pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Hobbit, czyli tam i z powrotem
Hobbit to istota większa od liliputa, mniejsza jednak od krasnala. Fantastyczny, przemyślany do najdrobniejszych szczegółów świat z powieści Tolkiena jest również jego osobistym tworem, a pod barwną f...
Hobbit to istota większa od liliputa, mniejsza jednak od krasnala. Fantastyczny, przemyślany do najdrobniejszych szczegółów świat z powieści Tolkiena jest również jego osobistym tworem, a pod barwną fasadą nietrudno się dopatrzyć głębszego sensu i pewnych analogii do współczesności.
Opowiada o wyprawie podjętej przez hobbita Bilba Bagginsa, trzynastu krasnoludów (Thorin, Oin, Glóin, Balin, Dwalin, Fíli, Kíli, Dori, Nori, Ori, Bifur, Bofur, Bombur) i czarodzieja Gandalfa do siedziby smoka Smauga w celu zabicia go i odzyskania zagarniętego przez niego skarbu. Grupa wędrowców w czasie swej podróży doznaje wielu niebezpiecznych przygód. Zawsze jednak wychodzi z nich cało dzięki znalezionemu w jaskini Golluma magicznemu pierścieniowi, który czyni Bilba niewidzialnym.
Powieść uznawana jest za prolog Władcy Pierścieni.
pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
897
-
96
-
606
Opinie czytelników
Książka idealna na rozpoczęcie przygody ze Światem Tolkienowskim. Krótka, lekka i idealnie wprowadzająca w świat Śródziemia.
Długo nie mogłam przekonać się do tej książki. Wciąż odmawiałam usilnym namowom mojej koleżanki, która nie odpuszczała. Stwierdziła, że skoro chcę zacząć "Władców Pierścieni" i jestem miłośniczką fantasy muszę znać tą lekturę i w końcu się przekonałam.
Głównym bohaterem jest hobbit, a dokładnie Bilbo Baggins - mały człowiek bez brody, o skłonnościach do tycia. Jego głównym zajęciem jest jedzenie, które przygotowuje sam i tylko dla siebie. Niby lubi gościć u siebie przyjaciół, ale z drugiej strony jest niechętny, gdy jako gospodarz musi poczęstować ich przysmakami. Nawet przez głowę by mu nie przyszło, że jego dawny przyjaciel-czarodziej, Gandalf ma dla niego plan. Czeka go trudna podróż wraz z krasnoludami, a każdy z nich miał jeszcze nieraz zatęsknić za bezpiecznym domem i pożałować swojej decyzji, aby odebrać groźnemu smokowi skarb.
Już od pierwszych stron polubiłam sposób pisania Tolkiena. Jego barwny opis miejsc i postaci sprawiło, że miałam ochotę uwierzyć w istnienie małego Bilba, który przez całą książkę, na naszych oczach zmieniał się w dzielnego i dumnego włamywacza, który nie raz miał uratować przyjaciół od śmierci. Świat magii, w którym mieszka pełno wilków, goblinów, ogromnych pająków i smoków. To tylko kilka czychających na bohaterów niebezpieczeństw, w których ważą się losy każdego z nich.
Jest to wspaniała historia, którą powinien poznać każdy miłośnik fantasy.
||otro-mundooo.blogspot.com||
Ja naprawdę doceniam geniusz Tolkiena i naprawdę doceniam to, że dla miliardów ludzi na świecie jest to rewelacyjny pisarz.
Ja jednak z całej lektury tej książki najlepiej pamiętam wszystkie pozy, które przybierałam żeby nie zasnąć przy jej lekturze i to, jak w końcu sen zwyciężył z chęciami.
Nie doczytałam tej książki nigdy i nie mam zamiaru powrócić - nienawidzę fantastyki, dlatego szybko znienawidziłam Hobbita, całe jego Śródziemie i kilometrowe Tolkienowskie opisy.
Nigdy więcej.
Tolkien jest mistrzem gatunku. Stworzył przebogaty świat w najdrobniejszym szczególe: nowe rasy, kultury, języki, mity, legendy. Swoje dzieła uzupełnił wieloma drzewami genealogicznymi oraz mapami, aby łatwiej było nam sobie wyobrazić drogi, którymi wędrowali jego bohaterowie.
Dzieła Tolkiena nie czyta się jednym tchem. Jego opisy są tak szczegółowe, że niemal czuje się na własnej skórze i widzi na własne oczy to o czym autor pisał.
"Hobbit" jest książką lżejszą i łatwiejszą od "Władcy Pierścieni" (akurat dla osób które dopiero zaczynają przygodę z Tolkienem) ale równie ciekawą i doskonałą :)
„Kto szuka, ten najczęściej coś znajduje, niestety czasem zgoła nie to, czego mu potrzeba.”
Jej fragmenty są przerabiane w szkołach, jest lekturą klas trzecich gimnazjum i prologiem Władcy Pierścieni. Zapewne każdy już wie o jakiej książce mowa, a mianowicie jest to ,,Hobbit, czyli tam i z powrotem''. Może warto zacząć od tego kim są hobbici? Są przede wszystkim jedną z inteligentnych ras zamieszkujących stworzoną przez J. R. R. Tolkiena mitologię Śródziemia. Charakteryzuje ich niski wzrost i krępa postura.
Teraz pora na to, aby przedstawić Wam samego autora tej lektury, chociaż każdy z was na pewno o nim słyszał i wie co nieco. John Ronald Reuel Tolkien był angielskim pisarzem i filologiem. Jako autor powieści Władca Pierścieni, której akcja rozgrywa się w mitycznym świecie Śródziemia, stał się jednym z prekursorów współczesnej literatury fantasy.
Powieść opowiada o Bilbie Bagginsie (hobbicie), trzynastu krasnoludach, których imion nie będę wypisywała i czarodzieju Gandalfie, którzy wyruszają w daleką podróż. Ich celem jest zabicie smoka Smauga, odebranie mu skarbu i odzyskanie dawno utraconej siedziby krasnoludów. Wyprawa jak się domyślacie do bezpiecznych nie należy. Gandalf, który wybrał Bilba jako włamywacza tak naprawdę nic o nim nie wiedział, bo hobbit nic z włamywaniem wspólnego nie miał (do czasu..), o czym przekonacie się czytając tę książkę. Na swojej drodze spotkali gobliny, które okazały się złe, wilki, przez które mało co nie zginęli i wiele innych stworzeń, które im utrudniły przeprawę albo ją ułatwiły.
Fabuła jest naprawdę ciekawa i z wielką chęcią towarzyszyłam w tej przygodzie krasnoludom i hobbitowi. Dużo osób po przeczytaniu marudzi, że opisy były za długie. Mi one nie stwarzały trudności w czytaniu, dlatego że Tolkien potrafi wprowadzić czytelnika w świat magii i dziwnych stworzeń, a bez opisów ten świat nie byłby taki kolorowy i dopracowany. Język i styl pisania autora jest łatwy w odbiorze, nie napotykamy żadnych dziwnych nazw, przez które mielibyśmy problem ze zrozumieniem tekstu. Minusem jakim zauważyłam podczas czytania, jest częste powtarzanie tego zwrotu: ,,bądź co bądź'', nie wiem czy to błąd samego pisarza czy tłumaczki.
Bohaterowie od samego początku mnie non stop zaskakiwali swoim poczuciem humoru, śpiewaniem piosenek i dziwnym zachowaniem. Dlatego zapewne ich tak polubiłam.. Bilba polubiłam tak naprawdę dopiero wtedy kiedy spotkał Golluma, kiedy zgadywali zagadki. Sam Tolkien lubił chyba bawić się z czytelnikiem, bo często zadaje nam pytanie (w przenośni) czy się domyślamy tego i owego.
Książka ,,Hobbit, czyli tam i z powrotem'' jest przesympatyczną lekturą, do której będę wracała bardzo często. Niesamowici bohaterowie, którzy potrafią pocieszyć, albo i zezłościć każdego są niepowtarzalni i nie da się o nich zapomnieć. J.R.T. Tolkien stworzył genialną historię i cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z jego twórczością, zaczynając właśnie od tej książki. Polecam!
Przeczytałam książkę jako dziecko. Zrobiła na mnie kolosalne wrażenie do dziś marzę o posiadaniu pierścienia :)
Świetna książka o marzenia, które się realizuje mimo przeszkód.
Kto by pomyślał, że mały niepozorny Hobbit będzie najpotężniejszym powiernikiem Wielkiego Pierścienia. Tolkien, który "zaczarował" tyle milionów ludzi uświadamiał i nadal to czyni jego "duch" zawarty na łamach książki, że to co na pierwszy rzut oka niepozorne i mało realne może mieć w sobie tak wielkiego ducha, że najwytrwalsi, najmocarniejsi i najbardziej odważni nie będą mogli równać z kimś, kto przede wszystkim wierzy w samego siebie. Hobbit, który odmienił losy Śródziemia.
Niesamowity prolog do Władcy Pierścieni... Książka ta pomaga w bardzo łatwy i przystępny sposób wejść w świat Śródziemia... Jest bardzo dobra na początek przygód z Tolkienem...
Głównym bohaterem jest Bilbo Baggins, który wraz z krasnoludami i Gandalfem wyruszają na niesamowitą i pełną przygód wyprawę...
Jaki będzie jej finał dowiecie się z tego tomu...
Jeszcze w gimnazjum "Hobbit..." był moją lekturą, której nie udało nam się przerobić- myślę, że to dobrze, rozkład na czynniki pierwsze tak magicznej opowieści zabiłby cały jej czar.
Jestem fanką twórczości Tolkiena, "Władcę Pierścieni", czytałam wieki temu, ale "Hobbit..." zawsze spędzał mi sen z powiek... jakoś nigdy nie mogłam się do niej przekonać... aż w końcu postanowiłam dać jej szansę... opłacało się!
Historia przygód hobbita Bilbo Bagginsa rozpoczyna się z chwilą pojawienia się przed Pagórkiem czarodzieja, Gandalfa. Wówczas, nasz mały, znacznie mniejszy od krasnoludów (ale większy od liliputów) bohater nie spodziewa się nawet jakie przygody ma dla niego los. Zaprasza, niewinnie, Gandalfa na herbatkę, a ten zjawia się z całą zgrają (trzynastu) krasnoludów. Grupa ta, zmierza do Samotnej góry, gdzie znajduje się skarb strzegący przez Smauga- smoka, który bestialsko pozabijał tamtejszego władcę i całą jego świtę i od wieków zostaje niepokonany... Bilbo wyrusza wraz z nimi, choć sam nie wie dlaczego- szanowany hobbit, to hobbit, który nie podąża za przygodami i innymi dziwactwami... A przygód spotka ich niemało...
"Hobbit, czyli tam i z powrotem" to ciepła historia o wartkiej akcji, pełnej zasadzek, zagadek i tajemnic. Czyta się ją, jakby się słuchało opowieści dobrego dziadka tuż przed zaśnięciem- lekko, zabawnie, ale niekiedy również poważnie... Trzyma w napięciu i niesamowicie ciekawi. Jest idealnie skomponowana: nie ma przydługich opisów miejsc i przyrody (są one jednak idealnie wyważone- nasza wyobraźnia ma więcej miejsca do działania), dialogi dopełniają całą fabułę i dodają szczyptę humoru.
Jest to jedna z tych lektur, której nie powinno się czytać na przymus ( zastanawiam się czy to dobrze, że jest/była (?) w kanonie lektur szkolnych... ), trzeba mieć chęć sięgnąć po dzieła Tolkiena. Może nie każdemu się spodoba styl opowieści, ale ja jestem nim zachwycona :)
Moja ocena: 5
{http://biblioteczka-pandorci.blogspot.com/2011/09/hobbit-czyli-tam-i-z-powrotem.html}
Muszę napisać o tej książce z perspektywy osoby, która nie czyta fantastyki i dlatego też nie pochylę się nad nią jako nad wspaniałym dziełem. Mnie ta książka nie wciągnęła ani jakoś szczególnie nie zaciekawiła. Tak to jest, jak się woli bardziej przyziemne historie. Ale też nie uważam, że jest to słaba książka. Bardzo podoba mi się tolkienowski humor (chyba możemy o czymś takim mówić)i sposób narracji, ze zwróceniem się do czytelnika. Same przygody Bilba były dla mnie raczej nudne, ale dowiedziałam się za to sporo o elfach, goblinach, krasnoludach, no i o pochodzeniu pierścienia, co w kontekście filmowej ekranizacji "Władcy Pierścieni" jest wiedzą bardzo przydatną :) Jednak przeczytanie trzech obszernych tomiszczy odłożę na razie na bliżej nieokreślone "później".
