pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Przemiana
June Nealon była szczęśliwą żoną i matką, przed którą rozciągała się perspektywa wielu lat radosnego rodzinnego życia. W jednej chwili jej świat się zawalił, zamieniając życie w nieustanne oczekiwanie... June Nealon była szczęśliwą żoną i matką, przed którą rozciągała się perspektywa wielu lat radosnego rodzinnego życia. W jednej chwili jej świat się zawalił, zamieniając życie w nieustanne oczekiwanie - na zabliźnienie ran, na dopełnienie sprawiedliwości, na cud. Shay Bourne ma wkrótce umrzeć. Nie znalazł nigdy swojego miejsca na ziemi, nie ma już nic do zaoferowania światu. W pewnym momencie staje przed szansą odkupienia swoich win i błędów. Aby tak się stało Claire Nealon, córka June, musi przyjąć od niego bardzo szczególny dar. Michael Wright zdecydował się poświęcić życie Bogu. Kiedy jednak osobiście poznaje Shaya Bourne'a, zostaje zmuszony do zakwestionowania założeń swojej religii, spojrzenia w innych kategoriach na pojęcie dobra i zła. I na samego siebie. pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
386
-
373
-
100
Opinie czytelników
Nie mogłam zrozumieć zakończenia, gryzło mnie ono niemiłosiernie. Aż w końcu zrozumiałam, że nie ma jednego dobrego zakończenia. Każdy człowiek zobaczy tylko to, co chce, nic mniej i nic więcej. Ja zobaczyłam niejednolite szarości.
Jodi wykorzystała mój ulubiony sposób narracji, czyli akcja opisywana jest z perspektywy uczuć kilku osób. Pozwala to na poznanie sytuacji z wielu stron. Dzięki temu możemy zastanowić się nad „zbrodnią namiętności”, poświęceniem matki ( choć osobiście uważam, że osoby bezdzietne nigdy nie zrozumieją tego uczucia w pełni), wybaczeniem, morderstwem, pedofilią i oczywiście karą śmierci. Zadziwiające, że o tak trudnych tematach można pisać w tak lekki sposób. Z jednej strony wisi nade mną wizja małej depresji czytelniczej z drugiej zaś traktowanie po macoszemu. Czytając tą książkę byłam pod wielkim wrażeniem miałam mase myśli, które niestety wyparowały. Zostały tylko moje stare przekonania.
Czy to jest książka warta przeczytania? Owszem. Pozwala stanąć i zastanowić się a do tego poznamy parę kruczków prawa amerykańskiego. Czy wyparują uczucia tak jak w moim przypadku ? Nie wiem, wszystko zależy od tego jakie macie poglądy i jak bardzo będziecie poruszeni by je zmienić, może książka Was tylko upewni w nich.
Kolejna powieść pani Picoult, którą pochłonęłam jednym tchem. Co prawda jeden z głównych wątków rozpracowałam już na początku, ale w żaden sposób nie odebrało mi to przyjemności czytania.
Książka w ciekawy sposób pokazuje problem pokuty, poświęcenia i oddania. Bohaterowie prezentują różne postawy wobec poczucia sprawiedliwości, winy i kary, odpowiedzialności za podjęte decyzje. Różny jest też ich stosunek do kary śmierci i religii, które w "Przemianie" są ze sobą nierozerwalnie związane.
Powieść to nie tylko obyczajowo-psychologiczno-sensacyjna historia o zbrodni, karze, odkupieniu i przebaczeniu. To także skłaniający do wielu refleksji utwór o szeroko pojętej wierze i religii.
Wielki plus dla autorki, która wykazała się rzetelną wiedzą na temat roli i sensu ewangelii biblijnych i apokryficznych!
Na uwagę zasługuje także zakończenie - dające wiele do myślenia...
Jest to moja druga książka Jodi Picoult, którą przeczytałam. I tak jak podobało mi się ''Dziewiętnaście minut'', tak ''Przemiana'', również. Czytałam ją z zainteresowaniem, ponieważ nie miałam bladego pojęcia, jak przebiega życie skazanego na śmierć przez, który spędza w celi 11 lat, jak wygląda życie dziewczynki, która ma chore serce i to jak zdarzały się ''cuda''. Ciekawym tematem tej książki były fragmenty o ewangelii, religii, wyznaniach. Duże wrażenie wywarł na mnie skazany na śmierc - Shay Bourne, bo chociaż pod koniec dowiedziałam się, że nie był do końca winny, to przez całą książkę lubiłam go, tak jak ojciec Michael i Maggie. Więc, jak najbardziej polecam tę książkę, jak i tę wcześniejszą. Jestem jak najbardziej na TAK!
Książka uświadomiła mi, że nie zawsze rzeczy są tym na co wyglądają. To co wydaje się oczywiste, często bywa pozorne i mylące. Świat wartości (nie?)stety jest zmienny i zależny od sytuacji.
Polecam każdemu.
Picoult jak zwykle świetna. Podejmuje trudne tematy takie jak śmierć, religia- i pytanie kim jest/ gdzie jest Bóg, egzekucja. Oczywiście bardzo zaskoczyła mnie przy końcu powieści, kiedy czytelnik myśli, że już wszystko wie i że wszystko zostało powiedziane.
Ukazuje , że granica między dobrem a złem może być cienka. Że wierzymy w to, co chcemy wierzyć, czasami mamy bielmo na oczach.
Co na mały minus- znowu więzienie i choroba i sąd, ale to chyba kanon tej autorki.
Co na plus- oczywiście cytaty, dialogi, historia, bohaterowie.
Ta recenzja nie powstała na fali boomu na Jodi Picoult. W ciągu ostatnich dwóch tygodni miała miejsce premiera jej najnowszej książki, a "Przemiana" czekała na mnie od paru dobrych miesięcy (błogosławione niech będą zaprzyjaźnione bibliotekarki). Lata świetlne temu po raz pierwszy sięgnęłam po bardzo popularną na blogach recenzyjnych autorkę. Spodobało się. Było inaczej, nieschematycznie, skłaniało do myślenia. W trakcie i po przeczytaniu powieści. Z racji wdrażania w życie planu "przeczytam swój stolik nocny" przyszedł czas na kolejną Picoult.
Już w trakcie lektury drugiej jej powieści można pokusić się o sprecyzowanie schematu na bazie, którego Jodi Picoult tworzy swoje powieści. Trudny, kontrowersyjny temat, pozornie winny Ktoś (zabójca, gwałciciel etc.), opisany do bólu drobiazgowo proces sądowy, narracja pierwszoosobowa przedstawiania z perspektywy kilku postaci. Było tak w "Czarownicach z Salem Falls", jest i tak w "Przemianie". Jestem ciekawa, czy i w kolejnych powieściach ten schemat się powtarza? Swoją drogą czuję lekki niesmak w kwestii tłumaczenia tytułu - w oryginale brzmi on "Change of Heart", co w języku polskim nie zostało wystarczająco uwypuklone. No, ale - nie to jakby należy do meritum mojej opinii.
Cóż zaserwowała nam autorka tym razem? June - dwukrotnie owdowiała kobieta. Pierwszy mąż zginął w wypadku samochodowym, drugiego poznała wkrótce po śmierci pierwszego. Pewnego dnia pojawia się w drzwiach jej domu Shay Bourne, który oferuje swoje usługi ciesielskie. Kilka miesięcy później Shay dopuszcza się podwójnego morderstwa - strzela do męża June i jej córki Elizabeth. Shay zostaje decyzją ławy przysięgłych skazany na karę śmierci. Pośród ławników, którzy podjęli taką decyzję jest Michael, który w przyszłości zostanie katolickim księdzem. Po 11 latach sąd stanowy podejmuje decyzję o terminie wykonania egzekucji. Córka June, Claire cierpi na chorobę serca i bezzwłocznie potrzebuje przeszczepu. Dawcą dla niej chce zostać ... Shay. Problem stanowi sposób wykonania wyroku - iniekcja wyklucza oddanie organów do transplantacji. Na "pomoc" o walkę innej formy pozbawienia życia przybywa Magie Bloom - ambitna prawniczka. Sami przyznacie - nagromadzenie dramatyzmów spore. Dorzućmy do tego, że wokół 33-letniego Shay'a zaczynają dziać się niewytłumaczalne zjawiska - zamienia wodę w celi w wino, częstuje współwięźniów gumą balonową, której starcza dla wszystkich (vide: rozmnożenie pokarmów na pustyni), wskrzesza ptaka i człowieka, uzdrawia współwięźnia - Luciusa, chorego na AIDS. I nie można tego wytłumaczyć naukowo.
Ot, cała Picoult. Powieść czyta się absolutnie jednym tchem. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się zarwać nockę, żeby doczytać. Troszkę rozczarowało mnie to, że rozwikłania pewnych kwestii domyśliłam się niemal na początku (to świadczy albo o oczytaniu, albo o patologicznych skłonnościach mojego mózgu). Schematyczność, którą zauważyłam już przy drugiej książce autorki również nie przeszkadza w odbiorze. Nazwanie jej książek czytadłami jest i prawdą i nadużyciem. Owszem - technicznie się je pochłania, jednak żadne czytadło nie zagości w naszej głowie na tak długo, jak książki Picoult. W "Przemianie" znów mamy kontrowersyjne tematy - zasadność kary śmierci oraz dogmatów religii ustalonych przez hierarchów kościelnych wieki temu. Autorka zadaje pytanie - czy serce jako mięsień jest w stanie zmienić człowieka? Zakończenie książki pozostawia nas w przysłowiowej kropce. Nie zdradzę go oczywiście, ale Picoult doskonale wyważyła puentę - pomiędzy dowodami naukowymi a niewytłumaczalnymi cudami. Wątek przyjęcia serca od mordercy swojej rodziny to moim zdaniem doskonały temat na wszelkie kluby dyskusyjne. "Jeżeli nie przyjmę serca Bourne'a, Claire najprawdopodobniej umrze. Jeżeli je przyjmę, to niejako przyznam, że można zrekompensować śmierć męża i dziecka. A to niemożliwe - nigdy i na żadnych warunkach".
Z "Przemiany" można dowiedzieć się wiele o samej karze śmierci. Zainteresowanych odsyłam do poszukiwań materiałów - w sieci można znaleźć wiele ciekawych publikacji o samej historii pozbawiania życia. Sama miałam podczas studiów uczestniczyć w monografii dotyczącej tego tematu. Szokiem było dla mnie, że krajem w którym wykonuje się najwięcej kar śmierci są Stany Zjednoczone. Paradoksalnie strażnik moralności świata. Ale nie o tym. Obecnie w USA najczęściej dokonuje się wyroku kary śmierci poprzez iniekcję (mieszanka zatrzymująca pracę serca, płuc), krzesło elektryczne bądź powieszenie. Rzekomo najbardziej humanitarne metody (sic!).
Wciągnęłam się okropnie w tę historię i jeszcze w środku nocy przedyskutowałam z moją siostrą książkę. Rozpracowałyśmy ją na czynniki pierwsze, starając się przeanalizować i wyciągnąć jasny przekaz zakończenia. Niestety - nie można wysnuć ostatecznego wniosku. Zostajemy, jak pisałam wyżej, pomiędzy. I to jest w tej książce ciekawe - przy okazji powieści zadajemy sobie pytania o swoje "ja" i naszą ewentualną postawę w tej kwestii. Z drugiej strony, naszła mnie pewna refleksja - czy nagromadzenie kontrowersyjnych tematów jak kara śmierci, przeszczep organów czy ewangelie gnostyczne nie jest formą przykrywki dla niedostatków literackich? Szczerze - moja ocena nie wynika z zachwytu nad książką. Obawiam się, że za kilka miesięcy nie będę pamiętać, co mnie tak mocno ujęło. Przyjęłam czyste kryterium rozrywkowe - to po prostu doskonała opcja na oderwanie się od świata rzeczywistego i zarwaniu dnia na czytaniu. Jednak obawiam się, że schematyczność jej książek kiedyś się po prostu znudzi i "picoultomania" skończy niczym P. Coelho. Poprawcie mnie jeśli się mylę.
bazgradelko.pl
"Przemiana" - książka o wielu płaszczyznach. Podejmuje kilka wątków, w tym dwa główne:
po pierwsze: losy June - można powiedzieć, że konstrukcja jej historii opiera się na sinusoidzie (radosne, szczęśliwe chwile przeplatają się z sytuacjami tragicznymi, dramatycznymi):
- wypadek - śmierć męża (zostaje wdową z 2-letnią córką);
- Kurt - nowa miłość, małżeństwo, ciąża;
- perypetie związane z remontem, w konsekwencji dom, który niezbyt nadaje się do mieszkania;
- zbawienne pojawienie się Shaya, który zajął się naprawą domu;
- zabójstwo Elizabeth (córki) i Kurta (męża) - podejrzany Shay;
- narodziny Claire;
- choroba serca Claire (konieczny przeszczep serca);
- znalezienie dawcy;
- serce okazuje się "uszkodzone" - utrata nadziei;
- Shay chce zostać dawcą - dramatyczny wybór June;
- Claire nie zgadza się na przeszczep od Shaya (wizja utraty kolejnej córki);
- przeszczep;
drugim ważnym, ważniejszym wątkiem jest opowieść o Shayu:
zjawia się on w domu June i Kurta, aby dokończyć remont, zaprzyjaźnia się z mała Elizabeth, nie znosi Kurta, jest raczej mało inteligenty, półanalfabeta. Podczas nieobecność June, dochodzi do zbrodni. Ginie dziewczynka i jej ojczym, a Shay (z dziecięcą bielizną w kieszeni) zostaje aresztowany. Odbywa się proces, na którym zapada wyrok: winny popełnienia dwóch zbrodni. Skazany na karę śmierci. Podczas pobytu w zakładzie karnym poznajemy Shaya bliżej, wyjaśniają się wszystkie (?) zagadki przeszłości, dostrzegamy, jakim człowiek jest bohater, głównie za sprawą opowieści jego siostry a przede wszystkim relacji:
1. Luciusa - więzień w zaawansowanym stadium AIDS, oskarżony o morderstwo swojego kochanka;
2. Michaela - ławnik w sprawie Shaya Bourne'a. Został księdzem, potem duchowym przewodnikiem Shaya;
3. Maggie - adwokat Bourne'a.
Te relacje, to jakby kolejne płaszczyzny, które wzajemnie się przenikają, dopełniają.
Najważniejszym tematem "Przemiany" wydaje się być kwestia religii, wiary. Oto mamy serię cudów, do których doszło w więzieniu, za sprawą głównego bohatera. Shay dokonuje niemożliwego, nie bez analogii biblijnych, m.in.:
- wskrzeszenie ptaka;
- wskrzeszenie Smythe'a;
- uleczenie Luciusa;
- pomnożenie gumy;
- uspokojenie Reece'a;
- w kranie wino zamiast wody;
- przepowiednia własnej śmierci.
Co więcej, Shay nazwany "Mesjaszem z celi śmierci" z zawodu cieśla, 33 lata, cytuje mało znaną ewangelię św. Tomasza, utrzymuje, że umrze za cudze grzechy, tuż przed śmiercią wypowiada do June znamienne słowa: "Przebaczam ci". Jego wyczyny zyskują mu wielu wrogów, ale i zwolenników. Dla jednych jest zwykłym kuglarzem oraz mordercą, dla innych drugim Mesjaszem. Sprawa jest tym poważniejsza, że w teorię kolejnego Syna Bożego zaczyna wierzyć ojciec Michael, podburzając tym samym swoją wiarę...
Gdy po egzekucji Michael otrzymuje skrzynkę z osobistymi rzeczami Shaya, wszystko staje się dla nas jasne, ale Picoult jest sprytna i znów w końcówce namiesza nam w głowach... I w co uwierzymy?
Pisarka stawia w swojej powieści kilka ważnych pytań, np.: W co wierzymy? Czy nasza wiara jest stała? Czy opiera się na solidnych filarach? Jak poradzić sobie z życiowymi tragediami? Jak walczyć o bliskich? Czy walczyć mimo wszystko? Jakie relacje łączą nas z ludźmi? Jak dobrze znamy swoich bliskich? Czy jesteśmy dobrymi ludźmi?
Znajdziemy tu oczywiście klika charakterystycznych, jak mi się wydaje, elementów dla twórczości Jodi Picoult:
- fabuła przedstawiana poprzez relację kilku bohaterów;
- proces, ławnicy, wymiar sprawiedliwości;
- terminy medyczne, choroba, szpitale;
- śmierć;
- miłość;
- opis konkretnego środowiska (tu: zakładu penitencjarnego);
- dramatyczny wybór;
- problemy życia codziennego (np. kompleksy i ambicje Maggie oraz jej relacje z matką);
- zaskakujące zwroty akcji, przewrotność;
- miejsce na domysły, własną ocenę czytelnika.
Picoult ma również swoje wady, mnie najbardziej irytują dwie (jeśli chodzi o "Przemianę"):
1. Pisarka wprowadza jakąś niezrozumiałą dla mnie "hierarchię zabójstw, śmierci" - zabicie dziecka oraz funkcjonariusza policji, to wg niej dwie najcięższe zbrodnie. Rozumiem, że gdy ginie policjant, staje się bohaterem, śmierć dziecka wywołuje silne wrażenia chyba we wszystkich ludziach, ale czy naprawdę ważne jest kto umiera? Człowiek to człowiek... Zdaje sobie sprawę, że dla potrzeb powieści wybrane zostały akurat te ofiary, by nakręcić spiralę nienawiści wokół Shaya. Ale mimo wszystko to mnie jakoś poruszyło...
2. Jodi Picoult, (matka), czasem pisze o dzieciach w taki sposób, jakby oglądała je tylko za szybą w jakimś muzeum. I to nie pierwszy raz już dostrzegam jakieś "faux pas" w tej kwestii. U niej dzieci albo są zbyt rozwinięte jak na swój wiek, albo przeciwnie...
Koniec chwalenia, koniec ganienia. Książka bardzo dobra, trud włożony w jej pisanie widać niemal na każdej stronie, wszystko jest przemyślane, dopracowane. Siadać, czytać i myśleć!
(http://dajprzeczytac.blogspot.com)
„Czy zrezygnowałybyście z zemsty na człowieku, którego nienawidzicie najbardziej na świecie, w imię ratowania istoty dla was najdroższej? Zgodziłybyście się na spełnienie marzenia waszego życia za cenę zrealizowania ostatniego życzenia śmiertelnego wroga?” Przed takim dylematem staje June Nealon – bohaterka „Przemiany”.
June Nealon była szczęśliwą żoną i matką 2-letniej Elizabeth. W wyniku wypadku traci męża. Wychodzi jednak ponowie za mąż i kiedy jest w 8 miesięcy ciąży jej świat ponowie się zawalił, drugi mąż i Elizabeth zostają zamordowani przez Shay'a Bourne, który pracował przy remoncie jej domu. Mija jedenaście lat, a June dotyka kolejna tragedia, jej córeczka Claire ma chore serce i tylko przeszczep może ją uratować. Znalezienie nowego serca dla małej dziewczynki graniczy z cudem, ale znajduje się dawca, który dobrowolnie chce oddać swoje serce chorej dziewczynce. Problem w tym, że jest to morderca jej męża i Elizabeth - Shay Bourne, który przed wyrokiem skazującym go na karę śmierci za podwójne zabójstwo, chce odkupić swoje winy oddając serce Claire. Co w tej sytuacji ma uczynić matka? Pozwolić, żeby cząstka człowieka, którego nienawidzi najbardziej nie umarła, tylko żyła w ciele jej drugiej córki?
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Jodi Picoult i przyznam szczerze, że mam dość mieszane uczucia. Nie lubię powieści w stylu "dramaty losu" lub "okruchy życia". Dlatego książka ta długo czekała na swoją kolej. Ale, tu też muszę przyznać, zaskoczyła mnie. Narracja prowadzona jest tu z różnych punktów wiedzenia. Opowiada June, Meggie - prawniczka, która broni Shay'a Bourne, Michael - ksiądz i Lucius - więzień, który siedzi z Shay'em Bourne w jednym bloku. Tak prowadzona narracja pozwala na obiektywne spojrzenie. Chociaż od początku miałam wrażenie, że autorka stoi właśnie po stronie mordercy i raczej traktuje go jako ofiarę, a nie jako przestępcę. I bardzo widoczne jest tu podobieństwo do "Zielonej mili". Ale Amerykanie lubią takie tematy, moim zdaniem są trochę skrzywieni jeśli chodzi o wolność (traktują to pojęcie bardzo szeroko), zbyt często wykorzystują Pierwszą Poprawką i a prawnicy są w stanie wszystko pod nią podciągnąć.
Mimo to Jodi Picoult udało się stworzyć porywającą opowieść o istocie odkupienia, przebaczenia, sprawiedliwości i wierze oraz o tym, że pozory często mylą, bo "czasem widzimy to, co chcemy zobaczyć, a nie to, co naprawdę mamy przed oczami". Zakończenie było dla mnie trochę przewidywalne, ale za to ostatnia scena rozłożyła mnie na łopatki i bardzo wzruszyła. Dlatego polecam.
"Przemiana" zdobiła na mnie wrażenie, ale chyba zbyt szybo nie sięgnę po następną pozycję tej autorki, boję się rozczarowania, ponieważ wydaje mi się, że wszystkie jej powieści są pisane na przysłowiowe "jedno kopyto".
Szczerze mówiąc nie jestem do końca przekonana co do oceny.
Jest to niewątpliwie jedna z najlepszych książek Jodi Picoult. Wciągająca od pierwszej strony. Co najważniejsze całkiem dobrze się ją czyta. Natomiast miałam nieodparte wrażenie, że autorka pisząc tą powieść od początku do końca zasugerowała się Zieloną Milą.
Niestety ma jeszcze jedną wadę, którą niestety obserwuję przy każdej jej książce. W pewnym momencie zaczęła mi się dłużyć.
Niemniej jednak mogę bez żadnych oporów polecić ją każdemu.
Jak wiadomo Jodi Picoult podejmuje w swoich książkach trudne tematy. Tym razem też tak było.
Shay to młody chłopak, który z pozoru wydaje się być człowiekiem złym i groźnym mimo swojej chuderlawej postawy. Na początku akcji odnosi się wrażenie, że zasłużył na to co go spotkało i żadne wyjaśnienia nie usprawiedliwią go. Ale jak kto bywa z Jodi, historia Shay'a ma drugie dno, także nie dajcie się zwieść.
Maggie zaś jest dziewczyną z kompleksami, ale kto ich nie ma? Do złudzenia przypomina mi Bridget Jones! Jej zachowanie i tok myślenia sprawiło iż uwierzyłam, że to druga Bridget. Maggie jest postacią zabawną, bardzo realną z którą większość z nas może się w jakiś sposób utożsamić. Co najważniejsze jest bardzo inteligenta i zna swój fach od podszewki. Chętnie przeczytałabym jej odrębną historię.
Michael to młody człowiek. Los sprawił, że miał duży wpływ na życie Shay'a. Początkowo niepewny swojej decyzji dołączył do grona, które głosowało na tak. Jak okazuje się później został księdzem i nie bez powodu. Przez swoją służbę odnajduje spokój ducha. Staje się bliski Shay'owi próbując odkupić swoje winy. Jedyne co mogę powiedzieć o Michael'u to to, że nie jest szablonowym księdzem, za co go polubiłam.
Generalnie książka jest fantastyczna. Wciągająca fabuła, interesujące postacie i nagłe zwroty akcji. Są momenty smutne, wzruszające i zabawne przez co książka się nie nudzi. Styl jak zwykle świetny i ta perspektywa opisu uczuć kilku osób - cudowna. Jodi jeszcze ani razu mnie nie zawiodła przez co plasuje się u mnie na wysokim miejscu. Z czystym sercem mogę polecić książkę.
Piękna powieść podobna do "Zielonej mili" Kinga.Jodi Picoult porusza kwestię wiary,cierpienia,sprawiedliwości.Książka bardzo mnie wzruszyła,niejedna łezka poleciała.Historia o tyle jest mi bliska,ponieważ sama jestem matką,której nie dane będzie patrzeć jak synek dorasta.
Jak zwykle u p. Picoult mamy do czynienia z moralnymi wyborami, zasadami, a to wszystko na drodze sądowej uzupełnione relacją z punktu widzenia różnych osób.
Mamy więc June - kobietę, której mąż zginął w wypadku i została jej tylko córeczka. Policjant, który powiadomił ją o śmierci męża wkrótce staje się jej mężem. Po pewnym czasie June zachodzi w ciążę. Z tego powodu decyduje się wspólnie z Kurtem na remont domu i pokoiku dla dziecka, które ma przyjść na świat. Nieszczęśliwie ekipa przerywa pracę w połowie i Kurt i June zostają na lodzie. A pewnego dnia zgłasza się do niej Shay w poszukiwaniu pracy. June chce go odprawić z kwitkiem, lecz jej mała córeczka zauważa, że przecież mają w domu nieskończony remont.
Gdy June w ósmym miesiącu ciąży wraca z usg do domu, napotyka przeszkody w postaci korku na drodze i policyjnych barierek. To jej dom jest otoczony. Kurt i Elizabeth nie żyją. Zostali postrzeleni. Shay zostaje skazany na karę śmierci. June skończyłaby ze sobą gdyby nie to, że musi żyć dla nowonarodzonej Claire. A Claire jest ciężko chora i może jej pomóc tylko przeszczep serca.
Po jedenastu latach Shay chce oddać swoje serce dla Claire - siostry dziewczynki, którą zabił. June nie chce się zgodzić, by jakaś jego część żyła dalej, lecz nie ma dla Claire innego dawcy, a w dodatku Shay wykazuje pełną zgodność. Do Shay'a zgłasza się też ksiądz jako przewodnik duchowy. A tym księdzem jest były student matematyki, który przed jedenastoma laty był w radzie przysięgłych i wahał się przed wydaniem takiego wyroku na Shay'a. A teraz spotykają się ponownie. Jak potoczą się ich losy? Czy sąd pozwoli Shay'owi na oddanie własnego serca po wykonaniu egzekucji na jego zasadach (ogólnie przyjęte zasady czynią serce niezdatnym do przeszczepu)?
Przed więzieniem gromadzi się tłum. Shay jest uważany za współczesne wcielenie Chrystusa. Mało tego - w rozmowie z księdzem używa on oryginalnych wyrażeń, które potem okazują się pochodzić z papirusów w Nag Hammadi. A przecież apokryfy są mniej znane, niż Biblia. Mało tego - Shay jest półanalfabetą i wywodzi się z patologicznego środowiska, jak więc może znać takie treści?
Mamy więc sytuację przedstawioną z punktu widzenia June, matki, która straciła dziecko i ma szansę nie utracić drugiego dzięki temu samemu człowiekowi, który pozbawił jej pierwsze dziecko życia. Mamy punkt widzenia księdza, który w przeszłości posłuchał innych, a teraz chce podejmować decyzje zgodnie z własnym, a nie innych sumieniem. Mamy też adwokatkę Shay'a, dla której jest ważne wygranie procesu, aby przeforsować likwidację kary śmierci. Mamy też współwięźnia Shay'a, który na codzień doświadcza małych cudów - niewyjaśnionych wydarzeń - ze strony Shay'a, np. rudzik nagle ożywa, współwięzień nagle zostaje uleczony z AIDS, wszyscy współwięźniowie są obdarowani kawałkiem owocowej gumy do żucia i dla każdego wystarcza, a woda w więziennych kranach przemienia się w wino. Mało tego – wkrótce się okazuje, że Shay został niesłusznie skazany na śmierć – chciał obronić Elizabeth przed gwałtem ze strony Kurta. A czemu to nie wyszło na pierwszej rozprawie? Bo chciał, żeby June zostały chociaż wspomnienia o kochającej rodzinie, skoro ją straciła. I tylko z tego względu zdecydował się ponieść karę śmierci. O ironio! - i Jezus został niesłusznie skazany, i umarł niewinny...
Mamy do czynienia z tajemnicą, dylematami, moralnością i wiarą, czyli tym wszystkim, co ogólnie występuje w niezwykłej twórczości p. Picoult. A jednak każda z jej książek dotyczy innego tematu, choć ogólne wartości są te same. I każda spośród jej książek wymaga stawiania trudnych pytań dotyczących wyborów moralnych.
Co stanie się ze Shay'em? Czy faktycznie jest wcieleniem Chrystusa?
Przeczytajcie ;)
Książkę się dobrze czyta, ale nie powiedziałabym, że jest przesadnie oryginalna. Czytałam ją z zainteresowaniem, ale mimo wszystko spodziewałam się wszystkiego, co się wydarzyło. Fabuła jest jak "zerżnięta" z "Zielonej mili" Stephena Kinga. Tu też morderca jest ograniczony umysłowo, jego wina jest oczywista, ofiarą jest dziecko i zostaje skazany na karę śmierci. Tak samo z jego osobą wiążą się nieprzewidziane uzdrowienia i inne cuda. Tyle, że Stephen King nie zrobił ze swojego bohatera mesjasza. Wątek tak absurdalny, że aż kiczowaty.
Jak to możliwe, że już po jednej przeczytanej książce, jaką była "Krucha jak lód" zaczęłam żywić ogromny podziw dla autorki, a po przeczytaniu zaledwie dwóch z jej powieści wliczyłam Jodi Picoult w poczet moich ulubionych pisarzy? "Przemiana" to właśnie druga książka Jodi Picoult, którą miałam szczęście przeczytać. Wywarła na mnie równie duże wrażenie jak poprzednia, wciągnęła mnie głęboko i zmusiła do refleksji nad wieloma trudnymi sprawami. Zacznę jednak od tego, co wielu czytelników uznałoby za minus. Jodi Picoult pisze swoje powieści bardzo schematycznie - połączenie wątków medycznych z prawniczymi, trudny, niemalże kontrowersyjny temat, problem sporny etycznie, do tego pierwszoosobowa narracja prowadzona naprzemienne przez różnych bohaterów, co daje efekt bezstronności i nie wprowadza podziału na "tych dobrych" i "tych złych", zaś jako zwieńczenie - zaskakujące zakończenie. W obu przeczytanych przeze mnie powieściach ten schemat się powtórzył, a po przekartkowaniu kolejnej, wiem już, że w niej - a prawdopodobnie w większości - również tak będzie. Owszem, może wydawać się to nudne i niezbyt pomysłowe, ale w mojej opinii autorce należy się podziw za to, że w ten sam wzór potrafi włożyć za każdym razem nową, zupełnie inną treść i za każdym razem stworzyć w ten sposób coś niezwykłego i wartościowego.
June Nealon, jedna z bohaterek "Przemiany", straciła pierwszego męża w wypadku samochodowym. Została sama z maleńką córeczką, lecz po pewnym czasie związała się z policjantem, który wówczas przyjechał na wezwanie do wypadku. Minęło kilka lat, po których June odzyskała spokój i szczęście, znów jest szczęśliwą żoną i matką, oczekuje kolejnego dziecka. Wtedy właśnie w jej życie wkroczył Shay Bourne, młody, niezbyt inteligentny mężczyzna, cieśla, czy też mówiąc bardziej współczesnym językiem stolarz, który miał pomóc przy remoncie domu. Zupełnie niespodziewanie dochodzi do tragedii. Z rąk Shaya zastrzeleni zostają mąż i córka June, pojawia się podejrzenie, że dziewczynka była molestowana seksualnie... Mężczyzna staje przed sądem. Tymczasem w ławie przysięgłych, rozstrzygającej ten proces, zasiada niejaki Michael Wright, rówieśnik Shaya. Bo wielu burzliwych dyskusjach zapada wyrok - kara śmierci, która nie była wykonywana w stanie New Hampshire od ponad 60 lat...
Po 11 latach Shay Bourne wciąż oczekuje na wykonanie wyroku. Claire, siostra zamordowanej przez niego dziewczynki również oczekuje, ale na coś, co uratuje jej życie, na przeszczep serca. Shay pragnie odkupić swoje winy, ofiarowując dziewczynce swoje serce. Jednak po wykonaniu egzekucji poprzez podanie śmiercionośnego zastrzyku narządy nie nadają się do przeszczepu. W więzieniu stanowym, gdzie przebywa oskarżony zaczynają dziać się dziwne rzeczy - woda zmienia się w wino, jedzenie cudownie się rozmnaża, mężczyzna chory na AIDS zdrowieje, a martwy pisklak oraz zamordowany strażnik zostają wskrzeszeni... Wszystko o wydaje się niepokojąco podobne do czegoś, co wszyscy bardzo dobrze znamy. Skąd? Z Ewangelii. Rzesze ludzi uznają Shaya Bourne'a za nowego Mesjasza... Tymczasem dwoje ludzi dowiaduje się o jego chęci przekazania serca umierającej dziewczynce i postanawia mu pomóc - młoda prawniczka, ateistka, córka rabina, walcząca w obronie praw i wolności osobistych obywateli stanu New Hampshire oraz znany nam już Michael Wright, którego wyrzuty sumienia po wydaniu wyroku śmierci zaprowadziły na drogę powołania i jako katolicki ksiądz, zostaje przewodnikiem duchowym skazanego.
"Przemiana" porusza więcej niż jeden trudny temat. Stawia pytanie czy kara śmierci jest moralna? Czy to ludzkie odpłacać złem za zło, płacić oko za oko? Czy ktoś kto zamordował dwie osoby, mężczyznę i dziecko, dziecko uprzednio molestując seksualnie, zasługuje na śmierć? A jeśli był niewinny, a wszystko jest zupełnie inne niż się wydaje? Czy mamy prawo decydować o czyimś życiu i śmierci? Kto ma prawo do takiej decyzji? Czy zabijając nawet mordercę sami nie stajemy się mordercami? Czy dobrym uczynkiem możemy wymazać zło, które wcześniej wyrządziliśmy? Czym się różni odkupienie od wybaczenia, a czym od zbawienia? Czy w ogóle da się odkupić swoje winy, wynagrodzić komuś poniesioną stratę? I wreszcie powieść Jodi Picoult porusza bardzo aktualny dla mnie temat wiary i religii. Czy aby na pewno wiara i religia to to samo? Czym różnią się te dwa pojęcia? Czy istnieją religie lepsze i gorsze i czy aby wierzyć, koniecznie trzeba wyznawać jakąś religię? Czy wszystko trzeba kategoryzować? Czy ktokolwiek może nam mówić w co mamy wierzyć i czy nie mamy prawa do własnej, osobistej wiary, nie wpisującej się w kanon żadnej ze znanych religii?
Wszystkie te pytania postawiłam sobie podczas czytania i muszę przyznać, że nie na wszystkie znalazłam odpowiedzi. "Przemiana" to powieść od której bardzo trudno się oderwać, a nawet odłożywszy ją nie sposób przestać o niej myśleć. Zachęca do głębokiej refleksji, która może zmienić nasze spojrzenie na świat. Może sprawić, że i w nas zajdzie wewnętrzna przemiana...
Wiem, że nie jestem oryginalna, ale zakochałam się w twórczości Jodi Picoult. Pierwszą książkę pożyczyła mi koleżanka z pracy (dzięki Gosiu) i po lekturze wsiąkłam. Teraz każda pozycja, wypatrzona w bibliotece jest moja. Tym razem przyszła kolej na "Przemianę".
Poznajemy Junę - kobietę, której los nie oszczędza. Pierwszy mąż zginął w wypadku samochodowym, drugi również nie żył długo. Wraz z Jej siedmioletnią córeczką został bestialsko zamordowany przez przypadkowego cieślę, który pewnego dnia zapukał do drzwi jej domu i poprosił o pracę. Juna pragnie śmierci, jednak jest coś co cienką nitką trzyma ją przy życiu. To maleństwo dojrzewające pod sercem. Kiedy córeczka przychodzi na świat okazuje się, że ma poważną wadę serca i potrzebuje przeszczepu. Po kilku latach znajduje się dawca - człowiek ten bardzo pragnie oddać swoje serce potrzebującej dziewczynce Ona jednak się nie zgadza ponieważ potencjalny dawca jest mordercą jej ojca i siostry. Nawet jeżeli dziewczynka zgodziłaby się na przyjęcie serca to na drodze do przeszczepu stoi jeszcze jedna przeszkoda. Dawca został skazany na karę śmierci, która ma być wykonana przez iniekcję czyli wstrzyknięcie trujących substancji do organizmu. To powoduje że organy nie nadają się do przeszczepu. Rozpoczyna się walka o wszystko... o zmianę sposobu wykonania kary śmierci, o prawdę, o wiarę i ... o miłość.
Książka porusza trudne tematy. Czytelnik zastanawia się nad sensem życia, nad szacunkiem do niego. Przekonujemy się, że nawet to, co wydaje się na sto procent prawdziwie i udowodnione może okazać się zupełnie inne. Autorka "bawi się" wiarą katolicką i pokazuje, że pewne od tysięcy lat uznawane prawdy można bez trudu podważyć.
Autorka spotyka się z wieloma zarzutami np. kwestia pisania wszystkich książek wg tego samego schematu. Rzecz w tym, że rzeczywiście można ten schemat szybko wyczuć, ale czy to cokolwiek przeszkadza? Jej twórczość porusza tak trudne tematy, a zakończenia są tak zaskakujące, że po lekturze długo nie można się otrząsnąć.
Podsumowując: książkę należy wziąć do rąk tylko wówczas, kiedy dysponuje się sporą ilością wolnego czasu. Dlaczego? Ponieważ kiedy czytelnik rozpocznie lekturę, ta go wciągnie, przenicuje jego umysł na lewą stronę, a na zakończenie wypluje z ogromną ilością przemyśleń i wątpliwości.
Serdecznie polecam.
Za każdym razem czytając powieść Jodi Picoult jestem pod wrażeniem tematów, jakie podejmuje. "Przemiana", cóż… kolejna kontrowersyjna książka.
Prócz standardowych wątków, które Picoult porusza w swoich książkach, pojawia się nowy. Czytelnicy książek Picoult pewnie spodziewają się już, że znajdą w niej wątek medyczny. Tym razem jest to choroba dziewczynki, która czeka na przeszczep. Jest tu oczywiście i wątek prawniczy - rozprawy, „życie" więzienne, kara śmierci. Jednak tym razem głównym wątkiem jest kwestia wiary i religii, którą autorka szczegółowo roztrząsa.
Jodi po raz kolejny fantastycznie przedstawiła wiele, wzajemnie przeplatających się wątków, relacjonując historię z różnych punktów widzenia: księdza, matki, prawniczki, więźnia; zostawiając nas z pytaniami bez odpowiedzi. Zgadzam się z wieloma wypowiedziami, że autorka wzorowała się na "Zielonej Mili". Może nawet to ten film natchnął ją do pisania tej powieści?
Czy warto przeczytać „Przemianę”? Czy warto sięgać po kolejną książkę Picoult, szczególnie, gdy jest się po lekturze większości jej powieści? Cóż, wiecie czego się spodziewać…. Ale to przecież Picoult. Mistrzyni w poruszaniu trudnych problemów; pisząca powieści z psychologicznym zacięciem, zaskakując nas zakończeniem i niespodziewanymi zwrotami akcji, pozostawiając z pytaniami, na które musimy odpowiedzieć sobie sami.
Uważam, że każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie. Niektórych zainteresują rozprawy na temat Mesjasza, Jezusa, Boga, religii, wiary… Inni będą się zastanawiać, kim był Shy. Mordercą czy Mesjaszem? Był winny? A może znalazł się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie? Na mnie wrażenie zrobił wątek June. Jak dużo może znieść człowiek? Co musi czuć kobieta, która traci dziecko? Jak udaje jej się żyć dalej? Czy dobrze znamy naszych bliskich? Czy wiemy do czego są zdolni?
Warto tę książkę przeczytać, gdyż zmusza do myślenia. Do zastanowienia się nad sobą, nad swoimi przekonaniami i nad siłą naszej wiary…
Jest to pierwsza książka Jodi Picoult z którą się spotkałam. Oczywiście słyszałam o filmie "Bez mojej zgody" opartej na jej książce. Dopiero po zobaczeniu filmu stwierdziłam ,że muszę przeczytać inne pozycje z jej listy.
"Przemiana" - opowiada historię szczęśliwej żony i matki June Nealon. Jednak jej cudowny świat zawalił się,gdy straciła wszystko co miała poprzez morderstwo Shaya Bourne'a. Mężczyzna zostaje oskarżony o zabicie córki June oraz jej męża Kurta.
Po 11 latach Shay w ramach "pokuty" chce oddać swoje serce córce June Claire.Pomagają w tym mu Michael Wright (ksiądz) oraz Maggie ( młoda prawniczka).
Jodi w swojej książce zastosowała mój ulubiony rodzaj narracji czyli akcja opisywana jest z perspektywy różnych bohaterów. Dzięki temu możemy zobaczyć ich pogląd na temat śmierci , religii, czy matczynego poświęcenia. podczas czytania książki byłam pewna, że Shay jest winny morderstwa i na prawdę chcę przebaczenia June. Jednak dosłownie pod koniec "Przemiany" wszystko co wiedziałam uciekło, ponieważ mordercą okazuje się ktoś inny.
Autorka zarysowała cienką linie pomiędzy dobrem a złem. Czytając książę można się przekonać jak mało wiemy na temat śmierci czy religii.
Koniec książki był dla mnie na początku nie zrozumiały jednak po przeczytaniu jeszcze raz ostatnich kilku stron uświadomiłam sobie jaki przekaz ma zakończenie.
"Przemiana" jest niesamowitą książką i polecam ją wszystkim. Oczywiście każdy czytelnik ma inne poglądy, więc będzie miał inne wrażenia po tej lekturze .
Kolejna książka jednej z moich ulubionych pisarek,właściwie wszystko co można o niej napisać zostało już napisane.
Małym minusem książki są pewne przestoje w akcji. Zakończenie jak zawsze nieprzewidywalne. Polecam.
Na półkach
Cytaty z książki
- „Podobno Bóg kocha człowieka bezwarunkową miłością. Jak na bezwarunkową miłość, to cholernie dużo tyc...” - 93 osoby to lubią
- „Co byś wolał? Wiedzieć, że umrzesz określonego dnia, czy żyć ze świadomością, że śmierć może cię dop...” - 7 osób to lubi
- „Bóg byłby przerażony niektórymi aktami, dokonywanymi w Jego imieniu” - 5 osób to lubi

Cena: 27,20 zł

Selkar
Legimi
Albertus
Zinamon
Weltbild
Matras
Empik





























