Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Beksińscy. Portret podwójny

Wydawnictwo: Znak
8,46 (2794 ocen i 442 opinie) Zobacz oceny
10
549
9
856
8
900
7
358
6
103
5
14
4
6
3
5
2
1
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324028740
liczba stron
480
słowa kluczowe
artysta, Beksiński, życie
język
polski
dodała
Ag2S

„Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna. Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna”. To nie jest książka o znanym i modnym malarzu, który malował dziwne i straszne obrazy. To nie jest książka o jego mrocznym synu, który fascynował się śmiercią i tak długo próbował popełnić samobójstwo, aż mu się udało. Ani też książka o obsesjach, natręctwach, fobiach i artystycznych...

„Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna.
Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna”.

To nie jest książka o znanym i modnym malarzu, który malował dziwne i straszne obrazy. To nie jest książka o jego mrocznym synu, który fascynował się śmiercią i tak długo próbował popełnić samobójstwo, aż mu się udało. Ani też książka o obsesjach, natręctwach, fobiach i artystycznych szałach. Ani też o karierze, pieniądzach, wystawach i krytykach. To nie jest książka o dziwnych uczuciowych związkach, fascynacji muzyką i filmem oraz nowymi technologiami. To nawet nie jest książka o ludziach, którzy pisali dużo listów.

To książka o miłości – o jej poszukiwaniu i nieumiejętności wyrażenia. I o samotności – tak wielkiej, że staje się murem, przez który nikt nie może się przebić. O tym, że czasem bardzo chcemy, ale nie wychodzi. O tym, że życie czasami przypomina śmierć, a śmierć – życie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2014

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

książek: 897
Brethil | 2016-05-03
Na półkach: Przeczytane, Non fiction, 2016
Przeczytana: 23 kwietnia 2016

Nie tego można by się spodziewać po biografii dwojga Beksińskich. Próżno szukać tu przejmującego mroku z obrazów Beksińskiego – ojca, tajemniczego klimatu audycji syna – też brak. Tylko, czy to źle?

Z historii o synu, który chciał umrzeć, a nie umiał się zabić i jego ojcu, który chciał żyć, a został zamordowany, łatwo byłoby zrobić tanią sensację. Łatwo byłoby uciec się do przesadnego dramatyzmu, popaść w egzaltację, słowem – sprowadzić biografię do poziomu książki poczytnej, ale kiepskiej. Na szczęście Magdalena Grzebałkowska tego nie robi i daje nam w zamian rzetelnie opracowaną i świetnie napisaną Biografię przed duże B.

Rzetelna nie oznacza jednak bynajmniej nudna. Bo przy całej swojej dziennikarskiej dociekliwości i dokładności, Grzebałkowska nie bywa nudna nigdy. Absolutnie. Owszem, przedstawia nam codzienną rutynę Beksińskich w Sanoku, opowiada ich życie oczami znajomych, dokumentuje całość wyciągami z listów i zdjęciami rodzinnymi, ale robi to w taki sposób, że książkę czytamy z zapartym tchem niczym najlepszy thriller A to dlatego, że biografia Beksińskich ma w sobie to, czego najczęściej brakuje właśnie biografiom – nie tylko świetne opracowanie materiałów źródłowych, ale zwyczajny polot.

I, mimo że sięgając do listów, wspomnień znajomych czy rozmów zapisanych w rodzinnym dzienniku fonicznym Beksińskich autorka tworzy coś w rodzaju dziurki, przez którą możemy podglądać Zdzisława i Tomasza, ich życie codzienne, problemy i przemyślenia, nigdy nie posuwa się za daleko. Nie mamy wrażenia, że odsłania przed nami za dużo, że w jakikolwiek sposób przekracza pewien próg tego, co biografowi pokazać wolno. Portretuje nie oceniając, ocenę pozostawiając czytelnikowi i nie próbując jej w żaden sposób sugerować czy demonizować. I to się ceni.

Tym jednak, co liczy się chyba najbardziej jest uniwersalność tej niezwykłej biografii. To nie tylko historia malarza i radiowca, ojca i syna i niezależnie od tego, czy zachwycaliśmy się obrazami pierwszego, czy zasłuchiwaliśmy w audycjach drugiego, będzie nam się ją czytało doskonale. Skomplikowana relacja Tomasza i Zdzisława jest bowiem tylko pretekstem do przedstawienia uczuć i sytuacji, które każdemu z nas są bliskie. To przede wszystkim opowieść o samotności, miłości, smutku. O tym, co ludzkie.


Komu więc? Wielbicielom twórczości Beksińskich, każdego z osobna, oczywiście. Tym, którzy chcieliby się zapoznać z niepokojącym malarstwem Zdzisława Beksińskiego, jak najbardziej. Ale tak naprawdę, to wszystkim i każdemu z osobna – bierzcie i czytajcie!

Więcej tego wszystkiego; czymkolwiek.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Buntowniczka z pustyni

Buntowniczka z pustyni zabierze Was na pustynię pełną gorącego piasku, dzięki niej nawet w zimowy wieczór zrobi Wam się cieplej. Akcja od początku pow...

zgłoś błąd zgłoś błąd