Przeczytałam Hobbita znając już Władcę Pierścieni - i może przez to nie wywarł na mnie aż tak wielkiego wrażenia. Tu nie ma szeroko zakrojonego projektu świata, a jedynie niewielki jego wycinek. Także fabuła nie jest zbyt bogata, opiera się na jednym tylko wątku.
Książkę przeczytałam jednak z przyjemnością i nie nudziłam się przy niej. Warto zacząć przygodę z twórczością Tolkiena właśnie od Hobbita - i chociaż książka pisana była z myślą o dzieciach i starsi czytelnicy powinni w niej znaleźć coś dla siebie.
A dla fanów fantastyki na pewno jest to jedna z obowiązkowych pozycji.
Chciałoby się rzec: "W końcu!". Wreszcie przestałam się bać i po prostu chwyciłam byka za rogi. Bałam się, że pomimo powszechnego zachwytu - nie polubię Tolkiena, a bardzo tego nie chciałam. Odkąd pamiętam, brakowało w moim otoczeniu przewodnika, który nie tylko podsuwałby różne tytuły, ale też nie dyskredytował własnych wyborów. Tak naprawdę od trzech lat moje czytanie jest coraz intensywniejsze, bardziej świadome. Mam gdzieś zapisaną listę nazwisk, które powinnam poznać poprzez ich dorobek literacki. Obok chęci kiełkuje się przekonanie: "dzieło wybitne - jak nie zrozumiem/nie podzielę zachwytu, to mogę usiąść w jednej ławce z amebą". Wiem, że to głupie - do pewnych postaw trzeba zwyczajnie dojrzeć. Jeszcze 5 lat temu byłoby dla mnie nie do pomyślenia, żebym wyszła na miasto w związanych włosach. Rozpuszczone maskują moje aparaty słuchowe, a teraz mam to w nosie.
O "Hobbicie" napisano już chyba wszystko. Kiedy wzięłam się za czytanie, uświadomiłam sobie jedną rzecz - kompletnie nie znam tej historii. O ile posiadam pojęcie o fabule "Władcy Pierścieni" dzięki filmom wyreżyserowanym przez Petera Jacksona, tak o "Hobbicie" nie wiedziałam nic. Spłynęło na mnie błogosławieństwo niewiedzy i z jeszcze większym entuzjazmem podeszłam do lektury. A czytało się wyśmienicie, z ciężkim sercem odkładałam książkę. Niecierpliwie wyczekiwałam chwili, kiedy znów wkroczę w świat wykreowany przez Tolkiena.
Historia tak naprawdę jest prosta, ale dynamiczna, wyrazista i wciągająca. Do dzisiaj jestem w stanie przytoczyć koleje wyprawy Bilba i krasnoludów. Nie powiem, obrazy z adaptacji "Władcy pierścieni" pomogły mojej wyobraźni. Wiem jak paskudne mają być gobliny, wielkie trole, a olbrzymie pająki to sama przyjemność. Tylko jednego do dzisiaj nie mogę pojąć. Czemu ktoś zawirusował mi podświadomość podkładając w miejsce Smauga, smoka z filmowego "Wiedźmina"? Wiem, to się w głowie nie mieści. To tylko drobnostka, którą skutecznie przesłania przyjemność w stanie czystym, sącząca się z każdej strony.
Może to dobrze, że decyzja o przeczytaniu była moją własną? Wypożyczony egzemplarz, który ma stałe miejsce wśród lektur szkolnych, powiedział mi wystarczająco. Pierwsze 30 stron nosi wyraźne ślady czytania, nawet zdarzyło mi się zakląć w duchu widząc podkreślane (ołówkiem, uff...) istotne fakty. Potem zaczęłam podejrzewać, że jestem pierwszym czytelnikiem, który doczytał do końca.
Teraz cierpliwie czekam na film, którego premiera światowa została przewidziana na 14 grudnia 2012 roku. Wiem, że historia zostanie nieco zmodyfikowana, ale obiecuję sobie już nie oglądać zdjęć. Wystarczy mi zwiastun i późniejsze odliczanie do polskiej premiery. Z obsady jestem mocno zadowolona. Martin Freeman jako Bilbo, Lee Pace jako król Thranduil, Luke Evans jako Bard. Wystarczy samemu spojrzeć na calutką obsadę, gdzie przeważają świetni i uznani aktorzy. Teraz spokojnie mogę przymierzać się do lektury "Władcy Pierścieni", oczywiście w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej.
"Hobbit" to mój pierwszy kontakt z tolkienowskim światem, czy jest czymś pozytywnym? Sama nie wiem.
Nie jestem wielbicielką fantastyki, ale bardzo chciałam sprawdzić, czy Tolkien rzeczywiście jest tak wspaniały, jakim go sławią... Mimo, że z początku niechętnie podchodziłam do czytania tej pozycji, z czasem wciągnęła mnie i po zamknięciu czułam lekki niedosyt.
Hobbit to stworzenie mniejsze od krasnoluda, jego największą umiejętnością jest bezszelestne poruszanie się. Bilbo Baggins jest głównym bohaterem utworu Tolkiena - bardzo sympatyczny, uczciwy i przede wszystkim lojalny "gościu". Bilbo na pierwszy rzut oka był dla mnie tchórzliwym leniem, który tylko je, śpi i boi się o własne cztery litery, ale myliłam się i mówię PRZEPRASZAM wielkimi literami. Baggins to oczywiście moja ulubiona postać tego dzieła.
Przejdźmy do krasnoludów. Autor nadał każdemu cechy wrywające się w pamięć, dzięki czemu zapamiętałam każdego z nich. Najmniej polubiłam Thorina, syna Thraina, a wnuka Throra, Króla spod Góry, był jakiś taki fałszywy? Natomiast najbardziej charakterystycznym z trzynastu był Bombur - gruby Bombur, he he.
Tolkien zasługuje na wielki szacunek za wykreowanie tak barwnych postaci.
Czas na fabułę. Mimo, że składa się z jednego wątku jest bardzo rozbudowana i kolejne brawa dla autora za kreatywność. Jedyne co mnie denerwowało, to dłuugie opisy, pewnie jak większość z czytelników.
Ogólnie rzecz biorąc, "Hobbit" przypadł mi do gustu i na pewno sięgnę po inne książki autora, mając nadzieję, że się nie zawiodę. Utwór niósł ze sobą pewne przesłanie, dotyczące nawet współczesnych czasów, jednak nie zdradzę go.
Teraz, po analizie mogę bez wahania powiedzieć, że to był znakomity początek moich przygód w tolkienowskim świecie. Bez wątpienia mogę polecić Wam tę książkę.
"Hobbit" wpadł mi w ręce jakiś czas po przeczytaniu Trylogii, w związku z tym znałam już Śródziemie, Bilba Bagginsa, wiedziałam jak potoczy się historia Pierścienia, ale mimo to książkę czytało się przyjemnie.
Nie jest ona jakimś wielkim okryciem w porównaniu z "Władcą Pierścieni", bardziej spełnia założenie pana Tolkiena i jest bajką dla dzieci, w której starszy czytelnik może znaleźć chwilę wytchnienia, ale nie ukrywam - jest dziełem sympatycznym w odbiorze.
Przypuszczam, że gdybym najpierw przeczytała "Hobbita" dużo bardziej w Trylogii lubiłabym Bilba i nieco inaczej reagowała na jego zachowanie.
Mimo to nie żałuję, że sięgnęłam po tę opowieść (chociaż tak późno), gdyż świat stworzony przez Tolkiena jest tak rozbudowany, że nawet tam można znaleźć elementy, które nie pojawiają się we "Władcy Pierścieni".
Polecam przeczytać z własnej woli, a nie przymusu, bowiem z tego, co kojarzę w niektórych szkołach wciąż jest lekturą. Niestety, osoby, które musiały przeczytać "Hobbita" doceniają go znacznie mniej - wiadomo, jak się coś każe, to od razu staje się to złe. Szkoda takiego myślenia na tę sympatyczną historię.
"Hobbici są-czy może byli-małymi ludźmi, mniejszymi od krasnoludów-różnią się od nich tym, że nie noszą brody-lecz znacznie większymi od liliputów. Nie uprawiają wcale albo prawie wcale czarów, z wyjątkiem chyba zwykłej, powszedniej sztuczki, która pozwala im znikać bezszelestni i błyskawicznie, kiedy duzi, niemądrzy ludzie, jak ty i ja, zabłądzą w ich pobliże, hałasując niczym słonie, tak że na mile można ich usłyszeć. Hobbici są skłoni do tycia, zwłaszcza w pasie: miewają wypięte brzuchy; ubierają się kolorowo (najchętniej zielono i żółto); nie używają obuwia, ponieważ stopy ich z przyrodzenia opatrzone są twardą podeszwą i porośnięte bujnym, ciemnym, brunatnym włosem, podobnie jak głowa (zwykle kędzierzawa); mają długie, zręczne, smagłe palce i poczciwe twarze, a śmieją się dużo, basowo i serdecznie ( szczególnie po obiedzie, który-w miarę możności-jadają dwa razy dziennie)."Takim właśnie hobbitem był Bilbo Baggins. Nie wyróżniał się niczym poza innymi hobbitami, prócz szlachetnego pochodzenia. Żył spokojnie w swojej norze, aż pewnego dnia u progu jego drzwi zjawił się Gandalf -znany czarodziej. Tum niezwykłym zdarzeniem zaczyna się wielka przygoda Bilbo, do której on sam specjalnie się nie palił. Baggins rusza bowiem w głąb tajemniczego, a zarazem groźnego Tolkienowskiego świata, w którym od razu się zakochałam.Do literatury fantastycznej nie mam specjalnego zamiłowania, jednak wiedziałam, iż pióra J.R.R. Tolkiena nie mogłam sobie odpuścić. Bardzo się cieszę, że wreszcie przystąpiłam do smakowania jego powieści. Autor ma wspaniały styl pisania. Czujemy, jakby on sam opowiadał nam bajkę na dobranoc, ponieważ zwraca się bezpośrednio do czytelnika.Koło lektury "Hobbita" nie można przejść obojętnie. Polecam ją i czytającym fantastykę, i nieczytającym fantastykę, bo naprawdę warto.
Przeczytałam ją jeszcze w podstawówce. Bardzo mi się wtedy spodobała, i dalej się podoba. Często do niej wracam.
Świat jaki stworzył Tolkien jest naprawdę nadzwyczajny..
Moja zdecydowanie ulubiona powieść fantasy, wprowadzająca do niezwykłej trylogii, w której poznajemy głównego bohatera, Bilba Bagginsa oraz specyfikę istot, jakimi są hobbici. Pomysł na napisanie książki zrodził się z baśni na dobranoc, które Tolkien opowiadał swoim synom, byli więc oni pierwszymi jej recenzentami, dzięki czemu dziś i my mamy tą niewątpliwą przyjemność!
Mimo, iż każdy rozdział stanowi oddzielną historię, opowiadającą o jednej z przygód hobbita i krasnolodów podczas wędrówki, głównym wątkiem spajającym je w całość jest wędrówka do Samotnej Góry, w celu odzyskania skarbu krasnolodów, skradzionego i strzeżonego przez groźnego smoka - Smauga. Poznajemy tutaj nie tylko Bilbo Bagginsa, ale również czarodzieja Gandalfa, którego imię znane jest chyba wszystkim.
Interesującym rozwiązaniem, które bardzo lubię w książkach są stosowane retrospekcje, a nawet wybieganie w przyszłość. Nie brakuje oczywiście fantastycznych stworzeń, walecznych krasnolodów, elfów, goblinów, smoka i gigantycznych pająków. Oprócz głównego celu, jakim jest wyprawa po skarb, czytelnika na pewno zainteresuje wątek tajemniczego pierścienia, wędrówka przez Mroczną Puszczę, historia Miasta na Jeziorze oraz nieprzerwalna walka dobra ze złem.
Istotnym dla mnie problemem poruszanym w książce, jest tematyka przyjaźni. Tolkien przekonuje, że prawdziwa przyjaźń jest w stanie zwalczyć wszelkie zło, przeciwności losu i pomaga wyjść z najgorszych opresji. "Jeden za szystkich, wszyscy za jednego" to moje ulubione motto! Powieść ponadto uczy, że mozliwa jest przyjaźń mimo podziałów rasowych czy kulturowych. Najważniejszymi wartościami są tutaj oddanie, odwaga, uczciwość, bezinteresowność oraz konsekwentne poświęcenie dla większej idei, które cechują małego hobbita.
Powieść Tolkiena potwierdza, że przyjaźń jest siłą, która pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile, dzięki przyjaciołom łatwiej znaleźć wyjście z trudnej sytuacji, nie poddawać się, łatwiej również znosi się porażki, które są w życiu nieuniknione. Z przyjaciółmi także najlepiej smakuje radość z odnoszonych sukcesów. Czytelnicy stają się świadkami rodzącej się przyjaźni między tytułowym hobbitem a krasnoludami. Podczas gdy trzynastu krasnoludów wyrusza na wyprawę do Samotnej Góry, by odzyskać skradziony im przed laty skarb, szukają czternastego towarzysza, gdyż 13 jest rzekomo liczbą pechową. Czarodziej Gandalf poleca im Bilba Bagginsa, jako sprytnego włamywacza, zapewniając o jego niewątpliwej przydatności w trakcie ich wędrówki. Początkowo obie strony są do siebie wrogo nastawione, a wędrówka zapowiada się na długą i niebezpieczną, co umacnia w końcu więź między krasnoludami i hobbitem. Niejednokrotnie udzielają sobie pomocy, ratując życie towarzyszy, narażając przy tym własne na śmiertelne niebezpieczeństwo. Tym sposobem, mimo początkowej niechęci, stosunki między bohaterami przechodzą przez pierwsze objawy sympatii, wzajemnego szacunku i podziwu, aż do gotowości oddania życia za przyjaciela! Mimo, iż Bilbo znajdzie się również w sytuacji trudnej decyzji, która może zostać odebrana jako zdrada, w istocie będzie przysługą oddaną przyjaciołom. Inną "odmianą" miłości jest również przyjaźń "ojcowska", której przykładem jest Gandalf. Dzięki swojej wiedzy, mądrości i większemu doświadczeniu, zawsze zjawia się w potrzebie i pomaga wędrowcom w tarapatach. Szczególną sympatią darzy małego hobbita, który nie zawodzi pokładanych w nim nadziei czarodzieja.
Moim skromnym zdaniem, powieść polecana czytelnikom w każdym wieku, nawet jeśli fantastyka do tej pory nie królowała na Waszych półkach!
Przeczytałam ją przed planowanym przeze mnie Władcą Pierścieni. Książka ta jest poprzedzeniem sagi i choć trochę daje nam się zapoznać z światem Tolkiena.
Opowiada o pewnym hobbcie- panie Bagginsie. Do jego domu przychodzi czarodziej Gandalf i kompania krasnoludów. Wyruszają oni w niebezpieczną wędrówkę. Przyznam, że bardzo trudno było mi wciągnąć się w całą fabułę. Wszystko za sprawą dość ciężkiego języka. Po jakimś czasie przyzwyczaiłam się i nie widziałam żadnej różnicy.
Przygody Bilba i krasnoludów bardzo mnie zaciekawiły, cały czas myślałam co wydarzy się dalej. Świat wykreowany przez Tolkiena jest cudowny. Niczego w nim nie brakuje, nie ma niedociągnięć. Pełno w nim niebezpiecznych miejsc i stworów. Bardzo polubiłam głównego bohatera, który pomimo, że tchórzliwy, wszyscy się z niego śmiali umiał zachować zdrowy rozsądek i zimną krew. Nie polubiłam za to krasnoludów. Cały czas myślały tylko o pieniądzach.
Co mi się jeszcze nie podobało to ujawnianie się autora i pisanie co zdarzy się później. Podsumowując, w książce znalazłam kilka błędów, ale podobała mi się i nie żałuję czasu z nią spędzonego.
Hobbit to naprawdę fascynujące stworzenie. Podobno ma tendencje do tycia a dodatkowo ma słabość do alkoholu. Kocha przyrodę, ale nie lubi przygód. Woli siedzieć w swej ciasnej norce przy talerzu parującej jajecznicy, niż wyruszać na wyprawę pełną smoków, potworów i innych niebezpieczeństw. A co jeśli trafi się jeden taki, załóżmy Bilbo? I.. a co zaszalejmy sobie. Wyruszy na bardzo niebezpieczną wyprawę w towarzystwie krasnoludów i czarodzieja Gandalfa. A dlaczego ten niziołek nie może stać się bohaterem ? Dlaczego nie może wzbudzać ogromnej sympati i wywoływać szerokiego uśmiechu na twarzy ? Stop !Jak nie może ? Przecież może !
Podobno już 28 grudnia w polskich kinach ukarze się ekranizacja tej fantastycznej powieści. Myślę że dzięki niej książka stanie się jeszcze bardziej popularna, a może to film dzięki książce przyciągnie tłumy do kina ? Poczekamy zobaczymy. Historia opisana tu jest niezwykle fascynująca, po kilku pierwszych stronach wprowadzenia książka szybko zdobywa serce czytelnika. I wcale, a wcale nie chce go opuścić. Waleczny i wyjątkowy hobbit. Przypomnę wcale nie jest leniem i pijakiem! Jak już mówiłam szybko wzbudza sympatię sposobem bycia. Przy czytaniu nasuwa mi się jedno określenie tego małego człowieczka. Ciapek. Dlaczego ? Nie mam pojęcia. Może działa tu moja wyobraźnia która podsuwa mi obraz małego dzieciaczka z odstającymi uszami, burzą loków i w za dużych ubraniach biegającego za potężnymi ludźmi. Ale dodatkowo ten nasz Ciapek dostaje w swoje delikatne łapki miecz. I co wtedy robi ? Rozkłada na łopatki pająki ! A co ! Myślicie że mały to nie może ? Autor zaskakuje. Na początku powieści przedstawia nam hobbitów jako małe niedorajdy, a tu co ? Mamy wyjątek.
J.R.R Tolkien pisze dosyć trudnym językiem. Miejscami ciężko się czyta ale czego się spodziewać po facecie który wymyślił własny świat, własne stwory a przede wszystkim własny język. Mężczyzna na pewno nie będzie łatwy w rozszyfrowaniu. Jak dla mnie wszystko jest skonstruoawne pomysłowo ze szczyptą humoru. Sięgnąć po tą książeczke na pewno się opłaca. Nie jest wyjątkowo długa bardzo miło się ją czyta. Nie nudzi a nawet jeśli to te króciutkie fragmenty trzeba przeboleć dla dalszych sukcesów.
http://papierowy-smak.blogspot.com/2012/05/hobbit-czyli.html
Na półkach
Cytaty z książki
- „Kto szuka, ten najczęściej coś znajduje, niestety czasem zgoła nie to, czego mu potrzeba.” - 489 osób to lubi
- „No cóż, mogło być gorzej, ale też mogło być dużo lepiej.” - 43 osoby to lubią
- „Przygody! To znaczy: nieprzyjemności, zburzony spokój, brak wygód. Przez takie rzeczy można się spóź...” - 37 osób to lubi

Empik
Albertus
Selkar
Matras
Weltbild
Zinamon





























