Ciemno, prawie noc

Okładka książki Ciemno, prawie noc
Joanna Bator Wydawnictwo: W.A.B. Seria: ...archipelagi... literatura piękna
528 str. 8 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
...archipelagi...
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2013-10-23
Data 1. wyd. pol.:
2013-10-23
Liczba stron:
528
Czas czytania
8 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328008380
Tagi:
literatura polska nagroda NIKE archipelagi
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Pismo. Magazyn opinii, nr 12 (48) / grudzień 2021 Joanna Bator, Kate Crawford, Ronan Farrow, Karol Grygoruk, Sławomir Hornik, Robert Jurszo, Jakub Kornhauser, Zuzanna Kowalczyk, Dagny Kurdwanowska, Karolina Lewestam, Ania Morawiec, Mateusz Roesler, Joanna Rudniańska, Jia Tolentino, Marcin Wicha, Marta Zabłocka, Oksana Zabużko
Ocena 6,2
Pismo. Magazyn... Joanna Bator, Kate ...
Okładka książki Pismo. Magazyn opinii, nr 6 (42) / czerwiec 2021 Joanna Bator, Krystyna Dąbrowska, Barbara Falender, Piotr Fortuna, Urszula Jabłońska, Igor Jarek, Anna Kiedrzynek, Marta Kiela-Czernik, Karolina Lewestam, Mikołaj Łoziński, Michał Lubina, Natalia Malek, Jędrzej Malko, Peter Mickwitz, Ania Morawiec, Magdalena Nowicka-Franczak, Mateusz Roesler, Jadwiga Sawicka, Judyta Sosna, Karolina Sulej, Marcin Wicha
Ocena 6,8
Pismo. Magazyn... Joanna Bator, Kryst...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
3129 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
16
5

Na półkach: ,

Mocna książka. Świat, w którym nie chce się być. Wiele trudnych tematów w jednym utworze - czy nie za dużo? Dzieci niekochane, odrzucone, dorośli jak skażeni jakąś straszną chorobą, której źródła trzeba szukać głęboko w przeszłości. Smutna książka i smutne to, że w wielu rejonach Polski i świata aż zbyt aktualna.

Mocna książka. Świat, w którym nie chce się być. Wiele trudnych tematów w jednym utworze - czy nie za dużo? Dzieci niekochane, odrzucone, dorośli jak skażeni jakąś straszną chorobą, której źródła trzeba szukać głęboko w przeszłości. Smutna książka i smutne to, że w wielu rejonach Polski i świata aż zbyt aktualna.

Pokaż mimo to

1
avatar
310
63

Na półkach:

Dramatycznie słaba w stosunku do innych książek tej autorki. Bardzo źle mi się ją czytało.

Dramatycznie słaba w stosunku do innych książek tej autorki. Bardzo źle mi się ją czytało.

Pokaż mimo to

2
avatar
34
11

Na półkach:

Nie da się od tego oderwać. Świetne. No i lepsze niż film.

Nie da się od tego oderwać. Świetne. No i lepsze niż film.

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
106
25

Na półkach:

Portret Wałbrzycha pisany z wyżyn "oświeconej" warszawskiej reporterki najpoczytniejszej gazety (łatwo domyśleć się jakiej). Wszystko się tu "zgadza": prości mieszkańcy miasteczka to brudasy, zabobonniarze, którzy nie zasługują na żadne dobre słowo autorki, madki, a każda z rodzin przedstawionych tu to patologia. Tymczasem jedynymi przedstawionymi w pozytywnym świetle bohaterami są: redaktorka z warszafki (dla mnie z jednak z objawami schizofrenii), seksi mężczyzna - oczywiście przyjezdny Niemiec (z którym patologiczna główna bohaterka nabiera natychmiastowej chęci na seks zaraz po tym jak dowiaduje się, że jej siostra próbowała zamordować swoją matkę..) oraz mieszkaniec Wałbrzycha który zmienił płeć i stał się kobitką.
Jako wisienka na torcie mamy obraz publicznego zjadania zwłok przez katolickich mieszkańców miasta oraz obrzydzający opis pornografii dziecięcej z użyciem m.in. zwierząt.
Reasumując: książka przedstawia czarno-biały świat (elity kontra hołota z polskiego miasteczka), który według mnie mógł się urodzić jedynie jako przejaw KODziarskiego umysłu autorki (ale to będę potwierdzać po przeczytaniu kolejnych książek autorki). Dla mnie fascynujący w swoim ograniczeniu i z tego względu sięgnę na pewno po kolejne pozycje autorki.

Portret Wałbrzycha pisany z wyżyn "oświeconej" warszawskiej reporterki najpoczytniejszej gazety (łatwo domyśleć się jakiej). Wszystko się tu "zgadza": prości mieszkańcy miasteczka to brudasy, zabobonniarze, którzy nie zasługują na żadne dobre słowo autorki, madki, a każda z rodzin przedstawionych tu to patologia. Tymczasem jedynymi przedstawionymi w pozytywnym świetle...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

0
avatar
49
13

Na półkach:

Nawet nie wiem, jak ją ocenić, bo wymęczyła mnie niemożebnie. Zapowiadała się intrygująco, klimatycznie, ze strony na stronę musiałam się zmuszać do dalszego czytania. Jedyny plus jest taki, że gdy tylko mam problemy z zaśnięciem, od razu sięgam po tę książkę i po paru stronach zasypiam. Za każdym razem :)

Nawet nie wiem, jak ją ocenić, bo wymęczyła mnie niemożebnie. Zapowiadała się intrygująco, klimatycznie, ze strony na stronę musiałam się zmuszać do dalszego czytania. Jedyny plus jest taki, że gdy tylko mam problemy z zaśnięciem, od razu sięgam po tę książkę i po paru stronach zasypiam. Za każdym razem :)

Pokaż mimo to

2
avatar
270
231

Na półkach:

Dla mnie niestety przeciętna. Skomplikowana, ciężka ,zagmatwana ,nie, zdecydowanie nie. Ja męczyłam tygodniami.

Dla mnie niestety przeciętna. Skomplikowana, ciężka ,zagmatwana ,nie, zdecydowanie nie. Ja męczyłam tygodniami.

Pokaż mimo to

2
avatar
60
57

Na półkach:

To moja droga lektura pani Bator i jestem pod ogromnym wrażeniem. Bardzo dobra , wciągająca i jednocześnie trudna , życie pisze różne scenariusze i każdy z nas ma swój bagaż . Czasami jest on tak ciężki ,że nie pozwala iść. I jak zawsze podsumowując życie bez miłości ,kochania i bycia kochanym nie ma sensu .
Chętnie sięgnę po kolejne pozycje Joanny Bator.

To moja droga lektura pani Bator i jestem pod ogromnym wrażeniem. Bardzo dobra , wciągająca i jednocześnie trudna , życie pisze różne scenariusze i każdy z nas ma swój bagaż . Czasami jest on tak ciężki ,że nie pozwala iść. I jak zawsze podsumowując życie bez miłości ,kochania i bycia kochanym nie ma sensu .
Chętnie sięgnę po kolejne pozycje Joanny Bator.

Pokaż mimo to

4
avatar
56
32

Na półkach:

Opowieść przede wszystkim o dzieciach niepotrzebnych, niekochanych, krzywdzonych. Książka okrutna do bólu- dużo w niej zła i mroku; poznajemy zwyrodniałą naturę ludzką (na szczęście obecność kociar daje nadzieję). Wałbrzych przedstawiony jako kolebka zła i nieszczęścia.
Powieść porusza też temat chorego fanatyzmu religijnego. Książka zdecydowanie warta uwagi.

Opowieść przede wszystkim o dzieciach niepotrzebnych, niekochanych, krzywdzonych. Książka okrutna do bólu- dużo w niej zła i mroku; poznajemy zwyrodniałą naturę ludzką (na szczęście obecność kociar daje nadzieję). Wałbrzych przedstawiony jako kolebka zła i nieszczęścia.
Powieść porusza też temat chorego fanatyzmu religijnego. Książka zdecydowanie warta uwagi.

Pokaż mimo to

5
avatar
178
160

Na półkach:

„Ciemno, prawie noc” Joanny Bator podsunęła mi bibliotekarka, ponieważ w ogóle nie miałam sprecyzowanych własnych życzeń co do najbliższej lektury. Chodziło mi po głowie coś niebanalnego, nieoczywistego, co zrobi na mnie wrażenie, ale nie potrafiłam z siebie wykrzesać żadnych konkretów. Mimo tak mocno niedookreślonych kryteriów biblioteka w Koninie sprostała moim mglistym zachciankom.
Na okładce książki znajdziemy słowa autorki, która powiedziała, że ją samą przeraził mrok zalążków opowieści, rodzących się w jej głowie. Zaraz jednak dodała, „(…) że na tym świecie ciągle istnieje dobro i warto o nie walczyć. O tym jest ta książka.”*) I rzeczywiście w mnogości występującego tu zła znajdą się także pozytywne aspekty. Cóż, może i niewiele ich, ale nawet dla takiej odrobiny warto się wysilić w życiu.
Reporterka, Alicja Tabor (zwana z powodu mocnego charakteru i odporności psychicznej Pancernikiem), powraca do rodzinnego miasta, Wałbrzycha, by wyjaśnić zagadkę zaginięć trójki dzieci. W jej opuszczonym lata temu domu niewiele się zmieniło, chyba tylko jeszcze bardziej się postarzał i zmurszał. Zniszczone meble i zakurzone kąty budzą niechciane wspomnienia. Miasto, w którym dziennikarka szuka punktów zaczepienia do rozwikłania tajemnicy, też jakby zastygło w kisnącej szarzyźnie listopada, jednak jest pewna „atrakcja”, która mocno rozgrzewa emocje wałbrzyszan, a mianowicie lokalny prorok, rozgłaszający nawiedzone tezy, że to Matka Boska upatrzyła sobie dzieci i z miłości zabrała je do siebie. W kotle absurdalnych teorii na temat zaginięcia kilkulatków wrze tak bardzo, że obfitość bzdur powoli zaczyna przerastać chyba nawet liczbę samych miejscowych.
Do „Ciemno, prawie noc” Bator wprowadziła sporo wątków. Każdy z nich mógłby być z pozoru oddzielną historią, a jednak okażą się mieć wspólny mianownik. Są nitki prowadzące do historii zaginionych dzieci, przy czym w każdej jest coś niejasnego, budzącego wątpliwości. Jest proroczy epizod z niedorzecznymi przepowiedniami. Jest historia samej Alicji, jej zmarłej siostry, relacji rodziców, a także odkrywane perypetie sąsiada Alberta, naznaczonego zmianami tożsamości w dzieciństwie. Są wreszcie wątki historyczne prowadzące do zamku Książ i jego ostatniej przedwojennej właścicielki – księżnej Daisy, posiadaczki legendarnego sznura pereł. Już sama liczba nakładających się opowieści może przyprawić o ból głowy. Bator jednak wprawnie nimi żongluje i kluczy w ich meandrach. Właściwie w pewnym momencie zatapiamy się tak bardzo w klimat książki, że nawet nie jesteśmy w stanie spostrzec, na wyjaśnieniu której z zagadek najbardziej nam zależy.
Dodatkowo Bator bardzo sugestywnie buduje atmosferę wydarzeń, jakby była w zaufanej komitywie z wieloma tonacjami i rodzajami mroku. Taplający się w szarudze jesiennej Wałbrzych ustępuje miejsca majakom sennym, te z kolei płynnie przechodzą w przepełnione strachem wspomnienia z młodości, zza których wyłaniają się rozmyte sylwetki postaci przeistaczających się w bohaterów występujących w różnych wcieleniach, by zaraz potem przeobrazić się w narkotyczny obraz wieczornych eskapad po okolicy.
Paradoksalnie im dalej posuwa się fabuła, tym mniej prawdopodobne wydaje się logiczne wyjaśnienie zdarzeń. Zacieśnia się bowiem krąg niewytłumaczonych zjawisk, a my coraz bardziej jesteśmy skłonni ulec nieracjonalnej aurze i właściwie gotowi postawić własną hipotezę. Gdy natłok trudno wytłumaczalnych incydentów sięga zenitu, dochodzi do przesilenia, a wraz z nim wyjaśnia się niewyjaśnione. Jednak mrok urojony zostaje zastąpiony przez równie posępny mrok rzeczywisty. W takiej sytuacji trudno mówić o uczuciu ulgi, gdyż obawa i strach przeradzają się w przerażanie.
Odpowiednio do panującego w rozgrywającej się scenie odcienia nastroju Bator dostosowuje również język, który w „Ciemno, prawie noc” staje się paszportem identyfikującym nie tylko tożsamość bohaterów, lecz także wagę towarzyszących im okoliczności. I to zapewne dlatego narracja nie trzyma równego rytmu, wręcz przeciwnie autorka postawiła jej złożone zadanie nadążania i dostosowywania się do atmosfery. Gmatwanina komunikacyjna osiąga kulminację kilkukrotnie w rozmowach uczestników forum internetowego i muszę przyznać, że te fragmenty na mnie działały akurat drażniąco niczym rój brzęczących much.
W pamięci utkwił mi jeszcze jeden bardzo istotny aspekt z „Ciemno, prawie noc”, a mianowicie kwestia budowania poczucia zagrożenia wśród lokalnej społeczności i manipulowania faktami w celu osiągnięcia zamierzonych korzyści. W dobie fake newsów zjawisko bardzo na czasie. Bator odsłoniła mechanizm ulegania fobiom, stwarzania pożywki dla podjudzania zbiorowej histerii oraz podsycania teorii spiskowych, które mutując z niemal piorunującą szybkością, znajdują ujście w postaci gwałtownych manifestacji gorliwych wyznawców tego typu rojeń.
„Ciemno, prawie noc” Joanny Bator początkowo zdradza pierwiastki stylistyki wywodzącej się z mrocznego horroru mającego wywołać u odbiorcy wrażenie niepokoju i napięcia w związku z niejasnymi okolicznościami zaginięcia dzieci, na co dodatkowo nakłada się tragiczna historia rodzinna głównej bohaterki, a z nią nieodłącznie powiązane odgałęzienia prowadzące do legendy o księżnej Daisy. Autorka, tworami gorączkowej wyobraźni bohaterów, roznieca pierwotne lęki, sprawiając, że niemal zaciera się granica między światem obecnym a stworzonym z destrukcyjnej iluzji. Próby objaśniania przez nastolatki zła świata i ochrony przed jego skutkami również doskonale wpisują się w ciąg wydarzeń o odrealnionym zabarwieniu. Tymczasem w zakończeniu Bator bezlitośnie rozprawia się z krążącymi mitami i plotkami, pokazując, że twarde fakty wynikają z równie twardych przyczyn. W efekcie rozwikłanie zagadki odziera je nie tylko z otoczki tajemnicy, lecz także pozbawia niedorzeczności fałszywych spekulacji.
„Ciemno, prawie noc” Joanny Bator okazało się nieoczywiste w strukturze, zaskakujące w wielości wątków, a także niebanalnie skonstruowane w sposobie prowadzenia fabuły. Czegoś takiego potrzebowałam i akurat to w tej lekturze znalazłam.

*) cytat z okładki książki Joanny Bator „Ciemno, prawie noc”

„Ciemno, prawie noc” Joanny Bator podsunęła mi bibliotekarka, ponieważ w ogóle nie miałam sprecyzowanych własnych życzeń co do najbliższej lektury. Chodziło mi po głowie coś niebanalnego, nieoczywistego, co zrobi na mnie wrażenie, ale nie potrafiłam z siebie wykrzesać żadnych konkretów. Mimo tak mocno niedookreślonych kryteriów biblioteka w Koninie sprostała moim mglistym...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
3
2

Na półkach:

Początkowo szokująca i ciężka, ale dzięki temu świeża i zapadająca w pamięć. Z każdym kolejnym rozdziałem miałem jednak wrażenie, jakby autorka starała się dorzucić jeszcze bardziej szokujące opisy zdarzeń i historii, przez co (przynajmniej ja) z czasem stałem się kompletnie niewrażliwy na te opisy. Książka zaczęła wówczas nieco tracić. Tym niemniej, dobrze się ją czyta i to solidna pozycja. Na pewno coś nieoczywistego i wartego lektury.

Początkowo szokująca i ciężka, ale dzięki temu świeża i zapadająca w pamięć. Z każdym kolejnym rozdziałem miałem jednak wrażenie, jakby autorka starała się dorzucić jeszcze bardziej szokujące opisy zdarzeń i historii, przez co (przynajmniej ja) z czasem stałem się kompletnie niewrażliwy na te opisy. Książka zaczęła wówczas nieco tracić. Tym niemniej, dobrze się ją czyta i...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Więcej
Joanna Bator Ciemno, prawie noc Zobacz więcej
Joanna Bator Ciemno, prawie noc Zobacz więcej
Joanna Bator Ciemno, prawie noc Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd