Klaśnięcie jednej dłoni

Tłumaczenie: Robert Sudół
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,17 (487 ocen i 101 opinii) Zobacz oceny
10
29
9
61
8
123
7
126
6
94
5
32
4
9
3
6
2
3
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Sound of One Hand Clapping
data wydania
ISBN
9788308060841
liczba stron
368
język
polski
dodała
Ag2S

Tasmania – rozległa, tajemnicza kraina. Pewnej nocy 1954 roku osadę Butlers Gorge omiatała śnieżyca, a czarne chmury przesłoniły gwiazdy. Maria Buloh bez słowa opuściła męża i trzyletnią córkę, by nigdy do nich nie wrócić. Rozpłynęła się bez śladu. Dlaczego i dokąd odeszła? Szukając zapomnienia w alkoholu, Bojan, słoweński imigrant, odnajdzie w nim jedynie demony przeszłości – tragiczne...

Tasmania – rozległa, tajemnicza kraina. Pewnej nocy 1954 roku osadę Butlers Gorge omiatała śnieżyca, a czarne chmury przesłoniły gwiazdy. Maria Buloh bez słowa opuściła męża i trzyletnią córkę, by nigdy do nich nie wrócić. Rozpłynęła się bez śladu. Dlaczego i dokąd odeszła? Szukając zapomnienia w alkoholu, Bojan, słoweński imigrant, odnajdzie w nim jedynie demony przeszłości – tragiczne wspomnienia z czasu wojny, a rozpacz po odejściu żony przekuje w codzienne domowe piekło dla małej Sonji. W 1989 roku, po latach spędzonych w Sydney, dorosła już Sonja odwiedza ojca. To szansa na przebaczenie, ale też i czas na podjęcie najważniejszej decyzji w życiu młodej kobiety, która będąc w ciąży, zastanawia się nad jej przerwaniem.
Richard Flanagan jest jednym z najwybitniejszych współczesnych pisarzy australijskich. W 2014 roku otrzymał prestiżową Nagrodę Bookera za Ścieżki Północy. Klaśnięcie jednej dłoni to kolejna głośna powieść Flanagana, którą Wydawnictwo Literackie prezentuje polskim czytelnikom.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3657

Wyobrazić sobie świat inny od własnych przeżyć*

Sarajewo, 1946r. Tutaj, podobnie jak w Belgradzie, widzę na ulicach sporo siwiejących lub całkiem osiwiałych młodych kobiet. Twarze mają udręczone, ale wciąż młode, a ich sylwetki jeszcze wyraźniej zdradzają młody wiek. Zdaje mi się, że widzę, jak ostatnia wojna przeciągnęła ręką po głowach tych kruchych istot (...) - te słowa Ivo Andričia, jugosłowiańskiego pisarza noblisty, to fragment motta, które otwiera wydaną niedawno w Polsce powieść Richarda Flanagana „Klaśnięcie jednej dłoni”. Ukazała się ona w Wydawnictwie Literackim po sukcesie „Ścieżek północy”, uhonorowanych w 2014r. Nagrodą Bookera. „Klaśnięcie...” jest jednak powieścią wcześniejszą, jej pierwsze oryginalne wydanie pochodzi z końca lat 90. Warto o tym pamiętać, książka bowiem świadczy o etapach rozwoju tego australijskiego powieściopisarza uznawanego za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli swojej generacji.

Jaki jest szkielet powieści? U jej podstaw leżą dwa wydarzenia: oto w roku 1954 Maria Buloh, słoweńska imigrantka, a dziś mieszkanka tasmańskiej robotniczej osady Butlers Gorge, żona i matka 3-letniej Sonji, nucąc uspokajającą kołysankę dla dziecka, wychodzi z domu w czasie ogromnej śnieżycy i odprowadzana spojrzeniami innych kobiet nigdy już do niego nie wraca. A w 1989r. prawie 40-letnia Sonja Buloh, dziś mieszkanka Sydney, które potrafi zapewnić jej anonimowość, powraca do miasteczka swego dzieciństwa, by nawiązać dawno pogrzebaną relację z ojcem, Bojanem, starym bambo pijakiem. Są jeszcze,...

Sarajewo, 1946r. Tutaj, podobnie jak w Belgradzie, widzę na ulicach sporo siwiejących lub całkiem osiwiałych młodych kobiet. Twarze mają udręczone, ale wciąż młode, a ich sylwetki jeszcze wyraźniej zdradzają młody wiek. Zdaje mi się, że widzę, jak ostatnia wojna przeciągnęła ręką po głowach tych kruchych istot (...) - te słowa Ivo Andričia, jugosłowiańskiego pisarza noblisty, to fragment motta, które otwiera wydaną niedawno w Polsce powieść Richarda Flanagana „Klaśnięcie jednej dłoni”. Ukazała się ona w Wydawnictwie Literackim po sukcesie „Ścieżek północy”, uhonorowanych w 2014r. Nagrodą Bookera. „Klaśnięcie...” jest jednak powieścią wcześniejszą, jej pierwsze oryginalne wydanie pochodzi z końca lat 90. Warto o tym pamiętać, książka bowiem świadczy o etapach rozwoju tego australijskiego powieściopisarza uznawanego za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli swojej generacji.

Jaki jest szkielet powieści? U jej podstaw leżą dwa wydarzenia: oto w roku 1954 Maria Buloh, słoweńska imigrantka, a dziś mieszkanka tasmańskiej robotniczej osady Butlers Gorge, żona i matka 3-letniej Sonji, nucąc uspokajającą kołysankę dla dziecka, wychodzi z domu w czasie ogromnej śnieżycy i odprowadzana spojrzeniami innych kobiet nigdy już do niego nie wraca. A w 1989r. prawie 40-letnia Sonja Buloh, dziś mieszkanka Sydney, które potrafi zapewnić jej anonimowość, powraca do miasteczka swego dzieciństwa, by nawiązać dawno pogrzebaną relację z ojcem, Bojanem, starym bambo pijakiem. Są jeszcze, oczywiście, powody inne. Sonja szuka siebie, klucza do siebie, bo choć w dorosłym życiu sprawiała wrażenie osoby otwartej, w środku była zaryglowana. Trzeci bohater dramatu Bojan również ilustruje los uchodźcy z kraju ogarniętego wojną (we wspomnieniach pojawia się II wojna światowa), który pozornie odnajduje się w nowej rzeczywistości imigranta, ale jednocześnie zostaje postawiony wobec problemów osobistych, z którymi nie potrafi sobie poradzić.

Autor zastosował konstrukcję dwu płaszczyzn czasowych. Z jednej strony dostajemy świat zdarzeń z lat 50. i 60., z drugiej dwu lat 1989-1990, w czasie których Sonja mierzy się z przeszłością i podejmuje ważne życiowe decyzje. Te perspektywy czasowe, oczywiście, są ze sobą ściśle związane, ponieważ dzieciństwo ukształtowało teraźniejszość Sonji. Powracając na Tasmanię, odbywa ona swoistą psychoterapię. I kiedy Sonja zapłacze, pozwoli sobie na płacz, chcemy mieć nadzieję, że są to łzy oczyszczające. Mam wrażenie, że bardzo chce się wierzyć w dobre zakończenie tej historii, nie w sensie fabularnym, ale psychologicznym.

„Klaśnięcie jednej dłoni” to trudna lektura. Nie jest łatwo przyjąć to wszystko, co działo w się w świecie jej bohaterów: Marii, Bolana i Sonji. Miłość miesza się w niej z przemocą na wszystkich możliwych poziomach: tego, co bohaterom robią inni, jak i tego, co robią sobie nawzajem. Uchodźstwo nie staje się wyzwoleniem, ale dramatem. Zupełnie inaczej niż przedstawia się to właśnie w mediach. Ponadto koszmar II wojny okazuje się nie być tylko doświadczeniem Polaków. To wydaje mi się szczególnie ważne, bo mam wrażenie, że czasem zawłaszczamy sobie prawo do cierpień i okaleczeń psychicznych (wiem, że jest to sąd ryzykowny). Religia nie jest wsparciem. Obcy ludzie bywają bardzo okrutni, nawet wobec dziecka. A szanse na odmianę losu mogą okazać się niemożliwe do wykorzystania.

Dla mnie powieść jest również trudna, choć w odmiennym znaczeniu, z innego powodu - stylu narracji. Wydaje mi się przegadana, a prowadzona opowieść zbyt literacka (bogactwo środków poetyckich) językowo. Mnie to przeszkadzało. Ale nie każdemu musi. Może to jest sposób na przełamanie koszmaru tego, o czym opowiada? Warto w tym miejscu pamiętać, że powieść stanowi jeden z etapów rozwoju pisarza. Ja nie znam jeszcze tekstu późniejszego: „Ścieżek północy”. Po przeczytaniu tej powieści bardzo się z tego cieszę, wiem, że za chwilę po nie sięgnę.**

Bardzo polecam lekturze!

Justyna Radomińska

* Cytat pochodzi z recenzowanej powieści.

** Wydawnictwo Literackie przygotowuje także "Williama Goulda księgę ryb".        

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (101)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 879
Katarzyna Bartnicka | 2019-08-12
Na półkach: Przeczytane, Wspaniałe
Przeczytana: 12 sierpnia 2019

W moim odczuciu Klaśnięcie jednej dłoni, tp patchworkowa powieść złożona z zakładających się na siebie i jednocześnie odległych fragmentów, jakby z tych skrawków opowieści przesiąkniętych wojną, ucieczką i zagubieniem, gdzie emigracja oznacza, że na zawsze pozostaje się obcym, gdzie niezależnie od zaangażowania na obcej ziemi zawsze pozostaje odrzutkiem - nikim. To złożone z fragmentów wybranych z życia głównych bohaterów autor próbuje wytłumaczyć destrukcyjną miłość. To nie sztuka napisać książkę o tak zwanych trudnych sprawach, ale napisać tę książkę w taki sposób, żeby nie popaść w zbędny sentymentalizm, ale sprawić by wessała czytelnika bez reszty, to prawdziwa sztuka i takiego właśnie dzielę dokonał Richard Flanagan. Klaśnięcie, to powieść, która jest jak klaps, jak policzek, bo tu wymierzonych jest mnóstwo policzków. Jest to powieść o domu, którego nie ma, bo nie wystarczą fundamenty i schludnie pomieszczenie, kiedy brakuje w nim serca. I chociaż brak w tej powieści...

książek: 640
Dominica | 2019-06-28
Na półkach: Przeczytane

To kolejna książka Flanagana, która zrobiła na mnie spore wrażenie. Historia ojca i córki jest bolesna i ten ból jest odczuwalny w trakcie czytania. Nie jest to lektura łatwa i przyjemna, lecz z pewnością warto po nią sięgnąć.

książek: 991
Elżbieta | 2019-04-28
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki, 2019
Przeczytana: 28 kwietnia 2019

Wojna okalecza psychikę człowieka na całe życie. Wojna może uczynić z ludzi potwory. Dla mnie bohater tej książki jest takim powojennym potworem, bo chleje i bije swoją córkę, chociaż o dziwo bardzo ją kocha. Tak to właśnie trauma wojennych przeżyć może zdeterminować resztę życia człowieka i przenieść się na życie jego potomków. Nie pomaga nawet ucieczka na drugi koniec świata.
Nie mogłam wzbudzić w sobie ani odrobiny ciepłych uczuć w stosunku do bohatera, chociaż autor książki bardzo się starał tłumaczyć jego zachowanie przeżyciami wojennymi i stratą ukochanej żony. Bicie dzieci jest dla mnie zbrodnią najgorszą, niewybaczalną. Tak, to właśnie dzieci wojna krzywdzi najbardziej.
Książka napisana pięknym poetyckim językiem i to stanowi jej główną zaletę, bo sama fabuła średnio do mnie przemawiała.

książek: 425
witcherrie | 2019-03-27
Na półkach: Przeczytane, 2019
Przeczytana: 27 marca 2019

„Klaśnięcie jednej dłoni" nie jest zwyczajną powieścią. Opowiada ona o 2 głównych postaciach na przestrzeni dwóch różnych okresów. Mimo wszystko podwójna narracja spaja powieść, pokazuje cały przekrój wydarzeń.
Nie jestem w stanie tak do końca określić jaka to jest powieść - historyczna czy psychologiczna. Zdecydowanie występuje więcej elementów psychologicznych, ale portrety bohaterów byłyby zupełnie inne, gdyby urodzili się w innych czasach.
Autor prowadzi nas przez książkę zgrabnym językiem, który mi bardzo odpowiadał. W pewnych momentach złożone opisy dodawały lekturze waloru, a w innych - gdy nie trzeba było wielu słów - język był prosty na tyle, aby znów dodać tego czegoś do tekstu.
Uważam, że „Klaśnięcie jednej dłoni" warto przeczytać, nie tylko ze względu na zapoznanie się z trudną historią o imigrantach w Australii po II wojnie światowej. Również portrety psychologiczne bohaterów i język powieści to cechy, dzięki którym mogę szczerze napisać
Polecam

książek: 315
calculadora | 2019-03-18
Na półkach: Przeczytane, 2019, E booki

Byłam ciekawa, i kolejnej powieści tego autora, i wrażenia, jakie na mnie wywrze...
Długo zwlekałam, żeby napisać, choć parę słów, bo czuje się, jakbym dostała obuchem w głowę, jakby ktoś wyrwał mi serce, ta lektura mnie zabolała.

Rozpaczliwa opowieść o trudnych losach emigrantów, po II wojnie światowej, którzy próbują ułożyć sobie życie na nowo, w odległej Tasmanii, choć po tym, przez co przeszli, powrót do codziennej, "normalnej" egzystencji, brzmi niczym słaby żart:
"Po wojnie, mówili, życie wróci do normalności. Nie wiedział, czym jest normalność. Wiedział, że normalność ma smak, że chyba pachnie inaczej niż kordyt i strach, ale dla niego koniec wojny oznaczał koniec jego świata. Czy to było dobre, czy złe nie miał pojęcia. Wiedział natomiast, jacy są ludzie."

Powieść rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych: w latach '50, kiedy po zniknięciu matki, Sonja, zostaje z ojcem, który nie radzi sobie po odejściu ukochanej kobiety, nie okazuje uczuć, jest bardziej alkoholikiem...

książek: 755
Jola | 2019-02-16
Na półkach: Przeczytane, E-booki
Przeczytana: 16 lutego 2019

Dobrnęłam do końca. Mam mieszane uczucia, co do tej książki. Było dużo momentów, w których byłam pewna, że ją porzucę, ale wciąż do niej wracałam i czytałam dalej. Były fragmenty, które bardzo do mnie przemawiały, drażniły moją duszę, doprowadzały do płaczu, ale były też i takie, które mnie drażniły i odpychały.Na pewno pozostanie we mnie jakiś szloch, po skończonej lekturze. Szloch, związany z tragiczną przeszłością ludzi, którzy uciekli po wojnie ze swoich krajów, ale też związany z tragicznymi losami małej dziewczynki, porzuconej przez matkę. Na pewno cała opowieść była smutna i przygnębiająca.

książek: 224
Coczytam | 2019-02-07
Na półkach: Przeczytane, Nie posiadam
Przeczytana: 02 lutego 2019

Wspaniała książka

książek: 279
Marta | 2019-01-25
Przeczytana: 25 stycznia 2019

Książka o trudnej historii, skomplikowanej teraźniejszości i niepewnej przyszłości. Łącząca los imigrantów osiedlonych w Tasmanii z koszmarami II Wojny Światowej. Mówiąca o ludziach, którzy nigdzie nie są u siebie, a jednocześnie dająca nadzieję

książek: 1395
hanterkaa | 2018-09-27
Przeczytana: 26 września 2018

Powieść ta należy do pozycji trudnych,ale niezaprzeczalnie wartych przeczytania.Porusza tematy ciężkie,na które ludzie często boją się rozmawiać.Nie brak tu mocnych scen i poruszających fragmentów.Ważnym elementem,który tworzy w lekturze wyjątkowy klimat,jest język.To bodaj największa siła "Klaśnięcia jednej dłoni".To bardzo wartościowa książka,w której historia opowiedziana jest tak prawdziwie,że zapada na długo w pamięć.Na pewno wraca się do niej myślami.Dlatego polecam.

książek: 1450
BuchBuch | 2018-09-19
Na półkach: Przeczytane

W pierwszych słowach mego listu rozprawiam się z okładkowym blurbem: wcale mnie ta książka nie zniewoliła, ni nie zrobiła na mnie ogromnego wrażenia. Wręcz przeciwnie - momentami miałam poczucie, że autor gra na zwłokę, rozciągając do monstrualnych rozmiarów pewne wątki/zdania, by potęgować napięcie, udynamiczniać fabułę, co (moim rzecz jasna zdaniem) wyszło zupełnie na opak.
Sam pomysł był naprawdę dobry, a w naszej szerokości geograficznej, nawet dość oryginalny. Rzecz dotyczy bowiem powojennych europejskich imigrantów, którzy walcząc z demonami przeszłości próbują zacząć nowe życie na końcu świata, czyli w Australii.
Nadzieja na lepszy los ustępuje miejsca rozczarowaniu i goryczy, ponieważ większość ofert, jakie proponuje im nowy kraj dotyczy ciężkiej, fizycznej pracy przy budowaniu zapór wodnych i innych karkołomnych przedsięwzięć inżynieryjnych. Są oni traktowani jako obywatele drugiej kategorii, mieszkają w bardzo marnych warunkach, całe życie poświęcając na zapominanie o...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

W naszym zestawieniu znalazły się aż dwa tytuły, które nominowaliśmy w poprzednich edycjach Plebiscytu Książka Roku. To chyba znak, że nie możemy się już doczekać, aż zdradzimy, kto będzie miał szansę na nagrodę w tym roku. Dowiecie się już 1 lutego. To również ostatni tydzień stycznia, więc czas najwyższy zabrać się za czytelnicze wyzwanie LC.


więcej
Richard Flanagan czyta fragment „Pragnienia”

Na początku XIX w. na Tasmanii wybuchła wojna między brytyjskimi kolonizatorami a rdzennymi mieszkańcami wyspy, Aborygenami. Jej konsekwencją była prawie całkowita eksterminacja tubylczej ludności. Było to jedno z największych ludobójstw w dziejach świata. Do tej epoki w historii swojego kraju w powieści „Pragnienie sięga Richard Flanagan.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd