Tęsknota

Tłumaczenie: Katarzyna Marczewska
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Wydawnictwo: W.A.B.
7,76 (99 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
11
8
41
7
27
6
9
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Petit Pays
data wydania
ISBN
9788328044791
liczba stron
272
język
polski
dodała
Ag2S

Literacki debiut znanego muzyka francuskiej sceny hip-hopowej. Nominowana do najważniejszych nagród literackich we Francji szczera i poruszająca, inspirowana osobistymi doświadczeniami autora, historia chłopca, którego dzieciństwo zostało naznaczone ludobójstwem w Rwandzie i wojną domową w Burundi. 1992 rok. Dziesięcioletni Gabriel mieszka w Burundi ze swoim francuskim ojcem, rwandyjską...

Literacki debiut znanego muzyka francuskiej sceny hip-hopowej.

Nominowana do najważniejszych nagród literackich we Francji szczera i poruszająca, inspirowana osobistymi doświadczeniami autora, historia chłopca, którego dzieciństwo zostało naznaczone ludobójstwem w Rwandzie i wojną domową w Burundi.

1992 rok. Dziesięcioletni Gabriel mieszka w Burundi ze swoim francuskim ojcem, rwandyjską matką i siostrzyczką Aną w przytulnej dzielnicy cudzoziemców. Większość czasu spędza z przyjaciółmi, miłymi łobuziakami. Jednak błogi czas dzieciństwa właśnie dobiegł końca: Gabriel obserwuje z niepokojem rozstanie rodziców, czuje zbliżającą się wojnę domową oraz tragedię Rwandy.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1641

Dawno temu w Afryce. Dawno temu w domu

Nie trzeba aspirować do miana największego umysłu w dziejach, ba, nie trzeba być nawet jakoś szczególnie wysoko na drabinie intelektualnego rozwoju, aby zauważyć, że kultura to zjawisko paradoksalne. A to dlatego, że hołubi indywidualizm i wyjątkową formę – o ile ta oczywiście ma jakiekolwiek rodzinne powiązania z sensem – przez co potrafi docenić także tych o szerszych talentach, mniej specyficznych. Nie poetów czy prozaików, a pisarzy. Nie muzyków, malarzy, grafików, a artystów. Przykłady można mnożyć w nieskończoność (szczególnie dzisiaj, kiedy status celebryty zastąpił zarówno „gwiazdę filmową”, jak i „gwiazdę estrady”), ale wypada w końcu nawiązać do przedmiotu recenzji – dlatego dodam jeszcze tylko jedno potwierdzenie tej tezy. Jakieś półtora roku temu w naszym kraju ukazało się „W drodze nad Morze Żółte”, całkiem udany zbiór opowiadań Nica Pizzolatto, który w świecie literatury do tej pory wielkiej kariery nie zrobił. Znacznie większą sławę przyniosło mu stworzenie jednego z największych serialowych hitów ostatnich lat, „Detektywa”. Gaël Faye także przychodzi do kraju książek spoza jego granic, w dodatku z krajów nieco odleglejszych niż sąsiednia ojczyzna scenarzystów – autor „Tęsknoty” to francuski raper.

Myliłby się jednak ten, kto z góry założy, że powiązanie debiutującego pisarza z muzyką ulicy – która ewoluuje w szaleńczym tempie, ale wciąż podpiera się na rusztowaniu osadzonym w centrach wielkomiejskich blokowisk – zdominuje warstwy ideową i estetyczną jego...

Nie trzeba aspirować do miana największego umysłu w dziejach, ba, nie trzeba być nawet jakoś szczególnie wysoko na drabinie intelektualnego rozwoju, aby zauważyć, że kultura to zjawisko paradoksalne. A to dlatego, że hołubi indywidualizm i wyjątkową formę – o ile ta oczywiście ma jakiekolwiek rodzinne powiązania z sensem – przez co potrafi docenić także tych o szerszych talentach, mniej specyficznych. Nie poetów czy prozaików, a pisarzy. Nie muzyków, malarzy, grafików, a artystów. Przykłady można mnożyć w nieskończoność (szczególnie dzisiaj, kiedy status celebryty zastąpił zarówno „gwiazdę filmową”, jak i „gwiazdę estrady”), ale wypada w końcu nawiązać do przedmiotu recenzji – dlatego dodam jeszcze tylko jedno potwierdzenie tej tezy. Jakieś półtora roku temu w naszym kraju ukazało się „W drodze nad Morze Żółte”, całkiem udany zbiór opowiadań Nica Pizzolatto, który w świecie literatury do tej pory wielkiej kariery nie zrobił. Znacznie większą sławę przyniosło mu stworzenie jednego z największych serialowych hitów ostatnich lat, „Detektywa”. Gaël Faye także przychodzi do kraju książek spoza jego granic, w dodatku z krajów nieco odleglejszych niż sąsiednia ojczyzna scenarzystów – autor „Tęsknoty” to francuski raper.

Myliłby się jednak ten, kto z góry założy, że powiązanie debiutującego pisarza z muzyką ulicy – która ewoluuje w szaleńczym tempie, ale wciąż podpiera się na rusztowaniu osadzonym w centrach wielkomiejskich blokowisk – zdominuje warstwy ideową i estetyczną jego powieści. Dużo ważniejsze okazują się kwestie etniczne i narodowościowe. Gaye pochodzi z Burundi. Państwo to nie jest szczególnie wielkie, dlatego też warto doprecyzować. Leży w Afryce Środkowej, sąsiaduje między innymi z Demokratyczną Republiką Konga (w książce z Zairem, gdyż akcja osadzona jest w czasie dyktatury Mobutu) i Rwandą. Każdy kto zna „Kongo. Opowieść o zrujnowanym kraju”, potężny reportaż autorstwa Davida Van Reybroucka wydany w zeszłym roku, już może wyobrazić sobie ogrom tragedii, jaką jest „Tęsknota”. Nie ze względu na jej jakość, bo tej nie można nic zarzucić, ale pod względem problematyki. Faye urodził się w jednym z najgorętszych regionów świata, który od dziesiątek lat spływa krwią ze względu na niekończące się konflikty etniczne. I to o tej rzece, o tych wodospadach krwi taktuje ta książka.

Na początku trochę się wystraszyłem. Pisarz pokazuje pierwszoosobowego narratora w paryskiej knajpie i każe mu się cofać do krainy dzieciństwa, które ten spędził w Burundi. Geografia jest w tym wypadku bezlitosna i narzuca kontekst natychmiast. Od razu wiadomo, że jeśli sceny z Bużumbury nie będą tylko kilkoma migawkami, to Faye będzie musiał opisywać przemoc. A jej połączenie z młodocianym wiekiem protagonisty oraz jego przyjaciół to zabieg literacko niebezpieczny. Dziecko w obliczu krwi musi wstrząsać czytelnikiem do głębi, w innym wypadku jest to motyw nieudany i nieusprawiedliwiony. Moje obawy zostały rozwiane bardzo szybko. „Tęsknota” nie próbuje wstrząsać odbiorcą, zamiast tego dyskretnie go uwodzi. Burundi pokazane z perspektywy dzieciaka jest hipnotyzujące. Można tam podkradać dojrzałe owoce mango, biegać po ulicach boso tak długo, aż w piętę nie wlezie jakieś robactwo, a przy odrobinie szczęścia bawić się w truchle krokodyla. Bużumbura, czyli stolica Burundi, w powieści z całą pewnością nie jest wielkim miastem. Pod względem krajobrazu i estetyki bliżej jej do urokliwej wsi.

Tę wizję piękna – nieco zwichrowaną, a jednocześnie niezwykle autentyczną, bo chłopięcą nie tylko w nazwie, ale i w istocie – Faye oczywiście musi zabrudzić. Na szczęście nie czyni owocem poznania złego karabinu w dłoniach bezlitosnego Hutu (tudzież Tutsi). To byłby jawny dowód niecierpliwości. Zagrożenie narasta powoli i przez całą długość powieści. Najpierw Gabriel cierpi przez konflikt rodziców, potem zaczyna oddalać się od przyjaciół, a dopiero w późniejszej fazie jego opowieści dochodzi do walki zbrojnej w Rwandzie, która wkrótce rozlewa się także na Burundi. I choć zdarzają się pisarzowi kiksy podczas domykania wizji szalejącej na ulicach śmierci (najpoważniejszym jest bezrefleksyjne wykorzystanie przerażającego obrazu płonącego człowieka tak mocno kojarzącego się z afrykańskimi wojnami. Uwikłanie Gabriela w tę scenę nie udało się Faye zupełnie, przez co jeden z punktów kulminacyjnych powieści staje się tylko straszną, obrzydliwą i odrzucającą – a przy tym wszystkim pozbawioną treści – wydmuszką), to wątek matki głównego bohatera wynagradza wszystkie niedociągnięcia.

Nikt nie lubi przyznawać się do drobnych grzeszków, ale tym razem przemogę duszącą intymność konfesjonału. Otwierając „Tęsknotę” czułem jednocześnie nadzieję i strach. Nadzieję, że twórca rapu – muzyki, której kiedyś namiętnie słuchałem i do której zdarza mi się wracać – będzie w stanie stworzyć wartościową powieść. Strach, że jednak temu zadaniu nie podoła, a mnie zostanie rozczarowanie. Na szczęście „Tęsknota” to lektura wstrząsająca, która nie pozwala zapomnieć o ogromie przemocy, która wciąż pustoszy Afrykę Środkową.

Bartek Szczyżański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (359)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1258
Medellin | 2017-12-18
Przeczytana: 18 grudnia 2017

Tak jak wielu czytelników przede mną, jestem zdziwiony tym, że ta książka jest w sumie nieznana. Sięgnąłem po nią przypadkiem w bibliotece, a potem ostrożnie, bez specjalnego entuzjazmu zacząłem czytać. Mój entuzjazm pojawił się bardzo szybko, właściwie od pierwszej przeczytanej strony, bo powieść od samego początku mnie urzekła, chwyciła za serce, wzbudziła emocje, wstrząsnęła mną i wycisnęła mi łzy z oczu.

Jest to opowieść o niewinności i jej utracie. Świat młodziutkiego bohatera pełen jest dziecięcych zabaw, odkrywania nieznanych miejsc i oddawania się przygodzie. Pomimo tego, że do Gabriela docierają sygnały, że nie wszystko jest idyllą, to zachowuje on swoją dziecięcą naiwność i prostoduszność całkiem długo. Nie niweczy jej kryzys małżeński rodziców, pierwsze akty przemocy ze strony rówieśników ani skrywana wzajemna wrogość przedstawicieli służby pracującej w domu jego ojca.

Utrata niewinności nie dzieje się gwałtownie, jest dawkowana małymi porcjami i niejako wypierana...

książek: 979
Mariolka | 2017-10-29
Przeczytana: 29 października 2017

Szum w uszach, suchość w ustach, wnętrzności palą mnie, jakby rozdarto mi powłoki ciała. Nie pojmuję, dlaczego ukazaniu się tej książki nie towarzyszyła salwa w mainstreamowych mediach? Czemu nie czekały na nią, nie anonsowały, by przygotować rzesze czytelników na jej przybycie? Za to trąbiły o piramidach książkowych śmieci i durnot, które podtykały im uśmiechnięte paniunie z działu PR. To jednak potworne, że książki, jak ta, przemykają cichutko, w milczeniu, przez większość niezauważone. To straszne! Siedzę wstrząśnięta tym, jak marna literatura wypełnia mi życie i jak trudno dotrzeć do książek wartych uwagi.

książek: 708
Radosław Gabinek | 2017-07-16
Na półkach: Przeczytane, 2017 rok
Przeczytana: 15 lipca 2017

Osinskipoludzku.blogspot.com

Kiedy sięgałem po "Tęsknotę", to nie wiedziałem o tym iż autor tej książki jest osobą znaną i to nie tylko we Francji z uwagi na swoją działalność muzyczną. Już w trakcie lektury wyszukałem jego utwory na Spotify i towarzyszyły mi one podczas czytania. Jego dokonania muzyczne na gruncie muzyki hip hop okazują się świetnie dopełniać tą książkę, która ponoć mocno bazuje na wątkach osobistych, a dla której najlepszą rekomendacją jest to, że poleca ją sam Alain Mabanckou. Zresztą kto zna autora "Papryczki" ten z łatwością odnajdzie w "Tęsknocie" podobieństwa jeśli chodzi choćby o opis dziecięcych zabaw.

Paradoksalnie najbardziej niepokojące sceny w książce Gaëla Faye to poetyckie momenty kiedy opisuje on sielankę jaka miała miejsce po i przed ludobójstwem o którym słyszał chyba każdy z nas, a które odbywało się w drugiej połowie dwudziestego wieku w Rwandzie i poniosło się echem na sąsiadujące z nią afrykańskie kraje, przyczyniając się choćby do...

książek: 57
Pawwweł | 2017-07-25
Na półkach: Przeczytane

Wow !

Książka zdecydowanie z cyklu "małe ale Wielkie" !

Autor mam wrażenie pisał tą książkę przez krew, pot i łzy. Niesamowicie emocjonalny rozrachunek dorosłego Gaela z jego dzieciństwem i utratą jego niewinności. Gael ukazuje nam świat sprzed tragicznymi wydarzeniami jakie miały miejsce w Rwandzie. Opisuje fenomenalnie ( nie boje się użyć tego słowa) świat małego kajtka, jego paczkę kolegów, wspólne psoty i figle, przyjaźnie tj. początek-ewulucje i koniec, ukazuje nam problemy moralne z jakimi się zmagał w tak młodym wieku. Świat pełen ferii barw smaków i kolorów.

Pomimo, że od ukończenia tej książki minął już drugi tydzień jeszcze nigdy moje myśli nie były tak nie poskładane. Tak bardzo, że nic chyba mądrego nie przeleje więcej na klawiaturę i pozostanę na tym, że z całych moich trzewi pragnę polecić tą książkę.

książek: 1180
Mar_tine | 2017-06-19
Przeczytana: 19 czerwca 2017

Piękna. Poetycka. Wstrząsająca. Nie wiem jak wypada to w polskim tłumaczeniu, bo nieco martwi mnie już zmiana tytułu (z pierwotnego "państewka" czy "małego kraju" na Tęsknotę), ale Faye ma niepowtarzalny - oszczędny i poetycki - styl, który znany jest też fanom jego twórczości muzycznej. I pasuje on znakomicie do tej opowieści o dzieciństwie spęczonym w Burundi, gdzie za chwilę wydarzyć ma się ludobójstwo w Rwandzie, a w niewinny świat dziecka przedostaną się makabryczne opowieści świadków. Dzięki językowi, historia ta pozbawiona jest patosu i (niemal) makabry, a jednocześnie w poruszający sposób dotyka podstawowego pytania o tożsamość i człowieczeństwo. To też ważny głos na temat roli literatury, która bohaterowi pomaga przetrwać najcięższe nawet chwile, a nam konfrontację z ludzkim okrucieństwem.

książek: 633
Yveska | 2018-03-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 marca 2018

Kolosalnie emocjonalna opowieść rapera o najbardziej krwią spływającym regionie świata. "Tęsknota" wciąga od pierwszych stron, choć nie od razu przeraża okrucieństwem walk i ludobójstwa, bo autor cofając się w czasie do dzieciństwa zaczyna od odmalowania pięknego, uroczego miasteczka, gdzie dzieci kradną owoce mango, gdzie bawią się, biegając boso do upadłego, gdzie jest spokojna, serdeczna - można napisać dzielnica dla obcokrajowców i gdzie mieszka mały chłopiec z ojcem Francuzem i matką-tubylcem. Napięcie budowane jest powoli, zaczyna się od kryzysu małżeńskiego rodziców, płynie poprzez sprzeczki z przyjaciółmi z podwórka, z wrogimi animozjami wśród służby pracującej dla francuskiego przybysza. A potem płynie rzeka krwi.
Nie mogę pojąć, dlaczego ta książka nie jest bardziej znana, recenzowana, chwalona...
Polecam.

książek: 704
malseir_79 | 2017-10-24
Na półkach: Przeczytane

Historia o szukaniu siebie, makabrze wojny między plemionami Tutsi i Hutu opowiedziana z perspektywy dziesięciolatka bazuje na autobiograficznych przeżyciach Autora urodzonego w Burundi,syna Rwandyjki i Francuza. Wielkim atutem tej historii jest szczerość niewinnych, dziecięcych obserwacji, brak epatowania cierpieniem i eskalacji okrucieństwa. Opowieść przesiąknięta smakiem soczystego owocu mango symbolizującego idylliczne dzieciństwo i goryczą cierpienia dziecka wyrwanego z bezpiecznego kokonu, borykającego się rozpadem małżeństwa rodziców, obłędem matki po traumie masakry.. oraz jego rozbiciu pomiędzy dwoma kontynentami, światami ..
Poetycki język, dojrzała narracja, prostota i nostalgiczny wydźwięk w połączeniu z obrazami strachu, przemocy oraz niezrozumiałego zła sprawiają, że historia nie wdziera się w umysł ostrzem brzytwy tylko drga i rezonuje w nas miarowo jeszcze długo po skończeniu lektury..

"Ludobójstwo jest jak plama ropy na oceanie, ci, którzy pod nią nie utonęli,...

książek: 788
krolewna | 2017-08-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 sierpnia 2017

Rewelacyjny i niesamowicie przejmujący debiut autora!
We Francji zdobyła masę wartościowych nagród a w Polsce, jak to często bywa z tego typu książkami, przeszła bez echa :-(
Skończyłam lekturę wczoraj ale po prostu nie chcę zabierać się za następną, ta wciąż żyje we mnie bardzo mocno!
Wszyscy znamy pewnie z mediów smutną i płynącą krwią współczesną historię Rwandy, walk plemion Tutsi i Hutu i niewyobrażalnego wręcz ludobójstwa lat 90-tych.
Gael Faye, Francuz pochodzący z sąsiedniego Burundi odkrywa przed nami te historię z nieco innej perspektywy. Obok tragicznych losow Rwandy, przedstawia nam tez, przez pryzmat własnych doświadczeń zyciowych, podobne i równie wspolczesne wydarzenia w Burundi.
Ale to co w tej powieści ujmuje najbardziej, to fakt, ze tę brutalną historię odkrywamy z perspektywy dziecka.
Autor w zachwycający sposób ubrał w słowa przeżycia i przemyślenia dziecka, które zostaje swojego wspaniałego afrykańskiego dzieciństwa stopniowo pozbawiane. Musi się zmierzyć z...

książek: 755
Melocotón | 2017-06-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 czerwca 2017

Jest sobie facet, który miał ciężkie dzieciństwo i przeżywa.
Niczego nowego o życiu się nie dowiedziałam.

książek: 589
Klio | 2017-07-14
Przeczytana: 08 lipca 2017

Waham się w swojej ocenie pomiędzy dobra, a bardzo dobra i stawiam ocenę wyżej za klimat, który towarzyszył mi podczas czytania książki, który autor idealnie odzwierciedlił. Trochę sceptycznie do niej podchodziłam z racji tego, iż jest to debiut..hiphopowca, lecz zupełnie niepotrzebnie, autor stanął na wysokości zadania odzwierciedlając wydarzenia, które miały miejsce w 1994 roku w Rwandzie.
Książka napisana jest z punktu 11letniego chłopca, który w jednym momencie musiał stawić czoła rozpadowi małżeństwa swoich rodziców i zmierzyć się ze światem dorosłych podczas ludobójstwa..jednocześnie chciał trzymać się od tego jak najdalej wybierając drogę zatracenia się w literaturze, która przynosiła ukojenie.
były momenty nużące, które opisywały zabawy, świat chłopięcy, który w moim odczuciu niewiele wnosił do książki, ale z drugiej strony była to taka odskocznia, ukazania świata bardziej łagodnego przed tym co miało się wydarzyć.
Książka refleksyjna i piękna na swój niewymuszony sposób i...

zobacz kolejne z 349 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd