Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Widzieć więcej. Podróż przez Ekwador, Kolumbię i Wenezuelę

Wydawnictwo: Muza
8 (15 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
3
8
3
7
0
6
2
5
1
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328706545
liczba stron
480
język
polski
dodała
Suerte

"Dzień dobry, ja autostopem z Rio de Janeiro" – to hasło, którym 22-letni Tony Kososki jednał sobie wszystkich, bez wyjątku, spotykanych podczas podróży ludzi. I nieważne, czy znajdował się w Ekwadorze – najbardziej europejskim spośród poznanych przez niego krajów Ameryki Południowej, wciąż zmagającej się z problemem narkotyków Kolumbii, gdzie mimo całego zła żyją najcudowniejsi ludzie świata,...

"Dzień dobry, ja autostopem z Rio de Janeiro" – to hasło, którym 22-letni Tony Kososki jednał sobie wszystkich, bez wyjątku, spotykanych podczas podróży ludzi. I nieważne, czy znajdował się w Ekwadorze – najbardziej europejskim spośród poznanych przez niego krajów Ameryki Południowej, wciąż zmagającej się z problemem narkotyków Kolumbii, gdzie mimo całego zła żyją najcudowniejsi ludzie świata, czy w pogrążonej w kryzysie Wenezueli.

Tony lubi zaskakiwać i łamać stereotypy. Już w Brazylii podjął decyzję o ograniczeniu swoich wydatków za transport i noclegi do minimum, czyli do zera. Czy udało mu się zrealizować ten cel i jak wpłynęło to na jego podróż? Jak doszło do tego, że spędził noc w wenezuelskim areszcie i dwa tygodnie w raju na Karaibach za jedyne 20 groszy? Gdzie oglądał walki kogutów i polował na krokodyle? Dlaczego realia Wenezueli poznawał, stojąc w tamtejszych kolejkach? Czy udało mu się zrozumieć fenomen Chaveza i Pabla Escobara? Pytania można mnożyć, a to tylko zapowiedź tego, z czym musiał się zmierzyć.

Widzieć więcej to kolejna, po książce Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę, spora dawka nieprzewidywalności, fascynacji i doświadczeń, które skłaniają autora do rozważań nad wartością podróży i pojęciem bycia bogatym. To łącznie 471 dni i blisko 28 000 kilometrów samotnej autostopowej przygody młodego człowieka, który pewnego dnia uwierzył w siebie i zaczął spełniać marzenia. To przede wszystkim książka o determinacji w dążeniu do celu, sile charakteru i ciągłym przesuwaniu granic tego, co wcześniej było niemożliwe. Książka o ludziach, którzy odegrali w jego życiu mniejszą lub większą rolę. Jeśli chcesz dowiedzieć się jaką, musisz zacząć od pierwszej strony.

 

źródło opisu: www.muza.com.pl

źródło okładki: www.muza.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (68)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 863
Izabela Pycio | 2017-08-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 sierpnia 2017

"Dzięki niej (podróży) czuję się bardziej świadomy siebie i otaczającego mnie świata. Czasami tylko musiałem sobie przypomnieć, co ja w ogóle robię na tym końcu świata."

Zachęcona moimi pozytywnymi wrażeniami z poprzedniej podróży czytelniczej "Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę", bardzo chętnie sięgnęłam po jej kontynuację. Tym razem, za pośrednictwem słów i zdjęć zwiedziłam Ekwador, Kolumbię i Wenezuelę. I to w sposób, na jaki z pewnością sama bym się nie odważyła i nie zdecydowała. Samotna wędrówka po niezwykle interesującym, a jednak obcym kontynencie, po nieznanych szlakach, codziennie innym obrazem rzeczywistości i przy niewiadomej kolejnego dnia. Znając ogólny zarys przebiegającej przygody, decydując się na przemierzanie tysięcy kilometrów autostopem, śpiąc pod gołym niebem, reagując na bieżąco na konieczność dokonywania zmiany planów, wykazując się elastycznością w zdobywaniu nowych doświadczeń, jak i otwartością wobec tego, co inne, ciekawe i warte bliższego poznania....

książek: 2215

Kolejny czytany przeze mnie reportaż od wydawnictwa Muza zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Książka ukazała się 12 lipca 2017 roku. Jest to kolejny etap południowoafrykańskiej podróży autostopem jak się da młodego Polaka, kryjącego się pod pseudonimem Tony Kososki. Pierwszą cześć podróży przez Brazylię, Boliwię i Peru opisał w książce 'Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę'.Ja zaczynam spotkanie z tym podróżnikiem od 'Widzieć więcej'.
Czego oczekujemy od reportaży podróżniczych? Chyba tego, że przeniosą nas do odległych miejsc bez jechania tam. I Tony'emu się to udało. Mimo młodego wieku pisze naprawdę dobrze. Jego język jest ciekawy, choć stara się wypowiadać prosto. Bogato i z humorem opisuje swoje emocje. Ma rzadki dar ujmowania w sedno tego co widzi. Pisze więc o tym co widzi i o tym co czuje, gdy to widzi albo gdy dotarł w jakieś dane miejsce.
Jego trasa tym razem to kraje dosyć nam Polakom nieznane. No, Kolumbię kojarzymy z reportaży o więzieniach za narkotyki. Ale już Ekwador...

książek: 443
tajemniczeksiazki | 2017-07-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 lipca 2017

Czy warto mieć marzenia? Czy można je spełniać nie mając praktycznie żadnych oszczędności? Czy niemożliwe może stać się możliwe? Młody Gdańszczanin, Tony Kososki, a właściwie Przemysław Śleziak udowadnia, że tak!

Przemysław Śleziak aka Tony Kososki to zaledwie dwudziestokilkuletni mieszkaniec gdańskiej Oruni, który zaczął spełniać swoje marzenia. Od zawsze jego pasją było podróżowanie, któremu w końcu mógł oddać się bez reszty. W 2014 roku był wolontariuszem na mundialu w Brazylii. Zafascynowany tym miejscem postanowił zostać w nim nieco dłużej,a dokładniej na dwa miesiące, z których ostatecznie zrobiło się szesnaście miesięcy. Swoje wspomnienia postanowił opisać w debiutanckiej książce "Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę". 12 lipca 2017 roku nakładem Wydawnictwa Muza ukazał się drugi jego reportaż pt "Widzieć więcej. Podróż przez Ekwador, Kolumbię i Wenezuelę". Jest autorem bloga Vai la cara!

"Widzieć więcej" to niezwykły zapis wspomnień dwudziestoczterolatka, który nie mając...

książek: 639
Katarzyna | 2017-11-14
Przeczytana: 2017 rok

Niesamowity człowiek z niesamowitą pasją, ogromem wiedzy i determinacją. Po raz kolejny (a w zasadzie kontynuując) zabiera nas w niebywałą podróż po Ameryce Południowej, pełną wyzwań i niespodzianek. Razem z Przemkiem mamy możliwość zobaczyć kawał odległego świata, poznać unikatowe zakątki oraz niepowtarzalne, autentyczne historie ludzi danego rejonu, ich życie codzienne i panujące obyczaje. Podążamy za Przemkiem jego wytyczonymi ścieżkami, patrząc jak w niezwykły sposób spełnia swoje marzenia i po najniższej linii oporu dąży do zamierzonych celów, zostawiony sam sobie i niejednokrotnie wystawiany na próbę w zupełnie obcym środowisku. Swoją przygodą zmusza nas do refleksji nas życiem, daje niezłego kopa i ogromną dawkę motywacji, pobudzając tym samym apetyt na podróżowanie. A przede wszystkim udowadnia nam (jak i sobie), że naprawdę można wszystko.

Książka, a w zasadzie sam Tony, zaraża optymizmem, zadziwia, porusza wyobraźnię, niekiedy chwyta za serce, a niekiedy powoduje uśmiech...

książek: 1107
MoznaPrzeczytac | 2017-08-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 sierpnia 2017

"Widzieć więcej" to kolejny reportaż podróżniczy. Autor nie poznaje Ameryki Południowej jako klient biura podróży. Przez 471 dni Tony Kososki przejechał 27 847 kilometrów autostopem przez sześć państw, gdzie za każdym razem poznać "duszę" odwiedzanego kraju. Książka, którą dostajemy do ręki to wierna relacja z tej niezwykłej przygody.

Pełna recenzja książki na stronie:
http://moznaprzeczytac.pl/widziec-wiecej-podroz-przez-ekwador-kolumbie-i-wenezuele-tony-kososki/

książek: 89
BetweenBooks | 2017-07-18
Na półkach: Przeczytane

Czy mi się podobał ten reportaż? Oczywiście! Czy chciałabym podróżować autostopem tak samo jak autor? Retoryczne pytanie! Osobiście moje doświadczenie autostopowe jest niewielkie, bo zaledwie pare razy zdarzyło mi się łapać stopa, ale bardzo przyjemnie to wspominam. Zazwyczaj ludzie, którzy biorą autostopowicza są bardzo sympatyczni, mają ciekawe historie, którymi dzielą się z obcą osobą, wykazują dużo życzliwości. Właśnie takie osoby zabierały z ulicy Przemka Śleziaka (prawdziwe imię i nazwisko autora) podczas jego podróży z Rio de Janeiro. Tony skrupulatnie opisywał kolejne osoby, które pomagały mu podczas podróży. Pod wpływem tej książki stwierdziłam, że w trakcie tych wakacji muszę przejechać co najmniej 100 kilometrów autostopem.

Książka w większości zawiera opis osób, które pomogły Przemkowi w pokonaniu wyznaczonej trasy. Osoby te oferowały mu przeróżną pomoc, począwszy od podwózki, poprzez nocleg, a także zaproszenie na posiłek. Te przypadkowe spotkania sprawiają, że Tony...

książek: 635
Netula_CK | 2017-09-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 września 2017

Ameryka Łacińska to obszar dla wielu fascynujący. Zawdzięcza to swojej kulturze, dla nas niemal egzotycznej, historii oraz nucie tajemniczości, która nie rozwieje się, zanim nie zobaczy się tego wszystkiego na własne oczy. Nie inaczej było ze mną, kiedy kilka lat temu, stojąc u progu wyboru studiów drugiego stopnia, zamarzyłam, by stać się magistrem latynoamerykanistyki. Niestety dałam się odwieść od tego pomysłu, przyjmując w końcu argumenty bliskich – to nielogiczne, niepraktyczne, wręcz utopijne i zdecydowanie niepożądane na rynku pracy. Bywają chwile, że tę uległość wyrzucam sobie do tej pory. Są jednak ludzie, którzy na przekór wszelkim przeciwnościom spełniają swoje marzenia. Takim człowiekiem jest Tony Kososki.

Wyobraźcie sobie młodego chłopaka, który podczas wolontariatu na mistrzostwach świata postanawia zwiedzić ten ujmujący zakątek świata. Nie, wcale nie z kieszenią wypchaną dolarami i lokalną walutą. Z bardzo ograniczonym budżetem wyrusza z Rio de Janeiro i stopem...

książek: 1
Panlodowy | 2017-09-18
Na półkach: Przeczytane

Nie wiem, czy kiedykolwiek czytalem tak infantylna ksiazke. Zaluje, ze ja kupilem, zanim nie przeczytalem ostatnich kilku stron. Facet ma parcie na szklo wieksze, niz Macierewicz z Kaczynskim razem wzieci. Jeszcze dobrze nie wrocil, a juz widzial sie jako wybitnego podroznika, o ktorego beda bily sie stacje telewizyjne, a jury Kolosow oniemieje z wrazenia!! Znam dziesiatki ludzi, ktorzy robia rzeczy ekstremalnie trudne od lat, ale robia to dla siebie, nie trabia: ZROBIMY PRELEKCJE!! CHCEMY DO TELEWIZJI!! Ksiazka pelna truizmow, nudna do bólu, powtarzalna przez dziesiatki stron. I te sformuowania typu: bezgraniczne zaufanie do rodzicow... To lektura dla nastoletnich dziewczynek, ktore moze zobacza w autorze bohatera swoich snow. Chlopie, miej honor i wykaz sie choc odrobina skromnosci!!

książek: 1
Gosia Hor | 2017-07-26
Na półkach: Przeczytane

Przeczytałam tą książkę jednym tchem. To nie tylko fascynująca podróż po Ameryce Południowej, podróż niezwykła bo bez pieniędzy polegająca na zawierzeniu obcym ludziom, ale także podróż wgłąb siebie, podróż ku własnym granicom. Autor imponuje nie tylko swoimi wyczynami ale i niezwykłą dojrzałością jak na swój wiek. To wspaniała lektura na wakacje i na czas kiedy rozmywają się nam nasze marzenia. Polecam.

książek: 352
Hossula | 2017-10-01
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 30 września 2017
zobacz kolejne z 58 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd