pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Lew, czarownica i stara szafa
Nieznany świat czeka za drzwiami trzeba je tylko otworzyć. Narnia skuta wiecznym mrozem kraina, która czeka na wyzwolenie. Czworo śmiałków wchodzi przez drzwi szafy do Narnii, świata zniewolonego mocą... Nieznany świat czeka za drzwiami trzeba je tylko otworzyć. Narnia skuta wiecznym mrozem kraina, która czeka na wyzwolenie. Czworo śmiałków wchodzi przez drzwi szafy do Narnii, świata zniewolonego mocą Białej Czarownicy. I gdy prawie nie ma już na... pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
895
-
290
-
698sprzedam/wymienię książki (archiwalny 8) (zamknięty)
Opinie czytelników
Niejednokrotnie w dzieciństwie bawiłem się w chowanego. Niejednokrotnie przyszło mi chować się w szafie. Niejednokrotnie wierzyłem że to idealna kryjówka, co zwykle było mylnym osądem. Niestety nigdy nie było mi dane trafić do Narnii.
„Narnia – skuta wiecznym mrozem kraina, która czeka na wyzwolenie. Czworo śmiałków wchodzi przez drzwi szafy do Narnii, świata zniewolonego mocą Białej Czarownicy. I gdy prawie nie ma już nadziei, powrót Wielkiego Lwa Aslana staje się zwiastunem zmian – ale nie za darmo…”
Krótki, ale treściwy opis na jej odwrocie sugeruje że będziemy mieli do czynienia z odwieczną walką dobra ze złem. Co jest jak najbardziej trafnym spostrzeżeniem.
Autorem powieści jest C.S. Lewis, który w pięknej dedykacji (przedmowie) oznajmia iż książkę napisał z myślą o swojej chrześnicy. „Narnia” (tak pozwolę sobie skracać jej tytuł), jak można wyczytać z przytoczonego opisu, opowiada o czwórce rodzeństwa, które pewnego dnia trafia do skutej lodem krainy. Miejsca tak pięknego i baśniowego, jakie możemy znaleźć jedynie w opowieściach. Trudno doszukiwać się w książce szczegółowych charakterystyk bohaterów, na próżno szukać w niej przydługich dialogów i niepotrzebnych opisów. „Narnia” z całym swym bogactwem jest najprawdziwszą baśnią, która swą magią w niczym nie ustępuje legendom tego gatunku jakimi są Bracia Grimm czy Hans Christian Andersen.
Autor pisał ją z myślą o małej dziewczynce i tak też powinna zostać odebrana. Jeżeli oczekujecie mocnej dawki prawdziwej fantastyki, to źle trafiliście. „Narnia” pozwala na chwilę oderwać się od rzeczywistości, poczuć jak 5-6 latek, który chowając się po uszy pod kołdrą z napięciem oczekuje na szczęśliwe zakończenie opowiadanej mu bajki. Fabuła powieści mknie do przodu i nie pozwala zatrzymać się choćby na ułamek sekundy. Całość napisana jest w taki sposób by najmłodszy słuchacz nie czuł znużenia, jednocześnie zaś, by starsi czytelnicy także odbierali przyjemność z lektury. Bohaterowie przedstawieni w powieści są ukierunkowani na pewne cechy charakteru, które niczym ich drugie imiona towarzyszą im przez całą fabułę. Świat podzielony jest na jasno sprecyzowane dobro i zło, a mimo to nie brakuje i zaskakujących momentów i interesujących zwrotów akcji.
Podsumowując, „Lew, czarownica i stara szafa” to książka dla każdego, niezależnie od wieku. Z pełną odpowiedzialnością mogę ją sklasyfikować jako pełnokrwistą baśń, która nie tylko intryguje i „porywa” w przepiękny świat, ale także uczy. Jest to idealna pozycja jeśli chodzi o bajki na dobranoc. Długość rozdziałów jest tak dopasowana by fabuła znacząco ruszyła do przodu, a jednocześnie ich długość nie nużyła najmłodszych czytelników. Do tego dochodzą także liczne ilustracje, które wprawdzie mogły by być bogatsze, ale grunt że są, a także zdjęcia z filmu (jeśli czytamy filmowe wydanie powieści). Jedno jest pewne, któregoś dnia przeczytam swemu dziecku o Aslanie, Piotrze, Edwardzie, Zuzannie, Łucji, Tumnusie i reszcie moich znajomych.
[wcześniej opublikowano na: http://maestermaks.wordpress.com/]
Książka była wprost anielsko bajeczna. Czytało się ja świetnie. Wciągnęła mnie całkowicie. Czytałem ja z zapartym tchem. Wszystko w Narnii było takie nieprawdopodobnie fascynujące. Książka jest świetna i polecam ją wszystkim.!!
Początek roku szkolnego zazwyczaj łączył się u mnie z kryzysem czytelniczym i aby nie stało się tak również tym razem postanowiłam zająć się wyłącznie lekturami lekkimi i przyjemnymi. Do głowy od razu przyszedł mi pomysł powtórzenia sobie całego narnijskiego cyklu, który bardzo miło wspominam z czasów dzieciństwa oraz bardzo dobrej zresztą ekranizacji kinowej.
- Pozwól, że się przedstawię. Nazywam się Tumnus.
- Miło mi pana poznać, panie Tumnusie - powiedziała Łucja.
- A czy wolno mi zapytać, o Łucjo. Córko Ewy, w jaki sposób znalazłaś się w Narnii?
- W Narnii? A co to takiego - zapytała Łucja.
- Przecież znajdujemy się w kraju, który nazywa się Narnią. Wszystko, co leży między Latarnią a wielkim zamkiem Ker-Paravel nad wschodnim morzem. Wszystko to należy do Narnii. A ty, ty zapewne przybywasz z zachodniej puszczy?
- Ja... ja przyszłam tu ze starej szafy w garderobie. - wyjąkała Łucja.
- Ach! -westchnął pan Tumnus melancholijnie. Gdybym tylko trochę bardziej przykładał się do geografii, kiedy byłem małym faunem, to bez wątpienia wiedziałbym wszystko o tych dalekich i dziwnych krajach. Teraz już na to za późno.
- Ale to wcale nie są żadne kraje - powiedziała Łucja rozbawiona. To jest tam, zaraz za nami... a w każdym razie... no, nie jestem taka pewna. Tam jest lato.
- Jednakże - zauważył pan Tumnus - w Narnii jest zima, i to od tak dawna! Jeżeli będziemy tak stać i rozmawiać w tym śniegu, to możemy się przeziębić. Czy Córka Ewy z dalekiego kraju Gar-Deroby, gdzie panuje wieczne lato wokół prześwietnego miast Staraszafa, nie zechciałaby przyjąć zaproszenia na mały podwieczorek?
- Bardzo dziękuję, panie Tumnusie. [...]
- Gdybyś zechciała wziąć mnie pod rękę, Córko Ewy, to parasol osłoni nas oboje. Idziemy w tamtą stronę. A więc - w drogę!
To właśnie obraz fauna idącego przez zaśnieżony las z parasolem i paczkami stał się inspiracją do napisania opowieści o czwórce dzieci, które przypadkowo, bądź też patrząc na to inaczej - zgodnie ze swoim przeznaczeniem, zostały przeniesione do baśniowej krainy zwanej Narnią. Myślę, że jest to na tyle znany cykl, iż nie ma potrzeby zamieszczania tutaj obszerniejszego opisu fabuły.
Choć bardzo lubię i cenię sobie świat przedstawiony w tej powieści Lewisa, to jednak wydaje mi się, że nie jest to już niestety rodzaj literatury, który byłby w stanie mnie w pełni usatysfakcjonować. Wyraźnie widoczny brak obszernych opisów, które mogłyby być nudne dla młodszego czytelnika, do którego to właśnie skierowana jest ta książka, mnie bardzo przeszkadzał i sprawił, że tak naprawdę nie wciągnęłam się w tą opowieść. Szkoda, bo na pewno byłoby warto. Również infantylne dialogi, jakich mogłam się spodziewać, nie przypadły mi do gustu. Ostatnią wadą, o której wspomnę, są czarno-białe (z wyjątkiem Edmunda) charaktery bohaterów. Mimo to polubiłam ich, ponieważ od postaci dzieci nie wymagam raczej niczego szczególnego.
Jak do tej pory skupiłam się wyłącznie na wymienianiu wad pierwszego tomu narnijskich opowieści (choć nie jestem pewna czy to dobre określenie, gdyż powieść ta nie miała wcale wyglądać inaczej niż to, jak ją opisałam i co uznałam za wady), ale ma ona również całe mnóstwo plusów, dla których warto po tę pozycję sięgnąć. Im wcześniej tym lepiej, ponieważ to klasyk literatury dziecięcej tudzież fantastycznej, a najbarwniejszą wyobraźnię ma się podobno właśnie w tym czasie. Do tych wspomnianych dobrych stron powieści mogę zaliczyć ciekawą, wartko płynącą akcję oraz krótkie rozdziały, dzięki czemu w każdym momencie można przerwać lekturę. Ponadto zauroczył mnie baśniowy klimat i mówiące zwierzęta, a także piękne krajobrazy, które pojawiały się w moim umyśle za sprawą obejrzanej ekranizacji, którą bardzo lubię i czekam z niecierpliwością na kolejne. "Lew, czarownica..." to również opowiastka filozoficzna, w której Lewis zgrabnie umieścił mnóstwo symboli dotyczących Boga i życia.
Zamierzałam przeczytać ponownie cały cykl "Opowieści z Narnii", ale po lekturze tomu pierwszego mam wątpliwości, czy powinnam to robić. Byłby to z pewnością całkiem udany powrót do czasów dzieciństwa, ale niewykluczone, że zepsułby także całe moje wyobrażenie o książkowym świecie Narni. Będę musiała jeszcze nad tym pomyśleć.
Czekam z niecierpliwością, aż moje rodzeństwo zaśnie. Nie mogę się już doczekać spotkania z nowym przyjacielem - jedynym i prawdziwym. I choć jest tylko faunem to doskonale mnie rozumie. Nie wiem tylko, dlaczego jestem dla niego Córką Ewy... Moja mama to nie żadna tam Ewa! W dodatku musieliśmy ją opuścić, a raczej to ona opuściła nas... Wyjechaliśmy na tę cichą wieś, nawet przytulną, gdyby nie gospodyni, która ciągle uprzykrzała życie w domu. Nie dotykać, nie rozglądać się, nie wchodzić tam i tu... Wiadomo przecież, że dzieci i tak się nie posłuchają, więc równie dobrze mogła powiedzieć, żebym z Edmundem nie czytała książki, a wtedy zapewne zrobilibyśmy to, żeby wywołać u niej złość. To dziecinne, ale na tym polega dobra zabawa. A przecież żeby trafić do Narnii trzeba BYĆ DZIECKIEM!!!
Być może wiecie, że to nie była moja pierwsza wizyta w tym tajemniczym, nieznanym, a jednocześnie pięknym i fascynującym świecie. Dodam też, że przekonywałam Zuzannę, Edmunda i Piotra, że byłam tam, ale oni mi nie wierzyli... Uważali, że sobie to przyśniłam albo wymyśliłam... Ich zdaniem była zbyt dziecinna! A moim - oni byli zbyt poważni! Oczywiście nie zrezygnowałam ze spotkania, przecież bardzo tego chciałam. Jedynie pan Tumnus mnie rozumiał...
Któregoś razu Edmund trafił do szafy... A potem przeniósł się do Narnii! Słyszałam go, ale nie widziałam. Dopiero po jakimś czasie udało mi się go znaleźć. Był taki... dziwny. Jakby rozkojarzony i zdezorientowany. Zrozumiałam, że Narnia tak na niego działa. Myliłam się... Dodatkowo Edmund wciąż uparcie twierdził, że wymyśliłam sobie wizytę w Narnii. Opowiadał, że tylko się ze mną bawił... Piotr postanowił wymierzyć mu karę i kazał mnie przeprosić, ale to niczego nie zmieniło...
Innego dnia Piotr i Zuzanna wymknęli się do profesora... Tak mi się wydaje. Nie znałam celu wizyty, ale byłam przekonana, że nie przyniesie ona nic dobrego. Zuzia nie chciała jednak o tym mówić, Piotr też milczał, więc zrozumiałam, że nie ma sensu ich naciskać. Wciąż tylko widziałam kłamliwe oczy Edmunda i jego wredne uśmieszki. Trudno było mi uwierzyć, że to mój brat... Że jest tak niegodziwy... I wtedy dzieje się nieszczęście... Zmajstrowaliśmy coś bardzo złego, nie chcę się do tego przyznawać, więc... Uciekliśmy. Szukaliśmy otwartych dużych pomieszczeń, gdzie moglibyśmy się schować. Trafiło na pomieszczenie z szafą. Od razu przypomniał mi się pamiętny dzień, gdy po raz pierwszy trafiłam do Narnii. Naraz ogarnęło mnie radosne uczucie, że odzyskam to, co straciłam. Zuzanna i Piotr nie byli zadowoleni z tego, że Edmund ich okłamał. Ja byłam za to szczęśliwa i wdzięczna, że nie uchodzę za kłamczuchę i niczego sobie nie wymyśliłam. To w końcu nie była gra. Wszystko działo się na prawdę. I choć trudno w to uwierzyć, pierwsze co zrobiłam, to pognałam do domu pana Tumnusa. Spotkało mnie rozczarowanie...
Moja historia ciągnie się potem bardzo długo... Spotykam wielu mieszkańców Narnii - tych dobrych i tych złych. Trafiam do obozu Aslana i tam dowiaduję się, że tylko my - to znaczy ja, Zuzanna, Piotr i Edmund - możemy uratować Narnię. Przeżycia związane z tamtymi chwilami wspominam z radością, ale też i strachem, który odczuwałam przed ostateczną bitwą z groźną czarownicą. Bałam się. Wszyscy się baliśmy. Nawet Piotr. Nigdy przecież nie walczyliśmy. Byliśmy tylko dziećmi. Jak dowiedzieliśmy się później, tylko dzieci mogą trafić do Narnii...
Nasze przygody się nie skończyły. Cały czas żyją z nami i w nas, choć gdy staniemy się dorośli z czasem o nich zapomnimy. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze wrócić do Narnii i na nowo stać się Królową Łucją Mężną... Może wy także chcielibyście tam trafić? Zapraszam was na prawdziwą porcję przygód, humoru, a czasami napięcia. Zajrzyjcie do Narnii! Tam na pewno spotkacie Aslana... I pana Tumnusa. A może także i mnie?
Wspaniała książka wspaniałego Autora.
Niesamowite są te nawiązania do świata wartości chrześcijańskich, a całość ujęta tak zgrabnie i poetycko, że aż chce się powracać do świata Narnii.
Zachwyca mnie wyobraźnia C. S. Lewisa.
Zawsze lubiłam wracać do tej książki. Uwielbiam Narnię i jej mieszkańców. Przez jakiś czas bardzo denerwował mnie Edmund, jednak po jakimś czasie nawet go polubiłam.
Jedna z najlepszych książek jakie dane mi było czytać. Pierwsza część opowieści z Narnii jest najlepsza i chyba wyjątkowa. Doskonałe wprowadzenie w świat Narnii sprawia, że człowiek chciałby tam ciągle wracać. Niestety ciągła zmiana bohaterów w kolejnych częściach mnie osobiście opycha.
Książkę czytam siostrze, gdy czasami najdzie nas ochota na poznanie jeszcze raz niezwykłego świata Narnii.
Tak tak opowieści z narni to klasyka niech żałują ci co nie czytali...
Zaczęłam czytać po obejrzeniu filmu. Zakochałam się w książkowej postaci Piotra. Nie umiem wyrazić uczuć po przeczytaniu tego dzieła.
Bardzo ciekawy i magiczny świat.
Cenię, kiedy autor tworzy coś niezwykłego, niepowtarzalnego, magicznego. Narnia nie wątpliwie taka jest :)
Bardzo spodobały mi się postacie, nie tylko te magiczne, ale też czwórka rodzeństwa, która przypadkiem trafia do Narnii.
Akcja jest umiarkowana, ale mnie na pewno nie zanudziła.
Polecam :)
Nie lubię Narni, więc ta książka też mi się nie podoba. Ale komuś innemu może się spodobać. Choć moim skromnym zdaniem jest to badziew którego nie warto czytać.
Pierwszy raz sięgnęłam po Opowieści z Narnii w 1994 roku, a gdy wróciłam do nich w 2007 nadal były równie magicznie dziecięce.
Na początku obejrzałam film i to zepsuło mi efekt, jednak przeczytałam to z zapartym tchem. CUDOWNA!
Może po prostu za późno przeczytałam, mając 20 lat, ale w ogóle mnie nie urzekła...
Klasyka literatury, jednak do mnie w ogóle nie przemawia. Nie mój gust i tyle.
Kiedy będę mieć dzieci, będzie to jedna z pierwszych książek, którą im podrzucę ;) Prosty, przyjemny język, wspaniała kraina i dzielni bohaterowie, niezbyt skomplikowana fabuła składają się na lekturę, z którą można rozpocząć niesamowitą przygodę z literaturą fantastyczną.
Film jest wiernym odzwierciedleniem książki. Genialna i przerażająca Tilda Swinton jako Biała Czarownica.
Narnia , Lew , Czarownica i stara szafa to jedna z moich ulubionych książek. Gdy pierwszy raz spotkałam się z Narnią miałam 9 lat , i nie była to wersja książkowa, wraz z rodzicami i siostrą poszłam do kina na ten film. Film oczywiście bardzo mi się spodobał.
Lecz dopiero w zeszłym roku przeczytałam całą serie.
Książka w magiczny sposób przedstawia magiczny świat :)
Najlepsza część z całej serii Opowieści z Narnii.
Wszyscy z was na pewno znają lub kojarzą sławną serię "Opowieści z Narnii". Wiele z was za pewne czytało książki, a jeśli nie to oglądało film. Ja osobiście na samym początku oglądałam film, a że seria okryta jest taką sławą pomyślałam, że warto by było po nią sięgnąć i ją przeczytać. Byłam akurat w księgarni z mamą i zobaczyłam, że jest akurat od 1 do 7 tomów za niską cenę i kupiłam.
Jest wiele wydań tej książki i można się spotkać z różnymi okładkami. Ja jednak miałam tą. Na pierwszy rzut oka okładka nie za bardzo mi się spodobała. Jakoś nie przyciągnęła mojej uwagi, a okładki powinny to robić.
Książka jest o czworgu dzieci, które przyjeżdżają do wujka i tam spotykają się z szafą, która przenosi do innego świata, Narnii. Świat ten nie jest przyjemny, wiecznie skuty mrozem, nad którym władzę trzyma Biała Czarownica. Sam pomysł nie jest najgorszy, dobry pisarz mógłby zrobić z tego naprawdę niesamowitą książkę. Jednak fauny, gadające zwierzęta? Ten rodzaj fantastyki według mnie jest trochę żałosny i w ogóle mi się nie podoba.
Gdy zaczęłam czytać książkę, już od pierwszego rozdziału nie polubiłam stylu pisania tego pisarza. Same rozdziały są głupio nazwane. "Łucja zagląda do szafy", "Co Łucja tam zobaczyła". Uważam, że nie nazwy są bez sensu. Książka głupio się zaczyna: "Było raz czworo dzieci...". Przeczytałam książkę, bo czyta się ją łatwo, jednak uważam, że jest trochę żenująca.
Podsumuwując, myślę, że książka mi się nie spodobała, dlatego, że autor żył w dawniejszych czasach niż nasze. Upodobania na książki fantastyczne i wyobrażenie światu magii, było całkowicie inne niż teraz. Aktualnie powstaje dużo książek o wampirach, czytaniu w myślach czy jeszcze innych. Wtedy jednak ludzie myśleli o faunach, gadających zwierzętach czy lwach, co teraz dla nas może wydawać się niedorzeczne i po prostu głupie. Bajeczka dla dzieci.
Uważam, że jeśli kogoś ciekawi ta seria lepiej obejrzeć sobie film, który od książki jest o wiele lepszy, a za książkę lepiej nawet się nie brać, bo nie warto.
Przepraszam miłośników "Opowieści z Narnii" za tak ostre słowa i recenzje, jednak nie wszystkim musi się podobać to samo.
Na półkach
Cytaty z książki
- „Kiedy już zostanę królem Narnii, pierwszą rzeczą, jaką zrobię, będą porządne drogi.” - 43 osoby to lubią
- „Mam nadzieję, że nikt z czytających tę książkę nie czuł się nigdy tak nieszczęśliwy jak Zuzanna i Łu...” - 29 osób to lubi
- „– A więc on jest groźny? – zapytała Łucja. – Groźny? – powtórzył pan Bóbr. – Nie słyszałaś, co powie...” - 21 osób to lubi


Albertus
Zinamon
Selkar
Matras
Empik
Weltbild





























