Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dewey. Wielki kot w małym mieście

Tłumaczenie: Maria Makuch
Wydawnictwo: Znak
6,62 (421 ocen i 72 opinie) Zobacz oceny
10
39
9
36
8
37
7
122
6
79
5
60
4
17
3
24
2
2
1
5
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dewey. The Small-Town Library Cat Who Touched the World
data wydania
ISBN
978-83-240-1012-7
liczba stron
280
słowa kluczowe
dewey, wielki, kot, w, małym, mieście
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
foolosophy

Opowieść o kocie Deweyu nie mogła zacząć się gorzej: w najzimniejszy dzień roku został wrzucony do metalowej skrzyni na książki Biblioteki Publicznej w Spencer w stanie Iowa. Nikt nie przypuszczał, że w chwili, gdy zaopiekuje się nim szefowa biblioteki Vicki Myron, odmieni się los całego zagrożonego kryzysem miasteczka. Dzięki urokowi, mądrości i idącym z nią w parze psotom Deweya niepozorna...

Opowieść o kocie Deweyu nie mogła zacząć się gorzej: w najzimniejszy dzień roku został wrzucony do metalowej skrzyni na książki Biblioteki Publicznej w Spencer w stanie Iowa. Nikt nie przypuszczał, że w chwili, gdy zaopiekuje się nim szefowa biblioteki Vicki Myron, odmieni się los całego zagrożonego kryzysem miasteczka. Dzięki urokowi, mądrości i idącym z nią w parze psotom Deweya niepozorna biblioteka staje się centrum Spencer, a jego mieszkańcy zaczynają wierzyć w swój dobry los.

Ta podnosząca na duchu historia to nie tylko dzieje niezwykłego kota, który podbił świat, ale też poruszająca historia podobnych nam ludzi i ich problemów.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (864)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 973
AuroraBorealis | 2015-08-27
Przeczytana: 27 sierpnia 2015

Miauuuu to znaczy "Witaj" lub "Cześć" w moim kocim języku. Jeśli jeszcze się nie zorientowałeś drogi czytelniku, to jestem rudym, kudłatym kotem o imieniu Dewey, a raczej Dewey Czytaj-Więcej Książek, bo tak właśnie nazwała mnie Vicky Myron - autorka tejże książki i zarazem dyrektorka wraz z jej koleżankami z Biblioteki Publicznej w małym miasteczku Spencer w stanie Iowa.

Moja historia opisana przez Vicky rozpoczyna się w bardzo mroźny styczniowy poranek roku bodajże 1988, kiedy to zostałem odnaleziony w skrzynce na książkowe zwroty do biblioteki. A osobą, która pomogła mi pierwsza, była właśnie autorka mojej książki :). I tak zaczęły się moje rządy w bibliotece, w moim kocim domu, gdzie mieszkałem przez blisko 20 lat, moje pierwsze święta Bożego Narodzenia, spotkania z dziećmi, z których najbardziej uwielbiałem niepełnosprawną Crystal i wiele, wiele innych ciekawych wydarzeń, w których brałem czynny udział świetnie się przy tym bawiąc.

Muszę się Wam do czegoś przyznać: Vicky...

książek: 1937
skarbka78 | 2014-06-28
Przeczytana: 27 czerwca 2014

Lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika kotów.
Książka ładnie wydana, zawiera kilka zdjęć małego przystojniaka, nie będę ukrywać, że zakochałam się w Nim od pierwszego wejrzenia.
Cudowna, ciepła, przepełniona mega ładunkiem emocjonalnym przepiękna opowieść o kocie Dewey'u. Historia oparta na faktach. Ogromnie wzrusza, gwarantowane wybuchy śmiechu, ale i ogromnego smutku. W pewnym momencie musiałam przerwać czytanie, gdyż ryczałam jak bóbr i nie byłam w stanie dokończyć dosłownie kilku ostatnich stron. Następnego dnia zebrałam się w sobie, ale znów nie obyło się bez paczki chusteczek...
Książkę odkładam na półkę moich ulubionych i z całego serca polecam.

książek: 169
Magdalena | 2012-06-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Na pewno świetna książka dla miłośników koteczków wszelkiej maści. Czy zainteresuje kogoś kto uważa że "w końcu to tylko kot" - wątpię, pewnie nawet po nią nie sięgnie. Dla mnie wspaniała.

książek: 551
MinnieFlav | 2015-01-12
Na półkach: Koteczki, Angielski, Przeczytane
Przeczytana: 12 stycznia 2015

Kupiłam tę książkę w lumpeksie za 1zł, ponieważ była po angielsku i miała na okładce ślicznego futrzaka. Moje oczekiwania.. cóż miała być przyjemna, relaksująca, prosto napisana i o kocie. Faktycznie zaczyna się historią kota, jest przesłodka, wiadrami cukier się sypie, jest dobrze. Napisana jest prosto i mądrze, pełna historyjek i wniosków i miłości. Ostrzegam jednak, że jest tak przeraźliwie straszna, że jestem pewna, że prawdziwa. Walka z rakiem, przeżuty, operacje, chemie, radioterapie, słabość, bezsilność... Alkohol... Kryzys, bezrobocie... i inne. Przesłanie książki to wierzyć w siebie i że będzie dobrze. Ponieważ Dewey wierzył. Kiedy był maleńki, porzucony i zamarznięty prawie na śmierć, tak jak i my czasem jesteśmy. Przyniósł ludziom otuchę, odgonił złe myśli.

książek: 375
LifeOnMars | 2011-02-06
Na półkach: Mam, Przeczytane
Przeczytana: 2009 rok

Deweya zakupiłam i przeczytałam krótko po śmierci mojego ukochanego kota, Harrego. Kupiłam ją w Krakowie i czytałam w PKSie do domu, do Częstochowy. Cały czas których ze współpodróżnych odwracało się zobaczyć, kto i dlaczego tak płacze... Cudowna książka.

książek: 2752
Barbara | 2010-07-14
Na półkach: Przeczytane, 000 - Posiadam
Przeczytana: 14 lipca 2010

Książka nie tylko dla miłośników kotów (choć ci na pewno będą z tej historii podwójnie zadowoleni).
Dewey był malutkim kociakiem, gdy ktoś wyrzucił go ze swojego życia. Zrobił to w dość okrutny sposób, bo w bardzo mroźny wieczór wrzucił go do skrytki na książki w miejscowej bibliotece. Kociak marznął całą noc, lecz rankiem nadszedł ratunek. Pracownicy biblioteki "zaadoptowali" malucha, a ten w niesamowity sposób odwdzięczał się za pomoc każdego dnia.
Książka opowiada nie tylko o codziennych przeżyciach rudego Dewey'a. Pokazuje nam także, jak zwyczajne przecież zwierzę może odmienić losy setek - jeśli nie tysięcy - mieszkańców. Mowa tu nie tylko o mieszkańcach niewielkiego Spencer w stanie Iowa, ale także o całych Stanach Zjednoczonych, a także i miłośnikach Dewey'a z całego świata.
Historia zdarzyła się naprawdę, przez co opowieść tą pochłania się migiem. Czas poświęcony tej lekturze nie jest czasem straconym. Wręcz przeciwnie.
Polecam!

książek: 0
| 2012-07-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 lipca 2012

Ta książka jest piękna. Opowiada o tym, jak zwierzątko potrafi odmienić czyjeś życie. Opisuje miłość i pokazuje jak bardzo można się przywiązać do zwierzaka. Ja osobiście uwielbiam kotki, co można zauważyć nawet po moim avatarze ;). Więc od razu mnie zaciekawiła :) Jednakże nie ukrywam, że książka kilka razy naprawdę mnie wzruszyła i zdarzyło mi się uronić kilka łez...
Zdecydowanie polecam :)

książek: 1269
alex2586 | 2011-04-17
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, Koty
Przeczytana: 16 kwietnia 2011

Aż łza mi się kręciła w oku podczas czytania. Jako, że sama posiadam kota to lubię czytać książki o tych zwierzakach. A ta konkretna pokazuje, że nie są one wcale takie złośliwe, wyrachowane i fałszywe jak mówi stereotyp. Można tu przeczytać jak kot potrafi być cierpliwy, jak potrafi pocieszać w nieszczęściu oraz bronić tych których kocha. A także mieć duży wpływ na życie ludzi którzy go przygarnęli. Bo książka nie jest tylko o kocie ale też o tych którzy go znaleźli i wychowali, o tych którzy go odwiedzali a także o takich którzy za nim nie przepadali. Czytając tą książkę poznaje się wiele osób, którym mały kotek znaleziony w skrzynce na książki zmienił życie. Na różne sposoby.

książek: 1547
Roman Dłużniewski | 2016-12-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Jak można nie pokochać książki, do której przeczytania zachęca nas taki śliczny kociaczek ?? Dla każdego.

książek: 324
Coffie | 2011-07-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 lipca 2011

Vicki Myron pracowała ponad dwadzieścia pięć lat w bibliotece w Spencer, w stanie Iowa. Nigdy nie spodziewała się, że pewnego dnia w bibliotece zamieszka kot.

Wszystko zaczęło się pewnego mroźnego poranka. Dopóki nie otworzono skrzynki z oddanymi książkami, dopóty nie działo się nic nadzwyczajnego. W skrzynce tej leżał bowiem przemarznięty i głodny kociak - zwykły i jednocześnie niespotykany dachowiec. Wszystkich w bibliotece zamurowało, jednak pani Vicki Myon przejęła inicjatywę. Doprowadziła kotka do porządku - umyła go, a pozostałe bibliotekarki nakarmiły. Ten pospolity kot w rzeczywistości był pięknym, rudym dachowcem. Był taki uroczy, że nikt nie mógł się mu oprzeć. Przez to została także podjęta decyzja - kot zostaje w bibliotece. Lecz zostało jeszcze kilka formalności...

Jak się okazało kot w bibliotece był dobrym pomysłem, choć kilka osób negatywnie podeszło do tego pomysłu. Dzieci i nawet dorośli odwiedzający tę bibliotekę, zachwycali się kotkiem. Chociaż różnie to...

zobacz kolejne z 854 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd