6,73 (1398 ocen i 194 opinie) Zobacz oceny
10
65
9
137
8
281
7
360
6
276
5
133
4
63
3
47
2
14
1
22
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308051184
liczba stron
468
słowa kluczowe
powieść polska
język
polski
dodała
joly_fh

Człowiek bez k-ości, realia współczesn-ości, wiele możliw-ości… Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza – laureata Paszportu Polityki – o zagmatwanej naturze relacji międzyludzkich, pełnych gier i sądów. Czasem pół-, a czasem serio. I bardzo dobrze. Bardzo. Kot Bury zdechł. A to dopiero początek zamieszania… Maja oskarża Szymona o romans. Ninel, która dla swojej matki wciąż jest Kubą, wiąże się...

Człowiek bez k-ości, realia współczesn-ości, wiele możliw-ości…
Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza – laureata Paszportu Polityki – o zagmatwanej naturze relacji międzyludzkich, pełnych gier i sądów. Czasem pół-, a czasem serio. I bardzo dobrze. Bardzo.

Kot Bury zdechł. A to dopiero początek zamieszania… Maja oskarża Szymona o romans. Ninel, która dla swojej matki wciąż jest Kubą, wiąże się z Norbertem, poznanym po konkursie drag queens. Ten jednak od lat kocha się w Krzysiu, którego związek z Andrzejem stanął właśnie pod znakiem zapytania.

Jak zrozumieć człowieka, który wykasował profil na facebooku? Czy warto słuchać rad zachłannej tchórzofretki? Czy żona może polubić kochankę męża? W końcu – co może łączyć małżeństwo, gejowską parę, mężczyznę zupełnie pozbawionego owłosienia oraz kobietę o niejednoznacznej tożsamości? Wbrew pozorom – bardzo wiele…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1653

Książka ości

Dawniej były „izmy” dziś są „ości”. Ludzie jak rybki w akwarium – takie skojarzenie pojawiło mi się podczas lektury najnowszej powieści Ignacego Karpowicza. Z tytułowymi „ośćmi” owe rybki mogą mieć wiele wspólnego.

Wiele „ości” to wiele „możliw-ości”, wiele wariantów i opcji kupna we współczesnym „hipermarkecie idei”, ze zacytuję Szymona Hołownię, który na wyżej wymienionym targowisku wart-ości odnajduje się świetnie. Jednak według Ignacego Karpowicza po rybie, także symbolu chrześcijaństwa, zostały „ości”. Człowiek, wyzwolony z prawd zastanych, tworzy prawdy własne, po których także zostają „ości”, ale zawsze są one o tyle lepsze, że indywidualnego sortu. Można powiedzieć, że współczesne „ości” są owocem woln-ości, która w końcu i tak „ością” czy też „k-ością” w gardle człowiekowi staje. Bo choć wcale nieźle sobie się podjadło, to widok na talerzu pełnym resztek nie przedstawia się zbyt ciekawie. „ości” to także to, co zostaje, co rozkłada się długo, zbyt długo i nie jest przyjemne do oglądania.

Książka „ości” to korowód, przedziwny, współczesny „dans macabre”, gdzie ludzkie losy zawieszone w niczym plączą się w konstelacjach samotnych bytów, łączących się i rozpadających co chwilę w dążeniu do pustki. To nie jest książka o poszukiwaniu sensu,  raczej o świadomości bezsensu i o nadawaniu temu bezsensowi chwilowej, jakże krótkotrwałej wartości. Tą wartością jest miłość. „ości” to także „mił-ości”,  to w gruncie rzeczy wiele melodramatów upakowanych w jednej książce....

Dawniej były „izmy” dziś są „ości”. Ludzie jak rybki w akwarium – takie skojarzenie pojawiło mi się podczas lektury najnowszej powieści Ignacego Karpowicza. Z tytułowymi „ośćmi” owe rybki mogą mieć wiele wspólnego.

Wiele „ości” to wiele „możliw-ości”, wiele wariantów i opcji kupna we współczesnym „hipermarkecie idei”, ze zacytuję Szymona Hołownię, który na wyżej wymienionym targowisku wart-ości odnajduje się świetnie. Jednak według Ignacego Karpowicza po rybie, także symbolu chrześcijaństwa, zostały „ości”. Człowiek, wyzwolony z prawd zastanych, tworzy prawdy własne, po których także zostają „ości”, ale zawsze są one o tyle lepsze, że indywidualnego sortu. Można powiedzieć, że współczesne „ości” są owocem woln-ości, która w końcu i tak „ością” czy też „k-ością” w gardle człowiekowi staje. Bo choć wcale nieźle sobie się podjadło, to widok na talerzu pełnym resztek nie przedstawia się zbyt ciekawie. „ości” to także to, co zostaje, co rozkłada się długo, zbyt długo i nie jest przyjemne do oglądania.

Książka „ości” to korowód, przedziwny, współczesny „dans macabre”, gdzie ludzkie losy zawieszone w niczym plączą się w konstelacjach samotnych bytów, łączących się i rozpadających co chwilę w dążeniu do pustki. To nie jest książka o poszukiwaniu sensu,  raczej o świadomości bezsensu i o nadawaniu temu bezsensowi chwilowej, jakże krótkotrwałej wartości. Tą wartością jest miłość. „ości” to także „mił-ości”,  to w gruncie rzeczy wiele melodramatów upakowanych w jednej książce. Historie tych splątanych losów zostały opisane metodą trepanacji – autor wyciąga z głów bohaterów wiązki myśli, wrażeń, obrazów z przeszłości i tka z nich fantasmagoryjny momentami kolaż ludzkich losów.

Bohaterowie utworu to bardzo aktualne okazy ryb w akwarium współczesności. Opozycjonistka z czasów komuny, geje, dużo gejów, kobiety wyzwolone, mężczyźni nie-geje tradycyjnie lekko przygłupi i wzajemne koincydencje, zderzenia, trzaski. Na tym.  bogatym i wolnym od przesądów tle siostra jednej z ważniejszych bohaterek a jakże Faustyna, typowa ofiara katolicyzmu porzucona przez męża z czwórką dzieci na grzbiecie, wygląda na okaz z jakiegoś innego, skansenowego akwarium .

I słowo „idiolekt”, które powinienem znać, a nie znałem, choć już dawno nie zdarzyło mi się nie znać jakiegoś słowa w powieści, którą czytałem.

Myślę, że to dobrze, że Ignacy Karpowicz po „Balladynach i romansach” zszedł na ziemię, tak jak zrobili to w jego poprzedniej książce greccy bogowie. Jaka by ta ziemia nie była, to zawsze o niej warto porozmawiać.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3226)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 772
ChicaDeAyer | 2015-10-27
Przeczytana: 27 października 2015

Przystąpiłam do lektury z ogromnymi nadziejami i rozbudzonym apetytem, bo poprzednio czytana przeze mnie powieść Karpowicza przypadła mi do gustu. I chciałam więcej. Niestety, uczucia i wrażenia, jakie ze mną pozostały są ambiwalentne.

Pozytywem jest na pewno bardzo inteligentny sposób prowadzenia narracji - autor ciągle igra z czytelnikiem, drażni się, puszcza doń oczko. Bawi się językiem, konwencjami, formą literacką. Nie daje się zaszufladkować, wypracowuje sobie swój charakterystyczny sznyt, niedający się pomylić z żadnym innym twórcą.

Co mnie negatywnie zaskoczyło, to sama warstwa fabularna. Miałam wrażenie, że to nie do końca udana próba przeniesienia na papier wariacji na temat jednej z historii rodem z dzieła Almodovara. O ile twórczość Hiszpana uwielbiam, to dzieło Karpowicza z nią zestawione wypada niczym niezbyt udana parodia. Zabrakło mi tego osobliwego klimatu, humor nie do końca wpasował się w moją estetykę , a w tym wszystkim gdzieś po drodze zgubiłam...

książek: 1250
Artur Kiela | 2013-06-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 czerwca 2013

W jednym zdaniu? "Ości" to książkowa wersja "Dzień Dobry TVN".

Czytałem gdzieś, że to ma być polski Franzen. No, to by było! Gdybyśmy doczekali się pisarza, który bez ciśnienia na "śmieszność" nakreśliłby pełnokrwiste postaci i rzucił w istniejący świat. Po "Ościach" nachodzi mnie tylko refleksja, że jako Polacy prawdopodobnie nie jesteśmy w stanie napisać dobrej powieści i koniec, HANDLUJMY Z TYM. Kogo wy chcecie oszukać. Kopalnia czerstwoty napisana przez gościa, który, owszem, umie widzieć, ale rozdrabnia się i wpieprza mnóstwo niepotrzebnych rzeczy. I ten głupkowaty niby-nowoczesny język, który wyeksploatował się przy okazji, nie wiem, Rudnickiego? Pilcha? Tutaj pociągnięty w inną stronę, ale wciąż zalatuje niemocą zmierzenia się z materią literaury. Karpowicz mizdrzy się przez całą książkę, pisze te swoje "Ości" pod ludzi tak starych jak on, bo uwierzył, że to jest słuszna droga, a mnie się już na przykład rzygać chce od takiego pipczenia. I co teraz? Kiedy ktoś napisze...

książek: 6605
allison | 2013-11-15
Na półkach: Przeczytane, Rok 2013
Przeczytana: 15 listopada 2013

Mimo iż powieść Karpowicza bywa momentami zabawna i groteskowa, całość odebrałam jako smutną i przygnębiającą. Nie ma tu ani jednego szczęśliwego bohatera, wszyscy uwikłani są w skomplikowane relacje rodzinne, damsko-męskie, męsko-męskie... I chociaż utwór obfituje w wątki miłosne, z prawdziwej miłości zostały tylko tytułowe ości. To samo można powiedzieć na temat etycznych wart-ości.

Obraz współczesnego świata, jaki wyłania się z tej powieści, jest ponury i pełen sprzeczn-ości. Nie ma w nim miejsca na żadne święt-ości. Bohaterowie toczą nieustanną walkę z codzienn-ością i - w moich oczach - przegrywają. Nawet jeśli odnoszą zawodowe i towarzyskie sukcesy, ich osobiste, intymne życie jest puste i beznadziejne.

Książka nie jest jednak tylko portretem współczesnych Polaków z dużej aglomeracji. To również satyra na na naszą współczesn-ość, pełną kompleksów, uprzedzeń i paradoksów.

Na uwagę na pewno zasługuje styl i forma. Karpowicz bawi się konwencjami literackimi, a język jego...

książek: 1466
PABLOPAN | 2015-12-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 grudnia 2015

Książka wywołała we mnie sporo zł-ości. Jest to bodaj pierwszy utwór pióra Karpowicza, który nie zasługuje na okrzyk "wow". Niby są tu elementy, za które cenię pana Ignacego: piękna polszczyzna, inteligentny humor, cięta riposta, niespodziewane zwroty akcji i wydarzenie nierealne, a jednak prawdziwe, ale tym razem to o wiele za mało. Całość jest ponaciągana, pisana jakby na siłę, brakuje finezji i polotu, które wylewają się z innych powieści Autora. Próba stania się Almodovarem polskiej literatury niezbyt udana i cieszę się, że nie jest to książka, od której zacząłem przygodę z Karpowiczem, bo nie poznałbym jego innych, o niebo lepszych książek.

książek: 1220
oliwa | 2014-08-03
Na półkach: Przeczytane, Polska

Mottem „Ości” mógłby być cytat z piosenki Kultu: kochajmy się, łączmy się w pary. A także w trójkąty, czworokąty i inne -kąty. Powieść jest bajeczką o kilkorgu dobrze ustawionych warszawiakach. Bohaterowie niby przeżywają jakieś dramaty (śmierci, zdrady, miłości, rozstania), ale tak naprawdę rozpirzają je w drobny mak za pomocą ironii. Głupstwa urastają do rangi problemów, problemy spływają jak woda po kaczce. O pieniądze nikt się nie martwi, starsze panie znajdują młodych kochanków, a kochankowie gładko i ochoczo wskakują w rolę odpowiedzialnych członków rodziny. Nie można autorowi odmówić inteligencji i dowcipu, więc powieść tę traktuję jako żart, tyle że rozwlekły i przegadany.
Dobrnęłam do końca ze zniecierpliwieniem, teraz liczę na to, że „Sońka” mnie nie zawiedzie.

książek: 0
| 2014-10-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 października 2014

Ostrzeżona dużą rozbieżnością opinii na temat "ości" przeprowadziłam przy półce bibliotecznej prywatną sondę, czy warto przeczytać, tym bardziej, że nie znam innych utworów tego pisarza.
Kilkoro zapytanych (każdy osobno) w różnym wieku zdecydowanie książkę chwaliło, przy okazji polecając inne książki autora.
Możliwe, że trafiałam akurat na fanów Karpowicza, ale im zaufałam i nie żałuję.

Początek nie hipnotyzował, lecz po krótkim czasie trudno było mi się od "ości" oderwać. Z każdą stroną, z każdym nowym wątkiem byłam coraz bardziej zaciekawiona, co nastąpi dalej, "co oni jeszcze wymyślą".
Robiąc z konieczności przerwy co pewien czas, bo książka jest zdecydowanie gruba, uzmysławiałam sobie, że się bezgłośnie śmieję albo kiwam głową nad jakimś dialogiem czy sytuacją i albo komuś kibicuję, albo kogoś w myślach obrzucam niezbyt uprzejmymi epitetami. Z tego wynika, że autor stworzył kawał dobrej prozy pełnej życia.

Truizmem jest stwierdzenie, że "ości" traktują po prostu...

książek: 697
Degamisz | 2018-07-16
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 16 lipca 2018

Ostatnimi czasy, od jakiegoś roku – dwóch bardzo zaczęła mi się podobać współczesna proza polska. Wcześniej jakoś nie było mi z nią po drodze, wolałem albo klasyków albo współczesną prozę zagraniczną. Jednak to co się u nas ostatnio dzieje na naszym podwórku bardzo pozytywnie mnie zaskakuje, chociażby tacy autorzy jak Tokarczuk, Twardoch czy Małecki dobitnie, powieść za powieścią udowadniają, że jest naprawdę świetnie. Teraz do tego grona dołączył Ignacy Karpowicz.

„ości” to moja pierwsza książka autorstwa Karpowicza i już teraz wiem, że na pewno nie ostatnia. Lubię jak ktoś prowadzi w ten sposób fabułę, nieoczywisty, zaskakujący, chwilami absurdalny. Lubię też taki typ poczucia humoru. Książka niejednokrotnie powodowała wybuch śmiechu aczkolwiek tematy poruszane przez Karpowicza są chwilami bardzo poważne. Można stwierdzić, że stereotypowe i banalne ale przecież nie ma sensu wymyślać koła na nowo, forma przekazu w pełni ten banał i stereotyp zaciera, nadaje mu znaczenie i wysoką...

książek: 1002
Peroxidepest | 2013-06-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 czerwca 2013

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

"Powietrze czy nie-, wnętrze czy zewn-, tak czy siak skręcał ją pusty, zbędny ból, jakaś - ość bez tematu." (str. 118)

„ości” to prawdziwy gabinet osobliwości, to ludzkie losy przeplatające się, zderzające się lub jedynie dryfujące w swojej okolicy, to próba odnalezienia (och, banale) miłości i szczęścia, w świecie, gdzie tradycyjnych wartości coraz mniej.

Próba typowego streszczenia fabuły brzmi płasko, trąci wczesnym „Beverly hills” (gdzie każdy – z – każdym i to po dwa razy).
Maja, świeżo bezrobotna i z mężem Szymonem na grancie w Niemczech, nawiązuje romans z ultra poprawnym i idealnym Frankiem. Franek to syn Ninel, nazywanej w dzieciństwie Kubą, która ma za sobą platoniczny epizod pomocy ze strony Szymona, ale sypia z Norbertem – znacznie mniej intelektualnym od niej samej. Norbert dzieli czas pomiędzy Ninel i Maksa vel Kim Lee, który w wolnym czasie bywa drag queen, a w czasie normalnym jest Kuanem, mężem Marii. A to tylko początek.
Bohaterowie to w dużej mierze – jak...

książek: 497
bewelka86 | 2014-01-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 stycznia 2014

Któtko, bez żadnego wstępu powiem: nie spodobały mi się te "ości".

Czytając czułam się tak, jakby ktoś na siłę chciał mi wepchnąć stertę wszelkiej maści i rozmiaru ości - zwłaszcza w drugiej połowie książki. Początek nawet mi się spodobał.

U Karpowicza występuje modny ostatnio motyw głównej bohaterki i jej przyjaciela - geja. Tu nawet podwójnie: dwie główne bohaterki mają przyjaciela (tudzież kochanka - sic!) geja. Ponadto obie to feministki (jedna trochę bardziej) wyznające bardzo liberalne poglądy. Taki przykład: matka nie może zasnąć w nocy, więc idzie nago (bo tak śpi) do pokoju nastoletniego syna, aby go uciszyć. Cóż z tego, że okazuję się, iż on jest tam w towarzystwie kolegów... Albo: ta sama matka zaniepokojona tym, że jej syn po powrocie z pielgrzymki zacznie odmawiać zdrowaśki, zainstalowała w jego pokoju kamerę po to, aby odetchnąć z ulgą, gdy się okazało, że ów syn nie modli się lecz.... masturbuje. Może nie dla wszystkich takie rzeczy są szokujące i niesmaczne, ale...

książek: 281
Lengua | 2016-01-30
Przeczytana: 26 stycznia 2016

Traktując tę książkę czysto rozrywkowo ani trochę się nie zawiodłem. Lekki i dowcipny język, bohaterowie tworzący szeroki przekrój współczesnego społeczeństwa, fabuła układająca się zaskakująco płynnie w całość, wątki od patriotycznych, przez religijne, po homoseksualne - naprawdę doskonała lektura. Cieszy, że spod polskiego pióra wychodzą takie dzieła - bez nadęcia, przesadnej powagi, z dystansem i bardzo aktualne.

Można zarzucić potraktowanie niektórych wątków po macoszemu i pójście na łatwiznę. Ale całość zdecydowanie polecam, na pewno do Karpowicza wrócę.

zobacz kolejne z 3216 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Najpierw książka, potem... teatr

Regularnie piszemy o filmowych adaptacjach literatury. Tym razem na tapet bierzemy spektakle teatralne, które powstały w oparciu o książki. Tych, którzy boją się, że zaroi się tu od „Dziadów” i „Kordianów”, zapewniamy, że dramaty zostawiamy na boku, a zainteresowanie kierujemy głównie w stronę adaptacji współczesnej beletrystyki i literatury faktu. Głównie.


więcej
5 książek na weekend w Warszawie

Byliśmy już w weekend w Pradze, Rzymie, Lizbonie i na Sycylii. Tym razem pakujemy walizki i wyruszamy do… Warszawy. W końcu kto powiedział, że nie można zrobić sobie krótkiego wypadu do stolicy po tych egzotycznych podróżach, zwłaszcza, że pogoda nad Wisłą ma dopisywać? Przed Wami kilka pozycji polskich autorów.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd