pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Dom jedwabny
Sherlock Holmes - ikona detektywistyki powraca!
Najnowsza część przygód Sherlocka Holmesa dotyczy historii, której wcześniej nie można było ujawnić ze względu na charakter sprawy i pozycję zamieszan...
Sherlock Holmes - ikona detektywistyki powraca!
Najnowsza część przygód Sherlocka Holmesa dotyczy historii, której wcześniej nie można było ujawnić ze względu na charakter sprawy i pozycję zamieszanych w nią osób.
Gdy doktor Watson przybywa z kilkudniową towarzyską wizytą na Baker Street, nie spodziewa się, że dane mu będzie wziąć udział w kolejnej niezwykłej przygodzie u boku najwybitniejszego z detektywów. I nawet gdy z prośbą o pomoc zjawia się u Sherlocka Holmesa pewien marszand z Wimbledonu, zaplątany w transatlantycką awanturę, nic jeszcze nie zwiastuje rychłego ujawnienia afery z udziałem czołowych postaci londyńskiej socjety. Afery tak ohydnej, że nawet wierny kronikarz Holmesa, doktor Watson, nie pozwolił opublikować swej relacji wcześniej niż po stu latach...
pokaż więcej.
źródło opisu: http://www.empik.com/
źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.html?co=print&id=K4996
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
1
-
76
-
298
Opinie czytelników
"Osobliwy przypadek", "fascynująca historia", "to prawie oczywiste", "to niezwykle znaczący fakt", "zagadka była banalna". Któż tak może powiedzieć? To oczywiste - tylko jeden człowiek - Sherlock Holmes.
Anthony Horowitz jest pisarzem i scenarzystą popularnych seriali telewizyjnych. Podjął się nietypowego wyzwania. Powrócił do oryginału powieści Conana Doyle'a i wskrzesił Sherlocka Holmesa. Horowitz wykorzystał swoje doświadczenia, jest mistrzem budowania napięcia. Połączył to ze stylem Doyle'a i wyszła fantastyczna powieść o Holmesie. Czuje się w niej klimat twórczości Doyle'a, plus świetne wyczucie miejsca i czasu, plus genialne stopniowanie napięcia.
Najnowsza część przygód Sherlocka Holmesa dotyczy historii, której wcześniej nie można było ujawnić ze względu na charakter sprawy i pozycję zamieszanych w nią osób. Tak twierdzi jego wierny przyjaciel i zarazem kronikarz doktor Watson. Dlatego ujawnia sprawę dopiero po śmierci Sherlocka. Doktor Watson nie zdawał sobie sprawy, że kilkudniowa wizyta na Baker Street, będzie zwiastowała aferę z udziałem elity londyńskiej. Zaczyna się bowiem dość niewinne. Holmes obserwując zachowanie swojego przyjaciela nad talerzem ciastek, wyedukował przyczynę wizyty Watsona oraz prawdę o chorym dziecku, którego nawet nie znał. Triumf obserwacji i dedukcji. Wszystko wydaje się dziecinne proste. Wręcz banalne.
Dziecinnie prosta nie okaże się natomiast sprawa, z którą przeszedł pewien marszand z Wimbledonu, zaplątany w transatlantycką awanturę. Historia kradzieży obrazów, którą opowiedział Holmesowi pan Carstairs będzie tylko iskierką do rozpętania grubszej afery, "bardziej ohydnej", którą Watson postanowił opisać dopiero po latach. Poza tym pojawiają się nowe fakty o życiu Sherlocka. Wiadomo, że detektyw nie miał łatwego charakteru, posiadał pewne stałe przyzwyczajenia. Ani razu nie wspominał o swoim dzieciństwie, rodzicach, miejscu urodzenia i w ogóle o niczym, co dotyczyło jego życia przed erą Baker Street. Taką miał naturę. Nigdy też nie obchodził urodzin, a Watson o tej dacie dowiedział się dopiero z nekrologu. Teraz dowiadujemy się, że Sherlock ma brata, który w dodatku mieszka w Londynie. I używki. Nieodłączna fajka, dobrej jakości tytoń, czasami opium, z tym się Holmes nie rozstawał, to wszystko wiemy z opowiadań Doyle'a. Horowitz posuwa się jeszcze dalej. Na kominku, w marokańskiej szkatułce, Sherlock trzymał strzykawkę z kokainą i w chwilach kryzysu jej używał. Nie czytałam wszystkich opowiadań Doyle'a, ale w tych, które czytałam nie było o tym wzmianki ani też informacji o bracie. Mimo jednak tych używek, trochę pyszałkowatości, traktowaniu z góry niektórych ludzi (szczególnie policjantów z Scotland Yardu), nie ma chyba człowieka, który nie lubiłby Sherlocka. A skłonność do używek świadczyła o tym, że był bardziej ludzki.
A jak Horowitz wypadł przy Doyle? Myślę, że rewelacyjnie. Świetnie to się czytało, zaskakujące zwroty akcji, detale, wiernie oddany klimat Londynu, szczególnie losy mieszkańców samego dna londyńskiego kotła, zwanego "światem piekielnym" - wszystko to Horowitz umiejętnie połączył. Zgodnie z dewizą Holmesa: "Gdy wyeliminujesz to, co niemożliwe, wtedy to, co pozostanie, choćby było najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą". Wskrzeszenie nowego (starego) Sherlocka Holmesa to świetny pomysł. Pewne postacie nigdy się nie znudzą, można o nich czytać w nieskończoność, wiele razy i za każdym razem będą nas zadziwiać i fascynować. Taki jest Sherlock Holmes - nieśmiertelny!
I okładka. Bardzo wymowna i adekwatna od tytułu, treści. A dlaczego? No cóż... "Gra rozpoczęta, Watsonie!"
Sherlock Holmes to postać fikcyjna, będąca wytworem wyobraźni Arthura Conan Doyle'a, lecz jestem pewna, że gdyby pokusić się o zrobienie sondy, czy Sherlock Holmes był postacią autentyczną, spore grono odpowiedziało by,oczywiście tak. Dlaczego ? Odpowiedź jest prosta. Autor stworzył postać wybitnego detektywa, którego przenikliwy umysł jest zdolny rozwiązać każdą zagadkę. Postać tak głęboko wniknęła w świadomość ludzi, że obecnie Sherlock Holmes jest bohaterem wielu książek, nie tylko autorstwa Connon Doyle’a, ekranizacji powieści, w których główną role odgrywa słynny detektyw, ale także gier komputerowych. Nikogo nie dziwi sława detektywa, a muzeum Sherlocka Holmesa z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością. „Rodzina Arthura Conana Doyle, autora opowieści o słynnym detektywie, nigdy nie była zadowolona z istnienia muzeum. Jego córka Dama Jean Conan Doyle wiele razy powtarzała, ze muzeum sprawia tylko, iż ludzie zapominają, ze Sherlock był postacią fikcyjna.”
Zapewne wszyscy fani z drżącą ręką sięgnęli po najnowszą powieść Dom Jedwabny, której autorem jest Anthony Horowitz. Z jednej strony chcąc powrócić myślami do ulubionego bohatera, z drugiej zaś z dużym dystansem. Moim zdaniem napisanie tej powieści było dla autora dużym wyzwaniem i odpowiedzialnością zarazem. Co z tego wyszło ? Przeczytajcie.
Akcja powieści toczy się w roku 1890, „doktor Watson przybywa z kilkudniową towarzyską wizytą na Baker Street, nie spodziewa się, że dane mu będzie wziąć udział w kolejnej niezwykłej przygodzie u boku najwybitniejszego z detektywów ” W tym czasie pewien marszand z Wimbledonu, Edmund Carstairs zjawia się w biurze Holmesa i prosi o pomoc w ujęciu prześladującego go mężczyzny. Jak się później okazuje, historia jest o wiele bardziej skomplikowana, aniżeli mogłoby się wydawać. Nic jednak nie umknie bystremu oku detektywa, szczegóły, niuanse, detale, wszystko to co dla przypadkowego człowieka będzie drobnostką, dla Holmesa jest jak układanka. Już na samym początku dostajemy popis możliwości detektywa, z drobiazgów i logicznie spójnych czynników jest w stanie wywnioskować, gdzie był i co robił Watson. Stwierdził jedynie: „ Wybacz mi drogi Watsonie, ale jesteś dla mnie jak otwarta księga, a każdy Twój ruch jest jak przewrócenie kolejnej karty.” Potwierdzenie tych słów znajdujemy czytając książkę.
Anthony Horowitz stworzył historię niezwykle przemyślaną, spójność wydarzeń i ich złożoność dostarcza czytelnikowi wielu wrażeń. Autor niewątpliwie włożył wiele trudu, aby utrzymać klimat powieści Conon Doyle’a. Język i styl powieści utrzymany jest na wysokim poziomie, a co więcej idealnie wpisuje się w epokę. Już dawno nie czytałam tak dopracowanej w każdym szczególe powieści. Już na pierwszy rzut oka widać, że autor spędził długie godziny na studiowaniu postaci Holmesa, udało mu się ukazać charakter detektywa, nie mówiąc wprost o jego zaletach czy wadach. W końcu całość wydarzeń poznajemy z perspektywy doktora Watsona, który jest nie tylko przyjacielem Holmesa, ale i jego kronikarzem.
Jeżeli chcecie dowiedzieć się, dlaczego nie można było opublikować tej relacji wcześniej niż po stu latach, przeczytajcie powieść. Zdradzę Wam jedynie, że chodziło o charakter sprawy i pozycję zamieszanych w nią osób. Każda z występujących w książce postaci ma swoje motywy, lecz całość okaże się bardziej nikczemna i wstrząsająca niż by się mogło wydawać. To co zobaczył Holmes na własne oczy, wstrząsnęło nim do głębi. Myślę, że warto dowiedzieć się jakie wydarzenia okazały się tak dalekie w skutkach.
Na koniec jeszcze cytat, który moim zdaniem najlepiej oddaje charakter Holmesa.
„ Pokażcie Holmesowi kroplę wody, a wydedukuje istnienie Atlantyku. Pokażcie ją mnie, a zacznę szukać kranu. ”
Sherlocka Holmesa nie trzeba przedstawiać. Ten dystyngowany jegomość wykorzystując niesamowitą zdolność dedukcji potrafił rozwiązać każdą zagadkę kryminalną, zachowując się przy tym z gracją i klasą. W jego zmaganiach towarzyszył mu wierny druh, doktor Watson, przyjaciel na śmierć i życie. Postacie tych bohaterów stworzył Arthur Conan Doyle, przez lata przygody detektywa i jego towarzysza, pasjonowały brytyjskich czytelników, do tego stopnia, że kiedy autor uśmiercił słynną postać, to na znak żałoby miłośnicy przygód Holmesa nosili czarne przepaski.
Conan Doyle wielką miał moc, czy Anthony Horowitz dorówna oryginałowi?
„Najnowsza część przygód Sherlocka Holmesa dotyczy historii, której wcześniej nie można było ujawnić ze względu na charakter sprawy i pozycję zamieszanych w nią osób”
Czujecie się zainteresowani?, jeśli nie, to idziemy dalej....
Do mieszkania przy Baker Street, przybywa Edmund Carstairs, marszand z Wimbledonu.
Jest zaniepokojony pojawieniem się pewnego podejrzanego osobnika, który nie obawiając się się konsekwencji, dość jawnie go prześladuje. W trakcie szczegółowej rozmowy Holmes dowiaduje się, że jego klient zaplątany jest w pewną transatlantycką aferę i być może w ślad za nim podąża jeden ze złoczyńców. Detektyw podejmuje się rozwiązania tej sprawy, nie spodziewa się jednak, że będzie to jedna z najtrudniejszych zagadek, okrutna i ohydna, w której zamieszane będą osoby zasiadające na najwyższych stanowiskach w kraju.
Anthony Horowitz spisał się na medal, w sumie nie dziwi mnie to. Powieść powstawała przez osiem lat i jak sam autor wspomina tworzenie jej było wielką radością. Cieszy mnie to bardzo, dzięki temu dostaliśmy lekturę od której nie można się oderwać.
Trochę obawiałam się tej powieści - wiedziałam, że Horowitz pisze scenariusze telewizyjne i filmowe oraz to, że stworzył kilka serii książkowy – gdyż do tej pory miałam wątpliwą przyjemność przeczytania jednej jego książki „Krucze wrota”, które nie zrobiły na mnie większego wrażenia.
Niepotrzebnie miałam wątpliwości, „Dom Jedwabny” jest powieścią najwyższych lotów, która z mocą wehikułu czasu przenosi nas w XIX wiek. Epoka ta nie jest mi szczególnie bliska, ale niekiedy – jak w tym przypadku – pozostaję pod jej wielkim czarem. Londyn – brukowane ulice, dorożki, latarnie, krynoliny, mroczno, mgliście i niebezpiecznie, cóż można chcieć więcej. Takie miejsce kusi i przeraża, choćby dlatego, że Sherlock częściej bywa w podejrzanych karczmach niż na salonach.
Magia miejsca w połączeniu z charakterystycznym językiem, uwiodła mnie i sprawiał, że realny świat pozostał daleko w tyle, poza tym ciągle pozostawałam pod urokiem zdolności Holmesa, który podejrzewam, korzystał z nadludzkich mocy bo zwykłym człowiekiem to on nie był:
„Potrzebowałem chwili, żeby pojąć, co robi: podążał za śladem kropelek wosku, niemal niewidzialnych dla ludzkiego oka. On, rzecz jasna, zauważył je natychmiast.”
Czy trzeba to komentować?
Czas wrócić na ziemię. „Dom Jedwabny” to książka ze świetną intrygą kryminalną, autor posługując się trendem typowym dla epoki, tworzy niepowtarzalne tło i klimat.
Idealne wyczucie stylu nie pozwala oderwać się od lektury, a doktor Watson – główny narrator – z specyficzną sobie zdolnością gawędziarską, podszytą lekko ironią, ale zawsze z doskonałym wyczuciem, prowadzi czytelnika przez arkana detektywistycznej pracy, sprawiając, że z wielkim zaangażowaniem wczuwamy się w fascynującą opowieść.
W książce nie brakuje niespodziewanych zwrotów akcji, pokazów dedukcji, a także postaci, których opis sprawia, że cierpnie skóra.
Powieść oprócz ekscytującej fabuły posiada równie interesujące opracowanie graficzne. „Dom jedwabny” ukazał się nakładem Wydawnictwa Rebis. Książka zachwyca: projekt okładki jak i twarda oprawa z miłą dla oka czcionką powoduje, że ten egzemplarz jest niebywale atrakcyjny.
Pozostaje mi wierzyć, że lektura powieści, dostarczy każdemu czytelnikowi niesamowitych wrażeń, a przygoda w mrocznym Londynie okaże się jednym z najciekawszych doświadczeń. Pozdrowienia od Sherlocka Holmesa.
"Sherlock Holmes powraca!" - Jakie emocje może wywołać to krótkie zdanie w osobie, która nie zetknęła się dotąd z twórczością Arthura Doyle'a? Przede wszystkim ciekawość, ale też z pewnością sceptycyzm, bo przecież twórcą "Domu jedwabnego" nie jest człowiek, który wykreował postać najsłynniejszego na świecie detektywa. Która z nich powinna przeważyć? Oczywiście ta pierwsza!
"Pokażcie Holmesowi kroplę wody, a wydedukuje istnienie Atlantyku. Pokażcie ją mnie, a zacznę szukać kranu."
"Dom jedwabny" to przede wszystkim starannie nakreślony portret dwóch przyjaciół, o których świat usłyszał po raz pierwszy ponad sto lat temu. Pierwszym z nich jest Doktor Watson spełniający w powieści rolę narratora. Człowiek ten nie tylko towarzyszy Sherlockowi Holmesowi w trakcie jego pracy, ale też spisuje przygody jednego z najsłynniejszych detektywów. Jest on przewodnikiem po fikcyjnym świecie akcji, a jednocześnie pomaga zrozumieć geniusz mężczyzny, z którym współpracuje. Drugim jest oczywiście wspomniany już pan Holmes, człowiek wysoki i niezwykle chudy, starannie dobierający swój ubiór, kojarzony przede wszystkim z lupą i charakterystyczną czapką z daszkiem.
Edmund Carstairs odwiedza Holmesa w jego własnym mieszkaniu, by opowiedzieć słynnemu detektywowi o człowieku, który go prześladuje. Mężczyzną tym jest najprawdopodobniej Keelan O'Donoghue, członek amerykańskiego gangu, pragnący zemścić się za śmierć brata. Detektyw odnajduje podejrzanego w hotelu i - choć mogłoby się zdawać, że to już koniec tej historii - właśnie wtedy rozpoczyna się przygoda, która ściąga na naszych bohaterów niewyobrażalne niebezpieczeństwo. Trafiają oni na ślad ogromnej afery. Siadają do stołu by zagrać w grę, w której zwycięzca bierze wszystko...
"Zdarzają się, jak sądzę, takie chwile, kiedy człowiek wie, że dotarł do końca długiej podróży, gdy świadom jest - choć jeszcze nie widzi ostatecznego celu - że wystarczy mu skręcić za najbliższy róg, że kres drogi jest tuż-tuż."
Czerwona czcionka na szaro-czarnym tle informuje czytelnika, że za sprawą "Domu jedwabnego" pozna on nowe przygody Sherlocka Holmesa. Jeśli to zapewnienie nie jest wystarczającą zachętą do przeczytania książki, pozostaje jeszcze zwrócić uwagę na nazwisko autora. Anthony Horowitz jest twórcą "Księg pięciorga", które goszczą na moich półkach od wielu lat. Choć nie jestem w stanie określić, o czym myślałabym czytając je dzisiaj, mogę was zapewnić, że wciąż jeszcze pamiętam ciekawość i ukłucia strachu, jakie towarzyszyły mi w trakcie śledzenia przygód Matta i jego przyjaciół. Co więcej, ten mający pięćdziesiąt pięć lat człowiek stworzył serię o Alex Riderze (której jedna część została zekranizowana) czy "Upiorną szkołę".
Przyznam szczerze, że jeszcze przed lekturą byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki, a to za sprawą jej autora, którego bardzo cenię. Jak przyznał sam Horowitz, dzieła Arthura Doyle'a były dla niego inspiracją do rozpoczęcia pracy twórczej, z pewnością więc zdawał on sobie sprawę, jak trudnego podjął się zadania, decydując się ożywić na moment Sherlocka Holmesa i doktora Watsona. Czy podołał wyzwaniu? Zdecydowanie tak! "Dom jedwabny" to lektura, którą można przeczytać na jednym wdechu. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej ciekawi i intryguje. Na pochwałę zasługuje niesamowite zakończenie, które jednocześnie zaskakuje i logicznie tłumaczy kolejne niewiadome, a przede wszystkim łączy dwie sprawy, które co prawda przeplatały się ze sobą przez całą książkę, ale nie miały niemal nic wspólnego. Choć mogłabym opowiedzieć o tej książce znacznie więcej, nie napiszę już ani słowa, by nie zepsuć wam radości czytania. Dodam jedynie, że po prostu musicie to przeczytać!
"Dzieciństwo jest wszakże pierwszą wartościową monetą, z jakiej ubóstwo okrada dziecko."
Po śmierci Sherlocka doktor Watson był jedyną osobą, która mogła opowiedzieć historię Domu Jedwabnego. Po stu latach, wyjęta z sejfu, ujrzała ona światło dzienne.... Gra rozpoczęta, czytelniku. Czy podejmiesz wyzwanie rozwiązania ostatniej zagadki?
Czy będzie wstydliwym wyznaniem, jeśli przyznam się, że nigdy nie czytałam przygód Sherlocka Holmesa pióra sir Arthura Conan Doyle'a? Mam nadzieję, że nie. Po przeczytaniu "Domu jedwabnego", który jest próbą naśladowania, muszę (!) stwierdzić jedno - jeśli to ma być marna podróbka, to moje czoło właśnie osiągnęło poziom podłogi. Panie i Panowie - chapeau bas!
Holmes i Watson spotykają się ponownie po długiej przerwie w ich detektywistycznej karierze. Z pozoru błaha i prosta sprawa komplikuje się ze wszech miar. Poszlaki, które wydawały się nie mieć żadnego związku - łączą się w nierozerwalną więź i skutkują nielichym skandalem. Trudno jest mi zdradzić cokolwiek poza tym, co można przeczytać na okładce. Gdybym to zrobiła (a kusi mnie nie lada!) - sporą czytelniczą zbrodnię miałabym na sumieniu.
Doskonała jest dbałość o język i autentyczność historyczna. Gdyby nie informacja o autorze umieszczona na obwolucie, nie uwierzyłabym, że powieść została wydana w tym roku przez scenarzystę seriali o Herculesie Poirot (postać literacka, którą darzę niemałą sympatią). Przygotowania, jakie poczynił autor - chylę czoła. Zostałam od pierwszej stronie brutalnie wtłoczona w Londyn u schyłku XIX wieku. Miasto, które niewiele różniło się brutalnością i poziomem przestępczości od dzisiejszych miast europejskich. Dołóżcie do tego mistrza łamigłówek detektywistycznych z jego niebywałą spostrzegawczością oraz jego wiernego kompana - wpadacie w ten świat niczym śliwka w przysłowiowy świąteczny poncz. Mnie urzekają szczególnie fantastycznie puentowane rozmowy dwojga przyjaciół, jak również "brytyjskość" wyzierająca ze stron. Jestem umiarkowaną brytofilką, jednakowoż opisy sączenia herbaty i charakterystyki postaci, usatysfakcjonowały mnie zupełnie.
Akcja toczy się wartko, przez ostatnie 200 stron (a warto wspomnieć, że "Dom jedwabny" liczy ich 304) nie byłam w stanie oderwać się od lektury. A to zdecydowanie (za) rzadko mi się zdarza. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to dzieło wybitne, ani niezapomniane, jeśli weźmiemy pod uwagę warstwę literacką. Jednak jako rozrywka weekendowo-świąteczna - jest książką niemal idealną. Intryga, która się pętli i zakręca, szalone i nierzadko niedorzeczne pomysły Sherlocka, napięcie, które towarzyszy niemal do końca - to zdecydowane atuty tej powieści. Co na minus? Ostateczne wyjaśnienie dręczących kwestii - tu już żyłka wytrzymałości czytelniczej została niebezpiecznie napięta. Tak to bywa, kiedy zbyt wiele wątków nałoży się na siebie i jakoś trzeba je rozwikłać. Na szczęście - autor zrobił to umiarkowanie topornie i można mu uwierzyć. Z lekkim oka przymrużeniem.
Jeśli poszukujecie prezentu dla osoby, która lubi poczytać powieść kryminalizującą w starym, dobrym stylu, osoby, która kocha kryminały Agathy Christie i jest pod urokiem postaci Herculesa Poirot - ta książka może się okazać strzałem w mocną ósemkę. Polecam, jako idealny odstresowywacz i umilacz czasu. Dobra intryga, umiarkowanie trudna do rozwikłania, napisana poprawnym językiem i osadzona w XIX-wiecznym Londynie jako lektura na zimowe wieczory sprawdzi się na pewno.
bazgradelko.pl
www.duzeka.pl | www.czytajzfantazja.blogspot.com
„Czy słuszne są zachwyty nad NOWYM SHERLOCKIEM HOLMESEM?”
Sherlock Holmes to osobliwa postać błyskotliwego detektywa wykreowana lata temu przez sir Arthura Conan Doyle'a. Takie tytuły jak „Pies Baskerville'ów” czy też „Sherlock Holmes i wampir z Sussex” są powszechnie znane i lubiane. Sława Holmesa jest ogromna – tak ogromna, że zapewne wielu czytelnikom wydawać by się mogło, iż istniał on naprawdę a nie był tylko wytworem bardzo twórczej wyobraźni. Warto również wspomnieć, że wszystkie historie o owym znanym detektywie przedstawione są z perspektywy jego przyjaciela – doktora Watsona. Nie inaczej więc jest w przypadku „Domu jedwabnego”, który to został napisany przez autora zgoła innego (Anthony Horowitz) i który mimo tego wkomponował się świetnie w klimat poprzednich powieści.
Watson wprowadza nas w historię tłumacząc czemu mogła ona ujrzeć światło dzienne dopiero 100 lat po wydarzeniach w niej zawartych. Tak więc, przenosimy się do roku 1890. Watson, wykorzystując nieobecność swej ukochanej żony, przyjeżdża na Baker Street w odwiedziny do swego starego druha Sherlocka Holmesa. W tym samym czasie w mieszkaniu detektywa zjawia się także Edward Carstairs – marszand z Wimbledonu, który zdaje się być prześladowany przez pewnego człowieka, który z kolei łączy się z pewnymi wydarzeniami sprzed roku, które miały miejsce w Ameryce. Ta, na pierwszy rzut oka, prosta sprawa doprowadzi do ujawnienia skandalu, w który wmieszani są ludzie pochodzący z londyńskich wyższych sfer.
Moje wcześniejsze doświadczenia z literacką twórczością Conan Doyle'a były znikome. Tak więc, nie znam oryginalnego Sherlocka a bynajmniej nie w takim stopniu w jakim bym chciała. Jednak ośmielę się stwierdzić, iż wariacja Anthony'ego Horowitza na temat przygód owego detektywa nie „padła” daleko od pierwowzoru, a wszelkie zachwyty nad „Domem jedwabnym” są zasłużone. Nie chce zdradzać zbytnio fabuły – przyznam tylko, iż momentami czułam się zaskoczona siłą dedukcji głównego bohatera. Mimo że uważam fabułę za dosyć naiwną, gdyż zarysu rozwiązania można domyślić się dość wcześnie to i tak bawiło mnie rozwiązywanie zagadki wraz z Holmesem i Watsonem. I choć, jak wspomniałam, tematykę uważam za dosyć prostą to pewne zwroty akcji wprowadzały niemały zamęt co, oczywiście, tylko przysłużyło się tej powieści. Autor świetnie odnalazł się w świecie Conana Doyle'a – Londyn urzeka, bohaterowie są ciekawi, a fabuła wciąga.
Ogromnym plusem powieści jest też jej wydanie. Wydawnictwo Rebis postarało się aby „Dom jedwabny” miał klasę na miarę postaci, o której przygodach mówi. Okładka jest intrygująca i dosyć tajemnicza a do tego jest bardzo elegancka i pięknie prezentuje się na półce. Książka jest przeznaczona nie tylko dla miłośników wcześniejszych przygód jednego z najbardziej znanych detektywów wszech czasów – tych, którzy jeszcze nie mieli przyjemności zapoznać się z Holmesem, właśnie ta powieść może nakłonić do sięgnięcia po twórczość Doyle'a.
Moja ocena: 5/6
Od jakiegoś czasu czułam podskórnie potrzebę kryminału w mych czytelniczych przygodach. Po przeczytaniu "Domu Jedwabnego" zrozumiałam, że właśnie takich doznań mi teraz potrzeba. Muszę jednak przyznać, że przystępowałam do pierwszych stron z pewnym niepokojem, wszak nie znałam wcześniej historii Sherlocka Holmesa, nie zaczytywałam się tekstami Arthura Conana Doyle'a i nie miałam pewności czy świat wykreowany przez Horowitza mnie zainteresuje. Ale zainteresował, nawet więcej - pochłonął bez reszty!
Anthony Horowitz to angielski pisarz i scenarzysta. "Nowego Sherlocka Holmesa" (określenie z okładki) tworzył przez osiem lat. Znawcy tekstów o tym sławnym detektywie powtarzają, że Horowitz znakomicie oddał klimat książek Doyle'a. Ja porównania nie miałam, ale nastrój książki był dla mnie naprawdę wyjątkowy i nie pozwalał na oderwanie się od niej nawet na chwilę.
"Dom Jedwabny" nie jest kontynuacją przygód Holmesa, ale zapisem dwóch spraw połączonych ze sobą, które wierny przyjaciel detektywa, a także jego kronikarz - dr Watson - zgodził się opublikować dopiero po stu latach. Charakter sprawy pod tytułem "Dom Jedwabny" wymagał ostrożności, a także dotrzymania pewnych obietnic, dlatego tak późno czytelnicy poznają tę nieznaną część z życia Sherlocka.
Wszystko zaczyna się od wizyty niepozornego marszanda Carstairsa, który prosi detektywa o pomoc, gdyż boi się o swoje życie. Prześladuje go człowiek w kaszkiecie. Od tego momentu pytania zaczynają się mnożyć, szczególnie, gdy dochodzi tajemnica pochodzenia jedwabnej białej wstążki na ręce pewnej ofiary... Jedno jest pewne - nie zamierzam streszczać fabuły, bo Horowitz tak pięknie ją prowadzi, że aż głupio próbować ubierać ją w ogólniki.
Metoda dedukcji Holmesa mnie zachwyca. Zwraca on uwagę na takie drobiazgi, których zwyczajny człowiek po prostu nie dostrzega. Najbardziej podobały mi się monologi wyjaśniające, kiedy Sherlock opisywał krok po kroku swoje spostrzeżenia. Czytałam i uśmiechałam się sama do siebie, myśląc - co za człowiek! Aż ciężko uwierzyć, że to tylko wytwór wyobraźni...
Książkę czyta się błyskawicznie. Trzyma w napięciu do samego końca. Język Horowitza jest znakomity, dopracowany w każdym szczególe (jednak było to osiem lat pracy) i wręcz pozwala czytelnikowi na "płynięcie" przez kolejne zdania. Bez wahania mogę polecić tę książkę każdemu, bez względu na to czy jest fanem znanego detektywa, czy też (jak ja) spotka się z jego historią po raz pierwszy.
„Dom Jedwabny” to kontynuacja opowieści o Sherlocku Holmesie i dr Watsonie, która została powierzona do napisania Anthony’emu Horowitzowi, znanemu scenarzyście. Horowitz pisał ją osiem lat, ale efekt końcowy jest świetny – „Dom..” doskonale wpisuje się w stylistykę opowieści Arthura Conan-Doyle’a. Jego bohaterów – Sherlocka Holmesa, słynnego z dedukcji detektywa, i jego przyjaciela dr Watsona, wszyscy znają. Spotykamy się z nimi znowu… Jednak książka nie jest kontynuacją opowieści Conan-Doyle’a, gdyż wtajemniczeni pamiętają, że Sherlock został uśmiercony – jest to jedna z przygód „nie ujęta wcześniej ze względu na charakter sprawy i pozycję zamieszanych w nią osób ”.
Dr Watson, aktualnie żonaty, przyjeżdża w odwiedziny do swojego przyjaciela, Sherlocka Holmesa. W tym czasie mieszkanie Sherlocka Holmesa odwiedza, za namową znajomych, marszand z Wimbledonu, Edward Carstairs, który jest prześladowany. Złoczyńca podąża jego śladami i dość jawnie go prześladuje. Okazuje się, że marszand jest zamieszany w transatlantycką aferę…. Holmes podejmuje się rozwiązania sprawy, która okazuje się bardzo trudna, bo zamieszane są w nią osoby z wyższych kręgów władzy.
Czy uda mu się rozwiązać sprawę ? Jakich zabiegów będzie to wymagało? Jakie wysoko postawione osoby okażą się wplatane w sprawę? Przeczytajcie!
„Dom jedwabny” jest świetnie napisany i doskonale dopasował się do wcześniejszych przygód Sherlocka opisanych przez Conan-Doyle’a. Zachowany został klimat przygód detektywa, jego zachowania i sposób postępowania. Dowiadujemy się wielu nowych ciekawostek z życia Holmesa (m.in. skłonność do używek….), który staje się bardziej ludzki.
Opowieść wyróżnia się ciekawym wątkiem kryminalnym, a nastrój tajemnicy i grozy jeszcze go podsyca.
Trzeba dodać, że książka jest przepięknie wydana – elegancka twarda okładka i obwoluta zachęcają do czytania. Jest to świetny pomysł na prezent na najbliższe Święta, który ucieszy wszystkich miłośników przygód Sherlocka Holmesa i dr Watsona oraz wszystkich miłośników dobrych kryminałów !
http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2011/11/dom-jedwabny-anthony-horowitz.html
Kiedy zamierzam spotkać kogoś, kogo jeszcze nigdy nie spotkałem, czuję zaciekawienie a nawet lekkie zdenerowanie. Zastanawiam się bowiem, co przyniesie ta znjaomość? W przypadku spotkania z Sherlockiem Holmesem wynikły jedynie pozytywne aspekty. Jestem więc zadowolony, że w ogóle spotkałem się z najbardziej popularnym i szanowanym na świecie detektywem. Te kilka dni, które razem spędziliśmy, umożliwiły mi przeżycie bardzo ciekawej, choć mrocznej przygody. Nie mogę powiedzieć, że zakończyła się ona szczęśliwie, ale dzięki tak ogromnemu intelektowi, zagadka została rozwiązana.
Teraz, korzystając z tego, że świat literatury daje mi taką możliwość, zabawię się w maga i cofnę się czasie, aby móc poznać wcześniejsze przygody znamienitej dwójki, Sherlocka Holmesa i doktora Johna Watsona.
Ocena: 4,5/6
Któż nie zna przygód światowej sławy detektywa Sherlocka Holmesa ?
Mogłabym powiedzieć, ze zamiłowanie do kryminałów, a teraz do thrillerów wzięło swój początek od Arthura Conan Doyle'a i jego "Przygód Sherlocka Holmesa.
Podobnie jak w pierwowzorze detektywowi dzielnie dotrzymuje kroku doktor Watson, przyjaciel i jak się okazuje pamiętnikarz.
To właśnie on, już po śmierci Holmesa opisuje jedna z przygód, które dane mu było przeżyć w spowitym mgłą Londynie.Sprawa nabiera większej pikanterii, gdy okazuje się, ze w zbrodnię zamieszane jest wiele osób pochodzących z elit ówczesnego świata polityki i pieniądza.
Watson, który stosunkowo niedawno się ożenił, co wzbudziło pewną niechęć, a może zazdrość w Holmesie, przybywa do przyjaciela na Baker Street z kilku dniową wizytą. Detektyw z wrodzoną sobie przenikliwością wydedukował prawdziwa przyczynę wizyty doktora oraz fakt, ze jego zona wyjechała do chorego dziecka pewnej znajomej. Oczywiście wprawiło to w wielkie zdumienie poczciwego doktora.
Przygoda zaczyna się, gdy na Baker Street pojawia się Edmund Carstairs, marszand wplatany w kradzież obrazów, a teraz prześladowany przez człowieka w kaszkiecie.
Jak się okazuje, sprawa, która miała być dziecinnie prosta staje się bardzo skomplikowana. Rozwiązanie jej wymaga od bohatera wielu poświeceń, a nawet zagraża jego życiu.
W tej powieści nic nie jest tak, jakby się wydawało. Gra pozorów, pozory są grą. Sprawa jest tym bardziej przykra, ze dotyczy dzieci i to tych najsłabszych, bo sierot.
Holmes oczywiście radzi sobie z ta trudną zagadką. Prawda triumfuje, a złoczyńcy idą do więzienia, albo prosto do piekła.
Nie ma sensu opowiadać powieści, bo przeczytać ją to sama przyjemność. Język przepiękny, chwała autorowi i tłumaczowi !!
Horowitz zdradza nieco szczegółów z jego prywatnego życia detektywa, wprowadza na arenę powieści brata Sherlocka, pokazuje, że miał "słabostki" typu fajka z bardzo dobrym tytoniem, a czasami opium. Pokazuje, ze detektyw nie miał łatwego charakteru, jednak zawsze był oddanym przyjacielem.
W mistrzowski sposób pokazuje geniusz swojego bohatera :
„Potrzebowałem chwili, żeby pojąć, co robi: podążał za śladem kropelek wosku, niemal niewidzialnych dla ludzkiego oka. On, rzecz jasna, zauważył je natychmiast.”
"Gdy wyeliminujesz to, co niemożliwe, wtedy to, co pozostanie, choćby było najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą"
Tak twierdził Sherlock od początku , a czytelnik ... no cóż ...
Musiałam doczytać do ostatniej strony, aby powiązać wszystkie nitki ze sobą, albo je rozwiązać. Zakończenie jest po prostu genialne. Kunszt Horowitza i dopieszczenie powieści widać właśnie tu na ostatnich stronach.
Jako wierny fan twórczości Conan Doyle'a, a w szczególności przygód Sherlocka Holmesa, nie mogłem przejść obojętnie wobec "Domu jedwabnego".
Spotkałem się już z pewnymi nawiązaniami ("kontynuacjami" byłoby tu przesadą) do tej ikony detektywistyki, próbami ożywienia jego postaci już poza oficjalną serią. Niestety, nie czuć było ducha epoki wiktoriańskiej, zręczności pióra sir Arthura ani nawet pomysłu na zagadkę. W jednym z opisów "Domu jedwabnego" natknąłem się na informację, że autor poświęcił jej aż 8 lat. Pomyślałem: "zakładając, że nie robił sobie rocznych przerw, musiał włożyć ogrom pracy".
Taka myśl nachodziła mnie jeszcze kilka razy w trakcie lektury, jak i już po niej. Anthony Horowitz nie dość, że musiał dogłębnie zapoznać się ze wszystkimi opowiadaniami Conan Doyle'a, to jeszcze - jestem tego pewien - spędził sporo czasu, odtwarzając miejsca i zdarzenia zachodzące w Anglii przełomu XIX i XX wieku. Słowem: kawał dobrej roboty.
"Dom jedwabny" to historia wpasowana - biorąc pod uwagę czas wydarzeń - między pierwotne opowiadania o dokonaniach Holmesa. W książce pojawiają się liczne (momentami nazbyt) odwołania do już rozwiązanych zagadek: psa Baskerville'ów, Ligi Rudowłosych i innych. Horowitz zręcznie przywołuje także postacie, które już pojawiały się wcześniej. Kronikarz, wierny doktor Watson, pisze tę opowieść z perspektywy czasu, zręcznie tłumacząc, dlaczego do publikacji doszło dopiero teraz. Dzielnie towarzyszy Holmesowi przez większość przygody. Znów będzie jednak musiał martwić się o swojego przyjaciela...
Pozycję zdecydowanie polecam, jeśli już zna się opowiadania spod pióra Doyle'a. W innym przypadku przegapimy liczne nawiązania, co może trochę zmniejszyć frajdę z czytania. Choć momentami miałem wrażenie, że niektóre z nich są wstawiane na siłę, to nie psują one całości. Powtórzę się z pełną premedytacją: naprawdę warto.
Nigdy przedtem nie czytałam przygód sławnego detektywa Sherlocka Holmesa, więc nie mogę porównać, czy jego nowe przygody są równie wybitnie napisane jak przez Arthura Conan Doyle'a, ale mogę śmiało powiedzieć, że są bardzo ciekawe i warte przeczytania.
Naszego głównego bohatera poznajemy z perspektywy jego przyjaciela Watson'a.
Do Holmesa zgłasza się pewien człowiek z prośbą o odnalezienia jego prześladowcy, który jak sądzi powrócił, by się na nim zemścić za wydarzenia, które działy się przed rokiem. Sprawy potoczyły się w złym kierunku, człowiek, którego szukał detektyw został zabity i zabójcę prawdopodobnie widział chłopiec, który także ginie. Przy chłopczyku znaleziono jedwabną wstążeczkę i to od niej rozpoczynają się niebezpieczne wydarzenia.
Jednym z pozytywnych rzeczy, które mi się spodobały w książce to, że detektyw Holmes po reakcjach ludzi, których obserwuje przez kilka minut domyśla się co się u nich ostatnio działo. Z zaciekawieniem czytałam wyjaśnienia jak się zorientował po ludzkim zachowaniu, lecz z drugiej strony, kiedy zaczęłam się nad tym zastanawiać zaczęła mi w głowie świtać myśl, że jest to trochę naciągane, gdyż ludzkie zachowania mogą oznaczać wiele sytuacji życiowych, a nasz detektyw akurat wybiera zawsze te pasujące.
,,Dom jedwabny" jest to bardzo dobra detektywistyczna książka. Czytałam ją z przyjemnością i zaciekawieniem co zdarzy się dalej. Wydarzenia są umieszczone sto lat temu, za czym nie przepadam, a mimo to w tej książce bardzo mi przypasowało i nie przeszkadzało. Jest to książka przepełniona tajemnicami, zagadkami i niezapominanymi uczuciami jakie towarzyszą nam przy czytaniu jej.
Genialnie oddany klimat i duch oryginalnej serii; wzmocniony odautorską szczyptą makabry i mroku. Akcja trzyma w napięciu od początku do końca nie pozwalając oderwać się od lektury ani na chwilę.
Kojarzysz ten obraz? Fajka, skrzypce, dedukcja jak brzytwa, rękawice bokserskie i kokaina? Doskonale, to znak, że jesteś fanem Sherlocka Holmesa. A skoro tak, to mam dobrą wiadomość. Detektyw powrócił. Żyje i ma się dobrze, a to za sprawą znanego angielskiego scenarzysty seriali telewizyjnych (m.in. „Morderswta w Midsomer”) i pisarza w jednym, Anthony’ego Horowitza. Jego książka „Dom Jedwabny” wyszła niedawno nakładem Wydawnictwa Rebis.
Londyn, rok 1890. Sherlock Holmes otrzymuje zlecenie od marszanda Edmunda Carstairsa. Mężczyzna obawia się o swoje życie, a podstawą strachu jest prześladowca w kaszkiecie. Ma on związek z wcześniejszym pobytem Carstairsa w Stanach Zjednoczonych, gdzie w sposób dość przypadkowy przyczynił się do rozbicia groźnej grupy przestępczej i śmierci jednego z jej przywódców. Niebawem tajemniczy prześladowca w kaszkiecie ginie. Sprawa wydaje się być zakończona i zamknięta dla wszystkich, prócz słynnego detektywa, który rozpoczyna wnikliwe śledztwo, wbrew woli swojego niedawnego zleceniodawcy.
Przy okazji prowadzenia tej sprawy, wpada na trop tajemniczego Domu Jedwabnego. Giną kolejni ludzie, a Holmes popada w prawdziwe tarapaty, narażając się najważniejszym osobom w Anglii. Czym jest zagadkowy Dom Jedwabny? Oto łamigłówka godna Sherlocka Holmesa.
Anthony Horowitz nawiązując do tradycji oryginału, stworzył pasjonujący kryminał, nie ustępujący w niczym książkom wychodzącym spod pióra Arthura Conana Doyle’a. Podobnie jak w książkach Doyle’a, dedukcja Holmesa wprawia w osłupienie nie tylko nieodłącznego doktora Watsona, ale i czytelnika zaaferowanego przygodami obu mężczyzn. Wszystko toczy się tu niezwykle szybko, autor zaskakuje swoich czytelników częstymi zwrotami akcji, niczym Holmes swoją dedukcją. Raz książka przybiera ton poważny, innym razem żartobliwy. Polecam szczególnej uwadze rozmowę Sherlocka ze swoim bratem Mycroftem. Na kilka chwil będziecie musieli odłożyć dalszą lekturę, by przestać szczerzyć zęby.
Książka jest naprawdę świetna. Wciągająca, intrygująca, opowiedziana z pazurem. Nie będę oryginalna, jeśli napiszę, że najbardziej zaskakujące jest jej zakończenie. Wątpię, czy ktoś wpadł na rozwiązanie, bo do samego końca autor utwierdza czytelników w przekonaniu, że dedukcja Holmesa, to nie zwykłe kojarzenie faktów, lecz coś więcej. To wyciąganie wniosków z pozornie nieistotnych informacji, wnikliwa obserwacja ludzi, miejsc i wydarzeń. I gdzie nam, maluczkim do słynnego detektywa?
Do tego Horowitz dołożył genialnie stopniowane napięcie, fantastycznie oddał londyński klimat schyłku XIX stulecia i po mistrzowsku dopracował wątek kryminalny. Dla mnie bomba. Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po tę lekturę, będzie to bomba i dla was. Przy takiej książce warto się rozerwać.
Autor mistrzowsko oddał klimat XIX-wiecznego Londynu. Stylowi nie ma także nic do zarzucenia - byłbym skłonny uwierzyć, że autorem tej powieści jest sam Arthur Conan Doyle! :D
Żałuję, że już skończyłam ja czytać. Autor zachował klimat powieści i sprawił, że każda stronę tej ksiażki czytałam z równa radościa.
Moja recenzja:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/dom_jedwabny_czyli_sherlock_holmes_w_nowej_odslonie_223968.html
Powieść utrzymana jest w stylu Arthura Conan Doyle`a, również rozwiązanie zagadki jest zaskakujące, szokujące.

Cena: 33,90 zł

Albertus
Legimi
Selkar
Zinamon
Weltbild
Matras
Empik





