Małe lisy

Okładka książki Małe lisy autora Justyna Bargielska, 9788375365054
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Małe lisy
Justyna Bargielska Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią literatura piękna
112 str. 1 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Data wydania:
2013-03-11
Data 1. wyd. pol.:
2013-03-11
Liczba stron:
112
Czas czytania
1 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375365054
Średnia ocen

5,7 5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Małe lisy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Małe lisy i



Przeczytane 4466 Opinie 121 Oficjalne recenzje 154

Opinia społeczności książki Małe lisyi



Książki 8235 Opinie 3785

Oceny książki Małe lisy

Średnia ocen
5,7 / 10
349 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Małe lisy

avatar
133
31

Na półkach: , ,

książka totalna. na 100 stronach mieści więcej treści niż niejedna opasła powieść. do tego jest zabawna i wchodzi pod skórę. sprawdza nas - co będzie dla ciebie przekroczeniem granicy? dziwi, w czasach kiedy nic już nie dziwi. kręci językiem i każe się skupić, bo jak się nie skupisz, to będziesz czytać dwa razy, żeby wiedzieć o co chodziło na końcu.

książka totalna. na 100 stronach mieści więcej treści niż niejedna opasła powieść. do tego jest zabawna i wchodzi pod skórę. sprawdza nas - co będzie dla ciebie przekroczeniem granicy? dziwi, w czasach kiedy nic już nie dziwi. kręci językiem i każe się skupić, bo jak się nie skupisz, to będziesz czytać dwa razy, żeby wiedzieć o co chodziło na końcu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
120
70

Na półkach: ,

Tak bardzo się starałam, jakoś od wakacji, no niestety nie dałam rady skończyć, zabiła mnie wzmianka o kocie, który spuścił się na włosy dziecka...
Zapłaciłam za te książkę 3 zł, nową, szkoda tych 3 zł, szkoda mojego czasu i Waszego też.
A może ja zbyt prosty człowiek jestem i po prostu tego nie rozumiem.
A opis był tak zachecajqcy...

Tak bardzo się starałam, jakoś od wakacji, no niestety nie dałam rady skończyć, zabiła mnie wzmianka o kocie, który spuścił się na włosy dziecka...
Zapłaciłam za te książkę 3 zł, nową, szkoda tych 3 zł, szkoda mojego czasu i Waszego też.
A może ja zbyt prosty człowiek jestem i po prostu tego nie rozumiem.
A opis był tak zachecajqcy...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
25
14

Na półkach:

Całkiem zabawna, ale i smutna. Takie lubię.

Wątek macierzyński szczególnie zwrócił moją uwagę. Doceniam, że został przedstawiony ambiwaletnie. Mimo miłości do dzieciaków i radości z ich obecności ma się jednak czasami ochotę spłynąć w odpływie.

Fakt, książka jest trochę zagmatwana, ale dla niektórych zdań warto ją przeczytać.

6,5.

Całkiem zabawna, ale i smutna. Takie lubię.

Wątek macierzyński szczególnie zwrócił moją uwagę. Doceniam, że został przedstawiony ambiwaletnie. Mimo miłości do dzieciaków i radości z ich obecności ma się jednak czasami ochotę spłynąć w odpływie.

Fakt, książka jest trochę zagmatwana, ale dla niektórych zdań warto ją przeczytać.

6,5.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

881 użytkowników ma tytuł Małe lisy na półkach głównych
  • 504
  • 373
  • 4
155 użytkowników ma tytuł Małe lisy na półkach dodatkowych
  • 98
  • 19
  • 16
  • 9
  • 6
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Małe lisy

Inne książki autora

Okładka książki Siostry. Eseje Justyna Bargielska, Marika Krajniewska, Izabela Szolc
Ocena 7,1
Siostry. Eseje Justyna Bargielska, Marika Krajniewska, Izabela Szolc
Okładka książki Poetki na czasy zarazy Anna Adamowicz, Sara Akram, Bárbary Elizabeth Alí, Lauren K. Alleyne, Zofia Bałdyga, Justyna Bargielska, Sanja Bavić, Kristin Berget, Anna Błasiak, Malika Booker, Julia Cimafiejewa, Anna Dwojnych, Dominika Dymińska, Marta Eloy Cichocka, Julia Fiedorczuk, Salena Godden, Wioletta Grzegorzewska, Noor Hindi, Urszula Honek, Agata Jabłońska, Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Lubow Jakymczuk, Kamila Janiak, Maria Jastrzębska, Aneta Kamińska, Joanna Kessler, Barbara Klicka, Emilia Konwerska, Aldona Kopkiewicz, Justyna Kulikowska, Małgorzata Lebda, Joanna Lech, Zoe Leonard, Ida Linde, Natalia Malek, Nina Manel, Krystyna Miłobędzka, Joanna Mueller, Kira Pietrek, Jolanta Prochowicz, Bianka Rolando, Marta Ewa Romaneczko, Olive Senior, Renata Senktas, Patrycja Sikora, Maja Staśko, Julie Stn-Knudsen, Sara Szamot, Yvonne Weekes, Iryna Wikyrczak, Bartosz Wójcik, Rudka Zydel
Ocena 6,2
Poetki na czasy zarazy Anna Adamowicz, Sara Akram, Bárbary Elizabeth Alí, Lauren K. Alleyne, Zofia Bałdyga, Justyna Bargielska, Sanja Bavić, Kristin Berget, Anna Błasiak, Malika Booker, Julia Cimafiejewa, Anna Dwojnych, Dominika Dymińska, Marta Eloy Cichocka, Julia Fiedorczuk, Salena Godden, Wioletta Grzegorzewska, Noor Hindi, Urszula Honek, Agata Jabłońska, Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Lubow Jakymczuk, Kamila Janiak, Maria Jastrzębska, Aneta Kamińska, Joanna Kessler, Barbara Klicka, Emilia Konwerska, Aldona Kopkiewicz, Justyna Kulikowska, Małgorzata Lebda, Joanna Lech, Zoe Leonard, Ida Linde, Natalia Malek, Nina Manel, Krystyna Miłobędzka, Joanna Mueller, Kira Pietrek, Jolanta Prochowicz, Bianka Rolando, Marta Ewa Romaneczko, Olive Senior, Renata Senktas, Patrycja Sikora, Maja Staśko, Julie Stn-Knudsen, Sara Szamot, Yvonne Weekes, Iryna Wikyrczak, Bartosz Wójcik, Rudka Zydel
Justyna Bargielska
Justyna Bargielska
Polska poetka i pisarka. Debiutowała w 2003 roku tomem Dating sessions. Następnie opublikowała China Shipping (2005),a w 2009 roku Dwa fiaty, za które dostała Nagrodę Literacką Gdynia. Laureatka III edycji konkursu poetyckiego im. Rainera Marii Rilkego (2001) i nagrody specjalnej w konkursie im. Jacka Bierezina (2002). Jej wiersze były tłumaczone na słoweński i angielski.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pióropusz Marian Pilot
Pióropusz
Marian Pilot
Nieczęsto zdarza sie obcowac z książką, która w tak zuchwały i zarazem pokorny sposób wkracza w samo jądro ludzkiego istnienia. Pióropusz Mariana Pilota nie jest powieścią w zwyczajnym rozumieniu tego słowa. To raczej rozedrgany, językowy manifest pamięci – pamięci nie tylko jednostkowej, lecz także zbiorowej, zakorzenionej w ziemi, w dialekcie, w ciele i w duszy człowieka, który nigdy nie został naprawdę wysłuchany. Pilot pisze tak, jakby każda litera była wykuwana z samej istoty człowieczeństwa – z bólu, śmiechu, hańby i rozpaczy. Jego język – pełen kolokwializmów, neologizmów, śladów gwary i poetyckich zgrzytów – nie poddaje się łatwo. Czytelnik nie może się tu wygodnie rozsiąść. Musi uczestniczyć. Musi cierpieć i śmiać się razem z narratorem, który nie jest jedynie jednostką, lecz echem tysięcy podobnych głosów, tłumionych przez historię, przez systemy, przez rodzinę, przez samego siebie. Nie ma tu ornamentu dla ornamentu. Każde słowo zdaje się być umieszczone w tekście z niepojętą precyzją, chociaż na pierwszy rzut oka panuje w tej prozie chaos. Ale to nie chaos, to życie – nieobrobione, surowe, takie, jakie jest naprawdę. Narrator Pióropusza – w swoim dziecięcym, a zarazem dojmująco dojrzałym spojrzeniu – przypomina człowieka, który błąka się między światłem a cieniem, nie wiedząc, po której stronie ma stanąć, a może nawet – nie wierząc, że wybór w ogóle istnieje. Pilot potrafi uczynić z rzeczy najmniejszych – z gestów matki, z pędu wiejskiego roweru, z chłodu łyżki do zupy – znaki transcendencji. Pokazuje, że nawet w najbardziej błahym zdarzeniu tli się coś świętego, coś przeklętego, coś, co nie pozwala spać spokojnie. W tym tkwi jego siła – nie w fabule (która nie biegnie, lecz meandruje jak niespokojny strumień),nie w dramaturgii (która się nie wspina, lecz zapada),lecz właśnie w tym nieustannym pulsowaniu między językiem a uczuciem. Lektura Pióropusza nie daje ukojenia. To nie jest książka, po której człowiek odetchnie z ulgą. To książka, która wierci się w duszy. Która nie pozwala o sobie zapomnieć. I – co najważniejsze – która nie pozwala zapomnieć o tych wszystkich, których głosów nie słyszymy na co dzień: wiejskich dzieci, ojców przesiąkniętych goryczą, matek osaczonych obowiązkiem, dziadków, którzy nie potrafią mówić, ale pamiętają wszystko. W Pióropuszu nie ma zbędnych słów. Jest tylko prawda – nieraz okrutna, nieraz liryczna, zawsze nieunikniona. To arcydzieło pokory i odwagi. Arcydzieło literatury, która nie chce być elegancka ani wygodna, lecz prawdziwa. A to, moim zdaniem, najtrudniejsze. I najbardziej potrzebne. Moja recenzja z portalu "nakanapie"
Aleksy - awatar Aleksy
ocenił na1011 miesięcy temu
Melancholia. O tych, co nigdy nie odnajdą straty Marek Bieńczyk
Melancholia. O tych, co nigdy nie odnajdą straty
Marek Bieńczyk
Czy wędrowaliście kiedykolwiek poprzez meandry literackiego labiryntu, zbudowanego z mglistych metafor, niekończących się powtórzeń, wyliczeń, alegorii, cytatów po to tylko, by na samym końcu zatoczyć pełne koło i odkryć nic ponad bezkresną pustkę? W taki właśnie sposób wykreowana jest “Melancholia” Bieńczyka, który w mistrzowski sposób pisze o stracie, nieobecności organizującej istnienie. Autor poruszając wszelkie możliwe figury melancholii, wyliczając każdy jej przejaw, sposób, w jaki niewidzialny czarny duch rozpaczy atakuje nas, stara się oswoić problem, wyznaczyć granice. Dla Bieńczyka melaine koina staje się nie tylko stanem (chorobowym),lecz kulturowym uwarunkowaniem stwarzającym jednostkę nowoczesną. Dojmujące, obezwładniające ducha i ciało uczucie straty buduje zatem poczucie nietrwałości istnienia, przemijalności wszelkiego piękna, kruchej delikatności stworzenia. W tej pozornie luźno skomponowanej konstrukcji tkwi siła kreatorska, chęć eksploracji i empiryczność nastawienia. Równocześnie teksty kreślą wyjątkową sieć tkaną z delikatnych, ale i kanciastych, chropowatych słów. Są to maski przywdziewane przez Bieńczyka, cierpiętnika wykorzystującego wachlarz form odpowiednich, oksymoronicznych do wyrażenia słynnego „nic, które boli”, dojmująco odczuwanego całym ciałem i duchem. Melancholia w ujęciu autora zionie brakiem nadziei, czystą, niezgłębioną rozpaczą. Podmiot piszący jest uwięziony w fantasmagorycznej wizji rzeczywistości, w której czarna żółć sączy się spomiędzy wyrazów. Ucieczka między słowa jest jednak pozorna, akt pisania jest jedynie rondem, cieniem pochwyconej idei. Ponadto jest próbą uchronienia przed bezsensownością istnienia, to stwarzanie struktur świata przez narrację. Melancholia to także osobliwy filtr, przez który podmiot spogląda na otaczające realia – zaczernione, nieprzeniknione, zimne realia, nieprzyjazne i zobojętniałe. Rzeczywistość trwająca wokół to rodzaj pokoju, metaforycznej przestrzeni, zagraconej przez stosy piętrzących się przedmiotów; to świat zawalony rupieciami, w którym każdy z nich, w mniejszym lub większym stopniu, przypomina o niemożliwej do odzyskania utracie.
Paula Kulig - awatar Paula Kulig
ocenił na81 rok temu
Tworki Marek Bieńczyk
Tworki
Marek Bieńczyk
To trudna książka. Jak to u M. Bieńczyka. Nic nie jest oczywiste. Powieść jest o wojnie. Może raczej o młodości i miłości z grozą wojny w tle. No i tytułowe Tworki. Pierwsze skojarzenie to "dom wariatów". Tylko w czasie okupacji wszystko było na opak. Za murami domu wariatów można było normalnie żyć ( trochę przynajmniej udawać). Na zewnątrz ludzie oszaleli. Nie trzeba było udawać szaleństwa. Każdy w tej powieści odczyta, co mu bardziej zagrało. Nie wiem tylko czemu wszyscy odebrali tę powieść jako traktującą o zagładzie. To książka o okupacji niemieckiej w Polsce, której częścią była oczywiście zagłada, ale to nie była jedyna tragedia jaka się wydarzyła w Polsce w latach 1939-1945. Sprowadzanie II Wojny Światowej tylko do zagłady Żydów uniemożliwia zrozumienie tego co wtedy się wydarzyło. W tej powieści autor skupił się na emocjach bohaterów. Brak tu jest przecież realistycznych opisów zdarzeń historycznych. Narrator wie, że my znamy tę historię. Nie trzeba nam np. tłumaczyć afery Hotelu Polskiego. Opis dziejącego się w tle powstania w Getcie łatwo przegapić. To co istotniejsze w tej książce, to konstatacja, że życie kieruje się swoimi prawami. Mimo okrucieństwa i grozy wojny ludzie starają się żyć. Zakochują się, obchodzą święta, tańczą. Wydaje się, że chęć życia jest silniejsza od wszystkiego. Czy bohaterowie wyszli z tego bez szwanku? Oczywiście, że nie. Mimo to zaraz jak tylko skończyła się wojna pojechali w stronę Warszawy. Narrator nie musi nas informować, że za tablicą z napisem Warszawa było morze ruin. Wiemy to, bo opowieść o tym jest częścią rodzinnej historii każdego z nas.
Krzysztof U - awatar Krzysztof U
ocenił na71 miesiąc temu
Śmierć czeskiego psa Janusz Rudnicki
Śmierć czeskiego psa
Janusz Rudnicki
Czasem śmieszy. Czasem żenuje. Czasem mówi wiele o człowieku, Polaku w człowieku, Polaku. Nie nudzi. Kolejny to mój tom opowiadań pisarza, który z niepoprawności politycznej uczynił znak rozpoznawczy swoich tekstów. Narrator Rudnickiego - wolę bardziej pisać tak niż: Autor - często jedzie po bandzie i to bardzo ostro, także jeżeli chodzi o wokabularz - by ująć rzecz elegancko. Posługuje się on różnymi rejestrami języka z różnym skutkiem - najczęściej sukcesem. Narratorami czyni z reguły ludzi z różnymi deficytami, także jeżeli chodzi o znajomość literackiej odmiany języka polskiego - nb. coraz częstsza to nieumiejętność – ogólnych zasad kultury i jeszcze paru innych niemodnych już dzisiaj wartości. Wydaje mi się, że on sam nawet chce, aby utożsamiać go z narratorem, w jakimś odruchu przedziwnej przewrotności, a może i solidarności z takimi, którzy sami nigdy niczego nie napiszą, bo i nie umieją. Ewidentnie uwielbia wszelkie możliwe prowokacje. absurdalne porównania, a najbardziej - wszelkie sytuacje skrajne. Wydaje mi się nieco podobny do Mrożka, choć powiększony do sześcianu w tym, co pisze i jak... Z drugiej zaś strony Autor czasem nie udaje, że nie jest narratorem, co bynajmniej nie zmniejsza “nieprzyjmowalności” jego narracji… Ja tej pułapce nie ulegam, bo wiadomo że chodzi o pewną stylizację, a zdolność do jej rozszyfrowania też coraz bardziej zanika… W sumie z Rudnickim prosta sprawa: albo się go akceptuje, albo odrzuca. Mieszkając długo w Niemczech, Rudnicki chyba musiał mieć przymęcz, by pisać o Niemcach, zbytnio się nie ceregieląc. “Lepiej palić papierosy niż Żydów“ - mówi np. narrator do niemieckiego konduktora, gdy ten mu zwraca uwagę, że w pociągu się nie pali. Albo takie cytaty: “Książek on przeczytał chyba więcej, niż ich Niemcy spalili. Bilet tramwajowy kiedyś czytał, w te i wewte, w tramwaju, jak nie miał co czytać”. “A jak wy, Polacy, nazywacie nas, Niemców, kiedy chcecie nas obrazić? Bo, wie pan, my mówimy Polacken, a wy? My nie mamy jakiegoś specjalnego słowa, odpowiadam zniecierpliwiony, my mówimy Niemcy, po prostu Niemcy. To straszne, mówi po chwili, i milczy (...) Żal mi się go robi, klepię go po ramieniu i mówię, żeby się nie martwił, że przesadziłem, że tak, mamy określenia obraźliwe, Szwaby na przykład, albo Szkopy, odetchnął, kamień mu z serca spadł, przy pożegnaniu mało mnie nie wycałował“. “Katar sienny, przez pyłki, w Niemczech pyłki to Pollen, jak my, tylko jedno +l+ więcej, ostrzegają czasami w gazetach, Achtung die Pollen kommen!, i piszą, jak się przed nimi bronić“. Najwspanialszy jest chyba rozdział o Almie Mahler, niezwykłej kobiecie, związanej trochę i jednocześnie, i trochę po kolei, z takimi gwiazdami, jak Gustaw Mahler, Oskar Kokoschka, Walter Gropius i Franz Werfel... “Alma z powrotem do Wiednia, Gropius z powrotem na front, tam gdzie Kokoschka, ale wątpliwe jest, żeby to jeden z nich rzucił granatem, od którego ranny został Apollinaire“. “Alma wpuszcza do siebie mężczyznę, którego członek sterczy równolegle do jego prawego ramienia“ (bo sam jest członkiem NSDAP). Inne cytaty (naprawdę starałem się wybrać bardziej cenzuralne dla admina, dlatego z odrazą przytoczę np. taki: “Nawet przejezdni pedofile nie odchodzą stąd z pełnym workiem mosznowym”). “Na pewno już w życiu wymiotował, ale nigdy pieniędzmi“. “Miłość, ta szelma, zawsze nas do wiatru wystawi“. “Człowiek człowiekowi człowiekiem“. “To już wolę z dwojga złego być skazany na bluesa niż na bliźnich. Stać obok niego, bliźniego, ujdzie w tłumie, siedzieć obok to granica bólu, siedzieć naprzeciwko: ból“. “Im większa moja nienawiść do bliźniego, tym większa moja miłość własna. Z takimi jak ja pokoju nie będzie“. “Książki wychodzą na światło dzienne, kłaniają się sobie nawzajem i nikną w mroku“. “Życie polskiego patrioty to polonez na polu minowym“. “Kto powiedział, że historia się nie powtarza, hę? Powtarza? Ona się jąka“.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na68 miesięcy temu

Cytaty z książki Małe lisy

Więcej
Justyna Bargielska Małe lisy Zobacz więcej
Justyna Bargielska Małe lisy Zobacz więcej
Justyna Bargielska Małe lisy Zobacz więcej
Więcej