Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Portal zdobiony posągami

Seria: Fantastyczna Fabryka
Wydawnictwo: Fabryka Słów
5,75 (129 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
4
8
11
7
28
6
37
5
20
4
8
3
13
2
3
1
3
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375748659
liczba stron
544
język
polski
dodała
Wiedźma

To z pewnością nie jest zwyczajny gmach. W jego piwnicach, za metalowymi drzwiami płoną ludzie. Powieszeni za stopy. Inni siedzą w wannach pełnych odpadków. To piekło? A może czyściec? Jaką rolę w tym koszmarze odgrywa diabli malarz, Quinten van den Cuyperen? Ioanneos musi się tego dowiedzieć. Być może od gigantycznych, chodzących posągów albo metalowych szkieletów. Musi także odzyskać...

To z pewnością nie jest zwyczajny gmach.

W jego piwnicach, za metalowymi drzwiami płoną ludzie. Powieszeni za stopy. Inni siedzą w wannach pełnych odpadków. To piekło? A może czyściec?

Jaką rolę w tym koszmarze odgrywa diabli malarz, Quinten van den Cuyperen? Ioanneos musi się tego dowiedzieć. Być może od gigantycznych, chodzących posągów albo metalowych szkieletów. Musi także odzyskać miłość... Zanim sam zamieni się w proch.

 

źródło opisu: http://fabrykaslow.com.pl/

źródło okładki: http://fabrykaslow.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (370)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 364
cordiale | 2015-05-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 13 maja 2015

Za nim przejdę do omawiania swoich wrażeń z lektury mam ostrzeżenie dla wszystkich, którzy nie czytali a chcieli by zapoznać się z książką Huberatha. Chodzi oczywiście o spoiler. Jednak to nie ja będę spoilerował ale będzie to robił wydawca na odwrocie swojego produktu. Tak moi drodzy! Jakiś idiota/tka (nie będę używał słów, które w rzeczywistości przychodzą mi na myśl) opisał/a sedno całej powieści. To tak jakby kupować powieść kryminalną i przeczytać w opisie, kto i dlaczego zabił. Nie czytajcie więc opisu książki a ten kto go napisał powinien razem z Syzyfem zapierdzielać pod górę.
Przejdźmy do rzeczy bo rozgadałem się niczym starsza pani w kolejce do lekarza.
Z twórczością Marka Huberatha miałem możliwość zapoznać się już wcześniej. Czytałem jego „Miasta pod skałą”. Książka ta wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. Kiedy pisarz nawiązał współpracę z „Fabryką Słów” bardzo się ucieszyłem. Jednak książki nie kupiłem. Na mojej drodze stanęły oczywiście finanse. W dniu premiery...

książek: 572
Pasażerka | 2014-10-21
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 21 października 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Nie umiem do końca ani ocenić tej książki jednoznacznie ani ustosunkować się do niej. Z jednej strony pomysł, zarys całego świata, snująca się historia były jednymi z ciekawszych z jakimi się ostatnimi czasy zetknęłam, z drugiej kończąc książkę miałam wrażenie, że autor w pewnym momencie stracił pomysł na wybrnięcie z tych wszystkich wątków, które stworzył. Do punktu kulminacyjnego książka była bardzo bardzo dobra, momentami wręcz pochłaniałam ją z otwartą buzią chcąc jak najszybciej dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, od momentu ucieczki czytałam ją coraz wolniej, coraz ciężej i z coraz większym rozczarowaniem. I z takim też uczuciem ją niestety skończyłam.

książek: 1260

Już od dawna nie przeczytałam książki, po skończeniu której nie wiedziałabym, co powiedzieć, jak określić uczucia towarzyszące mi podczas i po lekturze. Zwykle z łatwością jestem w stanie ocenić, czy coś mi się podobało, czy nie. Przy Portalu zdobionym posągami autorstwa Marka S. Huberatha sprawa nie jest taka prosta.

Na początku do czytania zniechęcał mnie chaos przedstawianych wydarzeń i ich kompletny brak związku ze sobą.

Główny bohater, Ioanneos, budzi się z dziwnego snu, dotyczącego dawno zmarłego malarza, po czym rusza na wykłady o historii sztuki w ośrodku szkoleń. Dziwnym trafem pierwsza prezentacja dotyczy tegoż właśnie snu, lecz mężczyzna nie wydaje się być tym specjalnie zdumiony. Poznaje innych słuchaczy – jednych bardziej interesujących, drugich mniej. Z czasem dostrzega, że rzeczywistość ośrodka nie jest taka, jaka być powinna, znajduje kolejne błędy i rysy – czy to atrapę zamiast bibliotecznych pozycji, czy koła samochodów zlewające się z asfaltem parkingu. Dołącza...

książek: 164
Adam | 2013-07-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Zdecydowanie najsłabsze dzieło Huberatha. Książka męczy, pod koniec miałem ochotę ją już zostawić i zacząć coś innego, lżejszego. W zasadzie nie wiem o czym jest książka, jak się skończyła. Wątek urwał się w połowie i może mam móżdżek średnio rozgarnietej małpy, ale nie wiem o czym była ani nawet po co została napisana. Zmęczona powędruje na półkę, by więcej z niej już nie zejść zapewne. A szkoda, bo Huberath potrafi stworzyć rzeczy wybitne.

książek: 145
Linoskoczek | 2014-01-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 stycznia 2014

Nuda.
To moje pierwsze skojarzenie związane z tą książką. A przecież wygląda na to, że autor przemyślał temat, co, wnioskuję, dość rzadkie, podjął ciekawą kwestię, bo ucieczkę z piekła, ba, nawiązuje do Boskiej Komedii. To zawsze zajmujące.
A mimo wszystko nuda.
Emocje właściwie żadne. Może za wiele używa się tego słowa, wręcz nadużywa, ono atakuje nas ze wszystkich stron, zatem mówmy po polsku: uczucia. Nic się nie zmienia. Żadne!

Akcja mizerniutka. Ledwie dycha biedaczka, żaden respirator nie pomoże, zresztą autor pomagać nie chce. Dobija stylistyką i obrazami. Intryga związana jest z wieczna konferencją, w której biorą udział artyści. Są uwięzieni wewnątrz płaskorzeźby, właściwie to są płaskorzeźbą. Co z tego? Ich losy nie są zajmujące. A ich strachy ukazywane w postaci godzin integracyjnych z Baltugą przestraszyć nie zdołają nikogo. Zanudzić, owszem. Na śmierć.

Książki dzielę na dobre i złe. Dobre mnie zachwycają, złe nie. Po dobrej lekturze, kiedy ogarnia mnie zachwyt,...

książek: 3118
Isiliel | 2015-04-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 kwietnia 2015

Ioanneos jest jednym ze słuchaczy na konferencji historyczno-artystycznej mającej miejsce w nietypowym, położonym na odludziu ośrodku. Z początku mężczyzna nie dostrzega w swojej sytuacji nic dziwnego - ze spokojem bierze udział w kolejnych wykładach, w przerwach zajada suche ciasteczka, popijając je kawą z porozstawianych na korytarzach imbryczków, zaś po całym dniu zajęć wraca do pokoju, który przydzielono mu na okres trwania konferencji. Jednak w miarę upływu czasu jego uwagę przykuwa coraz więcej niepokojących szczegółów: po zmierzchu jego łazienka przestaje istnieć, cykle wykładów są powtarzane w nieskończoność, zaś odzież poszczególnych słuchaczy wydaje się błyskawicznie starzeć. Ponadto zaś Ioanneos nie potrafi przypomnieć sobie, jak wyglądało jego życie przed konferencją.

Postanowiłam przeczytać tę książkę głównie z sentymentu - temat w niej poruszany jest mi bliski jako historykowi sztuki. Niepokoiło mnie jedynie wydawnictwo - Fabryka Słów rozczarowała mnie już niejeden...

książek: 675
emcete | 2014-06-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 czerwca 2014

Pierwsza z przeczytanych przeze mnie książek tego autora, ale z pewnością nie ostatnia.
Sięgnęłam po nią zaintrygowana opisem z tyłu książki i nie zawiodłam się. Początek skojarzył mi się z Lemowskim "Kongresem futurologicznym", podobny poziom abstrakcji.
Czytałam w recenzjach zarzuty o braku akcji, nudzie...cóż, nie każda powieść musi być sensacyjna. Ta jest świetna właśnie taka. Ogromny plus za bardzo dopracowany język i jednolity styl. Zanurzenie w historii sztuki w takim ujęciu było fascynujące.

książek: 375
kadath | 2013-01-05
Przeczytana: 2012 rok

Zdecydowanie najgorsza książka Marka Huberatha . Autor postanowił napisać po raz kolejny o tym samym – sztuka/religia/piekło/... zupełnie niepotrzebnie. Fabuła jest niezwykle słaba, właściwie nie ma jej wcale. Głównym elementem książki jest opisywanie kształtu piersi/bioder każdej, nawet epizodycznie pojawiającej się kobiety. Stanowczo odradzam, lepiej sięgnąć po jakąkolwiek inną książkę Huberatha (choćby doskonałe „Miasta pod Skałą”).

książek: 3
Konrad | 2013-02-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 14 lutego 2013

Ioanneos uczestniczy w konferencji naukowej. Jego grafik jest przeładowany kolejnymi wykładami. Samowolnie nie należy go zmieniać, gdyż jest to bardzo niemile widziane przez organizatorów. Niesubordynacja może skończyć się bardzo niemiłą rozmową podczas "godziny integracyjnej". Wszyscy przestrzegają przed Uczestniczką Baldugą, której wściekłe ataki wytykające niewłaściwe zachowanie na długo zostawiają poczucie pustki, wysysają z serca wszelką radość i pozytywne myśli. Ioanneos stara się zatem nadążać za programem, zresztą co miałby robić innego? Ośrodek położony jest co prawda w pięknych okolicznościach przyrody, odosobniony gdzieś w górach, w głębokim lesie, ale pogoda nie dopisuje. Ołowiane chmury gnane wściekłym wichrem przetaczają się po niebie. Deszcz siąpi, kapie, leje, siecze w okna. Atmosfera w pogrążonym w wiecznej szarówce ośrodku jest co prawda senna, ale budzi zastanowienie. Pod powierzchnią rzeczywistości przesuwają się niepokojące cienie. Łazienka nocą zmienia się w...

książek: 591
Migotka | 2016-05-04
Na półkach: Przeczytane, 2016

Ta książka jest sporym rozczarowaniem. Przeczytanie tekstu na okładce praktycznie niszczy wszystko - dowiadujemy się z niej od razu tego wszystkiego, czego bohater w mozole próbuje się dowiedzieć przez jakieś 400 stron powieści. Nie zaskakuje, nie zapiera dechu, nudzi, no taka prawda. Być może wizje nieba i piekła nam już się przejadły. Być może wypadałoby już tego biednego Dantego zostawić w spokoju i nie nawiązywać już do niego, niech sobie będzie chłopina mistrzem w swoim temacie.
Bohater pokonuje wędrówkę, ale chyba nawet czytelnikowi nie chce się w niej uczestniczyć - akcja się nie rozwija, wszystko to wygląda tak, jakby było płaską powierzchnią - cóż, a może taka jest idea, skoro niemałe znaczenie ma tu sztuka, malarstwo i płaskorzeźby?

Gdyby jeszcze chociaż główny bohater był interesujący. Nie jest. Jest całkowicie bezpłciowy, a postacie, które go otaczają również są albo karykaturalnie diaboliczne, albo anielskie i słodkie jak pięć ton cukierków. Niby to wszystko można...

zobacz kolejne z 360 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd