6,63 (121 ocen i 27 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
16
8
20
7
21
6
28
5
15
4
9
3
1
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788361187462
liczba stron
436
słowa kluczowe
Prus, Lalka, Wokulski, Głowacki, chempunk
język
polski

A gdyby tak Aleksander hrabia Głowacki nie przyjął pseudonimu Bolesław Prus, a zamiast pisać przyszłe lektury szkolne, popuścił wodze fantazji? Gdyby jego Stanisław Wokulski zachował się jak kupiec, a nie jak romantyk i, zamiast wzdychać do Izabeli Łęckiej, zajął się wielkimi interesami i eksperymentami naukowymi? Akcja Alkaloidu z rozmachem przetacza się przez Azję Wschodnią, Rosję...

A gdyby tak Aleksander hrabia Głowacki nie przyjął pseudonimu Bolesław Prus, a zamiast pisać przyszłe lektury szkolne, popuścił wodze fantazji? Gdyby jego Stanisław Wokulski zachował się jak kupiec, a nie jak romantyk i, zamiast wzdychać do Izabeli Łęckiej, zajął się wielkimi interesami i eksperymentami naukowymi?

Akcja Alkaloidu z rozmachem przetacza się przez Azję Wschodnią, Rosję ogarniętą religijną rewolucją, Polskę i Skandynawię przyszłości. Razem z bohaterami: Wokulskim, hrabią Ochockim, Witkacym, Nikolą Teslą i Albertem Einsteinem dajemy się porwać przez alkaloidowe szaleństwo, owocujące nowymi technologiami, przemianami społecznymi i politycznymi. Czytelnik poznając losy Imć Hermenegauty Stanisława Wokulskiego, nadczłowieka, jednego z wielkich tego świata, prowadzącego grę z brytyjskim wywiadem, zuluskim imperium i Związkiem Duchowych Sowietów, musi zadecydować, czy przyjęcie alkaloidowego błogosławieństwa miało sens.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Powergraph, 2012

źródło okładki: http://www.powergraph.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Wiedźma książek: 1255

Od sklepikarza do władcy świata

Trudno jednoznacznie określić, jakiego gatunku przedstawicielem jest „Alkaloid”. Wariacje na temat rozwoju XIX-wiecznej myśli technicznej w kierunku innym, niż ten, w którym rzeczywiście podążyła, wywołuje skojarzenia z nurtem steampunk. Z kolei biorąc pod uwagę fakt, że rozwój ten napędzany jest pewną substancją psychoaktywną, wokół której skupia się cała fabuła powieści, na myśl nasuwa mi się przyuważona gdzieś łatka „chemopunk”. Aczkolwiek myślę sobie, że wyodrębnianie takiego gatunku byłoby mnożeniem bytów ponad miarę.

Wcale nie prostszym zadaniem okazuje się próba opisania w kilku zdaniach fabuły. Jedynym chyba, co nie nastręcza trudności, będzie wskazanie rdzenia, wokół którego krążą wydarzenia w książce opisane i z którego wynikają. Jest nim Alka, substancja otrzymywana z bulwy buszmena, alkaloid będący w stanie poszerzyć granice ludzkiej percepcji i obudzić drzemiące w umyśle pokłady geniuszu w sposób nie tylko niemożliwy do osiągnięcia bez „wspomagania”, ale wręcz trudny do wyobrażenia.

Odkrywcą Alki autor (jakkolwiek się naprawdę nazywa, bo przecież nie Aleksander Głowacki) uczynił Stanisława Wokulskiego. Nie mylą się ci, którym to nazwisko wydaje się znajome, gdyż w swym założeniu „Alkaloid” ma stanowić alternatywną wersję dziejów głównego bohatera „Lalki” Bolesława Prusa.

Wokulski porzuca więc los sklepikarza, by poświęcić życie panowaniu nad alkaloidowym imperium, co okazało się zdaniem o tyle trudnym, że sekret wytwarzania Alki chciałoby posiąść każde...

Trudno jednoznacznie określić, jakiego gatunku przedstawicielem jest „Alkaloid”. Wariacje na temat rozwoju XIX-wiecznej myśli technicznej w kierunku innym, niż ten, w którym rzeczywiście podążyła, wywołuje skojarzenia z nurtem steampunk. Z kolei biorąc pod uwagę fakt, że rozwój ten napędzany jest pewną substancją psychoaktywną, wokół której skupia się cała fabuła powieści, na myśl nasuwa mi się przyuważona gdzieś łatka „chemopunk”. Aczkolwiek myślę sobie, że wyodrębnianie takiego gatunku byłoby mnożeniem bytów ponad miarę.

Wcale nie prostszym zadaniem okazuje się próba opisania w kilku zdaniach fabuły. Jedynym chyba, co nie nastręcza trudności, będzie wskazanie rdzenia, wokół którego krążą wydarzenia w książce opisane i z którego wynikają. Jest nim Alka, substancja otrzymywana z bulwy buszmena, alkaloid będący w stanie poszerzyć granice ludzkiej percepcji i obudzić drzemiące w umyśle pokłady geniuszu w sposób nie tylko niemożliwy do osiągnięcia bez „wspomagania”, ale wręcz trudny do wyobrażenia.

Odkrywcą Alki autor (jakkolwiek się naprawdę nazywa, bo przecież nie Aleksander Głowacki) uczynił Stanisława Wokulskiego. Nie mylą się ci, którym to nazwisko wydaje się znajome, gdyż w swym założeniu „Alkaloid” ma stanowić alternatywną wersję dziejów głównego bohatera „Lalki” Bolesława Prusa.

Wokulski porzuca więc los sklepikarza, by poświęcić życie panowaniu nad alkaloidowym imperium, co okazało się zdaniem o tyle trudnym, że sekret wytwarzania Alki chciałoby posiąść każde liczące się światowe mocarstwo, a jego ujawnienie najpewniej skończyłoby się globalną katastrofą. Wiedza na temat tajników ekstrakcji Alki i umiejętność przeprowadzenia tego procesu daje bowiem władzę praktycznie nieograniczoną, tak jak nieograniczone są możliwe efekty oddziaływania substancji na organizm i umysł ludzki. Jak nietrudno się więc domyślić, na barki Wokulskiego spadło nie lada brzemię, a jego myśli stale zaprzątają wątpliwości, czy niespodziewane odkrycie powinien traktować jako błogosławieństwo, czy raczej przekleństwo.

Alka daje nadludzką zręczność i szybkość, czyni ludzi herosami czy to pod względem siły, czy intelektu, sprawia, że opisany w powieści przełom wieku XIX i XX technologicznie dalece wyprzedza nawet czasy współczesne. Wszystko to stwarza ogromne pole do popisu dla wyobraźni autora... który niestety niezbyt umiejętnie stworzone przez siebie samego możliwości wykorzystał. Czy wręcz wykorzystał nadmiernie, gdyż podczas lektury „Alkaloidu” czytelnik wciąż i wciąż natyka się na pomysły wielce ciekawe, oryginalne i intrygujące, pozostawiające jednak po sobie ogromny niedosyt. A to wszystko za sprawą faktu, że na rozwinięcie większości z nich, czy nawet uczynienie ich w pełni zrozumiałymi, zabrakło niestety miejsca. Gdyby tego było mało, koncepcje te zdają się tworzyć nieskładny zlepek, niejako na siłę połączony nieszczególnie absorbującą i spójną fabułą. Miejsca starczyło za to aż w nadmiarze na przydługawe opisy scen walki. Takich, co polegają głównie na bieganiu po ścianach, skakaniu na absurdalne wysokości i niebezpiecznym ocieraniu się o śmieszność.

Kolejnym poważnym mankamentem powieści jest sposób kreowania bohaterów. Ci, których znamy z „Lalki” (oprócz Wokulskiego epizodycznie pojawia się Ochocki, gdzieś wspomniano o Rzeckim, o Łęckiej nie znajdziemy ani słowa) ze swymi literackimi pierwowzorami wspólne mają jedynie personalia. Nie inaczej zdaje się być z tymi, których nazwiska znamy z kart historii, bo i tacy się w książce pojawiają. Wszyscy oni mogliby nosić dowolne fikcyjne nazwiska, a powieść nic by na tym nie straciła. A wręcz mogłaby zyskać, gdyż pojawienie się zupełnie płaskich i nieprzystających do pierwowzorów postaci Tesli, Einsteina czy Witkacego rodzi natarczywe pytania, co autor właściwie chciał w ten sposób osiągnąć. Oprócz papierowości, bohaterom „Alkaloidu” doskwiera brak konsekwencji w działaniu, a w niektórych przypadkach syndrom zupełnie niepotrzebnego i nic nie znaczącego dla fabuły elementu dekoracji (czego najwyraźniejszym przykładem jest tak dobrze się zapowiadająca księżniczka Shan, Nemi).

Nieprzekonująca fabuła, kiepski warsztat, przypadkowi, chaotycznie powrzucani w wir niespójnych wydarzeń bohaterowie i silenie się na drugie dno, które okazuje się balansować na pograniczu banału – wszystko to potrafi solidnie zmęczyć i odebrać wszelką ochotę na kontynuowanie lektury. Zagęszczenie doskonałych pomysłów dotyczących alternatywnych losów świata, przedziwnych urządzeń czy możliwości ludzkiego umysłu potraktowanego odpowiednim wspomagaczem niestety nie jest w stanie w pełni zepchnąć wyżej wymienionych mankamentów na dalszy plan. Niemniej jednak, pomysłowości nie można autorowi odmówić i pozostaje mieć nadzieję, iż z czasem, w kolejnych powieściach (jeśli takie się kiedyś pojawią), splotą się one w spójną całość z wciągającą fabułą i żywymi, barwnymi postaciami.

Agata Rugor

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (466)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2418
Oceansoul | 2012-07-24
Przeczytana: 26 czerwca 2012

Alkaloidy to grupa naturalnie występujących zasadowych związków chemicznych, głównie pochodzenia roślinnego, zawierających azot. Tak przynajmniej głosi tradycyjna definicja z podręczników do chemii. Do tej pory ta dziedzina nauki nie szła w parze z fantastyką, a tworzenie historii alternatywnej przełomu XIX i XX wieku koncentrowało się na przyspieszeniu bądź ekspansji rewolucji pary i elektryczności. Do czasu. Oto bowiem pojawił się „Alkaloid”, a wraz z nim alka — substancja wszechpotężna, niosąca za sobą równie wiele pokus, co zagrożeń.

Tak naprawdę szumnie zapowiadany ‘chempunk’ to nic innego, jak oparcie konstrukcji świata powieści na niezwykłej substancji, która z przeciętnego obywatela może zrobić nadczłowieka i bohatera kina akcji w jednym. Tak też dzieje się ze Stanisławem Wokulskim, protagonistą, który niczym Rambo lub Neo radzi sobie z próbującymi zniszczyć go wrogami, a jednocześnie snuje śmiałe i skomplikowane plany ekonomiczno-polityczne. Niestety, z zakochanym...

książek: 160
kulka | 2014-06-03
Na półkach: Przeczytane

"Lalka" jest jedną z moich ulubionych lektur szkolnych, więc gdy tylko zobaczyłam "Alkaloid", wiedziałam, że MUSZĘ mieć tę książkę. Opis był zachęcający, zwłaszcza, że sama zastanawiałam się nad losami S. Wokulskiego.
Kupiłam więc, zaczęłam czytać i... utknęłam już na pierwszej stronie. Przytłoczył mnie nadmiar nieistniejących wyrażeń i nazw, które powodowały, że tekst był dla mnie niezrozumiały. Ale uparcie szłam dalej, męcząc się i traktując każdą kartkę bardziej jak przeszkodę niż faktyczną rozrywkę.
Trzeba przyznać, że fabuła jest dość logiczna i po przeczytaniu całości również dość spójna. Zakończenie książki, choć mnie osobiście zawiodło, było sprawiedliwe i ciekawe.
Niestety więcej walorów wymienić nie potrafię - oprócz wspomnianego już przeze mnie nagromadzenia rzeczowników dziwnych i dziwniejszych w lekturze przeszkadza grafomania autora i sceny, podczas których człowiek aż śmieje się z ich niezamierzonego komizmu. Stanisław Wokulski jest tu przedstawiony jako...

książek: 2098
Komaga | 2018-06-20
Na półkach: Fantastyka, Przeczytane
Przeczytana: 16 czerwca 2018

Niezwykle ciekawa książka. Gdzieś tam w środku się pogubiłam, ale to nie zmienia faktu, że sprawiła mi dużo przyjemności. Naszpikowana postaciami literackimi i historycznymi, tak jak lubię, także co rusz, musiałam coś sprawdzać i szukać, tak jak lubię. I ta wizja człowieka-biblioteki czy wszechbiblioteki!

książek: 455
grejfrutoowa | 2014-02-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 lutego 2014

Aleksander Głowacki – tak brzmi prawdziwe imię i nazwisko Bolesława Prusa. To także pseudonim pisarza, który debiutował książką „Alkaloid” w 2012 roku. Powieść została wydana przez Powergraph.



Stanisław Wokulski jest "biznesmenem". Sprzedaje Alkę – specyfik, który jest dobry na wszystko. Alkaloid rozjaśnia umysł, dodaje energii, regeneruje ciało, przedłuża młodość. Ma też wiele innych właściwości. Niestety, jego fabryka i pilnie strzeżony sekret tej żyły złota są zagrożone. Wokulski musi znaleźć pomoc. Zaczyna od Nemi, która jest nie tylko jego prawą ręką od tej pory, ale też opiekunką na starość. Wokulski staje się naprawdę potężnym i wpływowym człowiekiem. To on rozdaje karty, bez jego specyfiku nikt nie może się już obejść. Niestety, niektórzy wykorzystują go w zupełnie innym celu, niż jego przeznaczenie. Jednym z takich ludzi jest Witkacy, którego Wokulski polecił dostarczyć w odpowiednie miejsce Rachmietowowi. Jednak w Rosji wybucha rewolucja, przez co podróż jest...

książek: 522
cordiale | 2018-07-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 lipca 2018

„Alkaloid” opowiada alternatywną wizję życia Stanisława Wokulskiego. Podczas jednej ze swoich licznych podróży odkrywa on tajemniczą bulwę, z której udaje mu się stworzyć niespotykany do tej pory narkotyk. Dzień odkrycia przez Wokulskiego "Alki" zmienia dzieje świata, a kupiec staje się najpotężniejszym człowiekiem na świecie, przez wielu traktowanym na równi z Bogiem.

Alka daje niesamowite możliwości osobom, które ją zażyły. Ludzie potrafią przewidywać przyszłość, zyskują dar bilokacji, potrafią wznieść się na inny poziom świadomości. Narkotyku można użyć również do stworzenia bezrozumnych berserków zwanych Zaszytymi lub Przemienionymi.

Już na pierwszy rzut oka widać jak pisarz bardzo inspirował się Melanżem z „Diuny” Franka Herberta. Alka to w zasadzie idealna kopia herbertowskiej Przyprawy. Mało tego w „Alkaloidzie” występują alkapitanowie (osoby przebywające w ciągłym transie, które pilotują statki) zupełnie tak samo jak piloci olbrzymich statków kosmicznych Herberta....

książek: 752
Miroslaw Kowalski | 2012-06-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2012
Przeczytana: 17 czerwca 2012

Jedna z dłuższych lektur, dość ciężkostrawna na początku i niezwykle smakowita na końcu. Ciekawa wizja, godna podziwu swoboda wyobraźni i erudycja autora, w jednym tyglu z niskim stopniem zdolności przykucia uwagi czyelnika do wszystkich dziejących się w książce cudów. Książka z jednej strony genialna, z drugiej jednak napisana bez zachwycającego polotu. Tym nie mniej ciekawa rzecz, trudna do jednoznacznej oceny.

książek: 1
marekto | 2012-04-08
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 05 kwietnia 2012

Zawsze byłem ciekaw co było dalej z Wokulskim. Czy coś wynikło z jego nadziei na maszyny z metalu lżejszego niż powietrze? Czytając w liceum „Lalkę”, uznałem, że skoro nawet aerożel jest zbyt gęsty żeby unosić się w atmosferze, tym bardziej pod koniec dziewiętnastego wieku, niemożliwe byłoby stworzenie takiego materiału. Tym sposobem, zakończenie lektury szkolnej, wprowadzające wątek science-fiction, wydało mi się ślepą uliczką. Niesłusznie.



Aleksander Głowacki pokazał ducha oldskulowej sci-fi. W „Alkaloidzie” wiek dwudziesty jest inny niż ten, który znamy. Bardzo inny. Wokulski, podróżując po świecie, natrafia na żywioł, który udaje mu się okiełznać i urynkowić - narkotyk rozszerzający możliwości ludzkiego umysłu w stopniu graniczącym z magią. Pod jego wpływem, wybitni inżynierowie i naukowcy dokonują rewolucji technologicznej tak szybkiej, i tak potężnej, że komputer na którym to piszę może wydawać się dziecinną zabawką, Brytyjscy i Zuluscy zamachowcy zamieniają się w...

książek: 607
superheroina | 2013-06-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 czerwca 2013

Pomysł na książkę - genialny! Szkoda, że wykonanie tego pomysłu lekko kuleje... Pierwsza i druga część książki naprawdę porywa, trzecia jeszcze daje radę, ale już nie wciąga tak jak poprzednie, a czwarta, czyli ostatnia, wydaje się na siłę przedłużana i w końcu robi się to trochę nudne.

Tak czy siak, polecam przeczytać. I nie zrażać się niezrozumiałymi słowami na samym wstępie książki. Później idzie już łatwiej, tych dziwnych słów jest mniej, ale też nie są one kluczowe dla zrozumienia akcji książki, więc nie ma się do przejmować.

książek: 318
Paweł Gryniewicz | 2014-02-27
Na półkach: Przeczytane

Rewelacyjna książka, czasem opisy techniczne trochę przymulają całość akcji albo też ja po prostu nie mogłem się na nich skupić, ale poza tym nie ma się do czego przyczepić. I bardzo dobrze się stało, że ta książka powstała, bo Wokulski zasłużył sobie na lepszy los niż pierwotnie :)
Zdecydowanie warto się zapoznać

książek: 910
Marta | 2013-02-04
Przeczytana: 04 lutego 2013

Z "Lalką" toto ma tyle wspólnego co nic. Pseudonim autora, nazwisko głównego bohatera, wspomniani parę razy Ochocki i Rzecki. Fabuła dosyć chaotyczna, ale autorowi udało się ją utrzymać w ryzach i książkę mimo wszystko dobrze się czyta. Cieszę się jednak, że jej ni kupiłam, tylko dorwałam w bibliotece:)

zobacz kolejne z 456 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Powiązane treści
Maszyneria wyzwolonej wyobraźni

Jego estetykę kojarzy każdy, kto w ostatnich latach choć raz wybrał się na fantastyczny konwent. Znakiem rozpoznawczym są wszechobecne gogle, zegarowe trybiki, podrasowane na fantastyczną modłę wiktoriańskie cylindry i gorsety. Steampunk to konwencja, która niezmiennie uwodzi czytelników i autorów. Ostatnio – Krzysztofa Piskorskiego.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd