Smutna historia braci Grossbart

Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Wydawnictwo: Mag
5,86 (144 ocen i 27 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
4
8
17
7
25
6
44
5
23
4
15
3
10
2
4
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sad Tale of the Brothers Grossbart
data wydania
ISBN
9788374802536
liczba stron
383
język
polski
dodał
Fenrir

„Myśmy nie złodzieje ani mordercy. My są uczciwi ludzie, których pokrzywdzono.”

Jest rok 1364. Wygłodniałe stwory grasują w ciemnych lasach średniowiecznej Europy i zarówno morze, jak i niebo są pełne niewypowiedzianej grozy. Jednakże żadna nikczemność, żadna czarownica czy demon nie dorównują okradającym groby braciom, Heglowi i Manfriedowi Grossbartom. Oto ich historia, smutna lecz prawdziwa.

 

źródło opisu: Wydawnictwo MAG, 2012

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
helmans książek: 284

Makabryczna ekspedycja

Braterska miłość powinna opierać się na wzajemnej pomocy, wsparciu, zaangażowaniu oraz zaufaniu. Pojawia się w chwili narodzin i zazwyczaj trwa do momentu, aż śmierć tej wspaniałej więzi nie rozerwie. Uczucie to jest jak najbardziej pożądane i szanujący się bracia mają obowiązek je pielęgnować. Czy etos braterskiej miłości przestrzegany jest przez złodziei, morderców i wszelkiego rodzaju bandytów? Oczywiście, że tak! Chociaż w przypadku Grossbart’ów nie jest to takie proste. Jezusowa mądrość „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” powinna przyświecać każdemu chrześcijaninowi, niezależnie od popełnionej zbrodni. Problem w tym, że książkowe rodzeństwo nie toleruje Chrystusa.

Na wstępie zaznaczmy, że w „Smutnej historii braci Grossbart” krew wylewa się hektolitrami, więc jeżeli mdlejesz na widok ludzkiego osocza, kliknij „X” w prawym górnym rogu ekranu, gdyż książka przekracza granicę dobrego smaku. Oś fabularna nie jest skomplikowana, co nie oznacza, że nie przyciąga uwagi czytelnika. Tytułowi bracia trudnią się w rzadkiej (chwalcie Pana!) profesji – bezczeszczą groby, obrabiając ich zawartość z wartościowych przedmiotów. Ich życiową misją jest podróż do Egiptu, w celu ogołocenia największych grobowców świata. Za punkt startowy swojej przygody obrali środkową Europę, przez co ich „eurotrip” obfituje w długie i frapujące przygody. Losy braci, chociaż pełne przemocy i bestialstwa, wciągają odbiorcę w solidnie wykreowany świat średniowiecza. Akcja trzyma w napięciu od...

Braterska miłość powinna opierać się na wzajemnej pomocy, wsparciu, zaangażowaniu oraz zaufaniu. Pojawia się w chwili narodzin i zazwyczaj trwa do momentu, aż śmierć tej wspaniałej więzi nie rozerwie. Uczucie to jest jak najbardziej pożądane i szanujący się bracia mają obowiązek je pielęgnować. Czy etos braterskiej miłości przestrzegany jest przez złodziei, morderców i wszelkiego rodzaju bandytów? Oczywiście, że tak! Chociaż w przypadku Grossbart’ów nie jest to takie proste. Jezusowa mądrość „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” powinna przyświecać każdemu chrześcijaninowi, niezależnie od popełnionej zbrodni. Problem w tym, że książkowe rodzeństwo nie toleruje Chrystusa.

Na wstępie zaznaczmy, że w „Smutnej historii braci Grossbart” krew wylewa się hektolitrami, więc jeżeli mdlejesz na widok ludzkiego osocza, kliknij „X” w prawym górnym rogu ekranu, gdyż książka przekracza granicę dobrego smaku. Oś fabularna nie jest skomplikowana, co nie oznacza, że nie przyciąga uwagi czytelnika. Tytułowi bracia trudnią się w rzadkiej (chwalcie Pana!) profesji – bezczeszczą groby, obrabiając ich zawartość z wartościowych przedmiotów. Ich życiową misją jest podróż do Egiptu, w celu ogołocenia największych grobowców świata. Za punkt startowy swojej przygody obrali środkową Europę, przez co ich „eurotrip” obfituje w długie i frapujące przygody. Losy braci, chociaż pełne przemocy i bestialstwa, wciągają odbiorcę w solidnie wykreowany świat średniowiecza. Akcja trzyma w napięciu od początkowych stron powieści i nie odpuszcza, aż do jej samego końca.

Od roku 1364 trudno oczekiwać szybko zmieniających się prądów umysłowych, rozwoju w zakresie wynalazków czy chociażby przyzwoitego traktowania drugiego człowieka. Otaczająca rzeczywistość jest prosta i naturalna, opierająca się w głównej mierze na filozofii chrześcijańskiej. Zatem wszystko co magiczne i czarnoksięskie traktowane jest na równi ze śmiercią. Aby zagrać na nosie średniowiecznej ciemnocie, autor wprowadził do powieści brutalne stwory, czarownice i demony, przez co książka nabiera szatańskiego wymiaru. Dzięki temu zabiegowi klimat grozy, starych grobowców, duchów i diaboliczności aż paruje ze stronnic dzieła Jesse’ego Bullington’a, a namacalność zamierzchłych czasów nabiera nowego znaczenia. Jeżeli dodamy do tego szalejącą dookoła dżumę i realistyczny opis przebiegu tej odrażającej choroby, powstanie mieszanka słaniająca się na granicy zaintrygowania i paskudztwa. Do tej pory nie jestem pewien, czy poznanie odrażających szczegółów tej patologii, było dobrym posunięciem dla mojej wyobraźni.

Jak już wcześniej zostało wspomniane, książka pławi się w opisach brutalności i obrzydliwości. Kakofonia rozpaczy i chóralne jęki swoją częstotliwością występowania przewyższają porażki polskiej reprezentacji w piłce nożnej na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia! Czytelnik co rusz zachłystuje się krwią, wnętrznościami i innymi bardziej awersyjnymi szczegółami. Opowieść przekracza granicę przyzwoitości, w stopniu dalekim od społecznej aprobaty. Próba porównania zachowań niektórych bohaterów do zwierzęcych instynktów spowodowałaby oburzenie oraz interwencję Towarzystwa Ochrony nad Zwierzętami. Gdy już myślałem, że przyzwyczaiłem się do brutalności książki, autor barbarzyńsko wyprowadzał mnie z błędu.

Dzieło Bullington’a przedstawia bardzo kuriozalne i prostoduszne poczucie sprawiedliwości bliźniaków Grossbart. Próba oszustwa, kradzieży i mniej znaczących zbrodni względem tytułowych, krnąbrnych kmiotków zawsze kończy się tak samo – skonaniem winnego w nieludzkich męczarniach. Ich spaczona i zachwiana świadomość praworządności może być usprawiedliwiona ramami czasowymi, w których dzieje się akcja powieści. Niemniej jednak, poprzez ukazanie nieprzestrzegania prawa, czytelnik może w pewnym stopniu poznać psychikę kryminalisty, którego profil psychologiczny nie zmienił się znacząco na przestrzeni wieków. Ponadto, bracia są przesadnie zadufani w sobie i nie mają w zwyczaju szanowania drugiego człowieka, przez co lucyferskie cechy złoczyńców prezentują się w pełnej krasie. Wspominając o sobie oraz swojej rodzicielce, robią to w sposób narcystyczny i nieprzyzwoity – Myśmy wspaniały owoc, który wyrósł z gnoju. Biorąc pod uwagę to wyrażenie, można wnioskować, że „Dzień Matki” nieprędko zostanie wpisany w terminarz bliźniaków. Książka jest również swoistą przestrogą przed niszczycielskim działaniem zemsty. Pragnąc zadośćuczynić swoim cierpieniom, człowiek jest w stanie zaprzedać duszę samemu diabłu. Zdradziecka potęga tego uczucia prowadzi ostatecznie do zaspokojenia własnych żądz, lecz pozostawia druzgocące ślady we wnętrzu człowieka.

„Smutna historia braci Grossbart” może obrażać uczucia religijne w sposób naprawdę gorszący, pomimo że religia pełni pierwszoplanową funkcję w życiu tytułowych braci. Swoje zbrodnie usprawiedliwiają służbą Maryi, która jest dla nich natchnieniem, kobietą doskonałą i wcieleniem najczystszych wartości i ideałów. Nie czczą Boga, a Jezusa traktują jako niepożądany dodatek do nieskazitelnego majestatu Najświętszej Panienki. Z drugiej strony, ich teologiczne rozważania (chociaż bezapelacyjnie krótkowzroczne) są na swój sposób ciekawe i godne wysłuchania.

Autor zgrabnie łączy fakty historyczne z fantastyką. Wycieczka z Piotrem Cypryjskim na kolejną Wyprawę Krzyżową, zwiedzanie starodawnych wiosek i historycznych miast to promocje, które oferują średniowieczne biura podróży. Szkoda tylko, że informacje o „możliwości skonania w niewyobrażalnych męczarniach po złapaniu dżumy”, „nieuwzględnianiu posiłków” oraz „braku odpowiedzialności i ubezpieczenia za szatańskie opętanie”, odnotowane są małym druczkiem na końcu broszurki. Jednak główni bohaterowie powieści są zatarci w bojach i chętnie przystali na oferowane warunki, jakiekolwiek by one nie były.

Grossbartowie są postaciami, które powinny zyskać sympatię wśród narodu polskiego. Bracia (podobnie jak nasi rodacy) nieustannie operują łaciną podwórkową, słynne polskie słowo przerywnikowe występuje tu nader często. Przysłowiowy „szewc” mógłby nauczyć się od rodzeństwa nowej, oszczerczej terminologii w sposób niezwykle wzbogacający.

Książka uśmierzyła moje największe obawy – jest przejmująca, smutna i wywołująca moralne kontrowersje. Ciekawa historia, akcja oraz humor głównych bohaterów sprawiają, że bardzo chętnie będę wracał do recenzowanej publikacji w przyszłości. Ukazanie przez autora losów czarnych charakterów jest posunięciem śmiałym i oryginalnym, a ich spaczone poczucie sprawiedliwości oraz narcystyczne wypowiedzi dodają lepszego smaku powieści. Myśmy nie złodzieje ani mordercy. My są uczciwi ludzie, których pokrzywdzono. Po przeczytaniu powieści, nie mogę zgodzić się z ich życiową maksymą. Bracia są bowiem jak złowieszczy głos pośród najczarniejszej nocy. I właśnie to jest w książce najpiękniejsze!

Damian Hejmanowski

Cytaty za: „Smutna historia braci Grossbart”,Jesse Bullington, Wydawnictwo MAG, 2012 r.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (27)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 40
Jacek | 2019-04-26
Na półkach: Przeczytane, Ebook
Przeczytana: 01 kwietnia 2019

Mroczne fantasy osadzone w realiach Średniowiecza. Ciekawe ze względu na tło historyczne i specyficzny humor, ale to za mało aby tę książkę polecać.
Taka makabreska.

książek: 156
kassam | 2019-03-28
Na półkach: Przeczytane, 2019
Przeczytana: 28 marca 2019

Nie wiem, czy to ze względu na moje wypaczone poczucie humoru, ale dawno tak się nie uśmiałam przy książce. Która nawiasem mówiąc ma wszystko: dynamiczne sceny walki, ciekawe wątki poboczne, ujmujących bohaterów, demony, wiedźmy, syrenki i parę innych. Każdy znajdzie coś dla siebie. Ujmujące jest, że Grossbartowie, pomimo całej swej nikczemności i wprost niezwykłej chciwości, niezłomnie trzymali się do samego końca swoich zasad i mimo że wypaczonej, ale jednak bezgranicznej wierze w Najświętszą Panienkę.

P.S. Uwielbiam szczęśliwe zakończenia.

książek: 268
Maciek | 2018-10-08

Z cyklu nie oceniaj książki po okładce, względnie... Fakcie, że była nominowana do jakiejś tam (nie pamiętam której) nagrody. Na wstępie małe wyznanie, uwaga... Książki nie przeczytałem całej, bo nie zdzierżyłem - co może mieć wpływ (teoretycznie) na jej ocenę. Zwykle tego nie robię (wyjątkiem było Metro 2035), ale zderzenie oczekiwań z rzeczywistością, było tak ... Dosłownie i w przenośni brutalne, że po prostu muszę.
"Książka w mroczny sposób zabawna, bluźniercza, sprośna, imponująca erudycją i niegodziwie oryginalna... Debiut zdradzający niesamowity nowy talent." - zachęca krótka notka, do tego ta nominacja do którejś z nagród (co w ogóle sprawiło, że po nią sięgnąłem)...
Mroczna, względnie brutalna jest, a i owszem. Lubię czarny humor, nie mam nic przeciwko przemocy, jeśli ma ona jakiś sens, osobiście jednak nie dostrzegłem jakoś owego humoru - co mam wrażenie dobrze świadczy o moim zdrowiu psychicznym. Zamiast tego, od początku pojawiło się zaskoczenie i\lub zniesmaczenie, a...

książek: 161
darman | 2017-01-02
Przeczytana: listopad 2016

Książka okazała się zupełnie czymś innym, niż wynikało z opisu. Tytułowi Grossbartowie co prawda okradali cmentarze i mordowali ludzi na prawo i lewo, ale było to opisane płasko i nudno. Co więcej, czytelnik miał znienawidzić antybohaterów, a okazuje się, że wręcz przeciwnie, można ich nawet polubić.

książek: 248
Barbara Świerczewska | 2016-02-07
Na półkach: Przeczytane

książka jest w typie literatury za ,którą nie przepadam -fantasy-to nie dla mnie,przypadkiem przeczytałam prolog autora i przepadłam.Drastyczna,pełna przemocy ,czarownic ,zaklęć i dwóch braci ,którzy niczym oszuści pokerowi zawsze wygrywają.Ja odebrałam tą powieść jako baśń może dlatego,że jako mała dziewczynka miałam zakaz czytania baśni braci Grimm ,bo okrutne ....swoim dzieciom też ich nie czytałam...
Pośród mordów ,krwi i czarów lekki humorystyczny język ,warto spróbować

książek: 19
Mateusz | 2015-11-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

"Książka w mroczny sposób zabawna, bluźniercza, sprośna, imponująca erudycją i niegodziwie oryginalna... Debiut zdradzający niesamowity nowy talent." Ta notka znajdująca się na okładce przedstawia książkę w samych superlatywach, chcąc aby potencjalny klient wybrał właśnie to "dzieło" spośród tysięcy tytułów znajdujących się w Empiku/księgarni. Jeżeli już weźmiemy w dłonie to twardo oprawione dzieło naszym oczom ukaże się pomysłowo wykonana, zachęcająca do zakupu okładka. Niestety mocne strony tego utworu kończą się w tym momencie. Kiedy wrócimy do domu, szczęśliwi z nowego zakupu, zasiądziemy wygodnie w fotelu i zabierzemy się do lektury naszym oczom ukaże chmara epitetów atakująca czytelnika na każdej stronie, bowiem tytułowi buńczuczni bohaterowie nie stronią od obelg. A droga do upragnionego Giptu jest bardzo daleka. Subiektywnie sprawę ujmując miło jest czasem dostrzec w książce soczyste, wyważone k***a, ale powtarzane co chwilę traci na wartości, wręcz obrzydza. Podczas...

książek: 394
marinis | 2015-06-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 czerwca 2015

Jeżeli ktoś rzuci tę książkę w kąt po kilkunastu stronach - nie można mieć do niego pretensji.
Ja będąc po lekturze Krwawego Południka poczyniłem postępy w swojej gruboskórności i przebrnąłem drastyczny początek z czego się bardzo cieszę, ponieważ dalszy ciąg dostarczył mi dużo przyjemności.
Sporo się dzieje, bohaterzy świetnie skrojeni (nie lubisz ich, ale w jakiś dziwaczny sposób nawet kibicujesz ich wyprawie do Giptu) i świetny język, w bardzo dobrym, uważam przekładzie, bohaterowie nie mówią "kurka wodna" itp., ale też nie kur... po prostu w kółko.

Polecam nie zniechęcać się relatywnie niską oceną, ponieważ spodziewam się, że noty mogą być bardzo spolaryzowane 1,2 -może dać wielu ludzi, którzy nie przebrnęli do końca, co troszkę może wypatrzyć średnią.

Tak czy inaczej dajcie Braciom Grossbrat szansę.

książek: 87
loliek | 2014-12-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: lipiec 2014

Umieszczanie przeze mnie tej książki na półce "przeczytane" to nadużycie.
Nie dokończyłam i chyba już nigdy nie wrócę do lektury "Smutnej historii".

Lubię książki, w których akcja toczy się szybko i trzeba nadążać za tempem nadawanym przez autora ale nie znoszę kiedy nie wiem co się dzieje. Nie znoszę musieć wracać kilka stron wstecz żeby zorientować się gdzie właściwie są bohaterowie i od nowa zbudować wizję okolicy, bo potem znów ją utracić na skutek zbyt chaotycznego opisu. Być może w tym przypadku jest to efekt uboczny tego, że legend o Grossbart'ach jest wiele i każda ma swoją wersję, zależną od regionu.

Zaczynało się świetnie! Pierwsze rozdziały, choć krwawe i dosadne rokowały.
Przykro mi wystawiać złą opinię o książce, na którą miałam ogromną ochotę...

książek: 510
Irytek_21 | 2014-07-03
Przeczytana: 03 lipca 2014

Smutna Historia Braci Grossbart powinna zmienić swój tytuł na Obrzydliwa Historia Braci Grossbart. Książka przedstawia losy dwóch braci, którzy za swój życiowy cel obrali włamanie się do największych grobowców Giptu. Po drodze rzecz jasna czekają ich przygody z demonami i innymi plugastwami zamieszkującymi lasy Cesarstwa Niemieckiego. Książka nasączona jest brutalnością i epatuje obrzydliwością. Sama fabuła na początku powieści wydaje się być ciekawa jednak z czasem okazuje się być nie spójna. Samo zakończenie również rozczarowuje. Po dokonaniu tylu obrzydliwych i niecnych czynów, czytelnik ma nadzieje, że kara dla Grossbartów będzie surowa i bardzo okrutna. Jednak to co ich spotyka jest wersją light tego co dwaj szaleni bliźniacy sprawiali swoim ofiarą.

książek: 63
IzkaToJa | 2012-12-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień 2012

Faktycznie podejście do świata fantasy przedstawione przez Bullingtona jest kompletnie odmienne od spotykanego (czytanego) dotychczas... I mimo, że książka zawiera ostrzeżenie, że zawiera brutalne sceny to nie spodziewałam się, że to właśnie wokół tych brutalnych scen będzie rozgrywać się jedyna akcja.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd