Rzeka złodziei

Tłumaczenie: Michał Alenowicz
Wydawnictwo: Wiatr od Morza
7,37 (152 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
14
8
50
7
46
6
24
5
9
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
River Thieves
data wydania
ISBN
9788394352301
liczba stron
400
słowa kluczowe
Michał Alenowicz
język
polski
dodała
Ag2S

Michael Crummey, autor głośnych powieści „Dostatek”, „Pobojowisko” i „Sweetland”, w „Rzece złodziei” przenosi czytelników na północno-wschodnią Nową Fundlandię, ukazując ją w czasach, gdy walczyła tam o przetrwanie garstka rybaków i traperów rozproszona na brzegach ogromnej zatoki Exploits, na których spotkać jeszcze można było Beothuków – rdzennych mieszkańców wyspy. Druga dekada XIX wieku....

Michael Crummey, autor głośnych powieści „Dostatek”, „Pobojowisko” i „Sweetland”, w „Rzece złodziei” przenosi czytelników na północno-wschodnią Nową Fundlandię, ukazując ją w czasach, gdy walczyła tam o przetrwanie garstka rybaków i traperów rozproszona na brzegach ogromnej zatoki Exploits, na których spotkać jeszcze można było Beothuków – rdzennych mieszkańców wyspy.

Druga dekada XIX wieku. Żyjący w głuszy osadnicy od wielu dziesięcioleci sami stanowią prawo na zajętych przez siebie terenach, na własną rękę rozprawiając się z „Czerwonymi Indianami”. Ci, spychani w głąb lądu przez Europejczyjków, nieudolnie stawiają opór, atakując białych z zasadzek lub niszcząc ich mienie. Sytuacja dodatkowo się komplikuje, gdy wiedziony nadzieją na zażegnanie konfliktu gubernator wysyła w głąb lądu oficera marynarki wojennej Davida Buchana, mającego wyegzekwować przestrzeganie prawa przez osadników i zorganizować pokojową ekspedycję w głąb terytorium Indian. Oficer werbuje do pomocy doświadczonego i bezwzględnego Johna Peytona Seniora – najbardziej wpływowego osadnika na całym wybrzeżu oraz jego syna, rozdartego między niechęcią do ojca a miłością do kobiety, której przyszło wieść życie w ich domu. Mężczyźni nawet nie podejrzewają, w jak wielkim stopniu zakończona tragicznie wyprawa odmieni losy jej uczestników oraz mieszkańców wybrzeża.

Crummey jak zwykle zapełnia karty książki ludźmi z krwi i kości. Twardzi i zawzięci osadnicy znad zatoki Exploits – podobnie jak bohaterowie „Dostatku” tłumią w sobie głęboko skrywane uczucia, pragnienia czy pamieć dawnych zranień, które, krystalizując w skrajnie nieprzyjaznych warunkach i niemal zupełnej izolacji, sprawiają, iż każde wypowiedziane przez nich słowo nabiera ogromnego znaczenia, a pozornie błahy konflikt czy nieporozumienie może zaważyć na życiu człowieka. „Rzeka złodziei” to zarazem nawiązująca do najlepszych północnoamerykańskich tradycji powieść o podboju dziewiczej krainy, która swoim bogactwem i czystym pięknem wynagradza mieszkańcom trudy prostego, surowego życia.

 

źródło opisu: http://wiatrodmorza.com/beletrystyka/rzeka-zlodziei/

źródło okładki: http://wiatrodmorza.com/beletrystyka/rzeka-zlodziei/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Bogdan książek: 1190

Ostatnie dni Czerwonych Indian

Jest taka niemiecka wytwórnia płytowa, ECM, która od kilkudziesięciu lat wydaje wyrafinowaną muzykę jazzową. Dla wielu melomanów marka ECM jest gwarancją najwyższej jakości artystycznej i realizacyjnej, pozwalającą sięgać w ciemno nawet po płyty nieznanych wykonawców. Z przyjemnością stwierdzam, że w Polsce od pewnego czasu funkcjonuje książkowy odpowiednik ECM-u - gdańskie wydawnictwo Wiatr od Morza. Wprawdzie liczba tytułów wydanych do tej pory przez tę oficynę jest niewielka, ale za to ich jakość nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Dodatkowym wyróżnikiem jest oryginalna, charakterystyczna szata graficzna okładek (kolejna analogia z płytową legendą z Monachium).

Chociaż każdy z tytułów dotychczas wydanych przez Wiatr od Morza zasługuje na uwagę, to z pewnością najjaśniejszą gwiazdą wydawnictwa jest Michael Crummey, którego cztery powieści ukazały się w ciągu ostatnich 3 lat, a każda była wydarzeniem. Jako pierwszy pojawił się, w czerwcu 2013 roku, "Dostatek", natychmiast zyskując ogromną sympatię i uznanie dla pisarza z Nowej Funlandii, a także dla debiutującego wydawnictwa. Później, w rocznych odstępach, poznaliśmy kolejne powieści Crummeya: "Pobojowisko", "Sweetland", a obecnie "Rzekę złodziei". Ta ostatnia, pochodząca z roku 2001, jest debiutem autora. Przed przystąpieniem do lektury miałem więc pewne obawy, czy dorówna ona pozostałym znakomitym tytułom. Jednakże wszelkie wątpliwości rozwiały się bardzo szybko; w końcu ilu trzeba przeczytanych stron, aby przekonać...

Jest taka niemiecka wytwórnia płytowa, ECM, która od kilkudziesięciu lat wydaje wyrafinowaną muzykę jazzową. Dla wielu melomanów marka ECM jest gwarancją najwyższej jakości artystycznej i realizacyjnej, pozwalającą sięgać w ciemno nawet po płyty nieznanych wykonawców. Z przyjemnością stwierdzam, że w Polsce od pewnego czasu funkcjonuje książkowy odpowiednik ECM-u - gdańskie wydawnictwo Wiatr od Morza. Wprawdzie liczba tytułów wydanych do tej pory przez tę oficynę jest niewielka, ale za to ich jakość nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Dodatkowym wyróżnikiem jest oryginalna, charakterystyczna szata graficzna okładek (kolejna analogia z płytową legendą z Monachium).

Chociaż każdy z tytułów dotychczas wydanych przez Wiatr od Morza zasługuje na uwagę, to z pewnością najjaśniejszą gwiazdą wydawnictwa jest Michael Crummey, którego cztery powieści ukazały się w ciągu ostatnich 3 lat, a każda była wydarzeniem. Jako pierwszy pojawił się, w czerwcu 2013 roku, "Dostatek", natychmiast zyskując ogromną sympatię i uznanie dla pisarza z Nowej Funlandii, a także dla debiutującego wydawnictwa. Później, w rocznych odstępach, poznaliśmy kolejne powieści Crummeya: "Pobojowisko", "Sweetland", a obecnie "Rzekę złodziei". Ta ostatnia, pochodząca z roku 2001, jest debiutem autora. Przed przystąpieniem do lektury miałem więc pewne obawy, czy dorówna ona pozostałym znakomitym tytułom. Jednakże wszelkie wątpliwości rozwiały się bardzo szybko; w końcu ilu trzeba przeczytanych stron, aby przekonać się, że mamy do czynienia z literaturą znakomitą i wyjątkową? 

Autor zabiera nas na wyprawę w czasie i przestrzeni, w odludne rejony Nowej Funlandii początku XIX wieku. Są to czasy traperów, toczących codzienną walkę o przetrwanie na niegościnnej ziemi, oraz tubylczych Beothuków, zwanych Czerwonymi Indianami. Są oni spychani w coraz dalsze zakątki wyspy, aż ku zupełnemu niebytowi, na który zostało skazanych tyle innych ludów Nowego Świata. W okresie opisanym w „Rzece złodziei” pierwszy etap zawłaszczania wyspy już się dokonał. Czerwoni Indianie znaleźli się w zupełnej defensywie, wyspą niepodzielnie rządzą biali. Kilku z nich poznajemy bardzo dobrze. Stary traper John Peyton, zwany Johnem Seniorem, mieszka ze swoim dorosłym synem Johnem i jego byłą guwernantką Cassie. Składu pierwszoplanowych postaci dopełnia David Buchan, oficer brytyjskiej marynarki wojennej.

Barwnych postaci pojawia się znacznie więcej, ale to wokół tej czwórki ogniskuje się fabuła. Jej kanwą są ponawiane w ciągu kolejnych lat wyprawy Davida Buchana nad Jezioro Czerwonych Indian, mające doprowadzić do nawiązania przyjaznych relacji z tubylcami. Ale pomiędzy kolejnymi wyprawami toczy się zwyczajne-niezwyczajne życie naszych bohaterów, którzy w gęstej od emocji atmosferze przeżywają swoje życiowe dramaty.

Nie pierwszy to raz wielka literatura za swój temat obiera jakiś niewielki zakątek, prowincjonalne odludzie, leżące całkowicie poza głównym nurtem światowych wydarzeń. Najsłynniejszą tego rodzaju krainą jest zapewne hrabstwo Yoknapatawpha, znane z prozy Williama Faulknera. Na podobnej zasadzie funkcjonuje powieściowa Nowa Funlandia, zaludniona bohaterami Michaela Crummeya. Jego literacki talent, niezwykle sugestywny styl narracji, nacechowanej psychologiczną przenikliwością i empatią sprawia, że bynajmniej nie mamy wrażenia błahości czy nieistotności opisywanych wydarzeń. W trakcie lektury zyskują one siłę przypowieści, a emocje bohaterów stają się naszymi emocjami.

W przypadku powieści Crummeya forma jest równie ważna jak treść. Czytając „Rzekę złodziei” uważnie śledziłem perypetie bohaterów, ale też podziwiałem styl narracji, umiejętnie łączący prostotę z wyrafinowaniem, klarowność i poetyckość. Niemal zabrakło tu oniryzmu, znanego z "Dostatku", fabuła jest bardziej realistyczna, co nie znaczy, że mniej finezyjna czy angażująca. Kilkarotnie w trakcie lektury pomyślałem też z uznaniem o osobie tłumacza i wydawcy, Michała Alenowicza, dzięki któremu Wiatr od Morza zaczął wiać w stronę czytelników. Oby przywiał jeszcze wiele równie znakomitych książek.

Bogusław Karpowicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (851)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1790
Piotr | 2016-05-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 maja 2016

Akcja rozgrywa się w XIX wieku. Znowu mamy surowy klimat, przyroda, która nie zawsze poddaje się człowiekowi, . Nowa Funlandia, a w niej żyjący mieszkańcy wyspy zajmujący się połowami ryb oraz myślistwem. Nieopodal Beothukowie nazywani "Czerwonymi Indianami". Indianie są na przegranej pozycji, oddając po kawałku swoje terytoria dla żądnych Europejczyków. Konflikty ciągle narastają, a nic nie wskazuje na zakończenie konfliktu. Gubernator wysyła Davida Bauchana, aby ten załagodził sytuację, doprowadzając do pokoju. Oficer zabiera ze sobą najbardziej wpływowe osoby na całej zatoce - Johna Peytona, oraz jego syna Juniora. Między ojcem i synem trwa konflikt zbudowany na rywalizacji o względy kobiety.

"Rzeka złodziei" to proza pisana językiem, który chłonie się niczym woda gąbkę. Pisarz posiada rzadką umiejętność doskonałej narracji. Jak zwykle dostajemy doskonały przekład. Rym zdań jest niezwykły, czytelnik wypływa na środek oceanu w wielogodzinną podróż. Opowieść jest po części...

książek: 1535
deana | 2018-01-15
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 14 stycznia 2018

,,Rzeka złodziei" to dokładnie taka opowieść jak postacie, które przedstawia i miejsca jakie opisuje: surowa, mroczna, pozornie nieprzenikniona ale gdy spojrzy się głębiej widać buzujące emocje.

Początek XIX wieku, Nowa Funlandia to nadal świat dziki i surowy. Miejsce gdzie pomimo prawnych zakazów rządzi prawo siły, gdzie brutalnie i z pełnym okrucieństwem traktuje się tzw. ,,Czerwonych Indian". Centralnymi postaciami opowieści jest trójka ludzi: ojciec i syn oraz pracująca u nich kobieta. Cała trójka zaplątana jest w skomplikowany układ emocjonalny, którego nie umieją rozwiązać a przede wszystkim o nim rozmawiać. Dodatkowo napięcie potęguje przybycie przedstawiciela władz, który organizuje wyprawę w głąb terytorium indian. To co stanie się w trakcie wyprawy na zawsze zmieni kruchy układ sił i życie wszystkich bohaterów.

Autor bardzo przekonująco opowiada o Nowej Funlandii i ludziach ją zamieszkujących. Ludziach silnych, zdecydowanych, nieustępliwych, ale chowających głęboko w...

książek: 0
| 2017-02-13

"Wiatr od Morza" i sam Crummey zdążyli już przyzwyczaić wiernych czytelników do specyficznego stylu serwowanych powieści. Do surowej fabuły i chłodnej narracji, a tak naprawdę do buzujących pod zwałami zmarzniętego śniegu pokładów emocji.

I choć zaliczam się do tego grona, to przyznam, że dałam się początkowo zwieść, albo i znudzić, autorowi "Rzeki złodziei", bo ten prowadzi na manowce długo kreśląc opowieść o niczym, coś tam się wydarzyło, a coś jeszcze innego w przeszłości, i cofnie się jeszcze gdzieś indziej rzucając po drodze kilka niczym ze sobą powiązanych ochłapów. A gdy już czytelnik pobłądzi w tych niezrozumiałych i zblazowanych wątkach, Crummey dokonuje rewolty i wracając po tych samych śladach, na których przyszło nam pobłądzić, trafia prosto do sedna. Wówczas dopiero zrozumiemy, jak bogatą i wyrazistą historię dostaliśmy od niego.

A do czego tym razem usiłuje dociec? Co stanowi clou "Rzeki złodziei"? Może odpowiedzialność za czyny własne i za inne istnienia. Może...

książek: 184
alak | 2018-09-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 05 września 2018

Długo szukałam dobrej powieści i w końcu "Rzeka złodziei" wpadła mi w ręce przy okazji zakupu innych książek. Zdjęcie z okładki i rekomendacja pobudziły moją ciekawość i chęć przeczytania książki. Gdybym ją odłożyła na stosik oczekujący, pewno przez długie tygodnie bym do niej nie zajrzała. Na szczęście sięgnęłam po nią od razu i nie żałuję, że wepchnęłam ją przed inne pozycje do przeczytania.

Rzecz dzieje się w drugiej połowie XIX w. w Nowej Fundlandii. Biali osadnicy ocierają się o świat Czerwonych Indian. Nieznajomość kultur, zwyczajów i obyczajów doprowadza do licznych nieporozumień, kradzieży, niszczenia mienia i w końcu - do morderstw. Porywczy człowiek nie znosi kompromisów, jeśli chodzi o własność prywatną. Nie dzieli się z nikim wbrew własnej woli, a przywłaszczenie mienia, spalenie domu przez Indnian kończy się akcją odwetową, chociaż w pierwotnym założeniu nie zakładano dramatycznego zakończenia ekspedycji. Giną ludzie po obu stronach. Dopiero dochodzenie ujawnia co...

książek: 521
Maciek | 2017-10-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 05 października 2017

Czasami patrząc na okładkę książki podskórnie czuję, że mi się spodoba, że ktoś ważny w wydawnictwie, wybierając to a nie inne zdjęcie, taki krój i rozmiar czcionki chciał najpierw przyciągnąć moją uwagę, by później wyciągnąć te 30 zł z mojego portfela, bo nie oszukujmy się - każdy, przynajmniej wstępnie, ocenia książkę po okładce, a ja właśnie taki przyjemny dreszczyk pożądania poczułem widząc "Rzekę złodziei" Michaela Crummeya i muszę przyznać, że tym razem książkowy zmysł mnie nie zawiódł.
Główna akcja powieści toczy się mniej więcej pomiędzy rokiem 1810 a 1820, piszę główna, bo powieść zawiera w sobie mnóstwo retrospekcji, z których poznajemy bohaterów, jednak osią opowieści są prawdziwe wydarzenia, mocno związane z ostatnim plemieniem indiańskim zamieszkującym na Nowej Fundlandii (nie chcę spoilować więc więcej nie napiszę), trochę jak w powieści walterscottowskiej, bo obok fikcyjnych, występują też prawdziwi bohaterowie.Autor, nowofundlandczyk, wielokrotnie nagradzany w...

książek: 834
Katarzyna Bartnicka | 2017-05-21
Przeczytana: 21 maja 2017

Rzeka złodziei - Michael Crummey

“Rzeka złodziei” to wstrząsająca powieść, której historia osadzona jest w surowym klimacie Nowej Funlandii. Autor przenosi nas na początek XIX wieku nad zatokę Exploits, w miejsce gdzie rdzenni mieszkańcy Indianie z plemienia Beothuków są minimalizowani przez przybyłych kolonizatorów z Europy. Crummey posługuje się prostą, wręcz ascetyczną fabułą. która w tym wypadku doskonale gra ze srogim klimatem swojej powieści. Co nie przeszkadza stworzyć powieść zajmującą, zmysłową i nie pozbawionej emocjonalnej strony powieści. Mamy tu bowiem nie tylko konflikt miedzy tubylcami i kolonizatorami, ale trudne małżeńskie relacje, zdrady, kazirodztwo, aborcje i niespełnione miłości. A wszystko to napisane w sposób przemyślany i dojrzały, bez odrobiny roztkliwiania się, co sprawia, że ten pozbawiony sentymentalizmu stosunek autora do własnych bohaterów czyni je postaciami realnymi, wręcz pełnokrwistymi. Muszę przyznać, że już dawno nie czytałam tak wciągającej...

książek: 1651
Isadora | 2016-05-17
Przeczytana: 17 maja 2016

"Weszliśmy z butami w tragedię całej rasy ludzi i zbanalizowaliśmy ją naszym małym, obrzydliwym melodramatem."

Michael Crummey, autor "Dostatku", "Pobojowiska" i "Sweetland", dzięki wydawnictwu Wiatr od Morza powraca do czytelników wraz z powieścią "Rzeka złodziei" - swoim literackim debiutem, pierwotnie wydanym 15 lat temu - i ponownie przenosi nas na dziką, surową Nową Fundlandię, tym razem cofając się do pierwszej połowy XIX wieku i początków europejskiego osadnictwa na wyspie.

Mieszkający nad zatoką Exploits osadnicy - głównie traperzy i rybacy - walczą o przetrwanie w surowej, niegościnnej krainie, nieustannie ścierając się z rdzennymi mieszkańcami tych ziem - plemieniem Beothuków, zwanych Czerwonymi Indianami, spychanych przez białych w głąb lądu. Konflikt eskaluje od lat; w odwecie za bezkarnie zajmowane ziemie, Indianie dopuszczają się nieudolnych aktów kradzieży i wandalizmu, które z kolei prowokują kolonistów do krwawej zemsty, w poczuciu, że są bezkarni i sami mogą...

książek: 374
byrcyn11 | 2017-10-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 października 2017

Na pewno zaliczę tę książkę do trudnych, ale wartościowych. Choć nie czyta się z wypiekami na twarzy, ale ma w sobie coś specyficznego. Zarówno jest to styl pisarski autora, jak też temat i umiejscowienie akcji.
Nowa Fundlandia na początku XIX wieku, była krainą słabo zaludnioną przez białych, oraz z nielicznymi miejscowymi Indianami. Jak zwykle dochodziło do utarczek i sporów z oczywistym finałem, czyli wytępieniem miejscowych co do przysłowiowej nogi.
Dla mnie najcenniejsze było (jak mi się wydaje), bardzo prawdziwie opisanie (prze)życie ludzi w takich surowych, prymitywnych warunkach. Historia/książka w sumie smutna, ale zapada w pamięć.

książek: 642
dasio72 | 2018-03-08
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 08 marca 2018

Kolejna wspaniała powieść Michaela Crummeya.
Kanadyjski pisarz po raz kolejny udowadnia, że do stworzenia literatury przez wielkie L niepotrzebne są stylistyczne akrobacje.
Siłą jego prozy jest prostota i surowość narracyjna. Tu każde słowo i gest przez swą oszczędną wymowę ważą więcej niż tysiąc ozdobników.

Oparta na faktach historia przenosząca czytelników na Nową Funlandię w połowę XIX wieku. Autor opisuje zmagania białych kolonizatorów z rdzęnną ludnością zamieszkującą te tereny od wieków. Tubylcy jak zawsze stoją tutaj na straconej pozycji.
Z ogromnym zaangażowaniem kreśli autor zachowania i postawy głównych bohaterów powieści. Dzika przyroda, wielkie tragedie, małe dramaty i ludzie postawieni przed trudnymi wyborami.
Gawędziarski styl Kanadyjczyka, prostota przekazu i ładunek emocjonalny skumulowany na kartach książki sprawiają, że trudno o niej zapomnieć po przeczytaniu.
Polecam wszystkie wydane w Polsce powieści Crummeya, to naprawdę jest Wielka Literatura.

książek: 186
anezee | 2017-07-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 lipca 2017

Książka typowa dla Michaela Crummeya.
Polecam ze powodu ciekawego tematu czyli historię mieszkańców Nowej Fundlandii, tym razem także tych rdzennych Beothuków. Z powodu pięknej, świetnie przemyślanej narracji, typowej dla tego autora oraz z powodu bohaterów, Cassie i Johna Peytona, od których nie sposób się oderwać.
Mam też wrażenie, że "Rzeka złodziei" to najbardziej poetycka powieść Crummeya. Dla mnie była to zaleta. Tym razem.

zobacz kolejne z 841 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
„Nic nie równa się z pisaniem powieści”. Wywiad z Michaelem Crummeyem

O tym, dlaczego tak obsesyjnie pisze o Nowej Fundlandii, o tym, jak krajobraz i otoczenie, w którym żyjemy, kształtuje nas i wpływa na to, jak myślimy i jak postępujemy oraz o tym, jak powstają jego książki – rozmawiam z Michaelem Crummeyem, autorem „Dostatku” i „Rzeki złodziei”, która niedawno ukazała się na polskim rynku.


więcej
Spotkania autorskie z Michaelem Crummeyem

W dniach 11-17 czerwca Polskę po raz pierwszy odwiedzi Michael Crummey, kanadyjski poeta i prozaik, którego polscy czytelnicy pokochali za utrzymaną w stylistyce realizmu magicznego powieść „Dostatek” oraz chłodne, poruszające charakterystycznym romantyzmem i psychologiczną głębią tytuły „Pobojowisko” i „Sweetland”. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd