Sweetland

Tłumaczenie: Michał Alenowicz
Wydawnictwo: Wiatr od Morza
7,59 (354 ocen i 63 opinie) Zobacz oceny
10
40
9
48
8
98
7
106
6
38
5
13
4
4
3
6
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sweetland
data wydania
ISBN
9788393665372
liczba stron
400
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Historia przekornej miłości człowieka do chłodnej i niegościnnej ziemi, na której się urodził. W powieści Michaela Crummeya polscy czytelnicy znajdą wszystko to, za co pokochali jego twórczość. Autor kolejny raz odmalowuje pejzaż Nowej Fundlandii zaludniony przedziwnymi postaciami, które spotkać...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna.

Historia przekornej miłości człowieka do chłodnej i niegościnnej ziemi, na której się urodził.

W powieści Michaela Crummeya polscy czytelnicy znajdą wszystko to, za co pokochali jego twórczość. Autor kolejny raz odmalowuje pejzaż Nowej Fundlandii zaludniony przedziwnymi postaciami, które spotkać można wyłącznie na tamtejszych wybrzeżach – ludźmi twardymi i krnąbrnymi, pomimo nadejścia XXI wieku wciąż opisującymi świat w sobie tylko właściwy sposób.

Osadę Chance Cove na wysepce Sweetland zamieszkuje kilkadziesiąt osób, które z trudem wiążą koniec z końcem po zapaści nowofundlandzkiego rybołówstwa. Nic dziwnego, że złożona przez rząd propozycja sowitej rekompensaty za opuszczenie podupadającej mieściny na krańcu świata wywołuje wśród byłych rybaków ogromne poruszenie. Jedynym warunkiem jest jednomyślna zgoda wszystkich mieszkańców na przeprowadzkę. Plany sąsiadów krzyżuje Moses Sweetland, emerytowany latarnik uparcie sprzeciwiający się opuszczeniu ukochanej wyspy. Gdy zbliża się termin ostatecznej decyzji, narastająca niechęć mieszkańców Chance Cove daje Sweetlandowi podstawy do obaw o własne życie. Splot konfliktów, tragedii oraz wciąż żywych bolesnych wspomnień popchnie go do szalonego postanowienia, w wyniku którego świadomie skaże się na nieodwołalną izolację…

"Sweetland" to poruszająca, kameralna powieść o schyłku dawnego świata oraz powolnym zaniku małych, odosobnionych społeczności, niemających racji bytu z dala od skrawka ziemi, na którym się zawiązały. To misternie skonstruowane dzieło o autodestrukcyjnej przekorze oraz zawziętej walce człowieka z nieubłaganymi prawami stanowionymi przez społeczeństwo i naturę. To wreszcie subtelna przypowieść o samotności ekstrapolowanej daleko poza granice absurdu.

 

źródło opisu: http://wiatrodmorza.com/

źródło okładki: http://wiatrodmorza.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 919

O Jezu. Do ciężkiej cholery

Michael Crummey mógłby być fantastycznym malarzem. Zarówno krajobrazy, jak i ludzkie charaktery tworzy w sposób tak niesamowity, plastyczny i wiarygodny, że wszystko o czym pisze, czytelnik widzi jak na dłoni. Na szczęście jednak dla nas Crummey jest pisarzem, a wydawnictwo Wiatr Od Morza wydało właśnie w Polsce jego kolejną powieść. „Sweetland” różni się od „Pobojowiska” tak, jak „Pobojowisko” różniło się od „Dostatku”. Cały czas czuć, że to ten sam pisarz, a jednak historia jest tak inna od poprzedniej, że aż dziw, iż emocje, które wzbudza, w swojej intensywności są tak podobne do tych, do których Nowofundlandczyk już nas przyzwyczaił.

Tajemnicza i urokliwa nazwa „Sweetland” odnosi się zarówno do wyspy, na której dziać się będzie większość wydarzeń, jak i do głównego bohatera. I wydawać by się mogło, że nie ma w tym zjawisku krzty przypadku, ponieważ Moses Sweetland jest tak samo uparty i surowy, jak ziemia, którą od dziecka zamieszkuje. Niewielka wysepka – jak to u Crummeya często z żywiołami bywa – rządzi się swoimi prawami. Niełatwo się na niej mieszka, ale równie trudno, po tylu latach, wyobrazić sobie życie gdzie indziej. Niestety po upadku nowofundlandzkiego rybołówstwa ludziom na Sweetland coraz trudniej wiązać koniec z końcem, nie wspominając o jakichkolwiek perspektywach na przyszłość. Kiedy więc rząd proponuje mieszkańcom maleńkiej osady Chance Cove, na niewiele większej wyspie Sweetland, sowitą pieniężną rekompensatę za całkowite opuszczenie podupadającego...

Michael Crummey mógłby być fantastycznym malarzem. Zarówno krajobrazy, jak i ludzkie charaktery tworzy w sposób tak niesamowity, plastyczny i wiarygodny, że wszystko o czym pisze, czytelnik widzi jak na dłoni. Na szczęście jednak dla nas Crummey jest pisarzem, a wydawnictwo Wiatr Od Morza wydało właśnie w Polsce jego kolejną powieść. „Sweetland” różni się od „Pobojowiska” tak, jak „Pobojowisko” różniło się od „Dostatku”. Cały czas czuć, że to ten sam pisarz, a jednak historia jest tak inna od poprzedniej, że aż dziw, iż emocje, które wzbudza, w swojej intensywności są tak podobne do tych, do których Nowofundlandczyk już nas przyzwyczaił.

Tajemnicza i urokliwa nazwa „Sweetland” odnosi się zarówno do wyspy, na której dziać się będzie większość wydarzeń, jak i do głównego bohatera. I wydawać by się mogło, że nie ma w tym zjawisku krzty przypadku, ponieważ Moses Sweetland jest tak samo uparty i surowy, jak ziemia, którą od dziecka zamieszkuje. Niewielka wysepka – jak to u Crummeya często z żywiołami bywa – rządzi się swoimi prawami. Niełatwo się na niej mieszka, ale równie trudno, po tylu latach, wyobrazić sobie życie gdzie indziej. Niestety po upadku nowofundlandzkiego rybołówstwa ludziom na Sweetland coraz trudniej wiązać koniec z końcem, nie wspominając o jakichkolwiek perspektywach na przyszłość. Kiedy więc rząd proponuje mieszkańcom maleńkiej osady Chance Cove, na niewiele większej wyspie Sweetland, sowitą pieniężną rekompensatę za całkowite opuszczenie podupadającego miejsca – nikt się nie waha. No, prawie nikt! Pozostaje przecież nasz uparciuch Moses Sweetland, który gdzieś (a to gdzieś znajduje się bardzo, bardzo głęboko) ma zarówno pieniądze, jak i lamenty mieszkańców osady.

Trwający w swoim postanowieniu siedemdziesięciolatek nie zamierza ustąpić nawet, kiedy znajduje pogróżki, które z dnia na dzień wydają się być coraz bardziej niebezpieczne. Sweetland to jego dom, jedyne miejsce, w którym czuje się bezpiecznie, jedyne – choć sam się do tego nie przyzna – w którym czuję się jeszcze jako tako potrzebny. Podczas więc, gdy pozostali mieszkańcy powoli szykują się do wyjazdu, Sweetland poluje na króliki, łowi ryby, warzy swoje własne piwo… czyli robi wszystko to, do czego przez ostatnie kilkadziesiąt lat się przyzwyczaił. Problem polega jednak na tym, że aby pieniądze zostały przyznane mieszkańcom – cała osada musi zostać przesiedlona. Każdy bez wyjątku musi więc podpisać umowę i szybko staje się jasne, że jedyną czarną owcą osady jest właśnie Sweetland – a nic ani nikt nie jest go w stanie przekonać do zmiany decyzji.

Powieść Crummeya jest tak wielopłaszczyznowa, że nie sposób jej streścić czy podsumować krótko problematyki, którą porusza. Tylko pozornie „Sweetland” jest opowieścią o bezinteresownej (dosłownie!) miłości człowieka do ziemi, na której się urodził. Z tej miłości bowiem wyrastają niekiedy wzruszające, niekiedy wstrząsające historie, które tam – na niewielkiej, zapomnianej prawie wysepce - zdają się mieć podwójne dno, ukryte przed resztą świata znaczenie. Poza tym, na Sweetland historie te wybrzmiewają echem jeszcze na długo po tym, jak zostaną opowiedziane. Żyją w niebezpiecznych skałach, kapryśnych przypływach i mroźnym wietrze, a dzięki temu wydają się mieć historię dużo starszą od najstarszych żyjących tam ludzi.

Tragedia przeplata się u autora „Dostatku” z niezwykle ciętym, momentami bardzo dosadnym językiem. Moses Sweetland jest bohaterem oryginalnym, żywym i przez to na długo zapadającym w pamięć. Bohaterowie to zresztą kolejna siła Crummeya. Tworzy on swoje postaci tak, że nie tylko nie sposób przejść obok nich obojętnie, ale także łatwo zapomnieć, że są to postaci fikcyjne – tak mocno bowiem tętnią życiem, że spod warstw papieru niemal widać pulsujące żyły, można niemal dotknąć zimnej od wiatru skóry. I choć Nowa Fundlandia, którą opisuje pisarz, wydaje się chłodna, surowa i niedostępna – to po opowiadanych przez niego historiach ma się ochotę wyruszyć w podróż do tej nieprzychylnej współczesnemu człowiekowi krainy na przekór wszystkiemu. Na własnej skórze poczuć magię tego miejsca, przekonać się, czy – jak można odnieść wrażenie, czytając „Sweetland” – odczuwa się tam życie podwójnie – mocniej i intensywniej.

Michael Crummey pokłada ogromną wiarę w swojego czytelnika, a jednym z dowodów na to, są liczne retrospekcje, które w powieści niejednokrotnie nie są w żaden sposób zaznaczane. Czytelnik nie jest uprzedzany o tym, że oto zawędrował 30, 40 lat wstecz i widzi głównego bohatera przeżywającego swoje pierwsze seksualne doświadczenia. „Sweetland” wydawać się może z powodu takich zabiegów chaotyczna, jednak pisarzowi przychodzi snucie historii w różnych planach czasowych tak naturalnie, że niemal widzimy naszego staruszka, który przymykając oczy, odpływa do czasów, w których całe jego życie mogło potoczyć się inaczej.

„Sweetland” Crummeya to niesamowita opowieść o przywiązaniu, upartej miłości, zmarnowanych szansach, których nie sposób już wykorzystać, starości, więzach rodzinnych i winie, która nieupilnowana potrafi rozrosnąć się w człowieku do rozmiarów baobabu i jego ciężarem osiąść na piersi. Fantastyczna mądrość, jaką nosi w sobie niewykształcony tak naprawdę Moses, robi na nas wrażenie tym większe, że miesza się z niewyobrażalną dumą i uporem – zarówno w aspekcie fizycznym, jak i psychicznym. A Crummey potrafi tak tkać swoją historię, z takim wdziękiem i uderzeniami realności, że niektóre momenty, niektóre sceny siedzą w mojej głowie do teraz – jako obrazy przejmujące i odmalowane z taką sprawnością, że niesłychany wydaje się fakt, iż jest to pisarz, którego powieści dopiero niedawno pojawiły się w Polsce.

Na tle wielu nijakich, nudnych i wtórnych powieści, przewidywalnych do bólu, choć niekiedy dobrych, „Sweetland” rozbłyska (niczym światło z latarni morskiej pośród wzburzonych fal) jako literatura przede wszystkim ambitna i wciągająca. Świat i ludzie, których tam spotkamy to z jednej strony coś egzotycznego i nierealnego, a z drugiej tak prawdziwego, że tylko cienka kartka papieru dzieli nas od zamieszkania w nim. Tylko i niestety aż. Odkładając lekturę, z żalem, że to już koniec i jednocześnie jakąś masochistyczą satysfakcją z ciężaru emocjonalnego, jaki w nas zostawia,  chce się powtórzyć za starym uparciuchem: O Jezu. Do ciężkiej cholery.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (63)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 706
mieszka | 2019-04-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 kwietnia 2019

"Dostatek" to było prawdziwe mięso, "Sweetland" to zupka na kościach.

książek: 5503
Ytr0001 | 2018-12-23
Przeczytana: 21 października 2018

Moses Sweetland prowadzi samotniczy żywot na wyspie Sweetland, noszącej tę nazwę po swoim odkrywcy, będącym również przodkiem mężczyzny. Wyspa ta coraz bardziej się wyludnia, gdyż ludzie wynoszą się w ciepłe i gęściej zaludnione rejony Kanady na kontynencie, czemu sprzyja propozycja rządu, gotowego zapłacić osobom mieszkającym na Sweetland sporą sumę pieniędzy o ile wszyscy się z niej wyniosą. Opór — początkowo — stawia trójka osób mieszkających na wyspie, jednak wraz z rozwojem fabuły powoli wszyscy się wykruszają, pozostawiając na placu boju jedynie głównego bohatera.

Wbrew pozorom jednak jego stosunek do tej ziemi nie jest tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać; nie pała on do wyspy jawną miłością, która każe mu o nią walczyć ze wszystkimi pozostałymi osobami. Wprawdzie nie da się nie zauważyć, że to miejsce jest dla niego prawdziwym domem, jest to jednak dosyć gorzka, okupiona wieloma trudnościami (wiążącymi się ze specyfiką życia na niej) miłość. Chociaż Moses twierdzi, że to...

książek: 333
ŁUKASZ | 2018-11-26
Na półkach: Przeczytane

Książka genialna - daję 9 gwiazdek trochę asekuracyjnie. Znakomita narracja, wspaniały, nietuzinkowy główny bohater oraz mistrz drugiego planu - Kopeć. Cała gama towarzyszących lekturze emocji od śmiechu po płacz. Autor z miejsca wchodzi do grona moich ulubionych pisarzy.

książek: 1094
srebrnanatalia | 2018-11-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 sierpnia 2018

Surowa, intymna proza o miłości do skrawka ziemi, uporze, wykluczeniu, samotnej walce i....szaleństwie. Czytajcie!

książek: 1880
wiola | 2018-10-28
Przeczytana: 24 marca 2018

Gdybym mogła dałabym tej książce jeszcze pięć gwiazdek. Przeczytałam ją w marcu 2018, upłynęło pół roku i nie było dnia, żebym o niej nie myślała. Dla mnie to absolutny numer 1 w tym roku.

książek: 1176
KamilPawelak | 2018-10-16
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 2018 rok

Wyśmienita uczta dla czytającego! Poruszająca, niezwykła, niebezpieczna!

książek: 1445
BuchBuch | 2018-09-18
Na półkach: Przeczytane

Sweetland to opowieść o Nowej Funlandii, a raczej jej małej części - wysepce Sweetland i umiejscowionej tam osadzie Chance Cove.
Jest to maleńka, zapomniana przez świat miejscowość, która przestaje być rentowna dla państwa. Nieopłacalne stało się dostarczanie tam świadczeń, rybołówstwo, główne źródło dochodu mieszkańców, również chyli się ku katastrofie.
Rząd składa autochtonom propozycję - ekwiwalent finansowy za opuszczenie wyspy. Warunek - jednomyślność mieszkańców. I tu pojawia się problem - stary, emerytowany latarnik, Moses Sweetland, który ani myśli opuszczać rodzinnej miejscowości.
Delegacje urzędników, prośby mieszkańców, przekonywanie przez nielicznych mu życzliwych na nic się zdają - Moses chce zostać.
Z każdym kolejnym dniem atmosfera się zagęszcza. Im bliżej terminu ostatecznej decyzji, tym więcej żalu, agresji i niechęci kierowanych jest ku latarnikowi. W pewnym momencie dochodzi doń obawa o własne życie.
Sweetland jest więc powieścią o miłości, przywiązaniu,...

książek: 845
Kaa | 2018-08-22
Przeczytana: 22 sierpnia 2018

Nie znajduję tu treści. Poza nakreślonymi malarsko obrazami i krajobrazami nie cieszy, dla mnie zbyt powierzchowna i płytka, mało interesująca.

książek: 898
mozartiwieloryb | 2018-07-31
Przeczytana: 31 lipca 2018

Nieuniknione nawiedza.
I każe śpiewać...

Błaha ta nasza "światowa samotność" wystawiana na pokaz w mediach społecznościowych w kontrze do odosobnienia zawziętego Mosesa Sweetlanda na lądzie tak zimnym jak serca niektórych jego mieszkańców...

Nasza "wygodna samotność" - tak teatralna - z kubkiem ciepłego napoju i potrzebami zaspokajanymi pieniędzmi w kontraście do ogromu ciężkiej pracy w chłodzie, śniegu po pas, wietrze przenikającym ciało jak igły, walki o ogień, jedzenie i przetrwanie upartego człowieka z zasadami nie do złamania - nawet za cenę własnego życia...

My pozostawimy samotność do jej wyczerpania.
Moses pozostanie samotny do wyczerpania sił...

książek: 1122
Edrisan | 2018-05-31
Przeczytana: 31 maja 2018

Historia współczesnego Robinsona u kresu życia, który nie odkrywa bezludnej wyspy, ale próbuję ocalić swoją wyspę a z nią świat, który nieuchronnie odchodzi w zapomnienie. Codzienne czynności dające przetrwanie przeplatają się że wspomnieniami dramatycznych chwil przeszłości okrytych tajemnicą i bólem. Wciągające studium samotności.

zobacz kolejne z 53 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
„Nic nie równa się z pisaniem powieści”. Wywiad z Michaelem Crummeyem

O tym, dlaczego tak obsesyjnie pisze o Nowej Fundlandii, o tym, jak krajobraz i otoczenie, w którym żyjemy, kształtuje nas i wpływa na to, jak myślimy i jak postępujemy oraz o tym, jak powstają jego książki – rozmawiam z Michaelem Crummeyem, autorem „Dostatku” i „Rzeki złodziei”, która niedawno ukazała się na polskim rynku.


więcej
Dzisiaj premiera powieści "Sweetland"

W najnowszej powieści Michaela Crummeya polscy czytelnicy znajdą wszystko to, za co pokochali jego twórczość. Autor genialnego „Dostatku” znowu odmalowuje pejzaż Nowej Fundlandii zaludniony przedziwnymi postaciami, które spotkać można wyłącznie na tamtejszych wybrzeżach.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd