Święty Psychol

Tłumaczenie: Barbara Matusiak
Seria: Ze Strachem
Wydawnictwo: Czarne
6,81 (380 ocen i 72 opinie) Zobacz oceny
10
16
9
28
8
60
7
128
6
88
5
41
4
12
3
5
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sankta Psyko
data wydania
ISBN
9788375365412
liczba stron
440
słowa kluczowe
literatura szwedzka
język
polski
dodała
Ag2S

Jan Hauger przeprowadza się do miasta na zachodnim wybrzeżu Szwecji aby rozpocząć pracę jako nauczyciel w przedszkolu o nazwie Polana. Jego nowe miejsce pracy nie jest zwykłym przedszkolem. Usytuowane jest bowiem w cieniu murów Kliniki Świętej Patrycji, zwanej przez miejscowych Świętym Psycholem, która jest szpitalem psychiatrycznym o zaostrzonym rygorze. Przedszkole, w którym pracuje Jan,...

Jan Hauger przeprowadza się do miasta na zachodnim wybrzeżu Szwecji aby rozpocząć pracę jako nauczyciel w przedszkolu o nazwie Polana. Jego nowe miejsce pracy nie jest zwykłym przedszkolem. Usytuowane jest bowiem w cieniu murów Kliniki Świętej Patrycji, zwanej przez miejscowych Świętym Psycholem, która jest szpitalem psychiatrycznym o zaostrzonym rygorze.

Przedszkole, w którym pracuje Jan, przeznaczone jest dla dzieci pacjentów Kliniki Świętej Patrycji. Jednym z obowiązków Jana jest przeprowadzanie dzieci podziemnym przejściem, łączącym przedszkole z kliniką, na spotkania z rodzicami.

Jan jest utalentowanym nauczycielem, ale ma swoje sekrety. Nikomu nie wyjawił prawdziwej przyczyny, dla której starał się o posadę w Polanie….Święty Psychol to mroczna historia miłosna i mrożący krew w żyłach thriller psychologiczny.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2013

źródło okładki: http://czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 917

Zagubieni

W klinice psychiatrycznej chyba każdy czuje się nieswojo. Zarówno pacjenci, personel, jak i ci, którzy wpadają tylko z wizytą. Dlaczego tak się dzieje? Może poniekąd wynika to z tego, że ci, którzy taką klinikę zamieszkują często przebywają w sobie tylko dostępnym świecie. Nie wiem jak inni, ale ja niejednokrotnie zastanawiałam się czyj świat jest lepszy: pacjentów, którzy choć uważani za pewien margines, żyją tak naprawdę w świecie, w którym nie krępują ich niepotrzebne zasady, w którym cieszą się tym, co wprawia ich w stan euforii nie przejmując się czy komuś będzie to nie w smak, czy nasz świat, pełen zmartwień i sztucznych problemów, upstrzony zasadami, z których większość powstała jedynie po to, aby utrzymać nas - ludzi w ramach, które odpowiadają grupie trzymającej akurat władzę.

Jan Hauger rozpoczyna pracę w nietypowym przedszkolu. Jak w każdej poprzedniej pracy na stanowisku opiekuna nie wie, jak długo będzie mu dane pozostać w placówce. Do tej pory Jan pracował bowiem głównie na zastępstwie, które jak wiadomo prędzej czy później musiało się skończyć. Przedszkole „Polana” na zachodnim wybrzeżu Szwecji różni się od innych tego typu miejsc zarówno ze względu na lokalizację, jak i wiążące się z tym problemy rodziców, których pociechy znajdują opiekę właśnie w „Polanie”. Przedszkole mieści się bowiem tuż obok Kliniki Świętej Patrycji - czyli szpitala psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze, na który pracownicy mówią między sobą Święty Psychol. Jan będzie się zatem...

W klinice psychiatrycznej chyba każdy czuje się nieswojo. Zarówno pacjenci, personel, jak i ci, którzy wpadają tylko z wizytą. Dlaczego tak się dzieje? Może poniekąd wynika to z tego, że ci, którzy taką klinikę zamieszkują często przebywają w sobie tylko dostępnym świecie. Nie wiem jak inni, ale ja niejednokrotnie zastanawiałam się czyj świat jest lepszy: pacjentów, którzy choć uważani za pewien margines, żyją tak naprawdę w świecie, w którym nie krępują ich niepotrzebne zasady, w którym cieszą się tym, co wprawia ich w stan euforii nie przejmując się czy komuś będzie to nie w smak, czy nasz świat, pełen zmartwień i sztucznych problemów, upstrzony zasadami, z których większość powstała jedynie po to, aby utrzymać nas - ludzi w ramach, które odpowiadają grupie trzymającej akurat władzę.

Jan Hauger rozpoczyna pracę w nietypowym przedszkolu. Jak w każdej poprzedniej pracy na stanowisku opiekuna nie wie, jak długo będzie mu dane pozostać w placówce. Do tej pory Jan pracował bowiem głównie na zastępstwie, które jak wiadomo prędzej czy później musiało się skończyć. Przedszkole „Polana” na zachodnim wybrzeżu Szwecji różni się od innych tego typu miejsc zarówno ze względu na lokalizację, jak i wiążące się z tym problemy rodziców, których pociechy znajdują opiekę właśnie w „Polanie”. Przedszkole mieści się bowiem tuż obok Kliniki Świętej Patrycji - czyli szpitala psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze, na który pracownicy mówią między sobą Święty Psychol. Jan będzie się zatem opiekował dziećmi pacjentów szpitala, a także raz na jakiś czas przeprowadzał maluchy podziemnym tunelem, który łączy oba budynki, na spotkanie z mamą lub tatą.

Wszystko zdaje się układać pomyślnie do czasu, aż nasz bohater zostanie wtajemniczony w pewne zadanie, którego podejmują się niektórzy pracownicy szpitala, a którego celem jest choć trochę umilić życie pacjentów. Czytelnik od początku będzie miał wątpliwości czy wciągnięcie Jana w intrygę to dobry pomysł. Mężczyzna ma w sobie bowiem coś, co od początku wzbudza nasz niepokój. W ogóle fabuła „Świętego Psychola” osnuta jest wokół czegoś, czego nie da się wyłapać, ponieważ jest nienamacalne. Jednak jest to na tyle wyczuwalne, że zdominuje całą powieść - pewien rodzaj niewidzialnej przestrzeni, w której czytelnik będzie się czuł zagubiony i być może także skonsternowany. Choć Jan Hauger jest głównym bohaterem, to nie będzie zapewne wzbudzał czytelniczej sympatii. Ma bowiem sekret, który bardzo powoli i stopniowo jest ujawniany na kartach powieści. Jego tajemnica, na początku płytka i obrzydliwa okaże się jednak zakorzeniona dużo głębiej niż śmieliśmy przypuszczać.

Powieść Johana Theorina porusza problemy o różnych odcieniach, zarówno te ciemne i smoliste, nad którymi ludzkość zastanawia się bardzo często, jak i te blade, przez co niezauważalne i rzadko kiedy brane pod uwagę. Jest tu bardzo dużo tematów do „wyskrobania” przez tych, którzy będą chcieli je poruszyć. Mamy tutaj przecież zarówno miłość, tak wielką, że niemożliwą do zapomnienia nawet po wielu latach, mamy fascynację złem i naiwność tak wielką, że może sprowadzić jedynie nieszczęście. Możliwe bowiem, że w Klinice Świętej Patrycji nie wszyscy są jedynie ofiarami choroby, która nie pytała ich o zgodę, możliwe, że czai się tam prawdziwe zło, które tylko czeka na okazję, aby przeniknąć przez szpitalne mury.

Pełna tajemnic, grozy, zamkniętych drzwi i ciemnych korytarzy powieść na pewno nie jest lekturą lekką. Pierwsza część „Świętego Psychola” może się nieco dłużyć, choć -paradoksalnie - czyta się ją błyskawicznie. Z czasem jednak poza atmosferą niepokoju i dziwności do czytelnika dociera wreszcie zaciekawienie i przeświadczenie, że to co finalnie się wydarzy, nie może być niczym dobrym. Z niektórymi powieściami już tak po prostu jest, tak jakby pierwsza strona była decydująca, jakby przesądzała o zakończeniu. Niektóre historie po prostu nie mogą skończyć się dobrze i czytelnik doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Tragedie - bo w „Świętym Psycholu” jest ich kilka - są niezaprzeczalne, ukazują przede wszystkim dramaty ludzi, którzy gdzieś po drodze po prostu się zgubili, a nie spotkali niestety nikogo, kto wskazałby im właściwy kierunek ruchu.

Postacie, które spotykamy podczas lektury są dokładnie takie, jak niemal cała atmosfera powieści - zmęczone, ociężałe, smutne i - niestety - bardzo ludzkie. Niemal każdy tutaj, w „Polanie” lub w klinice ma swoje tajemnice, które ostatecznie doprowadziły go właśnie do tego miejsca. Niewiele z tego, o czym czytamy jest kwestią przypadku, jeśli już to prędzej błędu. Tajemnicę Jana czytelnik poznaje na zasadzie retrospekcji, w rozdziałach zatytułowanych „Ryś”, które raz na jakiś czas przerywać będę właściwą akcję powieści. Podobnie rzecz ma się w przypadku tych części, które opatrzone zostały tytułem „Kapedim”, jednak to czego dotyczą, a także co oznacza tajemnicze słowo pozostawię Wam do odkrycia.

Johan Theorin na pewno mnie zaskoczył. Spodziewałam się bowiem powieści może nie przewidywalnej, ale opierającej się na jednym z utartych schematów. Spodziewałam się thrillera, który może i wciągnie, może i poruszy, ale nie byłam przygotowana na to, że po lekturze pozostawi po sobie niewytłumaczalne uczucie...niesmaku. Nie niesmaku związanego ze stylem, w którym pisarz snuje swoją historię - ten ani mnie nie powalił, ani też nie rozczarował - ale niesmaku na niesprawiedliwość, zło i niefortunny zbieg okoliczności, przypadek, który w końcu dochodzi do głosu. Jest jednak jeszcze coś, uczucie dezorientacji, którego nie potrafię umiejscowić, ani przypisać do konkretnego miejsca w powieści, którego nie potrafię wytłumaczyć, ani zniwelować. Ostatecznie więc, odkładając na półkę „Świętego Psychola” pozostałam, podobnie jak jego bohaterowie po prostu zagubiona.

Sylwia Sekret

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1318)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 923
Alicja | 2015-08-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 sierpnia 2015

"Zaufanie do innych świadczy często o wierze w samego siebie".(str 28)
Jan główny bohater trafia na ogłoszenie o poszukiwanym wychowawcy do pracy w przedszkolu. Jednakże nie jest to normalne przedszkole. Jest to placówka eksperymentalna skupiająca dzieci, których rodzice przebywają w szpitalu psychiatrycznym, a wzajemne kontakty między nimi mają być swoistą terapią.Jan jest człowiekiem otwartym i szczerym, lubiącym dzieci. Nigdy nie miał prawdziwych przyjaciół, dlatego przez całe życie czuje się samotnym.Jego opowieść o pracy teraźniejszej przeplata się ze wspomnieniami o wcześniejszej, która zapisała się niezbyt chlubnie w jego karierze pedagogicznej.Mroczne tajemnice z przeszłości i teraźniejszości powoli się odsłaniają dozując stopniowo napięcie i wzbudzając emocje.
Jak daleko można się posunąć w dokonywaniu zemsty wypełniając obietnice dane w przeszłości?
Jest to historia o samotności i pragnieniach zdobycia przyjaciół. O ucieczce od rzeczywistości w świat fantazji, komiksów i...

książek: 882
darkangel | 2013-10-16
Przeczytana: 15 października 2013

Ciekawy i zaskakujący thriller psychologiczny. Na początku nic nie wiadomo co wydarzenia z przeszłości mają wspólnego z terażniejszym życiem Jana, jednak im bliżej końca tym bardziej wszystko się wyjaśnia. Ksiązka troszkę inna niż pozostałe jednak warta przeczytania.

książek: 2091
Marta | 2013-09-26
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 22 września 2013

Motyw szpitala psychiatrycznego jest bardzo popularny w literaturze i filmie. Mogłoby się wydawać, że w temacie nie można już wymyślić niczego oryginalnego. Ale Johan Theorin, znany, lubiany i doceniany szwedzki pisarz, zagrał na nosie wszystkim sceptykom. Do mrocznego wariatkowa dołożył milutkie i przytulne przedszkole, do którego uczęszczają dzieci pacjentów przebywających w murach Kliniki Świętej Patrycji. Maluchy prowadzone są na spotkania z rodzicami, co ma być korzystne dla obu stron – dzieci nie tracą więzi z mama lub tatą, a dorośli lepiej znoszą proces leczenia i resocjalizacji. Na tym uroczym, ale jednak niepokojącym i groteskowym obrazku pojawia się niewielkie pękniecie.
Jan Hauger rozpoczyna pracę w przedszkolu Polana. Jego podopiecznymi są dzieci, których rodzice pozostają zamknięci w Świętym Psycholu. Ale pst. Janowi nie wolno używać nazwy, która przylgnęła do kliniki. Podobnych zasad jest więcej. Pracownicy przedszkola nie mogą rozmawiać o pacjentach ani ze sobą, ani...

książek: 458
Yave | 2018-01-23
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Rok 2017
Przeczytana: listopad 2017

Całkiem niezłe to było, przyznam. Tak w skrócie - młody, zamknięty w sobie koleś imieniem Jan rozpoczyna pracę w przedszkolu sąsiadującym ze szpitalem psychiatrycznym o moocno zaostrzonym rygorze. Ma swoje tajemnice i ma swoje motywy, ale jakie konkretnie? Ja wiem, trochę słabo, jak na thriller, ale książka zamiast rzucać zwrotami i scenami akcji, zdobywa uznanie niesamowicie wręcz niepokojącym klimatem. Może to przez to, że skryty facet z tajemnicami spędza mnóstwo czasu z dziećmi, nie wiem, ale jest w tej książce coś tak niebezpiecznie pociągającego... tak, jak potrafi być dobrze rozpisany psychopata. Dlatego też nie przeszkadza nic a nic rozciągnięta akcja, przeskoki w czasie i spokojne, nie wprowadzające nic dialogi. Bo tajemnica bohatera po raz pierwszy - tak, uwaga, to ten moment, kiedy w końcu mi się to podoba - naprawdę intryguje (choć nie jest tak naprawdę mroczna, a bardziej przygnębiająca) i nie jest tylko elementem jego jakże skomplikowanej kreacji (jak to w kryminałach...

książek: 2165
emindflow | 2014-01-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 stycznia 2014

Kolejny raz mamy do czynienia z motywem szpitala psychiatrycznego jako miejscem odosobnienia dla szczególnie odrażających zbrodniarzy. Akcja jest przeplatana częstymi powrotami do przeszłości, w której tkwi źródło traumy głównego bohatera. Ciekawie budowane napięcie, mroczna atmosfera i dość banalne zakończenie pozostawiające jednak spory margines dla wyobraźni czytelnika.
W sumie przyzwoity thriller psychologiczny, ale moim zdaniem znacznie ustępujący "Zmierzchowi" tego samego autora.

książek: 1651
Isadora | 2013-09-04
Przeczytana: 04 września 2013

Motyw szpitala psychiatrycznego od lat jest obecny i cieszy się sporą popularnością w filmie i literaturze - wystarczy wspomnieć takie klasyczne już produkcje jak "Lot na kukułczym gniazdem", "K-Pax", "Przerwana lekcja muzyki", "Gothika", "12 małp" czy "Dom szaleńców". To miejsca zwykle położone na uboczu i na różne sposoby odgrodzone od "normalnego" świata, a przez to niepokojące, budzące grozę, ale i niezdrową fascynację. Ich pacjenci, osoby z rozmaitymi zaburzeniami psychicznymi w różnych stadiach i o różnym nasileniu - od nieprzystosowanych społecznie jednostek ze skłonnościami samobójczymi po psychopatycznych seryjnych morderców - od zawsze intrygowali i budzili ciekawość, byli przedmiotem mrożących krew w żyłach opowieści, źródłem niesamowitych pogłosek i domysłów - ze względu na swą niepokojącą odmienność, otaczającą ich aurę tajemnicy, grozy i niezrozumienia, a po trosze i łatkę kogoś w rodzaju romantycznego bohatera.
Johan Theorin w swojej najnowszej powieści wykorzystał...

książek: 1671
Tomek | 2014-08-23
Na półkach: Przeczytane, E-book, Posiadam
Przeczytana: 22 sierpnia 2014

Z twórczością szwedzkiego autora Johana Theorina miałem styczność tylko jeden raz, za sprawą powieści z cyklu „Kwartet olandzki”, zatytułowaną „Nocna zamieć”. Pamiętam, że charakteryzowała się ona specyficznym klimatem i na pewno nie można było o niej powiedzieć, że jest rasowym skandynawskim kryminałem. Od tamtej pory minęło sporo czasu, dorobek tego autora powiększył się o kilka powieści, między innymi o thriller psychologiczny „Święty Psychol”.
Książka ta zawiera dość mocno eksploatowany w literaturze motyw szpitala psychiatrycznego, w którym schronienie swoje znajdują nie tylko ułomni pacjenci. Jest on także miejscem odosobnienia wielu osób, które dokonały potwornych zbrodni a ich stan zdrowia psychicznego, bądź też szczególne wyrafinowanie, nie pozwalają na odbywanie kary więzienia.
Autor od samego początku bawi się czytelnikiem, mieszając wydarzenia z przeszłości swojego bohatera, z tymi z czasów obecnych. Cały czas pogłębiając uczucie niepokoju, wprowadza go w ten...

książek: 832
tajgula | 2013-10-27
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 27 października 2013

Święty psychol. Te dwa słowa na długo utkną wam w głowach jeśli sięgniecie po tę piekielnie dobrą książkę, która szczerze mówiąc u mnie wzbudziła podczas czytania...skrajny niepokój. Padłam ofiarą. Ofiarą samego autora książki (która kusi dziwnym tytułem oraz intrygującym opisem z tyłu okładki), który sprytnie manipulował moimi odczuciami co do głównego bohatera o imieniu Jan oraz wydarzeń rozgrywających się wokół niego. Serwując w postaci krótkich rozdziałów zagmatwane problemy z przeszłości oraz teraźniejszości Jana, opiekuna dzieci w przedszkolu przy szpitalu dla chorych psychicznie, zbudował niesamowicie wciągającą i przerażającą historię. Z początku jest niezwykle zagmatwana, jednak z czasem wszystko zaczyna do siebie pasować jak w układance żeby tuż przed końcem znów się rozsypać... Gorąco polecam bo naprawdę warto poświęcić jej czas!

książek: 395
Agro | 2014-11-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 listopada 2014

Początkowe rozdziały nie zapowiadały że mam w rękach ciekawą powieść.
Wystarczyły jeszcze dwa kolejne i już wiedziałem że jest moc.
Autor świetnie wykreował głównego bohatera. Jan jest postacią złożoną , ciekawą , tajemniczą i obarczoną własnymi demonami. Jest centralnym punktem fabuły i swoistym punktem zapalnym dla późniejszych wydarzeń. Pisarz zręcznie żongluje narracją , a dzięki takim elementom jak szpital psychiatryczny , tajemnice , mrok , traumy czające się w ludzkich umysłach skutecznie podsyca napięcie i nie wiadomo kiedy robi się lekko klaustrofobiczne... to oczywiście duży plus na konto powieści.
Jest to dobry , zręcznie napisany thriller psychologiczny.
Na pewno warto przeczytać „Świętego psychola” i zapoznać się zresztą książek Johana Theorina.

książek: 1329
Anna | 2015-05-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 maja 2015

Mam bardzo mieszane uczucia.
Jak zwykle u Theorina trudno właściwie określić gatunek tej książki. Nie jest to klasyczny kryminał, zwłoki pełnią rolę trzecioplanową. Bardziej jest to książka psychologiczna, ale też nie do końca.

Tak czy siak historia jest wciągająca, napięcie budowane w sposób przyzwoity, natomiast zakończenie... Po tak długo i misternie budowanym napięciu spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego. Można było dołożyć 30 stron do zakończenia i trochę bardziej je dopracować.

Ale przeczytać można. Stratą czasu to nie będzie.

zobacz kolejne z 1308 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Pięć książek, których autorom udało się zaskoczyć czytelnika

Twist – oto święty Graal twórców kryminałów. Myślę, że połowa z nas dałaby sobie rękę uciąć (no może nie rękę, bo przydaje się do pisania, ale stopę) za udany, mocny twist. Taki, który zostawi czytelnika z szeroko otwartymi ze zdziwienia ustami i mętlikiem w głowie. Bo czegoś takiego czytelnik od nas oczekuje.  


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd