Nie będę Francuzem(choćbym nie wiem jak się starał)

Tłumaczenie: Teresa Tomczyńska
Wydawnictwo: Świat Książki
6,26 (141 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
7
8
15
7
35
6
42
5
20
4
10
3
7
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
I'll never be french(no matter what i do)
data wydania
ISBN
9788324714988
liczba stron
240
słowa kluczowe
wspomnienia, uroki życia
język
polski
dodała
PiPi

To naprawdę zadziwiające, na ile sposobów Francuzi potrafią utrudniać codzienne życie – zdumiał się autor, Amerykanin, namówiony przez swoją dziewczynę na spędzenie lata we francuskiej Bretanii. Po wakacjach kończy się ich miłość, ale Mark zaczyna zakochiwać się w tym „końcu świata”, gdzie inne jest wszystko: od starych kamiennych domów po jedzenie, od rytmu codzienności po zwyczaje...

 

źródło opisu: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

źródło okładki: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (433)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1459
zosia_bm | 2018-08-14
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 14 sierpnia 2018

Pozycja, którą zamierzałam przeczytać od kilku miesięcy. W końcu trafiła na letnie upały
i dobry nastrój, w którym mnie podtrzymywała. Lekka, zabawna, nieskomplikowana.
Główny bohater Mark – nowojorczyk - za namową swojej dziewczyny wybiera się na lato
do Francji (Bretanii), do niewielkiej miejscowości, aby w spokoju pisać książkę. Spotyka go tu szereg zaskakujących zdarzeń, którym ciągle się dziwi w sposób niemal chłopięcy, ponieważ jest zupełnie inaczej niż w Stanach Zjednoczonych. Inaczej zachowują się sąsiedzi, inaczej obsługują w sklepach, inaczej działają fachowcy, ubezpieczyciele, banki. Inne są domy, inne jedzenie, inaczej żyje społeczność lokalna. Zakochał się w tym miejscu i kupił dom.
Mark jest momentami irytujący w swojej nieporadności i zagubieniu. Wzbudza jednak wiele sympatii dzięki temu, że ma do siebie wiele dystansu. Potrafi sam z siebie żartować. Dzięki jego opisom podejściu do życia w Bretanii, sama poczułam dużo sympatii do tamtego miejsca i ludzi.
Polecam...

książek: 2700
joly_fh | 2016-01-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 stycznia 2016

No tak, przyjeżdża Amerykanin do Francji i wszystkiemu się dziwi. Zachowuje się tak, jakby Francja była skansenem albo wręcz jakąś inną planetą. Najbardziej dziwi go to, że ludzie ze sobą rozmawiają i sobie pomagają (w małej mieścinie). Jak już ktoś tu napisał, niewiele to mówi o Francji, a wiele o autorze tej książki i o kraju, z którego przybył. Prawie 50 lat, a pożycza pieniądze od mamy, myśli jak nastolatek, a nauczenie się języka kraju, w którym posiada dom (i ubezpieczenie) przerasta jego wszystkie możliwości. Porażka. No i ile można pisać o naprawianiu pralki.

książek: 95
Jeż_Książkowy | 2016-10-22
Przeczytana: 22 października 2016

„Nie będę Francuzem” (choćbym nie wiem jak się starał)… a serio się starasz? Cóż, nie sądzę, Panie Greenside i chyba nie ja jedna.
Książka Marka Greenside’a była dla mnie miłą odskocznią od codzienności, ale również lekkim rozczarowaniem. Podobnie jak autor, miałam okazję mieszkać we Francji i zwiedzić zapierającą dech w piersiach swoim pięknem Bretanię i stwierdzam, że autor, siląc się na jakiś uogólniony portret psychologiczny Francuzów, zmarnował potencjał swojej osobistej historii. Trzy miesiące wakacji, nie wspomniawszy już o okresie studiów we Francji, wystarczyły mi, aby zgromadzić doświadczenia oraz poczynić obserwacje na dwutomową książkę, w której to opisy wymiany kotła na olej, pomiaru podłogi, czy naprawy pralki zajęłyby może po jednym akapicie, a nie po grubym rozdziale każdy.
Nie twierdzę, że książka pozbawiona jest humoru. A owszem – nie raz i nie dwa się uśmiechnęłam, a może nawet uśmiałam, ale o wiele częściej ulegałam irytacji, czytając o zwykłych życiowych...

książek: 1399
Pani_Wu | 2012-01-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2009 rok

Obecnie jest moda, żeby kupić dom w obcym kraju i pisać o tym książki. Nawet jeśli, tak jak Mark Greenside, nie ma się nic ciekawego do powiedzenia.

Książki tego rodzaju nie tylko mówią nam o kraju, w którym kupiono dom, ale też o kraju, z którego przyjechał autor. Ta książka („Nigdy nie będę Francuzem”) mówi zwłaszcza o kraju, z którego pochodzi autor, czyli o USA. O Bretanii mówi niewiele, a nawet prawie nic.

To rozdęte do granic absurdu amerykańskie ego jest bardziej lub mniej świadomie obnażone, a widok nie jest przyjemny. To ludzie, którzy dopiero zeszli z pastwiska i fakt, że używają prysznica, czyni ich, w ich oczach, ludźmi cywilizowanymi.

No i edukacja! Czytuję takie książki, żeby się czegoś dowiedzieć o ludziach i krajach. Ale żeby autor opowiedział coś ciekawego, musi być wykształcony (nawet jeśli jest samoukiem). Autor jakieś wykształcenie ma, ale jest to wykształcenie amerykańskie i moja skóra cierpnie na myśl, że oto właśnie wprowadzamy od września w życie...

książek: 1980
niebieska | 2011-02-14
Na półkach: Przeczytane, 2011, 2013
Przeczytana: 03 lutego 2011

Książke wypożyczyłam z biblioteki nie tyle ze względu na temat co moje uwielbienie dla Francji i ciągle niespełnione marzenie o Bretanii.
Autor z dużą dawką uroku, humoru i dystansu opowiada o swoich perypetiach, najpierw wakacyjnych. Potem o tym co z nich wynikło dla niego na jego dalsze życie. Zestawia i porównuje bardzo dowcipnie dwa światy. Francuski i amerykański. Cieszy się jak dziecko każdym sukcesem, każdą udaną próbą dogadania się, załatwienia sprawy, każdą nawiązaną przyjacielską relacją.
Dla mnie o niebo lepsza od wielu tego typu książek, choćby od bardzo nudnych "Wzgórz Toskanii" Ferenca Mate.

książek: 1193
Jadźka | 2015-07-30
Przeczytana: 27 lipca 2015

To, co lubię w książkach najbardziej to fakt, że ciągle się czegoś uczę. Nie ważne, czy sięgam po książkę obyczajową, kryminał, fantastykę czy zwykły podręcznik z danej dziedziny. Za każdym razem dowiaduję się czegoś nowego, w częstych przypadkach – bardzo ciekawego. Dzięki temu polubiłam książki, w których autorzy opowiadają o własnych doświadczeniach, ujmują w słowa własne przygody i przejścia. Jednym z takich tytułów, którym chciałabym Was zainteresować, jest książka Marka Greenside'a „Nigdy nie będę Francuzem (choćbym nie wiem jak się starał)”. To przezabawna opowieść o tym, jak rodowity Amerykanin próbuje odnaleźć się wśród bretońskiej społeczności. Nie tylko język stanowi barierę między nimi – przecież co kraj, to obyczaj. Jedno nieodpowiednie słowo, jeden zły krok i wszystko może runąć. I chociaż poczynił wiele trudnych kroków – za każdym razem spotykał nowe niespodzianki.

Nowojorczyk Mark Greenside wyruszył na wycieczkę z dziewczyną do niewielkiej celtyckiej wsi – i to...

książek: 853
Eljot | 2014-07-22
Przeczytana: 21 lipca 2014

Praktycznie cała książka opiera się na poszukiwaniu i remontowaniu domu, który autor zakupił we Francji. Nic się w niej nie dzieje. Informacje na temat Francji może jakieś i są, ale bardzo zdawkowe.
Raczej bym się nie zgodziła z wcześniejszymi opiniami, że autor jest przekonany o swojej wielkości, ponieważ jest Amerykaninem. Widzi dużo mankamentów swojego kraju, jednakże to nic nie wnosi do książki.
Ostatnio stało się bardzo modne wyjeżdżanie gdzieś poza granice własnej ojczyzny, kupno domu i poświęcenie całego swojego czasu na pisanie książki.
A z czego żyć? Z tego co da mamusia cztredziestopraoletniemu mężczyźnie...
Dla mnie czytanie tej książki, to niestety strata czasu.

książek: 28
bosoba | 2015-12-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 stycznia 2011

Kto lubi Francję i zna uroki Bretanii, może czytać z sentymentem. Osobiście połknąłem lekko i z apetytem jak ostrygę. Szkoda, że nie mogę sobie pozwolić na dajmy na to rok życia w Bretanii. I tak nie będę jak autor Francuzem. C'est la vie.

książek: 659
Monika | 2012-12-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 grudnia 2012

Super! Podobał mi się przede wszystkim styl, szybko się czytało. Jedyne, co mnie drażniło to to, że autor przez cały czas nie był w stanie nauczyć się francuskiego.. kupił dom we Francji, zakochał się w tym miejscu, a nie mógł nauczyć się języka? No nie wiem, może to zależy od osoby. Jednak jak na człowieka wykształconego, na poziomie.. trochę to raziło.

książek: 1987
MaratikS | 2013-07-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 lipca 2013

Książkę dosłownie połknęłam. Jest lekka, przyprawiająca o stany wesołości i tęsknotę za wspólnota sąsiedzką, której już nie znamy. Pełna relatywizmów kulturowych i zmagań z językiem francuskim. Pisana z miłością( czuje się to czytając) i z uśmiechem. 10/10

zobacz kolejne z 423 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd