Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
_fantasquemagorie_ 
Do grona Znajomych zapraszam na ogół plusowych darczyńców i nadobne twarze. Wcale nie żartuję. Jestem poławiaczem plusów. Jestem prawdziwy pies na lajki. Również lubię się wymandrzać. Lubię przeczytać zacną książkę, a następnie trysnąć wodospadem szczerozłotych zdań. Właściwie tylko po to czytam. I jeszcze najlepiej żeby inni czytali dokładnie to co ja. Inaczej się nie zakoleguję. Innymi słowy - polecam funkcjonalność: moje konto > ustawienia > aktywności.
status: bibliotekarz, dodał: 277 książek i 277 cytatów, ostatnio widziany 6 godzin temu
Teraz czytam
  • Higieniści. Z dziejów eugeniki
    Higieniści. Z dziejów eugeniki
    Autor:
    W sierpniu 1997 roku uwaga światowych mediów skupiła się na Sztokholmie. Czy to prawda, że demokratyczne państwo dobrobytu w imię „higieny rasy” aż do lat 70. XX wieku zmuszało tysiące obywateli do op...
    czytelników: 1050 | opinie: 31 | ocena: 7,37 (227 głosów) | inne wydania: 1
  • Korzenie nienawiści. Moja prawda o islamie
    Korzenie nienawiści. Moja prawda o islamie
    Autor:
    Lekcja wielkiej dziennikarki na temat bieżącego konfliktu z islamem Prorocze słowa, które powinny być wysłuchane. „Boimy się, że nie będziemy wystarczająco poprawni politycznie, posłuszni, i że do...
    czytelników: 119 | opinie: 4 | ocena: 7,2 (15 głosów)
  • Muzułmanie w Europie. Dzisiejsze kontrowersje wokół islamu.
    Muzułmanie w Europie. Dzisiejsze kontrowersje wokół islamu.
    Autor:
    Muzułmanie w Europie to książka powstała w wyniku badań socjologicznych przeprowadzonych w latach 2009–2013 w dwudziestu jeden miastach europejskich (m.in. w Paryżu, Kopenhadze, Bolonii, Oslo, Bruksel...
    czytelników: 96 | opinie: 7 | ocena: 6,29 (24 głosy)
  • Pochwała cienia
    Pochwała cienia
    Autor:
    Słynny esej z 1933 roku poświęcony japońskiej estetyce, tłumaczony na wiele języków, studiowany na wydziałach architektury i historii sztuki na całym świecie. Japoński pisarz próbuje zdefiniować w nim...
    czytelników: 232 | opinie: 7 | ocena: 8,24 (42 głosy) | inne wydania: 1
  • Ślady
    Ślady
    Autor:
    Wielobarwny i zaskakujący kalejdoskop ludzkich życiorysów. Koniec świata za każdym razem wygląda inaczej. Jest pędzącą kulą, błyskiem szkła, odgłosem pukania do drzwi. Czasami nadchodzi w huku. Czasa...
    czytelników: 1609 | opinie: 105 | ocena: 7,85 (400 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-03-25 18:12:31
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

A u mnie chyba najwyższy czas na odpoczynek od wszelkich wojen, bijatyk, polityki i katastrof. Po kilku ostatnich lekturach pora na podreperowanie kondycji psychicznej. Planuję nadgryźć:
Pochwała cienia

i

Ostatnia arystokratka , która już od jakiegoś czasu czeka na półce.

więcej...
 
2017-03-24 14:21:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Dobry wybór, Fut
 
2017-03-23 01:14:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Chcę w prezencie, Dobry wybór
Cykl: Nasi przodkowie (tom 1)

Kurz bitewny, konie taplające się we własnych jelitach, „ścierwa sępów, pomieszane z ludzkimi szczątkami”, „pełen zapału a niedoświadczony” wojownik, armatni wystrzał; piękny medyczny przypadek.

Plugawe kurtyzany, „arcydzieła ciesiołki i mechaniki”, „dwaj cieniutcy przeciwnicy”, leprozorium, żarłoczna pelagra, zbójeckie bandy, płaszcz „pusty jak całun upiora”. Błędne ogniki, „choroba...
Kurz bitewny, konie taplające się we własnych jelitach, „ścierwa sępów, pomieszane z ludzkimi szczątkami”, „pełen zapału a niedoświadczony” wojownik, armatni wystrzał; piękny medyczny przypadek.

Plugawe kurtyzany, „arcydzieła ciesiołki i mechaniki”, „dwaj cieniutcy przeciwnicy”, leprozorium, żarłoczna pelagra, zbójeckie bandy, płaszcz „pusty jak całun upiora”. Błędne ogniki, „choroba świerszczy”, beczka z winem.

Pasja, niedoświadczenie, porywczość, zapał, brak bojaźni, brak wątpliwości, brak tęsknoty. Młodość – „wiek, w którym każde nowe doświadczenie, nawet makabryczne i okrutne, pulsuje gorącym ukochaniem życia”.

Serce – rozum, emocje - rozwaga, miłosierdzie - postrach, braterstwo – wrogość, dobroć – okrucieństwo, obecność - brak, nadmiar - niedobór, porywczość – cierpliwość, bezeceństwa – „szczodre szafowanie moralnymi sentencjami”.

Pierwiastek żeński – pierwiastek męski, swawola – rozpacz, moralność – rozwiązłość, zachłanność - wyrzeczenia, odpowiedzialność – dziecinada...

Wschód – Zachód, „chmura Turków” – „weterani chrześcijaństwa”, kościół instytucjonalny – odszczepieńcy, kapitalizm – socjalizm, totalitaryzm – ruch oporu, egzekucja – posłuszeństwo, zagłada - odrodzenie...

Dwie półkule. Przemyślna machina. Mania przepoławiania. Rozszczepienie. Dualizm. Skrajności. Zagubienie. Przegięcia. Radykalizmy. Nawiedzenia. Prywatne batalie. Autoagresja. Walka. Wojna. Temat „kuszący przez swoją tajemniczość”.

„Niebo zadrgało jak naciągnięta błona, susły w norkach wbiły w ziemię pazurki, sroki, nie wyjmując głowy spod skrzydła, wyrywały sobie po pióreczku sprawiając sobie ból, dżdżownica pożarła własny ogon, żmija ukąsiła się własnymi zębami; osa złamała sobie żądło na kamieniu – każde stworzenie zwracało się przeciwko sobie, szron na kamieniach zamarzał w lód, mchy zmieniały się w kamienie, a kamienie w mchy, suche liście stawały się ziemią, gęsta, twarda żywica bez litości uśmiercała drzewa. I człowiek ruszył zajadle przeciwko sobie, mając obie ręce uzbrojone w szpady.”

Uroczy kolaż makabreski, powieści przygodowej, horroru, pastiszu, traktatu filozoficznego, opery mydlanej.

Cóż za suspens! Bardziej drukowanymi już się nie da...

pokaż więcej

 
2017-03-20 10:45:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Chcę w prezencie, Dobry wybór

„Wchodzi koń do baru” to lektura wielopłaszczyznowa. Za pośrednictwem pięćdziesięciosiedmioletniego performera, środków wyrazu specyficznych dla stand-up’u, slapsticka, „kaskad[y] dowcipów wyciągniętych z dupy”, wycinka izraelskiego społeczeństwa zakotwiczonego w "czarującej strefie przemysłowej", piwnicznego klubu „w ponętnych oparach radonu” oraz pewnego czwartkowego wieczoru Dawid Grosman... „Wchodzi koń do baru” to lektura wielopłaszczyznowa. Za pośrednictwem pięćdziesięciosiedmioletniego performera, środków wyrazu specyficznych dla stand-up’u, slapsticka, „kaskad[y] dowcipów wyciągniętych z dupy”, wycinka izraelskiego społeczeństwa zakotwiczonego w "czarującej strefie przemysłowej", piwnicznego klubu „w ponętnych oparach radonu” oraz pewnego czwartkowego wieczoru Dawid Grosman bada indywidualne i poniekąd zbiorowe emocje.

Przywołuje historyczne traumy, demony wojny i Holocaustu. Z prestidigatorską precyzją potrząsa polityczną puszką Pandory; konfrontuje mieszkańców Netanji [głównej bazy wojskowej w okresie Wojny o Niepodległość, pierwszego miasta utworzonego w niepodległym państwie Izrael] ze smrodkiem mitów, kłamstewek, wybuczeń, wygwizdań, przemilczeń, ucieczek będących integralną składową fundamentów współczesnego Izraela. Bezpośrednio dotyka tematu okupacji Palestyny: wywłaszczeń, blokad, godziny policyjnej, prewencyjnych aresztowań pod byle pretekstem, reglamentowania prądu, plombowania studni, "sprawiedliwego odwetu"… Jednocześnie, na przykładzie głównego bohatera, pokazuje jak głęboko doświadczenie wojenne determinuje życie następnych pokoleń.

Równolegle, w tle, przygląda się zagadnieniu jakości kontaktu współczesnego człowieka z kulturą, przy czym drąży temat zarówno z punktu widzenia potrzeb mieszczańskiego odbiorcy, konsumenta, który ma jasno sprecyzowane oczekiwania (wszak „płaci i wymaga”), jak i artysty, który zamiast szybko, bez zbędnych ceregieli dostarczyć klientowi uzgodniony towar, nieoczekiwanie czyni publiczność zakładnikiem własnych dramatów, staje się „istną erupcją”, „bezgranicznie zespala się z jakimś swoim pierwotnym żywiołem”, przekształca spektakl w seans terapeutyczny, spowiedź, ejakulując w świetle jupiterów zgnilizną, która fermentowała w nim od kilkudziesięciu lat.

Uczestnik nieprzewidzianego, niechcianego, niemożliwego do ogarnięcia umysłem, do zaakceptowania wydarzenia na przemian śmieje się do rozpuku, oblewa pąsem, kamienieje, szyderczo parska, wali w stół, biega na rękach, wrzeszczy na noworodka, żąda zwrotu pieniędzy. Cichcem wymyka się z burzącej równowagę sytuacji. Nie chce rozdrapywania ran; nie chce oglądać się wstecz, nie chce schodzić do krypty. Chce być bawiony, chce się czuć wyłącznie dobrze. Żąda rozrywki, dowcipów. Broni się przed myśleniem. Ucieka przed słuchaniem i słyszeniem. Robi wszystko by nie skonfrontować się z życiem, z prawdą. Nie za bardzo wie jak należy na nią zareagować, jakiego wyboru dokonać…

Autor porusza, wstrząsa, daje po pysku, bawi. Zaprasza do dokonania rachunku sumienia, wybaczenia, pojednania. Zachęca do podróży w przeszłość, pochylenia się nad cierpieniem innych, do podjęcia wysiłku zrozumienia drugiego człowieka. Rozkłada na czynniki pierwsze pułapkę eskapizmu, cynizmu, komedii. Stawia odwieczne pytania o to co właściwie wiemy o swojej Matce czy Ojcu. Kim byli? Czego doświadczyli? O czym myśleli, gdy zbyt długo patrzyli w okno nic nie mówiąc? Ile w tym naszej winy? Czy mieliśmy na to jakikolwiek wpływ? Czy wytrącenie ich z katatonii ich własnych traum było w zasięgu naszych możliwości? Czy próbowaliśmy?

Książka jest rzeczywiście przejmująca. Prawdopodobnie podziała na każdego w inny sposób i w różnych proporcjach – w zależności od daty urodzenia, biografii i kodów kulturowych. Mnie zostawiła w ciszy, w zadumie, z poczuciem niesprecyzowanego fizycznego dyskomfortu; wżarła się w mózg. Przypuszczam, że kiedyś do niej wrócę.

pokaż więcej

 
2017-03-08 03:23:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Rozczarowanie
Autor:
Cykl: Harry Hole (tom 7) | Seria: Ślady zbrodni

Autora ani bohatera „Pierwszego Śniegu” nie trzeba specjalnie przedstawiać. Seria jest ponoć kultowa, a jej główny bohater - „samowolny, arogancki, kłótliwy, niestabilny”, „herostratesowo słynny”, ulepiony z „twardej, sztywnej i trudnej w obróbce” gliny, niezrównany posiadacz "genu szczurołapa", komisarz Harry Hole - to marka sama w sobie. Nieświadomych informuję, że co jakiś czas przychodzi... Autora ani bohatera „Pierwszego Śniegu” nie trzeba specjalnie przedstawiać. Seria jest ponoć kultowa, a jej główny bohater - „samowolny, arogancki, kłótliwy, niestabilny”, „herostratesowo słynny”, ulepiony z „twardej, sztywnej i trudnej w obróbce” gliny, niezrównany posiadacz "genu szczurołapa", komisarz Harry Hole - to marka sama w sobie. Nieświadomych informuję, że co jakiś czas przychodzi mu stanąć w szranki z „potworną porą ciemności", dumę dawno "przełknął już razem z whisky i wielokrotnie wyrzygał", wraz z pierwszym sztachnięciem się zapachem bestii ogarnia go drżenie i podekscytowanie, a „po podekscytowaniu nadciąg[a] Wielkie Otępienie, będące jednocześnie wszystkim, zakochaniem i oszołomieniem, ślepotą i jasnowidzeniem, sensem i szaleństwem."

Treść książki wypełniona jest bałwanami, totemami, maskami, zapachem strachu, adrenaliny, tajemniczymi chrobotami, podpełzającym ponad kolana odrętwieniem. Nesbo mnoży trupy, zwody, uniki, intrygi, podejrzenia, poszlaki. Misternie tka sieć zależności między bohaterami mieszając teraźniejszość z przeszłością. Kręci, zawraca, lawiruje, niestrudzenie zarzuca kolejne pętle i przynęty. Jak to bywa w kryminałach, tu i ówdzie słychać sapanie, dyszenie, "zamierające echo własnych kroków", ten i ów postanawia wymierzyć sprawiedliwość; dookoła czuć pot spływający po skórze i metaliczny zapach krwi.

Może wyjdę na zblazowanego bluźniercę, ale średnio podzielam zachwyty nad efektem pracy "Jo". Oto dlaczego:

1. Zbudowanie tak wielowątkowej, pełnej zwrotów akcji w logiczny i spójny sposób niewątpliwie wymaga od autora pewnego kunsztu i talentu. Za to faktycznie należą wyrazy uznania. Niemniej jednak, na widok kompozycji typu: "listopadowy śnieg przykrywał już puchową kołdrą pofałdowany krajobraz.", "chmury kamuflowały puszysty świt", "usłyszała buczenie dzwonka w środku; zabrzmiał jak trzmiel zamknięty w słoiku po dżemie", „jej ciężki chrapliwy oddech rozszarpywał ciszę, brzmiał niczym odrywanie kawałka papieru, w który pakowała dziewczynkom drugie śniadanie", "jego dłonie już szukały znajomych ścieżek, które nigdy się im nie sprzykrzyły" – zęby bolą.

2. Dla mnie - w miarę regularnego oglądacza seriali kryminalnych i politycznych - "Pierwszy śnieg" był okrutnie schematyczny i po prostu nudny. Rozkręciłem się jako tako w okolicach setnej strony. Rozumiem, że bohaterowie muszą prowadzić jakieś tam dialogi, gdzieś mieszkać, na coś patrzeć, mijać jakieś krajobrazy, mieć jakiś tam kontakt ze światem zewnętrznym. O ile wrzuty z dziedziny topografii, urbanistyki, turystycznych widoczków, chorób genetycznych, wykwintnych akcesoriów weterynaryjnych uważam za uzasadnione i całkiem ciekawe, o tyle te o norweskiej polityce zagranicznej, monarchii, stoiku Zenonie, Bush’u, rastafarianizmie, subsydiowaniu handlu z trzecim światem czy generałach z pentagonu wydają się całkiem od czapy, wepchnięte na siłę, kompletnie niepotrzebne. Pomysł "na bałwana" też jakoś nie wydał mi się specjalnie porywający, w sumie bardziej mnie bawił niż przerażał.

3. Susan Sonntag (w „Widoku cudzego cierpienia”) pisze: „Wygląda na to, że apetyt na obrazy przedstawiające ciała umęczone jest prawie tak silny jak na wizerunki ciał nagich.” Podobno obraz udręki, „ekstatyczny i zarazem nieznośny”, fascynuje i uzależnia. Jeśli to prawda, to w moim przypadku podświadome, pierwotne voyeurystyczne żądze w zakresie krwiożerczości, makabry, grozy, zła w czystej postaci, z nawiązką realizuje literatura faktu. O ile jednak drastyczność w reportażach uważam z grubsza za uzasadnioną (ma bowiem choćby demaskować, piętnować, przestrzegać), o tyle okładanie się poszatkowanymi zwłokami, nurzanie w śniegu zbryzganym krwią, "podziwianie" instalacji skonstruowanych ze zdekapitowanych głów czy poodcinanych członków, w fikcyjnym świecie wydaje mi się kompletnie jałowe. Informuję zatem lojalnie, że daleko mi do wielbiciela gatunku. W kinie - ok. W postaci drukowanej – ani trochę (ot, szkoda czasu).

4. Przez cały czas towarzyszyło mi poczucie, że zamiast historii mrożącej krew w żyłach, trzymam w rękach dotowany przez norweskie izby turystyczne prospekt turystyczny Norwegii.

5. Domknięcia poszczególnych wątków i grand finale są według mnie zbyt oczywiste i zbyt wcześnie przewidywalne.


Być może, na tle innych twórców kryminałów Nesbo rzeczywiście jest mistrzem. Być może byłbym w stanie bardziej zachwycić się „Pierwszym Śniegiem” jako stały subskrybent generowanych przez niego treści. Być może rozwój postaci Hole'a i talentu pisarza jest rzeczywiście godny podziwu. Tego nie wiem, bo to raptem druga przeczytana przeze mnie książka z cyklu. (tytułu poprzedniej nie pamiętam nawet mając przed oczami komplet okładek, pamiętam tylko że tamta podobała mi się jednak bardziej).

Mimo, iż Nesbo dotyka w sumie ciekawego zagadnienia społeczno-matrymonialnego, oprócz wątpliwej satysfakcji z w miarę wczesnego przewidzenia "kto zabił", i odfajkowania "skandynawskiego kryminału" - przez co mogę się poczuć o jeden "skandynawski kryminał" mniej wykluczony społecznie - książka pozostawia mnie w zasadzie z niczym. Ot poprawnie skonstruowany, plażowo-pociągowy zabijacz czasu, który po kilku tygodniach prawdopodobnie wyparuje z głowy.

Cóż, tak to bywa, gdy ogólne wrażenia "po" totalnie rozmijają się z wysokimi oczekiwaniami. Mam nadzieję, że ekranizacja (z powodu której sięgnąłem po ten tytuł) pokaże pazur, którego nie byłem w stanie dostrzec w czasie lektury.

pokaż więcej

 
2017-02-27 04:10:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Dobry wybór

Od jakiegoś czasu książki dla dzieci są u mnie substytutem przysłowiowej kolejki elektrycznej. Wybierając lekturę na towarzysko-rodzinne spędy z udziałem maluchów, całkiem świadomie i całkiem egoistycznie dobieram ją bardziej pod siebie niż pod nie. Tak też było z książką „Dlaczego oczy kota…”.

W zeszłym roku, w czasie fali upałów, uraczyłem się tytułem „Dlaczego hipopotam jest gruby”....
Od jakiegoś czasu książki dla dzieci są u mnie substytutem przysłowiowej kolejki elektrycznej. Wybierając lekturę na towarzysko-rodzinne spędy z udziałem maluchów, całkiem świadomie i całkiem egoistycznie dobieram ją bardziej pod siebie niż pod nie. Tak też było z książką „Dlaczego oczy kota…”.

W zeszłym roku, w czasie fali upałów, uraczyłem się tytułem „Dlaczego hipopotam jest gruby”. Przypadł mi do gustu na tyle, że postanowiłem skwapliwie wykorzystać okazję do zapoznania się z jego poprzednikiem – „Oczami kota…” właśnie.

Podobnie jak w "Hipopotamie...", autorka – znana ze swego zamiłowania do zwierząt lekarz weterynarii – super zrozumiałym dla maluchów (a całkiem dowcipnym dla dorosłych) językiem, relacjonuje zwyczaje zwierzęcych pań i panów. Objaśnia je (na zasadzie różnic i analogii) przez pryzmat ludzkich zachowań i ludzkich potrzeb, dzięki czemu czyni je bliższymi i bardziej zrozumiałymi.

Wykorzystując konwencję udzielania odpowiedzi na pytania, opowiada między innymi o czeluściach żołądków przeżuwaczy, osobliwościach torbaczy, fiszbinowców, jaszczurczego ogona, chomiczego pyszczka, sowiej głowy…

Rozprawia o miłosnych pieśniach ryb, sprycie lisów i wiewiórek, seksizmie pszczół, zimowej hibernacji, ewolucji, trzeciej powiece, smutnym losie żądlących pszczół, ssakach, które "całkowicie zrezygnowały z życia na lądzie i przeniosły się do wody"…

Prezentuje barwny katalog strategii obronnych, adaptacyjnych, trybów ucieczki, metod uniku, kamuflażu, sposobów zdobywania pokarmu, gromadzenia zapasów na zimę albo suszę, zalotów…

Objaśnia specyfikę wybranych wąsów, języków, ogonów, szczypców, kolców… Zwraca przy tym uwagę na znaczenie faktur, umaszczeń, zachowań typu drapanie, skakanie, lizanie, szczypanie…

Dementuje kłamstwa niecnie rozpowiadane o świniach, lisach i baranach. Udowadnia, że obrazek jeża niosącego jabłko to ściema godna amerykańskich filmów akcji, a oddychające ryby i pływające koty istnieją.

Książka obejmuje kilkadziesiąt pytań i dość rozległy wolumen bohaterów (od mrówki po płetwala).

Są to pytania dotyczące ciekawostek przyrodniczych, np.: Który zwierzak poluje za pomocą lassa?, do czego służą kądziołki przędne i wibrysy? Jakie są różnice między dromaderem a baktrianem? Do czego kretowi potrzebne łopaty, sarnom talerze a bobrowi kielnia? Do czego zwierzętom sznurowanie? Która kaczka mieszka w dziupli? Ile waży najmniejszy ptak na świecie? Które zwierzę śpi najdłużej a które najkrócej?...

Pytania na miarę tych egzystencjalnych: Dlaczego zwierzęta nie noszą ubrań? Dlaczego gęsi chodzą gęsiego? Dlaczego mucha nie spada z szyby? Dlaczego kot mruczy? Dlaczego ryba się nie topi? Dlaczego dzięcioł stuka w drzewo? Dlaczego jedne psy są małe a inne bardzo duże? Dlaczego trawa jest zielona, kot łapie myszy, żaba jest mokra, a kwiaty kolorowe? Dlaczego psy gryzą, koty drapią a raki szczypią? Dlaczego kogut ma grzebień a jamnik jest taki długi? ...

Ale również te już zupełnie poważne: Skąd się wzięły świnki morskie? Dlaczego pies macha ogonem? Dlaczego ludzie nie mają skrzydeł? Czy rośliny czują ból? Czy paznokcie mogą rosnąć w nieskończoność? Skąd się biorą sny? Dlaczego ludzie i zwierzęta umierają? Jak to jest, że ogień parzy? Dlaczego każdy człowiek jest inny? Co należy robić by nie pogubić wszystkich myśli?

No i tytułowe – na samo brzmienie którego ciarki przechodzą po plecach :D – dlaczego oczy kota świecą w nocy?

Pytania niby dziecinnie proste i oczywiste, ale jednak… Moją osobistą eureką było to, że nie wszystkie biedronki są w kropki…, w dodatku nie wszystkie są czerwono-czarne (!)

Książka dla dociekliwych maluchów, ale również dla dociekliwych dorosłych, którzy lubią podróżować w czasie. Świetnie oddaje obfitość zwierzęcego świata. Dla malucha istna kopalnia wiedzy o naszych braciach mniejszych. Uwrażliwia na ich potrzeby. Uświadamia, że zwierzaki to żyjące istoty, które podobnie jak człowiek mogą odczuwać głód, strach, ból. Fakt, że treść jest ciekawa dla dorosłych powoduje, że przy wspólnej lekturze zainteresowanie w naturalny sposób promieniuje na młodocianych. Kawał dobrej roboty. Jak zwykle w wykonaniu Doroty Sumińskiej – lekko, mądrze, z miłością, szacunkiem i w punkt.

Chciałoby się rzec, że odtąd każdy spacer czy wyprawa do lasu powinny być przygodą, ale na ile komu starczy zapału to już inna sprawa...

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1483 63 9011
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (213)

Ulubione cytaty (295)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd