Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ból

Tłumaczenie: Magdalena Sommer
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Wydawnictwo: W.A.B.
7,18 (275 ocen i 49 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
35
8
69
7
86
6
47
5
12
4
7
3
4
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
כאב
data wydania
ISBN
9788328027572
liczba stron
320
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Przypadkowe spotkanie z niewidzianym od lat Ejtanem, wielka młodzieńczą miłością Iris, na nowo otwiera nie do końca zagojone rany. Mimo żalu i gniewu, jątrzących się w kobiecie przez długi czas, uczucie nie wygasło i odradza się na nowo. Z taką mocą i namiętnością, że Iris gotowa jest poświęcić szczęście swojej rodziny i zadać bliskim ból, którego sama doświadczała przez lata. Bezkompromisowa,...

Przypadkowe spotkanie z niewidzianym od lat Ejtanem, wielka młodzieńczą miłością Iris, na nowo otwiera nie do końca zagojone rany. Mimo żalu i gniewu, jątrzących się w kobiecie przez długi czas, uczucie nie wygasło i odradza się na nowo. Z taką mocą i namiętnością, że Iris gotowa jest poświęcić szczęście swojej rodziny i zadać bliskim ból, którego sama doświadczała przez lata. Bezkompromisowa, szczera i poruszająca do głębi proza.

 

źródło opisu: http://sklep.gwfoksal.pl/

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1611
_fantasquemagorie_ | 2017-04-07
Na półkach: Przeczytane, Rozczarowanie, 2016
Przeczytana: 24 listopada 2016

Bohaterką powieści jest kobieta dojrzała, stojąca na progu menopauzy. Mężatka, matka dwójki (już podrośniętych) dzieci, dyrektorka szkoły, Żydówka cierpiąca na "ból post-traumatyczny". Niegdyś "sparaliżowana ze smutku", „wciąż czymś zajęta dziewczynka”, pewnego dnia „narodziła się z powrotem pojedyncza i samotna". Zawieszona w "przerwie między pamięcią a odnową” idzie przez życie „kolebi[ąc] się spazmatycznie ze swoją platynową miednicą”, „skazana na odtwarzanie w całości historii swojego wypadku”. W jej ciele, ciągle i na okrągło wije się "smok bólu".

W swojej najnowszej powieści Zeruya Shalev porusza problematykę specyficzną dla perspektywy kobiecej. Mamy tu feerię rozważań dotyczących rodziny, macierzyństwa, miłości, małżeństwa, bliskości, oddalenia, rozmaitych krzywd. Mamy wiwisekcję „warstwy brudu narosłej w ciągu wielu lat wspólnego życia”, „beznadziejności kobiecego wysiłku", zaludniania królestwa posłusznymi poddanymi, rozżalenia odczuwanego w stosunku do własnego dziecka, które nie jest „wymarzonym dzieckiem, bo nie jest córką ukochanego mężczyzny”. Mamy rozczarowanie, żal, gniew, stare-nowe życie, nowe-stare zakochanie, starą-nową rozkosz, tęsknotę, która „zmieszana z pragnieniem urodzenia dziecka stworzyła pozór zakochania”.

Lektura konsekwentnie prowadzi czytelnika w kierunku pytań o jakość i fundamenty relacji, o uczciwość względem partnera, ale może przede wszystkim względem samej siebie, własnego sumienia, własnego poczucia sprawstwa i odpowiedzialności. Czy kobiece poświęcenie dla ukochanego ma sens? Czy możliwe jest zachowanie równowagi między całkowitym zatraceniem się w ukochaniu, a wypracowaniem swojej odrębności? Czy owo całkowite poświęcenie może uchronić przed porzuceniem? Czy warto angażować się w cudze cierpienie? Czy warto wyjść za mąż „bez entuzjazmu, bez radości, tylko dlatego, że tak robią wszyscy ludzie"? Czy aby na pewno „wszyscy jesteśmy skazani na tęsknotę za poprzednim etapem życia, który z reguły także nie był zbyt szczęśliwy"? Czy to prawda, że "z biegiem lat doskonalą się umiejętności ranienia, zaś umiejętność czerpania radości obumiera"?

Prawdziwym mistrzem ceremonii wydaje się jednak być tytułowy Ból. Ból, który wciąż "narzuca własne zasady, zakłóca rutynę dnia jak noworodek". Ciągle nawracający, odmieniany przez wszystkie przypadki. Psychiczny, fizyczny, realny, wyimaginowany, historyczny, współczesny, wymierzany celowo lub nieświadomie. Wyzierający z każdej niemal stronicy. Zadawany wszystkim przez wszystkich. Serwowany w ilościach przyprawiających o mdłości staje się, mam wrażenie, swoją własną parodią. Trauma, traumę, traumą pogania. Ileż można babrać się w zamierzchłej(!) przeszłości??? W pewnym momencie nabrałem przekonania graniczącego z pewnością, że bohaterka nurza się w tym bólu celowo, z rozmysłem, że czerpie z tego przyjemność, że uprawianie tego ciągłego nurzania się jest jej do czegoś żywotnie potrzebne...

Młyny znaków zapytania zaczynają więc mielić po raz kolejny: Czy ból sprawia nam ktoś nieznany czy sami go poszukujemy i podświadomie ciągniemy do niego jak mucha do miodu? Czy ból może być środkiem do osiągnięcia celu? Czy lepiej z bólu zrezygnować i opłakać stratę czy może wciąż kurczowo się go trzymać, eskalować, pielęgnować, podsycać i czerpać z niego korzyści? Czy nadgniłe, obolałe relacje z najbliższymi można naprawić jeszcze większym bólem? Czy nieustanne brodzenie w przeszłości ma sens? Czy "szaleńcza" pogoń za dawną miłością to tęsknota za ukochanym, czy po prostu za młodością? Czy dom to przestrzeń darzących się wzajemną miłością i zrozumieniem członków rodziny czy może tylko budowane z wysiłkiem „pozbawione fundamentów gniazdo”, składowisko przedmiotów? Czy stabilność to bezpieczeństwo czy apatia? Kiedy rodzina wyczerpuje swój potencjał? Czy walka o jej zachowanie, za wszelką cenę ma sens? Ile mąk trzeba przeżyć, a właściwie ile cierpienia trzeba sobie zadać, by móc pokochać swoje życie za to, co się ma, a nie to, czego się nie ma?

Akcja osadzona jest we współczesnym Izraelu. W tle nieuchronnie pojawia się pełen katalog „produktów eksportowych” z zakresu historii kraju i jego egzystencji na Bliskim Wschodzie: trudne sąsiedztwo, zagłada, zamachy terrorystyczne, pobór do wojska, fantazja o koegzystencji – „najbardziej pociągając[a] fantazj[a] tego regionu”, trud pojednania, wybaczenia, pokory, coraz bardziej radykalizujący się głos ludu, dziedziczenie marzeń i koszmarów, rozstawanie z domem, z dzieciństwem, dyktat przeszłości… (Jest również coś o tanim, polskim naśladownictwie oryginalnego niemieckiego wychowania i powstaniu w getcie warszawskim.) Wystarczyłoby jednak podstawić inne zmienne i z łatwością mogłaby zostać transplantowana na grunt każdej innej rodziny, każdego innego kraju, każdej innej „narodowej traumy”.

Czy miłośnicy literatury przez duże L mogą czuć się lekturą „Bólu” usatysfakcjonowani? Czy można go potraktować jako książkę wybitną? Mam wątpliwości. Czyta się ją błyskawicznie, jest na swój sposób intensywna, absorbująca, totalnie kobieca, do bólu (nomen omen) banalna i ludzka. Według mnie jednak zbyt oczywista, zbyt dosłowna, zbyt drobiazgowa, zbyt naiwna, zbyt moralizatorska. Większość refleksji, powtarzających się jak mantra konstatacji, że życie jest sumą cudów i katastrof, a „kłamstwa wracają do nas i podstawiają nam nogę” jest w sumie dość trywialna. Poetyka, finezja, o której naczytałem się tyle dobrego przed sięgnięciem po lekturę okazała się ciutę kaprawa i kiczowata. Nawet jeśli potraktować tę opowieść jako metaforę, parabolę, itede, itepe, jest dość przeciętna, w szczególności jak na literaturę izraelską.

Wydaje się, że książka będzie atrakcyjna głównie dla miłośników wątków męsko-damskich, przeszłościowo-przyszłościowych, dylematów matczyno-małżeńsko-romansowo-zawodowych oraz lekkich, popkulturowych prawd życiowych wyrażonych w konwencji internetowych memów. Przykład: „Chodzimy po świecie z gigantycznym pająkiem na głowie, nieświadomi jego obecności.”

W sumie „Ból” pozostawił mnie w lekkiej schizofrenii... Z jednej strony mam wrażenie, że opływające w zachwyty recenzje są mocno na wyrost, że niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, że lektura jest w stanie pozytywnie zaskoczyć tylko pod warunkiem nastawienia się na dobre, wciągające, ale jednak czytadło (i w takim znaczeniu polecam ją z ręką na sercu). Z drugiej – korci mnie by sięgnąć po inne powieści autorki (której twórczość dotychczas nie była mi znana).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czy to pierdzi? Sekretne (gazowe) życie zwierząt

Książka jest pięknie wydana. Twarda oprawa, piękne ilustracje, a do tego dopracowana treść pod względem graficznym i merytorycznym. Autorzy wykazują...

zgłoś błąd zgłoś błąd