Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tysiąc dni w Wenecji

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
5,17 (557 ocen i 86 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
20
8
21
7
77
6
122
5
115
4
62
3
89
2
19
1
21
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A thousand days in Venice
data wydania
ISBN
9788308043738
liczba stron
302
słowa kluczowe
miłość, romans, powieść, Włochy
język
polski

Jeśli romans, to tylko w Wenecji. Wpadają na siebie przypadkiem na Piazza San Marco – amerykańska dziennikarka i włoski bankowiec. Ona, dojrzała kobieta, rozwódka, nie wierzy już w miłość. On zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, bez pamięci. Ta miłość była im jednak pisana… Ciepła, zabawna i inspirująca książka – dla marzycieli, podróżujących palcem po mapie i prawdziwych...

Jeśli romans, to tylko w Wenecji. Wpadają na siebie przypadkiem na Piazza San Marco – amerykańska dziennikarka i włoski bankowiec. Ona, dojrzała kobieta, rozwódka, nie wierzy już w miłość. On zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, bez pamięci. Ta miłość była im jednak pisana…

Ciepła, zabawna i inspirująca książka – dla marzycieli, podróżujących palcem po mapie i prawdziwych globtroterów, miłośników pogodnych lektur, a także smakoszy włoskiej kuchni. Romans, przewodnik turystyczny i kulinarny w jednym.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1212)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 707
Iml | 2015-07-20
Na półkach: 2015, Przeczytane
Przeczytana: 16 czerwca 2015

Romantyczna, słodka, rozgrzana słonecznymi promieniami, ukraszona apetycznymi przepisami i dopełniona wyjątkowym pejzażem. Taka relaksacyjna, jak najbardziej wakacyjna.

książek: 860
bibliofilka | 2011-07-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 lipca 2011

Nie lubię takich książek, gdzie głównym motywem jest romans i pewnie nigdy bym po nią nie sięgnęła, gdybym w tym roku nie odwiedziła Wenecji:)

Tematyka banalna, dla mnie wręcz przerysowana. Poza tym całą fabułę zdradza notka na końcu książki, więc zaskoczenia nie ma.
On - Włoch, zakochuje się w Amerykance od "półwejrzenia". Rok później spotyka ją w weneckiej kawiarni i już wie, że to przeznaczenie. Wyznaje jej miłość, a ona się zgadza przeprowadzić do Wenecji. Ona - Marlena - kobieta dojrzała, posiadająca swoja pracę i pasję, dwójkę dorosłych dzieci, postanawia zmienić swoje życie. Nie zna włoskiego, poza nazwami potraw, nie za wiele wie o swoim Nieznajomym, a mimo to postanawia zaryzykować. Powoduje to wielkie zmiany w jej życiu, musi przyzwyczaić się do mentalności Włochów, zaakceptować ich plan dnia, sposób spędzania czasu. Każdy dzień przynosi coś nowego...

I pewnie ta książka zaliczona zostałby do takich tkliwych romansideł, gdyby nie jedna rzecz. Tutaj oprócz...

książek: 1903
foolosophy | 2010-12-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 grudnia 2010

Mogłoby się rzec, że kulinarna strona powieści jest dopełnieniem romantycznej historii. Sądzę jednak, że to właśnie miłosna historia jest dopełnieniem kulinarnej strony. W końcu, mamy pokochać Wenecję, nie Marlenę i Fernando.

Pokochać to mało powiedziane. Wenecja jest jak Księżniczka, niby irytuje, lecz nie możesz przestać o niej myśleć. Wracasz do niej myślami, by w końcu na zawsze pozostać w jej ramionach. Zauroczenie, miłość od pierwszej strony, pierwszej opowieści o słonecznym mieście - to właśnie dzieje się z czytelnikiem, gdy zapragnie poznać "Tysiąc dni w Wenecji". Niech nie zgubi was zachęta na tyle okładki, niech nie przestraszy was nawiązka do romansu. Bowiem książka ta ma w sobie o wiele więcej niż może się wydawać. A przede wszystkim, szykujcie się na chęć natychmiastowej zmiany miejsca zamieszkania. Któż by się oparł tak pięknym urokom?

Wrażenie prażącego słońca, niebiańskich zapachów, a już nawet wyśmienitej uczty nie ominie was przez całą powieść. Głębokie...

książek: 242
Nemezis | 2013-10-15
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 15 października 2013

"Tysiąc dni w Wenecji. Zaskakujący romans". Czy ja wiem czy taki zaskakujący ? Jeżeli bohaterką powieści jest sama autorka, to przyznaję, mogę jej tylko pogratulować. Marlena wyjeżdża do Wenecji w sprawach służbowych i tam zostaje zauważona przez weneckiego Nieznajomego. Początek niemal jak zaczerpnięty z bajek Disney'a. Po latach wraca tam znowu i poznaje mężczyznę, który zwierza jej się z uczucia, które poczuł od pierwszego wejrzenia. Która z Nas nie marzyła o takim przebiegu zdarzeń ? "On angielskiego nie zna zbyt dobrze, ona z kolei po włosku potrafi wymawiać głównie nazwy potraw." Historia kochanków, którzy poznają się z każdym dniem, spontanicznych i wiecznie młodych, którzy odkrywają siebie. Romans przepleciony z krajobrazami Wenecji i cudną kuchnią, która sprawia, że czytelnikowi aż leci ślinka. Chcesz wiedzieć więcej ? Nie czekaj, przeczytaj.

książek: 686
Kinqa | 2010-10-13
Na półkach: Przeczytane

Zmęczyłam tę książkę.

"Tysiąc dni w Wenecji" pożyczone z biblioteki, cierpliwie czekało na swoją kolej. Gdy zbliżał się termin oddania, zabrałam się za czytanie. Ojej jak topornie mi to szło. Książka niby lekka - a ja ? Czytałam i ziewałam.

Częściowo kładę to na karb nerwowego i napiętego tygodnia. Czytając, często myślami byłam gdzie indziej. Łapałam się na tym, że zupełnie nie wiedziałam o czym czytam, musiałam kartkować kilka stron wstecz, by odnaleźć wątek.
Książka z cyklu: przeczytałam - już o niej zapomniałam.

Czy sięgnę po kolejne tomy? Myślę, że tak. Poza tym, kolejne części są przez czytelników wyżej ocenianie niż "... w Wenecji". To zachęca do kontynuowania podróży po włoskich miastach.

książek: 1713
Edi_Edi | 2013-07-09
Przeczytana: 08 lipca 2013

Heh...przewidywalna do bólu 'akcja'. Wątek oklepany i kiepsko sprzedany. Próba podciągnięcia 'ksiązki' kulinarnie słaba i nieudana. Najciekawszą partią tej opowieści był końcowy zbiór przepisów. Rzetelnie go przeczytałam i mam zamiar spisać zanim oddam książke do biblioteki. I to jedyny plus.

książek: 0
| 2010-08-17
Na półkach: Przeczytane

Już na okładce napisano całą prawdę o tej książce : 'Romans, przewodnik turystyczny i kulinarny w jednym.' - wszystko i nic. Ani z niej dobry romans, ani dobry przewodnik.. ewentualnie zgodzę się na kulinarny. + za przepisy z tyłu.
Czytadło na wakacje, ale i tak bez polotu. Przebrnęłam, na szczęście.

książek: 1504
kultur-alnie | 2011-01-21
Na półkach: Przeczytane, 2010
Przeczytana: 05 listopada 2010

Na kolana mnie Marlena de Blasi nie powaliła. Pociesza fakt, że podobno, jak głosi blogowa fama, "Tysiąc dni w Wenecji" to jej najsłabsza książka. Nastawiam się więc na ciekawsze spotkania. Nie zniechęciłam się bowiem pierwszym.

Przyjemna to lektura. Prosta i przyjemna. Romansowa, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, co mnie się podobało niesłychanie. Bohaterka zakochana, ale nie zaślepiona. Nieznajomy z mnóstwem wad, które ona dostrzega, co się chwali. Spięcia i napięcia obecne. Nadmiernej słodyczy brak.
Dzięki temu książka jest lekkostrawna.

Z przyjemnością przechadzałam się z bohaterką po miejscowym targu. Marszczyłam brwi z niedowierzania, gdy mężczyzna niechętnie kosztował dań, przygotowanych z miłością przez kobietę, która na gotowaniu się zna. Starałam się zrozumieć wątpliwości i rozterki Marleny, która próbuje odnaleźć swoje miejsce w pięknej Wenecji. Bohaterowie powoli uczą się siebie, docierają się i napotykają trudności, a ich miłość nie jest usłana różami - to...

książek: 612
Aria | 2010-09-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień 2010

„Tysiąc dni w Wenecji” zaczyna się ciepło, włosko i pysznie. Podejrzewam, że gdybym nie leżała na plaży, nie miała szumu Adriatyku w uszach, a piasek nie spacerowałby między kartkami książki, nigdy bym po twórczość Marleny de Blasi nie sięgnęła.
We współczesnych czasach ciężko o dobre książki o miłości, dlatego jeżeli już mam czytać coś w tej tematyce, wybiorę Austen lub siostry Bronte. Jednak nie krytykuję „Tysiąc dni…”, nie. Książka opowiada o drugiej młodości, o tym, że marzenia się spełniają i każda z nas może spotkać swojego księcia, nieważne ile ma lat. A wszystko osadzone w ciepłej Wenecji i przyprawione wymyślnymi przepisami. Oczywiście, że coś takiego może się podobać. Innym. Ja jakoś nie przepadam za tą tematyką. Czytałam jednak tę książkę z przyjemnością, ponieważ Wenecja była tam opisana cudownie! Każdy fragment o tym mieście czytałam po kilka razy. A gdy byłam już na setnej stronie, nadszedł dzień, kiedy miałam sama zobaczyć Wenecję na własne oczy.

Dzień, w którym...

książek: 648
jusssi | 2011-05-09
Przeczytana: 09 maja 2011

Tym razem udałam się do Wenecji, nie dosłownie, ale za sprawą magicznych opisów w książce Marleny de Blasi Tysiąc dni w Wenecji. Jest to książka, która oddziałuje na wszystkie zmysły, ponieważ główną rolę odgrywa Wenecja. Nie jest ona tłem do wydarzeń, lecz bohaterem, którego losy śledzimy. Przemierzamy krętymi uliczkami tego magicznego miasta, odwiedzamy zabytkowe kościoły, poznajemy historię Wenecji, a także temperament i zwyczaje Wenecjan. Marlena de Blasi ma dar dzięki któremu wszystko to widzimy, czujemy i słyszymy, opisy są bardzo bujne, co pobudza wyobraźnię.

Tysiąc dni w Wenecji jest także cudownym zbiorem przepisów kulinarnych, pasją głównej bohaterki Marleny jest gotowanie, ale odnajduje przyjemność także w prozaicznych czynnościach takich jak wybieranie składników czy rozmowa z rodowitymi Wenecjanami na bazarze, gdzie można kupić dosłownie wszystko. Początkowo Marlena czuje się wyobcowana i zagubiona, spacerując ulicami Wenecji, można powiedzieć, że to jedzenie...

zobacz kolejne z 1202 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd