć autora, tyle że silnie podkoloryzowanych i dowolnie rozłożonych w czasie) wydobywa dla nas pewne fakty które nam często umykają. Taka gorzka refleksja.
Można to też odnieść wprost do szalonych teorii jakie wygłasza chociażby historyk-taryfiarz, gdzie gęsto od emocji i konfabulacji, a zdrowego rozsądku nie uświadczysz. Tego w tekście nie brakuje.

Książka przywodzi mi na myśl osiedlowe gawędy Orbitowskiego. I chyba sprawdza się w tej krótkiej książeczce, którą można pochłonąć w dwa dni. W większej ilości mogłaby być niestrawna.
Generalnie rzecz jest o stereotypach, biedzie umysłowej, mechanizmach które robią z nas umysłowe kaleki i niepotrzebnie zaogniają stosunki międzyludzkie, o lekceważeniu i deprecjonowaniu (bezrefleksyjnym). I zagubieniu – pomiędzy dwoma ś...


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd