Dominika Pyza 
zatraceniwkartkach.blogspot.com
,,Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"
16 lat, kobieta, Międzyborów, status: Czytelniczka, dodała: 2 książki i 7 cytatów, ostatnio widziana 4 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-10 21:20:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

Nie wierzyłam, że się to może udać. Połączenie kryminału, z powieścią obyczajową i romansem. Ale po przeczytaniu książki muszę stwierdzić, że się udało. I to tylko dzięki K.A. Tucker. Prawdopodobnie, gdyby ktoś inny wziął się za coś takiego, to nie miałoby to prawa bytu. I powiem Wam tak. Ja naprawdę pokochałam tę książkę.

Ciężko jest mi nakreślić fabułę tej książki, bo boję się, że zdradzę...
Nie wierzyłam, że się to może udać. Połączenie kryminału, z powieścią obyczajową i romansem. Ale po przeczytaniu książki muszę stwierdzić, że się udało. I to tylko dzięki K.A. Tucker. Prawdopodobnie, gdyby ktoś inny wziął się za coś takiego, to nie miałoby to prawa bytu. I powiem Wam tak. Ja naprawdę pokochałam tę książkę.

Ciężko jest mi nakreślić fabułę tej książki, bo boję się, że zdradzę za dużo.
Co zrobisz, kiedy Twoja matka, komendant policji, popełni samobójstwo? Kiedy okaże się, że wcale nie była nieskazitelna? Kiedy będziesz stał przed prostym wyborem: albo odkryjesz i ujawnisz prawdę, która może uratować kogoś życie albo zostawisz w spokoju tajemnice rodzinne i nie dasz splamić dobrego imienia matki? Jaka będzie Twoja decyzja?
Noah Marshall znajduje swoją matkę tuż po jej samobójstwie. Próbuje poradzić sobie z tą stratą i dość dziwną "spowiedzią" matki tuż przed jej śmiercią. Postanawia spełnić jej ostatnie życzenie i odnaleźć dawnych przyjaciół
Grace Richards mieszka ze swoją uzależnioną od narkotyków matką w Hollows, osiedlu przyczep. Opuściły Austin, rodzinne miasto, wiele lat temu, tuż po śmierci jej ojca, który został naznaczony jako skorumpowany gliniarz, robiący interesy narkotykowe. Dość niespodziewanie FBI postanawia wznowić śledztwo dotyczące jego zabójstwa.


"Chroń ją" nie jest pierwszą książka K.A. Tucker, po którą sięgnęłam. Mimo wszystko nie miałam jakoś nazbyt dużej styczności z jej twórczością. Ale, nasłuchałam się tyle pozytywnych recenzji, że nie mogłam przejść obok "Chroń ją" obojętnie. I kiedy byłam na Warszawskich Targach Książki tę książkę można było kupić przedpremierowo. Dodatkowo w sobotę na WTK była sama autorka. Co więc zrobiła Dominika? No oczywiście, że kupiłam książkę, poczekałam 1,5 godziny do podpisu i porozmawiałam z K.A. Tucker. I muszę przyznać, że jest to niesamowicie ciepła osoba, która była faktycznie ciekawa co sądzą o jej książkach czytelnicy i co u nas.

"Chroń ją" to romantyczna powieść, która jest pełna napięcia. Historia Noaha i Gracie jest szkatułkowa. Najpierw ich rodzice są partnerami w policji, a oni przyjaciółmi, później zaś po tych wszystkich wypadkach, Noah i Grace stają się partnerami podczas śledztwa. Cieszę się, że ta książka poszła w dobrym kierunku, niekoniecznie romansowym. A tego się bałam po przeczytaniu opisu.

Narracja prowadzona jest na dwóch płaszczyznach czasowych z perspektywy 4 bohaterów. Autorka doskonale wręcz balansuje między nimi. Dzięki retrospekcjom matki Noaha i ojca Grace, czytelnik może sam dojść do rozwiązania zagadki i z dystansem patrzeć na poczynania dwójki bohaterów. I na ten zabieg są dwie reakcje. Albo będziesz zadowolony, bo ty już wiesz, ale dowiadujesz się jeszcze więcej i poznajesz smaczki, albo będziesz zirytowany, bo przecież ty już wiesz, a oni błądzą jak we mgle. Ja jestem zdecydowanie jedynką.

Opisując książkę w skrócie, powiem tak: korupcja policji, sekrety i setki pytań, na które odpowiedzi trudno znaleźć. Noah i Grace staną przed dużym niebezpieczeństwem i wyborem, komu zaufać. Czy z jednookim psem u boku będą w stanie oczyścić ojca Gracie z postawionych mu zarzutów? Ile będzie kosztowało Noaha odkrycie prawdy?

Tucker podaje nam wątek romantyczny, który jest jednak odsunięty na bok, gdyż tajemnica i śledztwo zajmują centralne miejsce. Każdej postaci autorka dała czas. Mogliśmy ich bliżej poznać, poznać ich pobudki, starać się zrozumieć. Uwielbiam to, że relacja Noaha i Grace rozwijała się powoli, dostali potrzebny czas. Książka nie bazuje na akcji. Na samym początku akcja rozwijała się dość powoli, jakby budując sobie bazę do następnych działań. To, co jest pewne to to, że czytelnik dozna mnóstwo emocji.

Znawcy i zapaleniu czytelnicy gatunku thriller//kryminał mogą być trochę zawiedzeni. Bo to jest cały czas powieść bardziej obyczajowa. Myślę, jednak, że to może być dobre wprowadzenie do tych gatunków, albo świetnie urozmaicenie dla ludzi uwielbiających obyczajówki. A to wszystko ratuje styl autorki. Język nie jest ciężki, przez książkę się płynie, tu nic nie jest wymuszone. Ta kobieta naprawdę potrafi pisać. Bez problemu zmienia perspektywy narracji, równie dobrze opisuje wydarzenia właśnie się rozgrywające i te sprzed 14 lat.

Kończąc już, mam krótkie przesłanie. Sięgnijcie, bo warto. Tucker zabiera nas w pełną napięcia, porywającą i pełną wrażeń podróż, w której badamy przeszłość, jednocześnie bojąc się teraźniejszości. Kiedy już po nią sięgniesz, odłożenie jej może być jedną z najtrudniejszych decyzji w Twoim czytelniczym życiu.

pokaż więcej

 
2018-05-29 16:53:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione
Cykl: Iskari (tom 1)

Zanim sięgnę po jakąkolwiek książkę sprawdzam jej opinie i recenzje. Moimi głównymi sprzymierzeńcami są goodreads i lubimyczytać.pl. Tym razem spotkałam się z książką, która ma ocenę 4,2 na 5 możliwych gwiazdek. Jeżeli jesteście ciekawi, tak jak ja byłam, czy ta książka faktycznie zasłużyła na tak wysoką ocenę, to zapraszam.

"Ostatni namsara" jest pierszą częścią trylogii Iskari. Powieść...
Zanim sięgnę po jakąkolwiek książkę sprawdzam jej opinie i recenzje. Moimi głównymi sprzymierzeńcami są goodreads i lubimyczytać.pl. Tym razem spotkałam się z książką, która ma ocenę 4,2 na 5 możliwych gwiazdek. Jeżeli jesteście ciekawi, tak jak ja byłam, czy ta książka faktycznie zasłużyła na tak wysoką ocenę, to zapraszam.

"Ostatni namsara" jest pierszą częścią trylogii Iskari. Powieść oryginalnie została wydana w 2017 roku i jest debiutem Kristen Ciccarelli. Ciężko jest mi powiedzieć, czy w Polsce ukaże się kontynuacja, ponieważ część druga, czyli "The Caged Queen" jeszcze nie została wydana za granicą. Muszę zaznaczyć, że jest to high fantasy.

Asha jest iskari. Cały lud Firgaardu albo jej nienawidzi albo się boi. Powodem jest straszliwy wypadek, który zniszczył miasto w połowie i pozostawił ją brutalnie pokrytą bliznami. Wypadek, który był całkowicie jej winą. Jej pokutą jest polowanie na smoki, które atakują okoliczne ziemie. Chociaż ludzie nigdy nie mogą jej naprawdę zaufać, nie mogą zaprzeczyć, że jest najbardziej utalentowanym zabójcą smoków w kraju. Jednak nikt nie wie, że wabi stworzenia, mówiąc zakazane historie. Jednak czas Ashy jako zabójcy smoków dobiega końca. W ciągu zaledwie siedmiu dni ma poślubić Jarka - okrutnego i kontrolującego dowódcę wojskowego. Gdy Jarek zostanie jej mężem, Asha wie, że będzie zmuszona do posłuszeństwa lub zmierzenia się z jego wściekłością. Wszystko wydaje się beznadziejne, dopóki jej ojciec - Król Smoków - nie zaoferuje jej szansy na zerwanie zaręczyn. Jeśli Asha zabije najstarszego ze smoków - Kozu - jej ojciec zgodzi się na przyznanie jej wolności, której pragnie. Polowanie to będzie najbardziej niebezpiecznym w jej życiu. Kozu jest pierwszym smokiem, najpotężniejszym. Żeby go zwabić, trzeba opowiedzieć najbardziej śmiercionośne historie. Kiedy napięcia polityczne w królestwie zaczynają zagrażać jej polowaniu, Asha łączy siły z jednym z niewolników Jarka. Czy Asha odniesie sukces na tej misji, czy też spotka ją ten sam tragiczny los, co bohaterki w jej opowieściach?
Zanim zacznę prawdziwą recenzję, muszę Was uprzedzić, że w książce pojawiają się sceny przemocy i tortur. Jeśli chciałbyś sięgnąć po tę książkę, to musisz się z tym, drogi czytelniku, liczyć. Wspominam o tym, bo wiem, że niektórzy są dość wrażliwi na takie tematy.

Ostatni Namsara to oszałamiająca debiutancka powieść. Jest to high fantasy w najlepszym wydaniu - szybkie i całkowicie wciągające. Autorka nie daje nam dużo czasu na wprowadzenie nowego światu i dokładne poznanie go. Otoczenie jest bardzo twórcze, łączy elementy kultur zachodnich i wschodnich, tworząc świat, w którym historie mają moc, a król stara się uwolnić swój lud od wpływu starego boga.

W świecie Ostatniej Namsary jest magia, ale jest ona znacząco osłabiona. W tej opowieści nie ma prawdziwego systemu magicznego, ale koncentruje się ona na sile słowa mówionego. Historie zostały zatrute przez mściwego boga ludu Ashy; zatrute w sposób, który powoli zabija ludzi, którzy mówią je głośno. Jednak historie w "Ostatniej Namsarze" mają o wiele większy cel. Nie tylko przyciągają smoki (które lubią słuchać opowieści i dzielą się swoimi własnymi), ale także istnieją, by inspirować, wzmacniać i przynosić nadzieję. Asha często czerpie siłę z opowieści o wielkich wojowniczkach, które pojawiły się przed nią, ucząc się lekcji życia z ich legend i wykorzystując je, snuje własną historię.

Powieść czyta się bardzo szybko i łatwo. Historia wciąga od pierwszych stron, a czytelnik z zaciekawieniem i zaangażowaniem śledzi misję Ashy. Fabuła nie jest rozwleczona, wręcz przeciwnie jest dość ograniczona przez ramy czasowe, czyli tydzień, w którym Asha ma wykonać Herkulesowe zadanie do wykonania. Malutkim problemem była powtarzalność. Raz po raz mogliśmy czytać o tym, co ma zrobić główna bohaterka i jak mało ma na to czasu oraz jak wielkim dupkiem jest Jarek. Za którymś razem trochę mnie to już męczyło. Jednak jest to mój osobisty problem, bo ja zawsze wolę więcej czynów niż opisów. Jednak historia zawiera dość sporo fantastycznych zwrotów akcji, których nie zawsze się można spodziewać. Ciccarelli jest najwyraźniej bardzo utalentowana w pisaniu plot twistów, gdyż udało jej się ukryć wiele. Zakończenie po raz pierwszy od dawna mnie nie zawiodło. Pozostawia ono pewne rzeczy niewyjaśnione i nierozwinięte, ale od czego są przecież kontynuacje.

Od teraz Asha jest moim wzorem prawdziwej protagonistki. Jest silna, niezależna i gotowa zrobić wszystko, by odzyskać swą wolność. Chociaż jest księżniczką, jest także wojowniczką i to pokazuje. Jednak nie jest nadludzką. Są chwile w powieści, w których Asha nadal czuje się niepewnie i targają nią sprzeczne emocje.A to wszystko sprawiło, że można było odczuć jej autentyczność. Niestety obsada drugoplanowa nie radzi już sobie tak dobrze. Torwin (znacząca postać męska) mnie jakoś nie zachwycił, a Safira i Dax (kuzynka i brat Ashy) pojawiają się dość często, chociaż tak naprawdę nie poznajemy ich za bardzo. Podobnie mam z Jarkiem. Wiemy, że jest żądny władzy, zaborczy, agresywny. I nic poza tym. Nie jest wielowymiarowy, tylko dość płytki jako bohater. Trochę żałuję, że nie miałam szansy głębszego poznania tych wszystkich bohaterów.

Myślę, że napisałam wystarczająco dużo o tej książce. Ostatecznie "Ostatni Namsara" był bardzo mocnym debiutem, który pokazał wiele i wiele obietnic pozostawił. Ta książka nie była w pełni idealna, ale to była porywająca lektura, którą pochłonęłam z zatrważającą prędkością. Nie mogę się już doczekać, kiedy w swoje łapki dostanę kolejną część przygód Ashy. Na pewno będę jej wierną fanką.

pokaż więcej

 
2018-05-24 20:39:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Złotowidząca (tom 1)

Faktem jest, że wybieram sobie takie książki, przy których mam chociaż 80% pewności, że mi się spodobają. "Złotowidząca. Ucieczka" to mój margines błędu...

Książka opowiada historię Leah Westfall, prostej dziewczyny z Georgii, która jako jedyne dziecko rodziców, wypełnia wszystkie męskie zadania z 1849 roku. Jednak Leah ma magiczną moc, wyczuwa złoto. Ono wzywa ją w sposób niemal bolesny i...
Faktem jest, że wybieram sobie takie książki, przy których mam chociaż 80% pewności, że mi się spodobają. "Złotowidząca. Ucieczka" to mój margines błędu...

Książka opowiada historię Leah Westfall, prostej dziewczyny z Georgii, która jako jedyne dziecko rodziców, wypełnia wszystkie męskie zadania z 1849 roku. Jednak Leah ma magiczną moc, wyczuwa złoto. Ono wzywa ją w sposób niemal bolesny i szalony. W czasie gorączki złota ukrywa swój dar, żeby być bezpieczną. Sprawy zdecydowanie mocno się komplikują po zabójstwie jej rodziców. Samotna dziewczyna nie ma prawa przeżyć w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Ale czy na pewno?

Ta książka nie była zła. Ona miała kilka istotnych minusów. Dość trudno jest mi ją jednoznacznie ocenić z kilku powodów.

Główna bohaterka postanawia uciec z obecnego miejsca zamieszkania przebrana na mężczyznę. I wyobraźcie sobie, że boi się, że będą zdradzały ją oczy, a właściwie ich wyjątkowy kolor. Czy czegoś Wam to nie przypomina? Poszperałam trochę w internecie i okazało się, że pierwsza swoją książkę wydała Rae Carson, a dopiero później ukazała się "Buntowniczka z pustyni". Alwyn Hamilton zdecydowanie lepiej poradziła sobie z językiem, zaś Carson pisała w sposób bardziej szczegółowy i prawdziwy, poruszając chociażby sprawy toalety czy miesiączki.

Mam wrażenie, że autorka w wielu momentach poszła na łatwiznę. Po raz kolejny zakończenie książki nie było dla mnie zaskoczeniem, przewidziałam je już około 150 strony. I tym się tak mocno zawiodłam. Bo tu można było dużo zrobić, a historia się zmarnowała. Nie działo się zbyt dużo, nawet jako wprowadzenie do dalszej serii, wypadło raczej blado. Miałam takie momenty, kiedy się nudziłam jak mops i nie byłam w stanie przebrnąć nawet przez kilka stron.

Kolejnym dużym problemem, który miałam ze "Złotowidzącą" była promocja tej książki. Ta historia była reklamowana jako mieszanka fikcji/fantastyki z realnym światem, ale w książce nie było zbyt wiele magii. Umiejętności Leah zostały wprowadzone i lekko zbadane, ale poza tym nie miałem wrażenia, że magia w ogóle przyciągała do książki. Przypuszczam, że szerzej zostanie to zbadane w drugiej części. To bardziej powieść drogi, klimatem przypominająca western. Teraz pozostaje mi zastanowienie się, czy chcę kontynuować tę serię.

Oczywiście to nie jest tak, że ta książka ma same minusy. Wiem, że jestem mnóstwo osób, które są zakochane w tej historii, dają jej 9 na 10 możliwych gwiazdek. Rozumiem i tych, bo w historii się również sporo udało.

Carson przemyca kilka ważnych tematów, osadzając je w klimacie XIX wieku. Autorka porusza kwestie orientacji seksualnej, niewolnictwa i dominacji mężczyzn. Robi to bardzo umiejętnie, tworząc niezwykle zróżnicowany świat.

To co mi się podobało to wątek miłości. On nie był priorytetem jak w większości obecnych książek młodzieżowych. Relacja rozwijała się powoli, mieliśmy szansę w nią uwierzyć, poznać jej podstawy i zrozumieć. Autorka dała jej czas i tego było potrzeba.

Wykreowane postacie było ok. I tyle. Nie było wielkich fajerwerków i połączenia z nimi. Nie zakochałam się. Naprawdę szkoda.

Dość trudno jest mi oceniać tę książkę, ponieważ nie wiem do jakiej kategorii ją zaliczyć. Ta książka nie była zła. Ona dość mocno mnie zawiodła i chyba pod tym względem będą ją oceniała. Po zrobieniu sobie małej listy zalet i wad, myślę że będzie to 6 gwiazdek. W przeciwieństwie do "Tysiąca odłamków ciebie", "Złotowidząca" była dość dobra. Te książki pochodzą z dwóch różnych kategorii, dlatego jeżeli ktoś nie oczekuje za dużo fantastyki w książkach, to spokojnie mogę polecić "Złotowidzącą".

pokaż więcej

 
2018-05-21 17:49:38
Ma nowego znajomego: Justyna
 
2018-05-03 10:43:48
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Szklany Tron (tom 5.5)
 
2018-05-02 21:32:50
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Elements. Żywioły. (tom 3)
 
2018-05-02 21:32:44
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Elements. Żywioły. (tom 4)
 
2018-05-02 21:32:39
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: The Music Street Series (tom 1)
 
2018-05-02 21:31:59
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Elements. Żywioły. (tom 2)
 
2018-05-02 21:31:59
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Elements. Żywioły. (tom 1)
 
2018-04-29 17:04:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione
Cykl: Szóstka wron (tom 1)

Wreszcie po miesiącach ociągania się przeczytała tę książkę. Widziałam ją tyle razy na blogach i booktubie, że nie mogłam postąpić inaczej. I w tym moim oglądaniu i czytaniu recenzji nie natknęłam się na żadną negatywną w chociażby 50%. I wcale się nie dziwię. Bo ta książka była naprawdę dobra.

W całym Ketterdamie, a szczególnie w Baryłce rządzą gangi. Gangi takie jak Szumowiny. Za...
Wreszcie po miesiącach ociągania się przeczytała tę książkę. Widziałam ją tyle razy na blogach i booktubie, że nie mogłam postąpić inaczej. I w tym moim oglądaniu i czytaniu recenzji nie natknęłam się na żadną negatywną w chociażby 50%. I wcale się nie dziwię. Bo ta książka była naprawdę dobra.

W całym Ketterdamie, a szczególnie w Baryłce rządzą gangi. Gangi takie jak Szumowiny. Za odpowiednią cenę można znaleźć kogoś od "czarnej roboty". Kogoś takiejo jak Kaz "Brudnoręki" Brekker, który jest młodym geniuszem świata przestępczego. Obiecano mu ogromne pieniądze za dokonanie niemożliwego. Ma się włamać do najbardziej strzeżonego więzienia świata i uwolnić jednego z zakładników, za co ma dostać ogromne pieniądze. Do wykonania tego niesamowitego zadania potrzebuje wspólników. Udaje mu się zwerbować Inej, Jespera, Wylana, Ninę i Matthiasa.
Ale czy uda im się wykonać swoją pracę wbrew wszelkim przeciwnościom, a może ich mroczne tajemnice zwrócą się przeciwko nim?

Wreszcie książka, która nie opowiada o szlachetnych pobudkach bohaterów. Szóstka wron i realiści i materialiści. Misja, którą wykonują jest najwyższego ryzyka, wręcz śmiertelna, a oni się pocieszają tym, że kiedy skończą każdy z nich będzie miał 4 miliony kruge.

Nie miałam wcześniej przyjemności czytać Trylogii Griszy i wydaje mi się to moim małym błędem. Czytając "Szóstkę" potrzebowałam więcej czasu żeby zrozumieć świat tych niezwykłych czarodziei. Na początku czytania nie mogłam się skupić, bo już działo się dużo, a czytelnik został wrzucony w wir akcji. Ale już od drugiego rozdziału byłam zakochana w tej idei. Wiedziałam, że muszę się liczyć z nowymi zagadkami i zwrotami akcji, a mimo to, byłam zaskoczona, kiedy nadchodziły. Tempo książki było szybkie, bardzo szybkie.

Jedynym poważnym minusem, który zauważyłam, był język. Mam wrażenie, że był on za miękki, za delikatny w stosunku do historii. Rozumiem, że książka jest przeznaczona dla młodzieży, ale w niektórych momentach aż się prosiło, żeby opisać mocniej i brutalniej. Ten aspekt sprawia, że po książkę mogą sięgać już osoby w wieku około 14 lat, ale starszy czytelnik będzie równie zadowolony, a może nawet bardziej.

Leigh Bardugo ma niesamowitą zdolność do tworzenia silnych postaci. I nie mówię tu tylko o kobiecych. Zauważyłam, że przy ostatnim trendzie na mocne bohaterki, mężczyźni trochę ucierpieli w książkach. A tu się wszystko idealnie równoważy. Każda z osób ma wyraźną osobowość i silny głos w swoich partiach narracyjnych. Naprawdę dobry autor może pisać z różnych perspektyw i sprawić, że poczujesz się tak, jakbyś naprawdę słuchał różnych ludzi mówiących; Bardugo wydaje się to robić z łatwością.

To, za co uwielbiam powieści fantasy to niesamowite światy. Kocham, kiedy krainy, w których żyją bohaterowie, są tak przekonująco opisane, że faktycznie uważam, że mogą być prawdziwymi miejscami. Chyba nie ma nic gorszego niż czytanie serii fantasy i po prostu nie uwierzenie w świat, o którym czytasz. Każde miasto, które odwiedziliśmy w "Szóstce wron" było tak dobrze opisane, że było mi smutno, że nie będę w stanie zobaczyć ich w rzeczywistości.

Cieszę się, że Bardugo postanowiła poświęcić czas wszystkim bohaterom i świetnie go wykorzystała. Mamy szansę poznać ich przeszłość, zrozumieć pobudki, zobaczyć inny punkt widzenia. Dzięki temu każdy czytelnik może znaleźć swojego ulubionego bohatera. Moimi stały się zdecydowanie Inej i Nina. Obie przeszły w życiu naprawdę dużo, i choć ich historie się od siebie różnią, to w rzeczywistości są do siebie podobne. Stają się dziewczynami pełnymi lojalności i odwagi, choć równie dobrze wiedzą, jak skutecznie zabić.

Z czystym sercem polecam tę książkę. Po przeczytaniu jej zrozumiałam wszystkie zachwyty. Nie jest to moje 10/10, ale pewna 9. Jeszcze na około 90 stron przed końcem, w mojej ocenie byłam bliżej 8, byłam pewna, że nic mnie już nie zaskoczy, ale ostatnie strony były tak dobre, że osiem to zdecydowanie za mało. Uprzedzam, że jeżeli zdecydujecie się przeczytać "Szóstkę wron", a musicie to zrobić, to należy mieć w zanadrzu drugą część. Zakończenie pierwszej książki jest takie, że bez "Królestwa kanciarzy" umrzecie w niepewności i napięciu...

pokaż więcej

 
2018-04-21 14:37:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Na pierwszy rzut oka "Dzień ostatnich szans" wydaje się jedną z wielu powieści o chorobie w nurcie Young Adult. Wiele książek jest pisanych na wzór "Gwiazd naszych wina" Johna Greena. Zdrowie psychiczne bohaterów jest coraz częściej podkreślane w celu podniesienia świadomości ludzi na temat doświadczeń osób chorych, ich zmagań i stygmatyzacji. Czy "Dzień ostatnich szans" się czymś wyróżnia... Na pierwszy rzut oka "Dzień ostatnich szans" wydaje się jedną z wielu powieści o chorobie w nurcie Young Adult. Wiele książek jest pisanych na wzór "Gwiazd naszych wina" Johna Greena. Zdrowie psychiczne bohaterów jest coraz częściej podkreślane w celu podniesienia świadomości ludzi na temat doświadczeń osób chorych, ich zmagań i stygmatyzacji. Czy "Dzień ostatnich szans" się czymś wyróżnia spośród takich książek?

Kiedy Lane przybywa do Latham House jest fizycznie i psychicznie pochłonięty planowaniem swojej przyszłości. Wszystko, na czym się skupia, zamyka się w obrębie nauki i walki o miejsce na wymarzonych studiach. Chłopak jest przerażony perspektywą odpoczynku i rekonwalescencji.
Nasza drugą bohaterką jest Sadie. Ona w ośrodku jest najdłużej spośród wszystkich. Jest pogodzona ze swoim losem, nie ma żadnych złudzeń, że czeka ją śmierć.

Narracja powieści jest dzielona między tymi dwoma postaciami, tymi dwoma punktami widzenia. Będziemy śledzić ich historie, miłość i przyjaźń, ich walkę o zdrowie, aby nie umrzeć i mieć nadzieję na powrót do normalnego życia. Są oddzieleni od swoich rodzin i przyjaciół, świat zewnętrzny obawia się tych "chorych ludzi". Więc próbują przeżyć jeszcze jeden dzień, najlepiej jak potrafią, mając nadzieję, że naukowcy znajdą wreszcie cudowne lekarstwo. Każde z nich żyje w pożyczonym czasie i wiedzą, że jakiekolwiek relacje, które budują, mogą się nieuchronnie rozpaść przez śmierć lub wyleczenie jednego z nich.

Gruźlica jest chorobą, która nęka ludzi od stuleci. Charakteryzuje się kaszlem, zmęczeniem, utratą masy ciała i gorączką, i jest od dawna jest uznawana za "romantyczną" chorobę. Robyn Schneider przeniosła tą chorobę do współczesnej Ameryki, nadając jej cechy XXI wieku. Teraz jest nieuleczalna, jej zmutowany szczep jest odporny na terapie. Chorych umieszcza się w specjalnych sanatoriach, w których mają czekać na cud.

Zarówno Sadie, jak i Lane są takimi typami bohaterów, w której można znaleźć cząstkę siebie. Podobnie, jak Lane, już wiem, co chcę robić w przyszłości i do tego dążę, ale nie tak chorobliwie jak on. Z kolei u Sadie znalazłam moją zmienność nastrojów.

Akcja z natury płynęła całkiem wolno, ale to co nadawało jej flow to zdecydowanie bohaterowie drugoplanowi.Podobała mi się różnorodność postaci. Po pierwsze Nick, chłopak, który uwielbia Sadie, a przy tym podobną miłością darzy alkohol. Następnie Marina, czyli Afroamerykanka, twórczyni fanfiction, zakochana w stylu vintage. A na końcu Charlie, niezwykle utalentowany muzycznie gej i najbardziej chory spośród bohaterów. A i jeszcze Genevieve, chociaż ona to bardziej bohater epizodyczny. Nikt tak jak ona nie potrfi prowadzić kółek modlitewnych. Moherowe berety w starciu z nią, po prostu przegrywają.

Niektórych zachowań bohaterów po postu nie rozumiałam. Lekkomyślnej ucieczki z ośrodka do pobliskiego miasta, gdzie mogli zarazić setki ludzi, czy przemycania alkoholu. Czy naprawdę ich desperacja była tak duża?

Jako okładkowa sroka muszę poruszyć temat okładki. Na początku wydawała mi się całkiem ładna, dość minimalistyczna, idealnie pasująca do książki. Jednak później w internecie natrafiłam na wersję amerykańską i brytyjską tej okładki i się zakochałam. Dużo lepszym posunięciem ze strony wydawnictwa byłoby zachowanie oryginalnej grafiki.

Robyn Scheider z dużą łatwością umieściła ogromne ilości czarnego humoru w książce. Jest to specyficzny typ, który nie każdemu może odpowiadać. Momentami miałam wrażenie, że niektóre momenty w spotkaniach Sadie i Lane były wymuszone. Jakby autorka była przekonana, że to się czytelnikowi na pewno spodoba, i ona tak musi napisać. I z tym miałam częściowy problem. Ale muszę przyznać, że pisze niezwykle lekko. Nawet, gdy się za dużo nie działo i miałam wrażenie, że akcja stoi w miejscu, to i tak czytałam dalej, szybko brnęłam przez kolejne strony i wyczekiwałam akcji.

Myślę, że osoby w wieku 15 lat, które to przeczytają, będą prawdopodobnie tym zachwycone. Ja jednak wymagałam czegoś więcej. Z całą pewnością, czas który poświęciłam tej książce, nie był czasem straconym. Mimo wszystko, gdybym miała polecić coś z tego typu książek, to zdecydowanie wybrałabym "Chemię naszych serc". "Dzień ostatnich szans" nie jest książką złą, ona jest niewyróżniająca się spośród sobie podobnych.

W całej książce znajdują się pewne dziury logiczne, szczególnie przy opisywaniu choroby. Wszystkie plot twisty były dla mnie przewidywalne, a w całej książce nie było ich dużo, to mimo wszystko spędziłam miło czas przy tej książce. Zdecydowanie zabrakło mi tego czegoś, co by mnie zaskoczyło, zwaliło z nóg. Akcja jest płynna, postacie nie są nieprzyjemne, ale, nie odczuwałam dla nich większej sympatii ... Nawet jeśli powieść z założenia przywołuje trudne tematy, to nie odczuwałam większego przejęcia.

pokaż więcej

 
2018-04-03 13:05:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Już na wstępie muszę Cię, czytelniku, uprzedzić. Jeżeli zdecydujesz się sięgnąć po tę pozycję, to bądź pewien, że zostanie w Twojej pamięci. Może nie będziesz pamiętał miejsca akcji, czy imion bohaterów. Ale przesłanie płynące z tej książki pozostanie z Tobą na długo. A nauka może nawet na wieczność.

To jest recenzja, w której nawet nie zarysuję fabuły powieści. Dlaczego? Uważam, że już nawet...
Już na wstępie muszę Cię, czytelniku, uprzedzić. Jeżeli zdecydujesz się sięgnąć po tę pozycję, to bądź pewien, że zostanie w Twojej pamięci. Może nie będziesz pamiętał miejsca akcji, czy imion bohaterów. Ale przesłanie płynące z tej książki pozostanie z Tobą na długo. A nauka może nawet na wieczność.

To jest recenzja, w której nawet nie zarysuję fabuły powieści. Dlaczego? Uważam, że już nawet opis na tylnej okładce zdradza za dużo. Według mnie, sięgając po nią warto wiedzieć jak najmniej. Jestem takim czytelnikiem, który lubi wiedzieć naprawdę dużo, zanim sięgnie po książkę. Ale w tym przypadku możecie mi zaufać. Po prostu nie czytajcie opisu!

Kiedy byłam w trakcie czytania książki, nie podobała mi się. Następnie ją odłożyłam i nie mogłam przejść do porządku dziennego. Bo wszystko się tłukło w mojej głowie. Cały czas rozmyślałam. I doszłam do wniosku, że jest to jedna z lepszych książek przeczytanych przeze mnie w ostatnim czasie. I być może nawet najlepsza spośród autorstwa Colleen Hoover. Po czasie odkryłam o co mi chodziło. Mianowicie do tej historii trzeba dorosnąć.

To nie było coś takiego, jak się spodziewałam, ale dostarczyło o wiele więcej, niż kiedykolwiek miałam nadzieję. Jest to książka, którą chcę przekazać każdej kobiecie i po prostu powiedzieć PRZECZYTAJ TĘ KSIĄŻKĘ. TERAZ. Wszyscy mężczyźni też powinni to przeczytać. KAŻDY powinien przeczytać tę książkę. Absolutnie wszyscy. To opowieść o niewzruszonej miłości i znalezieniu siły, by dokonać właściwego wyboru w najtrudniejszej sytuacji.

Nigdy nie byłam dumna z żadnej bohaterki, tak jak z Lily. Jej siła i przekonanie w trakcie tej historii sprawiły, że stała się bohaterką, z którą chciałabym, żeby każda kobieta to przeczytała i zainspirowała się jej postawą. Była tak realna i wrażliwa, jak my wszyscy, ale siła, z jaką przejęła kontrolę nad swoim życiem, była godna podziwu. Chciałam tylko przytulić ją i dopingować. Była najbardziej ludzką postacią, jaką spotkałam w książkach.

W tej książce jest niesamowicie mocna wiadomość, która jest bardzo subtelnie wpleciona od samego początku. Zaczyna się w pierwszym rozdziale, ale nie zdajecie sobie jeszcze sprawy, jak ważne są te momenty ... i kiedy czytacie więcej, te fragmenty historii łączą się tworząc scenariusz, który daje tak surowy, szczery obraz wielkiego problemu. Nie nazwę go celowo, ponieważ nie chcę, abyście się tego spodziewali. To doświadczenie sprawi, że odbędziecie podróż razem z Lily.

Muszę przyznać, że z tej książki mógłby powstać naprawdę dobry film. Mogłam sobie wyobrazić każdą scenę tak wyraźnie, jak czytałam. Jest to również niezwykle ważna historia dla wielu osób - niezależnie od tego, czy osobiście przebrnęli przez to, co stało się z Lily, czy znają kogoś, kto tak ma - więc naprawdę mam nadzieję, że pewnego dnia ten film trafi na duży ekran.

Mój egzemplarz tej książki jest dosłownie wypełniony wyróżnionymi cytatami w każdym rozdziale, ale podjąłam świadomą decyzję, aby nie dodawać żadnych do tej recenzji, ponieważ naprawdę nie chcę niczego zdradzać w tej historii. Po prostu zaufaj mi i wskocz do tej historii. Obiecuję, że jest to doświadczenie czytania, którego nie chcesz przegapić.

pokaż więcej

 
2018-03-29 12:39:40
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-03-29 12:39:23
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
765 221 931
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (51)

Ulubieni autorzy (21)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (116)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd