Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Okładka książki Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak

Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak

Autor:
szczegółowe informacje
wydawnictwo
Znak
data wydania
ISBN
9788324029938
liczba stron
340
język
polski
typ
papier
dodała
Ag2S
7.85 (410 ocen i 91 opinii)

Opis książki

Atak – linia śmierci – deadline. Kulisy tragicznej wyprawy. Wielki sukces polskich himalaistów (pierwsze zimowe wejście) i jednocześnie wielki dramat. Hugo-Bader w czerwcu i lipcu 2013 roku przebywał w bazie, w Karakorum, był jednym z czterech członków polskiej wyprawy, która wyruszyła po zaginionych Tomasza Kowalskiego i Macieja Berbekę. Udało się odnaleźć tylko ciało Tomka. Czterech uczestnik...

Atak – linia śmierci – deadline. Kulisy tragicznej wyprawy.

Wielki sukces polskich himalaistów (pierwsze zimowe wejście) i jednocześnie wielki dramat. Hugo-Bader w czerwcu i lipcu 2013 roku przebywał w bazie, w Karakorum, był jednym z czterech członków polskiej wyprawy, która wyruszyła po zaginionych Tomasza Kowalskiego i Macieja Berbekę. Udało się odnaleźć tylko ciało Tomka.

Czterech uczestników zimowego ataku na Broad Peak chciało przekroczyć granicę strachu, dwaj z nich przekroczyli granicę życia i śmierci. Co było przyczyną tragedii − miłość do gór, utrata instynktu samozachowawczego, czy pycha i żądza sukcesu? Komisja powołana przez Polski Związek Alpinizmu o tragiczne skutki wyprawy obwinia tylko Adama Bieleckiego. Ale czy to możliwe, aby błąd jednego człowieka przesądził o wszystkim? Jak było naprawdę?

Bielecki nie chce więcej wspinać się z Polakami, Kowalski i Berbeka nie wrócili spod Broad Peaku, wkrótce potem pod górą w Karakorum ginie Artur Hajzer, twórca programu Polski Himalaizm Zimowy. Autor kreśli portrety wspinaczy i rozmawia z żyjącymi bohaterami. Odsłania tajemnicę wysokogórskiej wspinaczki i wprowadza w jej magię. Hugo-Baderowi można zaufać: poznamy naturę lodowych (jak ich nazywają) wojowników, zapach górskich bitew, ich gorycz i słodycz.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Polecamy

Oficjalna recenzja
jusola książek: 2690

Na limesie....

Polacy zdobyli Broad Peak, Polacy zdobyli K2. Polacy uratowali życie Tajwańczykowi pod szczytem Broad Peak, choć inni wspinacze nie chcieli wyruszyć na pomoc. To niedawne informacje z mediów. To także okazja, by przypomnieć dyskusyjny już, jak się okazało, reportaż Jacka Hugo-Badera (JHB) „Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak”. Nie o samym zdobywaniu gór on jest, choć ten temat, albo właściwie ta ludzka pasja jest jedną z ważniejszych. Zasadniczy temat, przypomnę, wiąże się z wyprawą poszukiwawczą ciał dwu zaginionych i uznanych za zmarłych himalaistów: Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego, którzy obok Adama Bieleckiego i Artura Małka zapisali się w historii światowego himalaizmu jako pierwsi zdobywcy szczytu Broad Peak zimą (III 2013). Jacek Hugo-Bader marketingową zagrywką, którą opisuje w książce, wpisał się na wyprawę zorganizowaną przez Jacka Berbekę, a prowadzoną wspólnie z Jackiem Jawieniem i Krzysztofem Tarasewiczem. Udział w niej wzięli również, oprócz reportera, rodzice Tomka Kowalskiego i jego narzeczona oraz, oczywiście, kucharze i tragarz. Reportaż Badera jest opowieścią o tej zakończonej połowicznym sukcesem wyprawie, gdyż odnaleziono i pochowano tylko ciało Tomasza Kowalskiego. Bader opisuje mechanizmy tworzenia grupy wyprawowej, sposób funkcjonowania w obozach, układ sił w grupie, relacje wewnętrzne i napięcia międzyludzkie. Zarzucano reporterowi, że wyprawa była dla niego nieudana. Bo materiału mało, bo nie zbliżył się do ludzi, bo próbuje wydawać sądy, które są opiniami laika... W tych zastrzeżeniach mieszczą się i głosy środowiska himalaistów. W tym kontekście warto zastanowić się, za co JHB i wydawca przeprasza na stronie internetowej Annę Czerwińską. Za czyje słowa? Popełnił reporterski błąd? Wydźwięk wypowiedzi jest zbyt mocny w kontekście tak szeroko dyskutowanej tragedii?

JHB nie ukrywa, że było mu trudno. Zmagał się z silnym charakterologicznie przywódcą wyprawy, znalazł się w sytuacji odrzuconego, gdy nie chciano z nim rozmawiać, a i potem, po wyprawie, dostał niemiłą przesyłkę, którą w książce emocjonalnie skomentował. Bo materia, nad którą pracował, była nad wyraz delikatna. Obiektywne przedstawienie faktów to jedno, a wewnętrzne zmagania tych, którzy pozostali, to drugie. Bader usiłuje oddać ich stan psychiczny i wielokrotnie daje im głos, pozwalając mówić, np. rodzicom Tomka Kowalskiego czy żonie Macieja Berbeki. Chce ich przepowiedzenia tego, co się wydarzyło. Podobnie jak głosu Adama Bieleckiego i Artura Małka, który jednak reporterowi się oparł.

Ponieważ „osobami dramatu” (określenie JHB) są także m.in. Krzysztof Wielicki, kierownik zimowej wyprawy, oraz Artur Hajzer, tragicznie zmarły w tym czasie w górach szef programu Polski Himalaizm Zimowy, reportaż rozszerza się. Historia tej konkretnej wyprawy jest też próbą wniknięcia w tajemnicę osobowości tych, którzy w góry idą teraz i szli wcześniej. JHB stawia wyraźnie pytania o odpowiedzialność za drugiego człowieka, ale też o dojrzałość motywacji, dojrzałość podejmowania decyzji, a co za tym idzie odpowiedzialności za siebie, także w relacji z drugim człowiekiem. To naraziło reportera na negatywny odbiór jego książki przez najbliższych tragicznie zmarłych himalaistów. To zrozumiałe, naturalnym odruchem jest obrona dobrego imienia najbliższego nam człowieka. Ale w wysokogórskiej wyprawie, jak w żadnej innej chyba, stawką jest ludzkie życie, bo „wszystko tam jest na limesie ludzkiej wytrzymałości” (może już wyświechtana ta fraza, ale znacząca).

Nie wiem, czy ocena uczestników tragicznej wyprawy, jaką da się wyczytać z reportażu JHB, jest w pełni słuszna. Jedno jest pewne, mitologizacja czegokolwiek i kogokolwiek nie służy nigdy prawdzie. Banalnie to zabrzmi, wiem, ale często od odpowiedzi ważniejsze są pytania. A Jacek Hugo-Bader je stawia. I mam wrażenie, że to największa wartość tego reportażu - pytania.

Co jeszcze w książce? JHB filmowiec i JHB fotograf. Książka jest bogato ilustrowana zdjęciami z wyprawy. Jednak choć Znak wydał ją dbając o stronę estetyczną, nie ustrzegł się błędów w klejeniu. Sztywne okładki nie zapobiegły rozpadnięciu się stron.

Jacek Hugo-Bader - jak zapowiedział w którymś lipcowym wywiadzie - nie uczestniczy już w rozmowach na temat książki, by dać sobie szansę emocjonalnie się z niej otrząsnąć. Czytelnikom jednak ona pozostała. Polecam mimo medialnego szumu i dyskusji o sztuce reporterskiej.

Justyna Radomińska   

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników
książek: 1784
Strega | 2014-08-08
Przeczytana: 08 sierpnia 2014

Tak i nie...

Bardzo lubię książki Jacka Hugo-Badera, ale tym razem jego postawa wzbudziła mój niesmak (a zaczęło sie to od listu do Jacka Berbeki, w którym koloryzuje prawdę w celach marketingowych. Temat-samoograj, a cel uświęca środki...)

Z drugiej strony zupełnie niezrozumiała jest dla mnie postawa uczestników wyprawy. Skoro zupełnie świadomie zabrali ze sobą reportera i wiadomo było w jakim celu, to dlaczego odsuwali się od niego? Konsekwencją tego nierozmawiania jest książka, która czasem wyglada jakby była pisana na siłę. Trzeba było "zrobić objętość", więc wciśnięte jest tam byle co, ot, chociażby fragmenty z forum z internetu. Ludzie anonimowo piszą paszkwile i te bezsensy są zamieszczone w książce. Pewnie, że można to tłumaczyć chęcią pokazania np.różnych emocji towarzyszącym tej wyprawie. Mnie się to jednak nie podoba.

Dużo zastrzeżeń mam co do stylu pisania. Pojawiają się teksty w stylu: " moje bachory" albo coś takiego:
" Moje psy, chociaż stare...

książek: 1562
Marta | 2014-06-07
Przeczytana: 06 czerwca 2014

Nie rozumiem himalaistów, bo nie rozumiem po co ludzie chodzą w tak wysokie i niebezpieczne góry. Chyba tylko po to, żeby umrzeć. Rozumiem za to, po co w te same góry, w których zginęli Tomek Kowalski i Maciej Berbeka, ruszyli ich bliscy. Zmarłych trzeba pożegnać i pochować, choćby symbolicznie, dopiero wówczas będzie można spróbować żyć dalej.

Byłam zdumiona, kiedy dowiedziałam się, że Jacek Hugo-Bader dołączył do „wyprawy pogrzebowej”. Reporter nie pasował mi zupełnie do okoliczności, a jego osobowość wydawała się zbyt kolorowa i szalona, jak na taką wyprawę. I faktycznie w trakcie lektury przez cały czas miałam wrażenie, że reporter i bliscy zmarłych himalaistów męczą się w swoim towarzystwie. On jest jak piąte koło u wozu, a oni za bardzo się pilnują, żeby nie powiedzieć zbyt wiele, nie odsłonić prawdziwych uczuć.

Wcale się nie dziwię, że uczestnicy wyprawy nie chcieli rozmawiać z autorem i traktowali go z dystansem. Przez to reporter nazbierał chyba za mało materiałów, bo większ...

książek: 238
Smiejka | 2014-05-22
Na półkach: 2014, Przeczytane, Góry
Przeczytana: 23 maja 2014

Ta książka to nie zapis tragedii która wydarzyła się na Broad Peak. To nie jest książka o wyprawie na ten sam szczyt w celu odnalezienia i pochowania ciał dwóch himalaistów. To nawet nie jest książka o górach. Próżno tutaj szukać taniej sensacji czy radykalnych osądów. Autor uniknął patosu i szafowania ludzką tragedią.
Tematem przewodnim tego reportażu jest miłość. Miłość do gór i wspinaczki. Miłość matki do dziecka. Miłość dziewczyny do chłopaka. Miłość braterska. W końcu miłość własna. Jest tez nienawiść, która podstępnie kryje się w tych sercach wypełnionych miłością. Nienawiść, która narodziła się w wyniku nieopisanej tragedii. Chyba najbardziej "ruszyły" mnie fragmenty, w których jeden z bohaterów - brat, który stracił brata, odmawia pomocy w odzyskaniu ciała i upamiętnieniu innego polskiego himalaisty, który ginie na Gaszerbrumie w czasie trwania wyprawy na BP. Nienawiść oślepia ale też pozwala na przysłowiowe przenoszenie gór.
Czytałam Długi Film o Miłości i z niepo...

książek: 527
Karolina | 2014-05-22
Na półkach: Reportaże, 2014, Góry, Przeczytane
Przeczytana: 21 maja 2014

Chyba każdy słyszał o Broad Peaku, o Berbece i Kowalskim, Małku i Bieleckim, Wielickim i Hajzerze. Każdy Polak wie najlepiej, co się na górze stało, co zawiodło, kto winny, kto niewinny. To już taka nasza narodowa cecha, że jesteśmy ekspertami od wszystkiego, a od tragedii szczególnie.
Dużym zaskoczeniem było dla mnie, gdy usłyszałam, że Jacek Hugo-Bader jedzie na wyprawę poszukiwawczą. No bo co on ma wspólnego z górami? No niewiele, ale jest temat do opisania. I ta książka własnie tym jest, tematem.
Mnie się ten reportaż nie podoba. Abstrahując od tematyki, tragedii i mojego zainteresowania górami, uważam, że to po prostu kiepski reportaż. Ani to zapis samej wyprawy (skąpe informacje o trekkingu do bazy, o pobycie w bazie, a akcji górskiej), ani to zapis uczuć i emocji jej uczestników (nikt nie chciał z reporterem rozmawiać), ani to próba ustalenia, jak to było naprawdę. Wszystko, co pojawiło się w tej książce, zostało już powiedziane wcześniej.
Czytałam "Dzienniki Kołymskie&quo...

książek: 189
Łukasz | 2014-05-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 maja 2014

Himalaje reportażu! Kończą mi się już powoli przymiotniki jakimi jestem w stanie opisywać książki Jacka H.B. Po raz kolejny mamy do czynienia z prawdziwym majstersztykiem jednego z najlepszych współczesnych pisarzy bez podziału na kategorie literackie. Tym razem Jacek H.B. zabiera nas w podróź w pakistańskie góry Karakorum i robi to w sposób fenomenalny! wszystko w tej książce jest skonstruowane w sposób perfekcyjny. Sposób w jaki autor opisuje "cmentarną wyprawę" sprawia, że czytelnik zatapia się w lekturze niczym oszalały co jest niejako powiązane ze stanem jaki osiągają himalaiści w drodze na szczyt. Geniusz Panie i Panowie, Geniusz! więc czym prędzej do lektury!

książek: 326
Paulina | 2014-06-10
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 07 czerwca 2014

Poruszająca książka wielkiego polskiego reportera. Jacek Hugo-Bader jedzie pod Broad Peak wraz z rodzinami alpinistów, którzy zginęli podczas historycznego, pierwszego zimowego wejścia na szczyt. Celem wyprawy jest odszukanie ich ciał i zapewnienie im godnego pochówku. Hugo-Bader ma jednak inny cel. Chce zrozumieć. Dowiedzieć się czegoś o tej niezwykłej gorączce, która pcha ludzi w strefę śmierci, a także o tym, dlaczego niektórzy zostawiają w niej swoich towarzyszy, a inni giną, ratując ich. Efektem jest ta książka - porażająca, mądra, wielostronna.

książek: 3754
malineczka74 | 2014-06-21
Przeczytana: 19 czerwca 2014

Po drugiej stronie lustra

Góry, a konkretnie Himalaje i Karakorum, a więc te najwyższe pochłonęły już masę ofiar. I oczywiście ten ich "proceder" będzie trwał nadal. Tak, niektórzy z tych co będą chcieli je pogromić zginą. Tak już jest - można rzec prawo natury, prawo gór. W wielu wyprawach w drodze powrotnej kogoś zabrakło. Wpadł do szczeliny, porwała go lawina, pokonała choroba wysokościowa, zgubił drogę, zamarzł... Z zakończonej sukcesem, a zarazem tragedią wyprawy organizowanej w ramach programu Polski Himalaizm Zimowy na Broad Peak w 2013 też nie wszyscy wspinacze wrócili. Ze szturmowej czwórki zabrakło Tomasza Kowalskiego i Macieja Berbeki. Nie zeszli do bazy, zostali na zawsze na stokach góry. Ta wyprawa była bardzo medialna. Odtrąbiono szybko sukces, ale i relacjonowano na bieżąco dramat. Wrzało. W internecie, prasie, telewizji. Każdy nagle mógł wtrącić swoje trzy grosze. Kto winien, kto zawiódł, co było błędem. W tej medialnej wrzawie nagle pojawił się news, że bra...

książek: 226
wiesia | 2014-06-12
Na półkach: 2014, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 czerwca 2014

Bardzo dużo dowiedziałam się o ludziach gór, Lodowych Wojownikach. Nic nie jest oczywiste i łatwe w osądzeniu tragedii na Broad Peak.
Jacek Hugo-Bader stara się pokazać różne odsłony tego, co tam się zdarzyło. Przytacza wypowiedzi wielu osób, sam jest członkiem wyprawy poszukiwawczej i to na pewno pozwala mu lepiej zrozumieć dramat zimowej wspinaczki na szczyt.
W książce są piękne zdjęcia pokazujące Broad Peak i członków obu wypraw.
I znów ładne nawiązanie do I.Babla, i jeden z moich ulubionych cytatów:"lodowaty wieczór oplata mnie już stalowymi rzemieniami przeźroczystych swoich spojrzeń".

książek: 234
skiatos | 2014-06-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 czerwca 2014

Książka "Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak" jest jak wędrówka po górach. Początek jej, jak długie przygotowania, zapowiada emocje, choć nieco nuży. Pragnie się już wyjść, wreszcie wyjść, ale trzeba pamiętać o wszystkim. Trzeba skompletować ekwipunek, przemyśleć drogę, ustalić trasę. Potem, z każdym metrem, z każdą godziną drogi, z każdą przeczytana kartką, góry i ta książka, pochłaniają Cię bez reszty. Zachwycają, przyprawiają o emocje, których nigdzie indziej nie doświadczysz. Już nie możesz, i nie chcesz, cofnąć się z drogi. Masz mnóstwo czasu na przemyślenia, zaczynasz patrzeć na to, co wokół ciebie i w tobie, inaczej, często z perspektywy spraw ostatecznych.

JH-B napisał kolejną świetną książkę. Stawia wiele pytań. Nie odpowiada jednak na nie. Bo nie można, a raczej nie wolno oceniać motywów i działań ludzi, których organizmy przez wiele dni, a nawet tygodni, ulegając deterioracji, balansują na granicy życia i śmierci.

JH-B udowadnia, że można nie wydawać werdy...

książek: 518
Aleksandra | 2014-06-08
Przeczytana: 08 czerwca 2014

Chciałam tę książkę przeczytać powoli, po swojemu, rozdział za rozdziałem. Ale nie dało się. Wchłonęłam w trzy dni. Pewnie dlatego, że to BADER, że to ten jego lekki styl, szybkie zdania, naturalna narracja. Wszystkie jego teksty czyta się raz-dwa.

Zabierałam się za tę książkę tuż po przeczytaniu "Broad Peak" Dobrocha i Wilczyńskiego. Jakbym miała oceniać, porównywać, to większą wartość ma dla mnie opowieść Badera. Może dlatego, że tamta pierwsza jest obrazem dziennikarskim, a ta czysto reporterskim. Może dlatego, że w tamtej jest dużo szczegółów, faktów, widzianych "z góry", bez dotykania, język jest typowo dziennikarski, a w tej wszystko płynie, czuje się obecność Badera, który sam przyznaje w tej książce, że cała wyprawa była dla niego wielką, życiową lekcją pokory. To widać, to się czuje.

"Długi film o miłości" to nie tylko opowieść o wyprawie Jacka Berbeki i rodziców Tomka Kowalskiego po ciała najbliższych. To jest tylko tło. Prawdziwe "mięso&...


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie
  • Ray Bradbury
    94. rocznica
    urodzin
    Książki są po to, by nam przypominać, jacy z nas durnie.
  • Jan Tomkowski
    60. rocznica
    urodzin
    Najprościej mógłbym powiedzieć, że książki otwierają świat: są duchowym bogactwem, szczeblem do kariery, narzędziem rozwoju intelektualnego, źródłem wiedzy. Ale książki są również niebezpieczne. Dlatego równie słuszne wydaje się twierdzenie, że książki świat w jakiś sposób zamykają. Kto raz wszedł d... pokaż więcej
  • Jerzy Jarzębski
    67. rocznica
    urodzin
  • Annie Proulx
    79. rocznica
    urodzin
    Między tym, co wiedział, a tym, w co starał się wierzyć, istniał pewien rozziew, ale nic na to nie można było poradzić, a jeśli nie można czegoś zmienić, trzeba z tym żyć.
  • Peter James
    66. rocznica
    urodzin
    Nic nie trwa wiecznie. Trzeba cierpliwie czekać na właściwy moment, a prędzej czy później dostanie się wielką szansę. Tak jak w przyrodzie. Najwięksi drapieżnicy są też najbardziej cierpliwi.
  • Ladislav Klíma
    136. rocznica
    urodzin
    Czyż człowiek bardziej od czegokolwiek co przynależy rzeczywistości nie kocha cieni, iluzji, widm?
  • Jan Kochanowski
    430. rocznica
    śmierci
    Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie, A ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie, Wy mówię, którym ludzi paść poruczono I zwirzchności nad stadem bożym zawierzono: Miejcie to przed oczyma zawżdy swojemi, Żeście miejsce zasiedli boże na ziemi, Z którego macie nie tak swe własne rzeczy, Jako wszyt... pokaż więcej
  • Lucjan Szenwald
    70. rocznica
    śmierci

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd