Pobojowisko

Tłumaczenie: Michał Alenowicz
Wydawnictwo: Wiatr od Morza
7,29 (251 ocen i 41 opinii) Zobacz oceny
10
24
9
29
8
53
7
78
6
47
5
10
4
4
3
2
2
2
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Wreckage
data wydania
ISBN
9788393665358
liczba stron
408
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Czy w miłości i nienawiści istnieją jakiekolwiek nieprzekraczalne granice? Michael Crummey, autor rewelacyjnego "Dostatku", powraca z kolejną powieścią rozgrywającą się na chłodnej Nowej Fundlandii. Tym razem śledzimy losy dwojga ludzi połączonych w młodości gorącą miłością, później natomiast rozdzielonych mocą nienawiści wsączającej się w ich życie na różnych płaszczyznach. Nowa Fundlandia,...

Czy w miłości i nienawiści istnieją jakiekolwiek nieprzekraczalne granice?

Michael Crummey, autor rewelacyjnego "Dostatku", powraca z kolejną powieścią rozgrywającą się na chłodnej Nowej Fundlandii. Tym razem śledzimy losy dwojga ludzi połączonych w młodości gorącą miłością, później natomiast rozdzielonych mocą nienawiści wsączającej się w ich życie na różnych płaszczyznach.

Nowa Fundlandia, rok 1940. Młody katolik Wish Furey zarabia na życie, podróżując z objazdowym kinem po północnym wybrzeżu wyspy. W Cove, jednej z protestanckich osad rybackich, chłopak zakochuje się z wzajemnością w Sadie Parsons, dziewczynie zdającej się nie przystawać do oczekiwań purytańskiego środowiska, w którym dorasta. Narastający konflikt między Wishem a rodziną Parsonsów – uprzedzoną wobec katolickiego zalotnika – ostatecznie sprawia, że chłopak ucieka z Cove jako złodziej i niedoszły morderca, zaś Sadie opuszcza rodzinną osadę, by odnaleźć ukochanego w stolicy wyspy, St. John's. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jak wiele lat przyjdzie jej czekać na kolejne spotkanie z Wishem…

Snując fascynującą historię wyklętej miłości, Crummey zaplata misterną sieć powiązań między pozornie nieistotnymi szczegółami, a czyniąc wydarzenia II wojny światowej jedną z osi fabuły, niezwykle przenikliwie zwraca uwagę na kwestię osobistej odpowiedzialności człowieka za otaczające go zło. Czy można wywieść związki między złą myślą a wybuchem bomby w Nagasaki? Okazuje się, że tak.

 

źródło opisu: Wiatr od morza, 2014

źródło okładki: http://wiatrodmorza.com/

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 932

Zawsze jest jakaś kobieta

Zawsze jest jakieś nieosiągalne TY
materializujące się najłatwiej w kobiecie.
I zawsze już będziemy wisieć na włosku
tak mocno przytwierdzeni nim do świata, tak mocno*.

Zawsze jest jakaś kobieta. Te słowa padają już na początku „Pobojowiska”, zanim jakakolwiek akcja lub zdarzenie nabiorą znaczenia, zanim czytelnik zanurzy się w powieści o zmarnowanych szansach i ścieżkach losu, którego poczucia humoru nie jest w stanie czasem docenić nawet najbardziej ironiczny i zdystansowany człowiek. Najnowsza powieść autora magicznego „Dostatku” jest równie dobra, choć diametralnie inna. W opowieści o białym Judzie znalezionym we wnętrzu wieloryba i dwóch zwaśnionych wioskach wszystko wydawało się mieć jakiś głębszy sens, jakieś ukryte - nie zawsze zrozumiałe, choć mające na pewno rację bytu - znaczenie. Natura i podległe jej żywioły, choć okrutne, rządziły się swoimi prawami, ustanowionymi dawno temu na mocy paktu, którego nie ma prawa pamiętać żaden człowiek. Były bezwzględne - lecz dało się je pojąć, a ich niszczycielska siła stanowiła pożywkę dla tych, którzy zawsze pragną winnych. W „Pobojowisku” wszystko jest trudniejsze, a nasze życie zdaje się wisieć na włosku, który - choć zerwany ma być ostatecznie przez żywioł - swoją wytrzymałość i delikatność zarazem zawdzięczać będzie zwykłemu splotowi przypadków.

Michael Crummey znów wprowadza swojego czytelnika wprost w ramiona sporu, u którego podstaw leżą katolicyzm i protestantyzm. Tym razem problem - choć obejmujący mniejszą...

Zawsze jest jakieś nieosiągalne TY
materializujące się najłatwiej w kobiecie.
I zawsze już będziemy wisieć na włosku
tak mocno przytwierdzeni nim do świata, tak mocno*.

Zawsze jest jakaś kobieta. Te słowa padają już na początku „Pobojowiska”, zanim jakakolwiek akcja lub zdarzenie nabiorą znaczenia, zanim czytelnik zanurzy się w powieści o zmarnowanych szansach i ścieżkach losu, którego poczucia humoru nie jest w stanie czasem docenić nawet najbardziej ironiczny i zdystansowany człowiek. Najnowsza powieść autora magicznego „Dostatku” jest równie dobra, choć diametralnie inna. W opowieści o białym Judzie znalezionym we wnętrzu wieloryba i dwóch zwaśnionych wioskach wszystko wydawało się mieć jakiś głębszy sens, jakieś ukryte - nie zawsze zrozumiałe, choć mające na pewno rację bytu - znaczenie. Natura i podległe jej żywioły, choć okrutne, rządziły się swoimi prawami, ustanowionymi dawno temu na mocy paktu, którego nie ma prawa pamiętać żaden człowiek. Były bezwzględne - lecz dało się je pojąć, a ich niszczycielska siła stanowiła pożywkę dla tych, którzy zawsze pragną winnych. W „Pobojowisku” wszystko jest trudniejsze, a nasze życie zdaje się wisieć na włosku, który - choć zerwany ma być ostatecznie przez żywioł - swoją wytrzymałość i delikatność zarazem zawdzięczać będzie zwykłemu splotowi przypadków.

Michael Crummey znów wprowadza swojego czytelnika wprost w ramiona sporu, u którego podstaw leżą katolicyzm i protestantyzm. Tym razem problem - choć obejmujący mniejszą płaszczyznę - jest dużo poważniejszy. Katolik Wish Furey wraz z niejakim Hiramem, którego najlepszym przyjacielem jest butelka i kolejne zakłady, podróżują po północnym wybrzeżu Nowej Fundlandii, zarabiając na życie wyświetlaniem filmów w objazdowym kinie. W końcu los sprawia, że na jeden z takich seansów przychodzi Sadie Parsons - szesnastolatka, której rodzina jest (oczywiście - los, przypadek, fatum) na wskroś protestancka. Ten sam los jednak sprawia, że Wish zakochuje się w dziewczynie, a jego miłość (jak to u Crummey’a) wcale nie ogranicza się do platonicznych westchnień i trzymania za rączki. Pewnego razu jednak dziewczyna - do tej pory wydawać by się mogło, że chętna - wypowiada zdanie, które na długo zapadnie w pamięć chłopakowi. I znowu ten przeklęty los (przypadek, fatum, zbieg okoliczności) tworzy z tego zdania sakrament, który urasta dla Wisha do rangi niechcianego, horrendalnego status quo, które pchać go będzie naprzód - popychając jednocześnie do tyłu.

Splot późniejszych wydarzeń: złożyło się na niego niemalże wszystko, co mogło - fascynacja dziewczyną, brak ostatecznego „nie” z jej strony, nieprzejednany upór jej matki, wypadek na morzu, rubaszne żarty i zakłady Hirama, a w końcu te fatalne odwiedziny. Po drodze mogło być jeszcze mnóstwo niuansów, drobnostek, na które ani ja, ani Wish nie zwróciliśmy uwagi, bo albo nie patrzyliśmy zbyt uważnie, albo po prostu nie byliśmy w stanie ich dostrzec - to bez znaczenia. I choć w „Pobojowisku” największy nacisk kładziony jest właśnie na te szczególiki, miniaturki zdarzeń i przepływające, niedostrzegalne gołym okiem iskry - to na końcu i tak (podobnie jak w życiu) patrzymy na efekt. O większości tych absurdalnych miniaturek zapominamy, uważając je właśnie za absurdalne. Kiedy jednak dotrze do nas z całą świadomością, jak wiele nieistotnych z pozoru rzeczy złożyło się na obecny kształt naszego istnienia - może być tak, że będziemy rozpamiętywać je do końca życia, a i tak nie wyliczymy wszystkich. Niektóre z nich na zawsze odpłyną w niepamięć, niektóre sami będziemy próbowali zabić. Czy jednak będziemy mogli się winić, kiedy w kulminacyjnym momencie ktoś przerwie nam lekturę, w efekcie czego nie powrócimy do niej przez wiele lat bądź nigdy? Czy, kiedy pasażer autobusu ukradkiem zerknie na tytuł powieści w naszych rękach, będziemy po latach winić siebie, za to, że tamten zagapiwszy się, przejechał swój przystanek, przez co być może nie dotarł na randkę, która mogła być początkiem prawdziwej, jedynej miłości? Kiedy odpowiedzialność za własne czyny jest dojrzałością, a kiedy przeradza się w destruktywne myślenie prowadzące finalnie na pobojowisko? To, jak skomplikowane i złożone postaci stworzył autor zasługuje na niegasnące brawa; to, jak prowadzi ich myśli, jak głęboko wnika w naturę człowieka, jak dociera tam, gdzie sami boimy się zaglądać, zdumiewa mnie - zwykłego (ale mam nadzieję, że wrażliwego) czytelnika.

Kiedy dotarło do mnie, że kolejna książka autora „Dostatku” będzie opowieścią o wyklętej miłości - nie byłam zachwycona. Przerażała mnie myśl, że ten mroźny, tajemniczy świat, jaki zbudował dla mnie (tak, tak - wiem, że tak naprawdę nie dla mnie) Crummey, zostanie zdewastowany, a na jego zgliszczach autor postawi banał, tandetę, kicz - jak zwał tak zwał. I teraz jest mi wstyd. Jak mogłam zwątpić w kogoś, kto przecież już raz mnie zaskoczył nie tylko swoją wizją fantastycznego, niebezpiecznego świata, ale także pisarskim kunsztem, w którym wszystko jest tak wyważone, że aż podejrzane? „Pobojowisko” to powieść o miłości, owszem; zakochani nie mają co liczyć na błogosławieństwo ze strony rodziny dziewczyny; dla niej są to pierwsze miłosne uniesienia - nie brzmi jak ambitna, trudna i jednocześnie zachwycająca lektura? W takim razie nie znacie Michaela Crummey’a! Tak, wiem - ja go znałam i zwątpiłam - kajam się więc publicznie i przepraszam, a swojego błędu więcej nie powtórzę.

Właściwa fabuła „Pobojowiska” rozpoczyna się w roku 1940, kiedy więc Wish zmuszony zostaje do ucieczki, naturalnym jest, że w jego myślach pojawia się armia. Od tego momentu czytelnik będzie musiał nieco bardziej się wysilić i poznawać wydarzenia z dwóch punktów widzenia... a w zasadzie trzech, ale o tym Wam nie opowiem - odkryjcie sami. Wish i Mercedes (bo tak brzmi prawdziwe imię Sadie) zostali rozdzieleni, lecz autor nie stawia nam żadnego ultimatum - poznajemy zarówno jej, jak i jego życie. I na tym moja rola się kończy, dalej jesteście tylko Wy, Crummey i jego „Pobojowisko”. Nie zamierzam zachęcać Was do tej książki. To czy ją przeczytacie w efekcie i tak (najprawdopodobniej) będzie przypadkiem, ciasnym i nieregularnym splotem zdarzeń, na które ani ja (na pewno), ani Wy (bardzo możliwe) nie będziemy mieli wpływu.

Tytułowym pobojowiskiem jest niemalże wszystko, czego autor pozwala dotknąć, posmakować i zaznać na kartach swojej powieści. Pobojowiskiem jest wojna i świat pozostawiony po niej - dymiący od krwi, zdeptany do bólu, przeciągnięty przez maszynę, która odziera z uczuć. Jest nim główny bohater, którego zachowania często nie rozumie czytelnik, a nierzadko także i sam Wish - jego myśli to pole dawno rozegranej bitwy, która tak naprawdę nigdy się nie skończyła, a której początku próżno szukać. Jest nim także życie Mercedes - hazardzistki, dla której każda wygrana nosiła znamiona porażki. Pobojowisko to również rodzina, między którą niespodziewanie wsączyła się trucizna, rozpraszając ją nie tyle po całym świecie, co po odległych od siebie mentalnie planetach. Pobojowisko to także stary świat, na który mało kto zwraca uwagę - ponieważ pojawił się nowy. To zmarnowane szanse i nienadające się do naprawienia błędy. Pobojowiskiem są żale i pretensje - zwłaszcza te do samego siebie, kiedy pozbawieni jesteśmy nawet prawa do porządnej, efektywnej dyskusji. Pobojowiskiem jest życie, w którym zbyt często pytamy samych siebie: „Dlaczego?”. To również pobojowisko - miejsce, w którym kiedyś coś było, a teraz zostały drzazgi i pęknięcia, pole bitwy, na którym nie znajdziemy ani jednego zwycięzcy.

Zawsze jest jakaś kobieta - czytamy już na początku powieści, by później natknąć się na rozwinięcie tej myśli, że za wielkim poświęceniem zawsze stoi jakaś kobieta. I będzie w tym sporo racji, kiedy zwrócimy uwagę na to, że zarówno śmierć (Nie myli się polski język, śmierć jest kobietą tragiczną i nagłą, choć powolna w ruchach pozwala czasami na ostatnie słowo**.), jak i wojna i zemsta są rodzaju żeńskiego. I tylko zbiegi okoliczności sprawiają, że owo zawsze niemal zawsze wyrwie nam się z ust, ku jakiemuś nieosiągalnemu TY, ku opuszczonemu pobojowisku.

* J. Podsiadło, List do pani Malibu
** Idem, ***( Nie myli się polski język...)

Sylwia Sekret

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (41)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1184
KamilPawelak | 2018-10-16
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 2018 rok

Ta książka zaprawdę pozostawia w człowieku pobojowisko...

książek: 469
Łukaszo | 2018-09-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Stała nad brzegiem morza, ściskając w dłoni spleciony sznurek. Fale przybierały na wielkości z każdą minutą. Patrzyła na ten żywioł z zaciekawieniem i obawą w sercu. Za nią skrywał się widok spustoszenia po wichurze, która przeszła ostatnio. Pejzaż smutku i zniszczenia, pobojowisko, obraz pełen samotności. Czuła, że w jej sercu skrywają się podobne widoki. Spojrzała jeszcze na splątany sznurek, pamiątkę po dawnych dniach, kiedy pragnęła go jak nikt inny w świecie. Łza spłynęła po policzku i dotarła do ust. Poczuła smak soli i goryczki. Smak nienawiści i miłości.

Po ostatnim zawodzie przyszła pora na prawdziwą ucztę literacką. Długo zwlekałem z przeczytaniem jakiejś książki Michaela Crummeya, ale teraz mogę śmiało powiedzieć, iż warto było tyle czekać. Proza...

książek: 360
dzikiebialko | 2018-08-12
Na półkach: Przeczytane, 2018
Przeczytana: 06 sierpnia 2018

Bardzo zasmucając. Dla mnie mogła się zakończyć nieco wcześniej, byłaby jeszcze smutniejsza.

książek: 218
BliskaNieznajoma | 2018-04-02
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: październik 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Epicka, monumentalna, kontrowersyjna, wzruszająca - tymi słowami mogę opisać książkę Michaela Crummeya pt. „Pobojowisko”. Sięgając po nią spodziewałam się trochę czegoś innego, zwłaszcza mając w pamięci cudowną powieść tego autora pt. „Dostatek”, ale mimo wszystko nie jestem zawiedziona, choć książce tej ( moim zdaniem ) daleko jest do realizmu magicznego - gatunku, który kiedyś tak bardzo lubiłam i ze względu na który wróciłam po raz kolejny do tego autora.
„Pobojowisko” opowiada o zakazanej miłości katolika i protestantki, z II Wojną Światową w tle, ale nie jest to bynajmniej banalny romans, nie wnoszący nic szczególnego w życie czytelnika poza tanią rozrywką. Jest to wielowątkowa, barwna, momentami napisana dość brutalnym językiem opowieść o sile i słabości ludzkich uczuć, o miłości, lojalności, wierności, ale i o nienawiści, obojętności, a także o tym w jaki sposób wojna wpływa na całe społeczeństwa i na jednostki. Mam wrażenie, że autor czasami wciela się w psychologa...

książek: 398
anna | 2017-12-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 05 grudnia 2017

Bardzo lubię świat Crummey'a. "Dostatek', "Sweetland" i "Rzekę złodziei" dozowałam, żeby za szybko ich nie skończyć, żeby dłużej się nacieszyć. "Pobojowisko" przeczytałam z przyjemnością, chociaż uważam, że to najsłabsza, albo raczej najmniej dobra książka tego autora. Znającym Crummey'a "Pobojowisko" polecam gorąco, a nowicjuszom podpowiadam inny tytuł na początek. A ja z niecierpliwością będę czekać na jego następne książki:)

książek: 816
ola | 2017-10-02

Początkowo bardzo byłam rozczarowana faktem, że Pobojowisko jest tak inne od genialnego Dostatku. Brakowało mi realizmu magicznego, całej gamy wyrazistych , niepowtarzalnych bohaterów, tego niezwykłego klimatu książki , która urzekła mnie od początku do końca. Pobojowisko jest lekturą inną od Dostatku. Zarówno z względu na temat jak i klimat. Tylko język pozostaje ten sam.Niezwykle plastyczny. Pozwalający odbierać książkę każdym zmysłem.

książek: 382
Yosun | 2017-09-12
Przeczytana: wrzesień 2017

"Dostatek", inna książka tego autora, dostał ode mnie 9 gwiazdek. "Pobojowisku" od tej oceny odjęłabym niewiele. I tylko dlatego, że ta powieść zasmuciła mnie głębiej.
Jest wiele książek, które dobrze się czyta, ale ich zakończenie rozczarowuje. Tak jakby autor nie miał już ani pomysłu, ani cierpliwości, by słowa wybrzmiały do końca. Ostatnia część tej powieści dosłownie rzuciła mnie na kolana, prosto w ... moje własne pobojowisko.
Mam wrażenie, że aby w pełni docenić tę pozycję, trzeba mieć już własny bagaż trudnych doświadczeń. Słowem - im czytelnik starszy, tym lepiej ;) Ale być może się mylę. Może wystarczy wrażliwość i inteligencja, dlatego polecam każdemu, bez wyjątku.

książek: 682
dasio72 | 2017-09-02
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 02 września 2017

Z pozoru błacha historia o miłości niespełnionej, pełno takich w literaturze.
Rok 1940, on przybłęda katolik, ona tutejsza, protestanka, jak całe środowisko żyjące na małej nowofunlandzkiej wyspie, środowisko, które nie jest w stanie zaakceptować tego religijnego mezaliansu.
On w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności musi uciekać i zostawić ukochaną. Zaciąga się do armii i trafia na wojnę o Pacyfik.
Niby to banalne, ale to pozory, jest coś takiego w pisarstwie Kanadyjczyka, takie zaangażowanie w kreowaniu emocji, skrywaniu prawdziwych intencji bohaterów, że nie można obok jego prozy przejść obojętnie.
Miłość, samotność, smutek, złość to wszystko Crummey ubiera w taką formę, że czytając brak momentami tchu.

To trzecia przeczytana przeze mnie powieść autora i z całą przyjemnością mogę Go w tej chwili zaliczyć do moich ulubionych powieściopisarzy.

książek: 1007
adb | 2017-08-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 sierpnia 2017

"Pobojowisko" to nowa "Miłość w czasach zarazy" tyle że osadzona w nowofundlandzkich realiach. Crummey gra motywem rozdzielonych kochanków, którzy ponownie spotkają się dopiero jako starzy ludzie. I tu, i tam kochanków rozdziela wojna, na tym jednak podobieństwa się kończą, bo Crummey rozprawił się z jednym z największych mitów naszej kultury: z mitem wiecznej, nieprzemijającej miłości. Powieść na szczęście jest wolna od taniego melodramatyzmu, a dzięki wielopiętrowej konstrukcji jest czymś więcej niż opowiastka o miłości. Fragmentaryczna narracja przenosi czytelnika od wydarzeń z roku 1940, rozgrywających się w Cove, przez wojnę na Pacyfiku i jeniecki obóz pod Nagasaki z roku 1945 po lata 90. XX w. Czytelnik poznaje zaledwie ułamek wydarzeń z życia bohaterów, ale to dokładnie te momenty, słowa i pozornie drobne decyzje, które decydują o ich dalszym życiu.
Cała historia rozpoczyna się od młodzieńczej miłości Wisha i Mercedes.[...]O emocjach bohaterów świadczy ich postępowanie,...

książek: 265
HanaZaczytana | 2017-07-18
Na półkach: Przeczytane

Życie to jeden wielki żart...

Wspaniała historia o misternych zawiłościach ślepego losu, o skomplikowanej sieci zależności, o uczuciach, o wspomnieniach, które nas rzeźbią, o odpowiedzialności, w końcu- o człowieku, który jest wielki i maluczki zarazem. Historia cicha i kameralna, chociaż rozgrywająca się przy odgłosach strzałów i wybuchów. Historia niebanalna, w której małe, codzienne zdarzenia mieszają się z tymi wielkimi, epokowymi, fundamentalnymi. Takie jest właśnie "Pobojowisko" Michaela Crummey'a.


Bardzo, bardzo chłodny i zdystansowany styl. Wręcz szorstki. Bez wielkich słów i pretensjonalnych dywagacji. Prosty i celny. Ale chwila zastanowienia nad sensem opowiedzianych treści... i już w mig odkrywa się prawdę docierającą do głębi świadomości, dotykającą najdelikatniejszych strun duszy. Oto fascynująca opowieść o przeznaczeniu, przypadku, o miłości i potrzebie niezależności, o wojnie- tej rzeczywistej, i tej wewnętrznej, o wspomnieniach- niby zapomnianych, a tak żywych......

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
„Nic nie równa się z pisaniem powieści”. Wywiad z Michaelem Crummeyem

O tym, dlaczego tak obsesyjnie pisze o Nowej Fundlandii, o tym, jak krajobraz i otoczenie, w którym żyjemy, kształtuje nas i wpływa na to, jak myślimy i jak postępujemy oraz o tym, jak powstają jego książki – rozmawiam z Michaelem Crummeyem, autorem „Dostatku” i „Rzeki złodziei”, która niedawno ukazała się na polskim rynku.


więcej
Powrót do Nowej Fundlandii

Miłośnicy twórczości Michaela Crummeya, autora głośnych powieści „Dostatek”, „Pobojowisko” i „Sweetland”, od niedawna mogą cieszyć się lekturą kolejnej jego książki wydanej w języku polskim. „Rzeka złodziei” przenosi czytelników na północno-wschodnią Nową Fundlandię, ukazując ją w czasach, gdy o przetrwanie walczyła tam garstka rybaków i traperów żyjących w bliskim sąsiedztwie Beothuków – rdzennych mieszkańców wyspy.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd