Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Beksiński. Dzień po dniu kończącego się życia

Wydawnictwo: Mawit Druk
6,57 (169 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
6
8
32
7
43
6
53
5
19
4
7
3
2
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788361443117
liczba stron
448
język
polski
dodał
Kalin

W książce opublikowane zostały obszerne fragmenty dzienników Zdzisława Beksińskiego z lat 1993 - 2005, w których artysta bardzo szczerze, z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru i ironią opisuje otaczającą go rzeczywistość – ludzi, którzy przy nim byli i sprawy, które go zajmowały. Nie ucieka także od spraw trudnych i bolesnych - pisze o śmierci, przemijaniu, samotności, chorobie....

W książce opublikowane zostały obszerne fragmenty dzienników Zdzisława Beksińskiego z lat 1993 - 2005, w których artysta bardzo szczerze, z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru i ironią opisuje otaczającą go rzeczywistość – ludzi, którzy przy nim byli i sprawy, które go zajmowały. Nie ucieka także od spraw trudnych i bolesnych - pisze o śmierci, przemijaniu, samotności, chorobie. Niejako uzupełnieniem dzienników jest rozmowa z wieloletnim przyjacielem artysty, Wiesławem Banachem, który ze swojej perspektywy, ale z ogromną dozą zrozumienia i empatii, opowiada o życiu, twórczości, rodzinie, rozterkach, światopoglądzie malarza. To właśnie jemu Zdzisław Beksiński powierzył cały dorobek swojego życia – zarówno artystycznego jak i prywatnego. Dorobek, dzięki któremu chciał trwać jak najdłużej, długo po swojej śmierci. Wiesław Banach był dla niego gwarantem, że świat o nim nie zapomni ...

 

źródło opisu: http://www.empik.com/beksinski-dzien-po-dniu-koncz...(?)

źródło okładki: www.empik.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (623)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1125
Booka | 2016-08-07
Na półkach: 2016 ►, Przeczytane
Przeczytana: 06 lipca 2016

Książka podzielona jest na dwie części. Pierwsza część „Rozmowy”, to wywiad z Wiesławem Banachem – Dyrektorem Sanockiego Muzeum Historycznego, ale też osobą, która miała częsty kontakt ze Zdzisławem Beksińskim, a także wykonawca ostatniej woli Artysty. Z owych rozmów czytelnik może dużo dowiedzieć się o osobie Beksińskiego. O tym, jak wyglądała jego pracownia, jakim był on człowiekiem, jak postrzegał siebie, swój talent oraz jaki miał stosunek do swojego malarstwa. Także to, jak postrzegał kwestie wiary, Kościoła oraz życia i śmierci. Zdzisław Beksiński w rozmowie autora książki z Banachem, jawi się czytelnikowi jako człowiek ciepły, życzliwy, o ogromnym poczuciu dobra, skory do pomocy innym w potrzebie, bardzo spokojny, a przede wszystkim bardzo skromny, często wstydliwy. Nie szukał poklasku. Miał duży dystans tak do siebie samego, jak i do swojej sztuki. Nie chciał, by inni postrzegali jego malarstwo jako sztukę, która symbolizowała by coś, ani nie lubił, gdy inni próbowali...

książek: 310
Czas | 2016-05-30
Na półkach: 2016, Posiadam, Przeczytane

Po przeczytaniu pierwszej części książki pomyślałam sobie: taka to oto rozmowa-wspomnienia w dobrym tonie. No bo jak inaczej opowiedzieć o swoim przyjacielu?
Po przeczytaniu, nie, przepraszam, trafniejszym określeniem będzie: po przebrnięciu przez fragmenty dzienników Beksińskiego pomyślałam sobie, że często tzw. zwykły, szary człowiek prowadzi zdecydowanie bardziej bogatsze i ciekawsze życie, aniżeli szeroko rozumiany artysta. Wydaje mi się, że niejednokrotnie przeceniamy ich (artystów), przypisujemy im cechy, których w rzeczywistości nie posiadają, bądź przynajmniej w części nie posiadają. Tak, jak w przypadku samego Beksińskiego i Jego prac - powstały dziesiątki interpretacji, mniej lub bardziej mrocznych. A co na ich temat powiedział sam autor?
„Malarz powinien „widzieć” i – jak sądzę – nie musi rozumieć tego, co widzi. Podobnie jak to, co zachwyca nas wizualnie w naturze, nie zaczyna zachwycać bardziej wtedy, gdy zostanie objaśnione. Piękne obłoki nie staną się piękniejsze,...

książek: 964
moch | 2016-04-08
Na półkach: 2016, Przeczytane

Książka bardzo nierówna. Rozmowa z Banachem zasługuje na "8"- bez kadzenia i taniej sensacji przybliża Beksińskiego i wiele spraw wyjaśnia.
Natomiast dzienniki są "pożal się Boże". Wybór jest po prostu fatalny! O ile dla mnie była to lektura na 2 wieczory (pasjonował mnie proces twórczy Z.B. i jego zmagania z Dmochowskim) o tyle dla czytelnika, który dopiero próbuje poznać Beksińkiego będą to po prostu nudy. Gdzie tu specyficzny humor i refleksja?
Panie Banach (który dokonał wyboru z dzienników i za bardzo starał się być w porządku wobec Beksińskiego) to jest po prostu nudne i na pewno nie zachęci do spotkania z Beksińskim.
W trakcie lektury liczyłam na to, że w dziennikach znajdę więcej, niż we wspomnieniach Wiesława Banacha, niestety się rozczarowałam. Dlatego proponuję: najpierw obrazy, potem lektura.
P.s. Po pewnym czasie (od zakończenia lektury) uświadomiłam sobie, co mnie tak bardzo męczyło w trakcie czytania dzienników: to jest kronika narastającego zmęczenia życiem. Z...

książek: 977
anamorphosee | 2016-12-23
Na półkach: 2016, Przeczytane, Posiadam

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Jeżeli się ktoś spodziewa rzeczy nadzwyczajnych, to dozna rozczarowania. Beksiński prowadził normalne życie, opisywał co robi, gdzie bywa, jak się czuje. Osobiście artystę podziwiam i szanuję i jestem zadowolona, że mogłam poznać choć trochę jego codzienność w tych fragmentach dziennika. Beksiński nie był dziwakiem, ale mężczyzną o ogromnym talencie i inteligencji, ale żeby dobrze go zrozumieć potrzeba wiele empatii.

książek: 767
ŻuŻu | 2016-04-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 kwietnia 2016

Czytanie tej książki według mnie, ma sens tylko wtedy jak najpierw przeczyta się "Beksińscy. Portret podwójny" Magdaleny Grzebałkowskiej. Dzięki takiej kolejności czytania lepiej rozumie się pamiętniki.
Czytanie tylko tej pozycji kreuje wypaczony (bardzo okrojony) obraz Beksińskiego.
Książka ta, składa się z dwóch części. Najpierw dwóch panów wypowiada się o Beksińskim i jego życiu w bardzo skrótowy sposób i po łebkach. Dużo mówią o technikach malarskich Beksińskiego. Jak dla mnie ta część mogłaby nie istnieć. Prawdziwemu fanowi nic nie wnosi, bo Grzebałkowska doskonale opisała życie obu Beksińskich.
Druga część to pamiętniki Beksińskiego pisane od 1993 roku do dnia śmierci. W przedmowie nie wyjaśniono dlaczego między poszczególnymi wpisami jest czasami kila tygodni lub miesięcy przeskoku, a z kolejnych wpisów można się zorientować, że coś się w tym czasie działo. Pamiętniki dobrze się czyta, ale trzeba rozumieć specyficzny sposób bycia i podejścia do świata samego...

książek: 333
Daisy | 2016-08-26
Na półkach: Rok 2016, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 sierpnia 2016

"Dzień po dniu kończącego się życia" jest idealnie skonstruowaną ideą, jaka przyświeca tej książce. Konstrukcja została umieszczona na początku wywiadu z bliską dla Beksińskiego osobą co przyczyniło się do zrozumienia większości sytuacji. Brakowało mi jedynie zbioru zdjęć w kolorze, obrazów, o których była mowa. Mam przyzwyczajenie ,że kiedy ktoś wspomina o danym dziele, wolę je natychmiast zobaczyć, by mieć szerszy pogląd. Nie zawsze są chęci i możliwości ,aby za każdym razem spoglądać do Internetu. Przyjemnie dopełniają zdjęcia, które rzucone mimochodem oddają klimat zdarzeń.

Nie jestem w stanie ocenić tej pozycji, ponieważ zawiera prywatne notatki z życia drugiej osoby. Ocena była by dla mnie nie na miejscu. Nie można w końcu ocenić cudzego życia, ot tak sobie i dać mu np. ocenę "przeciętna" lub "arcydzieło". Czuje ,że to mogło by zostać odczytane w dwojaki sposób. Bo czy ocenia się sposób zorganizowania materiału czy treść? Pytanie wydaje się bez...

książek: 209
Czarna | 2016-07-28
Przeczytana: maj 2016

Po przeczytaniu tej książki towarzyszyły mi bardzo ambiwalentne odczucia. Znając dobrze twórczość Beksińskiego i niektóre z jego przemyśleń, czytając wcześniej wybrane fragmenty jego dzienników- spodziewałam się czegoś innego, bardziej górnolotnego. Być może winna temu jest osoba wybierająca fragmenty opublikowane w "Dniu po dniu kończącego się życia".
Z pewnością bardzo brakuje jakichkolwiek przemyśleń dotyczących odczuć Beksińskiego wobec samego siebie i swoich lęków. To pozostawia główny niedosyt.

książek: 920
Zaczytana_Aga | 2016-11-24
Przeczytana: 24 listopada 2016

Po obejrzeniu wystawy obrazów Beksińskiego w Nowohuckim Centrum Kultury nabrałam ogromnej ochoty na bliższe zapoznanie się z postacią artysty. Gdy dowiedziałam się o tym, że wydano fragmenty jego dzienników, koniecznie potrzebowałam do nich dotrzeć.
Nie zawiodłam się. Wpisy są proste, dotyczą codziennego życia. Ale właśnie w tej ich "zwykłości" i "normalności" tkwi cały urok. Bo poznajemy człowieka, a nie postać ze zdjęć, czy programów telewizyjnych. Dowiadujemy się, co Beksiński cenił, czym gardził, co go denerwowało. Jego tragiczny koniec i szalenie ciężki oraz samotne ostatnie lata życia tym bardziej czynią z jego wpisów jakiś niezwykły spis zapisków człowieka wielkiego, ale jednocześnie bardzo zamkniętego, niepewnego i na pewien sposób szalenie smutnego.
Wydanie bogate w prywatne fotografie Beksińskiego i jego rodziny, całość poprzedzona wyjątkowo ciekawym i merytorycznym wywiadem z Wiesławem Banachem, bliskim znajomym artysty oraz dyrektorem sanockiego muzeum.
Polecam,...

książek: 1822
Sławka | 2016-05-22

Nic nowego nie wniosła. Upewniłam się tylko w przekonaniu,że był zwykłym facetem z nieograniczona wyobraźnią, który dbał o swoją rodzinę. Tomek natomiast urodził się nieszczęśliwy i nie chciał żyć. To cień na tej rodzinie.

książek: 23
PKK | 2016-03-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 marca 2016

Nazwałbym tę książkę autoportretem artysty stąpającego dość mocno po ziemi (co rzadkie). Bardzo dużo tu codzienności i aż uderza to, że w przerwach między załatwianiem różnych "domowych" spraw powstawały takie obrazy.
Ale przede wszystkim była to dla mnie książka o prawdziwej miłości. Bardzo mocno poruszyły mnie strony 238-239...
Wartość tej książki jest ogromna, mam tylko zarzuty do wydania - nie ma np. żadnego wyjaśnienia, jaki procent dziennika został opublikowany i dlaczego z niektórych fragmentów zrezygnowano. Przydałyby się zapewne też czasami przypisy, szczególnie dla osób, które mniej znają historię rodziny. Nie za bardzo podoba mi się też okładka, ale pal licho, to już sprawa indywidualna.

zobacz kolejne z 613 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd