Franco

Cykl: Promyczek (tom 3)
Wydawnictwo: Filia
7,47 (1072 ocen i 114 opinii) Zobacz oceny
10
139
9
142
8
246
7
279
6
157
5
66
4
25
3
13
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Franco
data wydania
ISBN
9788380752566
liczba stron
400
język
polski
dodał
maitiri

Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota. Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie. Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia. Do jego świata wkracza Gemma Hendricks. Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca...

Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota.
Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 388
Paulina | 2017-07-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 17 lipca 2017

* recenzja pochodzi z bloga www.naksiazki.blogspot.com


Co zrobić, gdy napisało się bestseller?
Książkę, na punkcie której oszalały tłumy; która zainspirowała gro osób do zmiany i na stałe zagościła w ich sercach?
To proste. Napisać kolejną książkę, oczywiście osadzoną w świecie swego hitu, z bohaterami, których każdy już zna i liczyć na to, że historia zatoczy koło, a nasza nowa powieść szturmem zawojuje rynek. Tak zrobiła Jojo Moyes (i całkiem nieźle na tym wyszła) i to samo uczyniła Kim Holden, której "Promyczek" doprowadził do zbiorowej histerii nie tylko młode dziewczęta. I chociaż naprawdę lubię debiutancką książkę Holden; chociaż wylałam przy "Promyczku" nie morza, a oceany łez i chociaż ogromnie doceniam to, co autorka chciała przekazać czytelnikom, to uważam, że wszystko ma swoje granice, a wyciskanie do cna jednej tylko opowieści niekoniecznie jest dobrym pomysłem.
Każda, nawet genialna, historia musi się kiedyś zakończyć.
Problem w tym, że nie każdy o tym pamięta.



Franco Genovese ma wszystko, czego mężczyzna mógłby oczekiwać od życia. Jest przystojny niczym młody bóg, ma zdrowie, pieniądze, piszczące na jego widok fanki i zajęcie, które kocha. Razem z przyjaciółmi za dnia gra w zdobywającym coraz większą sławę zespole, a wieczorami świetnie bawi się w pubach (i klubach). W czasie jednego z takich wyjść ratuje z opresji rudowłosą Gemmę i od razu wie, że nie będzie to zwykła znajomość. Dziewczyna intryguje go i przyciąga niczym magnes, do tego stopnia, że Franco bardzo szybko podejmuje pewną ważną decyzję, która na zawsze może zmienić jego życie.
Nie wszystko jednak można zaplanować, a niektóre przeszkody bywają nie do pokonania.



Jestem zawiedziona.
Zawiedziona, rozczarowana, a już na pewno nie oczarowana. Uwielbiam Promyczka i nieustannie uważam, że Kate Sedgwick to jedna z najlepszych i najsympatyczniejszych książkowych bohaterek, ale przedłużanie w nieskończoność jej historii (czy nawet opieranie na niej innych) jest zupełnie niepotrzebne. Już GUS mocno odbiegał poziomem od pierwszej książki o/z Kate, ale "Franco" został całkowicie odarty z magii, którą tak skrupulatnie wcześniej utkała Holden. To po prostu kolejna historia z nurtu New Adult, których pełno jest na rynku. Nie jest ani odkrywcza, ani rewelacyjna, a już z pewnością nie zapadnie nikomu w pamięć tak, jak miał okazję zrobić to "Promyczek". Franco to do bólu klasyczny bohater powieści skierowanych głównie ku młodym kobietom; to chłopak na wskroś idealny, który ma za zadanie ucieszyć czytelniczki i przywrócić im wiarę w miłość. Jest przystojny, dowcipny, uroczy, ma wielkie serce i kocha uczuciem, które opisują w bajkach. Jest idealny i równie nierealny.
Na plus zasługuje relacja chłopaka z Gusem, jego przyjacielem - tak naprawdę ich wspólne sceny to jedyne momenty, które były w stanie wywołać na mojej twarzy uśmiech i które wzbudziły we mnie jakiekolwiek emocje. Gemma... Gemma miała być charakterystyczna. Miała być pełna pasji, szalona, odważna i niebanalna, a tak naprawdę niczym się nie wyróżnia i idę o zakład, że za cztery, pięć dni nawet nie będę potrafiła przypomnieć sobie jej imienia. Jednak tym, co najbardziej mi przeszkadzało i okropnie nie pasowało do Holden; tym, co sprawiło, że "Franco" jest zwykłym - a do tego, nie będę Was oszukiwać, naiwnym - czytadłem, jest sposób, w jaki Kim poprowadziła związek Gemmy i Franco. No na wszystkich bogów olimpijskich i Percy'ego Jacksona, Kim, naprawdę??! Przywykłam już do tego, że w New Adult nie trzeba długo czekać na stworzenie związku i że wszystko dzieje się tam w tempie iście ekspresowym, ale moi drodzy, "Franco" zawstydziłby samego Speedy Gonzalesa. Akcja toczy się na przestrzeni jednego zaledwie roku (a może i krócej?), a postępy poczynione przez naszych bohaterów w prawdziwym życiu najczęściej zajmują grube lata. I może nie stąpam zbyt twardo po ziemi, może trochę za bardzo wierzę w bajki, ale mimo wszystko nie lubię czytać tak naiwnych, tak totalnie oderwanych od życia historii, które z realizmem mają niewiele wspólnego.
A nawet jeśli bym je lubiła, to od tego jest gatunek zwany "fantastyką", z którym wspomniane wyżej New Adult nie ma nic wspólnego.
A przynajmniej nie powinno.



Gdybym miała stwierdzić czy "Franco" jest powieścią godną polecenia to miałabym z tym nie lada problem. Nie jest beznadziejny, nie jest szczególnie nudny i nie jest głupi, ale zdecydowanie nie jest też czymś, co wyróżnia się na tle innych historii z tego gatunku. To książka na tzw. "raz", do przeczytania i niemal natychmiastowego zapomnienia. I chyba w tym tkwi problem.
Oczekiwałam czegoś na miarę "Promyczka", czegoś, co zmieni mój światopogląd i czegoś, do czego chętnie będę wracać i często cytować.
Oczekiwałam po prostu zbyt wiele.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pogromca lwów

Uwielbiam całą serię z Eriką! Świetnie napisane, ciekawie przedstawione historie w każdej z książek, seria tak mnie wciągnęła, że musiałam co dwa dni...

zgłoś błąd zgłoś błąd