Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę

Wydawnictwo: Muza
7,15 (67 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
5
8
13
7
20
6
12
5
6
4
1
3
1
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328704510
liczba stron
416
kategoria
literatura faktu
język
polski

Brazylia była marzeniem, reszta wyszła przypadkiem – tak zwykł mówić o swojej niebywałej podróży 23-letni Przemek Śleziak, szerszemu gronu znany jako Tony Kososki, którego barwna opowieść o Ameryce Południowej, obfitująca w niecodzienne spotkania i odkrycia, mogłaby posłużyć za kanwę nie jednej a kilku powieści przygodowych. Wszystko zaczęło się nietypowo, bo kto zaczyna swoją wymarzoną...

Brazylia była marzeniem, reszta wyszła przypadkiem – tak zwykł mówić o swojej niebywałej podróży 23-letni Przemek Śleziak, szerszemu gronu znany jako Tony Kososki, którego barwna opowieść o Ameryce Południowej, obfitująca w niecodzienne spotkania i odkrycia, mogłaby posłużyć za kanwę nie jednej a kilku powieści przygodowych.

Wszystko zaczęło się nietypowo, bo kto zaczyna swoją wymarzoną podróż przez obce kultury od Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej? Tony lubi zaskakiwać i łamać stereotypy. Tym razem pomogła FIFA, która w 2014 roku spośród kilkuset tysięcy kandydatów wybrała Kososkiego na wolontariusza odbywającego się w Rio de Janeiro Mundialu (później przez tę samą organizację został wyróżniony nagrodą Fair Play).

Fascynacja Brazylią i przede wszystkim wspomnianym Miastem Boga, które odkrywał w zupełnie niestandardowy sposób, klucząc w labiryntach tamtejszych faveli i starając się zrozumieć rozwarstwienie społeczne tego kraju, zmotywowały go do poznawania kolejnych miejsc na mapie Ameryki Południowej. Odwiedza m.in. Santa Cruz - największe boliwijskie miasto, poznaje realia życia górników w kopalni srebra w Potosi, jako przewodnik dociera na największą pustynię świata – Uyuni. Udaje się też do La Paz, z którego wyrusza w kierunku amazońskiej dżungli, gdzie spotyka się z szamanem i eksperymentuje z ayahuasca.

Kolejny cel to wyspy na jeziorze Titicaca - Wyspa Słońca w Boliwii i unikatowe pływające Wyspy Uros w Peru. Dalej droga prowadzi do Limy, Machu Picchu i Świętej Doliny Inków w Andach. Ostatni przystanek to położone w dżungli Iquitos, do którego dociera łodzią jako członek załogi. Oczywiście założeniem podróży było ograniczenie do minimum kosztów transportu i noclegu.

Książka staje się niezwykłą mozaiką, na którą składają się te wszystkie miejsca, fascynacje, spotkania, łamiące stereotypy i pokazujące inną Amerykę Południową. Tony Kososki planował spędzić w niej 2 miesiące, został 16. Poznajcie jego historię…

 

źródło opisu: http://muza.com.pl/reportaz/2438-nie-kazdy-brazyli...(?)

źródło okładki: http://muza.com.pl/reportaz/2438-nie-kazdy-brazyli...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
corbeau książek: 761

Autostopem po marzenia

„Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę” to prawdopodobnie najbardziej inspirujący, motywujący i szczery reportaż podróżniczy jaki miałam okazję przeczytać: bez większych środków, przygotowań, przewodników, sponsorów czy ekipy doradców młody student inżynierii spełnia swoje marzenie o przemierzeniu Ameryki Południowej! Książka, w której spisuje wspomnienia z podróży, jest niezbitym dowodem na to, że chcieć to móc.

Tony Kososki, a właściwie Przemysław Śleziak, swoje marzenia zaczął snuć na wymianie studenckiej w Portugalii, a zaprowadziły go one na mundial w Brazylii a następnie przez Boliwię do Peru. Towarzyszymy mu na plaży Copacabana, w favelach Rio de Janeiro, w kopalni Potosí, na solnisku Salar de Uyuni, w stolicach państw i na wyspach z trzciny, przez Machu Picchu do amazońskiego Iquitos, na stadionach, w autobusach, na łodzi, w namiocie przed stacją benzynową… Trudno uwierzyć, jak dużo mieści się w tej książce, a każdy kolejny przystanek to okazja do poszerzenia horyzontów, przełamania kolejnych stereotypów i przede wszystkim do poznania nowych ludzi.

Książka jest naładowana tak pozytywną energią, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. Nie ma tu co prawda dogłębnego studium poznanych kultur, niestety brakuje czasu na wyczerpujący opis każdego nowego miejsca, poznanie historii każdego towarzysza podróży – niektóre fragmenty sprawiają wręcz wrażenie chaotycznych. Jednak wcale nie musi to być odbierane jako wada, bo w zamian za to czytelnik otrzymuje kalejdoskop nowych...

„Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę” to prawdopodobnie najbardziej inspirujący, motywujący i szczery reportaż podróżniczy jaki miałam okazję przeczytać: bez większych środków, przygotowań, przewodników, sponsorów czy ekipy doradców młody student inżynierii spełnia swoje marzenie o przemierzeniu Ameryki Południowej! Książka, w której spisuje wspomnienia z podróży, jest niezbitym dowodem na to, że chcieć to móc.

Tony Kososki, a właściwie Przemysław Śleziak, swoje marzenia zaczął snuć na wymianie studenckiej w Portugalii, a zaprowadziły go one na mundial w Brazylii a następnie przez Boliwię do Peru. Towarzyszymy mu na plaży Copacabana, w favelach Rio de Janeiro, w kopalni Potosí, na solnisku Salar de Uyuni, w stolicach państw i na wyspach z trzciny, przez Machu Picchu do amazońskiego Iquitos, na stadionach, w autobusach, na łodzi, w namiocie przed stacją benzynową… Trudno uwierzyć, jak dużo mieści się w tej książce, a każdy kolejny przystanek to okazja do poszerzenia horyzontów, przełamania kolejnych stereotypów i przede wszystkim do poznania nowych ludzi.

Książka jest naładowana tak pozytywną energią, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. Nie ma tu co prawda dogłębnego studium poznanych kultur, niestety brakuje czasu na wyczerpujący opis każdego nowego miejsca, poznanie historii każdego towarzysza podróży – niektóre fragmenty sprawiają wręcz wrażenie chaotycznych. Jednak wcale nie musi to być odbierane jako wada, bo w zamian za to czytelnik otrzymuje kalejdoskop nowych osób, miejsc i wrażeń, co kilka stron krajobraz zmienia się diametralnie, dzięki czemu sama lektura jest niezwykle dynamiczna, okraszona dodatkowo barwnymi fotografiami. Spojrzenie autora jest tak świeże i pełne wiary w ludzi i we własne możliwości, że trudno się tym entuzjazmem nie zarazić.

Nie mogę się doczekać zapowiedzianej kontynuacji podróży i kolejnych dowodów na to, że marzenia mogą się spełnić, jeśli tylko ma się odwagę po nie sięgnąć.

Agnieszka Kruk

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (187)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 705
Izabela Pycio | 2016-07-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 lipca 2016

"Żeby poznać zakończenie podróży, trzeba w nią wyruszyć."

Niesamowita podróż przez Brazylię, Boliwię i Peru, za pośrednictwem interesujących reportażowych opowieści, które natychmiast wciągają w opisywany świat. Relacje czyta się z zaciekawieniem, chłoniemy tę różnorodność kulturową, rasową, etniczną i językową Ameryki Południowej. Wychwytujemy kontrasty, odmienności, zaskakujące aspekty, ale również dopatrujemy się konsekwencji, podobieństw i zbliżonych motywów zachowań. Autor z wrażliwością uświadamia jak bardzo wyobrażenia o tych krajach różnią się od rzeczywistych obrazów, doskonale dostrzega wszelkie szczegóły z otaczającego go świata, stanowczo zaprzecza utartym stereotypom, uczula na wyzbycie się krzywdzących uprzedzeń, przesądów i mitów. Warto słuchać opinii i rad innych, jednakże trzeba wykazywać się otwartym umysłem, spostrzegawczością, elastycznością, wyjść poza utarte schematy, odczuwać głos serca i dostrzec to, co ukryte między warstwami. I w takim duchu odkrywcy...

książek: 1
OkiemMaleny | 2016-10-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 września 2016

Tony Kososki – Vai la Cara!

Vai la cara – czyli Dawaj ziomek! Do przodu! Ruszaj po marzenia i realizuj je. Vai la cara to także tytuł bloga prowadzonego przez autora, piszącego pod pseudonimem Tony Kososki. Pseudonim ten ułatwiał mu życie za granicą, bo prawdziwe imię i nazwisko – Przemysław Śleziak groziło jego zagranicznym znajomym połamaniem języka. Kim jest autor? Przede wszystkim osobą, która uwierzyła w swoje marzenia i postanowiła zmienić je w rzeczywistość. W Prologu Tony pisze: Tę książkę piszę z głębi serca, całym sobą, z chęcią pokazania, ile można zrobić jeśli naprawdę powiemy sobie CHCĘ. I to się czuje przez całe 412 stron. Książka jest szczera. Autor nie boi się konfrontować swoich wyobrażeń z rzeczywistością, nie boi się pokazać błędów w myśleniu.

Czy fawela ma facebooka?

To zdanie rozłożyło mnie na łopatki i kazało chwile zastanowić się co ja czytam. I tak było kilka razy na początku książki. Przeczytałam coś od czego włos mi się zjeżył i jak już stwierdziłam...

książek: 1121
BookBasset | 2016-09-30
Przeczytana: 30 września 2016

Brazylia, Boliwa, Peru... nazwy te mówią nam tak niewiele, że większość nas nie potrafi je nawet wskazać bezbłędnie na mapie świata. Oczywiście każdy ma jakieś skojarzenia z tymi miejscami, jednak ile mają one wspólnego z prawdą i co więcej ile wiemy o mieszkańcach tych państw ?

Autor książki odpowiada nam na te wszystkie i wiele więcej pytań. Postawił sobie cel wręcz nierealny - podróż autostopem przez kraje Ameryki Południowej, lecz dzięki determinacji i sporej dawce dobrego samopoczucia udało mu się. Wraz z kolejnymi celami jego podróży przedstawia nie tylko znane z przewodników zabytki i widoki, lecz głównie mieszkańców i osoby, które spotyka na swojej drodze, a wszystko to z perspektywy zwykłego zjadacza chleba, kolesia który mógłby być Twoim współlokatorem z akademika. Chcieć to jednak rzeczywiście móc.

Wielkim plusem jest fakt, że nie nosi różowych okularów opisując warunki w tych krajach. Często zaznacza, że jemu się udało, ale innym się już tak nie poszczęściło. Są to...

książek: 391
Book Emperor | 2016-07-13
Przeczytana: 13 lipca 2016

Nie ma przygód i żadnej frajdy. Podobnie jak w przypadku mikrowypraw, które przedstawiał nam Łukasz Długowski, tutaj poznajemy nieco odleglejsze miejsca i bardziej egzotycznych ludzi, którzy przyjęli autora. Po pierwsze zostaje udowodnione, że dla chcącego nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko trudności, które można z pokonać.

Prostym językiem, działającym niezwykle na wyobraźnie czytelnika, zostaje opisana podróż Przemka jest niesamowity. Prosto, bez niepotrzebnie wydłużonych opisów. Co więcej, cała ta przygoda z dwóch miesięcy zupełnie przypadkiem przeciągnęła się do szesnastu i całość została opisana. Poniekąd możecie doświadczyć dokładnie tego co sam Przemek. Tyle tylko, że czytać o czymś, a widzieć to na własne oczy to jednak co innego.

Książka Śleziaka to genialny sposób na promowanie prawdziwej Brazylii, Boliwii i Peru. Dodatkowo książka jest wyposażona w zdjęcia, głównie wykonane przez Przemka. I ta całość układa się w naprawdę niesamowitą, wciągającą i porywającą historię...

książek: 169

Książka bardzo dobra, przygody autora w Ameryce Południowej ciekawe, sposób prowadzenia narracji - luzacki, choć w sumie w porządku, bo i sam autor (bardzo) młody. To, co mnie czasami irytowało, to wygórowane oczekiwania autora względem "przygody" i niemal zerowe do nich przygotowanie. Jak można wyruszyć w samotną podróż autostopem, z zamiarem nocowania w namiocie, i nie zabrać ze sobą choćby najmniejszego scyzoryka? Jak można wymagać niebezpiecznego spotkania z dzikimi zwierzętami i zgłaszać się (w tym celu) do biura turystycznego, organizującego wycieczki grupowe? Za dużo kręcenia nosem, za mało dawania z siebie, za mało chęci do pracy, by na transport zarobić. Ale zrzucam to na karby młodego właśnie wieku i wierzę, że z czasem Tony dojrzeje do bycia prawdziwym podróżnikiem. Potencjał z pewnością ma.

książek: 167
Liona | 2016-09-19
Na półkach: Przeczytane

Autor książki Tony Kososki, a tak naprawdę Przemysław Śleziak, zabiera nas w niesamowitą, pełną niespodzianek i wielu trudności podróż po Ameryce Południowej. Wyprawa ta, jest realizacją marzeń, wielką pasją ale i ogromnym sprawdzianem dla młodego chłopaka. Niemal nie korzystając z pieniędzy, podróżując autostopem, nie mając zapewnionych noclegów przemierza z godnym podziwu uporem i determinacją kilometr za kilometrem dążąc do wcześniej obranego celu. Czy to możliwe aby mu się udało? A jednak.
Jego podróż, to wspaniałe wrażenia, bogate przeżycia ale i różnego rodzaju kłopoty, choroby, silne zmęczenie, czy nawet strach. Dzięki Przemkowi poznajemy liczne cuda natury, zabytki ale i inną kulturę, przekonujemy się, że nie warto ulegać stereotypom. Chłopak od początku bardzo stara się nie uprzedzać. Po tym jak wszyscy go przestrzegają, straszą niebezpieczeństwem, kradzieżą, czy nawet zagrożeniem życia on pragnie wszystko sprawdzić osobiście. Właściwie, to byłam pełna podziwu dla jego...

książek: 657
Robert Frączek | 2016-08-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 lipca 2016

Kolejna książka podróżnicza na moim blogu i po raz kolejny tekst dość specyficzny. Coraz częściej bowiem za pisanie biorą się ludzie bardzo młodzi, dla których podróżowanie stało się pasją, przygodą życia i potem starają się dzielić swoim doświadczeniem. Nie wiedzą co będą robić za rok, za pięć, ważne, że mogli zrobić sobie taki reset i na przykład samotnie podróżować przez rok, nie przejmując się żadnymi zobowiązaniami. To zupełnie inna lektura od książek podróżniczych ludzi mających trochę latek na karku - tu często nie ma zbyt wiele planowania, jest żywioł, autostop, spanie gdzie się da, życie za grosze, eksperymentowanie, poznawanie ludzi... A potem dostajemy książkę, w której starają się to wszystko opisać: i to co świetne i to co bolesne. Radość, szczęście, ale i chorowanie, wściekłość i zmęczenie.
Tony Kososki, czyli Przemek Ślęziak prowadzi od dawna bloga https://vailacara.wordpress.com/, na którym opowiada o swoich wyprawach i zamieszcza różne wskazówki. "Nie każdy...

książek: 124
kingagaja | 2017-05-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 25 kwietnia 2017

Przemek podróżuje przez Brazylię, Boliwię i Peru. W większości stopem, który w Ameryce Południowej jest okrzyknięty jako najniebezpieczniejszy środek transportu. Nocuje w większości pod namiotem. Piszę “w większości”, bo oczywiście udaje mu się jeździć autokarem czy nocować u przypadkowo spotkanych ludzi, ale są to momenty, które śmiało można nazwać luksusem.

Opowieść zaczyna się oczywiście od mundialu i od różnych sytuacji z nim związanych (rozmowa wstępna, praca podczas meczów, wielkomiejski klimat). Przesiadujemy z Przemkiem na plaży Copacabana, jesteśmy gośćmi bogatej klasy wyższej, jeździmy miejskimi autobusami i imprezujemy w faveli. Udajemy się do Belo Horizonte, żeby zaraz później pojechać do stolicy Brazylii, Brasilii. Śpimy na stacji benzynowej i łapiemy stopa do Boliwii.
A w Boliwii przygód jest jeszcze więcej. Jedziemy “pociągiem śmierci”, zwiedzamy Santa Cruz i nie dajemy się wylegitymować fałszywej policji, myjemy się raz na trzy dni, żujemy liście koki, zwiedzamy...

książek: 120
KuLtUrAlNiE | 2016-09-01
Na półkach: Przeczytane

Autor - podróżnik - pasjonata - sam bardzo dokładnie relacjonuje przebieg swojej wyprawy. Z wielką precyzją podchodzi do zapisu. Treść czyta się więc jak pamiętnik, czy dziennik z konkretnej podróży. Jest to iście ciekawe, ponieważ obok niezbitych faktów, całą podróż poznajemy z subiektywnej strony Tony'ego Kososkiego. Wobec tego tworzy się również zapis z życia i zapis spostrzeżeń wynikających konkretnie z poznawania nowych miejsc i społeczeństw, a co za tym idzie nowych kultur.
W książce jest mnóstwo ciekawych i kolorowych zdjęć. Ba.. spójrzcie na okładkę a sama ona przenosi nas w barwny świat brazylijskich klimatów. Wracając do fotografii - de facto robionych przez samego autora - są one kwintesencją spotkań i poznanych ludzi. Doskonale dopełniają bogatej treści i generalnie rzec można, że są jej potwierdzeniem.
Autor relacjonuje nam to, co zauważa podczas pobytu w Ameryce Południowej. Warto wspomnieć, że wyjechał tam jako wolontariusz mający pomagać przy mistrzostwach w...

książek: 239
Flavia77 | 2017-01-25
Przeczytana: 24 stycznia 2017

Książka, do której napisania namawiałam Przemka kiedy był prelegentem na spotkaniu podróżniczy (Kiwi) w Poznaniu. Udało mu się i książka jest naprawdę dobra.

Fantastyczne opisy przygód, o których wielu z nas marzy ale nie ma odwagi ruszyć ku przygodzie. Tony pokazuje, że się da. Ale zwrócić trzeba uwagę na jego najróżniejsze, najdziwniejsze czasem niebezpieczne przygody. Szczęście, może jakaś siła wyższa prowadziła go przez Amerykę Południową tak, że niemal bez większego uszczerbku na zdrowiu bezpiecznie przemierzał najdziksze ostępy.

Poznając wielu podróżników stwierdzam, że mają wiele szczęście, albo faktycznie ktoś nad nimi czuwa. Ale czasem mam też wrażenie, że nie zwracają uwagi na zagrożenia (i może przez to ich do siebie nie przyciągają, bo nadmiernie się bojąc zawsze jakieś licho się przypałęta).

Jak chodzi o strukturę książki to jest dosyć oczywista i praktyczna. Podzieloną ją na rozdziały odpowiadające kolejnym krajom na trasie. Zaczynamy więc od wolontariatu FIFA w...

zobacz kolejne z 177 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd