Zaklinacz ognia

Tłumaczenie: Dorota Dziewońska
Cykl: Starcie królestw (tom 1)
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
6,66 (172 ocen i 49 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
8
8
33
7
52
6
33
5
19
4
9
3
3
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Flamecaster
data wydania
ISBN
9788375154276
liczba stron
480
język
polski
dodała
Angelika

Pierwszy tom nowej serii "Starcie królestw". Chłopiec sięgnął do swojego amuletu, jak robił kilkanaście razy dziennie, i poczuł charakterystyczny przepływ energii. Czarownicy stale emanowali magiczną energią. Amulety gromadziły tę moc, aż uzbierało się jej tyle, że można ją było wykorzystać. Bez amuletu magia rozpraszała się i marnowała. Trwa wojna między królestwami Arden i Fellsmarch....

Pierwszy tom nowej serii "Starcie królestw".

Chłopiec sięgnął do swojego amuletu, jak robił kilkanaście razy dziennie, i poczuł charakterystyczny przepływ energii. Czarownicy stale emanowali magiczną energią. Amulety gromadziły tę moc, aż uzbierało się jej tyle, że można ją było wykorzystać. Bez amuletu magia rozpraszała się i marnowała.

Trwa wojna między królestwami Arden i Fellsmarch. Władca Ardenu Gerard nie cofnie się przed niczym, żeby zapanować nad całym kontynentem – nawet przed zniewoleniem czarodziejów. Na jego drodze staje jednak dwoje ludzi, których uczucia zranił za bardzo.

Adrian, syn Wielkiego Maga i królowej Fellsmarchu, marzy o tym, by zostać magicznym uzdrowicielem. Gdy jego ojciec ginie w zasadzce wroga, poprzysięga zemstę i doskonali znajomość trucizn. Jenna ma na karku tajemnicze znamię, a jej serce bije w rytm płomieni. Przez lata zmuszana była do pracy w kopalniach miasta Delphi. Przyłącza się do walki, gdy żołnierze Ardenu zabijają jej przyjaciół.

Wspólny cel splata losy Adriana i Jenny na ardeńskim dworze. Aby pokonać Gerarda, będą musieli odnaleźć się w świecie, gdzie nie ma prostego podziału na dobrych i złych, wśród ryzykownych sojuszy i pałacowych intryg. Równie niebezpieczna okaże się prawda o ich przeznaczeniu...

 

źródło opisu: otwarte.eu

źródło okładki: empik.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 623

Między Fellsmarchem a Arden od lat toczy się zażarta wojna. Bezduszny i bezwzględny król Gerard próbuje wykończyć władczynię należącą do klanu wilków, która zarządza magiczną krainą. Plotki głoszą, że nosi w sercu osobistą urazę do królowej wrogiego państwa, ponieważ ćwierć wieku temu odrzuciła jego zaloty. Czy tylko tyle wystarczy, aby rozpętać prawdziwie płomienną bitwę, krążącą w sercach i umysłach wmieszanych w tę sprawę ludzi, i utworzyć skomplikowanie zawiłą sieć intryg pomiędzy wojownikami, walczącymi na własnych, stworzonych przez siebie polach walki? Cóż, zemsta podąża wieloma pokrętnymi drogami, o czym świadczy opowieść młodego uzdrowiciela Adriana oraz tajemniczej Jenny ze znamieniem na karku. Chcecie się dowiedzieć o co chodzi? Podążajcie śladami moich ognistych wypocin.
Zaklinacz ognia nie jest książką oryginalną. Zawiera w sobie mnóstwo dobrze nam znanych schematów i nie wprowadza w świat fantastyki praktycznie niczego nowego. Nie jest to jednak tak wielką wadą, jak mogłoby się wydawać. Cinda Williams Chima mistrzowską ręką stworzyła doskonale zrównoważoną pod względem akcji, relacji i zdarzeń powieść. To prawda, że Zaklinacza cechuje sztampowość, ale ta sztampowość jest uporządkowana, przyjemna dla umysłu i idealnie wywarzona. Powieść zawiera mnóstwo opisów, które mogłyby zamęczyć wielu wprawionych czytelników – z tym się zgodzę. Ja na szczęście jestem wielką fanką opisów i w żaden sposób mi nie przeszkadzały. Poza tym, dzięki nim, z niecierpliwością oczekiwałam na dialogi, które były wyjątkowo naturalne i prawdziwe; słowem sumującym: przyjemne.
Uważam, że historia miała naprawdę dobry wstęp do całości. Stopniowo mogliśmy poznawać dwójkę głównych bohaterów, a także czyny i zamiary pobocznych postaci, które miały duży wpływ na fabułę. Powoli brnęliśmy przez opisy w oczekiwaniu na porządnie rozwinięte akcje, a w międzyczasie dostawaliśmy sporą dawkę mniejszych zawirowań, niosących ze sobą ogromne emocje.
Początkowe strony książki pozostawiły po sobie jedno wspomnienie w mojej głowie: trupy. Tak, autorka bezwzględnie pozbywała się niektórych bohaterów! To właśnie to podejście zachęciło mnie do dalszego zapoznania się z tą iście ognistą lekturą, bo tym braku oryginału był całkiem nowy zamysł, przejawiający się w początkowych opowiastkach. Zamysł tkwił również w ostatecznym rozwiązaniu sprawy, już na końcowych stronnicach lektury, która zaskoczyła mnie w niemałym stopniu i sprawiła, że zapłonęłam żywą chęcią do przeczytania kolejnego tomu Starcia Królestw. Wierzcie mi, Zaklinacz ognia rozsadza zakończeniem od środka i to dzięki niemu rozpaczliwie zaczynamy się zastanawiać, co wydarzy się w drugim tomie. Sieć intryg staje się wyraźniejsza i bardziej dosłowna, a jednocześnie jeszcze bardziej tajemnicza – niesie ze sobą masę pytań, ale póki co, bez odpowiedzi.
Cinda Williams Chima jest wiarygodna w tym, co opowiada. Wykreowała świat tak dobrze, jak potrafiła i pozwoliła nam uwierzyć w to, że naprawdę istnieje. Do tego dostarczyła nam swoistej równowagi – trochę akcji, trochę spokoju, potem znowu akcja i ogniste wybuchy. Właśnie takie traktowanie fabuły najbardziej do mnie przemawia! Wszystko jest dawkowane w odpowiednich porcjach. Brawa należą się autorce również za całkiem dobre wykreowanie postaci. Większość z nich nie ma jasno nakreślonych cech, ale naprawdę wiele możemy wywnioskować z ich zachowania czy sposobu wyrażania się. Na uwagę szczególnie zasługuje Adrian, którego fabuła tyczy się w największym stopniu, oraz sam król Gerard, Destin, Lila czy inne postacie. Problem mam jednak z Jenną. Niewiele mogłam wywnioskować z jej zachowania. Była dosyć… szara w swojej barwności. Niby walczyła, niby nie była uległa i tlił się w niej malutki płomień buntu, a jednak wciąż niewiele o niej było wiadomo. Może to kwestia tego, że Jenny w całej książce było jak lekarstwa na rzadką chorobę, dotykającą tylko 3% ludzkości. Czyżby autorka celowo owinęła ją chmurką tajemnicy? To całkiem możliwe, zważając na to, że nikt tak do końca nie wiedział, kim nasza ognista bohaterka była! Jeżeli już jesteśmy przy tym temacie – bardzo podobała mi się ta poniekąd owiana sekretną płachtą historia Jenny. Za nią należy się kolejna porcja braw.
Do tej pory opiewałam Zaklinacza ognia na wszelakie możliwe sposoby, nie jest jednak powiedziane, że wszystko podobało mi się tak bardzo, że nie mogłam znaleźć żadnej konkretnej wady tej powieści. Była jedna mała przywara, która zmniejszyła moją ocenę końcową, a mianowicie był to wątek romantyczny. Nie chodzi o to, że nie podobała mi się relacja pomiędzy dwójką głównych bohaterów. Uważam, że ich związek byłby piękny, gdyby nie został potraktowany po macoszemu. Moment zakochania i nawiązania szczególnie bliskiej więzi przebiegł zdecydowanie za szybko. Praktycznie nie dostrzegliśmy momentu kulminacyjnego tego związku. Bohaterowie za szybko się na siebie „rzucili”, za szybko sobie zaufali – nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że obydwoje byli uprzedzeni co do nowych znajomości i niewielu osobom wierzyli. Miłość dwójki nadzwyczajnych nastolatków nie wzruszył i nie roztopił zlodowaciałych serc. Na szczęście to tylko jeden z wielu wątków tej historii, który nie raził jakoś szczególnie w oczy.
Zaklinacz ognia to pozycja mocno sztampowa w tym rozległym morzu fantastycznych dziwów. Warto ją jednak przeczytać, bo w odpowiednich momentach naprawdę nas zaskakuje. Powieść dostarcza nam przede wszystkim równowagi w kreacjach bohaterów, w kreowaniu świata i w samych wydarzeniach, wszystko jest uporządkowane i nie pozostawia w nas wątpliwości (chyba, że chodzi o kontynuację, na którą osobiście będę czekać z niecierpliwością). Cinda Williams Chima doskonale wiedziała, co robi i zaplanowała wszystko dokładnie od samego początku do niezwykle intrygującego końca. Jestem ciekawa, co będzie dalej.
Fanom fantastyki serdecznie polecam, ale jeżeli ktoś mniej obeznany z gatunkiem chciałby się zapoznać z tą pozycją – nie ma na co czekać, to idealna powieść na wprowadzenie laika w arkana magii i dziwów nierzeczywistego świata, wystarczy być odrobinę cierpliwym. Premiera już 17 sierpnia!

http://zniewolone-trescia.blogspot.com/2017/08/przedpremierowo-cinda-williams-chima.html#more

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Błękitne przestrzenie. Wyprawa śladami kapitana Cooka

Książki Horwitza są idealną proporcją literatury podróżniczej i historycznej. Tym razem autor przemierza pacyficzne szlaki - od Nowej Zelandii po Alas...

zgłoś błąd zgłoś błąd