pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Abaddón - anioł zagłady
Arcydzieło literatury iberoamerykańskiej ubiegłego wieku.
Abaddon to wyprawa w sferę snu, zagmatwane symbole, tajemnicze sceny i wizje. Pisarz zaprasza w mroczną podróż w głąb własnej duszy. Bohatere...
Arcydzieło literatury iberoamerykańskiej ubiegłego wieku.
Abaddon to wyprawa w sferę snu, zagmatwane symbole, tajemnicze sceny i wizje. Pisarz zaprasza w mroczną podróż w głąb własnej duszy. Bohaterem czyni samego siebie, również swoją żonę M. i wiele innych znanych i realnych postaci świata Buenos Aires. W książce odnajdziemy fragmenty wywiadów udzielanych przez pisarza, zapisy jego spotkań z czytelnikami, rozmowy lewicowych intelektualistów argentyńskich z lat 70. na temat zaangażowania w stylu Cortázara, Sartre'a czy Che Geuvary oraz orgii erotycznych i różnych sposobów wykorzystania wibratora.
Sábato tworzy portret ludzkości w przededniu Armageddonu. Wśród przewijających się u niego postaci są również bohaterowie jego książek: Aleksandra, Marcin i Bruno czy Vidal Olmos z O bohaterach i grobach oraz malarz Castel z Tunelu. Długą wędrówkę swego „ja” podziemnymi korytarzami apokaliptycznego Buenos Aires kończy we własnym domu, spotykając się z samym sobą, zagłębionym w fotelu.
Abaddon, Anioł Zagłady to zapis niepokojów dręczących pisarza, jego obsesji, rozważań nad kwestią odpowiedzialności za słowo i losem współczesnego człowieka. Jaka jest rola pisarza i literatury w czasach rewolucji? Czy artysta powinien walczyć z karabinem w ręku? Wedle Sábato, pozostaje mu rola „świadka, bezsilnego świadka”.
To nowa, uzupełniona i nieocenzurowana wersja tłumaczenia Abaddona, Anioła Zagłady.
pokaż więcej.
źródło opisu: Nota wydawcy
źródło okładki: Wydawca
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
15
-
335
Opinie czytelników
Mam trudności ze zrecenzowaniem tej książki. Ernesto Sabato był i w dalszym ciągu jest dla mnie pisarzem dość nieznanym, pomimo informacji na tyle okładki, że jego powieści odegrały ogromną rolę w literaturze światowej XX wieku.
Z początku nie mogłam oprzeć się uczuciu, które prawdopodobnie towarzyszyło mi podczas pierwszego czytania „Ulisesa”. Jakkolwiek są to dwie zupełnie różne powieści, doszukiwałam się pewnej analogii. Przede wszystkim jest to fakt, że po pierwszym przeczytaniu owej powieści nie jesteśmy w stanie jej zrozumieć, wniknąć do niej, a co za tym idzie, często jej ocenić , a i nawet jej docenić.
„Abaddon – Anioł Zagłady” to właśnie tego typu powieść, której, mówiąc szczerze, czytając pierwszy raz zupełnie nie rozumiałam. W trakcie tych pięciuset stron wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, o czym to właściwie jest. Akcja powieści wydawała mi się uciekać, toczyć się gdzieś poza moją czytelniczą wiedzą, a nawet poza samym tekstem.
Gdyby nie zaświadczenie o ważnej roli, którą odegrała owa powieść, prawdopodobnie nie starałabym się doszukiwać w niej jakiegokolwiek dna. Nie mogłam jednak zaprzeczyć, że w powieści Sabato zawarł wiele bardzo interesujących fragmentów. Jednym z nich jest rozmowa dotycząca koncepcji Szatana, Starego Testamentu i prawdziwego oblicza Boga. Według tej ciekawej tezy, Bóg starotestamentowy nie jest rzeczywistym Bogiem, zbyt bardzo różni się on od Boga z Nowego Testamentu. Jego mściwość, gniew i karanie ludzkości kłócą się z nauczaniem Chrystusa, dlatego stawiana jest teza, że siłą, która zesłała egipskie plagi, która zesłała Wielki Potop, a ponad wszystko, która także podjęła przymierze z Mojżeszem, był nie Bóg, ale Szatan. Jakkolwiek jest to dziwne założenie, to trudno jest je zupełnie odrzucić bez dogłębnej i merytorycznej argumentacji.
Ciekawym fragmentem jest także list Sabato, w którym zachęca do pisania i przywołuje historie odrzucanego przez wydawców Prousta oraz opowiada o utożsamiającym się ze swoim dziełem i bohaterką, Flaubertem.
To, co może obronić tę powieść i świadczyć nawet o jej niezwykłej sile i wartości, to jej modernistyczne podejście. Sabato kilkakrotnie na kartkach książki wspomina o koncepcji powieści , która posiadałaby nowoczesne podejście zarówno do narracji, jak i fabuły. „Z tej samej przyczyny nie udają się często adaptacje filmowe utworów literackich. Widziałeś „Azyl”? Został z niej tylko scenariusz, to, co zwykliśmy nazywać treścią powieści. Powiedziałem: „co zwykliśmy nazywać”, ponieważ treścią jest cała powieść, jej bogactwo i jej blask, ukryte wątki, niekończące się lśnienie słów, dźwięków i barw, a nie owe sławetne „fakty”.” Istotnie, „Abaddon…” jest właśnie tego typu powieścią. Nie wyobrażam sobie i wręcz nie sądzę by była możliwa adaptacja tej książki. Oczywiście sama możliwość lub jej brak nakręcenia filmu według powieści nie świadczy o jej uniwersalnym i ponadczasowym charakterze, a tym bardziej o jej wielkim wkładzie w historię literatury. „Abaddon…” mimo, iż nie do końca zrozumiały, niewątpliwie jednak ten wkład posiada. W jednym z akapitów Sabato opowiada o swoim pomyśle stworzenia literackiej fikcji: „Mówię o pisarzu wewnątrz fikcji. Mówię o skrajnej możliwości, gdzie sam autor powieści byłby w środku. Ale nie jako obserwator, kronikarz czy też świadek. (…) Jako jeszcze jedna postać powieści, tej samej jakości co inne, które wszakże wyłaniają się z jego własnej duszy. Niby jakiś oszalały facet, który współżyje ze swoimi własnymi tworami.” Tym właśnie jest ta powieść. Sam Sabato pojawia się na jej kartach, jako bohater, jako znany pisarz, ale także jako po prostu jedna z postaci książki. Nie jest to autobiografia, nie jest to (lub być może nie jest) zapis autentycznych chwil i rozmów autora. Jest to kreacja literacka, precyzyjnie stworzona fikcja, na potrzeby modernistycznej koncepcji.
W spojrzeniu ze strony wkładu w historię literatury, w jej ewolucję, rozwój i eksperymentowanie, powieść Ernesto Sabato, to niewątpliwie ważne dzieło. Trudno jest mi je ocenić, gdyż wiem, że uczciwie mogłabym być w stanie wypowiedzieć się na jej temat i wyznaczyć ocenę, po drugim lub nawet dopiero trzecim jej przeczytaniu. Jest to mądra powieść, wielowarstwowa, choć przebrnięcie przez ponad pięćset stronic jest dość męczącym wyczynem, dlatego nie umiem na razie zaplanować powtórnej lektury tej powieści. Nie pozostanie jednak odhaczona na mojej liście.
Intrygująca powieść, nieco trudna w odbiorze ze względu na jej dość chaotyczną narrację. Jednak pozostawia po sobie dość dobre wrażenie, związane głównie z surową oceną autora ludzkiej cywilizacji.
"Najdziwniejsze, że istoty tak różne czytają tę samą książkę, jakby tych książek było nieskończenie wiele; jeden tekst pozwala wszakże na niezliczone różne, a nawet przeciwstawne interpretacje życia i śmierci, sensu istnienia."
Czytanie tej książki zajęło mi dobre 3 tygodnie. Ta, po części autobiograficzna książka, napisana jest w bardzo skomplikowany i chaotyczny sposób. Zlepki myśli, pojawiające się nagle (i równie szybko znikające) dziwne postaci, sprawiają, że przebrnięcie przez całość jest sporym wyzwaniem i wymaga cierpliwości. Nie twierdzę, że nie warto, bo w "Abaddonie" znaleźć można błyskotliwe i trafne spostrzeżenia na temat ludzkości i życia. Jest to jednak "wyprawa" tylko dla wybranych i kochających wymagające lektury.
Ernesto Sabato opisuje w książce rolę artysty, w tym przypadku pisarza, w społeczeństwie ogarniętym chaosem i paniką. Ma to formę luźnego notatnika bądź dzienniczka. Niestety często "bez ładu i składu". Jak już zrozumiałam jakiś fragment i oswoiłam się z akcją, tematyką i bohaterami, to za chwilę autor wprowadzał nowych bohaterów, nowe zdarzenie i nowe okoliczności. Sam pisarz z wykształcenia jest fizykiem jądrowym. Wyobrażam go sobie jako drugiego Einsteina, którego nikt nie rozumie a mimo wszystko wiele osób go podziwia. Czasami odnosiłam wrażenie, że Sabato napisał to sam dla siebie;)
Polubiłam serię "50 na 50" i jak dotąd, skompletowałam wszystkie egzemplarze. Z całą pewnością ta pozycja wydaje mi się najtrudniejsza i najżmudniejsza w odbiorze. Powieść jest tak bardzo skomplikowana, że momentami okropnie się męczyłam. Trzeba być wielbicielem tego typu powieści, ja chyba nie jestem

Selkar
Albertus
Zinamon
Weltbild
Empik
Matras


