Zapomniani bohaterowie

Agnieszka_Kalus
07.03.2020

Od dłuższego czasu rozglądam się za czytelnikami, którzy znają, pamiętają lub nadal czytają kultowe serie kryminalne, bijące rekordy popularności, gdy książkowa blogosfera raczkowała w Polsce. Kto jeszcze pamięta Kurta Wallandera, Johna Rebusa, Martina Becka czy Salva Montalbano? Wydaje się, że prawie nikt, bo od dawna nie widuję recenzji tych serii na blogach, na Instagramie próżno szukać zdjęć książek Mankella, Rankina i pozostałych pisarzy. Dlaczego zostali zapomniani?

Zapomniani bohaterowie

Modny, trendy, cool

Hennig Mankell Morderca bez twarzyLiteratura, zwłaszcza gatunkowa, jak każda dziedzina życia podlega modom, ale trudno przyjąć do wiadomości fakt, że jacyś bohaterowie czy autorzy stali się passé. Czytanie kryminałów, nawet nie najnowszych, nie jest obciachowe, nie przynosi wstydu, więc podejrzewam, że to raczej przesyt nowościami sprawia, że czytelnicy nie mają czasu i ochoty na poszukiwanie starszych książek. Nowi, młodsi bohaterowie przeniknęli do powszechnej świadomości, zyskali popularność za sprawą dobrego marketingu, obecności autorów – ich twórców – na targach, festiwalach, w mediach społecznościowych. Natomiast stara gwardia popadła w zapomnienie.

Reklama

Autorzy wspomnianych przeze mnie cyklów w większości już nie żyją, pozostał jedynie Ian Rankin, który, o ile mi wiadomo, nigdy nie promował osobiście swoich powieści w Polsce, choć są one wciąż u nas wydawane. Twórca Wallandera, Henning Mankell, napisał dwanaście książek z tym bohaterem. Maj Sjöwall i Per Wahlöö, szwedzka para pisarzy, która stworzyła podwaliny pod współczesny kryminał skandynawski, wydała dziesięć powieści z Martinem Beckiem. Natomiast włoski pisarz Andrea Camilleri pisał cykl z Montalbano od połowy lat dziewięćdziesiątych do końca życia. Nie wszystkie tomy zostały u nas wydane, ale stopniowo wciąż się ukazują. Wszystkie książki tych autorów są dostępne, jeśli nie w księgarniach, to na pewno w większości bibliotek, a jednak mało kto po nie sięga.

Umysł ponad technologią

Iarn Rankin Supełki i krzyżykiBohaterów tych serii: Wallandera, Rebusa, Montalbano i Becka, można opisać w bardzo podobny sposób. To samotnicy zaszywający się w swoich domach lub mieszkaniach, lojalni wobec współpracowników, bezwzględni w dociekaniu prawdy, łamiący zasady, myślący nieszablonowo, obdarzeni czarnym humorem i… nie najmłodsi. Czy więc za starzy dla współczesnego czytelnika? Czy zbyt nudni, za mało szaleni, przewidywalni? Nie wierzę w to, bo są uroczy, nie można im nic zarzucić, wzbudzają sympatię, a przynajmniej zainteresowanie, jako że nie są jednowymiarowi, choć trochę staroświeccy. Szwedzki cykl o Becku powstawał w latach 1965–1975. Pozostali pisarze rozpoczęli swoje długie serie kryminalne w latach osiemdziesiątych lub dziewięćdziesiątych, więc policjanci w pierwszych tomach nie tylko nie mają dostępu do internetu, ale bardzo często również do telefonów. Co więcej, zdarza im się poruszać pieszo lub korzystać z komunikacji miejskiej. Wallander, Rebus czy Montalbano dożyli rewolucji cyfrowej, ale mają ją w głębokiej pogardzie. Korzystają z telefonów czy komputerów tylko wtedy, gdy naprawdę muszą, bowiem najbardziej cenią osobisty kontakt i pracę swoich mózgów. W związku z czym dużo się przemieszczają, dużo myślą, sprawdzają hipotezy i lubią dyskutować.

Reklama

Czy współczesny czytelnik aż tak bardzo ceni wartką akcję, by nie dać im pomyśleć i pojeździć? Wątpię. Obawiam się, że problem leży w czymś innym.

Pod lawiną nowości

Reseanna  Per Wahlöö, Maj Sjöwall Czytelnicy po prostu nie mieli okazji poznać tych serii, tych bohaterów, tych pisarzy. W ostatnich latach wydawcy prześcigają się w wynajdowaniu nowych Larssonów i Mankellów, chociaż tych oryginalnych już prawie nikt nie pamięta. Promowane są nowości, które po dwóch miesiącach na półce w księgarni nowościami już nie są. Dyskusja o książkach przeniosła się w dużej części do internetu, do mediów społecznościowych, a tam nawet wartościowe treści giną wśród nadmiaru informacji. Krytycy, recenzenci, blogerzy, instagramerzy nie nadążają z czytaniem tego, co wydaje się na bieżąco, nie mają wobec tego ani motywacji, ani czasu na poszukiwanie wartościowych „starych” książek. Tym bardziej że wydawcy rzadko wznawiają dawne bestsellery. A te serie, w których do tej pory ukazują się nowe tomy, jak na przykład seria z Montalbano, rzadko są promowane, niewiele się o nich mówi. Tak jakby wydawcy liczyli tylko na „starych” czytelników, z góry przekreślając szanse na dotarcie do szerszego grona.

Jak się w tym połapać

Reklama

Kształt wody Andrea CamilleriZauważam jeszcze jeden problem. Serie, o których mowa, są wielotomowe. Najkrótsza liczy dziesięć części, więc wydawanie ich jest rozłożone w czasie, często na lata. Nawet jeśli któraś z książek wpadnie w ręce nowego czytelnika, ten może się bać, że czytając od środka, nie połapie się w wątkach i bohaterach, a poszukiwanie poprzednich tomów bywa czasochłonne i trudne. Szkoda zachodu, skoro jest tyle nowych powieści tego samego gatunku dostępnych od ręki, świeżych i pachnących farbą drukarską.

Straszna szkoda, że tak niewiele osób sięga po starsze serie kryminalne, po powieści pisarzy, którzy utorowali drogę współczesnym autorom, bo jako pierwsi pokazali, że literatura gatunkowa to nie tylko płytkie historie i tania sensacja, lecz punkt wyjścia do dyskusji o stanie społeczeństwa. I co tu ukrywać, to naprawdę dobra rozrywka.

Agnieszka Kalus, czytambolubie.com

Reklama

komentarze [24]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

6
0
06.03.2020 13:16

Zapraszam do dyskusji.


632
10
07.03.2020 10:39

Nie sądzę, żeby zostali zapomniani, tylko ludzie oceniają i opisują raczej nowości, ci, którzy czytać zaczęli dawniej niż pięć lat temu, serie Mankella czy Rankina przeczytali dawno i nawet jeżeli wpisują zaległe oceny, to szczegóły zatarły się na tyle, że nie porywają się na pisanie opinii. A i też wydaje się, że opinie starych wydań nikogo nie interesują.
Poza tym...

więcej

638
591
07.03.2020 11:08

"Obawiam się, że problem leży w czymś innym" - słusznie się domyślasz. Tu nie chodzi o modę, czy jakość pisarstwa. Dowcip polega na strategii marketingowej wydawnictw, które angażują siły i środki w promocję tytułu maksymalnie 6 tygodni. Często jeszcze mniej. W konsekwencji wielu ludzi nie czyta książek, ale... nowości.


1017
286
25.03.2020 13:59

Zgadzam się. Czytelników, którzy chętniej sięgają po starsze, niepopularne książki jest zwyczajnie mniej, dlatego się o nich nie słyszy. A swoją drogą - tak wiele promowania nowych książek oraz tak wiele nowości na rynku, że pewnie część osób rezygnuje świadomie ze starszych z braku czytelniczego czasu


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

984
510
07.03.2020 11:09

Kurt Wallander jest niezapominalny.


1499
163
07.03.2020 11:46

Twórczość Mankella jest niezapomniana. Kurt Wallander to jest jeden z pierwszych bohaterów z którym się zżyłam. Nawet myślałam nad tym czy na blogu nie napisać o całej serii z komisarzem, ale trochę się boję, że nie będzie odzewu.


3848
3610
07.03.2020 13:03

Ja pamiętam to wszystko,oprócz nich.To ciekawe ,czy ktoś pamięta Zygę Maciejewskiego z książek Marcina Wolskiego ?


1714
226
07.03.2020 16:18

Ja pamiętam Zygę Maciejewskiego z książek Marcina WROŃSKIEGO (nie Wolskiego, Wolski, to ktoś całkiem inny). Niedawno czytałam pożegnanie z serią:"Gliny z innej gliny" i napisałam o niej opinię.


3848
3610
07.03.2020 16:34

Ja mam takich autorów,choćby Masterton,Rollins.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1714
226
07.03.2020 17:14

Ja jestem wierna jestem komisarzowi Montalbano, dopóki wychodzą nowe książki. Trudno się o nich dowiedzieć, bo nie są prawie reklamowane. Przeczytałam też prawie wszystkie Wallandery, zanim mnie nie znużyły szwedzkie kryminały. Jestem też wierna komisarzowi Brunettiemu z książek Donny Leon. Ale ja jestem starą czytelniczką, lubiącą niektóre serie czytać przez wiele lat. Do...

więcej

2748
604
07.03.2020 19:17

Na pewno nie zapomniani, tylko nie reklamowani. Nie wciskani nam na siłe przez różnego reklamy, którym tylko zależy na sprzedaży książek w księgarniach, napędzaniu sprzedaży, a nie na dobrej literaturze.


3848
3610
07.03.2020 19:25

Ja pamiętam,choćby książki Asa Larsson.Taki przykład,są bardzo dobre.Ale jak słusznie piszesz.Bez reklamy


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1571
1075
07.03.2020 19:20

Zgadzam się z @Meszuge, teraz mamy dyktaturę nowości, a przecież jest wiele znakomitych serii kryminalnych wartych przeczytania.
Na szczęście jest jeszcze parę książek z Montalbano nie wydanych u nas, bo Camilleri pisał do samego końca.
Wallander to jeden z moich ulubionych bohaterów, od czasu do czasu do niego wracam.
Nikt jeszcze nie wspomniał o komisarzu Maigret,...

więcej

989
68
07.03.2020 21:23

Bo żyjemy w kulturze nowości za wszelką cenę, a każdy ledwie opublikowany autor reklamowany jest jako epokowy, odkrycie, etc. Bo czytelnicy mają kupować książki jak ziemniaki: przeżuć i rzucić się na nowe.

Miłośnicy kryminałów (tak, istnieje takie zwierzę!) i tak oddzielą ziarno od przereklamowanych plew.


zgłoś błąd