Dominika Pyza 
zatraceniwkartkach.blogspot.com
,,Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"
17 lat, kobieta, Międzyborów, status: Czytelniczka, dodała: 2 książki i 7 cytatów, ostatnio widziana 22 godziny temu
Teraz czytam
  • Diabelski młyn
    Diabelski młyn
    Autor:
    Wszystkie ścieżki prowadzą do Archiwum. Czy któraś wiedzie z powrotem do domu? Robin nie pamięta swojej przeszłości, ale Nikita znalazła sposób, by to zmienić. Nie będzie to proste, ale czy coś w ich...
    czytelników: 650 | opinie: 69 | ocena: 7,86 (317 głosów)
  • Everlife. Wieczne życie
    Everlife. Wieczne życie
    Autor:
    W tym świecie umierasz po to, by zyskać nieśmiertelność Siedemnastoletnia Ten Lockwood wybrała po śmierci życie w świecie rządzonym przez Trojkę – samozwańczych strażników sprawiedliwości i równości....
    czytelników: 184 | opinie: 15 | ocena: 6,9 (30 głosów)
  • Lustereczko, powiedz przecie
    Lustereczko, powiedz przecie
    Autor:
    Znana autorka powieści kryminalnych Róża Krull jest świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mister Polonia. Wkrótce okazuje się, że nie miał on żadnego powodu, aby zdecydować się na tak d...
    czytelników: 1255 | opinie: 111 | ocena: 6,87 (581 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-02-17 21:12:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam
Cykl: Cormoran Strike (tom 4)

To już jest czwarta książka z detektywistycznej serii J.K.Rowling, pisanej pod pseudonimem Robert Galbraith. Moje doświadczenie z książkami J.K.Rowling jest minimalne. Kiedy Harry Potter był na topie, ja czytałam inne książki, a kiedy po latach próbowałam go nadrobić, to okazało się, że to nie dla mnie. Czuje się trochę za stara i takim sposobem przeczytałam tylko tom 1. W tej serii pokładałam... To już jest czwarta książka z detektywistycznej serii J.K.Rowling, pisanej pod pseudonimem Robert Galbraith. Moje doświadczenie z książkami J.K.Rowling jest minimalne. Kiedy Harry Potter był na topie, ja czytałam inne książki, a kiedy po latach próbowałam go nadrobić, to okazało się, że to nie dla mnie. Czuje się trochę za stara i takim sposobem przeczytałam tylko tom 1. W tej serii pokładałam spore nadzieje, bo to przecież J.K.Rowling w wydaniu dla dorosłych.

Prywatny detektyw Cormoran Strike i jego wspólniczka Robin Ellacott podejmują się rozwiązania sprawy niezrównoważonego psychicznie i zubożałego człowieka, Billy'ego Knighta, który twierdzi, że w dzieciństwie był świadkiem morderstwa. Dodatkowo w londyńskim biurze detektywów zjawia się minister kultury Jasper Chiswell. Wynajmuje ich do znalezienia brudów na swojego prześladowcę, którym jest mąż minister sportu.

Książka jest bardzo obszerna, a akcja rozkręca się powoli. Fabuła jest rozbudowana, z mnóstwem wątków, które niekoniecznie są potrzebne. Osobiste problemy bohaterów odgrywały tuż obok głównej zagadki bardzo ważną rolę. J.K.Rowling stworzyła postacie, które są prawdziwe. Głębia różnorodnych postaci, ich emocje, a także stan relacji międzyludzkich jest prawdziwą atrakcją.

Jednak mimo ogromnej liczby wątków, które przewijają się przez karty tej książki, czytelnik nie czuje się zagubiony. Autorka nie mąci, a sprawnie prowadzi od jednego zwrotu akcji do drugiego. Tłem dla tej powieści jest brytyjska arystokracja, która dla wielu jest owiana jakąś tajemnicą. Nie wiem na ile, opisane zachowania były prawdziwe, ale wiem, że autorka pozwoliła mi we wszystko wierzyć.

Muszę przyznać, że J.K.Rowling ma naprawdę dobry warsztat pisarski. Doskonale zachowała proprcje między dialogami, akcją i opisami. Fabuła ma pewne momenty przestoju, które dają wytchenie, chociaż mogą również trochę nudzić. Autorka nie boi się wgłębiać w psychikę głównych bohaterów i stawiać trudne, choć życiowe, pytania.

Fani kryminałów będą zachywceni tą pozycją. Jest ciekawa zagadka, zaskakujące zwroty akcji i śmiertelne niebezpieczeństwo. Razem z bohaterami będziemy przybierać fałszywą tożsamość, przebierać się i śledzić osoby.

Bohaterowie tej książki urzekają mnie swoją niedoskonałością. Cormoran nie jest przystojnym, młodym detektywem, który dzięki swojemu wyglądowi zdobywa potrzebne informacje. Jest to weteren wojenny bez jednej nogi, który przeszedł w życiu wiele. Z kolei Robin to twarda wojowniczka, która ma więcej niż ładną buźkę. To przebiegła kobieta, która ma duszę wojownika. Jest samowystarczalna, nie czeka na księcia na białym koniu, który wybawi ją z opresji, a sama działa. I jak tu nie lubić tych postaci?

Lektura "Zabójczej bieli" to również poznawanie Londynu. Autorka zabiera czytelnika do znanych turystycznie miejsc, eleganckich resteuracji czy Parlamentu. Z drugiej jednak strony odwiedzamy ciemne zaułki czy podejrzane puby.

Mimo wielu mocnych punktów, ta książka ma również słabsze chwile. Partnerstwo Cormorana i Robin jest bardzo dobrze opisane, a sceny kiedy wspólnie pracują nad rozwiązaniem sprawy są świetne, tak aspekt romantyczny w ogóle mi się nie podobał, a który został znacząco rozbudowany. Myślę, że J.K. Rowling powinna się skupić na czymś innym niż romans, bo to jej nie do końca wychodzi.

Uważam, że ponad 650 stron powieści krymianlnej to trochę za dużo. I pewnie niektórzy będą zadowoleni, bo to zawsze trochę więcej czasu z lubianymi bohaterami, ale wydaje mi się, że ta książka mogłaby być jakieś 150 stron krótsza i nic by na tym nie straciła. Zbytnie rozwleczenie akcji nie działa na korzyść tej pozycji.

Mimo, że to czwarta książka z serii, to można się z nią zapoznać bez znajomości poprzednich tomów. Oczywiście warto znać poprzednie książki, jednak dzięki temu, że w każdej z nich jest zupełnie nowe, oddzielne śledztwo, to nieznajomość historii bohaterów nie jest ogromną przeszkodą. Sama nie czytałam innych książek z tej serii, ale mimo wszystko z wielką radością przeczytałam "Zabójczą biel".

"Zabójcza biel" jest bardzo dobrze skomponowaną książką ze skomplikowaną fabułą, która ma bezbłędny finał.

pokaż więcej

 
2019-02-12 21:01:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam
Autor:

Ostatnio prawie w ogóle nie recenzowałam powieści obyczajowych. Byłam tak skupiona na fantastyce, młodzieżówkach i kryminałach, że zapomniałam jak wiele przyjemności przynosi mi czytanie obyczajówek. Ja od nich wiele nie wymagam. Uważam, że to nie jest ten typ literatury, który ma coś zmienić w moim życiu. Zamiast tego mają mnie odprężyć i sprawić przyjemność. Jak sobie w tej roli poradziła... Ostatnio prawie w ogóle nie recenzowałam powieści obyczajowych. Byłam tak skupiona na fantastyce, młodzieżówkach i kryminałach, że zapomniałam jak wiele przyjemności przynosi mi czytanie obyczajówek. Ja od nich wiele nie wymagam. Uważam, że to nie jest ten typ literatury, który ma coś zmienić w moim życiu. Zamiast tego mają mnie odprężyć i sprawić przyjemność. Jak sobie w tej roli poradziła "Kwiaciarka"?

Judyta kilka lat temu wykupiła zadłużoną kwiaciarnię. Teraz jest właścicielką "Lawendowego dzbana" i kocha to, co robi. Z przyjemnością układa bukiety, doszkala się w swoim zawodzie. Jednak los jej nie oszczędzał. Za sobą ma nie do końca jasną przeszłość, a obecnie tkwi w toksycznym związku. Jej partner, Piotr, poniża ją, wyśmiewa pracę, a także zdradza. Na szczęście ma dwie oddane przyjaciółki, na które, jak się okazuje podczas czytania, może liczyć w każdej chwili. Prawdopodobnie Judyta tkwiłaby w takim stanie, gdyby nie namowy przyjaciółek do zmiany. Wreszcie kończy swój związek. Jednak dopiero pojawienie się Szymona, licealnej miłości, zmienia dosłownie wszystko.

Tytułowa kwiaciarka, Judyta, już od pierwszych stron wzbudziła we mnie sympatię. Jest dojrzała, a równocześnie nadal popełnia błędy, przeżywa wewnętrzne dylematy i nie potrafi rozliczyć się ze swoją przeszłością. Przez to jest bardzo ludzka, realistyczna. Jest to taki typ bohatera, który mógłby żyć obok mnie.

Przyznam, że do tej pory nie miałam styczności z twórczością Anny Kasiuk. Kiedy dowiedziałam się, że "Kwiaciarka" to kontynuacja "Andromedy" byłam lekko przerażona. Nie czytałam pierwszej części, więc byłam pewna obaw co do nawiązań i tego, czy się we wszystkim zorientuję. Na szczęście autorka w sprawny i nienachalny sposób zarysowała wydarzenia, które miały miejsce 13 lat temu. Okazuje się, że znajomość "Andromedy" nie jest niezbędna. "Kwiaciarka" może pełnić rolę historii zamkniętej.

Książka oparta jest na relacjach międzyludzkich. Podstawą są więc bohaterowie. I występuje ich całkiem sporo. Bohaterowie poboczni są charakterystyczni. Każdego z nich polubiłam. Jednak oni są tylko tłem dla Judyty i Szymona. No właśnie, Szymon. Jest głównym bohaterem męskim, typowym bad boy'em. Judyta postanawia zmienić go.

To nie jest typowe love story. Autorka wprowadza elementy thrillera czy powieści sensacyjnej. I nie zawsze się to udaje. Były momenty, kiedy odczuwałam pewną sztuczność, niedopracowanie, ale też były momenty kiedy wczuwałam się w tą tajemniczą historię. Bo przeszłość bohaterów daje o sobie znać. Tyle, że ta przeszłość nie jest niczym dobrym.

Anna Kasiuk reprezentuje całkiem dobry, przyjemny styl. Jest zadowolona, że autorka podjęła trud fachowego researchu. Kasiuk zgłębiła świat roślin i to widać w postaci Judyty i jej współpracownicy, Małgosi. Pisanie o ludzkich uczuciach nigdy nie jest proste. Tym bardziej, że to książka to bólu, stracie drugiej osoby, a także odkupieniu i drugiej szansie. Podczas lektury odczuwa się mnóstwo emocji, przede wszystkim wzruszenie. Bo ta historia pokazuje, że każdy zasługuje na szczęście, a na końcu wyboistej drogi czeka nas szczęście.

Głównym mottem książki, który ma do nas przemawiać to: "Nigdy nie jest za późno na zmiany". Z jednej strony to banalne, bo to coś o czym wszyscy wiemy, ale nie zawsze o tym pamiętamy. I o ile tej książki nie będziecie pamiętać za kilka tygodni, to przesłanie zostanie z Wami na dłużej.

"Kwiaciarka" to powieść bliska życia, pełna blasków i cieni, dobrze skomponowana. Ta książka była dobra. To nie jest rewelacja, która zmieni moje życie. Nie była to również pozycja, po której skończeniu zaczęłam żałować czasu poświęconego na nią. "Kwiaciarka" dostarcza rozrywki, a jej czytanie jest niezwykle przyjemne. Jestem pewna, że jest to pozycja, która zadowoli wiele czytelniczek. Właśnie przez jej realizm.

pokaż więcej

 
2019-02-12 20:44:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam
Cykl: Wojny Wikingów (tom 2)

Bernard Corwell to jeden z najbardziej znanych pisarzy gatunku fikcji historycznej. Jest znany na całym świecie, a ja już teraz wiem, że nie było to moje ostatnie spotkanie z tym wybitnym, angielskim pisarzem.

Uthred po powrocie z bitwy oczekuje na uznanie. Spotyka się jednak z dystansem i nieufnością ze strony króla. Pod wpływem emocji kradnie statek, zbiera niewielką grupę ludzi i wybiera...
Bernard Corwell to jeden z najbardziej znanych pisarzy gatunku fikcji historycznej. Jest znany na całym świecie, a ja już teraz wiem, że nie było to moje ostatnie spotkanie z tym wybitnym, angielskim pisarzem.

Uthred po powrocie z bitwy oczekuje na uznanie. Spotyka się jednak z dystansem i nieufnością ze strony króla. Pod wpływem emocji kradnie statek, zbiera niewielką grupę ludzi i wybiera się na wyprawę. Oddaje się swojej duńskiej stronie bez koniecznej zmiany strony konfliktu. Wieści o jego czynach docierają do króla. Lojalność Uthreda jest testowana wielokrotnie.

Uthred jako bohater przechodzi prawdziwą transformację. Dorósł, jest bardziej zdecydowany z swoich działaniach. Walczył w swojej pierwszej ścianie tarcz. Teraz jest sprawdzonym wojownikiem z coraz większą reputacją, choć niekoniecznie jest ona dobra. Autor zastosował chwyt, który jest nieczęsto praktykowany przez pisarzy. Uthred, który jest narratorem, opowiada tę historię z perspektywy czasu i ją komentuję. Czasami się krytykuje, a innym razem podchodzi z rezerwą do przeszłości. Pomaga to bliżej poznać bohatera, zobaczyć jakie wydarzenia sprawiły, że teraz jest, jaki jest.

Zwycięstwo pod koniec "Ostatniego królestwa" zmienia sposób myślenia bohatera. Staje się pewniejszy siebie, zuchwały. Uthred jest wspaniałą postacią, dzięki swoim wadom. Dodatkowe niebezpieczeństwo spowodowane jego naiwnością i głupotą, dodaje ducha jego opowieści. Autor robi świetną robotę, przekazując, jak przeszłość Uthreda wpływa na jego obecne życie. Bohater został wychowany przez Duńczyków, co stwarza interesujący moralny rozłam. Musi walczyć przeciwko Wikingom, z którymi dzieli on swoje dzieciństwo, po stronie opętanych religijnie Anglików.

Musicie być przygotowani na krew, która leje się na kartach tej powieści dość obficie. Cornwell w sugestywny sposób opisuje bitwy i pojedyncze walki. Okrasza to wszystko odrobiną seksu, która nie gorszy, a dodaje pikanterii. Dodatkowo dorzuca sporą dawkę humoru, co tworzy niemal mieszankę wybuchową.

"Zwiastun burzy" w pewnym stopniu różni się od swojego przeciwnika. Przede wszystkim tom drugi obejmuje dużo krótszy okres czasu, około sześciu miesięcy, koncentrując się wokół kluczowego okresu rządów Alfreda i walki z Duńczykami. W rezultacie świat, który tworzy Cornwell staje się żywszy i bardziej kolorowy, uzupełniony przez postaci, które są bardziej rozwinięte niż w "Ostatnim królestwie". Dłuższa powieść i krótszy okres czasu pozwalają też na wprowadzenie nowych postaci, które mnie oczarowały.

Jeżeli ktoś z was broni się przed tą książką, bo nie zna tomu pierwszego, to spokojnie. Znajomość "Ostatniego królestwa" nie jest konieczna do przeczytania "Zwiastuna Burzy". Uthred snując swoją opowieść często wraca do przeszłości, tłumacząc czytelnikowi fakty i okoliczności ich powstania. Wszystkie istotne wydarzenia, które miały miejsce wcześniej są wspomniane, więc pomocne jest to również, jeżeli czyta się książki z dużym odstępem czasu pomiędzy tomami.

Mimo wartkiej akcji, "Zwiastun burzy" nie wciągnął mnie aż tak jak tom pierwszy serii. Przyczyną tego może być mniejsza obecność kultury Wikingów. Całą historię obserwujemy ze strony Angielskiej, bo to właśnie w tym obozie przebywa bohater. Trochę brakowało mi nieprzewidywalności i okrucieństwa Duńczyków.

Zakończenie mnie trochę zmieszało. Z jednej strony jest dużo bardziej epickie niż te z "Ostatniego królestwa", ale książka kończy się zbyt gwałtownie, jak na tak szczegółową powieść. Być może autor chciał zostawić czytelników w niepewności i oczekiwaniu na kolejny tom. Mam nadzieję, że następna książką będzie bezpośrednią kontynuacją pod względem chronologicznym. Pozwoli to na baczne i dogłębne obserwowanie psychiki Uthreda.

Bernard Corwell doskonale posługuje się piórem. Stara się jak najwierniej trzymać faktów historycznych, a przy tym potrafi opowiedzieć pasjonującą historię. Przenosi czytelnika do IX - wiecznej Anglii. Opisy są dokładne, ale nie odstraszają. Bohaterowie wydają się być żywi, a sceny akcji są niezwykle atrakcyjne. Mimo wszystko zdarzają się pewne momenty przestoju, zbyt dużego zwolnienia akcji, które trzeba przetrwać po to, by za chwilę pędzić razem z fabułą na łeb, na szyję.

Jestem bardzo zadowolona, że autor sprostał moim oczekiwaniom i nie zawiódł mnie. Odbyłam niesamowitą podróż w czasie i przestrzeni. Nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po tom trzeci, czyli "Panowie Północy".

pokaż więcej

 
2019-02-03 15:24:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam

Jeszcze kilka lat temu panowało przekonanie, że tylko opasłe tomiszcza mają rację bytu. Następnie stopniowo zaczęto wprowadzać pierwsze zbiory opowiadań. Zaczęło się od historii dla młodzieży. Teraz zbiory opowiadań są popularną formą. Autorami są najbardziej lubiani autorzy, a temat przewodni zawsze jest bliski czytelnikowi.

Pierwsza miłość jest niezwykle silna, wyjątkowa. Niektórzy mówią,...
Jeszcze kilka lat temu panowało przekonanie, że tylko opasłe tomiszcza mają rację bytu. Następnie stopniowo zaczęto wprowadzać pierwsze zbiory opowiadań. Zaczęło się od historii dla młodzieży. Teraz zbiory opowiadań są popularną formą. Autorami są najbardziej lubiani autorzy, a temat przewodni zawsze jest bliski czytelnikowi.

Pierwsza miłość jest niezwykle silna, wyjątkowa. Niektórzy mówią, że jest niezapomniana do końca życia i może na nim w znaczący sposób zaważyć. Pierwsze zakochanie, to również często pierwsze rozczarowania. Większość z nas nie ma szczęścia i pierwsza miłość wcale nie jest jedyną i ostatnią. Musimy czekać, szukać, doznać rozczarowania, po to żeby znów poczuć szczęście. I właśnie to przeżycie jest głównym tematem zbioru opowiadań.

"Pierwsza miłość" to zbiór opowiadań, który został stworzony przez najbardziej poczytnych autorów książek obyczajowych w Polsce. Każda historia jest inna, choć wszystkie łączy temat przewodni, a każdy z pisarzy w inny sposób potraktował pierwszą miłość. I to jest wyjątkowe. Czytelnik może utożsamić się z nowoczesnym poszukiwaniem partnera przez aplikacje randkowe czy przeczytać o romantycznej historii życia, która jest opowiadana przez staruszka.

Po ten zbiór opowiadań sięgnęłam z myślą o zbliżających się Walentynkach. Nazwiska większości autorów są mi znane, więc przewidywałam czego mogę się spodziewać. Po przeczytaniu tych historii jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Antologia jest bardzo przemyślana, pozostawia po sobie ciepło w sercu i otula czytelnika niczym ciepły koc. Mimo, że opowiadania z reguły to krótkie formy, to historie w nich zawarte są świetnie rozwinięte, dopracowane i spójne, a czytelnik jest w stanie zżyć się z bohaterami, poczuć wieź emocjonalną.

Jak to już bywa w takich zbiorach opowiadanie opowiadaniu nierówne. Nie odczuwałam jednak dużej rozbieżności pomiędzy poziomem poszczególnych opowiadań. Każde z nich jest inne, przyciąga uwagę, wzrusza i daje do myślenia. Wszystkie opowiadania są bardzo dobrze napisane, a każda z nich ma swój urok. Znajdziemy tu dużą dawkę wzruszeń i rozbawienia, ale także nostalgię. Każdy z autorów umieścił w sowim opowiadaniu coś charakterystycznego dla siebie. Oczywiście, można mieć swoich faworytów, ale nie mogę powiedzieć, że któreś z opowiadań mnie nie wciągnęło. Zdarzyło się nawet, że kilkakrotnie miałam łzy w oczach. Przez wiele opowiadań, pozornie lekkich i optymistycznych, przebija smutek i nostalgia. Nie zawsze są to opowiadania radosne, które kończą się happy endem. Często za to poruszają i skłaniają do refleksji. Są to opowiadania wartościowe, które przypadną do gustu córkom, matkom i babciom.

Niektórzy mogą zarzucać tej książce, że historie w niej zawarte są zbyt naiwne, banalne, wręcz przesłodzone. Ale czy nie tego właśnie oczekujemy od tego typu opowiadań? Chcemy, żeby były urocze. W dodatku wyprzedza swoje koleżanki gatunkowe. Ostatnio byliśmy zalewani historiami świątecznymi, więc ta książka to lekki powiew świeżości.

Niezwykle trudno jest oceniać zbiór opowiadań. Kilka historii tak mocno złapało mnie za serce, że żałowałam, że są tak krótkie. Z chęcią przeczytałabym ich dużo dłuższą wersję w postaci pełnowymiarowej książki. Dwa opowiadania rozłożyły mnie całkowicie na łopatki. "Pierwsza randka" Agaty Przybyłek i "List" Agnieszki Lis to według mnie najlepsze opowiadania z całej antologii. Autorki ujęły mnie swoim opowiadaniem za serce, wywołały łzy i musiałam chwilę odpocząć przed kontynuowaniem książki. Druga w rankingu jest Katarzyna Berenika Miszczuk. Uwielbiam jej książki, więc w stosunku do niej jestem mniej krytyczna niż w stosunku do pozostałych.

"Pierwsza miłość" to antologia, którą z całego serca mogę polecić każdemu, kto wierzy w magię miłości. Historie zawarte w tym zbiorze wspaniale to udowadniają i pokazują, jak wielką rolę odgrywa w naszym życiu pierwsza miłość. Ta książka to gwarancja wielu emocji, wzruszeń, a także refleksji. "Pierwsza miłość" to piękny zbiór opowiadań nie tylko na okres walentynkowy.

Myślę, że ta antologia bezbłędnie odpowiada na pytanie, które jest obecnie bardzo często zadawane. Czy można żyć bez miłości?

pokaż więcej

 
2019-02-03 15:13:41
Zagłosowała w plebiscycie "Książka Roku 2018 lubimyczytać.pl"
Jakie książki były najlepsze i najpopularniejsze w roku 2018? Zagłosuj w Plebiscycie i wybierz Książki Roku 2018. Książki, Autorzy i Wydawnictwa czekają na głosy swoich czytelników. Zapraszamy!
 
2019-01-27 20:07:26
Ma nowego znajomego: Julia
 
2019-01-27 20:06:40
Ma nowego znajomego: Natalia Łubińska
 
2019-01-27 03:18:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam
Cykl: Wojny Wikingów (tom 1)

Nie zdarza mi się czytać fikcji historycznej. Chyba w ogóle nigdy żadnej nie czytałam. Ale ten pierwszy raz musiał nadejść. Traf chciał, że stało się to z Bernardem Cornwellem, autorem kilkudziesięciu powieści. Na podstawie książki "Ostatnie królestwo" powstał nawet serial. Cieszę się, że pierwszy raz z tym gatunkiem przeżyłam właśnie z tym autorem.

Mamy rok 866. Dziesięcioletni Osbert jest...
Nie zdarza mi się czytać fikcji historycznej. Chyba w ogóle nigdy żadnej nie czytałam. Ale ten pierwszy raz musiał nadejść. Traf chciał, że stało się to z Bernardem Cornwellem, autorem kilkudziesięciu powieści. Na podstawie książki "Ostatnie królestwo" powstał nawet serial. Cieszę się, że pierwszy raz z tym gatunkiem przeżyłam właśnie z tym autorem.

Mamy rok 866. Dziesięcioletni Osbert jest drugi w kolejce do dziedziczenia posiadłości w Norhumbrii. Barbarzyńscy Duńczycy wracają do Anglii, by grabić i zabijać. Starszy brat Osberta jako jeden z pierwszych pada ofiarą pogan. Z powodu tradycji, Osbert przyjmuje imię starszego brata, staje się pierworodnym. Od tego dnia znany jest jako Uthred z Bebbanburga. Podczas jednej z potyczek młody Uthred zostaje schwytany przez najeźdźców. Przez lata mieszka z niebezpiecznymi Wikingami i dorasta pod czujnym okiem jarla Ragnara. Tak zaczyna się opowieść o Saksie, który stał się Duńczykiem. O człowieku, który jest rozdarty i nie wie, wobec kogo powinien być lojalny. Imię tego człowieka jest szeptane razem z wykonywanym znakiem krzyża. Tak zaczyna się opowieść o Uthredzie.

Jestem zachwycona postacią Uthreda. Jego żarliwość w bitwie, miłości i wierze nie ma sobie równych. Po obu stronach konfliktu ma swoich bliskich przyjaciół. Przez to staje się niezwykle interesującą postacią, która ciągle wątpi w swoją tożsamość, miejsce w świecie i lojalność. Jest to jeden z najlepszych protagonistów w historii literatury fikcyjnej.

Cornwell ma niesamowite umiejętności w zakresie kreowania bohaterów. W każdym rozdziale książki kryje się mnóstwo wspaniałych postaci. Od bezwzględnych i krwiożerczych Wikingów do saskich przywódców, których pobożność przekraczała ich umiejętności żołnierskie. Od pogańskich czarownic do intrygujących kapłanów. Od najskromniejszego niewolnika na statku nordyckich najeźdźców do królów i księżniczek walczących o władzę. Niestety czasami można się w tym pogubić. Postacie są ciekawe, ale miałam wrażenie, że jest ich za dużo. Imiona są podobne, a duża część z nich nie ma dużo miejsca na rozwinięcie się i wyraźnie zaznaczenie swojej roli w historii.

Zaczynając czytać tę książkę obawiałam się, że mogę zostać zanudzona przez nadmiar niepotrzebnych informacji. Historia jest obfita w daty, niuanse, które wielokrotnie zniechęcają. Autor doskonale poradził sobie z tym problemem. Motyw Wikingów jest niezwykle popularny w popkulturze. Cornwell postanawia zaspokoić ciekawość czytelników i przybliżyć ich postać w najlepszy możliwy sposób. Poznajemy ich codzienne życie, sens ich religii i postawy, które są im wpajane od dziecka. Wiele opisów dotyczy krwawych rytuałów, które niejednokrotnie przerażają. Ale mimo wszystko, pałałam do nich sympatią.

Dialogi w książce są zniwelowane do minimum. Akcja budowana jest na opisach. Są tu opisy wojen, bitew, kultu, życia codziennego, ludzi, przyrody czy miast. Są one niezwykle obrazowe, rozbudowane, ukazujące wiele detali. I to jest ogromna zaleta. Bez tych szczegółów opisy mogłyby być puste i nierealne, trudne do wyobrażenia sobie. Trzeba przyznać, że okres, w jakim toczą się wydarzenia w powieści, jest jednym z najciekawszym w dziejach średniowiecznej Europy. Historycy cały czas dyskutują o negatywnych i pozytywnych skutkach najazdów Wikingów.

Jestem zaskoczona z jaką szybkością udało mi się przeczytać tę książkę. Te kilkaset stron minęło mi jak czytanie kilkudziesięciu. Ciągłe zwroty akcji, potyczki, ale też przemiana wewnętrzna bohatera nie pozwalają na odłożenie tej pozycji na bok.

Ci z Was, którzy interesują się książkami z kategorii fikcji historycznej, mogą już kojarzyć ten tytuł. Na polskim rynku wydawniczym "Ostatnie królestwo" po raz pierwszy pojawiło się w 2010. Wydawnictwo Otwarte postanowiło wznowić tę serię. I uważam to za naprawdę świetną decyzję. Wielu czytelników wtedy było za młodych na czytanie tych książek. Teraz, kiedy historie inspirowane Wikingami przeżywają swoją kolejną młodość, o twórczości Bernarda Cornwella dowie się więcej osób.

Nie pozostaje mi nic innego, jak polecenie Wam tej książki. I wcale nie musicie być wielkimi fanami historii. Ekscytujący styl pisania Cornwella, dramatyczna relacja pierwszoosobowa, wspaniałe wczesnośredniowieczne otoczenie, ciekawy bohater, niesamowite połączenie realizmu historycznego z mistrzowską opowieścią składają się na prawdziwie fascynującą historię wojny, miłości i śmierci w anglosaskiej Anglii.

pokaż więcej

 
2019-01-16 16:35:50
Ma nowego znajomego: Cassin89
 
2019-01-01 17:40:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Ulubione

Jakie skojarzenie przychodzą Wam do głowy, kiedy myślicie o zakazanej miłości? Zdrada małżeńska, związek z osobą ukochaną, ale jednak w jakiś sposób niedostępną, a może coś zupełnie innego. A czy chociaż przez chwilę pomyśleliście o miłości między rodzeństwem? O związku kazirodczym?

Jako czytelnicy szukamy książek, które przyniosą nam łzy, rzucą wyzwanie naszemu systemowi wierzeń i przekonań,...
Jakie skojarzenie przychodzą Wam do głowy, kiedy myślicie o zakazanej miłości? Zdrada małżeńska, związek z osobą ukochaną, ale jednak w jakiś sposób niedostępną, a może coś zupełnie innego. A czy chociaż przez chwilę pomyśleliście o miłości między rodzeństwem? O związku kazirodczym?

Jako czytelnicy szukamy książek, które przyniosą nam łzy, rzucą wyzwanie naszemu systemowi wierzeń i przekonań, zabiorą nas na emocjonalną kolejkę górską, sprawią, że będziemy czuć miłość, nienawiść, szczęście, tęsknotę, strach, złość, nadzieję. Po skończeniu chcemy poczuć, że to nie był czas stracony, a książka zasługuje na ogromny rozgłos. "Forbidden" zrobiła to wszystko!

"Forbidden" opowiada historę siedemnastoletniego Lochana i szesnastoletniej Mai. Zostali zmuszeni do życia innego niż prowadzą ich rówieśnicy. Po nagłym odejściu ojca od rodziny, ich matka zaczęła zaniedbywać potomstwo. Lochan i Maya zaczynają odgrywać rolę rodziców wobec ich trójki młodszego rodzeństwa. Ich relacja ewoluuje, z brata i siostry stają się parą, która wspiera siebie nawzajem i dzieli miedzy sobą role rodzicielskie.

Postać Lochana była niesamowita. Jest skonstruowana w bardzo szczegółowy sposób. Bohater jest pełen obaw, presji, zagubienia w świecie. Już od pierwszych stron intryguje, zwraca uwagę, porusza. Z kolei Maya, jak dla mnie, była trochę mdła. Wypada blado na tle Lochana. Ona jest jęcząca, momentami irytująca, i z całą pewnością naiwna. To Lochan jest prawdziwym bohaterem tragicznym.

Momentami miałam wrażenie, że dialogi są sztuczne, a autorka wykorzystuje je do powiedzenia głośno własnego zdania, zatracając charaktery bohaterów. Zdarzało się, że odczucia Lochana i Mai były bliźniaczo podobne, chociaż rozdziały były prowadzone z dwóch perspektyw, to czasami czytałam prawie to samo, granice się zacierały.

Pokochałam bohaterów drugoplanowych, czyli rodzeństwo Lochana i Mai. Czasami Kit, najstarszy z pozostałej trójki, zachowywał się dojrzalej niż wskazywałby na to jego wiek. Reakcje dzieci na sytuację domową były naturalne. I to bardzo bolało. Choć Willa i Tiffin nie wszystko rozumieli, bo byli na to jeszcze za mali, to byli świadomi porzucenia i faktu, że mają inne życie niż ich rówieśnicy. Lochan i Maya podjęli się roli rodzicielskiej, to z czasem ich potrzeby przysłoniły im cały świat.

Kilka razy podczas lektury musiałam dać sobie czas. Czas na odpoczynek, odsunięcie się od historii, zmienienie perspektywy. Po przeczytaniu książki byłam wyczerpana emocjonalne i psychicznie. Pisanie tej recenzji to swego rodzaju tortura, bo wracam do tego, co przeżyłam. W oczach pojawiają mi się łzy, ale piszę, bo to jest książka, o której powinni usłyszeć wszyscy! Z tego co wiem, polska premiera będzie na przełomie stycznia i lutego. Wydawnictwo Młodzieżówka przetłumaczyło ten tytuł na "To, co zakazane". Jak tylko ta książka pojawi się na rynku to dam znać. A póki co, zawsze możecie przeczytać w oryginale, bo jest tego warta.

Tabithha Suzuma wykonała kawał dobrej roboty. Pokazała izolację bohaterów od reszty świata, a równoczesne podkreśliła wagę wpływu społeczeństwa na postaci, na nas. To było fantastyczne zestawienie, jesteśmy sami na świecie, a jednak nigdy nie jesteśmy. Język i styl autorki jest bardzo dobry. Nic tam nie jest wymuszone, udawane.

"Forbidden" jest klasyfikowane jako książka młodzieżowa, ale wydaje mi się, że to dorośli będą najlepszymi odbiorcami. Może zostać przez nich lepiej zrozumiana i odczuwana głębiej. Nie twierdzę, że nastolatki nie powinny czytać, bo powinny, ale boję się, że ta książka może zostać przez wielu odrzucona przez to, że jej główne postacie to nastoletnie rodzeństwo.

Choć trudno mi ocenić tę książkę, to chyba zdecyduje się na 9/10 gwiazdek. Ujmuję trochę za zakończenie, które mimo, że rozrywa serce, to zostało przeze mnie przewidziane. Dodatkowo, wydaje mi się, że Suzuma mogła jeszcze bardziej tragicznie zakończyć tę książkę. Tam była jeszcze jedna droga, mocniejsza.

Wmawiamy sobie, że żyjemy w epoce akceptacji. Wspieramy homoseksualistów, walczymy o nasze prawa, nie negujemy wielu zachowań. Ale mimo to, tysiące ludzi na całym świecie uważa, że miłość kazirodcza nie powinna mieć miejsca. Tabitha Suzuma porusza ważny temat. Temat tabu. Do tej pory nie opisywany w literaturze młodzieżowej. To książka odważna. Przełamująca pewne schematy. Poszerzająca horyzonty. W relacji między Lochanem a Mayą brak przemocy, przymuszania. Jest to związek pełen akceptacji, miłości i zrozumienia.

Nie wiem, co jeszcze mogę powiedzieć, żeby Was zachęcić do lektury. Na pewno nie mam poczucia winy z powodu mojej akceptacji dla tego związku, choć jest to sprzeczne z moimi przekonaniami. Uwielbiam tę książkę i ją nienawidzę za to, co ze mną zrobiła. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie jest to lektura odpowiednia dla wszystkich. Dlatego nie namawiam Was nachalnie, a jedynie sugeruję, że jest to pozycja warta uwagi. Jeśli zdecydujecie się przeczytać "Forbidden" to jestem tutaj, gdyby ktoś z Was chciał pogadać. Będziemy mogli porozmawiać albo płakać razem.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
785 240 1068
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (54)

Ulubieni autorzy (21)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (116)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd