Natalia-Lena 
room6277.blogspot.com, goodreads.com/user/show/12184342-lena, https://www.instagram.com/nataliasreadingroom
Pochłaniam polsko- i anglojęzyczną literaturę, z wyższej i niższej półki, dla młodzieży i dla dorosłych. Tropię bestsellery, interesujące zapowiedzi, śledzę trendy - tyle słowem wstępu. Zapraszam do wypełnionego książkami Pokoju 6277. _____________________________________________________ Pytania, propozycje, prośby, etc., proszę kierować na: room6277@onet.pl
26 lat, kobieta, status: Oficjalna recenzentka, dodała: 33 książki, ostatnio widziana 2 dni temu

Oficjalne recenzje

05-10-2018
Oficjalna recenzja

Klimatyczny, barwny, a jednocześnie poruszający i trudny; hołd dla przeszłości i przeżyć, nawet tych najtrudniejszych, oraz zrodzonych z nich opowieści – debiut Holly Ringland to książka, która przenosi czytelnika do innego świata. Choć ta historia jest równie piękna, co bolesna, a australijska przyroda ukazana jest jako surowa i nieokiełznana, „Wszystkie kwiaty Alice Hart” budzą przemożne pragnienie zobaczenia Australii na własne oczy.

02-10-2018
Oficjalna recenzja

Tomasz Michniewicz kontynuuje reportaż zaangażowany, uświadamiający, który pochyla się nie tylko nad człowiekiem jako jednostką, ale i nad globalnymi problemami, w które jest on uwikłany, co ostatnio widzieliśmy w „Świecie równoległym”. Tym razem jednak „Chrobot” idzie o krok dalej – nie patrzymy już na świat poza kadrem, teraz nadszedł czas na spojrzenie nań z perspektywy rdzenia: jednostki, która w nim żyje.

06-08-2018
Oficjalna recenzja

Na pierwszy rzut oka, powieściowa intryga wygląda jak pudełko pełne przypadkowych przedmiotów, których nie sposób ze sobą połączyć. Albo jak gra w Story Cubes, gdy musimy ułożyć historię w oparciu o dziewięć obrazków, które wypadły po rzuceniu kostkami. Trzeba autorce oddać, że z fantazją podchodzi do tego zadania i z polotem łączy kolejne elementy, budując sens tam, gdzie wcześniej były same znaki zapytania.

20-07-2018
Oficjalna recenzja

Maureen Johnson otwiera wrota Akademii Ellinghama jedną z najlepszych dedykacji, jaką ostatnio czytałam. „Nieodgadniony” już od progu pogrywa sobie z czytelnikami i zaprasza ich do wspólnego rozwiązywania zagadki tytułowej postaci. Trafiamy do szkoły, w której nastoletnie perypetie mieszają się z sekretami z przeszłości i morderczą tajemnicą czyhającą w ciemnych zakamarkach.

03-07-2018
Oficjalna recenzja

Powieść „Sześć Cztery” podzieliła czytelników. Jedni określają ją jako bogaty i wnikliwy portret japońskiej policji, skupiający się na niuansach relacji między przełożonymi i podwładnymi oraz między funkcjonariuszami i dziennikarzami, inni z kolei uważają, że tytuł można potraktować jako niezbyt fascynujący podręcznik czy instruktaż. Rzeczywiście, autor skupia się na szczegółach, jeśli chodzi o codzienne działania policji i nie omija niczego.

Teraz czytam
  • Błękit
    Błękit
    Autor:
    Autorka bestsellerowej Historii pszczół – sprzedanej w Polsce w nakładzie 65 tysięcy egzemplarzy – powraca z niezwykłą powieścią o... wodzie. Przyszłość bez niej jest bardziej przerażająca niż świat b...
    czytelników: 834 | opinie: 76 | ocena: 6,74 (222 głosy)
  • Dwanaście życzeń
    Dwanaście życzeń
    Autorzy:
    Dagna to młoda dziewczyna z małej miejscowości, której bardzo się wstydzi. Pracuje w telewizji i choć w swoim programie przekonuje widzów o magii rodzinnych świąt, sama nie ma zamiaru odwiedzać rodzic...
    czytelników: 85 | opinie: 10 | ocena: 7,6 (15 głosów)
  • Gdy ogień gaśnie
    Gdy ogień gaśnie
    Autor:
    Ojciec John kontroluje wszystko i wszystkich. Lubi zasady. Szczególnie tę o nie rozmawianiu z Obcymi. Zna Prawdę. Wie, co jest dobre, a co złe. Ojciec John wie, co nadchodzi… Jednak Moonbeam zaczyna w...
    czytelników: 380 | opinie: 13 | ocena: 7,96 (47 głosów) | inne wydania: 1
  • Historia złych uczynków
    Historia złych uczynków
    Autor:
    Połączyła ich miłość? Pożądanie? Przeznaczenie? A może zło, które wydarzyło się dużo wcześniej? Nina przyjeżdża na studia do Warszawy. Wierzy, że ma szansę na lepsze życie niż jej matka. Jednak dzień...
    czytelników: 795 | opinie: 105 | ocena: 8,48 (217 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-18 12:56:22
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-10-08 20:33:18
Ma nowego znajomego: Black_Orchid
 
2018-10-08 20:32:21
Ma nowego znajomego: Koronczarka
 
2018-10-08 20:31:04
Ma nowego znajomego: olgaaar
 
2018-10-08 20:28:55
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-08 20:28:26
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-03 19:33:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki (2018), Posiadam
 
2018-09-28 12:57:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki (2018)

Oficjala recenzja dostępna również pod linkiem: http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje-ksiazek/10904/siedem-codziennosci
______

Świat to duże słowo. Wycinek. […] To tylko wycinek. Jeśli ma sens, łatwo uwierzyć, że to już wszystko. A ilu tych wycinków nie widzimy, bo nam ich ktoś nie pokazał, bo akurat na tamte nie trafiliśmy.*

Mogłabym zacząć górnolotnie: o sensie życia, przeznaczeniu, o...
Oficjala recenzja dostępna również pod linkiem: http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje-ksiazek/10904/siedem-codziennosci
______

Świat to duże słowo. Wycinek. […] To tylko wycinek. Jeśli ma sens, łatwo uwierzyć, że to już wszystko. A ilu tych wycinków nie widzimy, bo nam ich ktoś nie pokazał, bo akurat na tamte nie trafiliśmy.*

Mogłabym zacząć górnolotnie: o sensie życia, przeznaczeniu, o naszej roli w świecie. Ale „Chrobot” woli to, co zwykłe, to, co u podstaw. Czyli zaczniemy zwyczajnie.

„Chrobot”, czyli najnowsza książka Tomasza Michniewicza, to opowieść o siedmiu codziennościach. Zwyczajnych, a jednocześnie fascynujących. W przeplatających się, krótkich i nieco dłuższych ustępach, poznajemy życie siedmiorga dzieci z Finlandii, Kolumbii, Japonii, Ugandy, Kalkuty w Indiach, USA, Zimbabwe, i towarzyszymy im aż do dorosłości. Opowieść rozpoczyna się, gdy bohaterowie mają około sześciu lat; są dziećmi, ale dzieciństwo dla każdego z nich przybierze inny kształt. Później wkraczamy w burzliwy okres dorastania, który doprowadzi nas do dorosłości stawiającej kolejne wyzwania. Ciekawe, bo kogo nie zaciekawiłoby życie z innego kraju czy nawet kontynentu? Proste, prawda? Ot, historie z życia – nadzieje, radości, smutki, wyzwania. Jednak z tej prostoty wyłania się chyba najtrudniejsza i jedna z najbardziej ambitnych książek autora. Począwszy od formy, która wymaga od czytelnika uważnej lektury, skupienia, wejścia w pewną formę dialogu, przez poruszane tematy, na refleksjach, które pozostają z czytelnikiem, „Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata” to wielopłaszczyznowa, niepowtarzalna i fascynująca opowieść, próbująca nakreślić świat, w którym żyjemy. Próbująca, bo autor nie uzurpuje sobie prawa do objaśniania całego świata. To ledwie wycinek.

Tomasz Michniewicz kontynuuje reportaż zaangażowany, uświadamiający, który pochyla się nie tylko nad człowiekiem jako jednostką, ale i globalnymi problemami, w które jest on uwikłany, co ostatnio widzieliśmy w „Świecie równoległym”. Tym razem jednak „Chrobot” idzie o krok dalej – nie patrzymy już na świat poza kadrem, teraz nadszedł czas na spojrzenie na niego z perspektywy rdzenia: jednostki, która w nim żyje. Autor przechodzi od codziennego życia pojedynczych osób do coraz większych grup, by w końcu pochylić się nad siecią problemów oplatających kraje i kontynenty. Patrzy z bliska i jednocześnie robi krok w tył, by zobaczyć szerszy obraz. „Chrobot” nie tylko pokazuje człowieka i jego rzeczywistość, ale też próbuje uświadomić, dlaczego ona tak wygląda, szuka przyczyn i skutków. Bohaterowie żyją w konkretnych warunkach, które „coś” ukształtowało, co jest z nimi nierozerwalnie związane. Określenie „mieć swoje miejsce na Ziemi” nabiera nowego znaczenia. Życie Juanity, Reilly’ego, Marggie, Caseya, Miki, Kanae i Madhuri to mozaika elementów, które autor próbuje ułożyć i znaleźć w nich sens. Zestawiając ze sobą kolejne, uniwersalne etapy dorastania i dorosłości oraz relacje rodzinne, pokazuje, jaki wpływ ma na człowieka środowisko, w którym się urodził i w którym przebywa. Każda z siedmiu osób reprezentuje inną perspektywę, na którą składa się mnóstwo elementów: wychowanie, przekonania, miejsce zamieszkania, kultura, historia, religia… Każde z siedmiorga dzieci ma inny start, inne możliwości i szanse, ale każde prędzej czy później natknie się na „punkt wspólny”; autor odnajduje je i pokazuje, jak wiele podobieństw, ale i drastycznych różnic może mieć zwyczajna codzienność. W trakcie lektury stajemy się ósmym bohaterem, który dopasowuje swoje życie do danego zagadnienia, o którym właśnie czyta. Szukamy w „Chrobocie” swojego miejsca i to jest kapitalny element tej książki – bo stawiamy siebie na równi z innymi, podajemy sobie rękę z człowiekiem z drugiego końca świata. Nie ma miejsca na egocentryzm, ignorancję, obojętność, uprzedzenia. Poznanie drugiego człowieka to najlepszy lek.

„Chrobot” konfrontuje nas z naszymi przekonaniami oraz wiedzą, ale nie robi tego w wymuszony, nachalny sposób. Wszelkie refleksje wypływają naturalnie z lektury. Pokazuje nam konkretne obrazy, zjawiska, uświadamia i ma ku temu najlepszy, najbardziej dobitny argument: cudze życie. Bo zupełnie inaczej odbieramy różne hasła i idee, gdy stanowią one bezimienne konstrukcje, zbiór niekoniecznie powiązany z człowiekiem. Tak czasem bywa wygodniej, bezrefleksyjnie, szczególnie gdy nie jesteśmy wystawiani na próbę. Łatwiej być obojętnym. Mówię tu m.in. o stereotypach, ale i o takim przekonaniu, że „coś” wiemy na temat świata. Możemy uważać, że mamy szerokie horyzonty. Wiemy, jak wygląda wolontariat w Afryce, wiemy, jak się żyje amerykańskim snem w Stanach, wiemy o wyzysku w przemyśle ubraniowym, wiemy o rajach podatkowych, wiemy co nieco o działaniu koncernów farmaceutycznych, wiemy o tragediach rozgrywających się w różnych krajach. Wiemy coś o konsumpcjonizmie, głodzie, rasizmie, biedzie, marzeniach, przemocy, wyborach, wierze, rodzinie, historii. Wiemy coś o świecie. Wiemy? A może bazujemy na gotowych konstrukcjach? Wyobrażamy sobie? Patrzymy wyłącznie ze swojej perspektywy? Czy temat na pewno jest wyczerpany? Znamy konsekwencje tych zjawisk? A gdzie w tym wszystkim jest człowiek? Ten prawdziwy, żyjący, czujący, myślący, a nie nasze wyobrażenie o nim? W „Chrobocie” nasze przekonania zyskują twarz konkretnej osoby, autor konfrontuje nas ze świadectwem, jakim jest życie właśnie takiego najzwyklejszego człowieka. Teraz już nie da się wzruszyć ramionami, pobłażać niewiedzy, machnąć ręką. Nie da się ukryć, że inaczej odbieramy problem, gdy jest on potraktowany teoretycznie, gdy czytamy rozważania na temat produkcji ubrań i statystyki dotyczące wyzysku albo ogólne diagnozy na temat tego, że w kraju X jest źle. Gdy do tego równania wchodzi człowiek ze swoją historią, mówiąc kolokwialnie „dostajemy po głowie”. Towarzyszymy wybranemu bohaterowi od wczesnego dzieciństwa do dorosłości, poznajemy go, zaglądamy do życia i hasło przestaje być tylko abstrakcyjnym hasłem, a staje się rzeczywistością widzianą jego oczami.

„Chrobot” to również rodzaj literackiego eksperymentu, który do samego końca zmusza do myślenia poprzez zaskoczenie, manipulowanie perspektywą, igranie z czytelnikiem, który zadowolony z siebie chce myśleć, że już poszerzył sobie horyzonty, czuje się mądrzejszy, bardziej uświadomiony, bo przeczytał trochę o świecie i cudzym życiu, i się zadumał. Wystarczyłoby przecież przedstawić sylwetki bohaterów, dorzucić garść globalnych problemów i na tym zakończyć. Takie rozwiązanie byłoby wygodne, ale wygoda nie motywuje, nie uwiera. Wygoda każe nam się dobrze poczuć, odłożyć książkę na półkę i dalej robić swoje. „Chrobot” żąda, by kwestionować, szukać, myśleć, nie zadowalać się tylko własną perspektywą.

Nowa książka Tomasza Michniewicza to jednocześnie niesamowita podróż przez różne losy, biegnące obok siebie przez czas oraz wnikliwe spojrzenie na rzeczywistość, w której przyszło żyć zarówno bohaterom, jak i każdemu z nas. Poruszają perypetie opisanych ludzi i poruszają chwile, w których pęka bańka iluzji – czasem żyjemy w niej, bo chcemy, a czasem nawet nie wiemy, że mamy inne wyjście. Tylko czy to nas usprawiedliwia?

I tak będziemy słyszeć chrobot długo po skończonej lekturze.

--------------------
*„Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata” Tomasz Michniewicz, str. 448

pokaż więcej

 
2018-09-25 11:14:47
Ma nowego znajomego: Izabela Pycio
 
2018-09-06 20:33:34
Ma nowego znajomego: MerLinka
 
2018-09-06 20:31:58
Ma nowego znajomego: Pola St
 
2018-09-06 20:30:02
Ma nowego znajomego: magia_stron
 
2018-08-29 10:39:35
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Narodziny królowej (tom 1)
 
2018-08-29 10:13:29
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-08-25 21:08:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki (2018), Posiadam

Staruszka sięga po niepozorny, czerwony notes z okładką wytartą przez lata użytkowania i kolejne podróże, przez niezliczony dotyk dłoni. Przegląda widniejącą na pożółkłych stronach listę imion i nazwisk, adresów, numerów. Każdą z tych osób kiedyś znała, każda z nich składa się na historię jej życia, którą ukryła między kartkami. Wszystko zaczęło się w rodzinnej Szwecji, gdzie jako dziewczynka... Staruszka sięga po niepozorny, czerwony notes z okładką wytartą przez lata użytkowania i kolejne podróże, przez niezliczony dotyk dłoni. Przegląda widniejącą na pożółkłych stronach listę imion i nazwisk, adresów, numerów. Każdą z tych osób kiedyś znała, każda z nich składa się na historię jej życia, którą ukryła między kartkami. Wszystko zaczęło się w rodzinnej Szwecji, gdzie jako dziewczynka trafiła na służbę. Potem, będąc nastolatką, przeniosła się do Paryża; w latach 30. jako modelka prezentowała stroje od najsłynniejszych projektantów i pozowała dla prestiżowych pism. Los rzucił ją też do Nowego Jorku w przededniu II wojny światowej. Wraz z nią kolejne kilometry oraz upływający czas pokonywała... miłość. A to zaledwie okruchy z całego życia dziewięćdziesięciosześcioletniej Doris – życia długiego, pełnego wzruszeń, uczuć, wzlotów i upadków. Teraz, na przekór samotności, chce przekazać komuś te wspomnienia. Jenny, jedyna żyjąca krewna Doris, nie ma czasu na przeszłość, bo teraźniejszość jest zbyt absorbująca; próbuje zapanować nad swoim rodzinnym życiem i codziennością, która podążyła w nieco innym kierunku niż jej plany i marzenia. Gdy kobieta nieoczekiwanie zyskuje wgląd w rodzinne tajemnice, przekonuje się, że jej przeszłość jest nierozerwalnie splątana z osobami, których nigdy nie poznała, a które mogą mieć wpływ na przyszłość…

„Rozstanie z ukochaną osobą to najgorsze uczucie, jakie znam, Jenny. Do dziś nie znoszę pożegnań. Odejście kogoś bliskiego pozostawia w naszej duszy bolesną ranę.”*

„Czerwony notes” obejmuje nie tylko niemal sto lat z życia Doris, ale i prezentuje dwie perspektywy czasowe: teraźniejszość poświęconą codzienności Doris i jej relacji z Jenny oraz przeszłość, która sięga aż do dzieciństwa bohaterki i opisuje najważniejsze wydarzenia z jej życia. Doris wraca wspomnieniami do wydarzeń, ale to ludzie są w nich najważniejsi. To oni stanowią kolejne punkty, które zaznaczają nowe etapy w opowieści. Chronologia czerwonego notesu to przede wszystkim chronologia ludzkich losów, za którymi idą emocje, uczucia, marzenia. Poznajemy rodzinę Doris, jej przyjaciół, pracodawców i współpracowników, a także jej wielką, wielką miłość. Jesteśmy świadkami dramatów, trudnych decyzji, triumfów oraz zwyczajności codziennego dnia. Zagłębiając się w zapiski głównej bohaterki, z jednej strony trafiamy do świata, który ciągle się zmieniał i którego już nie ma, ale z drugiej strony on ciągle żyje – jest tak samo barwny, potrafi zachwycać albo przerażać mimo upływu czasu. Życie Doris obfituje w niezwykłe wydarzenia oraz interesujące osoby; chciałoby się ocalić z tej przeszłości jak najwięcej, ale niestety nie jest to nasz wybór. Pamięć Doris, jej stan zdrowia oraz upływający czas narzucają ograniczenia. Chciałabym, żeby autorka pogłębiła niektóre wspomnienia Doris, ujęła ich jeszcze więcej, skupiła się na nich dłużej. Jest w tym ukryta zaleta powieści, bo nie do końca nazwałabym to niedosytem, a raczej czytelnikiem tak zasłuchanym w opowieść, że chce jeszcze, chce więcej. Z drugiej strony pochylam się nad samą konstrukcją powieści – bohaterka, która wraca wspomnieniami do przeszłości, ma już dziewięćdziesiąt sześć lat i jak sama mówi: wspomnienia z młodości są barwniejsze i bardziej wyraziste niż to, co było wczoraj. To uwidacznia się w „Czerwonym notesie”, który wraz ze zbliżającym się finałem stawia na coraz krótsze retrospekcje, przesuwając ciężar na współczesność. Rozważam, czy taki nawiązujący do prawdziwego życia zabieg, mimo że może zostać potraktowany jako niedociągnięcie, jest lepszy niż opcja, w której wszystko jest opisane idealne, dokładnie co do szczegółu. Co wydaje się bardziej realistycznym rozwiązaniem w kontekście prawie stuletniej staruszki, która opisuje swoje życie?

Wydawca złożył na okładce obietnicę, że w trakcie lektury „wzruszenie gwarantowane” i muszę przyznać, że nie jest to tylko pusta reklama. „Czerwony notes” chwyta za serce już od pierwszych stron i to na kilka sposobów. Pozostać obojętnym to w przypadku tej powieści trudna sztuka. Można by zarzucić autorce, że część wydarzeń z życia Doris jest obliczonych specjalnie na to, by wywołać wzruszenie, taki emocjonalny chwyt, ale pojawił się też element, który uderza prosto w serce i któremu trudno właściwie cokolwiek zarzucić, głównie ze względu na jego prawdziwość – a jest nim opis starości, samotnej starości, niezrozumianej, zepchniętej na margines przez pęd codziennego życia młodszych i zdrowszych. Nietrudno zobaczyć w Doris całą grupę emerytów, którzy borykają się ze zdrowiem, samotnością i takim zwyczajnym, codziennym życiem. Nietrudno pomyśleć o tym, ci by się stało, gdyby w sytuacji głównej bohaterki znalazły się nasze babcie i nasi dziadkowie, czy po prostu – starsze osoby, które znamy. Nie da się być obojętnym na drugiego człowieka. Szczególnie gdy, tak jak w przypadku Doris, wchodzimy do jego domu i obserwujemy codzienność, której być może do tej pory nie byliśmy w pełni świadomi, bo w pędzie życia nie było czasu na refleksję. Z „Czerwonego notesu” mogą wyłonić się dla wielu czytelników również bardzo osobiste wzruszenia. Powieść skupia się na życiu, które trwa dzięki przekazywanym wspomnieniom. Doris spisuje swoją przeszłość dla jedynej krewnej, na nowo ożywając osoby, które odmieniły jej świat, ocalając przed zapomnieniem zarówno je, jak i siebie. Na miejscu Jenny autorka stawia za to czytelnika, namawiając go, by nie tracił czasu – by to on pierwszy wyciągnął rękę i zaczął ocalać wspomnienia, by zacząć rozmawiać, pytać o przeszłość, nim będzie za późno. Ten element z pewnością poruszy czułe struny, czy to u osób, które uwielbiają badać przeszłość swojej rodziny, czy to u tych, którzy żałują, że pewnych wspomnień nie poznali i już nie poznają.

Każdy z nas chciałby zostać zapamiętany. Każde imię to wstęp do nowej historii. „Czerwony notes” to wzruszające świadectwo siły, jaka tkwi w historiach i wspomnieniach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Musimy pamiętać, że nie każdy ma taki czerwony notes jak Doris i nie każdy ma kogoś, komu może przekazać swoje wspomnienia – czasem tylko nasza wyciągnięta ręka może je ocalić. A po latach, ktoś wysłucha nas.

„Życzę ci wszystkiego tyle, ile potrzeba. Tyle słońca, ile potrzeba, żeby rozjaśniło ci dni. Tyle deszczu, ile potrzeba, żebyś doceniła słońce. Tyle radości, ile potrzeba na wzmocnienie duszy, ale też tyle smutku, ile potrzeba, byś potrafiła docenić drobne przyjemności w życiu. I tyle spotkań, ile potrzeba, żebyś przywykła do pożegnań.”**
____________
*„Czerwony notes” Sofia Lundberg, tłum. Ewa Wojciechowska, str. 119
**tamże, str. 44

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
2631 279 17436
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (1085)

Ulubieni autorzy (24)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (59)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd