Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Morderca bez twarzy

Tłumaczenie: Anna Marciniakówna
Cykl: Komisarz Wallander (tom 1) | Seria: Mroczna Seria
Wydawnictwo: W.A.B.
6,74 (3122 ocen i 251 opinii) Zobacz oceny
10
118
9
161
8
413
7
1 170
6
823
5
319
4
61
3
42
2
9
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mördare utan ansikte
data wydania
ISBN
83-8929-193-2
liczba stron
304
język
polski

Inne wydania

Bohatera zastajemy w niedobrym momencie: właśnie opuściła go żona, utracił kontakt z dziewiętnastoletnią córką, a w dodatku powierzono mu sprawę małżeństwa Lövgrenów, starych ludzi, okrutnie zamordowanych w małym domku na wsi. Zadźgany nożem mężczyzna umarł na miejscu, a kobieta przed śmiercią zdążyła wykrztusić zaledwie jedno słowo: „zagraniczny”. Lecz prasie wystarczy nawet jedno słowo – w...

Bohatera zastajemy w niedobrym momencie: właśnie opuściła go żona, utracił kontakt z dziewiętnastoletnią córką, a w dodatku powierzono mu sprawę małżeństwa Lövgrenów, starych ludzi, okrutnie zamordowanych w małym domku na wsi. Zadźgany nożem mężczyzna umarł na miejscu, a kobieta przed śmiercią zdążyła wykrztusić zaledwie jedno słowo: „zagraniczny”. Lecz prasie wystarczy nawet jedno słowo – w wyniku rozpętanej przez media kampanii temperatura społeczna wzrasta, mnożą się anonimowe telefony i groźby podpalenia ośrodków dla uchodźców, wreszcie dochodzi do zastrzelenia przypadkowego Somalijczyka. Tymczasem śledztwo ujawnia, iż zabity Johannes Lövgren prowadził drugie życie i korzystał z fortuny zbitej na handlu z Niemcami podczas wojny...
Komisarz Wallander, miłośnik opery i jedzenia, należy do znanego od czasów Maigreta gatunku dojrzałych, znużonych życiem policjantów, którzy mimo pewnej dozy cynizmu pozostali wrażliwi i ciekawi świata. Tym bardziej wstrząsa nim pozornie bezsensowne morderstwo staruszków oraz późniejsza fala ksenofobicznych ekscesów. To inna Szwecja niż ta, którą znał dotychczas – a także inna niż ta, którą sobie wyobrażamy. Właśnie ów wyraziście nakreślony obraz kraju w fazie przemiany stanowi największy atut książki Mankella, wynosząc ją ponad poziom zwykłej zagadki kryminalnej do rangi pasjonującego komentarza społecznego.

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2004

źródło okładki: http://www.wab.com.pl/

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (5447)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 192
Paco | 2016-10-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 października 2016

Kurt Wallander.
A czy ja mówię, że jestem pewien, jak nie jestem.
To tylko moja zwerbalizowana sugestia.
Sądzę, że to protoplasta Harrego Hole.
Nie różnią się od siebie, niby mysz od myszołowa. W zasadzie obaj są drapieżnikami. I obaj myszami. Zranieni przez kobiety i sami rany zadający. Rano, w południe i wieczorem pijący. Nie, nie herbatkę. Dlatego permanentny stan zagrożenia wątroby występuje. I psyche osłabiona. Cyklicznie źle parkujący i regularnie cięgi zbierający. Od zbirów i życia. Wegetują. I tylko ikra z jaką bandziorów tropią, horyzonty rozjaśnia. Sens bytowi nadając. Tyle porównań. Z różnic jedno mi świta. Nie Kurt. Nie Wallander.
Za to Kurt Wallander.
Zawsze i wszędzie. Gdyby wyciąć tę godność, książka byłaby o połowę krótsza. Tyle razy w użyciu była. No dobra, czepiam się. Ale posłuchajcie jak to brzmi.
Kurt Wallander maligny nie rozumie, w jakiej zbrodnia popełniona została.
Kurt Wallander śledztwo prowadzi.
Metody Kurta Wallandera nie zawsze zgodne z prawem...

książek: 5817
Kalissa | 2015-09-25
Przeczytana: wrzesień 2015

Kryminał był bardzo zajmujący. Miał swój klimat. Wszystko rozpoczyna się okrutnym zabójstwem, później zahaczamy o problematykę społeczną (temat uchodźców i imigrantów bardzo na czasie:), pojawia się kolejna ofiara, wreszcie dość ciekawie poruszono problem kontaktów policji z prasą.

Przyznaję, że nie cierpię głównego bohatera! Raziło mnie, że autor skumulował w nim wszystkie(!) możliwe problemy rodzinne: rozwód, problemy z córką, chorobę ojca, brak więzi z siostrą. Ale to wybaczyłabym - gdyby nie poczucie, że brak rodziny, był autorowi na rękę, by Wallander mógł "kręcić" z innymi kobietami! Co gorsza - uważam charakter bohatera za pełen sprzeczności - jawił mi się albo jako ideał, albo jako tępy buc. Bo oto mamy policjanta - odważnego do szaleństwa i wysportowanego(pożar, pościgi, także w nocy), zaharowującego się na śmierć (noce na komisariacie to standard!), twardego, nieustępliwego, który otrzymał w jednej książce tyle ciosów w głowę - że z powodzeniem mógłby zbierać mózg z...

książek: 290
Defenestracja | 2016-08-02
Na półkach: Przeczytane

Dopadła nas moda na skandynawskie kryminały. Jak każda moda, musiała przynieść sporo śmiecia, bo co to za kryterium literackiej wartości, skandynawskość? Stąd mamy na rynku wiele książek napisanych jakby przez powoli uczące się języka dzieci. I oczywiście one właśnie są najpopularniejsze.
Mankell jest inny. Jego język nie razi, ale najważniejszy jest u niego klimat. Zarówno ten mikro, czyli życie prywatne Wallandera, jego kłopoty z samotnością i nałogiem, jak i ten makro, czyli portret Szwecji mrocznej, ponurej i podzielonej.
Bo najlepsze są te kryminały, w których to nie kryminał jest najważniejszy.

książek: 2093
Marago | 2015-12-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 grudnia 2015

Książka "Morderca bez twarzy" jest pierwszym kryminałem Henninga Mankella o Kurcie Wallanderze. Niestety, nie zachwyciła mnie. Z trudem dobrnęłam do końca, a przyjemności czytania miałam niewiele. Część pierwsza powieści usypiała mnie na dobre, w drugiej akcja nabrała tempa, na korzyść dla powieści zmieniła się jej stylistyka, ale...
No cóż. Można przeczytać.

książek: 5945
allison | 2013-07-09
Na półkach: Przeczytane, Rok 2013
Przeczytana: 09 lipca 2013

Bardzo dobrze skonstruowany kryminał, z zaskakującym rozwiązaniem intrygi i licznymi wątkami obyczajowymi. A że takie połączenie bardzo lubię, więc "Morderca bez twarzy" okazał się lekturą w sam raz na upalne popołudnie.

Było to moje trzecie spotkanie z twórczością Menkella i na pewno nie ostatnie, bo przypadły mi go gustu jego styl oraz klimat powieści. Polubiłam także komisarza Wallandera, którego poznałam z wielką przyjemnością (w pozostałych przeczytanych przeze mnie kryminałach nie występował).
Mam na półce "Piątą kobietę", a w miejskiej bibliotece książek Menkella jest pod dostatkiem, więc mówię mu: do zobaczenia (a raczej do przeczytania:)).

książek: 304
macias | 2014-03-20
Na półkach: Przeczytane, Audiobooki, 2014
Przeczytana: 19 marca 2014

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Henninga Mankella, o którym wcześniej słyszałem i czytałem wiele dobrego. Często stawiany jest w jednym szeregu z moim ulubieńcem Jo Nesbo, ale w moim przypadku jest zdecydowanie za wcześnie na dokonywanie jakichkolwiek porównań (jedyna rzucająca się w oczy różnica po pierwszej książce to że Hary Hole dysponuje zdecydowanie większym poczuciem humoru niż Kurt Wallander). Książka dosyć ciekawa i wkrótce sięgnę po kolejne powieści z tej serii. Polecam!

książek: 3192

Przeczytana dawno temu, ale pamiętam jeszcze dobrze wrażenia z zetknięcia z śledczym Wallanderem. Przy skandynawskich kryminałach nie zasypiam, mimo wprowadzanego sennego klimatu północy, a już na pewno nie przy tym autorze. Choć przyznam,że powieść jest nieco nierówna w prowadzeniu śledztwa. Ale jak na pierwszą w cyklu można to Mankell'owi wybaczyć.

Podoba mi się to, że policjant nie jest tu nikim na miarę amerykańskiego supergliny powalającym jednym spojrzeniem podejrzanego i w mig rozwiązującym super zagadkę. To zwykły facet,który robi co może żeby odkryć sprawców i dostaje przy tym nieźle w skórę a prywatnie też nie jest mu lekko, bo i jemu przypadło w udziale pogmatwane życie. Niby tak zwyczajnie, ale bardzo realistycznie odmalowany wizerunek człowieka i rzeczywistości w jakiej się znajduje.
Na pewno te książki nie zachwycą czytelnika, który lubi pełną dynamiczną zwrotów akcji treść,tych którym bliżej do Cobena czy Chilla, bo mogą popaść wraz z toczącym się śledztwem w...

książek: 454
Krzysztof | 2016-07-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 lipca 2016

Niemal od samego początku czułem, że obcuje z czymś kultowym, lecz nie przełożyło się to na efekt końcowy. Mankell to jeden z królów kryminału i ojciec sukcesu skandynawskich kryminałów. Dla mnie historia straciła na sile. Być może gdybym czytał Mordercę bez twarzy dobre dziesięć lat temu, ocena byłaby wyższa. Sama fabuła nie porywa. Intrygujące zabójstwo starego małżeństwa. Powinno być ciekawie, a nie jest. Akcji nie ma, napięcia też nie i całość przy prozie Jo Nesbo wypada mizernie. Widać bardziej w me gusta trafiają norweskie kryminały, bo do Lackberg też nie miałem szczęścia i zostaje tylko Larsson,który może to zmienić. Postać Kurta Wallandera nudna jak flaki z olejem.

książek: 1333

O autorze już dawno słyszałam - wiele dobrego. Od dłuższego czasu miałam w zamiarze sięgnąć po jego powieść. W zasadzie nie wiem, czego oczekiwałam. Kiedy skończyłam już lekturę czułam lekką nutę rozczarowania, ponieważ książka mnie nie porwała, nie "siedziała mi w głowie" i w zasadzie nic z niej nie wyniosłam. Po prostu na początku zbyt wiele od niej oczekiwałam, w zasadzie nie wiem, dlaczego gdyż w przypadku tego gatunku tego nie robię. Ale mimo tego mojego rozczarowania i tak uważam "Mordercę bez twarzy" za dobrą powieść, nie żałuje czasu ani wydanych pieniędzy. Początek był rewelacyjny, intrygujący główny wątek, świetny klimat, ale później było gorzej - klimat uleciał, wszystko się jakoś rozlazło. Mimo tego... Dobry, klasyczny kryminał w dobry stylu. Ale bez rewelacji. Polecam fanom gatunku ;)

książek: 539
Inez | 2016-01-20
Na półkach: 2015, Przeczytane

„Jest czas rodzenia się i czas umierania. (…) Żyjemy w czasach pętli, stwierdził. Niepokój na świecie będzie narastał.” (str. 325)

5 października 2015 roku świat obiegła informacja, że jeden z czołowych pisarzy szwedzkich powieści kryminalnych, Henning Mankell przegrał walkę z nowotworem. Strata dla literackiego świata tym większa, gdyż pisarz uważany był za swoisty zapalnik, od którego wybuchnął fenomen kryminału skandynawskiego, który jednocześnie wplata w swoje zagadkowe historie wiele wątków społeczno-obyczajowych. Kiedy tylko słyszę nazwisko „Mankell”, odruchowo łączę je z postacią policjanta Kurta Wallandera, któremu pisarz poświecił cykl kilkunastu książek. „Morderca bez twarzy” to pierwszy jego tom i zarazem moje pierwsze spotkanie z autorem, ale już teraz jestem pewna, że nie ostatnie.

Dzień 8 stycznia 1990 roku miał niczym nie różnić się od innych zimowych dni w Lenarp w Skanii. Gdyby nie jeden szczegół: wczesnym rankiem tegoż dnia kobyła w stajni emerytowanych...

zobacz kolejne z 5437 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Mariusz Czubaj: Chciałem czytać Mankella w oryginale

W połowie września, nakładem wydawnictwa W.A.B. ukazała się ostatnia książka zmarłego rok temu Henninga Mankella, zatytułowana „Szwedzkie kalosze”. Z okazji premiery powieści publikujemy krótki wywiad z Mariuszem Czubajem oraz zwiastun książki.


więcej
Wallander na pewno nie wróci

Na fali ostatnich rewelacji ze skandynawskiego rynku książki oraz dyskusji o prawach do schedy po zmarłym Stiegu Larssonie wypowiedział się Dan Israel, były współpracownik, wydawca i przyjaciel Henninga Mankella. Dementuje on pogłoski o tym, jakoby miała powstać kontynuacja serii o komisarzu Wallanderze.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd