Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nie ma wędrowca

Seria: Biblioteka Grozy
Wydawnictwo: C&T Crime & Thriller
7,18 (71 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
13
8
14
7
14
6
10
5
8
4
2
3
1
2
0
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788374703383
słowa kluczowe
weird fiction, groza
kategoria
horror
język
polski
dodał
Cthulhu

W położonym na odludziu tartaku zwanym Bazą pracę podejmuje nowy stróż nocny. Dręczony nienazwaną traumą mężczyzna szybko wnika w historię pełnego tajemnic życia swojego zmarłego poprzednika, świadka dramatycznych wydarzeń z przeszłości. Tymczasem nadciąga zima, a wraz z nią skryte w zamieci widma; niesione lodowatym wiatrem echa popełnionych tu niegdyś zbrodni. Zima, w której śnieżnych...

W położonym na odludziu tartaku zwanym Bazą pracę podejmuje nowy stróż nocny.

Dręczony nienazwaną traumą mężczyzna szybko wnika w historię pełnego tajemnic życia swojego zmarłego poprzednika, świadka dramatycznych wydarzeń z przeszłości.

Tymczasem nadciąga zima, a wraz z nią skryte w zamieci widma; niesione lodowatym wiatrem echa popełnionych tu niegdyś zbrodni. Zima, w której śnieżnych objęciach wędrują ramię w ramię i prawda, i śmierć.

Wojciech Gunia – ur. 1983 w Nowym Sączu, absolwent Wydziału Polonistyki UJ. Debiutował w 2014 roku zbiorem opowiadań "Powrót", uznanym przez wielu czytelników i krytykę za jedną z najoryginalniejszych i najlepszych książek polskiej literatury grozy ostatnich lat. W swojej twórczości Gunia unika rekwizytów typowych dla współczesnego horroru, skupiając się na sugestywnym odmalowaniu psychiki bohaterów, udręczonych bezsilnością wobec świata – niezrozumiałego, absurdalnego, przepełnionego okrucieństwem i obciążonego przemijalnością.

 

źródło opisu: "Biblioteka Grozy" wydawnictwa C&T

źródło okładki: www.azymut.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (373)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2440
Marago | 2016-10-04
Przeczytana: 04 października 2016

Przeczytałam krótką powieść Wojciecha Guni pod tajemniczo brzmiącym tytułem - "Nie ma wędrowca" i złapałam się za głowę. Miała to być powieść grozy, która powstała na kanwie wcześniej napisanego opowiadania. Autor miał taki imperatyw (nie obrażając Kanta), że musiał ją wydać, a ja miałam pecha, że ją nabyłam...Z taką grafomanią jeszcze się nie spotkałam.

Zdecydowanie nie polecam.

książek: 505
LelandLester | 2017-05-21
Na półkach: Przeczytane

[Szkoda życia na pop. Uszlachetniona miniatura.]

Za punkt wyjścia do analizy tej książki posłużyły mi słowa jej autora: „Zawsze uważałem, że nawet najbardziej ekstremalna literatura grozy jest zawsze o kilka kroków do tyłu za ludzką inwencją w czynieniu krzywdy bliźnim”.

Co do fabuły, wystarczy przytoczyć skreślone wcześniej przez wydawcę wprowadzenie: „W położonym na odludziu tartaku zwanym Bazą pracę podejmuje nowy stróż nocny. Dręczony nienazwaną traumą mężczyzna szybko wnika w historię pełnego tajemnic życia swojego zmarłego poprzednika, świadka dramatycznych wydarzeń z przeszłości. Tymczasem nadciąga zima, a wraz z nią skryte w zamieci widma; niesione lodowatym wiatrem echa popełnionych tu niegdyś zbrodni. Zima, w której śnieżnych objęciach wędrują ramię w ramię i prawda, i śmierć.”

Autor - Wojciech Gunia, którego patronami w pisaniu, jak sam podkreśla, są Ligotti, Kafka czy Truchanowski, i który to zaczynał, będąc jeszcze malcem, od „Opowieści niesamowitych” E.A. Poe,...

książek: 2916
Meowth | 2016-10-21
Przeczytana: 21 października 2016

Zaczęło się obiecująco: długie, leniwie ciągnące się zdania o nieco staromodnej składni i słowach wyszukanych jak na wszystkie te współczesne "nara", "impra", "pzdr" i "nwm". Miałam nadzieję, że będzie to próba naśladowania dawnego stylu twórców literatury grozy, co usprawiedliwiłoby w moich oczach wydanie takiej nowości w tej smacznej serii staroci.

Niestety, później pojawili się bohaterowie, a z nimi ich język - prosty, chwilami wręcz prostacki i wulgarny, po interesującym stylu z początku książki nie zostało śladu. Ot, po prostu szara polska rzeczywistość. Gdzieś tam jeszcze próbował autor powrócić do tej nieco sennej narracji, z różnym skutkiem.

Co do fabuły - chwilami było interesująco, jakaś tajemnica, jakieś niedopowiedzenia, pachniało w powietrzu czymś niebezpiecznym, do tego wspomnienie o zagadkowym wypadku, główny bohater coś sobie kojarzył z tym, co sam widział - i była zapowiedź dreszczyku. Ale potem zafundował długi dialog teologiczny, który akcję zatrzymał w...

książek: 539
WielkiBuk | 2016-09-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: wrzesień 2016

Wojciech Gunia osacza człowieka ciemnością kosmosu, obojętnym mrokiem, który pragnie jednocześnie ignorować i odrzucać życie, jednak na to życie napierając, zaznaczając swoją wieczną obecność. Przypominając o sobie, bo pamięć i echa powinny być wieczne. Gunia robi to po mistrzowsku łącząc naturalną poetyckość Algernona Blackwooda, jego oko dla śnieżnych szczegółów, do opisów lodowej pustki z samotnością kosmicznego obserwatora jakim był H.P. Lovecraft, który patrząc w niebo słyszał pusty śmiech istot wszechwiecznej przestrzeni.

„Nie ma wędrowca” przerazi, zachwyci, ale przede wszystkim zmusi do refleksji nad tym, co najważniejsze i co sprawia, że jesteśmy ludźmi.

książek: 432
maszynistaGrot | 2016-10-04
Na półkach: Przeczytane

„Nie ma Wędrowca” to bez wątpienia jedna z najbardziej oryginalnych powieści jakie przeczytałem. Po wcześniejszej lekturze opowiadań Wojciecha Guni („Powrót”) poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko, ale bez wątpienia została przeskoczona.

Powieść wciąga od początku. Nieokreślony w sumie mężczyzna przez przypadek (a może opatrzność) znajduje się w tartaku, gdzie zamierza skorzystać z ogłoszenia zawierającego ofertę pracy, z tym, że pracodawca zdaje się nie być zainteresowany...

Książka zawiera spory ładunek intelektualny – rozważania egzystencjalne, o życiu, przemijaniu, cierpieniu. Najwybitniejsza wydaje się być część dotycząca religii – Boga, Kościoła, grzechu i zła. Rozmowa z księdzem to prawdziwy majstersztyk. Choć trudno tę książkę nazwać katolicką, to jednak myślę, że wiele kapłanów mogłoby się sporo z niej nauczyć, już nawet nie tyle swych posług duchownych co po prostu człowieczeństwa.

Z powieści można wyłowić ciekawe bon moty jak ten paradoksalny, iż „Musimy ginąć w...

książek: 927
Marcin Knyszyński | 2016-10-25
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 25 października 2016

Recenzja zamieszczona pierwotnie na http://szortal.com/node/10961

Nieobecność

Toruńskie wydawnictwo C&T wydało właśnie kolejny tom Biblioteki Grozy, swej sztandarowej kolekcji. Pozycja jest wyjątkowa z kilku powodów. Nie jest to książka należąca do klasyki sprzed kilkudziesięciu lat, co do tej pory było cechą charakterystyczną serii. Nie jest to, w żadnym wypadku horror, gatunek na który wskazują niektóre internetowe opinie i recenzje. Nie jest to też typowe weird fiction, choć do tej odmiany literatury ta mini-powieść ma najbliżej. Czym jest zatem "Nie ma wędrowca" i dlaczego bardzo żałuję, że nie mogę nigdzie znaleźć "Powrotu", czyli debiutanckiego zbioru opowiadań Wojciecha Guni?

Bezimienny narrator, wieczny nomada bez życiowej kotwicy, w nieuzasadnionej z pozoru ucieczce od cywilizacji, odwiedza odludne, zapomniane przez czas miejsca. Jest to jego sposób na odcięcie się od natłoku zdarzeń, nadmiaru słów, tętniącej magmy obrazów i dźwięków, od wszystkich tych czynników, z...

książek: 1491
joan_stark | 2017-01-18
Przeczytana: 16 stycznia 2017

Po tak entuzjastycznej rekomendacji Olgi z Wielkiego Buka wiedziałam, że podczas lektury tej książki czeka mnie coś wyjątkowego i nie zawiodłam się.
Wszechobecne zimno i nicość, tajemnica czająca się za rogiem i równie nieprzewidywalny w swoich postępkach główny bohater zrobili na mnie wrażenie. Czytelnik nie dostaje tu tylko grozy, tylko strachu, ale też ciekawą historię z przeszłości i rozważania na temat istnienia, wiary i życia, pomimo wszystko.
Nie mam nic do zarzucenia, bohaterowie wiarygodni, język świetny - polecam.

książek: 538
Pożeracz | 2016-10-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 września 2016

Wyczekiwana powieść Wojciecha Guni znacząco różni się od opowiadań z tomu "Powrót", ale piękny, mroczny styl nieodmiennie hipnotyzuje i wciąga.

Już po pierwszej zapowiedzi zarówno bałem się, jak i czekałem. Wiadomo było, że będzie inna, ale jak? Jakie obszary będzie eksplorować?

Już opis, blurb, wywołuje skojarzenia - odludzie, tartak zwany Bazą - a więc Bieszczady, Stachura, Siekierezada...
Pierwsze zdanie - to jedno z tych mocnych pierwszych zdań, niczym "Pułkownik Dunbar czuł się połknięty." z "Tańczącego z wilkami" Blake'a. Swoim lovecraftowskim, barokowym rozbuchaniem połyka nas bezpowrotnie, wsysa jak zimne i lepkie bagno, połyka nas - tak, jak step połknął Dunbara.
Trudno byłoby mi zacząć coś pisać bez odniesienia na początku do stylu Guni, bardzo precyzyjnego, wyważonego i świadomego słowa. Semantyka odgrywa rolę zarówno w fabule, jak i w konstrukcji powieści, stąd też nie mogę zacząć zdania od słowa "bohater", bliższe byłoby mi, częściej używane na Zachodzie...

książek: 79
Baltazar | 2016-09-27
Na półkach: Przeczytane

Pierwsze wrażenie wiązało się dla mnie z dużym zdziwieniem: „jak to, autor surrealistycznego, ultra-ponurego „Powrotu” napisał powieść realistyczną? I to jeszcze „rural horror”? A później zdziwienie ustąpiło miejsca uczuciu żelaznej pięści zaciskajacej się coraz mocniej na gardle gdy wraz z bohaterami powieści zmierzałem w serce zimy, wprost w otchłań.

Niech nikogo nie zwiedzie inna forma niż ta do której Gunia zdążył przyzwyczaić w opowiadaniach. Mniej tu abstrakcji, i nie ma surrealistycznych odlotów na miarę „Wezwania” z „Powrotu”. Nadal jest mnóstwo goryczy, beznadziei, nierównej walki z absurdem świata. I mnóstwo realizmu, wręcz naturalizmu w ukazywaniu ludzkiego bestialstwa. Ale i ludzkiej małości, tchórzostwa i oportunizmu.

Powiedziałem że „rural horror”, ale fani prozy czołowych polskich reprezentantów tego nurtu zapewne odłożą ksiażkę zmieszani lub zawiedzeni. Nie ma w „Nie ma wędrowca” żadnych lokalnych wierzeń, ludowych legend opowiadanych gawędziarskim stylem....

książek: 440
Łełek | 2017-01-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 stycznia 2017

Sięgnąłem po tę książkę zachęcony obietnicą mrocznych klimatów. Tymczasem otrzymałem dramat obyczajowy z elementami historii i lekkiej zimowej grozy. Dzięki tej mieszance można zakwalifikować "Nie ma wędrowca" do gatunku new weird, którego granice są dosyć płynne.

Książka jest dobrze napisana. Bardzo lubię klimatyczne horrory a nie tępe hołdowanie okrucieństwu i rzezi. Więcej tu jednak rozpraw filozoficzno-teologicznych niż spotkań z nieodgadnionym. Nie jest to dla mnie akurat nic obniżającego odbiór książki, ponieważ lubuję się w tych sferach. Możemy spojrzeć na podjęte zagadnienia z dwóch różnych stron - duchownego i sceptyka. Dysputy są ciekawe, możemy się z jednymi tezami zgodzić bądź nie, ale najważniejsze, że wzbudzają w nas chęć do wejścia w ten dialog pomiędzy bohaterami. Treść tak naprawdę dotyczy zmagań z własną przeszłością, potrzebę jej uporządkowania i odpokutowania, aby móc dalej żyć, umrzeć w spokoju ducha.

Spodziewałem się czegoś więcej, że ta śnieżyca mnie...

zobacz kolejne z 363 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd