Nic takiego. Złe wieści. Jakaś nadzieja

Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Cykl: Patrick Melrose (tom 1-3)
Wydawnictwo: W.A.B.
6,92 (276 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
15
9
24
8
71
7
72
6
44
5
28
4
9
3
8
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Never Mind. Bad News. Some Hope
data wydania
ISBN
9788328044821
liczba stron
448
język
polski
dodała
Ag2S

Połączenie wykwintnej prozy, błyskotliwej satyry społecznej i opisów szokującego okrucieństwa. Oto świat angielskiej arystokracji, pełen zbytku i ogromnej pustki, olśniewającego piękna i niewypowiedzianej ohydy, ujmującego wdzięku i skrywanej nienawiści. Tocząca się w Londynie, Nowym Jorku i na Riwierze Francuskiej historia Patricka Melrose’a i jego relacji z despotycznym ojcem to bogata i...

Połączenie wykwintnej prozy, błyskotliwej satyry społecznej i opisów szokującego okrucieństwa. Oto świat angielskiej arystokracji, pełen zbytku i ogromnej pustki, olśniewającego piękna i niewypowiedzianej ohydy, ujmującego wdzięku i skrywanej nienawiści. Tocząca się w Londynie, Nowym Jorku i na Riwierze Francuskiej historia Patricka Melrose’a i jego relacji z despotycznym ojcem to bogata i świetnie skonstruowana przypowieść o bezbronności dzieci, ciężarze rodzicielstwa i koszmarze wspomnień, od których nie sposób się uwolnić.

Pięć powieści oryginalnego cyklu, który zapewnił brytyjskiemu arystokracie miano jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy w Anglii, w wydaniu polskim ukaże się w dwóch tomach, ze wstępem Zadie Smith.

"St Aubyn nie przychodzi chwalić klasy wyższej, tylko ją grzebać – choć nigdy do końca i nie bez pewnej czułości" – Zadie Smith

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
fossa książek: 332

Wszystkie przekleństwa Patricka Melrose'a

Gdyby Edward St Aubyn spisał klasyczne wspomnienia wywołałby pewnie krótkotrwałą sensację. Gdyby napisał zaledwie przeciętną powieść, prawdopodobnie nikt by o nim dziś już nie pamiętał. Tymczasem od ponad dwudziestu lat Edward St Aubyn znajduje się pod bacznym okiem mediów i czytelników (a ostatnio zainteresowali się nim również filmowcy). Nie dość bowiem, że St Aubyn wywodzi się z brytyjskich wyższych sfer, to jest jeszcze posiadaczem burzliwego życiorysu i trudnego dziedzictwa, z którym przez długi czas w ogóle sobie nie radził. Do tego jest też rewelacyjnym pisarzem, o czym najlepiej świadczy jego cykl o Patricku Melrosie, gdzie własne doświadczenia umiejętnie przerobił na fikcję literacką. St Aubyn zawsze bowiem kultywował sztukę, a nie wyznania.

Trzy pierwsze powieści o Patricku Melrosie - wydane teraz w Polsce w jednym tomie - po raz pierwszy ukazały się przed ponad dwudziestu laty. Każda z tych krótkich powieści opisuje inny epizod z życia głównego bohatera, ale za każdym razem reprezentujący zasadniczy etap w jego życiu. Trylogię otwiera niepozorne „Nic takiego”, co w tym wypadku oznacza dzień, w którym skończyło się beztroskie dzieciństwo Patricka. To wówczas ledwie pięcioletni Patrick - przy czynnym udziale ojca – doznaje traumy na całe życie. Wszystko, co dzieje się później a więc jego destrukcyjne skłonności, wszelkiej maści używki czy problemy emocjonalne są już tylko następstwem druzgocących wydarzeń z dzieciństwa. St Aubyn, sam uzależniony od narkotyków od...

Gdyby Edward St Aubyn spisał klasyczne wspomnienia wywołałby pewnie krótkotrwałą sensację. Gdyby napisał zaledwie przeciętną powieść, prawdopodobnie nikt by o nim dziś już nie pamiętał. Tymczasem od ponad dwudziestu lat Edward St Aubyn znajduje się pod bacznym okiem mediów i czytelników (a ostatnio zainteresowali się nim również filmowcy). Nie dość bowiem, że St Aubyn wywodzi się z brytyjskich wyższych sfer, to jest jeszcze posiadaczem burzliwego życiorysu i trudnego dziedzictwa, z którym przez długi czas w ogóle sobie nie radził. Do tego jest też rewelacyjnym pisarzem, o czym najlepiej świadczy jego cykl o Patricku Melrosie, gdzie własne doświadczenia umiejętnie przerobił na fikcję literacką. St Aubyn zawsze bowiem kultywował sztukę, a nie wyznania.

Trzy pierwsze powieści o Patricku Melrosie - wydane teraz w Polsce w jednym tomie - po raz pierwszy ukazały się przed ponad dwudziestu laty. Każda z tych krótkich powieści opisuje inny epizod z życia głównego bohatera, ale za każdym razem reprezentujący zasadniczy etap w jego życiu. Trylogię otwiera niepozorne „Nic takiego”, co w tym wypadku oznacza dzień, w którym skończyło się beztroskie dzieciństwo Patricka. To wówczas ledwie pięcioletni Patrick - przy czynnym udziale ojca – doznaje traumy na całe życie. Wszystko, co dzieje się później a więc jego destrukcyjne skłonności, wszelkiej maści używki czy problemy emocjonalne są już tylko następstwem druzgocących wydarzeń z dzieciństwa. St Aubyn, sam uzależniony od narkotyków od 16 do 28 roku życia i nie raz bliski przedawkowania, brawurowo oddaje ten czas w „Złych wieściach”, epizodzie nowojorskim, gdy Patrick wyrusza po prochy ojca. Lata później, już w „Jakiejś nadziei” bohater próbuje pogodzić się z przeszłością i próbuje zdobyć się na przebaczenie; a przy okazji daje w kość snobistycznemu i uprzywilejowanemu środowisku, z którego sam się wywodzi.

Myślałam, że nikt nie kala własnego gniazda tak bezlitośnie, a przy tym tak zabawnie jak Philip Roth, ale Edward St Aubyn mógłby stanąć z nim w szranki. Pisarz o przedstawicielach brytyjskich elit „mających pieniądze, nazwisko i niewiele poza tym” wypowiada się bez najmniejszych sentymentów. Wystawne przyjęcie zwieńczające trylogię (autor nie zawahał się zaangażować w fabułę samą księżniczkę Małgorzatę) staje się dość smutną karykaturą takiego stylu życia. Ale St Aubyn nie oszczędza nikogo, a zwłaszcza własnej rodziny. Tutaj jest jeszcze gorzej. Z powieści wyłania się odstręczający obraz ojca Patricka, który jak się wydaje nie miał w życiu lepszych zajęć niż gnębienie swoich najbliższych. Autor za to stosunkowo niewiele wspomina o matce, ale to wcale nie świadczy na jej korzyść - po prostu Eleanor Melrose nigdy nie była osobą, u której syn mógł szukać wsparcia. Czyżby St Aubyn miał się rozprawić z nią dopiero w dalszej części?

Ciężar emocjonalny tej prozy byłby pewnie trudny do zniesienia, gdyby nie była ona tak komiczna. Edward St Aubyn rozkłada na łopatki swoim niestrudzonym poczuciem humoru w obliczu coraz to nowych przeszkód na drodze Patricka Melrose'a, czyli również na własnej. W końcu ten gość pisze o najgorszych chwilach swojego życia, a robi to tak jakby go to w ogóle nie dotyczyło - jakby pisał o kimś innym; o wymyślonym pięciolatku i jego ojcu sam na sam w sypialni czy o jakimś obcym narkomanie, który nie umiał żyć bez siedmiu gramów kokainy dziennie. Dopiero gdzieś w „Jakiejś nadziei” ironia zostaje oficjalnie zaliczona do kolejnych mechanizmów obronnych, a przy innej okazji zostaje metaforycznie zestawiona z heroiną. W każdym razie, Edward St Aubyn pisze tak, że mógł wpędzić w kompleksy bardzo wielu pisarzy. Założę się jednak, że żaden z nich nie chciałby ryzykować jego doświadczeń, bo to one w konsekwencji uczyniły go takim człowiekiem, a później również takim pisarzem.

Nie trudno zrozumieć, czemu „Patrick Melrose” wzbudza takie emocje i robi takie wrażenie. Ta historia bywa nie tylko wstrząsająca, ale jest przede wszystkim w całej swej rozciągłości prawdziwa. Nie ma tu żadnych fałszywych tonów i próżno szukać w niej śladów manipulacji czy nieszczerości. Dzisiaj, Edward St Aubyn już otwarcie mówi o swojej przeszłości i wydaje się, że wreszcie odnalazł wewnętrzny spokój. Ważnym krokiem na tej drodze było właśnie pisanie o Melrose'ach. To znaczące, gdy literatura potrafi równie silne oddziaływać na twórcę, co odbiorcę! A póki, co, z Patrickiem nie rozstajemy się na długo, finałowa odsłona cyklu w postaci „Mleka matki” i „W końcu” dopiero przed nami. I tą pokrzepiającą myślą muszę się teraz zadowolić - w końcu to zawsze jakaś nadzieja.

Anna Aniszczenko

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1162)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6633
allison | 2017-09-26
Na półkach: Przeczytane, Rok 2017
Przeczytana: 25 września 2017

Książka przereklamowana i jedno z czytelniczych rozczarowań roku.

Na pewno jest to satyra społeczna, ale nie błyskotliwa, jest to saga, lecz nie osobliwa, a portret angielskiej klasy wyższej nie jest ani wstrząsający, ani zabawny - to kilka moich "nie" w odniesieniu do szumnej zapowiedzi zamieszczonej na okładce.

Całość uważam za przeciętną - to powieść, jakich wiele. Nie znalazłam w niej niczego odkrywczego czy intrygującego.
Niektóre fragmenty mogą robić wrażenie (np. scena pedofilskiego gwałtu), ale to bardziej gra na emocjach czytelnika niż twórczy zabieg autorski.

Portret angielskiej klasy wyższej przełomu XX i XXI wieku tak naprawdę nie odbiega wiele od obrazu angielskiej arystokracji poprzednich epok. Wówczas na pewno o wielu problemach się nie mówiło i nie pisało tak bezpośrednio, jak robi to Edward St. Aubyn, wiadomo jednak, że istniały i były demaskowane na kartach literatury, więc autor nie odkrył Ameryki.

Czytało mi się tę powieść nierówno - jedne części...

książek: 954
Mariolka | 2017-12-25
Przeczytana: 25 grudnia 2017

Nic specjalnie ciekawego. Owszem, napisane bardzo sprawnie, ładnie się po mózgu rozlewa, niczym „Szczygieł” Donny Tartt, albo „Małe życie” Hanya Yanagihara. Miłośnikom tego rodzaju prozy, zwłaszcza w języku, nie w meritum, może się ta lektura spodobać. Mnie wynudziła. Opowieści o ludziach marnych, niezależnie od tego, czy są biedni, czy jak tu, bogaci, wydają mi się stratą czasu. Bo, że zamożny próżniak niczym (prócz rekwizytów rzecz jasna) nie różni się od próżniaka biednego, który spędza życie przed telewizorem, to chyba nie jest śmiałe odkrycie. I jedni, i drudzy są tym samym gatunkiem zwierzęcia zwanym homo sapiens - podlegają dokładnie tym samym procesom psychologicznym i społecznym.

książek: 332
fossa | 2017-07-07
Na półkach: Przeczytane

Krótko: Gdybym czytała te mini powieści o Patricku osobno - w wieloletnim odstępie czasu w jakim się ukazywały - czułabym głęboki niedosyt, a wręcz żal do autora, że nie zamierza się specjalnie przepracowywać i tak oszczędnie szafuje swoim talentem. Inaczej, gdy czytam je razem, choć ledwo przewróciłam ostatnią stronę już chcę więcej i z niecierpliwością czekam na ostatnią już część tej literackiej uczty. Podobnie jak u Rotha, najmocniejszą bronią ST Aubyna jest dowcip w połączeniu ze śmiertelną powagą, choć każdy z nich porusza się w innym świecie i ma własne obsesje. Podczas gdy świat Patricka Melrose'a trzęsie się w posadach, my nierzadko trzęsiemy się ze śmiechu. Cóż, takie życie, a w przypadku St Aubyna z mocno poturbowanego przez życie człowieka wyrósł wspaniały pisarz.
PS. A wstęp Zadie Smith z racji spoilerów nadaje się raczej na posłowie; w każdym razie do przeczytania dopiero na końcu, po drugim tomie.

książek: 1443
vivarto | 2018-03-20
Przeczytana: 19 stycznia 2018

Tyle nadziei. Tyle wyobrażeń, podpartych rewelacyjnymi recenzjami. Jak to bywa w zdecydowanej większości przypadków (jeśli chodzi o mnie ulokowaną w gąszczu – a raczej chaszczach – literatury współczesnej) nadzieje były płonne, wyobrażenia rozbiły swe metaforyczne głowy o napompowane sztucznie recenzje (Wysoko opłacane? Będące rezultatem gustu czytelniczego bardzo złego vulgo: nieokrzesanego, niewyrobionego tout court? W moim, jakże pojemnym pojęciu – tertium non datur).


O tym, że literatury współczesnej (a polskiej w szczególności) nie warto czytać, wiedziałam od dawna. Moimi mistrzami literackimi są klasycy: Tołstoj, Dostojewski, Dickens, Prus, Sienkiewicz. Wystarczy przeczytać arcydzieła z epoki wielkiej powieści realistycznej, aby wiedzieć na pewno, że 99,(9)% makulatury, która zalega księgarskie półki – realne lub wirtualne – to najdroższy materiał na podpałkę w całej swej beznadziejnej okazałości.

(...)

Ciąg dalszy na moim...

książek: 746
Melocotón | 2017-08-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 sierpnia 2017

Totalnie absurdalna opowieść o człowieku chorym psychicznie, który próbuje się zaćpać na śmierć (bo ojciec).
Jedna gwiazdka za dialogi początkowe, trafiają się znakomite bon moty.
Jeśli chodzi o wstęp Zadie Smith - od dawna twierdziłam, że ta kobieta jest grafomanką i to mi się tylko potwierdza z każdym "utworem".

książek: 453
Marek | 2017-07-06
Przeczytana: 06 lipca 2017

Wstęp Zadie Smith proszę sobie odpuścić. Straszny, niczego nie wnosi a na złe tory przestawia czytelnika. Nie jest to książka na lato, już czytając kilkadziesiąt pierwszych stron jakoś nie potrafię wyobrazić sobie czytelnika na plaży. Okładka natomiast wskazuje że będziemy mieli do-czynienia z lekturą przyjemną a " co gorsza kobiecą". I tutaj kolejna wtopa czeka na naszego czytelnika. Ale niech sobie radzi sam. To jest fascynujące w książkach wogóle że nabywamy coś o miłości a dostajemy mocno obyczajowy tekst. Ciekawe kto na plaży to przeżyje. Także początek nie łatwy, środek mocno osadzony w realiach a zakończenie już płynne. Zwracam uwagę na dialogi, chwilami znakomite. Autor dysponuje żywym "piórem". Środowisko które Aubyn opisuje, arystokrację celebrującą swoje drewniane życie, mamy także wokół siebie. "Niewątpliwie trzeba tu kopnąć wiele ciał, zanim się trafi na kogoś żywego", popatrzcie tylko na wielu znajomych z pracy, z tzw. towarzystwa. Co potrafią opowiadać. Najlepsze...

książek: 1204
Eda | 2017-09-21
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 21 września 2017

Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Na pewno nie jest to lekkie letnie czytadło i na pewno nie wolno czytać wstępu Zadie Smith, bo jest jednym wielkim spoilerem.

Książka składa się z trzech tomów, a każdy z nich prezentuje krótki wycinek z życia tytułowego Patricka, najpierw jako małego chłopca, potem ok. 20 - lata, w ostatniej części ma ok. 30 lat. Autor bardzo sprawnie - opisując niewielki okres czasu - kreśli rzeczywistość.

Zważywszy na trudne dzieciństwo Patricka, problemy w dalszym życiu, jest to ciężka książka. Wydaje mi się, że wolałabym o niej nie usłyszeć i jej nie czytać, chociaż nie potrafiłam jej odłożyć, bo bardzo wciąga. Jest napisana naprawdę sprawnie i niezwykle szczerze. Pozostawia niepokój, niesmak, niechęć do angielskich klas wyższych. Jeszcze do końca nie wiem, jaki jest mój stosunek do niej.

Czy warto po nią sięgnąć? Pozostawiam do rozstrzygnięcia każdemu z Was.

książek: 488
pulcinella | 2017-08-06
Na półkach: Przeczytane

Dobra, mocna, inteligentna proza. W warstwie ludzkiego doświadczenia może trochę porażać, w warstwie językowej zachwyca.
Ps. Nigdy nie przepadałam za figami, ale teraz nie zjem już ani jednej.

książek: 729
Jarek1983 | 2017-09-22
Przeczytana: 18 września 2017

Udławiony ekscytacją.

Sam nie wiem od czego zacząć. Czytanie prozy Edwarda St. Aubyna to niebywałe przeżycie. Tu ponadczasowość zderza się z bezwzględnie inteligentnym stylem pisarskim. Kpina rozbija się o dramat, filozofia brodzi w odchodach, a narkotyki sąsiadują z brytyjską rodziną królewską. W tej książce jest wszystko przez duże „W”. Ten facet musi naprawdę nie lubić środowiska (arystokratów), z którego się wywodzi, ale jednocześnie portretuje ich w sposób ogólnoludzki. To prowadzi do wniosku, że najlepszego zdania o naszym gatunku Pan Pisarz nie ma. Ponad czterysta stron, a ja nie znalazłem żadnego zbędnego wyrazu. Dawno niczym się tak nie ekscytowałem, dławiłem, radowałem, smuciłem i fascynowałem. Użyłbym słowa „nieziemski”, gdyby „Patrick Melrose” nie dotykał ziemi z taką intensywnością. Jeżeli literatura może wpływać na naszą psychikę, to właśnie tę książkę bym wskazywał jako wielce wpływową.

Teraz o mnie: nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałem coś z takim zachwytem...

książek: 251
Magdalena | 2017-09-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 września 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Nie potrafię ocenić tej książki w kategorii gwiazdek. Rzadko tak męczę się czytając książkę.
Pierwsza część to opowieść o dzieciństwie głównego bohatera, który dorastał z psychopatycznym ojcem, który był homoseksualnym pedofilem. Oraz tyranizowaną matką, nie potrafiącą okazać uczuć dziecku.
Drugą część czyta się najgorzej, same narkomańskie wizje młodego człowieka, który dąży do samozagłady.
Trzecia część angielskiej klasie wyższej - nie ma tam osoby, którą można by darzyć sympatią. Pusta i snobistyczna "śmietanka towarzyska"
Bibliotekarka, która poleciła mi tą książkę porównała ją do "Mojej walki" Knausgard"a - nic bardziej mylnego.

zobacz kolejne z 1152 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Poznajcie Patricka Melrose'a

Proza Edwarda St Aubyna – jedno z literackich odkryć minionego roku w Polsce – pojawi się na małym ekranie. Do sieci trafił już zwiastun miniserialu zatytułowanego „Patrick Melrose”. 


więcej
Drugi tom cyklu o Patricku Melrose już w sprzedaży

Ponad dwadzieścia lat od brytyjskiej premiery, głośny cykl o życiu Patricka Melrose'a doczekał się pełnego, polskiego tłumaczenia. „Mleko matki. W końcu” jest ostatnią książką serii Edwarda St Aubyna, która powstała na kanwie prywatnych doświadczeń autora. W polskich księgarniach ukazuje się 11 października nakładem wydawnictwa W.A.B.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd