Władcy marionetek

Tłumaczenie: Anita Zuchora
Seria: Klasyka Science Fiction
Wydawnictwo: Solaris
6,52 (452 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
30
8
84
7
134
6
92
5
45
4
26
3
21
2
6
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Puppet Masters
data wydania
ISBN
9788389951786
liczba stron
320
słowa kluczowe
obcy, zimna wojne, pasożyt, nosiciel, inwazja,
język
polski

Jedna z najlepszych powieści science fiction o inwazji obcych na Ziemię, w dodatku inwazji udanej. W powieści tej słusznie dopatrywano się w latach zimnej wojny alegorii do możliwości inwazji sowieckiej na USA. Książka ukaże się w ekskluzywnej serii Klasyka Science Fiction. Książka w serii limitowanej, nie podlega gratisom. Kilka lat temu dokonano udanej ekranizacji z Donaldem Sutherlandem w...

Jedna z najlepszych powieści science fiction o inwazji obcych na Ziemię, w dodatku inwazji udanej. W powieści tej słusznie dopatrywano się w latach zimnej wojny alegorii do możliwości inwazji sowieckiej na USA. Książka ukaże się w ekskluzywnej serii Klasyka Science Fiction. Książka w serii limitowanej, nie podlega gratisom.

Kilka lat temu dokonano udanej ekranizacji z Donaldem Sutherlandem w roli głównej.

Na południu Stanów Zjednoczonych ląduje obcy pojazd kosmiczny. Agenci wysłani do zbadania zjawiska znikają lub nadają informację, że to mistyfikacja miejscowych farmerów, którzy chcą zarobić parę dolarów.

W teren wyrusza szef specjalnej jednostki Prezydenta USA. Odkrywa, że na Ziemi wylądowali Obcy, którzy pasożytując na ludziach opanowują ich umysły. Dla postronnego obserwatora wszystko wygląda normalnie, tymczasem najeźdźcy bardzo szybko zdobywają nowych nosicieli. Wkrótce całe południe USA roi się od Władców Marionetek.

Pasożyty są niewielkich rozmiarów, przylegają do pleców nosicieli. Jedynym sposobem rozpoznania osoby zarażonej jest chodzenie bez ubrań. W Ameryce wybucha panika, ulice wyglądają jak plaże nudystów, każdy ubrany przechodzień jest natychmiast zabijany.

Czy ludzie mają szansę obronić się przed podstępnym wrogiem?

Jedna z najlepszych w fantastyce powieści o inwazji Obcych na Ziemię.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Solaris, 2007

źródło okładki: http://solarisnet.pl/oferta/wladcy_marionetek/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (877)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1337
Jarek Zawisza | 2018-04-14
Na półkach: 2011, Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

Chyba się nie znam... no, normalnie się nie znam.

Czytałem dwa razy, myślałem sobie że może za pierwszym, nie dostrzegłem jakiejś głębokiej głębi w tym klasycznym dziele.
Ale nic z tego, moja przenikliwość okazała się być za mało przenikliwa :(

Nie będę się czepiał autora że nie przewidział, że nie posiadał dostatecznej wiedzy, czy wyobraźni technicznej. Łatwo byłoby mi dzisiaj znając historyczne fakty i późniejsze wynalazki, obarczać go brakiem umiejętności wieszczenia.
Lem czy Asimov też pisali o szpulach z oprogramowaniem czy muzyką i o minikomputerach wielkości sporej lodówki. Cóż pewnie sądzili że taśma magnetyczna jest czymś tak zaawansowanym technicznie że i za setki lat będzie nadal w powszechnym użyciu.
Życie potoczyło się inaczej.

Co mnie irytuje w tej książce najbardziej?
Cóż, jakaś taka prostota, żeby nie rzec prostackość postaci, niczym nie skrywany seksizm, infantylizm dialogów i oczywiście okrutni najeźdźcy z kosmosu.
Otóż, stworki te, to pasożyty które przysysały...

książek: 2943
Czytam-Sobie | 2016-04-22
Przeczytana: 22 kwietnia 2016

Podobno tę książkę zalicza się do klasyki SF. Zupełnie nie wiem dlaczego. Bo stara? Ale to nie wystarczy. Do klasyki powinno się zaliczać dzieła nie tylko dlatego, że są dawno napisane, muszą mieć również inne wartości. Powinny mieć uniwersalny, ponadczasowy i w dodatku intrygujący temat, przekazywać mądrość, ale jednocześnie skłaniać czytelnika do własnych przemyśleń, a także budzić emocje, które te przemyślenia wyzwalają, no i powinny mieć w sobie to nieuchwytne coś, co nie pozwala oderwać się od lektury.
Niestety, tej książce w zasadzie tego wszystkiego brakuje.

Pomysł na fabułę był świetny i moim zdaniem bardzo nadal aktualny (bo patrząc na dzisiejszy świat i co się na nim wyprawia, trudno oprzeć się wrażeniu, że ludzkość opanowały jakieś pasożyty). Ale w zasadzie to już wszystko.

Czytając tę powieść, cały czas miałam przed oczami kadry z tych różnych amerykańskich filmów SF, w których niezłomny bohater – oczywiście Amerykanin – walczy z groźnymi kosmitami lub ze...

książek: 207
vattghern76 | 2013-10-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2013
Przeczytana: 27 października 2013

REWELACYJNY i klasyczny pomysł na fabułę SF w nieco mniej już rewelacyjnej dla (współczesnego) czytelnika formie. Poprawkę podstawową należy wziąć jednak na czas powstania tej ewidentnie zasłużonej już i KANONICZNEJ powieści science-fiction. To wczesne lata 50-te XX wieku.

Heinlein ciekawie i z dość dużym rozmachem poprowadził tu historię inwazji pozaziemskich Władców na swe ludzkie Marionetki, choć sam styl i język powieści wydaje się już być mocno uproszczony, czy też archaiczny i dziś zwyczajnie mało ponętny.

Zdecydowanie WARTO jednak zapoznać się z tą pozycją, gdyż "Władcy Marionetek" to niejako ZABYTEK literatury SF. Tak kiedyś się pisało, w taki to sposób onegdaj obawiano się potworów i zagrożeń z głębi kosmosu, czy nieco bliżej - zza żelaznej, czerwonej kurtyny.

"Władcy.." Roberta Heinleina to kolejny KLASYK oraz KANON ścisły fantastyki naukowej, którego POLECAĆ będę usilnie i zawsze każdemu czytelnikowi chcącemu poznać to co najlepsze w światowej literaturze SF!

książek: 1832
Kevorkian | 2015-09-27
Przeczytana: 27 września 2015

Może to i klasyka s-f, niestety mocno nieaktualna.
Książka została po raz pierwszy wydana w 1951 roku i to mocno czuć w każdym słowie, począwszy od narracji przez bohaterów a na realiach i fabule kończąc. Główna bohaterka kobieca, chociaż jest agentką, współcześnie wydaje się być atrakcyjnym ozdobnikiem, zresztą wprost jest to powiedziane w fabule - ma urodą odwracać uwagę mężczyzn. Mężczyźni traktują ją protekcjonalnie, albo się zakochują, albo jedno i drugie. Narracja jest prowadzona w taki specyficzny... egzaltowany, mało naturalny sposób. Charaktery bohaterów są nijakie, szczególnie głównego, jak z komiksu.

Ogólnie rzecz biorąc myślę, że te 60 lat temu to była absolutnie rewelacyjna powieść dotykająca ówczesnych problemów, strachu przed wewnętrznym zagrożeniem ze strony sowieckich agentów, ale współcześnie spodoba się raczej tylko miłośnikom klasyki.

książek: 1514
Robert Stokowiecki | 2017-03-03
Przeczytana: 03 marca 2017

Pierwsza powieść Heinleina przeczytana przeze mnie i niestety spore rozczarowanie. Książka jest całkowicie pozbawiona emocji. Czyta się ją jak jakieś słabe sprawozdanie. Głównie wynika to z beznadziejnych dialogów, od których wieje sztucznością, a w wielu przypadkach infantylnością. Nie pomaga „nijakość” głównych bohaterów (Sama i Mary). Postacie są tak płaskie, że mogłyby to być roboty i nie byłoby różnicy. Trudno się do nich przywiązać, ich postępowanie często jest nielogiczne i na siłę przedramatyzowane. Do tego fatalny wątek miłosny, nikomu i niczemu nie potrzebny. Kolejną słabostką książki są obcy – prawie nic o nich nie wiadomo. Poza tym, że nijak wyglądają i zachowują się jak rośliny. W jaki sposób zbudowały tak potężną cywilizację, która podbijała wszechświat? Chyba tylko autor był sobie to wstanie wyobrazić. Pomysł na fabułę może i niezły (choć Wells częściowo już to przerabiał w Wojnie Światów). Nie znajduję już żadnych plusów, co więcej, nasuwają mi się kolejne minusy...

książek: 91
Michalovic | 2013-02-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 lutego 2013

Znalazłem tę powieść na liście 100 najlepszych powieści sci-fi. I to na wysokim bo bodajże trzecim miejscu. Nie wiem jakie były kryteria oceny książek, ale wydaje mi się, że w tym wypadku zadziałał magiczny termin "klasyka".

Czytając opis książki miałem nadzieję, że dostanę coś z pogranicza klimatycznego horroru i dobrego kryminału. Dostałem historię bez polotu w której co chwila pojawiając się te same motywy, ze sztucznymi bohaterami (glówny bohater jest wybitnie irytujący, zachowuje się jak totalny kretyn, typowy mięśniak, który chyba tylko za sprawą ojca - nota bene również nie sprawiający wrażenia szczególnie rozgarniętego, jak na "geniusza" - dostał posadę tajnego agenta)i dialogami na poziomie średniej klasy brazylijskiego serialu.

książek: 1726
Pablos | 2011-01-30
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, [2011]
Przeczytana: 30 stycznia 2011

Bohaterem książki jest agent - typowy, amerykański agent jednej z setek agencji, które Stany posiadają i używają do przeróżnych celów. Jak się okazuje, sprawa, którą mu aktualnie zlecono nie jest wcale taka typowa. Nie będzie trzeba jechać na Węgry, do Czechosłowacji czy popijając wódkę udowadniać swoje umiejętności językowe w ZSRR. Jest znacznie gorzej: najprawdopodobniej Ziemię zaatakowali kosmici, z gatunku tych najgorszych, czyli takich, z którymi nie ma możliwości porozumienia. Albo my, albo oni.

Rzecz dzieje się w niedalekiej przyszłości. Książka jest napisana jak film akcji, niewiele autor poświęca miejsca na opisywanie wszelakich wynalazków, jakie postanowił podarować ludziom, tu i ówdzie poczytamy o jakichś czipach w ciele, w mózgu, ciekawe są narkotyki spowalniające czas, dzięki którym można np. poświęcić ostatnie godziny przed egzaminem na naukę, rozkładając je do kilku dni. Wiemy, że kolonizacja kosmosu się rozpoczęła, że trwały jakieś prace na Wenus...

Powieść...

książek: 307
bazylia | 2013-11-10
Przeczytana: 26 października 2013

Ciekawa, choć pełna nieścisłości, powieść.
Jeśli ktoś postanowi przeczytać, nieścisłości znajdzie sam. Ja skupię się na samej książce.
Tytułowi władcy marionetek to kosmici, marionetkami zaś (jak łatwo się domyślić) są ludzie.
Jak łatwo się domyślić, powieść opowiada historię inwazji i walki z kosmicznymi najeźdźcami z perspektywy osoby od początku zawodowo zaangażowanej w zmagania (zawodowy żołnierz). Więcej nie zdradzę, by nie psuć zabawy. :)
Czytaniu tej książki towarzyszy pewien niepokój, strach niemal - czyż każdy człowiek nie obawia się najbardziej utraty wolności? kontroli nad własnym ciałem? bezsilności?
Tempo następowania o sobie różnych wydarzeń jest dość duże, zwroty akcji przykuwają uwagę. Występują jednak pewne "zgrzyty" (wspominałam już o nieścisłościach), które mogą powodować rozdrażnienie.
Ogólnie - wrażenia z lektury bardzo pozytywne. Polecam :)

książek: 1519
borys_ru | 2013-04-14
Przeczytana: 14 kwietnia 2013

Czytając Retrospektywe Georga RR Martina, dowiedziałem się, że to jego jego ulubiona książka SF z czasów młodości, czytałem Żołnierzy Kosmosu tego autora, bo lubię film, a książka choć trochę o czym innym również mi się podobała. Wiec gdy zobaczyłem Władców w taniej książce, brałem w ciemno i się nie zawiodłem, książką super gorąco polecam fanom SF.

książek: 864
misiel | 2014-01-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 stycznia 2014

Na okładce książki powinni zamieścić ostrzeżenie, że lektura może wywołać wstrząs mózgu - silny facepalm co dwie strony gwarantowany.

Ale mimo, że ta Skamielina SF jest tak głupiutka i infantylna, to o dziwo czyta się ją w miarę znośnie. Od biedy (słowo-klucz) można spróbować.

zobacz kolejne z 867 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd