Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Okładka książki Cranford

Cranford

Autor:
szczegółowe informacje
tłumaczenie
Katarzyna Kwiatkowska
tytuł oryginału
Cranford
wydawnictwo
Poligraf
data wydania
ISBN
9788378560319
liczba stron
220
słowa kluczowe
Powieść obyczajowa
kategoria
klasyka
język
polski
typ
papier
dodał
offca
7,26 (98 ocen i 16 opinii)

Opis książki

Cranford to nie tyle powieść, co zbiór szkiców, swego rodzaju album nostalgicznych obrazków z życia niemłodych kobiet – panien i wdów – z prowincjonalnego miasteczka w XIX-wiecznej Anglii. Ich życie zorganizowane jest według kodeksu wykwintnej oszczędności, całą zaś wolną od zasad przestrzeń wypełniają czarujące dziwactwa bohaterek, ich snobizm i niedorzeczne obyczaje. Błyskotliwie uchwycone...

Cranford to nie tyle powieść, co zbiór szkiców, swego rodzaju album nostalgicznych obrazków z życia niemłodych kobiet – panien i wdów – z prowincjonalnego miasteczka w XIX-wiecznej Anglii. Ich życie zorganizowane jest według kodeksu wykwintnej oszczędności, całą zaś wolną od zasad przestrzeń wypełniają czarujące dziwactwa bohaterek, ich snobizm i niedorzeczne obyczaje.

Błyskotliwie uchwycone ograniczenia społeczne są zarazem źródłem wielu trosk. Zajmowana przez damy pozycja jest na tyle wysoka, by uniemożliwić im pracę zarobkową, nie zapewnia im jednak wystarczającego dochodu, by mogły żyć niezależnie.

Na kartach tego utworu Gaskell w pełni zademonstrowała swój niesamowity talent budowania opowieści wokół wydarzeń dnia codziennego oraz umiejętnego operowania suchym humorem równoważonym idealnie wymierzoną szczyptą tragedii. Udało jej się ponadto stworzyć galerię niezapomnianych postaci, z których każda „ma własną indywidualność – żeby nie powiedzieć ekscentryczność – całkiem nieźle rozwiniętą”.
Jest to bowiem przede wszystkim opowieść o kobietach: o ich zainteresowaniu pozycją społeczną, konwenansami i modą, lecz także o ich zainteresowaniu sobą nawzajem.

Cranford to powieść niezmiernie zabawna, miejscami nieopisanie smutna, to książka o dobroci i o tym, że „uczciwe życie przysparza przyjaciół”. Przez niektórych uważana jest za kobiecą odpowiedź na Klub Pickwicka.

Wydanie zawiera także dwa niepublikowane dotąd w Polsce szkice: Poprzednia generacja i Klatka w Cranford.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Poligraf, 2012

źródło okładki: http://wydawnictwopoligraf.pl/

pokaż więcej

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Inne wydania

Polecamy

Gdzie wypożyczyć?
Znajdź książkę w najbliższej bibliotece MAK+
Oficjalna recenzja
Kaamosaika książek: 1487

Szkice z angielskiej prowincji

Elizabeth Cleghorn Gaskell jest bez wątpienia jedną z najbardziej niedocenianych współcześnie dziewiętnastowiecznych autorek. Przez podręczniki literatury angielskiej stawiana w drugim szeregu prozaików pozostaje dziś w cieniu Jane Austen i sióstr Brontë. A przecież jej opowieści urzekły samego Dickensa, który zabiegał o to, by pisała dla wydawanego przez niego magazynu „Household Words”. To właśnie na łamach tego periodyku, w latach 1851-1853 ukazywały się pierwotnie szkice, które złożyły się na „Cranford”.

Społeczność tytułowej mieściny, składa się głównie z pań – przede wszystkim starych panien i wdów, którym czas upływa na wzajemnych odwiedzinach (oczywiście o ściśle przestrzeganych porach), regularnych partyjkach preferansa oraz staniu na straży konwenansów i tradycji – jednym słowem: na utrzymywaniu bezpiecznego status quo. Nie dla nich nowinki i fanaberie wielkiego świata, w cenie jest wykwintna oszczędność (przyjęcie, choćby najskromniejsze daje poczucie dostojności i znaczenia), a rozrzutność to niemal słowo-wyrok. Hołdują one również przekonaniu, że panowie zajmują się głównie przeszkadzaniem i w zasadzie nie wiadomo do czego właściwie mogliby się przydać... choć niektórym z nich udaje się wkraść w ich łaski, tak jak sympatycznemu, zubożałemu kapitanowi Brownowi (pomimo, że czytuje tego okropnego Boza...). Szacowne to towarzystwo rządzi się przy tym dość specyficzną logiką, a panie, choć bardzo stanowcze w deklarowanych poglądach, okazują się dobrodusznymi...
Elizabeth Cleghorn Gaskell jest bez wątpienia jedną z najbardziej niedocenianych współcześnie dziewiętnastowiecznych autorek. Przez podręczniki literatury angielskiej stawiana w drugim szeregu prozaików pozostaje dziś w cieniu Jane Austen i sióstr Brontë. A przecież jej opowieści urzekły samego Dickensa, który zabiegał o to, by pisała dla wydawanego przez niego magazynu „Household Words”. To właśnie na łamach tego periodyku, w latach 1851-1853 ukazywały się pierwotnie szkice, które złożyły się na „Cranford”.

Społeczność tytułowej mieściny, składa się głównie z pań – przede wszystkim starych panien i wdów, którym czas upływa na wzajemnych odwiedzinach (oczywiście o ściśle przestrzeganych porach), regularnych partyjkach preferansa oraz staniu na straży konwenansów i tradycji – jednym słowem: na utrzymywaniu bezpiecznego status quo. Nie dla nich nowinki i fanaberie wielkiego świata, w cenie jest wykwintna oszczędność (przyjęcie, choćby najskromniejsze daje poczucie dostojności i znaczenia), a rozrzutność to niemal słowo-wyrok. Hołdują one również przekonaniu, że panowie zajmują się głównie przeszkadzaniem i w zasadzie nie wiadomo do czego właściwie mogliby się przydać... choć niektórym z nich udaje się wkraść w ich łaski, tak jak sympatycznemu, zubożałemu kapitanowi Brownowi (pomimo, że czytuje tego okropnego Boza...). Szacowne to towarzystwo rządzi się przy tym dość specyficzną logiką, a panie, choć bardzo stanowcze w deklarowanych poglądach, okazują się dobrodusznymi istotami, gotowymi przymknąć oko na słabostki bliźnich (pod warunkiem, że nie dowie się o tym czcigodna pani Jamieson). A wszystko to opowiedziane zostało z punktu widzenia młodziutkiej Mary Smith, która pomieszkuje czasowo u cranfordzkich dam.

Inspirację dla owych szkiców Elizabeth Gaskell zaczerpnęła z własnego życia. Po śmierci matki wychowywała się pod okiem ciotki, w otoczeniu niemal samych kobiet, w niewielkim Knutsford w hrabstwie Cheshire. I to z pewnością ów sentyment sprawił, że choć w „Cranford” nie brak satyry, nie jest ona jednak złośliwa. To raczej anegdotyczna opowieść w tonie, jakim mówimy o nieszkodliwych przywarach osób, które darzymy ciepłymi uczuciami.

Cranford nie jest jednak małą Arkadią, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać – bankructwo banku, wypadek na kolei, tragiczne historie z przeszłości sprawiają, że opowieść ta staje się czymś więcej niż tylko zbiorem przyjemnych obrazków rodzajowych. Autorka należała do uważnych obserwatorów swojej epoki – zarówno w szkicach, jak i w powieściach udało jej się doskonale uchwycić nie tylko panujące wówczas stosunki społeczne, zmiany zachodzące w związku z postępującą industrializacją kraju, ale przed wszystkim cienie i blaski codziennego życia współczesnych jej ludzi.

Wszystko to sprawia, że „Cranford” to wspaniała, ciepła opowieść, do której chce się wracać. Odmalowane z ogromnym poczuciem humoru portrety bohaterek, ich drobne snobizmy i dziwactwa, a także obraz dziewiętnastowiecznej angielskiej prowincji (gdzie w złym tonie jest wysysanie pomarańczy w towarzystwie, schorowana krowa zostaje troskliwie przyodziana w gustowną flanelę, a włamanie urasta do rangi najbardziej wyczekiwanego wydarzenia sezonu) z pewnością zachwycą miłośników prozy Jane Austen.

Kamila Duda

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników
książek: 5279
allison | 2012-11-29
Na półkach: Przeczytane, Rok 2012
Przeczytana: 29 listopada 2012

"Cranford" to prawdziwy rarytas dla miłośników dziewiętnastowiecznej prozy angielskiej!
Lektura jednak może być udana tylko wówczas, gdy czyta się tę książkę z uwzględnieniem literackich konwencji i kontekstu historycznego.

Pani Gaskell podbiła moje serce zmysłem obserwatorskim i dbałością o szczegóły oraz nutą ironii, subtelnego humoru i krytycyzmu wobec swoich bohaterów. Moim zdaniem, cechy te są tu znacznie bardziej widoczne niż w jej powieściach "Północ i Południe" czy "Żony i córki".

"Cranford" to niewielki objętościowo utwór, zaledwie ponad dwieście stron, ale jego bogactwo tkwi w nasyconym opisami języku, w trafnych charakterystykach bohaterów, w aż kipiącej od konwenansów i uprzedzeń atmosferze miasteczka, która z jednej strony zdaje się przytłaczać czytelnika swoimi ograniczeniami, z drugiej zadziwia różnymi dziwactwami. Dziś wydają się one niepojęte, niekiedy zabawne albo infantylne, ale stanowią świadectwo obyczajowości wiktoriańskiej, która chyba nigdy nie...

książek: 695
Ferula | 2014-08-11

Pełne uroku scenki rodzajowe z życia prowincjonalnych pań mieniących się „sferą wyższą”. Z czułością i ciepłem młoda panna, pomieszkująca okresowo u spowinowaconej z jej rodziną starszej pani, opisuje miejscowe zmagania na polu zachowania moralności, etykiety i właściwych poglądów na świat. Na małomiasteczkowe konwenanse i przesadyzm w pielęgnowaniu poczucia własnej wyższości nie omieszkuje patrzeć z lekkim przymrużeniem oka i dowcipem, zwłaszcza gdy szanowane wdowy i podstarzałe panny popadają w skrajność karmiąc się plotkami na skraju głupoty.
„Panie z Cranford” to moje kolejne spotkanie z twórczością pani Gaskell, a zarazem całkiem odmienne od jej sztandarowych powieści, zaangażowanych społecznie, dostojnych i trochę pompatycznych. Tutaj dominuje humor, lekka satyra i zawoalowany morał, dzięki czemu lektura wydaje się być lekką i przyjemną.

książek: 1889
Agnieszka | 2010-07-08
Na półkach: 2010, Przeczytane
Przeczytana: 08 lipca 2010

Cudownie staroświecka, ciepła .Czytając , cały czas czułam uśmiech na twarzy.Takiego świata już nie ma , tych starych panien i wdów , które wcale nie są zgorzkniałe , tych herbatek ,konwenansów , które tutaj nie służą wyłączeniu nikogo ze społeczności.Na prawdę świetna rzecz na poprawę nastroju.

książek: 2283
kasandra_85 | 2012-09-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: wrzesień 2012

http://kasandra-85.blogspot.com/2012/09/cranford-elizabeth-cleghorn-gaskell.html

książek: 1843
Librarianka | 2012-07-08
Przeczytana: 08 lipca 2012

Cudowna książka! Zamiast charakterystyki stylu i humoru pani Gaskell, mała jego próbka:/.../ kiedy usłyszałyśmy pukanie do drzwi/.../ skoczyłyśmy / prawdę mówiąc panna Matty nie mogła chodzić bardzo szybko, bo miała trochę reumatyzmu/ do swoich pokoi, aby zmienić czepeczki i kołnierzyki, kiedy powstrzymał nas głos idącej już po schodach panny Pole. - Nie odchodźcie...nie mogę czekać /.../ proszę się nie kłopotać strojem...musimy porozmawiać. - Starałyśmy się ze wszystkich sił wyglądać tak, jakbyśmy to nie my poderwały się przed chwilą z krzeseł, co usłyszała panna Pole, bo oczywiście po co miałby kto przypuszczać, że donaszamy jakieś stare ubrania w "zaciszu naszego domu", jak panna Jenkyns kiedyś ładnie nazwała tylny salonik, gdzie zawiązywała słoiki konfitur. Zdwoiłyśmy więc elegancje naszych manier i byłyśmy wysoce wytworne przez dwie minuty, kiedy to panna Pole usiłowała odzyskać oddech i niesłychanie podniecała naszą ciekawość wyrzucaniem ze zdumienia obu dłoni do góry i...

książek: 1347

Kilka starszych pań w miasteczku, nie licząc psa (bo zdechł) czyli angielska prowincja w pełnej (jako że niemal pozbawionej uchodzącego za mniej urodziwy męskiego pierwiastka) krasie. Humorystycznie o codziennych problemach z czepkami, kotami rozsmakowanymi w koronkach, proszonymi herbatkami, szczypcami do niemożliwie drogiego cukru i dziedziczonymi w spadku przepisami na krzepiącą galaretkę. Dla czytelników łaknących wiktoriańskiego dreszczyku emocji dodatek w postaci widma Dickensa i żelaznej kolei krążących nad Cranford w towarzystwie bezgłowej damy z Alei Mroków. Lekko i zarazem niegłupio.

książek: 1086
ira | 2014-07-08
Przeczytana: 07 lipca 2014

Zbiorek przeuroczych opowiadań o miasteczku pełnym starych panien i wdów, dbających o formy bardziej niż o rozsądek.
Po raz kolejny zaskoczyła mnie niesłychana przenikliwość Elizabeth Gaskell, trafność jej sądów, celność spostrzeżeń.
Lektura była prawdziwą ucztą. :)

książek: 0
| 2014-06-20
Na półkach: Przeczytane

Świetna książka. Co prawda rzeczywiście bardziej "zbiór obrazków" niż "pełnokrwista powieść", ale czasem warto przeczytać coś lżejszego, momentami zabawnego, momentami wzruszającego. Polecam!

książek: 513
red_monkey | 2015-02-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 31 stycznia 2015

Twoja ciężka, znoszona suknia ciąży przy każdym kroku, gdy zmierzając do salonu na popołudniową herbatkę, unosisz lekko jej rąbki. Wybiła już dwunasta, godzina wizyt. Lada chwila goście zapukają w drzwi, przyjaciółki spragnione są nowych ploteczek. Nisko opłacana służąca przywita Was czarną herbatą i własnoręcznie robionymi ciasteczkami. Nadszedł czas na omówienie ostatnich wydarzeń w naszym miasteczku, poszperaniu w życiu prywatnym sąsiadów i ocenienie czy owe sprawy są w dobrym guście czy też nie. Przedstawienie trwa, a panie klasy średniej wyznaczają tutejsze trendy niczym arystokracja. Pamiętaj, wizytę należy odwzajemnić po trzech dniach!

„Panie z Cranford” to zbiór scenek z życia tego prowincjonalnego miasteczka opowiadanych słowami Mary Smith. Jest to młoda i wyjątkowo niezależna dziewczyna, która akurat mieszkanką Cranford nie jest, a raczej jego stałą bywalczynią. Dzięki znajomościom jej ojca, zamieszkuje w domu sióstr panny Matyldy i panny Deborah. Panie te są tak różne...

książek: 1830
Kasiek | 2012-09-20
Przeczytana: 20 września 2012

Cieszy mnie to, że w Polsce widać powrót do klasyki. Coraz więcej wydawnictw dochodzi do wniosku, że warto wydawać dzieła sprawdzonych autorów sprzed stuleci. Cieszy mnie zwłaszcza powrót do Gaskell, która dawno, dawno temu była w Polsce wydana, ale jej jedyna książka(wydana w Polsce), właśnie Panie z Cranford chodziła po allegro w astronomicznych cenach. Nie dla przeciętnego czytelnika. Dlatego podskoczyłam z radości, gdy tłumaczka Pani Katarzyna Kwiatkowska napisała do mnie pewnego pięknego dnia. Właśnie w sprawie Cranford. Gdy książkę powitałam domu, natychmiast wylądowała przy łóżku, do jak najszybszego przeczytania. A ja raczyłam się przemiłą dedykacją. Za którą, i za książkę ślicznie dziękuje.
Niestety jestem tak chamska i bezczelna, że gdy książka mi się nie podoba nie mam, a raczej nie miałabym skrupułów aby to bezwstydnie wysmarować.

Na szczęście jednak, wiedziałam, że to mi nie grozi, zdążyłam już na tyle poznać autorkę, ze wiedziałam iż Jej styl mi całkowicie...


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie
  • John Steinbeck
    113. rocznica
    urodzin
    Książki - to na nic się nie zda. Człowiek musi mieć kogoś... kogoś bliskiego. Wszystko jedno kogo, byle to był ktoś bliski
  • Lisa McMann
    47. rocznica
    urodzin
    Gość, który sam przyznaje, że jest palantem, zasługuje na wybaczenie.
  • Aleksander Minkowski
    82. rocznica
    urodzin
    Kobieta, która kocha, zostawia wszystko i idzie za swoim mężczyzną
  • Irwin Shaw
    102. rocznica
    urodzin
    Ludzie pozwalają by rany jątrzyły się przez lata, z wiekiem stają się neurotyczni, mają złą passę i szukają kogoś, komu mogliby przypisać winę (...)
  • Patrick Carman
    49. rocznica
    urodzin
    Myślę, że małe dziewczynki są o wiele sprytniejsze od małych chłopców.
  • Stuart MacBride
    46. rocznica
    urodzin
    Była nawet niepełna tarcza księżyca. W jego bladej poświacie tworzyły się cienie między ubłoconymi terenówkami. Logan niemal spodziewał się zobaczyć czarownicę na miotle przelatującą na tle ospowatej twarzy księżyca. Ale jego matka była zapewne bardzo daleko.
  • Michael Baigent
    67. rocznica
    urodzin
  • Pablo De Santis
    52. rocznica
    urodzin
    Miałem w życiu tylko jedną metodę - niestałość - i tylko jedną pasję - roztargnienie.
  • Jørn Lier Horst
    45. rocznica
    urodzin
    To chyba najstraszniejszy rodzaj samotności (…) Nie być obecnym nawet w myślach choćby jednej osoby na świecie.
  • Derren Brown
    44. rocznica
    urodzin
    Każdy ma pełne prawo zadecydować, że bezstronny i opierający się na faktach dowód go nie interesuje i że woli opierać się na osobistych doznaniach albo niekwestionowanych autorytetach, które uważa za prawdziwe. Może z zadowoleniem podążać taką drogą, dopóki nie zapragnie, aby potraktowano go poważni... pokaż więcej
  • Teofil Lenartowicz
    193. rocznica
    urodzin
  • Jalu Kurek
    111. rocznica
    urodzin
    Jak żałosna królowa idąca na gilotynę prowadzę moje wspomnienia na ścięcie.
  • Daniel Olbrychski
    70. rocznica
    urodzin
  • Lawrence Durrell
    103. rocznica
    urodzin
    Spójrz w głąb siebie i sprawdź, kim jesteś, odtwórz to, co widzisz, albo wypraw się z krucjatą przeciw samemu sobie. - L. Durrell
  • Maria Kownacka
    33. rocznica
    śmierci
  • Władimir Odojewski
    146. rocznica
    śmierci
  • Horacy
    2022. rocznica
    śmierci
    Początkiem i źródłem dobrego pisania jest mądrość
  • Konrad Lorenz
    26. rocznica
    śmierci
    Pod jednym bowiem określonym względem pies jest podobniejszy do człowieka niż najmądrzejsze małpy: jest tak jak człowiek istotą zdomestyfikowaną i tak samo jak człowiek zawdzięcza domestyfikacji dwie zasadnicze właściwości: po pierwsze- uwolnienie się od schematów zachowania instynktownego, co otwor... pokaż więcej

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd