Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rzeka złodziei

Tłumaczenie: Michał Alenowicz
Wydawnictwo: Wiatr od Morza
7,43 (75 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
8
8
26
7
24
6
9
5
5
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
River Thieves
data wydania
ISBN
9788394352301
liczba stron
400
słowa kluczowe
Michał Alenowicz
język
polski
dodała
Ag2S

Michael Crummey, autor głośnych powieści „Dostatek”, „Pobojowisko” i „Sweetland”, w „Rzece złodziei” przenosi czytelników na północno-wschodnią Nową Fundlandię, ukazując ją w czasach, gdy walczyła tam o przetrwanie garstka rybaków i traperów rozproszona na brzegach ogromnej zatoki Exploits, na których spotkać jeszcze można było Beothuków – rdzennych mieszkańców wyspy. Druga dekada XIX wieku....

Michael Crummey, autor głośnych powieści „Dostatek”, „Pobojowisko” i „Sweetland”, w „Rzece złodziei” przenosi czytelników na północno-wschodnią Nową Fundlandię, ukazując ją w czasach, gdy walczyła tam o przetrwanie garstka rybaków i traperów rozproszona na brzegach ogromnej zatoki Exploits, na których spotkać jeszcze można było Beothuków – rdzennych mieszkańców wyspy.

Druga dekada XIX wieku. Żyjący w głuszy osadnicy od wielu dziesięcioleci sami stanowią prawo na zajętych przez siebie terenach, na własną rękę rozprawiając się z „Czerwonymi Indianami”. Ci, spychani w głąb lądu przez Europejczyjków, nieudolnie stawiają opór, atakując białych z zasadzek lub niszcząc ich mienie. Sytuacja dodatkowo się komplikuje, gdy wiedziony nadzieją na zażegnanie konfliktu gubernator wysyła w głąb lądu oficera marynarki wojennej Davida Buchana, mającego wyegzekwować przestrzeganie prawa przez osadników i zorganizować pokojową ekspedycję w głąb terytorium Indian. Oficer werbuje do pomocy doświadczonego i bezwzględnego Johna Peytona Seniora – najbardziej wpływowego osadnika na całym wybrzeżu oraz jego syna, rozdartego między niechęcią do ojca a miłością do kobiety, której przyszło wieść życie w ich domu. Mężczyźni nawet nie podejrzewają, w jak wielkim stopniu zakończona tragicznie wyprawa odmieni losy jej uczestników oraz mieszkańców wybrzeża.

Crummey jak zwykle zapełnia karty książki ludźmi z krwi i kości. Twardzi i zawzięci osadnicy znad zatoki Exploits – podobnie jak bohaterowie „Dostatku” tłumią w sobie głęboko skrywane uczucia, pragnienia czy pamieć dawnych zranień, które, krystalizując w skrajnie nieprzyjaznych warunkach i niemal zupełnej izolacji, sprawiają, iż każde wypowiedziane przez nich słowo nabiera ogromnego znaczenia, a pozornie błahy konflikt czy nieporozumienie może zaważyć na życiu człowieka. „Rzeka złodziei” to zarazem nawiązująca do najlepszych północnoamerykańskich tradycji powieść o podboju dziewiczej krainy, która swoim bogactwem i czystym pięknem wynagradza mieszkańcom trudy prostego, surowego życia.

 

źródło opisu: http://wiatrodmorza.com/beletrystyka/rzeka-zlodziei/

źródło okładki: http://wiatrodmorza.com/beletrystyka/rzeka-zlodziei/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Bogdan książek: 1109

Ostatnie dni Czerwonych Indian

Jest taka niemiecka wytwórnia płytowa, ECM, która od kilkudziesięciu lat wydaje wyrafinowaną muzykę jazzową. Dla wielu melomanów marka ECM jest gwarancją najwyższej jakości artystycznej i realizacyjnej, pozwalającą sięgać w ciemno nawet po płyty nieznanych wykonawców. Z przyjemnością stwierdzam, że w Polsce od pewnego czasu funkcjonuje książkowy odpowiednik ECM-u - gdańskie wydawnictwo Wiatr od Morza. Wprawdzie liczba tytułów wydanych do tej pory przez tę oficynę jest niewielka, ale za to ich jakość nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Dodatkowym wyróżnikiem jest oryginalna, charakterystyczna szata graficzna okładek (kolejna analogia z płytową legendą z Monachium).

Chociaż każdy z tytułów dotychczas wydanych przez Wiatr od Morza zasługuje na uwagę, to z pewnością najjaśniejszą gwiazdą wydawnictwa jest Michael Crummey, którego cztery powieści ukazały się w ciągu ostatnich 3 lat, a każda była wydarzeniem. Jako pierwszy pojawił się, w czerwcu 2013 roku, "Dostatek", natychmiast zyskując ogromną sympatię i uznanie dla pisarza z Nowej Funlandii, a także dla debiutującego wydawnictwa. Później, w rocznych odstępach, poznaliśmy kolejne powieści Crummeya: "Pobojowisko", "Sweetland", a obecnie "Rzekę złodziei". Ta ostatnia, pochodząca z roku 2001, jest debiutem autora. Przed przystąpieniem do lektury miałem więc pewne obawy, czy dorówna ona pozostałym znakomitym tytułom. Jednakże wszelkie wątpliwości rozwiały się bardzo szybko; w końcu ilu trzeba przeczytanych stron, aby przekonać...

Jest taka niemiecka wytwórnia płytowa, ECM, która od kilkudziesięciu lat wydaje wyrafinowaną muzykę jazzową. Dla wielu melomanów marka ECM jest gwarancją najwyższej jakości artystycznej i realizacyjnej, pozwalającą sięgać w ciemno nawet po płyty nieznanych wykonawców. Z przyjemnością stwierdzam, że w Polsce od pewnego czasu funkcjonuje książkowy odpowiednik ECM-u - gdańskie wydawnictwo Wiatr od Morza. Wprawdzie liczba tytułów wydanych do tej pory przez tę oficynę jest niewielka, ale za to ich jakość nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Dodatkowym wyróżnikiem jest oryginalna, charakterystyczna szata graficzna okładek (kolejna analogia z płytową legendą z Monachium).

Chociaż każdy z tytułów dotychczas wydanych przez Wiatr od Morza zasługuje na uwagę, to z pewnością najjaśniejszą gwiazdą wydawnictwa jest Michael Crummey, którego cztery powieści ukazały się w ciągu ostatnich 3 lat, a każda była wydarzeniem. Jako pierwszy pojawił się, w czerwcu 2013 roku, "Dostatek", natychmiast zyskując ogromną sympatię i uznanie dla pisarza z Nowej Funlandii, a także dla debiutującego wydawnictwa. Później, w rocznych odstępach, poznaliśmy kolejne powieści Crummeya: "Pobojowisko", "Sweetland", a obecnie "Rzekę złodziei". Ta ostatnia, pochodząca z roku 2001, jest debiutem autora. Przed przystąpieniem do lektury miałem więc pewne obawy, czy dorówna ona pozostałym znakomitym tytułom. Jednakże wszelkie wątpliwości rozwiały się bardzo szybko; w końcu ilu trzeba przeczytanych stron, aby przekonać się, że mamy do czynienia z literaturą znakomitą i wyjątkową? 

Autor zabiera nas na wyprawę w czasie i przestrzeni, w odludne rejony Nowej Funlandii początku XIX wieku. Są to czasy traperów, toczących codzienną walkę o przetrwanie na niegościnnej ziemi, oraz tubylczych Beothuków, zwanych Czerwonymi Indianami. Są oni spychani w coraz dalsze zakątki wyspy, aż ku zupełnemu niebytowi, na który zostało skazanych tyle innych ludów Nowego Świata. W okresie opisanym w „Rzece złodziei” pierwszy etap zawłaszczania wyspy już się dokonał. Czerwoni Indianie znaleźli się w zupełnej defensywie, wyspą niepodzielnie rządzą biali. Kilku z nich poznajemy bardzo dobrze. Stary traper John Peyton, zwany Johnem Seniorem, mieszka ze swoim dorosłym synem Johnem i jego byłą guwernantką Cassie. Składu pierwszoplanowych postaci dopełnia David Buchan, oficer brytyjskiej marynarki wojennej.

Barwnych postaci pojawia się znacznie więcej, ale to wokół tej czwórki ogniskuje się fabuła. Jej kanwą są ponawiane w ciągu kolejnych lat wyprawy Davida Buchana nad Jezioro Czerwonych Indian, mające doprowadzić do nawiązania przyjaznych relacji z tubylcami. Ale pomiędzy kolejnymi wyprawami toczy się zwyczajne-niezwyczajne życie naszych bohaterów, którzy w gęstej od emocji atmosferze przeżywają swoje życiowe dramaty.

Nie pierwszy to raz wielka literatura za swój temat obiera jakiś niewielki zakątek, prowincjonalne odludzie, leżące całkowicie poza głównym nurtem światowych wydarzeń. Najsłynniejszą tego rodzaju krainą jest zapewne hrabstwo Yoknapatawpha, znane z prozy Williama Faulknera. Na podobnej zasadzie funkcjonuje powieściowa Nowa Funlandia, zaludniona bohaterami Michaela Crummeya. Jego literacki talent, niezwykle sugestywny styl narracji, nacechowanej psychologiczną przenikliwością i empatią sprawia, że bynajmniej nie mamy wrażenia błahości czy nieistotności opisywanych wydarzeń. W trakcie lektury zyskują one siłę przypowieści, a emocje bohaterów stają się naszymi emocjami.

W przypadku powieści Crummeya forma jest równie ważna jak treść. Czytając „Rzekę złodziei” uważnie śledziłem perypetie bohaterów, ale też podziwiałem styl narracji, umiejętnie łączący prostotę z wyrafinowaniem, klarowność i poetyckość. Niemal zabrakło tu oniryzmu, znanego z "Dostatku", fabuła jest bardziej realistyczna, co nie znaczy, że mniej finezyjna czy angażująca. Kilkarotnie w trakcie lektury pomyślałem też z uznaniem o osobie tłumacza i wydawcy, Michała Alenowicza, dzięki któremu Wiatr od Morza zaczął wiać w stronę czytelników. Oby przywiał jeszcze wiele równie znakomitych książek.

Bogusław Karpowicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (613)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1413
Piotr | 2016-05-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 maja 2016

Akcja rozgrywa się w XIX wieku. Znowu mamy surowy klimat, przyroda, która nie zawsze poddaje się człowiekowi, . Nowa Funlandia, a w niej żyjący mieszkańcy wyspy zajmujący się połowami ryb oraz myślistwem. Nieopodal Beothukowie nazywani "Czerwonymi Indianami". Indianie są na przegranej pozycji, oddając po kawałku swoje terytoria dla żądnych Europejczyków. Konflikty ciągle narastają, a nic nie wskazuje na zakończenie konfliktu. Gubernator wysyła Davida Bauchana, aby ten załagodził sytuację, doprowadzając do pokoju. Oficer zabiera ze sobą najbardziej wpływowe osoby na całej zatoce - Johna Peytona, oraz jego syna Juniora. Między ojcem i synem trwa konflikt zbudowany na rywalizacji o względy kobiety.

"Rzeka złodziei" to proza pisana językiem, który chłonie się niczym woda gąbkę. Pisarz posiada rzadką umiejętność doskonałej narracji. Jak zwykle dostajemy doskonały przekład. Rym zdań jest niezwykły, czytelnik wypływa na środek oceanu w wielogodzinną podróż. Opowieść jest po części...

książek: 916
Ferula | 2017-02-13

"Wiatr od Morza" i sam Crummey zdążyli już przyzwyczaić wiernych czytelników do specyficznego stylu serwowanych powieści. Do surowej fabuły i chłodnej narracji, a tak naprawdę do buzujących pod zwałami zmarzniętego śniegu pokładów emocji.

I choć zaliczam się do tego grona, to przyznam, że dałam się początkowo zwieść, albo i znudzić, autorowi "Rzeki złodziei", bo ten prowadzi na manowce długo kreśląc opowieść o niczym, coś tam się wydarzyło, a coś jeszcze innego w przeszłości, i cofnie się jeszcze gdzieś indziej rzucając po drodze kilka niczym ze sobą powiązanych ochłapów. A gdy już czytelnik pobłądzi w tych niezrozumiałych i zblazowanych wątkach, Crummey dokonuje rewolty i wracając po tych samych śladach, na których przyszło nam pobłądzić, trafia prosto do sedna. Wówczas dopiero zrozumiemy, jak bogatą i wyrazistą historię dostaliśmy od niego.

A do czego tym razem usiłuje dociec? Co stanowi clou "Rzeki złodziei"? Może odpowiedzialność za czyny własne i za inne istnienia. Może...

książek: 1640
Isadora | 2016-05-17
Przeczytana: 17 maja 2016

"Weszliśmy z butami w tragedię całej rasy ludzi i zbanalizowaliśmy ją naszym małym, obrzydliwym melodramatem."

Michael Crummey, autor "Dostatku", "Pobojowiska" i "Sweetland", dzięki wydawnictwu Wiatr od Morza powraca do czytelników wraz z powieścią "Rzeka złodziei" - swoim literackim debiutem, pierwotnie wydanym 15 lat temu - i ponownie przenosi nas na dziką, surową Nową Fundlandię, tym razem cofając się do pierwszej połowy XIX wieku i początków europejskiego osadnictwa na wyspie.

Mieszkający nad zatoką Exploits osadnicy - głównie traperzy i rybacy - walczą o przetrwanie w surowej, niegościnnej krainie, nieustannie ścierając się z rdzennymi mieszkańcami tych ziem - plemieniem Beothuków, zwanych Czerwonymi Indianami, spychanych przez białych w głąb lądu. Konflikt eskaluje od lat; w odwecie za bezkarnie zajmowane ziemie, Indianie dopuszczają się nieudolnych aktów kradzieży i wandalizmu, które z kolei prowokują kolonistów do krwawej zemsty, w poczuciu, że są bezkarni i sami mogą...

książek: 4550
Aga CM | 2016-06-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 maja 2016

Urodzony na Nowej Fundlandii Michael Crummey znów nas przenosi, za sprawą swej debiutanckiej powieści napisanej w 2001 roku, do krainy swego dzieciństwa. Tak. To nie jest moja pierwsza wizyta w tej kanadyjskiej prowincji. Fabuła każdej z powieści napisanej przez tegoż autora, jakie do tej pory ukazały się w Polsce, osadzona jest na tej właśnie wyspie. Dziwi fakt, że to nie pierwszy jego utwór jaki ukazał się na naszym, rodzimym rynku wydawniczym. Wcześniej wydawnictwo Wiatr od morza zaproponowało polskim czytelnikom aż trzy powieści, które stworzył nieco później. Mam tu na myśli: "Sweetland", "Pobojowisko" i "Dostatek". Na tłumaczenie "Rzeki złodziei" trzeba było czekać aż 15 lat. Na szczęście autor porusza tu tak uniwersalne problemy, że jej przekaz nadal jest aktualny.

Autor przybliża tu odbiorcy historię i kulturę rodzinnych stron. Cofamy się do początków XIX wieku i "słuchamy" o kształtowaniu się relacji pomiędzy Beothukami a europejskimi osadnikami przybyłymi na Nową...

książek: 206
pannakac | 2016-05-22
Na półkach: 2016, Przeczytane
Przeczytana: maj 2016

Rzeka złodziei to surowy język, twardzi bohaterowie, bardzo gorzka historia. To prostota warstwy słownej narracji, a jednocześnie maksimum znaczenia. Wszystko, co zawiera się w narracji i wszystko, co dotyczy przemyśleń bohaterów i dialogów, mocno opiera się na konkrecie, na rzeczywistości, na faktach, doświadczeniach i elementach Nowej Funlandii - a jednocześnie pozwala to na ukazanie całego świata, ludzi w ogóle i człowieczeństwa w jakimś szerszym rozumieniu. Bez zbędnego filozofowania, bez barwnych i skomplikowanych metafor, które uwznioślałyby tekst. Czytelnik nie poczuje tu wzniosłości. Nie poczuje przyjemności obcowania z barwną grą słów. Czytelnik zawiśnie na słowach, porani się przez milczenie bohaterów - i zrozumie o wiele więcej niż mógłby, gdyby historię opisano jakkolwiek inaczej. Crummey to marka. Dla mnie Crummey to gwarancja, że po zamknięciu powieści nie będę mogła się od niej uwolnić, nie będę mogła z niej wyjść. Przesiąkam jego historiami i czuję w sobie ogromny...

książek: 1883
Karolina Sosnowska | 2016-05-17
Przeczytana: 16 maja 2016

"Crummey potrafi mistrzowsko pisać o uczuciach ludzi silnych, pokazując, że każdym, nawet najtwardszym charakterem, targają emocje, których często nawet nie potrafimy sobie wyobrazić. Nie zawsze są to emocje piękne: strach, brzydkie namiętności, zawziętość, buta – autor opisuje je surowym, lecz kunsztownym językiem, dzięki któremu wlewa w opowieść trochę ciepła. Styl autora jest zresztą jego niewątpliwym atutem: łączy surową poetykę z wulgarnymi wypowiedziami i bardzo dosłownymi scenami, dając jedyną w swym rodzaju mieszankę, którą czytelnicy jego powieści powinni już rozpoznać nawet, gdyby pisarz nie został wymieniony na okładce."

Reszta opinii pod adresem: https://tanayahczyta.wordpress.com/2016/05/17/rzeka-zlodziei-m-crummey/ :)

książek: 319
Elwira | 2016-06-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 czerwca 2016

We wszystkich powieściach Crummeya tak samo jak treść ważna jest forma Jego styl narracji należy do jednych z najlepszych jakie znam (czytałam). Pisarz bardzo sprawnie łączący prostotę przekazu z poetyckimi obrazami, a w przypadku Rzeki złodziei jest bardzo realistycznie na dodatek. Mnóstwo wydarzeń zostało odwzorowanych na faktach.
Mamy tu, jak przystało na porządną powieść bardzo silne emocje, konflikty (m.in. ojca z synem), przewinienia, zadośćuczynienia … Po raz kolejny też autor doskonale oddał miłość ludzi do ziemi, miejsca, w jakim żyją, czyli w tym wypadku Nowej Finlandii. Jest też coś w jego pisarstwie z wielkiej powieści przygodowej (Verne, Defoe, Londona).
I nie będę kłamać, jeśli powiem, że czekam na jego kolejna powieść bardzo mocno.

książek: 76
annaS | 2016-05-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 maja 2016

Już jakiś czas temu do grupy moich ulubionych pisarzy dołączył kanadyjski twórca – Michael Crummey, który bardzo umiejętnie za każdym razem zabiera mnie na Nową Fundlandię.
W poniedziałek 16 maja miała miejsce premiera jego po raz pierwszy wydanej w Polsce powieści „Rzeka Złodziei” (nakładem wydawnictwa Wiatr od Morza). Crummey zabiera w niej czytelników w przeszłość – do pierwszej połowy XIX wieku na Nową Fundlandię. Autor bohaterami powieści czyni Europejczyków i „Czerwonych Indian”, którzy żyją ze sobą w ciągłym konflikcie. Oczywiście ci drudzy są na przegranej pozycji, muszą ustąpić przed ekspansją „białych”.
Gubernator wysyła na wybrzeże Davida Buchana, który ma zażegnać konflikt. Organizuje on więc wyprawę pokojową na terytorium Indian. Wtedy sytuacja się lekko komplikuje. Crummey jednak nie skupia się wyłącznie na sporze pomiędzy Europejczykami a Beothukami, ukazuje również relacje międzyludzkie, zazdrość i rywalizację o kobietę, niechęć syna do ojca itp. Tworzy również...

książek: 786
iwt27 | 2016-08-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2016 rok

Świetna powieść, tak jak każda poprzednia Crummeya. Realistyczna, mocna. Zaskakuje. I nie pozwala o sobie zapomnieć.
Nie mogę się doczekać następnej.

książek: 301
cynaderki | 2016-08-21
Na półkach: Przeczytane

O człowieku, o cywilizacji, o nas. O tym co po sobie zostawiamy. I czego po nas zabraknie. Mocna i cierpka proza. Godna polecenia.

zobacz kolejne z 603 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
„Nic nie równa się z pisaniem powieści”. Wywiad z Michaelem Crummeyem

O tym, dlaczego tak obsesyjnie pisze o Nowej Fundlandii, o tym, jak krajobraz i otoczenie, w którym żyjemy, kształtuje nas i wpływa na to, jak myślimy i jak postępujemy oraz o tym, jak powstają jego książki – rozmawiam z Michaelem Crummeyem, autorem „Dostatku” i „Rzeki złodziei”, która niedawno ukazała się na polskim rynku.


więcej
Spotkania autorskie z Michaelem Crummeyem

W dniach 11-17 czerwca Polskę po raz pierwszy odwiedzi Michael Crummey, kanadyjski poeta i prozaik, którego polscy czytelnicy pokochali za utrzymaną w stylistyce realizmu magicznego powieść „Dostatek” oraz chłodne, poruszające charakterystycznym romantyzmem i psychologiczną głębią tytuły „Pobojowisko” i „Sweetland”. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd