Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dojczland

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
5,96 (519 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
4
9
22
8
41
7
135
6
139
5
99
4
30
3
39
2
4
1
6
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375360059
liczba stron
112
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski

"Jest to opowieść o niełatwym losie literackiego gastarbajtera. Pełna jest celnych obserwacji, błyskotliwych refleksji oraz niewyszukanego humoru." Autor "Osnowa fabularna tej książeczki – śmiesznej, a zarazem melancholijnej - jest prosta: od kilkunastu lat Andrzej Stasiuk jako pisarz odbywa tury objazdowe po krajach niemieckojęzycznych. Czyta, odpowiada na pytania, wraca do hotelu, rano...

"Jest to opowieść o niełatwym losie literackiego gastarbajtera. Pełna jest celnych obserwacji, błyskotliwych refleksji oraz niewyszukanego humoru."
Autor

"Osnowa fabularna tej książeczki – śmiesznej, a zarazem melancholijnej - jest prosta: od kilkunastu lat Andrzej Stasiuk jako pisarz odbywa tury objazdowe po krajach niemieckojęzycznych. Czyta, odpowiada na pytania, wraca do hotelu, rano wsiada w pociąg, idzie na spotkanie, czyta, odpowiada na pytania, wraca do hotelu ..."
Przemysław Czapliński

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2007

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (952)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 26096
Książkowa-Fantazja | 2012-12-15
Przeczytana: 12 grudnia 2012

W przewodnikach turystycznych znajdujemy ciekawe opisy zabytków i ich fotografie. Książka "Dojczland" Andrzeja Stasiuka jest przeciwieństwem takiego przewodnika, gdyż przedstawia realia i raczej skupia uwagę na dworcach, lotniskach. Jest czymś w rodzaju zapisków z podróży, podczas, której raczej się nie zwiedza. Autor wspomina, że podczas takich eskapad dużo pije, co nie przedstawia go w korzystnym świetle i mam wrażenie, że dlatego pamięta tylko opis dworców, czy lotnisk. Czasami wspomina o podróżnych, nieco polityki i w sumie nic ponadto co warto by zapamiętać.
Książka typu zapychacz, za parę dni nie będziesz wiedział o czym była.

książek: 1021
Mavericus | 2011-01-18
Przeczytana: 18 stycznia 2011

Przyznam, że sam jestem zaskoczony oceną jaką wystawiam tej książce, gdy pierwsze osiemdziesiąt stron(na sto kilka) jest męczarnią, bełkotliwego jak się zdaje literata, który tak zatracił się w świecie podróży po niemieckich stacjach i hotelach, że chwilami ma się wrażenie, że on nie wie, gdzie jest i co się z nim działo. Tak jak wspomniałem przełom nastąpił po osiemdziesiątej stronie. Zaczął pisać interesująco, chwilami porywająco. Stasiuk sam stwierdza, że napisał książkę, ponieważ zapłacili mu za podróże, spotkania autorskie i bytność w tak wielu miejsca, wycierając tak wiele kątów.
Uprzedzam, że ta powieść jest dla cierpliwych, najlepiej czytać ją w porze wakacyjnego leniuchowania na nagrzanym ręczniku.
Nie doradzam w pociągu, metrze i innych środkach publicznego transportu, bo łatwo zgubić wątek. Poza tym Stasiuk wykazuje dość irytujący tupet, niepozbieranych myśli naprędce wrzucanych byle jak do walizki, podobnie z jaką szybkością wyjeżdża z hotelu tuż po śniadaniu. Opisuje...

książek: 568
Radosław Gabinek | 2016-04-15
Przeczytana: 11 kwietnia 2016

Kolejny raz Andrzej Stasiuk, kolejna krótka ale za to jakże treściwa forma. Tym razem na tapecie- jak sam tytuł wskazuje - Niemcy. Fascynuje mnie ten autor właśnie z uwagi na fakt, iż potrafi za pomocą tak niewielu słów przekazać tak wiele. Potrafi w swych przemyśleniach zawrzeć tyle emocji, że skłania do refleksji nad kwestiami, które pewnie w codziennym biegu za sprawami bieżącymi umykają. Szkoda tego, bo życie mamy przez to uboższe. No ale jest Andrzej Stasiuk i jego misja wzbudzania w nas zastanowienia i pobudzania naszej pamięci :)


W "Dojczland" autor bierze się za łby ze stereotypami na temat Niemców, wtłoczonymi nam od dzieciństwa do głów uproszczeniami, półprawdami, a czasem zwykłymi kłamstwami. Wszystkie one utrudniają nam uzyskanie realnego obrazu naszych zachodnich sąsiadów, którzy już dawno nie walczą z nami pod Grunwaldem i nie wysyłają naszych bliskich do obozów zagłady. Andrzej Stasiuk pokazuje nam to co w Niemcach godne uznania, a nawet podziwu :) Ukazuje ich jako...

książek: 3438
Grażyna | 2013-03-14
Przeczytana: 13 marca 2013

Bardzo dobra, jak najbardziej moje klimaty, chyba rozumiem przemyslenia autora i jestem za. Polecam.

książek: 27
Spence | 2010-12-07
Na półkach: Przeczytane

Okładka minimalna, ironiczna.



Czytałem tę książkę na przystankach, w tramwajach, w domu, w autobusach, na uczelni. Zgubiłem ją i żal mi było, że jej nie doczytałem. Potem znalazłem. Pozwalała mi uniknąć tej sytuacji, w której znalazł się autor – bycia sam na sam z myślami. Tyle, że Stasiuk nie jest sam w Polsce, tylko sam w Niemczech. Jedzie na kolejne spotkania literackie.Ma bilet, miejsce do spania, pieniądze, zapewnione spotkanie, paczkę fajek, jima beama (jak nie ma, to johnny’ego walkera), dużo wolnego czasu, zanim przyjedzie pociąg czy odleci samolot i wspomnienia, ma też i oczy, i mózg – wszystko, czego trzeba do inspiracji. Ma też notes – wszystko, czego trzeba do powstania tekstu. Więc pisze. Mówi o Niemczech, napotkanych ludziach, miejscach, skojarzeniach z nimi, o porankach skacowanych i czystych, o dworcach, o architekturze, postaciach historycznych. Chce wyjść poza typowo polskie spojrzenie na Niemców, wbite w pamięć jak zęby gąsiennic Tygrysów w ziemię. Tylko że nie...

książek: 1117
goskrzys | 2015-05-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 maja 2015

Podróże kształcą – tę starą prawdę słyszymy od dziecka. Ale podróże uczą nas nie tylko inności, nie tylko dają nam poznać obcą kulturę, obyczaje czy architekturę. Podróże pozwalają nam też (a może przede wszystkim?) spojrzeć w głąb siebie i dostrzec to, czego w normalnych okolicznościach, na własnym podwórku byśmy z pewnością nie zauważyli…
Opowieść Stasiuka to w zasadzie ciąg łączących się ze sobą refleksji o świecie i samym sobie, refleksji, do którego zmusiły go zawodowe wyjazdy do Niemiec, godziny spędzone na dworcach, lotniskach, w bocznych uliczkach, w miejscowych knajpach. Opisuje tu świat z perspektywy intelektualisty, ale takiego, chciałoby się powiedzieć, normalnego, nie zanadto przeintelektualizowanego, nie wstydzącego się przyznać, że nie zna się na malarstwie, że o tym czy innym twórcy wie jedynie ze słyszenia. Słowem – z perspektywy zwykłego szarego człowieka, tyle tylko, że człowieka myślącego. Z perspektywy polskiego literata rzuconego w celach zarobkowych na...

książek: 3353
żabot | 2013-07-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 lipca 2013

Ufff… Mój czwarty Stasiuk. Dobrze, że to cienka książka, bo chyba bym nie dotrwał do końca. Nie wiem, co może być fascynującego w tym, że autor jeździ po spotkaniach autorskich w Niemczech i – powiem wprost – chla wódę po hotelach. Owszem parę obserwacji jest na miarę Stasiuka ;-) ale w całości nudzi. Spodziewałbym się raczej więcej refleksji dotyczących właśnie głównego tematu – tych spotkań z czytelnikami. A tego jest mało. Egzotyka Bałkanów zaciekawia, ale powtarzalność niemieckich dworców i hoteli nudzi.
P.S. Miałem okazję odsłuchać audiobooka. I ktoś tu chyba pojechał po bandzie. Postanowił, nieco bardziej udźwiękowić tekst i oto mamy jakoby samego autora snującego refleksje. Co chwila zdania urywają się w połowie na kilkanaście sekund, gdzie możemy odsłuchać, jak to narrator walczy z zapalniczką, podpala papierosa i się zaciąga. Takie ustasiukowienie jakoby. Od czasu do czasu popija coś ze szklanki. Nie takie głupie, gdyby nie to, że Stasiuk kilkukrotnie pisze, jak to w...

książek: 57
Katarzyna Marciszewska | 2016-07-23
Przeczytana: 23 lipca 2016

Andrzej Stasiuk urodził się w 1960 roku w Warszawie - mieście, które piętnaście lat wcześniej zostało niemal zrównane z ziemią przez Niemców. I ta świadomość, choć niezasygnalizowana w książce, wydaje się towarzyszyć autorowi na każdym kroku podczas jego pobytu w Niemczech. Z jednej strony strach i kompleksy w stosunku do Niemców, z drugiej strony podziw i zazdrość, że tak dużo udało im się osiągnąć. Autor sugeruje, że jest w raju, ale w takim, które jest do zniesienia jedynie po pijaku. Jeździ więc po tych Niemczech, zwiedza kolejne dworce, lotniska i hotele. Jego jedynym towarzyszem podróży jest Jim Beam, ale to nie żaden przemiły Amerykanin czy Angol, tylko butelka łyskacza. I pisze o tych Niemczech czasem lepiej, czasem gorzej. Dla mnie ta książka jest trochę zbyt chaotyczna, chociaż jest też w niej sporo celnych uwag. Nie ze wszystkimi się zgadzam, ale mimo wszystko wywołały we mnie refleksję i po tym właśnie można poznać dobrą książkę. Że zmusza do myślenia. Jednak za dużo tu...

książek: 1098

I znowu to samo: najciekawsza jest uwaga autora na tylnej stronie okładki - "Jest to opowieść o niełatwym losie literackiego gastarbajtera. Pełna jest celnych obserwacji, błyskotliwych refleksji oraz niewyszukanego humoru". Opowieść na pewno nie, raczej zbiór mało interesujących wspomnień z tego, gdzie autor pił i jak bardzo, obserwacji nie za wiele, jeśli już, to nic niewnoszących, refleksji w sam raz tyle, żeby było po co czytać dalej, ale spierałabym się, czy błyskotliwych, humoru tyle, co na okrasę, za to autor zapomniał dodać o irytującej pozie nonszalanckiego, dekadenckiego, zapitego pisarza, per noga traktującego siebie, czytelników, słuchaczy i swoją twórczość. Niniejszym nie czuję się zobowiązana do traktowania wspomnianego inaczej. Wykopać.

książek: 7174
tsantsara | 2014-09-02
Przeczytana: 02 września 2012

Mam wrażenie, że Stasiuk napisał tę książkę pomiędzy prezentacjami autorskimi w Niemczech, być może wręcz na zamówienie jakiegoś niemieckiego stypendium literackiego. Niemcy go lubią. Nie wiem za co. Może za to, że swym pisarstwem i działalnością wydawniczą legitymizuje poniekąd konstrukt Europy Środkowej, wymyślony w końcu także przez niemieckich historyków i polityków? Ja - za wrażliwość na nastrój ukryty w krajobrazie i w ludziach. Za zmysł obserwacji, umiejętność dostrzegania gęstości rzeczy, wydobywania znaczeń ze zwykłych codziennych sytuacji, a przy tym cenną zdolność ubrania tego w słowa - bez wielosłowia. Odnalazłem tu tę samą atmosferę, którą znam z niemieckich dworców z autopsji.
Ale beznadziejna melancholia i czarny humor w jego wydaniu robią mi w mózgu czarną dziurę. Dlatego od tej książki czytam go tylko po niemiecku. Pomaga.

zobacz kolejne z 942 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Bestsellery za 9,90 zł i czytniki od Nexto.pl

Na stronie nexto.pl trwa maraton e-czytania światowych i polskich bestsellerów za 9,90 zł z ogromną liczbą nagród, których wartość to ponad 34 tys. zł! Codziennie można wygrać czytnik e-booków.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd