Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Perfekcyjna niedoskonałość

Cykl: Progres (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,9 (1598 ocen i 149 opinii) Zobacz oceny
10
245
9
395
8
423
7
283
6
125
5
64
4
18
3
29
2
5
1
11
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308042779
liczba stron
392
język
polski

Inne wydania

Pierwszy tom trylogii Jacka Dukaja o człowieku przekraczającym człowieczeństwo, manipulującym biologią i kulturą, czasem, przestrzenią i samą fizyką Jest XXIX wiek. Adam Zamoyski, tajemniczy zmartwychwstaniec, tkwi w środku rozgrywki między cywilizacjami, ludźmi, nieludźmi i istotami postludzkimi. Konkurencja stanowi motor ewolucji - konkurują ze sobą rośliny, zwierzęta, ludzie, kultury,...

Pierwszy tom trylogii Jacka Dukaja o człowieku przekraczającym człowieczeństwo, manipulującym biologią i kulturą, czasem, przestrzenią i samą fizyką


Jest XXIX wiek. Adam Zamoyski, tajemniczy zmartwychwstaniec, tkwi w środku rozgrywki między cywilizacjami, ludźmi, nieludźmi i istotami postludzkimi. Konkurencja stanowi motor ewolucji - konkurują ze sobą rośliny, zwierzęta, ludzie, kultury, gospodarki. Zwycięża, kto lepiej wykorzystuje naturalne środowisko, zasoby planety, ostatecznie - prawa fizyki.

Zamoyski nie wie, jakim cudem znalazł się w świecie późniejszym od jego czasów o kilkaset lat, ma problemy z pamięcią i tożsamością - lecz najwyraźniej stanowi klucz do zwycięstwa w owej ewolucji. Kim tak naprawdę jest? Kim są ci, którzy go otaczają? Jakie tajemnice kryje Narwa, gdzie rozbił się statek Adama?


Książka, którą po odwróceniu ostatniej kartki ma się ochotę natychmiast przeczytać jeszcze raz. A potem jeszcze raz.


"Dukaj jak demiurg powołuje światy do istnienia, nadając im przy tym cywilizacyjną pełnię. Wymyśla edukację, stosunki rodzinne, modę, a nawet język. Przede wszystkim jednak pokazuje skutki genetycznego udoskonalania człowieka - nową hierarchię społeczną i nowe kłopoty z płcią. Z tych względów książkę czyta się świetnie - im dalej, tym lepiej. Kto wie, może będzie to powieść kultowa?".

Przemysław Czapliński


Jacek Dukaj (ur. 1974) - jeden z najciekawszych współczesnych polskich prozaików, którego książki zawsze są wyczekiwanymi wydarzeniami. Autor "W kraju niewiernych", "Czarnych oceanów", "Extensy", "Innych pieśni", "Perfekcyjnej niedoskonałości", "Xavrasa Wyżryna i innych fikcji narodowych" oraz "Lodu", pomysłodawca antologii "PL +50. Historie przyszłości".

Laureat Nagrody Fundacji im. Kościelskich, wielokrotny laureat Nagrody im. Janusza A. Zajdla, nominowany do Literackiej Nagrody Nike oraz - trzykrotnie - do Paszportu "Polityki".

 

źródło opisu: [Wydawnictwo Literackie, 2008]

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1615
Krzysztof Baliński | 2011-10-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 października 2011

Czytam, czytam, czytam i głowię się, co Dukaj ma na myśli opisując coś czego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Już opisując "Lód" skwitowałem, że Dukaj jest dobrym filozofem i w genialny sposób te sensu stricte rozważania filozoficzne umieszcza w formule fantazy i science fiction.


W "Perfekcyjnej niedoskonałości" Dukaj opisuje cywilizację końca milenium. Z jednej strony to jest niewyobrażalnie długi okres czasu, bo trudno sobie wyobrazić w jaki sposób wyewoluuje nasz cywilizacja przez kolejne setki lat, a z drugiej jednak jest paradoksalnie jest to dość krótki okres czasu. Nie zapominajmy o tym jak popłynął Wells. W "Wehikule czasu" umieścił akcję 800 tysięcy lat do przodu. Pozwoliło mu to wysnuć wniosek, że po naszej cywilizacji zostaną wtedy jakieś śmieci, a ludzie będą zjadać się nawzajem.
Perspektywa kilkuset lat nie daje nam tego luksusu twierdzenia, że będzie po nas. Raczej to będzie jakaś kolejna ewolucja historyczna. A więc w związku z tym mamy pytania o granice postępu? Na ile postęp jest możliwy. I czy rzeczywiście wiek XX i XXI będą takie wyjątkowe z punktu widzenia ludzi żyjących pod koniec 3 millenium? Czy to co wyewoluuje, to będą jakieś kolejne dziwne hybrydy naszego starego dobrego windowsa? A więc czy możliwe jest kolejne przekraczanie granic niemożliwości postępu? Dalej mamy pytania o tradycję?
Jak będzie się miała tradycja, a więc wartości fundamentalne dla każdej cywilizacji? Przecież to zjawisko widzimy na naszych oczach, że pewne wartości upadają, bo jednak upada autorytet starszych ludzi, bo świat zmienia się dynamicznie, a tą dynamikę lepiej są w stanie opanować młodzi ludzie. A ludzie starsi w tym się gubią. I pytanie jest tej natury w jakim kierunku pójdzie ta ewolucja. Czy nadal będzie postępować upadek autorytetów, a więc to będzie prowadzić do upadku cywilizacji mimo jej szalonego pędu technologicznego? Czy jednak to co mamy jest tylko okresem przejściowym i zostanie zbudowany jakiś nowy fundament i autorytety moralne, naukowe, a także ze względu na wiek wrócą do łask?

Jeżeli oczekujecie, że u Dukaja znajdziecie odpowiedzi na te pytania, to wasze nadzieje są próżne. Bo Dukaja niczym branżowego filozofa interesują tylko pytania, a odpowiedzi są tylko i wyłącznie rozważaniami teoretycznymi i nigdy nie są jednoznaczne. Filozof to taki gość, który daje do myślenia, a o gotowe recepty niech się martwią inni.

Dukaj zrobił niezły przekręt z jednej strony opisuje cywilizację trochę zagubioną kulturowo, a z drugiej strony mamy doskonale, precyzyjnie zorganizowany Matriks. Mamy bardzo ciekawy system polityczny. Stahsowie i phoebowie, to elita, obywatele suwereni, jest też główny suweren cesarz, a reszta społeczeństwa to wasale, żyje i jest praktycznie niczego nieświadoma jak dookoła nich sprawy się kręcą, tak jakby pod względem politycznym nic się nie zmieniło. A jednak coś się zmieniło, bo pojęcia wasal – suweren jest żywcem wzięte z feudalizmu. I tutaj mamy połączenie demokracji z feudalizmem. Tylko czort może wiedzieć jak to jest możliwe? Ale widać nasi potomkowie znajdą na to sposób. Po prostu wolność będzie reglamentowana.
Bo z jednej strony, większość społeczeństwa, będzie wolna tak jak dzisiaj, tyle, że to będzie wolność pozorna, bo wasale nie mają nic do gadania, więc może sobie gadać co chce, i tak pies z kulawą nogą będzie to słuchał. A elita ok 1 % będzie wolna naprawdę. Tyle, że będzie to wolność połączona z olbrzymią odpowiedzialnością za świat i wszechświat, a więc choć będą wolni, to nie będą mieli czasu z niej korzystać, ani nie będą mieli też czasu na głupoty, czyli na heretyczne pomysły obalania istniejącego zastanego porządku. Czyli krótko mówiąc z potencjalnymi rewolucjonistami władza będzie za wczasu robić porządek.

Z tych moich rozważań wynika, że Dukaj zabawił się w rozważania na temat cywilizacji? Czym jest cywilizacja? Z jednej strony pewnym kodem kulturowym na podstawie, którego każdy członek społeczności uświadamia sobie, że do niej należy. A z drugiej strony o wielkości cywilizacji świadczy jakość nauki, to co osiągnęła. Religia i filozofia należy jednocześnie do obydwu grup, bo z jednej strony kreuje tożsamość, a z drugiej koncepty jak pobudować "filary ziemi", które będą świadczyć o potędze Boga i cywilizacji jednocześnie. Dobra cywilizacja funkcjonuje wtedy, kiedy mamy równowagę. Dobra nauka idzie w parze z dobrą świadomością, jedno i drugie musi być dynamiczne. Jeżeli siada jeden z tych elementów, mamy początek końca cywilizacji, która tylko " czeka na barbarzyńców".

Tutaj mamy perfekcyjną niedoskonałość – cywilizację technicznie bardzo wysoko rozwiniętą, ale z przestarzałym kodem kulturowym. Ludzie z XXIX wieku mówią językiem z XXI wieku. Już na pierwszy rzut oka widać, że coś jest nie tak. Bo to byłoby tak jakby dzisiaj żule Londyńscy mówili językiem Szekspira. A przecież tak nie mówią, bo przez 500 lat zmieniła się mentalność Londyńczyków. Teraz żule z nad Tamizy mówią współczesnym angielskim slangiem ulicznym i to jest całkiem naturalny proces. Bowiem język jest elementem żywym ulegającym zmianom wraz ze zmianami procesów historycznych, których konsekwencja są zmiany mentalne. Taka zmiana dokonała się w kościele katolickim w czasie soboru Watykańskiego II, hierarchowie doszli do wniosku, że łaciną prawie nikt w Europie nie mówi, a że Boży przekaz nie może zamykać się na czasy współczesne, tak więc wprowadzono doniosłą reformę, którą kilkaset lat temu postulowali reformatorzy, wprowadzono do liturgii języki narodowe. A wracając do wątku, ci ludzie przyszłości mówiąc mową z "epoki kamienia łupanego", bo mylnie to uważali za tradycję kulturowo kompletnie się zagubili, bo nic nowego w kulturze nie wymyślili.

Jest jeszcze lepszy motyw, mamy pytania o granice człowieczeństwa? Dzisiaj byśmy pomyśleli, co oni mafię w rządzie mają czy może samych seryjnych morderców?, że nad tym się głowią? Otóż nie chodzi o coś innego; ile człowieka jest w człowieku? Bowiem robotyka tak poszła do przodu i roboty są tak wyrafinowane i skomplikowane, że bez trudu mogą się tak wycwanić, że za człowieka mogą się podawać? A więc stąd biorą się problemy kto jest człowiekiem. Bez jaj! Nasze "dziadki z Wehrmachtu". "agenci Bolki czy Oliny" przy tym problemie się chowają? Okazałoby się, że przy zadymie jaka by się rozpętała, tamci byliby tylko grzecznymi kotkami, gdyby się okazało, że jakiś polityk sprawujący ważną funkcję jest kosmitą albo jeszcze gorzej robotem. Pewna rozgłośnia radiowa, z miasta nad Wisłą, z marszu ogłosiłaby moralny armagedon i wzywałaby grzeszników do modlitwy i nawrócenia! A tamci, mimo, że kościół katolicki funkcjonuje i ma się całkiem dobrze jakoś nie widzą w tym problemu, że nie wiadomo czy część klasy politycznej są ludźmi?

Akcja książki zaczyna się od tego, że ktoś odnalazł wrak statku kosmicznego "Wolszczan" sprzed kilkuset lat. Okazało się, że mózg jednego z nieżyjących astronautów rozbitków jest w na tyle dobrym stanie, że jego fren można odtworzyć. I to zrobiono. Zmartwychstały astronauta nazywa się Adam Zamoyski i stopniowo dowiaduje się, że nie jest w 2092 r., kiedy zginął, ale w 2865 r. n. e. , 521 r. PAT (Plateau Absolute Time ) Nic dziwnego, że doznaje szoku? Mimo, że był informatykiem z terminologii technicznej XXIX wieku rozumie tyle ile zrozumiałaby małpa gdyby ktoś jej przeczytał instrukcję budowy telewizora. Więc nic dziwnego, że nic nie rozumie, co on tu w ogóle robi?, a nawet czy sam jest człowiekiem? i czy Ci, którzy go otaczają są ludźmi? Jeszcze ciekawsze jest to, że trafił w sam środek walk politycznych, których chcąc nie chcąc stał się instrumentem.
Pozostaje właśnie pytanie po cholerę on jest bylcom z końca millenium potrzebny?

Podsumowując, że język książki jest paskudnie trudny. Dukaj nawiązuje tutaj do dobrych wzorców jakie ustanowił dla polskiej fantastyki Stanisław Lem. I całkiem dobrze omawianemu autorowi poszło. Dukaj podobnie jak Lem lubi bawić się językiem. Tutaj mamy nowy rodzaj gramatyczny dla nie - ludzi, np: grału, mówiłu, jadłu, pisału, robiłu, itd...

Naprawdę niezła intelektualna jazda!

Przeczytać trzeba!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Hiszpańskie oczy

Lektura tej książki była dla mnie wyjątkowo trudna, ze względu na ogromny ładunek emocjonalny. Losy toksycznych relacji Anny oraz jej córki Ewy były d...

zgłoś błąd zgłoś błąd