Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Oryks i Derkacz

Cykl: Maddaddam (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,26 (221 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
31
8
61
7
65
6
25
5
13
4
4
3
6
2
0
1
3
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Oryx and Crake
data wydania
ISBN
9788380970335
liczba stron
424
język
polski
dodała
Ag2S

Olśniewająca, skłaniająca do refleksji powieść, nominowana do Orange Prize i Man Booker Prize. „Oryks i Derkacz” to poruszająca historia miłosna i zarazem fascynująca wizja przyszłości. Yeti – przed wybuchem śmiercionośnej zarazy, która zgładziła ludzkość, znany jako Jimmy – usiłuje przetrwać w świecie, w którym być może jest ostatnim człowiekiem, nie mogąc uwierzyć w śmierć swojego...

Olśniewająca, skłaniająca do refleksji powieść, nominowana do Orange Prize i Man Booker Prize.

„Oryks i Derkacz” to poruszająca historia miłosna i zarazem fascynująca wizja przyszłości. Yeti – przed wybuchem śmiercionośnej zarazy, która zgładziła ludzkość, znany jako Jimmy – usiłuje przetrwać w świecie, w którym być może jest ostatnim człowiekiem, nie mogąc uwierzyć w śmierć swojego najlepszego przyjaciela Derkacza i ukochanej ich obu, pięknej, nieuchwytnej Oryks. W poszukiwaniu odpowiedzi wyrusza w wędrówkę – z pomocą zielonookich Dzieci Derkacza – przez bujny gąszcz, który porasta tereny wielkiego miasta, opustoszałego w wyniku prowadzonych przez potężne korporacje niebezpiecznych, niekontrolowanych eksperymentów z inżynierią genetyczną.

Margaret Atwood przenosi nas do nieodległej przyszłości, która wygląda aż nazbyt znajomo, a zarazem przerasta nasze wyobrażenia.

Świetnie panując nad swoim szokującym materiałem, autorka z właściwą sobie przenikliwością i czarnym humorem kreuje przedziwny, a mimo to w pełni wiarygodny świat, zamieszkany przez postacie, które długo jeszcze po zakończeniu lektury żyją w naszych snach. Margaret Atwood u szczytu sił twórczych. Kto przeczyta „Oryks i Derkacza”, inaczej spojrzy na świat.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/Oryks_i_Derkacz-p-33331-1-30-.html

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Oryks_i_Derkacz-p-33331-1-30-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1498

Ostatni człowiek na świecie... i przyjaciele

Po swojej premierze, prawie piętnaście lat temu, „Oryks i Derkacz” wywołali burzliwą – jak na standardy dosyć spokojnego literackiego środowiska – dyskusję na temat twórczości Margaret Atwood. Uznana, popularna i często nagradzana autorka nie bardzo chciała zgodzić się na to, aby jej nowy tekst szufladkować jako „science fiction”, co zapewniło jej dozgonną niechęć fanów gatunku. Skąd ten konflikt?

Pisarka stwierdziła, że w jej powieści nie ma Marsjan, więc nie wypada nazywać jej fantastyką naukową. Brzmi to kuriozalnie, szczególnie dzisiaj, gdy tak popularna stała się odmiana science fiction, literatura postapokaliptyczna – a to właśnie do tego gatunku „Oryksowi i Derkaczowi” najbliżej. Korzenie końca świata według Atwood nie tkwią jednak ani w bezmyślnym używaniu broni nuklearnej, ani w nagłym pojawieniu się krwiożerczych zombie (a oba nurty ostatnio przeżywają prawdziwą hossę); Kanadyjka poszukuje ich w kręgu zainteresowań zdecydowanie bliższym jej wcześniejszej twórczości. Apokalipsę zwiastują dwa znaki: pierwszym są rosnące w horrendalnie wysokim tempie nierówności społeczne, które prowadzą do powstawania gett dla najbiedniejszych i enklaw dla najbogatszych, drugim zaś – fakt, że enklawy, z całym swoim potencjałem finansowym i naukowym, interesują się w głównej mierze utrzymywaniem wygodnego statusu quo. To podejście doprowadza w końcu do biotechnologicznej katastrofy. I tak kończy się świat, jak to rzekł T.S. Eliot, choć towarzyszy mu tyleż skomlenia, co huku.

...

Po swojej premierze, prawie piętnaście lat temu, „Oryks i Derkacz” wywołali burzliwą – jak na standardy dosyć spokojnego literackiego środowiska – dyskusję na temat twórczości Margaret Atwood. Uznana, popularna i często nagradzana autorka nie bardzo chciała zgodzić się na to, aby jej nowy tekst szufladkować jako „science fiction”, co zapewniło jej dozgonną niechęć fanów gatunku. Skąd ten konflikt?

Pisarka stwierdziła, że w jej powieści nie ma Marsjan, więc nie wypada nazywać jej fantastyką naukową. Brzmi to kuriozalnie, szczególnie dzisiaj, gdy tak popularna stała się odmiana science fiction, literatura postapokaliptyczna – a to właśnie do tego gatunku „Oryksowi i Derkaczowi” najbliżej. Korzenie końca świata według Atwood nie tkwią jednak ani w bezmyślnym używaniu broni nuklearnej, ani w nagłym pojawieniu się krwiożerczych zombie (a oba nurty ostatnio przeżywają prawdziwą hossę); Kanadyjka poszukuje ich w kręgu zainteresowań zdecydowanie bliższym jej wcześniejszej twórczości. Apokalipsę zwiastują dwa znaki: pierwszym są rosnące w horrendalnie wysokim tempie nierówności społeczne, które prowadzą do powstawania gett dla najbiedniejszych i enklaw dla najbogatszych, drugim zaś – fakt, że enklawy, z całym swoim potencjałem finansowym i naukowym, interesują się w głównej mierze utrzymywaniem wygodnego statusu quo. To podejście doprowadza w końcu do biotechnologicznej katastrofy. I tak kończy się świat, jak to rzekł T.S. Eliot, choć towarzyszy mu tyleż skomlenia, co huku.

Roztrząsać starego konfliktu dotyczącego kwalifikacji powieści nie warto, tym bardziej, że jeśli chodzi o warstwę koncepcyjną (a przecież to o niej tak ochoczo dyskutowano) „Oryks i Derkacz” wcale nie są szczególnie odkrywczy. Owszem, głośny proekologiczny krzyk Atwood wzbogacony jeszcze o sprzeciw wobec bezrefleksyjnego dzielenia społeczeństwa wybrzmiewa z każdej strony, ale siłę uzyskuje on przede wszystkim dzięki barwności opisu. Kanadyjka pisać umie, co wielokrotnie udowodniła, i ma wyjątkowo wyczulony zmysł dramatyczny, dzięki czemu kolejne przeżycia ostatniego (czy na pewno?) człowieka na Ziemi rzeczywiście robią wrażenie.

Tym jednak, co czyni pierwszy tom trylogii „MaddAdam” tekstem wartym uwagi, jest doskonale poprowadzony wątek znajomości Jimmy'ego, protagonisty, oraz dwójki tytułowych bohaterów. Każde skrywa jakąś tajemnicę, ale największe wrażenie robią dopiero zestawieni wspólnie: Derkacz i Jimmy przechodzą przez wszystkie etapy męskiej znajomości, od przypadkowych chłopięcych spotkań, przez wstydliwe sekrety nastolatków, aż do chłodnego zdystansowania, ale to pojawienie się w ich życiach Oryks dopełnia całości. Atwood nie prowadzi narracji liniowo, nieustannie bawi się chronologią wydarzeń, w związku z czym odbiorca poznaje tragiczne dzieje całej trójki fragmentami – i to właśnie oczekiwanie na kolejną migawkę z ich wspólnej przeszłości najmocniej przykuwa do lektury.

„Oryks i Derkacz” to bardzo solidna proza, która z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom dwóch nieczęsto łączonych tematów: z czystym sumieniem można polecić ją fanom postapokalipsy, szczególnie tej bliższej fantastyce ekologicznej, ale i czytelnicy lubujący się w powieści psychologicznej znajdą w niej coś dla siebie (jeśli, oczywiście, nie przeszkadza im delikatny rys melodramatyczny). Ja sam czekam na „Rok potopu” i mam nadzieję, że będzie co najmniej równie dobry.

Bartek Szczyżański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (759)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 704
Izabela Pycio | 2017-01-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 stycznia 2017

"Nieśmiertelność to koncepcja - powiedział Derkacz. - Jeśli potraktujesz śmiertelność jako byt - nie śmierć, ale jej przeczucie i strach przed nią - wtedy nieśmiertelność jest brakiem takiego strachu."

Ciekawa i porywająca przygoda intelektualna, interesujący pomysł na fabułę, wciągający postapokaliptyczny klimat, nietuzinkowe postaci. Zagłębiamy się w odkrywanie tego, co może w niedalekiej przyszłości spotkać świat. Z przyjemnością oddajemy się wywoływanym przez książkę przemyśleniom, czynimy liczne analogie do współczesnej rzeczywistości, ryzykownych kierunków podążania nauki, ogromnych problemów wywoływanych przez wzmożone zwiększanie się populacji ludności świata, szukania efektywnych, choć często kontrowersyjnych, możliwości jej wyżywienia w obliczu prawdopodobnych niekorzystnych zmian klimatycznych. Eksplozja demograficzna od połowy dwudziestego wieku, znaczące wydłużenie życia człowieka, intensywny rozwój medycyny, w tym genetyki, ograniczanie i eliminowanie śmiercionośnych...

książek: 528
Nobliszka | 2017-02-04
Na półkach: Przeczytane

Droga Pani Atwood, ostatnimi czasy to my nie możemy się jakoś zgrać, chemii miedzy nami brak. A pamiętam czasy, gdy było zgoła na odwrót. Pani mnie zadziwiałaś, panowałaś nad każdą moja komórką, wodziłaś za nos i mamiłaś swoimi historiami. I co się stało? Za długo się znamy?

Te wszystkie nominacje, te wszystkie pochwały, obiecanki cacanki. Streszczenia ani opinii nie przeczytałam, na ten bzdurny opis na okładce nawet nie zerknęłam (i dobrze, bo to banialuki okrutne), chciałam wyzbyć się jakichkolwiek oczekiwań, zminimalizować, bo tak zupełnie nie zdołałabym, no przecież się znamy, znam pióro Pani i możliwości. No właśnie, znam. I w tym cały problem. Bo po „Opowieści podręcznej” nie wiem czy jest w stanie zadowolić mnie jakikolwiek jeszcze wymyślony przez Panią świat, czy po „Ślepym zabójcy” może mną coś jeszcze aż tak wstrząsnąć. A narracja w „Grace i Grace”, czyż nie jest doskonała? Chyba powinnam z Panią skończyć, nie wiem jednak czy potrafię.

„Oryks i Derkacz” czytało się dość...

książek: 4091
Wkp | 2017-01-05

POSTAPO I WYŻSZA PÓŁKA

Margaret Atwood kojarzymy przede wszystkim jako autorkę powieści mocno zahaczających o feministyczną tematykę. Chociaż z drugiej strony jej najsłynniejszym utworem pozostaje „Opowieść podręcznej”, antyutopijna historia dziejąca się w niedalekiej przyszłości. Tę drugą przytaczam tutaj nie bez powodu, bowiem „Oryks i Derkacz”, powieść autorki, która już 12 stycznia powróci na księgarskie półki reprezentuje gatunek Science Fiction. A dokładniej jego modną w ostatnich latach odmianę postapo, ambitniejszą jednak niż to się zazwyczaj spotyka.

Niedaleka przyszłość. W świecie, w którym ludzkość spotkała zagłada żyje on, Yeti. Jest jednym z nielicznych ocalałych, stracił wszystkich, którzy byli mu bliscy, a otaczają go Derkaczanie. Yeti stara się przeżyć, przetrwać, a przy okazji znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania. By to zrobić wyrusza w podróż, ta jednak staje się również wyprawą w głąb własnych wspomnień. Powrotem do czasów, kiedy wciąż nazywał się Jimmy....

książek: 1522
Wojciech Gołębiewski | 2015-11-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 listopada 2015

UWAGA! WSKUTEK INTERWENCJI ADMINISTRACJI NASZEGO PORTALU "LUBIMY CZYTAĆ" WYKASOWAŁEM DWA FRAGMENTY PONOĆ OBRAŹLIWE DLA ATWOOD
Atwood (ur.1939) wytrwale dalej pisze, mimo 76 lat.. Od jej pisania pogorszyło się nie tylko mnie, lecz również Wikipedii, która podaje, t e r a z, w listopadzie 2015, publikacje wydane w 2016 !!! Może redaktorzy byli pod wpływem lektury "Oryksa i Derkacza" (wyd. 2003), której akcja przebiega w świecie fantazji. Muszę zaznaczyć, że mimo mojej niechęci do twórczości krajanki (jedna książka - ocena 1/10), to nie ja, a Wikipedia zalicza jej twórczość do "tematyki feministycznej", co jest niewątpliwie zawoalowanym obniżaniem wartości tejże.
Przyjmuję wyjaśnienie tłumaczki, że tytułowy derkacz jest jej samowolą, bo zamiast derkacza winna być rudokurka ognistogłowa, co nie robi mnie żadnej różnicy, gdyż o Oryksie nic nie wiedziałem i ...

książek: 0

Gatunek, rodzina, rząd, gromada, podtyp, typ. Osobnik. Jeden. Pffff. Nic...
A może nie.
A może jednak coś po nas zostanie. Albo zamiast.

Bardzo lubię styl Margaret Atwood. W dojrzały, inteligentny, ba! kobiecy, sposób potrafi pisać o sprawach ważnych, ludzkich problemach, konfliktach, zmaganiach z życiem, wreszcie o zagrożeniach, które człowiek funduje sobie sam, przez własną głupotę i zachłanność. Udanie wpisuje się w nurt postapo, zdominowany w ostatnich latach przez pozycje młodzieżowe, atrakcyjne i wciągające, ale grające przede wszystkim obrazem na emocjach czytelnika, jak choćby "Nowa ziemia" Baggott. Atwood stosując pozornie podobną metodę uderza znacznie głębiej mówiąc nam "Zastanów się, co robisz, jak niewiele dzieli ciebie od tej wizji, spójrz, jak daleko zaprowadziła ciebie własna bezmyślność, zachłanność i ślepota. Został już tylko jeden krok."
Czy jej wizjonerski przekaz może wydawać się przekombinowany? Czytając doniesienia o GMO, naukowych osiągnięciach, ...

książek: 2747
Czytam-Sobie | 2014-05-03
Przeczytana: 03 maja 2014

Niesamowita książka.
Przedstawia niezwykle sugestywną wizję skutków zabawy w Pana Boga - czym może skończyć "poprawianie" tego co doskonałe - Natury.
Te wszystkie eksperymenty z organizmami modyfikowanymi genetycznie, szczepionkami, tworzeniem chorób ("Najlepsze choroby to te, które mają charakter długotrwały" s. 194), tabletkami na wszystko: "do tycia, chudnięcia, porastania włosami, łysienia, rozjaśniania skóry, przyciemniania skóry, przyczerniania skóry, zażółcania skóry, bycia seksownym, bycia szczęśliwym" (s. 227). Brzmi znajomo?
Owszem. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, bo nie wiemy co dzieje się za drzwiami tajnych laboratoriów w ramach tzw.czarnych projektów? Strach pomyśleć. Ale to tylko teorie spiskowe, prawda?

Książka napisana jest tak, że nie można się od niej oderwać.

książek: 407
jolasia | 2017-03-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Mam problem z tą książką. W trakcie lektury odnosiłam nieodparte wrażenie, że czytam straszną ramotę. Fakt, że Atwood wydała ją zaledwie w 2003 roku świadczy o tym, że książka „Oryks i derkacz“ przedwcześnie się zestarzała. Dlaczego? Otóz wydaje mi sie, że pogląd, iż ludzkość wyginie z powodu tak wyrafinowanego jak ekperymenty genetyczne jest dzisiaj luksusową bajką. Rzeczywistość jasno nam pokazuje, że ludzkość nie wyszła jeszcze z okresu pierwotnych emocji, nienawiści, fanatyzmu, chęci unicestwienia przeciwnika. Dzisiaj prognozowałabym, że koniec ludzkości to nie genetycznie zmodyfikowane pokolenie czy manipulowanie wirusami i bakteriami, ale prymitywna wojna prowadzona za pomocą cepów, noży i kijów bejsbolowych. Oj chyba pani Margaret Atwood zbyt wysoko, zbyt pochlebnie oceniła ludzkość. I zbyt to wszystko wymyślne, zbyt abstrakcyjne, a jednocześnie zbyt jednowymiarowe i przewidywalne, by mogło poruszyć moje emocje. Przyznaję więc bez bicia, że trochę się wynudziłam podczas...

książek: 431
Kinga | 2015-06-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 kwietnia 2010

Margaret Atwood, jedna z moich ulubionych pisarek, to właśnie ta pisarka, którą odnajdziesz na półkach mężczyzn, którzy kobiet właściwie nie czytają. Jest to ich flagowa kobieta, którą mogą zamachać, gdy ktoś ich oskarża o seksistowskie gusta literackie.

I nic dziwnego, bo Atwood często pisze science-fiction. I to science-fiction nobilitowaną do miana literatury wysokiej. 'Oryks i Derkacz', na ten przykład, był nominowany do Bookera w 2003 (i z jakiegoś powodu przegrał z niesłychanie cienkim 'Vernonem' DBC Pierre'a - gwiazdy jednego przeboju).

Nie twierdzę, że 'Oryks i Derkacz' jest najlepszą książką Atwood, ale gdyby napisał ją inny mniej znany autor dałabym mu maksymalną ilość gwiazdek. Atwood sama sobie postawiła poprzeczkę wysoką, więc oczekuję od niej absolutnej perfekcji, to też ciachnęłam jedną gwiazdkę, głównie za fragmenty opowieści Oryks, które wydawały mi się trochę uproszczone i jakby... (czy się odważę?) seksistowskie.

Poza tym powieść ma wszystkie elementy dobrej...

książek: 185
Mecha_Kulturacja | 2017-01-22
Na półkach: Przeczytane

Margaret Atwood to kanadyjska pisarka, która na swoim koncie posiada ponad dwadzieścia powieści, książki dla dzieci, zbiory opowiadań i kilkanaście tomików poezji. Znana jest ze swoich poglądów feministycznych i proekologicznych, co bardzo często mocno zaakcentowane jest w jej twórczości. Jej najbardziej znaną powieścią jest antyutopijna Opowieść Podręcznej z 1985 roku. W podobnej tonacji utrzymana jest jej powieść Oryks i Derkacz z 2003 roku, wydana ponownie na naszym rynku, tym razem za sprawą wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Historia ukazana w powieści Oryks i Derkacz osadzona jest w niedalekiej, bliżej nieokreślonej przyszłości. Wydarzenia poznajemy z perspektywy prawdopodobnie ostatniego człowieka na ziemi, zwanego Yetim. Opowiada on historię tytułowych bohaterów, zarazem próbując przetrwać w świecie, będącym efektem wybuchu śmiercionośnej zarazy, która zgładziła całą ludność planety. Ma wiele czasu na snucie swoich przemyśleń i wspominanie przeszłości. Kiedyś znany był jako...

książek: 68
Danek | 2013-10-26
Na półkach: Przeczytane, Postapokalipsa

Głupina Głupina Głupina!
Jedna z tych książek, po których przeczytaniu usiadłem i zacząłem rozmyślać. Rany, czemu tak się stało? Czemu on to zrobił? Dlaczego tak? Ale...
Te i inne myśli kłębią się w głowie po przeczytaniu tej książki, gdyż lektura kończy się, ale tak naprawdę historia równie dobrze mogłaby toczyć się dalej. Zakończenie jest otwarte, co sprawia, że, nie wiedzieć czemu, wpadam w złość na myśl o tym, że autorka poskąpiła dalszej możliwości czytania. I może w tym kryje się jej geniusz?

Książka napisana jest prawie podręcznikowo - jest rozpoczęcie fabuły, wzrost napięcia, kulminacja i rozluźnienie. Z tym, że jednym z minusów (czy ja wiem, czy to minus?, tak się zastanawiam w tym momencie) jest to, że kulminacja następuje 10 stron przed końcem książki i jest tylko jedna.
Podejrzewam, że mało osób się spodziewałoby takiego obrotu wypadków. Fabuła jest, poniekąd, nieprzewidywalna.

Mimo wszystko książka nie jest typem lektury na szybki numerek, siąść, przeczytać o...

zobacz kolejne z 749 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Powrót do postapokaliptycznego świata, wyciąganie się z bagna za własne włosy czy wspominanie bliskiej osoby przez pryzmat jej kolekcjonerskiej pasji - to czeka, pod względem literackim, oczywiście, część naszej redakcji w ten weekend. A Was jaka książkowa przygoda porwie?


więcej
Czytamy w weekend

Wiosna w tym roku się ociąga. Za oknem zimno i wieje, i często jeszcze pada. Jeśli ktoś nie musi w weekend wychodzić z domu, to niech nie wychodzi - tylko zaszyje się pod kocem lub kołdrą, z kubkiem gorącej herbaty, kawy lub innego napoju i odda się przyjemnej lekturze!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd