Piotr 
literackapodroz.blogspot.com
status: Czytelnik, dodał: 10 cytatów, ostatnio widziany 2 dni temu
Teraz czytam
  • Mistrz i Małgorzata
    Mistrz i Małgorzata
    Autor:
    Michaił Bułhakow "Mistrza i Małgorzatę" ukończył w roku 1940, ale dopiero pod koniec lat 60. XX wieku książka doczekała się sławy na całym świecie. Przez 30 lat sowiecka cenzura nie dopuszcz...
    czytelników: 68347 | opinie: 2334 | ocena: 8,41 (39686 głosów)
  • Nielegalni
    Nielegalni
    Autor:
    Sensacyjna powieść o tajnikach polskiego wywiadu. „Bycie podwójnym agentem to kontrolowana schizofrenia.” ...
    czytelników: 6109 | opinie: 372 | ocena: 7,54 (3027 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-20 16:25:11
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-01-19 19:38:20
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Bois-Maury (tom 5)
 
2019-01-19 18:48:31
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-01-19 18:46:29
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-01-18 21:25:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Literatura polska
Autor:

Rzadko zdarza się, aby pierwsza, debiutancka powieść mogła wskazać na to, że autor jej zaliczony zostanie do geniuszy swojego gatunku, wyrastając na bezdyskusyjnego Króla, silnie wpisującego się do najważniejszych twórców literatury. Tak było właśnie ze Stephenem Kingiem. I chociaż Carrie nie jest pierwszą napisaną przez niego książką, lecz czwartą, niewątpliwie jednak w chwili ukazania się... Rzadko zdarza się, aby pierwsza, debiutancka powieść mogła wskazać na to, że autor jej zaliczony zostanie do geniuszy swojego gatunku, wyrastając na bezdyskusyjnego Króla, silnie wpisującego się do najważniejszych twórców literatury. Tak było właśnie ze Stephenem Kingiem. I chociaż Carrie nie jest pierwszą napisaną przez niego książką, lecz czwartą, niewątpliwie jednak w chwili ukazania się drukiem, zapowiedziała nadejście Mistrza grozy.

Przemoc bez względu, czy przybiera charakter fizyczny, słowny, bądź jeden i drugi razem, zawsze boli pozostawiając w sercu i pamięci niezagojone rany, mogące z czasem stać się trucizną zatruwającą duszę ofiary. Jest barbarzyńska, okrutna i bezlitosna, zaślepiona chwilowym kaprysem lub chęcią pokazania, kto jest silniejszy. Ma miejsce wszędzie: w szkole, w domu, a także czasem w pracy. Wyraża się w ataku na słabszą jednostkę, upokorzeniu jej i wskazaniu na potęgę własnej siły – często wyimaginowanej, a w starciu z silniejszym, szybko oprawca zamienić potrafi się w szarą, malutką myszkę. Najczęściej wybiera za cel ludzi uważanych za odmieńców, nieprzystających do reszty grupy przez własną inność, będącą nie do zaakceptowania dla reszty. Piętno odrzucenia i pogardy boli najbardziej, zwłaszcza jeśli jest to ono niesprawiedliwe. Każdy bowiem pragnie akceptacji ze strony grupy. Jest ono potrzebne niczym powietrze i nawet osoby uchodzące za klasowych outsiderów, także za nią tęsknią. Często szkolne osiłki nie zdają sobie sprawy, że prześladując kolegę lub koleżankę, mogą wyrządzić jemu lub jej krzywdę już na resztę życia. Piętrzące się latami upokorzenia bez trudu są w stanie wywołać uczucie nienawiści, chęci zniszczenia tego wszystkiego, co od dawna wywołuje cierpienie, a przede wszystkim wzięcie odwetu na oprawcy. Zetknąwszy się z nią zawsze należy się jej przeciwstawić i nie dać akceptacji. Przemoc tak naprawdę będzie przejawem słabości sprawcy, przejawem jego zakompleksienia, drzemiących w nim lęków i pragnień za czymś, czego przeraźliwie pożąda. Najgorzej jednak, gdy upodlana nastolatka nie tylko w szkole spotyka się z niesprawiedliwym traktowaniem; lecz również w domu czeka na nią domowy kat, dający odczuć jej swą pogardę na każdym kroku. Kumulowane z dwóch stron ataki i długotrwałe cierpienie, może w końcu chcieć znaleźć ujście, które może doprowadzić do tragedii.

Carrie White od zawsze była obiektem drwin i okrutnych ataków ze strony rówieśniczek. Niechęć w stosunku do niej wywołuje również odmienny od reszty sposób bycia. Nie chodzi na imprezy, nie interesują jej randki, zamknięta w domu i gnębiona przez matkę fanatyczkę religijną za wszelką cenę pragnącą chronić ją przed grzechem, nastolatka daje nieśmiały upust drzemiących w niej marzeniom jedynie we własnej głowie. Od lat mające po sobie coraz to nowe kpiny i złe traktowanie ze strony rodzicielki sprawiają, że od czasu do czasu broni się poprzez wykorzystywanie swych umiejętności telekinetycznych. Gdy pewnego razu wpadła w szał, na dom spadł deszcz kamieni. Kiedy po jednym z wielu upokorzeń ze strony szkolnych koleżanek, dostaje od klasowego amanta zaproszenie na bal, Carrie nawet wbrew woli matki postanawia wziąć udział w dorocznej zabawie. Gdy po raz kolejny zostaje na nim publicznie upokorzona, rozpęta prawdziwe piekło dla swych gnębicieli. Teraz ci, którzy znęcali się nad nią będą musieli ponieść zasłużoną karę i gorzko pożałują tego, co jej wyrządzili.

Osobiście bardzo lubię krótkiego Kinga, nawet wolę go bardziej niż tego znanego z opasłych tomiszczy. Jest bardziej zwięzły, nie ma rozproszenia na wątki poboczne i dzięki temu lepiej jest wejść w zasadniczy nurt fabuły. To co, bez wątpienia jest mocnym atutem Carrie to występujące w niej Zło. Jest ono wszechobecne. Znajduje się w szkole, za płotem sąsiada, w domu, czy w szkole, przede wszystkim zaś za swą siedzibę obiera ludzką duszę. Duszę ludzi dobrych, cierpiących z powodu rzucanych obelg, złego traktowania, poniżania, znęcania; jak również ludzi – potworów czepiących radość z dręczenia innych, czy też w wyzwiskach i biciu znajdują spełnienie własnej fanatycznej pobożności i pewnego rodzaju spełnienia powierzonej im misji zbawienia świata. Nawet Bóg w tej historii zamiast miłosiernego i dobrego, staje się obojętnych na dramat dziecka i wywołujący strach. Najgorsze jednak, że Pisarz z Maine pokazuje postacie osób, których niemal każdego dnia można spotkać na ulicy, historię której każdy z nas może stać się świadkiem i sceny budzące grozę, ale niejednokrotnie znane z naszych własnych doświadczeń. Zło to nie potrzebuje specjalnego zaproszenia, wchodzi i rozgaszcza się samo, anektując całą przestrzeń dla siebie. Nie pozwala odebrać sobie raz zajętego terenu, na każdy przejaw dobra i czysto ludzkiej życzliwości odpowiada, podwójną porcją podłości i okrucieństwa. Obnaża człowieka z tego, co w nim piękne, nie pozwala znaleźć spokoju, dręczy i żąda kolejnej porcji cierpienia i łez, nie może znieść czyjegoś szczęścia. Źródłem owego zła jest nietolerancja, wrogość wobec wszelkiej „inności” i egoistyczne zapatrzenie na własną osobę oraz własne pragnienia, nie biorąc w ogóle pod uwagę tego, co może czuć drugi człowiek. Carrie niesamowicie potrafi grać na emocjach, dotykając najczulszych strun, takich jak: pragnienie akceptacji ze strony grupy, miłości najbliższych, czy bycia szczęśliwym, poczucia wyobcowania i potrzeby przynależności do środowiska w którym przebywamy, niezrozumienia i konieczności tolerancji w stosunku do odmiennych od nas ludzi. Tym samym porusza to wszystko, czego każdy potrzebuje i czego się najbardziej boi, gdy tego może nie znaleźć.

Powieść ta straszy występującymi w niej ludźmi, nie ma tu biegających po ulicy, czy wychodzących z kanałów potworów, lecz upiorami staje właśnie osoby znajdujące się w najbliższym otoczeniu tytułowej bohaterki. Koleżanki mające radość z upokarzania słabszej od nich dziewczyny, wykpienia jej i upodlenia jej cielesności, sprowadzenie rówieśniczki do roli zwierzęcia, a nie człowieka który czuje i cierpi. Matka fanatyczka religijna dającą córce na każdym kroku odczuć swą pogardę w stosunku do niej, tylko dlatego, że jest dziewczynką wkraczającą w kobiecość. Dla Margaret White kobiecość i wszystko co z tym związane jest przejawem grzeszności i wywołujące słuszny gniew oraz ściągające karę Bożą. Nie liczy się z tym, czego pragnie piętnastolatka; lecz zamknięta w świecie własnych wyobrażeń cnotliwego życia, nie zważa na, że właśnie to staje się dla jej dziecka źródłem kolejnego cierpienia. Straszą bezradni nauczyciele nie potrafiący skutecznie obronić bezbronnej uczennicy i dopiero uczący się stawiać czoła despotyzmowi wpływowych rodziców. Jednocześnie to, co ma za zadanie przerazić czytelnika, wywołuje u niego smutek i współczucie w stosunku do Carrie.
Najbardziej jest przerażające w opowiedzianej przez Kinga historii są narodziny dziewczyny-potwora siejącego wokół zniszczenie. Widać, jednak że Carrie – potwora stworzyli właśnie znajdujący się wokół niej ludzie, którzy przez wiele lat gnębili ją, kumulowana w niej złość, poczucie krzywdy, żalu i chęci zemsty, musiała wcześniej czy później wywołać bunt i chęć odwetu – szczególnie, gdy zauważa niezwykły u siebie dar, mogący stać się skuteczną bronią wobec wszystkich tych, co ją dotąd krzywdzili. Obraz diabła znajdującego się w jej ciele stworzyła matka dziewczyny wmawiając jej to od zawsze, a po wydarzeniach na szkolnym balu wizerunek ten wykreowali mieszkańcy miasteczka i opinia publiczna. King pokazuje przez to, jak raz rzucony osąd może żyć własnym życiem, kształtując jednocześnie świadomość ogółu i społeczny osąd. Początkowo obserwuje się przecież zupełnie niewinną dziewczynkę, która kompletnie nie rozumie zachodzących w niej zmian, przez co postawiona zostaje niejako jako w kontrze do otaczających ją „lolitek” doskonale zdających sobie sprawę ze swojej cielesności. Carrie w pierwszej części jest słodka, niewinna, całkowicie bezbronna, martwiąca się o matkę, mająca te same marzenia jakie są udziałem jej rówieśniczek. Dopiero stopniowo odkrywając drzemiącą w niej moc, zaczyna się rodzić potwór pałający chęcią odwetu, który nie cofnie się nawet przed skrzywdzeniem tych, co tak naprawdę nic złego jej nie zrobili. Staje się jeszcze bardziej okrutna niż jej prześladowcy, tak samo jak oni wcześniej karmi się ich paniką i strachem o życie, zdolna ukarać wszystkich tych przez których cierpiała. Co ciekawe jednak owa krwawa wendeta zamiast ulgi, przyniosła jej kolejne cierpienie i rozpacza, nie dając oczekiwanej satysfakcji.

Carrie należy do tych powieści, które wytrącają czytelnika z dobrego samopoczucia, wyostrzają jego zmysły na to wszystko, co dzieje się wokół niego i czego niejednokrotnie może być świadkiem. King bezlitośnie gra na emocjach, doprowadzając finalnie do uczucia rozdwojenia, nie wiadomo czy Carrie mamy się bać, czy może po ludzku jej współczuć. U mnie górę wzięło bardziej to drugie. Stworzył dzięki temu opowieść uniwersalną, poruszającą ważną społecznie kwestię i zmuszającą do zastanowienia, jak łatwo jest zniszczyć drugiego człowieka. To jedna z tych książek, do których jeszcze nie raz powrócę.

pokaż więcej

 
2019-01-16 19:04:37
Ma nowego znajomego: Anna
 
2019-01-15 21:11:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Reportaż
Seria: Poza serią

1919. Pierwszy rok wolności to ciekawa monografia obrazująca i udowadniająca znaczenie tego roku dla dalszych lat międzywojennej Polski. Bez niego bowiem i bez jego rozwiązań obraz II RP mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Monografia ta może stanowić ciekawą lekturę zarówno dla czytelnika niezorientowanego w temacie, jak również dla zawodowych historyków. Zarówno jedni, jak drudzy znajdą wiele... 1919. Pierwszy rok wolności to ciekawa monografia obrazująca i udowadniająca znaczenie tego roku dla dalszych lat międzywojennej Polski. Bez niego bowiem i bez jego rozwiązań obraz II RP mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Monografia ta może stanowić ciekawą lekturę zarówno dla czytelnika niezorientowanego w temacie, jak również dla zawodowych historyków. Zarówno jedni, jak drudzy znajdą wiele interesujących wiadomości dotyczących znaczenia roku 1919 dla państwowości Polski. Szeroki zakres problematyki i szczegółowa jej analiza sprawia, że jest to ważna pozycja w polskiej bibliografii dotyczącej dziejów II RP. Niewątpliwym zaś atutem jest język książki. Autor przybiera momentami rolę gawędziarza snującego opowieść o dawnych wydarzeniach, dzięki czemu sama lektura nie jest tak męcząca, jaka byłaby w momencie, gdyby przybrała charakter sensu stricte wykładu akademickiego. Wiele natomiast problemów z którymi borykało się młode państwo polskie, niestety aktualne jest do dziś, sama zaś książka jest pozycją obowiązkową dla wszystkich miłośników historii.

pokaż więcej

 
2019-01-13 14:03:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Literatura polska
Cykl: Wieczór taki jak ten (tom 3)
 
2019-01-13 14:02:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Literatura polska
Cykl: Wieczór taki jak ten (tom 2)
 
2019-01-13 14:01:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Literatura polska
Cykl: Wieczór taki jak ten (tom 1)

Gabriela Gargaś działa niczym ciepłe kakao i gruby puchaty koc, doskonale rozgrzewając serce. Nie znajdziecie u niej banałów, taniego sentymentalizmu, lecz historię ludzi, takich jak my. Borykający się z trudami życia, zmagających się z rodzinnymi dramatami, problemami zawodowymi, finansowymi, rozpamiętujący bolesne dla nich chwile w życiu. Mają, jak każdy swoje lepsze i gorsze dni, i tak... Gabriela Gargaś działa niczym ciepłe kakao i gruby puchaty koc, doskonale rozgrzewając serce. Nie znajdziecie u niej banałów, taniego sentymentalizmu, lecz historię ludzi, takich jak my. Borykający się z trudami życia, zmagających się z rodzinnymi dramatami, problemami zawodowymi, finansowymi, rozpamiętujący bolesne dla nich chwile w życiu. Mają, jak każdy swoje lepsze i gorsze dni, i tak samo popełniają błędy, często nieświadomie raniąc, tych na których im zależy. To proza o zapachu piernika, szarlotki z cynamonem i jodły, natomiast letnią porą wybucha piękną wonią polskich kwiatów. Wszystko to razem połączone sprawia, że smakuje przepysznie i można zatopić się w niej, całkowicie zapominając o wszystkim. Idealna na chwile melancholii i smutku niosąc z sobą mądre pocieszanie i kierując uwagę, na to co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu, na bliskich nam ludzi. Uczy cieszyć się małymi rzeczami, jak padające z nieba płatki śniegu, szum rzeki i lasu, cieszyć się pięknem przyrody, a przede wszystkim obecnością rodziny i przyjaciół. To oni bowiem dają siłę zdolną pokonać każdą przeciwność losu. Przede wszystkim pokazuje, że należy szukać szczęścia w życiu, które mamy; a nie w życiu, które byśmy chcieli mieć. Nigdy nie wolno mówić, że coś jest już niemożliwe, bowiem dopóki żyjemy jeszcze wiele pięknych podarków przed nami i pięknych chwil, które będzie się wspominać z sentymentem. W życiu bowiem wszystko może się wydarzyć. Wieczór taki jak ten wskazuje na konieczność zatrzymania się w miejscu i dostrzeżenia tych, co są blisko nas, lecz z powodu natłoku pracy ich po prostu nie dostrzegamy, nie zawsze wszystko wygląda tak jak się nam wydaje – lecz prawda może być zupełnie inna i trzeba tylko bardziej uważniej patrzeć na to co dzieje się wokół nas, a wówczas można dostrzec ludzi gotowych obdarzyć całkowicie bezinteresownym uczuciem. To książka idealnie dotykającą najczulszych strun i często niosąca nadzieję skołatanemu sercu. Opowiada o tęsknocie za prawdziwą miłością, tęsknocie za ludźmi ważnymi dla każdego człowieka – jak obecność rodziców, czy dzieci i pragnieniu dzielenia z nimi własnych smutków i radości. Święta to idealny czas, aby naprawić pozrywane przez los nitki łączące nas z tymi, za którymi wyczekujemy i pragniemy się z nimi spotkać.

Wieczór taki jak ten to doskonała lektura, wtedy kiedy jest nam źle, kiedy czujemy się samotni i opuszczeni. Podczas lektury poczułem się niczym mieszkaniec Różanego Pensjonatu, wokół którego unosi się zapach smakołyków z kuchni babci Zosi, słychać śmiech Bartka gotowego wyciągnąć pomocną dłoń do każdego, kto tylko potrafi ją przyjąć, czy życzliwy uśmiech i słowa potuchy od Michaliny. Gabriela Gargaś potrafi sprawić, że bohaterowie powieści stają się niczym przyjaciele, za którymi tęskni się zaraz po odłożeniu książki na półkę i pragnie się do nich wracać nieustannie. Ja już marzę, aby po raz czwarty odwiedzić Złotkowo, nawet po to, aby na poduszce zobaczyć anielskie pióro.

pokaż więcej

 
2019-01-11 21:54:50
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

U mnie ponownie Joanna Bator w kolejnej wałbrzyskiej opowieści Piaskowa Góra Piaskowa Góra oraz Jojo Moyes z ze wzruszającą Dziewczyna, którą kochałeś Dziewczyna, którą kochałeś i na deser moja pierwsza premiera stycznia 1919. Pierwszy rok wolności U mnie ponownie Joanna Bator w kolejnej wałbrzyskiej opowieści Piaskowa Góra Piaskowa Góra oraz Jojo Moyes z ze wzruszającą Dziewczyna, którą kochałeś Dziewczyna, którą kochałeś i na deser moja pierwsza premiera stycznia 1919. Pierwszy rok wolności 1919. Pierwszy rok wolności

pokaż więcej

więcej...
 
2019-01-06 22:05:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Literatura polska
Autor:

Nie ma chyba w Polsce miasta, które nie skrywałoby swoich mrocznych stron przed światem. Próbowało ukryć wszystko to, co jest powodem wstydu i jakby odwracając od swojej ciemnej natury wzrok przybyszów, chciało na siłę eksponować tandetę, szukając w ten sposób błyskotki, którą mogłoby się pochwalić. Zamiast przemocy, dziejącego się w nim od dawna zła atakującego najsłabszych jego mieszkańców,... Nie ma chyba w Polsce miasta, które nie skrywałoby swoich mrocznych stron przed światem. Próbowało ukryć wszystko to, co jest powodem wstydu i jakby odwracając od swojej ciemnej natury wzrok przybyszów, chciało na siłę eksponować tandetę, szukając w ten sposób błyskotki, którą mogłoby się pochwalić. Zamiast przemocy, dziejącego się w nim od dawna zła atakującego najsłabszych jego mieszkańców, pokazuje pruderyjną religijność doskonale wpisującą się raz do eposu Polaka – katolika, a dwa do toczonej i niezwykle popularnej wojny polsko-polskiej. Tym samym owo miejskie zło coraz bardziej czuje się bezkarne, będąc niewidoczne może bezkarnie grasować w domach, polować na nowe ofiary i żywić się dawną bolesną historią oraz dziecięcym strachem. Dostaje się do lokalnego krwioobiegu i toczy ono życie tamtejszej społeczności, tam dokąd sięgnie, pozostaje po nim tylko cierpienie i łzy bezbronnych, oraz potęgująca się nienawiść i destrukcyjna siła niszcząca wszystko, co spotka na swej drodze.
O kotojadach, kociarach, trudnych powrotach i odkrywaniu dramatycznej historii rodzinnej, o zaginionych dzieciach oraz wojennych demonach do dziś żywych w umyśle Wałbrzycha, opowiada Joanna Bator w Ciemno, prawie noc.

Alicja Tabor po latach wraca do rodzinnego Wałbrzycha, aby napisać reportaż o zaginionej bez śladu trójce dzieci: Kalince, Andżelice i Patryku. Przyjazd ten jest dla niej o tyle trudny, że wraz z przekroczenie progu dawnego domu, w kobiecie na nowo odżywają uśpione dotąd demony. Przypomina sobie bolesną przeszłość własnej rodziny, wracają do niej trudnej dla wspomnienia związane ze zmarłą siostrą, Ewą. Samo reporterskie śledztwo również nie uprzyjemnia jej pobytu, styka się z miejscową patologią, ludźmi żyjącymi na marginesie tamtejszej społeczności, poznaje ich wypaczoną moralność, a przede wszystkim z relacji tych rodzin poznaje historie niekochanych dzieci, po których zniknął wszelki ślad istnienia. Przepadły niczym kamień w wodę. Do tego w mieście zaczyna grasować samozwańczy prorok doprowadzający część mieszkańców do fanatyzmu religijnego, do okrutnej i złej religijności żywiącej się wszelkimi uprzedzeniami, przemocą i nietolerancją do każdego, który ma odmienne poglądy. W ten sposób rodzi obłęd, w który wciągnięta zostaje patronka miasta, Matka Boska Bolesna.
Mam wrażenie, że Joanna Bator czyni głównym bohaterem powieści Zło. To z jego dalekosiężnej skali oddziaływania poznajemy Wałbrzyszan, w tym również samą Alicję Tabor i jej rodzinę. Posiada ono różne oblicza. Jednym z nich jest panująca tu przemoc i wrogość do najmniejszego rodzaju „obcości”. Wyrażona zostaje niejednokrotnie zarówno w sposób fizyczny: pobicia, włamania, porwania, gwałty i wykorzystywanie seksualne nieletnich, jak również w sposób słowny – w tym przypadku, co ciekawe zostaje przede wszystkim wyrażona w postaci internetowego hejtu. Zakorzeniło się ono w Wałbrzychu na tyle mocno, że niszczy kolejne pokolenia. Swym początkiem sięga II wojny światowej i dramatycznych losów pani na Zamku Książ, księżnej Daisy; następnie działania czerwonoarmistów potęgujące fale przemocy, aż wreszcie wkradło się do tutejszej lokalności, że nawet rodzice krzywdzą własne dzieci i nie mają w stosunku do nich najmniejszych odruchów litości. Owe Zło w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat urosło tak bardzo w siłę, że stało się wręcz niezniszczalne i nie do pokonania.

Zło odradza się jak karaluchy, za jednego zabitego przychodzi sześć.

Jest to Zło w najczystszej postaci. Okrutne, bezlitosne, atakujące znienacka, z zaskoczenia, nie sposób go ominąć i obronić się przed nim. Sięga każdego. Niszczy rodziny. Utożsamia w sobie wszystko to, co najgorsze w człowieku i przed czym próbuje się uciec, odwracając niejednokrotnie wzrok. Co gorsze wyraża się ono również pod płaszczem fałszywego katolicyzmu, doprowadzając do swoistej histerii religijnej. Dąży do eksterminacji każdego, kto wychodzi poza sferę stereotypowego Polaka – katolika. Karmi się narodową martyrologią, uprzedzeniami, ksenofobią, gotowe walczyć z każdą „innością”, podczas, gdy samo daje się ogłupić przez samozwańczego posłańca patronki miasta Matki Boskiej Bolesnej. Tym samym o ile postać Najświętszej Dziewicy jest uosobieniem matczynego ciepła, miłości, opieki, czystości serca; u Bator jej postać zaczyna służyć jako sztandar do walki, popularny slogan powtarzany w sposób bezmyślny - aby modlić się do niej. Każdy kto tego nie robi, godny jest najwyższej pogardy. W ten sposób widzimy zło typowo polskie sięgające już do czasów nam współczesnych, lubiące toczyć walkę każdego z każdym, dzielące ludzi na lepszych i gorszych, odwołujące się do krzyży, rzekomych relikwii świętych, wzniosłych haseł, szkoda tylko, że nie ma ono nic wspólnego z prawdziwym katolicyzmem. Przemawia głosem fanatyków zarówno tych stojących po stronie „nowego świętego”, jak i antyklerykalnych. Obie te grupy zwalczające siebie wzajemnie, nie przebierają w słowach i zdolne posunąć się do wszystkiego.
Patrząc z tej perspektywy widać, jak Joanna Bator sama wywodząca się z Wałbrzycha stworzyła ze swojej rodzinnej miejscowości, miasto – potwór pożerającego każdego, kto w nim się znajduje. W nim wszystko jest nasiąknięte złem. Nawet powietrze, ziemia, lasy, domy są morowe i złe. Jego ludność nie cofnie się przed najbardziej wyszukanymi torturami w stosunku do dzieci i zwierząt. Cała ta społeczność tworzy konglomerat „ludzi niekochanych” - spirala przemocy toczy się z rodziców na dzieci i jest wręcz przejmowana z mlekiem matki.
Duchy zmarłych przenikają do świata żywych i nie pozwalają zapomnieć o wyrządzonej im krzywdzie. Siadają z tymi co żyją do stołu, z nimi zasypiają, odsłaniają przed nimi nieznane szczegóły rodzinnych tajemnic, pukają do okien domów z nadzieją, że ktoś zlituje się nad nimi. Wskazują na Zło nazwane przez Wałbrzyszan kotojadami. Dopiero z ich relacji oraz opowiadań tych co przeżyli wojenną gehennę dowiadujemy kim one są. Kotojady utożsamiają wszelkie istniejące na ziemi zło. Dostaje się ono do wnętrza człowieka wraz z wdychanym powietrzem, po odbytym stosunku seksualnym – przenikając do krwi i niczym trucizna opanowując ciało i umysł ofiary. Są bez twarzy, bezosobowe, mogą być każdym kogo sobie upatrzą na ofiarę. Potrafią przetrwać każde warunki, aby tylko gdy znajdą dogodna dla siebie okazję do ataku, zapolować na pojawiającą na ich horyzoncie ofiarę.
W tymi mieście Zła jedyną iskierką nadziei i dobra są kociary. Należą do nich kobiety opiekujące się lokalnymi kotami, chroniąc zwierzęta przed grożącym im niebezpieczeństwem. To apostołki, zwiastunki obwieszające zbliżanie się kotojadów i ostrzegające przed ich nadejściem. Łączą w sobie dawne i obecne czasy. To istoty niezdolne do nienawiści. Przenikają tutejszą społeczność. Nie tylko są tajemniczymi mieszkankami lasów, ale również pracują jako bibliotekarka miejscowej Biblioteki, przechowujące listy zmarłych adresowane do żywych członków rodzin. To one też decydują o tym, kiedy nadeszła odpowiednia pora, aby przekazać pozostawioną u nich korespondencję. Są niczym drogocenne perły nadające Alicji sił do zmierzenia się ze całym doznanym w dzieciństwie okrucieństwem i z tym, jaki poznaje z historii zaginionych dzieci. To one też pomagają jej w przezwyciężeniu, mieszkającej w niej samotności i panicznego lęku przed utratą bliskich sobie osób.

Uświadomiłam sobie, że wszystkie podróże, w które udawałam się kierowana wewnętrznym przymusem, podejmowałam za moją siostrę w złudzeniu, że gdy zobaczę to, co ona pragnęła zobaczyć, poczuję się mniej spustoszona i samotna.

Ciemno, prawie noc to książka demon paraliżująca czytelnika strachem, wywołująca w nim uczucie bólu brzucha pojawiającego się podczas lektury, chęci zwinięcia się w kłębek i okrycia kocem, byle tylko ukryć przed zbliżającą się watahą kotojadów. Zmusza do konfrontacji z tym, co bolesne i trudne. To powieść będąca na granicy horroru. Nie ma bowiem do końca pewności, co z obserwowanych okropieństw dzieje się naprawdę, a co może jest tylko zjawiskiem zbiorowej histerii. Wyraża się ona cytowanymi przez Bator wypowiedziami ludzi na forach internetowych – często z błędami ortograficznymi, często niepoprawnie napisanymi słowami, które niestety gro z tych zdań można spotkać na co dzień. Stanowi on swoisty apel autorki do pokazania, że jeżeli się nie opamiętamy z naszymi uprzedzeniami i fobiami, każdego dnia może robić się ciemno, aż zapadnie noc. Dopiero racjonalizacja, wzajemna tolerancja, wyzbycie się świadomości narodowego męczeństwa i dostrzeganie wyimaginowanych wrogów, jest w stanie przynieść promyczek światła rozpraszające ciemności nocy.

pokaż więcej

 
2019-01-05 18:09:43
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2019-01-04 22:16:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, USA

Omen należy do tych pozycji horroru, w którym groza sączy się stopniowo, dawkowana małymi kroplami, pozostawia czytelnika nie jako w niepewności, co do dalszych wydarzeń. Graniczy na granicy snu i jawy. W tej opowieści nie ma żadnych pewników, wraz z biegiem akcji poznajemy prawdziwe twarzy występujących w dramacie postaci. Mało tego do końca pozostajemy w niepewności, na ile to wszystko jest... Omen należy do tych pozycji horroru, w którym groza sączy się stopniowo, dawkowana małymi kroplami, pozostawia czytelnika nie jako w niepewności, co do dalszych wydarzeń. Graniczy na granicy snu i jawy. W tej opowieści nie ma żadnych pewników, wraz z biegiem akcji poznajemy prawdziwe twarzy występujących w dramacie postaci. Mało tego do końca pozostajemy w niepewności, na ile to wszystko jest prawdą, a na ile może wytworem wyobraźni przybranych rodziców Damiena. Samo zakończenie pokazuje, że jeszcze w tej historii nie padło ostatnie zdanie. Zło raz wpuszczone w orbitę ludzkich losów, nie ma zamiaru jej już opuścić, tylko nieustannie będzie polowało na nowe ofiary podatne jego uwodzicielskiej i zwodniczej sile. Chociaż niektórych cytatów próżno szukać w Biblii Tysiąclecia, to zamiar Seltzera zmuszenia czytelnika do baczniejszego obserwowania tego, co dzieje się wokół niego, o czym nieustannie donoszą media został osiągnięty. Każdego bowiem dnia dochodzi do walki Dobra i Zła, każdy zaś sam już świadomie musi zadecydować, po której stanie stronie. Apokalipsa bowiem już się dzieje, a możliwy sposób jej interpretacji podsuwa sam autor książki. Dla mnie Omen pozostaje tą pozycją, która doskonale potrafi wytrącić odbiorcę ze strefy dobrego samopoczucia, zasiać w nim niepewność i obudzić pierwotny lęk.

pokaż więcej

 
2019-01-04 18:20:40
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

U mnie trójka książek, które mnie mocno zaintrygowały i oczarowały Ciemno, prawie noc Ciemno, prawie noc, Magia grudniowej nocy Magia grudniowej nocyoraz Carrie Carrie

więcej...
 
Moja biblioteczka
430 188 1119
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (5)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (10)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd