Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
_fantasquemagorie_ 
Do grona Znajomych zapraszam na ogół plusowych darczyńców i nadobne twarze. Wcale nie żartuję. Jestem poławiaczem plusów. Jestem prawdziwy pies na lajki. Również lubię się wymandrzać. Lubię przeczytać zacną książkę, a następnie trysnąć wodospadem szczerozłotych zdań. Właściwie tylko po to czytam. I jeszcze najlepiej żeby inni czytali dokładnie to co ja. Inaczej się nie zakoleguję. Innymi słowy - polecam funkcjonalność: moje konto > ustawienia > aktywności.
status: bibliotekarz, dodał: 244 książki i 277 cytatów, ostatnio widziany 2 dni temu
Teraz czytam
  • Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne
    Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne
    Autor:
    To opowieść o dwóch miastach, w których produkowano pluton. Oziorsk i Richland leżały po dwóch stronach żelaznej kurtyny. Powinno je dzielić wszystko, ale jednak miały wiele wspólnego. W Richland nie...
    czytelników: 667 | opinie: 16 | ocena: 7,77 (74 głosy)
  • Wywiad z władzą
    Wywiad z władzą
    Autor:
    Po bestsellerowym „Wywiadzie z historią”, który we Włoszech ukazał się w 1974 roku, a w Polsce został wydany po raz pierwszy w lutym 2012 roku, przedstawiamy drugi tom rozmów słynnej włoskiej dziennik...
    czytelników: 608 | opinie: 16 | ocena: 7,79 (169 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-01-16 02:47:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Chcę w prezencie, Dobry wybór
Seria: Reportaż

„Gwiżdzę na promieniowanie,
Bo Ruskiemu zawsze stanie…”

„Śmieszna i smutna historia”. „Rzeczywistość fantastyczna, w której „koniec świata nałożył się na epokę kamienną”. Teatr absurdu. Tragedia. Groteska. Zagadka. Fizykochemiczna rozpusta. „Tysiące ton cezu, jodu, ołowiu, cyrkonu, kadmu, berylu, boru, nieznana ilość plutonu…” Śmiertelne dawki rentgenów. Wojenne wychowanie. Wojenne...
„Gwiżdzę na promieniowanie,
Bo Ruskiemu zawsze stanie…”

„Śmieszna i smutna historia”. „Rzeczywistość fantastyczna, w której „koniec świata nałożył się na epokę kamienną”. Teatr absurdu. Tragedia. Groteska. Zagadka. Fizykochemiczna rozpusta. „Tysiące ton cezu, jodu, ołowiu, cyrkonu, kadmu, berylu, boru, nieznana ilość plutonu…” Śmiertelne dawki rentgenów. Wojenne wychowanie. Wojenne myślenie. Wojenna miara. Bezcielesny wróg. Wezwania z czerwonym paskiem. Celofanowe worki. Zalutowane cynkowe trumny. Betonowe płyty przekładane ołowiem. Jakaś nowa śmierć. Strach. Niewiedza. Nadzwyczajne komisje. Prezydialne stoły. Śmigłowce bojowe. Wojskowe myśliwce. Blokady wojskowe. Policzek wymierzony jedności obozu socjalistycznego. Wywrotki. Buldożery. Szabrownicy. Grabarze. Stare i nowe słowa. Bandyci. Męczennicy. Uciekinierzy. Dozymetryści. Piloci. Szeregowcy. Milicjanci. Likwidatorzy. Strażacy. Pielęgniarki. Uchodźcy. Dzieci. Obiekty radioaktywne. Obiekty podlegające dezaktywacji. Bohaterstwo. Samobójstwo. Poczucie obowiązku. Dziecięcy poryw. Honorowy męski osąd. Miłość do ojczyzny. Groźba kulki w łeb. Rosjanie. Ukraińcy. Białorusini. Kazachowie. Ormianie. Czeczeni. Człowiek radziecki. Człowiek stalinowski. Człowiek czarnobylski. Dziwaczne ptasie gniazda. Cerkwie pełne ludzi. Eksterminacja zwierząt. Opieczętowane budynki. Mogilniki. Mistrzostwa świata w piłce nożnej. Kolumny z ewakuowanymi ludźmi. Morze samogonu. Zakopane domy. Zakopane lasy. Pogrzebana ziemia. Dziesiątki tysięcy przesiedleńców. Świat bez ptaków. Świat bez kobiet. Likwidacja dokumentacji medycznej. Podsłuchy. Sąd w trybie wojennym za szerzenie paniki. Rzadkie okazy. Aplazja odbytu. Aplazja pochwy. Czarnobylskie kalectwo. Czarnobylscy hibakuksza. Jodek potasu zapijany spirytusem. Przyśpiewki o ołowianych gaciach. Prawo dżungli. Krótkożyciowe izotopy. Senne, wiecznie zmęczone dzieci. Dwieście trzydzieści osiem półrozpadów. Nieśmiertelne „gorące cząstki”. Zapomniane stalinowskie słownictwo. Radziecka mentalność. Słowiańskie lenistwo. Słowiańska wstydliwość. Słowiańska antytechnologiczność. Tajemnica wojskowa. „Pragnienie cudu”. Dziesiątki tysięcy zielonych biorobotów. Przekleństwo kultury ofiarności i braku racjonalnego myślenia. Pomniki i muzealne rekwizyty. Zielone kałuże. Rude lasy. „Wywrotowa działalność” zachodnich wywiadów. „Wroga dywersja”. Zagłuszanie „wrogich rozgłośni”. „Cuda męstwa i heroizmu”. Radionuklidy. Cząstki alfa, beta, gamma. Radiobiologia. Promieniowanie jonizujące. Izotopy. Dozymetry fintifluszki. Tysiące niewyjaśnionych zgonów. Pola zasypane białym dolomitem. Odczyty „o heroizmie ludzi radzieckich, o symbolach wojennego męstwa, knowaniach zachodnich wywiadów…”. Trzydziestoletnie puszki z żywnością. Okno na świat. Fabryka marzeń. Pielęgnowanie mitów. Meldunki. Raporty. Podsłuchy. Partyjna dyscyplina. Piramida władzy. Matka Boska Czarnobylska. Przekleństwo. Bezradność. Bezbronność. Negacja. Nihilizm. Fatalizm. Niedoinformowanie. „Połączenie ciemnoty i myślenia korporacyjnego”. Poczucie wspólnoty. „Wszystko się pokręciło”. „Normalny rosyjski chaos”. „Radzieckie pogaństwo”. Wysadzenie imperium. Car „z diabelskim znamieniem”. „Katastrofa rosyjskiej mentalności”. „Mały człowiek ze swoimi małymi problemami”. Skażona ziemia. Skażona świadomość. Naturalne laboratorium. Metafora. Okno na Europę. Dysertacje. Monografie. Kilometry taśmy filmowej. Czarnobylscy stalkerzy. Sprzedawcy apokalipsy. Wehikuł czasu. Czarnobylski rezerwat.

Katalog impresji prezentujący w pełnej krasie zderzenie rzeczywistości człowieka wychowywanego do wojny z człowiekiem bezładu upadku imperium radzieckiego, potrzebę łączenia starych i nowych pojęć, konieczność przedefiniowania pojęcia odczuwania przestrzeni. Wypadkowa delikatnej, efemerycznej materii wspomnień, wyższości zapomnienia nad pamiętaniem, wnętrz, pejzaży bez człowieka, upadania w koszmar wojny, wybijania się na stachanowca, życia zapisywanego na drzwiach, istnień, które „umarły na Czarnobyl”, Rosji, która „nigdy nie ratowała swoich ludzi”, utraty kilku ojczyzn za jednym zamachem, Kirgistanu dla Kirgizów, strachu przed człowiekiem z karabinem, zabiegania i próżności, proroctw ze świętych ksiąg, życia wśród ptaków i zwierząt, zagadnienia narodowości, wyrafinowania w złych uczynkach, zazdrosnego podpatrywania kobiet w ciąży, grzechu rodzenia dzieci, kufra ze starymi rękopisami, ucieczki w Kartezjusza, handlu strachem, tęsknoty za odgrywaniem roli, tęsknoty za sensem, bylejakości, wschodniej ciemnoty, świadomości łagrowej, kłamliwego poszukiwania Boga, kultu fizyki, człowieka „rozdeptan[ego] przez wielkie wydarzenia”, życia „w oddzieleniu”, zaprogramowania na nieszczęście, utraty poczucia wieczności, fizyki niepoddającej się rozkazom wojskowym ani partyjnym decyzjom, używanych dżinsów i zleżałej margaryny, braku wszelkich praw, potrzeby zbicia się w stado, tęsknoty za komunizmem, rządami silnej ręki, stalinowskim i wojennym porządkiem.

Doskonała opowieść „o świecie Czarnobyla”. Aleksijewicz umiejętnie pokazuje jak „człowiek przedczarnobylski zmieniał się w człowieka czarnobylskiego”. Zaprasza przed kamerę świadków i uczestników owego czasu. Oddaje głos lekarzom, naukowcom, akademikom, chłopom, artystom, żonom zmarłych „ochotników”, likwidatorom, strażakom, politykom, nielegalnym mieszkańcom Strefy, umierającym dzieciom... Książka jest utkana z ich odczuć, ocen, emocji, spostrzeżeń, oskarżeń, pytań. Zebrane w całość tworzą przejmujące studium absurdu, ignorancji, indolencji, wyparcia, analfabetyzmu, zastraszenia, rezygnacji, niemyślenia, „nieograniczonej władzy jednego człowieka nad drugim”. Warstwę odwiecznej niezmienności ludzkiego cierpienia oraz trącanie struny emocji pomijam, ale nie mogę powstrzymać się od komentarza, że skala kurewstwa władz wobec obywateli (zarówno cywilnych jak i wojskowych), wyzierająca niemal z każdej karty „Czarnobylskiej modlitwy” jest doprawdy porażająca.

Polecam.

pokaż więcej

 
2017-01-05 18:03:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Chcę w prezencie, Dobry wybór

"Trzydzieści pięć lat robiłem paczki ze starego papieru na hydraulicznej prasie, trzydzieści pięć lat myślałem, że makulatury i odpadków szmacianych niepodobna prasować inaczej niż tak, jak robiłem to ja."

Skład makulatury, a w nim "wyobcowany i wyodrębniony (...) zmaltretowany i śmiertelnie znużony, i rozdarty, i zszokowany", wbrew własnej woli wykształcony pakowacz z doświadczeniem.

...
"Trzydzieści pięć lat robiłem paczki ze starego papieru na hydraulicznej prasie, trzydzieści pięć lat myślałem, że makulatury i odpadków szmacianych niepodobna prasować inaczej niż tak, jak robiłem to ja."

Skład makulatury, a w nim "wyobcowany i wyodrębniony (...) zmaltretowany i śmiertelnie znużony, i rozdarty, i zszokowany", wbrew własnej woli wykształcony pakowacz z doświadczeniem.

Bohaterowie drugiego planu: Rembrandt, Seneka, Sokrates, Leonardo, Hegel, Schopenhauer, Syzyf, Chrystus, Lao-Cy, ścierwice, dzbany piwa, miłosierna natura, kwintale sprasowanych myśli, "powietrze naładowane wariacjami matematyki", "czciciele słońca", "klasyczne gimnazja i humanistyczne uniwersytety", wakacje w Grecji, pociągi, pokaźne biblioteki, Cyganie, kanalarze, szczurze klany i ich niekończąca się wojna, "strąceni aniołowie, mężczyźni z uniwersyteckim wykształceniem, co przegrali swą bitwę, której nigdy nie toczyli, a mimo to nadal trudzą się nad precyzyjniejszym obrazem świata".

Taran socjalizmu. Bezrefleksyjne miechy nowoczesności. Bezczelność zbyt dziarskiej młodości. Człowiek na przełomie epok. Uwikłanie w historię. Zmęczenie. Samotność. Nieuchronność przemijania i przeciwieństwa.

Istny klejnot. Drogocenne precjozum.
Kunsztowna matrioszka.
Niewyczerpane źródło znaczeń i interpretacji.
Wirtuozeria słowa. Strumień samych pięknych myśli.

Wyborne. Palce lizać!
Chapeau bas! Czapki z głów.



"poniekąd podobny jestem do szczurów, trzydzieści pięć lat żyję tylko w piwnicach i nie lubię się kąpać, choć łazienkę mamy tuż za kantorem szefa. Gdybym ja się wykąpał, to zaraz bym się od tego rozchorował, do higieny muszę podchodzić ostrożnie i powoli, ponieważ pracuję jedynie gołymi rękami, więc wieczorem myję sobie ręce, wiem, gdybym mył ręce kilka razy dziennie, to popękałyby mi dłonie, ale czasem, gdy opanuje mnie tęsknota za greckim ideałem piękna, myję sobie jedną nogę, a czasem również szyję, innego znów tygodnia myję drugą nogę i jedno ramię, lecz gdy nadejdą wielkie chrześcijańskie święta, to myję także pierś i nogi, ale wtedy zawczasu już wiem o tym i łykam aspirynę, bo dostanę siennego kataru, chociaż na dworze pada śnieg, znam to."

"odwróciłem się i wyszedłem na chodnik, słońce oślepiło mnie i stałem, nie wiedząc, dokąd iść, w czas burzy nie przyszedł mi z pomocą ani jeden tekst z książek, którym bezgranicznie ufałem..."

"Ten Cygan był szczególnym człowiekiem, miał okulary w złotych oprawkach, wąsik i włosy rozdzielone pośrodku przedziałkiem, i zawsze przewieszony na rzemyku przez ramię aparat fotograficzny. Co dzień te Cyganki fotografował, te dwie poczciwinki zawsze przybierały przed obiektywem najlepsze miny, na jakie było je stać, Cygan korygował im nawet wyraz twarzy i dopiero wtedy cofał się, by je sfotografować, lecz nigdy nie miał ze sobą filmu i Cyganki nigdy nie dostały nawet jednej jedynej fotografii, ale co dzień fotografowały się nadal i cieszyły się na te swoje zdjęcia jak chrześcijanie na niebo i raj."

pokaż więcej

 
2016-12-21 01:37:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2016, Dobry wybór
Autor:

„Dobry ksiądz nie musi się znać na Panu Bogu. Na ludziach musi.”

Symfonia na komendanta, kapłana, właściciela masarni, burmistrza, jego nieszczęśliwą żonę oraz niedoszłego sportowca i lokalnych prostaczków.

Walc z gminną wieścią, wiecznym oczekiwaniem, "piękną i wzniosłą ideą", fantasmagorią, „zgęstką dziwnych szczegółów”, hurraoptymizmem, serdecznym politowaniem, sentymentalnym transem,...
„Dobry ksiądz nie musi się znać na Panu Bogu. Na ludziach musi.”

Symfonia na komendanta, kapłana, właściciela masarni, burmistrza, jego nieszczęśliwą żonę oraz niedoszłego sportowca i lokalnych prostaczków.

Walc z gminną wieścią, wiecznym oczekiwaniem, "piękną i wzniosłą ideą", fantasmagorią, „zgęstką dziwnych szczegółów”, hurraoptymizmem, serdecznym politowaniem, sentymentalnym transem, kursywą i cudzysłowem, świętą tradycją, zaczadzeniem papieską obecnością, szaleństwem, pijackim roztkliwieniem, budowaniem zamków na piasku, nadpodażą bożych znaków.

W tle libacja, wypożyczalnia nart, "upokarzające" przesłuchanie, polędwica papieska, ściśle-tajność, słabość do aut i gorzały, służby watykańskie, nęcące aliteracje, imperialistyczne osaczenie, wznoszenie daremnych próśb, uzurpacje biologii.

Przewoźny festiwal cudów. Wszystkim się darzy. Granatowe Góry tętnią od wysypu szlachetnych przeobrażeń i wzajemnych porozumień. Nastało niemożliwe.

Całkiem sensowna satyra. Raczej podsumowująca niż odkrywcza. Raczej zabawna niż cierpiętnicza. Wszystko w dobrym guście i ze smakiem, bez jadu i chamstwa. Zwięźle i w punkt.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1401 54 7352
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (488)

Ulubione cytaty (294)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd